Witam, na początku chciałbym opisać cała sytuacją, która doprowadziła mnie do tego punktu.
Zaczęło się od tego, że z pewną dziewczyną bardzo dobrze mi się rozmawiało. Kontakt mieliśmy naprawdę super, jednak z czasem zwykłe, luźne rozmowy zmieniły się w flirt, co raz bardziej intensywny. Jednak hamulcem w naszych relacjach było to, że przez ten cały czas miała chłopaka, z którym była dosyć długo (2-3 lata), także to był poważny związek. W ostatnim czasie się z nim rozstała (w maju) z jej inicjatywy. Utrzymywała z nim kontakt, ale przede wszystkim odnośnie zamknięcia już tego rozdziału, jej były chłopak jednak nie zamierzał jej stracić bez walki. Natomiast my wróciliśmy na drogę, która tak bardzo nas kusiła (czerwiec-lipiec, do teraz). Wszystko było naprawdę ok, spędzaliśmy ze sobą czas, rozmawialiśmy i naprawdę dążyliśmy do tego, aby się związać na poważnie. Nawet mieliśmy na ten temat rozmowę, żeby po prostu ze sobą być, jako para. Temat wyszedł od niej i ja go pociągnąłem dalej, jednak żadna decyzja na 100% nie została podjęta, ale zdecydowanie wyraziłem się pozytywnie odnośnie tego pomysłu.
Jednak w tym tygodniu, gdy z nią byłem (super, miło, emocjonalnie, intensywnie), zadzwonił telefon. Dzwonił jej były chłopak i po krótkiej (3 min. max) rozmowie z nim nagle coś się popsuło. Oddaliła się ode mnie, trzymała spory dystans, nie chciała powiedzieć co się stało. Następnego dnia było w miarę w porządku, ale czułem, że coś jest nie tak, jednak nie mogłem uzyskać odpowiedzi, co się wydarzyło w momencie tego telefonu (nie nalegałem zbytnio na to, delikatnie zapytałem dwa razy). Kolejny dzień to zupełna cisza z obydwu stron, aż wieczorem otrzymałem od niej wiadomość, aby się spotkać jak najszybciej. Mając naprawdę negatywne myśli odnośnie tematu naszej rozmowy na tym spotkaniu zapytałem się "Dobre, czy złe wieści?", w odpowiedzi otrzymałem "Raczej złe. Zależy jak na to patrzeć i dla kogo".
Oczywiście podejrzewam, że chce zerwać ze mną obecną relację i "być tylko przyjaciółmi" (na co ja się nie zgodzę) i wrócić do byłego chłopaka.
Wiem, że Wy nie potraficie odgadnąć ze 100% pewnością, co mi powie na tym spotkaniu, ale może poradzicie mi, co miałbym zrobić, gdyby ten najgorszy scenariusz miał miejsce? Czy jest sens o nią walczyć? Czy jednak odpuścić i nie męczyć siebie przede wszystkim?
Naprawdę mi na niej zależy, ale nie chciałbym wyjść na osobę, która może ją nękać i się naprzykrzać. Jak powinienem się zachować, gdy mi powie, że jednak wraca do swojego byłego chłopaka?