Koniec romansu - czy na pewno? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec romansu - czy na pewno?

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 328 ]

Temat: Koniec romansu - czy na pewno?

Witajcie.
Moja opowieść jest bardzo podobna do sytuacji alsoskiego001.
Miałem 3letni bardzo intensywny romans.. Został zakończony na początku czerwca.. Kochanka wrocila do męża który zwyczajnie o to poprosil.. Ja zacząłem szczerze rozmawiać z moją żoną.. Ani jej mąż ani moja żona o romansie nie wiedzą.
Ale do rzeczy - 3 letni romans został praktycznie zerwaniu z dnia na dzien.. Moje uczucia do niej wciąż są bardzo silne.. Mamy bardzo sporadyczny kontakt przez komunikator.. Jej punkt widzenia sprowadza się do nie zamykania tego rozdziału zupelnie, chciałaby to przerodzić w jakąś formę przyjaźni.. Tylko jak może być przyjaźń skoro jest nadal miłość? Uwazam iż dopasowanie między nami było pełne - pod każdym względem - ideał związku.. Serce mi ciągle krzyczy - walcz o nią.. Jej zachowanie jest natomiast dość dziwne - tak jakby te 3 lata po prostu zamknęła za sobą z dnia na dzien.. Mimo że jeszcze nie dawno zapewnieniom o miłości nie było konca..
Trudno jest zapomnieć.. Sytuacja zyciowa też sprawy nie ułatwia - pracujemy razem - bardzo blisko siebie.
Jeśli chodzi o moje małżeństwo - no cóż, aktualne rozmowy dają dużo do myślenia - wygląda to tak że nie nadajemy na tych samych falach w żadnym temacie.
Natomiast jej małżeństwo - bardzo podobna sytuacja do mojej..
Jej powrót do męża był bardziej podyktowany wyborem mniejszego zła (mniej osób cierpiących).
I tak tkwie nie bardzo wiedząc co zrobic.. Choć ostatnio skłaniam się ku byciu samemu i odnalezieniu siebie i swoich ulomnosci które do takich sytuacji doprowadziły.
Zaznaczę że żona mnie bardzo kocha.. Ja natomiast chyba już od dawna nie.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-08-03 14:57:58)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

ale przeciez wchodząc w romans wiedzieliscie że jestescie zajęci, że rodziny to raczej żadne nie zostawi bo wlasnie mniej osob cierpiących.. przez ten czas oboje czerpaliście z tej relacji (oboje jakoś w ten sposob wypełnialiście.. braki wewnętrzne), było miło ale się skonczyło.... teraz trzeba wlasnie się zastanowić co dalej z malzenstwem - czy naprawiales relację z żoną wczesniej, czy ona Cię bardzo kocha nieswiadoma, że odleciałes??
ideał związku - takiego na odległość, takiego bez szarości życia codziennego jaki dotyka część par... ideałów nie ma... nie wiesz jak wygląda jej małżenstwo od środka, znasz jakąś interpretację o tym małzenstwie tylko z jej strony...
macie dzieci??

3

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

ale przeciez wchodząc w romans wiedzieliscie że jestescie zajęci, że rodziny to raczej żadne nie zostawi bo wlasnie mniej osob cierpiących.. przez ten czas oboje czerpaliście z tej relacji (oboje jakoś w ten sposob wypełnialiście.. braki wewnętrzne), było miło ale się skonczyło.... teraz trzeba wlasnie się zastanowić co dalej z malzenstwem - czy naprawiales relację z żoną wczesniej, czy ona Cię bardzo kocha nieswiadoma, że odleciałes??
ideał związku - takiego na odległość, takiego bez szarości życia codziennego jaki dotyka część par... ideałów nie ma... nie wiesz jak wygląda jej małżenstwo od środka, znasz jakąś interpretację o tym małzenstwie tylko z jej strony...
macie dzieci??

Jej małżeństwo - wiem jak wygląda, no może bardziej wiedziałem bo aktualnie już kontakt minimalny.. Ale przez 3 lata mówiliśmy sobie wszystko, zresztą najbardziej chyba brakuje mi tych rozmów/tego zrozumienia.. Tak mamy dzieci w swoich związkach - ja 2, ona 1.
Oczywiście że wiedzieliśmy - nikt nie zakładał że to się tak skonczy, nikt nie planował romansu.. Zaczęło się od zwyczajnych rozmow.
Nie naprawiałem mojej relacji wcześniej - od wielu lat żyjemy trochę koło siebie choć z zewnatrz patrząc para idealna.

4

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

dzieci zapewne odczuwają że żyjecie koło siebie... dlaczego nie naprawialeś malzenstwa? żona kocha, to Ty szukasz.. czegoś....
trudno bedzie zapełnić tę pustkę, trochę czasu chyba musi minąć zanim uczucie do niej przejdzie (3lata to kupa czasu), i  jeszcze pracujecie razem...
pewnie bedą rady o terapii, czy zmianie pracy... musisz się na cos zdecydować jak wyjsc z tego zawieszenia... małe dzieci macie? kredyt trzyma? nie odpowiem Ci czego słuchać czy serca czy rozumu..

5

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Ale do rzeczy - 3 letni romans został praktycznie zerwaniu z dnia na dzien.. Moje uczucia do niej wciąż są bardzo silne.. Mamy bardzo sporadyczny kontakt przez komunikator..

Jest kontakt = jest nadzieja...



Jej punkt widzenia sprowadza się do nie zamykania tego rozdziału zupelnie, chciałaby to przerodzić w jakąś formę przyjaźni.. Tylko jak może być przyjaźń skoro jest nadal miłość?

Przestań negocjować i rozważać co będzie dalej. Jest kontakt, rozmawiacie. Ona postanowiła coś lekko skorygować. Małżeństwa to monopole, często niefjane... więc bądź najlepszym przyjacielem, z którym ona uprawiała i może uprawiać seks... Daj czas...

Najgorsze co teraz możesz zrobić, to wymuszanie, albo formowanie waszej relacji, aby pasowała, to jakiś ram, które ustalicie rozumowo.

Daj żyć, wyluzuj... będzie co będzie...


Uwazam iż dopasowanie między nami było pełne - pod każdym względem - ideał związku.. Serce mi ciągle krzyczy - walcz o nią..

Nie walcz... Ale nie przekreślaj, czekaj... nie zrywaj kontaktu. Wasz kontakt to taka nić jaką rozwijają wchodząc do labiryntu -- ona po tej nici może do Ciebie wrócić... o ile nie będziesz za bardzo szarpał, bo zerwiesz.


Jej zachowanie jest natomiast dość dziwne - tak jakby te 3 lata po prostu zamknęła za sobą z dnia na dzien.. Mimo że jeszcze nie dawno zapewnieniom o miłości nie było konca..

Ojej... no taką ma teraz falę, takie emocje, postanowiła być przy mężu. Daj jej spokój... Fale mają to do siebie, że raz są do góry, a raz do dołu...


Trudno jest zapomnieć..

Nie zapominaj...


Sytuacja zyciowa też sprawy nie ułatwia - pracujemy razem - bardzo blisko siebie.

Przestań płakać. Zachowuj się normalnie. Nie wypytuj, daj jej oddechu trochę.

Napisz za jakiś czas jak poszło...



Jeśli chodzi o moje małżeństwo - no cóż, aktualne rozmowy dają dużo do myślenia - wygląda to tak że nie nadajemy na tych samych falach w żadnym temacie.
Natomiast jej małżeństwo - bardzo podobna sytuacja do mojej..

No i czego się spodziewasz? Że ona do męża wróci i będą zgodni do końca życia?



Jej powrót do męża był bardziej podyktowany wyborem mniejszego zła (mniej osób cierpiących).
I tak tkwie nie bardzo wiedząc co zrobic..

Nic nie robić.



Choć ostatnio skłaniam się ku byciu samemu i odnalezieniu siebie i swoich ulomnosci które do takich sytuacji doprowadziły.

Ja się nie wzruszyłem...
Co robić napisałem wyżej.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

6

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Nie naprawiałem ponieważ trwa to już od lat.. Dziś ona twierdzi że się poprostu przyzwyczaiła do takiego stanu rzeczy.. Pozatym jej poczucie własnej wartości jest bardzo niskie - bierze leki (połowę swojego życia).
I pojawiła się ta druga - dziś mam wrażenie że jak się takiego czegoś dozna choć raz to już się nie chce niczego innego.
Najchetniej zamienił bym uczucia do kochanki na uczucia do żony - tylko jak to zrobić..
Terapia - fakt jest to jakieś rozwiazanie, zresztą temat już poruszony w moich malzenstwie.
Zmiana pracy - ta opcja nie wchodzi w grę zupelnie.
I tak wiem - tu nie ma dobrych wyjsc, jest mniejsze zło..
Niestety żaden z potencjalnych wyborów nie czyni mnie szczęśliwym..

7

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ciekawe masz podejście Gary.

Tyle że tym sposobem prawdopodobnie ten romans wroci.
A ja chcę czegoś więcej niż romansu....
Piszesz daj jej czas - już widzę że się miota w swoich wyborach, że serce nie sługa.. Ale narazie twardo przy swoich wyborach zostaje.
Będzie co ma być - też mam takie zdanie..

Teraz jednak muszę coś zrobić z moim małżeństwem - bo jeśli tu jest miłość jednostronna to jaki to ma sens..

8

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Ciekawe masz podejście Gary.

Tyle że tym sposobem prawdopodobnie ten romans wroci.
A ja chcę czegoś więcej niż romansu....

Wybierz jedno z dwóch:

1. romans 
2. brak romansu

No bo przecież rozwodów nie weźmiecie, bo gdyby wasze małżeństwa były takie złe to byście już to wcześniej zrobili...

Aha... a jak się oboje rozwiedziecie i będziecie razem żyć, to będzie małżeństwem, takim zwykłym z problemami, kłótniami, szarością dnia codziennego... takim w połowie zepsutym, w połowie dobrym...




Piszesz daj jej czas - już widzę że się miota w swoich wyborach, że serce nie sługa.. Ale narazie twardo przy swoich wyborach zostaje.

Tak. Daj jej czas. Nie bądź chwiejny. Nie miotaj się. Przetrwaj te fale jak falochrony i potem morze znowu będzie spokojne... do następnego sztormu.

https://www.swiat-obrazow.pl/img/products/A0-N7196-DK_0.webp


Będzie co ma być - też mam takie zdanie..

Bardzo dobry wniosek.


Teraz jednak muszę coś zrobić z moim małżeństwem - bo jeśli tu jest miłość jednostronna to jaki to ma sens..

Co znaczy miłość? Czym ona jest? Jak definiujesz? Żona dałaby Ci nerkę gdybyś zachorował? A Ty jej? Czy może chodzi o motylki w brzuchu, picie wina i patrzenie w gwiazdy? Wspólne wczasy, filmy, rowery?

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

9

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

kurcze... z jakiegos powodu wybrałeś sobie tę kobietę na matkę swoich dzieci, wpadliscie czy co??
tak... Gary ma bardzo ciekawe podejscie do relacji damskomeskich..  smile)
... czasami wlasnie wybiera się mniejsze "zło" i pozostaje w tym ..prawie idealnym na zewnątrz małzenstwie, tylko na ile to wystarczy jesli ktos zaznal takich emocji jakie daje romans....  czego chcesz więcej iz romansu: chcesz związek z tą co zdradziła dla Ciebie i może Ciebie nie zdradzi? chcesz wychowywac jej dziecko, jednoczesnie swoje oglądać raz na jakis czas?? 
i nie pisz posta pod postem tylko edytuj...

10

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

A jak długo jesteś po ślubie i ile lat mają dzieci?

11 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-03 16:28:19)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
maku2 napisał/a:

A jak długo jesteś po ślubie i ile lat mają dzieci?

10 lat.. Dzieci mają 6 i 7. Były długo wyczekiwane.

cześka8 napisał/a:

czego chcesz więcej iz romansu: chcesz związek z tą co zdradziła dla Ciebie i może Ciebie nie zdradzi? chcesz wychowywac jej dziecko, jednoczesnie swoje oglądać raz na jakis czas??

Chcę związku z nią nie romansu.. Tak mi serce mowi.. Wręcz wyje.. Ale życia bez moich dzieci też sobie nie wyobrazam.. Uważam jednak że trwanie w małżeństwie tylko dla dzieci też sensu nie ma

Czym jest miłość - trudne pytanie dla mnie.. Mam miłość do moich dzieci i do kochanki.. Najzwyczajniej mi odwaliło na jej punkcie.

Gary - czy Ty masz jakieś swoje doświadczenia jako zdradzacz/zdradzany?

12 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-08-03 16:21:39)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

... tak wyczekiwane, że aż odsunęliście się od siebie???  żona zajęla się tylko dziecmi?? może wspólna terapia.. co już poruszyliscie to trzeba chyba dać szansę, próbować....
masz doła, bo wciąż jestes emocjonalnie z tamtą związany i jeszcze ją codzien widujesz....  a wakacje wspólne z rodziną już były?? chyba trzeba się jakoś czasowo odciąc... odwaliło Ci na jej punkcie bo wiele Was "łączy"...
Raf.. edytuj posty...

13

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Mam miłość do ... do kochanki.. Najzwyczajniej mi odwaliło na jej punkcie.

Jesteś pewien, że to miłość? Nie pożądanie, ani nie pragnienie niedostępnego? Przecież Wy się nie znacie, nie budziliście się rano obok siebie, nie byliście razem na wycieczce, nie byliście razem na wczasach, nie znacie się z liceum nawet...



Gary - czy Ty masz jakieś swoje doświadczenia jako zdradzacz/zdradzany?

Moje historie są zupełnie inne, mam lub miałem relacje poza małżeństwem... Zdarza się ludziom zakochać poza małżeństwem... Aby z zakochania zrobiła się miłość, to chyba długa droga... Dlatego nie wierzę w wyjątkowość małżeństw, które zawierają kochankowie po wcześniejszych rozwodach...   Romanse pryskają jak bańki mydlane... czego Ty właśnie doświadczasz... Gdyby między Wami była najczystsza miłość, to ona nie robiła by takich fal nastrojów.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

14 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-03 16:57:19)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

... tak wyczekiwane, że aż odsunęliście się od siebie???  żona zajęla się tylko dziecmi?? może wspólna terapia.. co już poruszyliscie to trzeba chyba dać szansę, próbować....
masz doła, bo wciąż jestes emocjonalnie z tamtą związany i jeszcze ją codzien widujesz....  a wakacje wspólne z rodziną już były?? chyba trzeba się jakoś czasowo odciąc... odwaliło Ci na jej punkcie bo wiele Was "łączy"...
Raf.. edytuj posty...

Żona zajęła się dziećmi i problemami swoich przyjaciółek.
Wakacje już byly - wyjazd tez.. Zabardzo nie pomogły niestety.. Czas czasowego odcięcia powoli dobiega końca i wrócimy niedługo do biura.
Ps.. Mogę cytować nie edytowac

Gary napisał/a:

Jesteś pewien, że to miłość? Nie pożądanie, ani nie pragnienie niedostępnego? Przecież Wy się nie znacie, nie budziliście się rano obok siebie, nie byliście razem na wycieczce, nie byliście razem na wczasach, nie znacie się z liceum nawet...
Moje historie są zupełnie inne, mam lub miałem relacje poza małżeństwem... Zdarza się ludziom zakochać poza małżeństwem... Aby z zakochania zrobiła się miłość, to chyba długa droga... Dlatego nie wierzę w wyjątkowość małżeństw, które zawierają kochankowie po wcześniejszych rozwodach...   Romanse pryskają jak bańki mydlane... czego Ty właśnie doświadczasz... Gdyby między Wami była najczystsza miłość, to ona nie robiła by takich fal nastrojów.

Tak jestem pewnien że to jest miłość - przynajmniej z mojej strony.. Za długo to trwa.. Czy z jej strony? Nie wiem - była jeszcze niedawno, teraz wydaje się że to trudne dla niej pytanie.
Dodam że budzilismy się rano koło siebie, były też wyjazdy - czasem kilkudniowe.. Oczywiście do wspólnego mieszkania razem nie ma co porównywać ale muszę przyznać że każdy aspekt tych 3 lat był wręcz wymarzonym zwiazkiem..

15

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Hmm... no to może to jest przypadek prawdziwej miłości... może, może...
I może warto wziąć rozwody i potem żyć razem i szczęsliwie...
Może nie teraz, może później...
Ale skoro ona już się trochę wycofuje czasem, to może poczekać jeszcze aby sprawdzić czy ona też chce się rozwieźć aby zdobyć prawdziwą miłość?

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

16

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Gary napisał/a:

Hmm... no to może to jest przypadek prawdziwej miłości... może, może...
I może warto wziąć rozwody i potem żyć razem i szczęsliwie...
Może nie teraz, może później...
Ale skoro ona już się trochę wycofuje czasem, to może poczekać jeszcze aby sprawdzić czy ona też chce się rozwieźć aby zdobyć prawdziwą miłość?

Bardzo podobnie do tego podchodzę ostatnio.
Niestety najpierw wdałem się w romans a później przyszła rozkmina nad własnym związkiem..
Wiem że w takim stanie jakim jestem trudno o rozsądne decyzję ale nawet jeśli ten romans zakończyć ma się niczym to bardzo mocno rozważam teraz terapię lub nawet życie samemu.. Poukladanie wszystkich spraw, odnalezienie siebie w tym wszystkim..

17

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

tak, tak dopasowani... bo z kochanka byl fun,a nie prawdziwe zycie jak z zona. gdybys to z nia je dzielil szybko by sie skonczylo.

przyjazn z nianie jest dobrym pomyslem. sypialiscie ze soba, ty nadal cos  czujesz.to sie nie uda.

a dla niej bylesplasterkiem i dowartosciowaniem. maz poprosil to nawet sie naciebienie obejrzala. (chocwg mnie i slusznie.wkoncu maz, a nie kochanek).

18

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

.. terapia, poukladanie spraw jak najbardziej... no szkoda ze nie wczesniej... chyba czesto bywa, ze dopiero romans uswiadamia nam ze cos jest nie halo, ze moze byc "lepiej", wczesniej jakos sie zylo obok siebie... a jak z dziecmi? Bo cos wspominasz o zyciu samemu, znaczy zostawic je pod opieka matki, ktora sama sie leczy??

19 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-03 22:49:14)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

wchodząc w romans uczucia przerzuciliście z małżonków na siebie. Nie ma małżeństwa która cały czas ma motyle w brzuszku , piękne są tylko chwile które ty i zdradzająca ukradliście swoim małżonkom zamiast szukać w małżeństwie. Niektórzy piszą że wychodzenie z romansu trwa tyle co trwał romans więc emocjonalnie będzie raczej nie wesoło. Dochodzi jeszcze ewentualnie wydanie się romansu np. ciąża kochanki co spowoduje trzęsienie związkami i oboma rodzinami nawet dalszymi (rodzina dalsza). Pierwszym twoim błędem było rozpoczęcie romansu , drugim wzięcie za cel mężatki (tak bo z mężatkę łatwiej poderwać gdy w małżeństwie kiepsko się dzieje ). Zachowaliście się bardzo nieodpowiedzialnie mając dzieci. Myślisz że ona jest cudowna i odwrotnie ale nie jesteś z nią cały czas, nie dzielisz życia (kłopotów, wychowywania dzieci, prania, sprzątania, zakupów) to ułuda związków gdzie po rozwaleniu małżeństwa i zamieszkania razem nielicznym udaje sie przetrwać dłużej (proza życia ). Macie naprawdę dużo szczęścia że nikt nie wie o waszym romansie, robicie wielką krzywdę małżonkom , dzieciom w imię czego ? Czy za jakiś czas gdy kolejną kobietę spotkasz i poczujesz motyle też będziesz chciał odejść od kochanki która stając się małżonką będzie powielać obraz obecnej ? Mówi się że mężczyznę poznaje się nie jak zaczyna ale jak się kończy ! czy jesteś mężczyzną ? rozwalisz swoje i jej małżeństwo ? czy naprawdę już nic nie czujesz do swojej żony a ona do męża. Piszesz że wiesz wszystko o jej małżeństwie ale powinieneś wiedzieć że wiele kochanków/nek kłamie nieświadomie jaka to nie szczęśliwa, jak nie kochana, jaka to ...... a prawda jest często inna. To są słowa i tylko słowa które mogą być kłamstwaem takim jakim ty serwujesz swoją żonę a ona męża (oboje jesteście kłamcami i oszustami więc jedno więcej nic nie znaczy bo tak łatwo to przychodzi). Zastanów się nad sobą co chcesz od życia co chcesz zrobić swojej rodzinie i czy kiedykolwiek będziesz wstanie wynagrodzić to co do tej pory zrobiłeś swojej i jej rodzinie ! Ona nie jest po rozwodzie, ona nie jest wdową , ona nie jest panną coś obiecała, coś przysięgła, do czegoś się zobowiązała (ile jest warta jej/twoja obietnica / słowo ). Może pojechałem za bardzo ale zdrada to największe kur...two na świecie.

20

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

tu są 2 różne i niezależne od siebie wg mnie wbrew pozorom akurat u Ciebie sprawy.

jedna to Twoje małżeństwo
druga relacja z tą kobietą.

Miłość ma to do siebie, że czuje się wielką lojalność wobec osoby kochanej- czyli: ona czy On wiedzą co myślimy i nie zaskakuje się kogoś.
Kobieta która kochasz- akurat wierzę i motylków tu nie widzę już- zaskoczyła Cię- to wielki minus: było jejźle w romansie? Pytanie dlaczego Ty, którego zapewniała o miłości nie wiedziałeś o tym? Dlaczego Ci wbiła nóż w plecy?

odpowiedzi widzę dwie:
nie ufała Ci by powiedzieć co czuje
albo -mąż był facetem nr 1, i wystarczył jego gest byś poszedł w odstawkę- przykro mi.



Twoje małżeństwo: dobrze sobie przypomnij, jak wygladało przed romansem: było dobrze w miarę czy nie?
żona jest lojalna. jest czuła, pożąda Cię, szanuje?
co włąściwie tam nie gra?

po takim tąpnięciu mogąsię zadziać 2 rzeczy: albo wchodzicie na wyzszy poziom, albo staczacie coraz niżej- powoli lub szybko..

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

21 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-03 23:11:07)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Szkoda mi Twojej zony. Ulokowałeś uczucia gdzieś indziej, nie kochasz jej, zdradzasz od lat... Ja nie oceniam Ciebie absolutnie, ale nie rozumiem dlaczego nie odejdziesz, albo nie powiesz prawdy. Dla dzieci? Przecież dzieci to widzą i czują.
Naprawienie małżeństwa, kiedy myślisz o kimś innym nie ma sensu, wiem to z doświadczenia. Moj maz romansujac z kolezanka z pracy byl jakby w amoku... I największy zal mam do niego o to, ze byl tchórzem i kłamcą, że nie przyszedł i uczciwie nie powiedział o co chodzi tak na prawdę, bo można cos poczuc do kogos, mozna zbłądzić, ale trzeba być uczciwym, tym bardziej w stosunku do osoby, ktora nam ufa.

22 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-03 23:55:36)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Zaznaczę że żona mnie bardzo kocha.. Ja natomiast chyba już od dawna nie.

I co z tym zrobić ? Ile czasu Ci potrzeba żebyś wytrzeźwiał z zakochania w wyobrażeniu kochanki i jej obrazku z bajki ?
Jeżeli czujesz się wyjałowiony z uczuć do żony to do postawy raczej się nie zmusisz i postawą nie wydusisz uczuć tych serdecznych,zniszczyłeś postawę - nie ufasz już i wiesz że nie za bardzo można Tobie ufać ,udajesz coś prawdopodobnie tylko .Żaden przymus nie będzie skuteczny wręcz przeciwnie,tylko dobrowolny zrozumiany wybór niezdeterminowany jakimś interesem z wygody i dla pucu ,może wam pomóc inaczej wegetacja Ty uschniesz prędzej, żona po Tobie,to się zaczęło nie uciekniesz do kochanki przed tym teraz,nie będzie jak na początku ,a Twoje odkrycie że byłeś w marnym małżeństwie dopiero wtedy kiedy wszedłeś w romans to nagminna sprawa, nic niezwykłego ,niektóre romanse mają taką właściwość często, że wykrzywiają widzenie wstecz przeszłości i wzmacniają negatywy ,niestety bywa że uczucia i postawy uciekają ulatują bezpowrotnie.Pustka.
Terapia to najwyżej pomoże wam się rozstać jeżeli żona będzie chcieć terapii.
Litość,obawy wstyd poczucie winy różne żale i pretensje do wszystkich i do siebie i urazy to nie jest za dobry fundament żeby cokolwiek odbudowywać ,możesz się przystosować tylko do życia z żoną jeżeli to chyba będzie decyzją  w stronę od dawna .

23

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Kobieta która kochasz- akurat wierzę i motylków tu nie widzę już- zaskoczyła Cię- to wielki minus: było jejźle w romansie? Pytanie dlaczego Ty, którego zapewniała o miłości nie wiedziałeś o tym? Dlaczego Ci wbiła nóż w plecy?.

Myślę że wybrała rozum - wbrew uczuciom.. Mniejsze zło.. Nie niszczenie naszych rodzin.. I wszystko to rozumiem.. Tylko jak przestać ją kochać?

24

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Kochanka wrocila do męża który zwyczajnie o to poprosil...

Co znaczy wróciła? nie mieszkali razem?

Raf19784 napisał/a:

Myślę że wybrała rozum - wbrew uczuciom.. Mniejsze zło.. Nie niszczenie naszych rodzin.. I wszystko to rozumiem.. Tylko jak przestać ją kochać?

Jest jeszcze inna opcja - ona nigdy Ciebie nie kochała.
Mówiła że kocha, owszem ale to były tylko słowa -pewnie i Ty mówiłeś w czasie romansu do żony -kocham ale czy tak myślałeś tak czułeś?
Teraz szukasz jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia jej postepowania czyli - rodzina, dzieci itp. -ale wytłumaczenie może być prostsze  - byłeś czasoumilaczem.
Pisałeś że od lat nie układa Ci się z żoną a dziecko najmłodsze ma 6 lat, jak dla mnie przestało Ci się układać jak wszedłeś w romans i z żoną wszystko jest ok, problem jest w Tobie.
Jak przestać kochać? przestań rozpamiętywać, nie idealizuj, zwróć się w kierunku rodziny i tam szukaj siły.

25

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
maku2 napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Kochanka wrocila do męża który zwyczajnie o to poprosil...

Co znaczy wróciła? nie mieszkali razem?

Raf19784 napisał/a:

Myślę że wybrała rozum - wbrew uczuciom.. Mniejsze zło.. Nie niszczenie naszych rodzin.. I wszystko to rozumiem.. Tylko jak przestać ją kochać?

Jest jeszcze inna opcja - ona nigdy Ciebie nie kochała.
Mówiła że kocha, owszem ale to były tylko słowa -pewnie i Ty mówiłeś w czasie romansu do żony -kocham ale czy tak myślałeś tak czułeś?
Teraz szukasz jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia jej postepowania czyli - rodzina, dzieci itp. -ale wytłumaczenie może być prostsze  - byłeś czasoumilaczem.
Pisałeś że od lat nie układa Ci się z żoną a dziecko najmłodsze ma 6 lat, jak dla mnie przestało Ci się układać jak wszedłeś w romans i z żoną wszystko jest ok, problem jest w Tobie.
Jak przestać kochać? przestań rozpamiętywać, nie idealizuj, zwróć się w kierunku rodziny i tam szukaj siły.

Maz kochanki wyprowadził się od niej na pewnien czas.. Później wrócił żeby dać "szanse".
To czy byłem czasoumilaczem - szczerze watpie.. To bardzo atrakcyjna kobieta - facetow może mieć na peczki.. Ale czy mnie kochała tak naprawdę? Ciężko mi teraz powiedzieć.. Kiedyś twierdziła że tak - teraz nie ma już takich rozmów.. Lub temat jest nieco omijany.
Wiem że problem jest we mnie - takiej żony jak moja wielu by chciało - to fajna kobieta..
Z tym zwróceniem się w kierunku rodziny też masz racje.. Tyle że ja jej nie mogę powiedzieć całej prawdy - i tu jest pies pogrzebany.. Jak się naprawić skoro nie można tego wygadać, przerobić, a zapominanie też słabo idzie.

26

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

popracuj nad tym zapominaniem, szukaj sobie zajęć, szukaj wspolnego czasu z rodziną.. dzieciaki dobrze absorbują czas, zebys nie musial rozpamietywac swej idealnej kochanki...  bo o to tutaj chodzi, nie pozwalasz sobie zapomniec...
zamknij ten etap, zrób to co ona takze próbuje - napraw relacje w swojej rodzinie, masz fajną przeciez żone...

27

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:

Szkoda mi Twojej zony. Ulokowałeś uczucia gdzieś indziej, nie kochasz jej, zdradzasz od lat... Ja nie oceniam Ciebie absolutnie, ale nie rozumiem dlaczego nie odejdziesz, albo nie powiesz prawdy. Dla dzieci? Przecież dzieci to widzą i czują.
Naprawienie małżeństwa, kiedy myślisz o kimś innym nie ma sensu, wiem to z doświadczenia. Moj maz romansujac z kolezanka z pracy byl jakby w amoku... I największy zal mam do niego o to, ze byl tchórzem i kłamcą, że nie przyszedł i uczciwie nie powiedział o co chodzi tak na prawdę, bo można cos poczuc do kogos, mozna zbłądzić, ale trzeba być uczciwym, tym bardziej w stosunku do osoby, ktora nam ufa.

Ja już wiem co zrobił, odchorowalam to bardzo poważnie, ale cieszę się, ze wiem.
Po długiej walce wewnętrznej, po czesci dla dziecka, z mężem zostałam, stara się, zobaczymy co dalej. Podobno 1 % się udaje.

Myślisz, ze by odeszla?

28

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:
Ania2019 napisał/a:

Szkoda mi Twojej zony. Ulokowałeś uczucia gdzieś indziej, nie kochasz jej, zdradzasz od lat... Ja nie oceniam Ciebie absolutnie, ale nie rozumiem dlaczego nie odejdziesz, albo nie powiesz prawdy. Dla dzieci? Przecież dzieci to widzą i czują.
Naprawienie małżeństwa, kiedy myślisz o kimś innym nie ma sensu, wiem to z doświadczenia. Moj maz romansujac z kolezanka z pracy byl jakby w amoku... I największy zal mam do niego o to, ze byl tchórzem i kłamcą, że nie przyszedł i uczciwie nie powiedział o co chodzi tak na prawdę, bo można cos poczuc do kogos, mozna zbłądzić, ale trzeba być uczciwym, tym bardziej w stosunku do osoby, ktora nam ufa.

Ja już wiem co zrobił, odchorowalam to bardzo poważnie, ale cieszę się, ze wiem.
Po długiej walce wewnętrznej, po czesci dla dziecka, z mężem zostałam, stara się, zobaczymy co dalej. Podobno 1 % się udaje.

Myślisz, ze by odeszla?

I czujesz się szczęśliwa teraz?
Czy by odeszła? Nie wiem.. Bardziej obawialbym się reakcji na taką wiadomość w jej obecnym stanie (mało w siebie wierzy).
Powiedzenie połowy nie rozwiązuje tej kwestii, powiedzenie całej prawdy - ja bym chyba za to zabil.. To bardzo daleko zaszło wszystko.

29

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Maz kochanki wyprowadził się od niej na pewnien czas.. Później wrócił żeby dać "szanse".

A dlaczego mąż kochanki wyprowadził się? Co ona takiego zrobiła? Bo pewnie zrobiła skoro skinął a ona poleciała.
Może w tym tkwi powód jej romansu i ucieczki od Ciebie.

Raf19784 napisał/a:

Tyle że ja jej nie mogę powiedzieć całej prawdy - i tu jest pies pogrzebany.. Jak się naprawić skoro nie można tego wygadać, przerobić, a zapominanie też słabo idzie.

Tylko tego by brakowało żeby żona miała Ciebie pocieszać bo zostawiła Ciebie kochanka.
To że boli potraktuj jako "karę" za to co zrobiłeś swojej rodzinie, będzie łatwiej.

30 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-04 12:27:42)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

I czujesz się szczęśliwa teraz?
Czy by odeszła? Nie wiem.. Bardziej obawialbym się reakcji na taką wiadomość w jej obecnym stanie (mało w siebie wierzy).
Powiedzenie połowy nie rozwiązuje tej kwestii, powiedzenie całej prawdy - ja bym chyba za to zabil.. To bardzo daleko zaszło wszystko.

Jak nie pamiętam to jestem, a raczej bywam. Jest na pewno inaczej, pod pewnymi wzgledami lepiej, terapeutka wytłumaczyła mu co ja czuję i nie doklada mi juz cierpienia swoim zachowaniem.
Wcześniej nie byłam szczesliwa, bo czułam się samotna i odtrącona, ale mąż emocjonalnie był gdzieś indziej, nie chcial wtedy ani mnie ani mojej pomocy, byliśmy razem a osobno, to mnie wykańczało.
Jak się wydało (a było już wtedy skonczone z ta dziewczyna), to było cos strasznego. On chcial nawet skończyć ze soba (albo to byl blef).
Wiesz kiedy otrzeźwiał? Jak schowałam ramki z naszymi zdjeciami i zaczelam planowac zycie sama z naszym dzieckiem,.bez niego.
Ja tak jak Twoja zona, mam problemy z poczuciem wartosci, zawsze mialam. Ale pracuje nad tym.

Powiedzial mi, ze zapomnial wtedy na chwile, ze mnie kocha.
Dla mnie to ważne, bo wydaje sie szczere.

Prawda jest taka, ze ja sobie bez niego poradze doskonale i nawet od razu wyzdrowieje (to zdanie mojego lekarza).
Mozliwe, ze Twoja zona tez.

31

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
maku2 napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Maz kochanki wyprowadził się od niej na pewnien czas.. Później wrócił żeby dać "szanse".

A dlaczego mąż kochanki wyprowadził się? Co ona takiego zrobiła? Bo pewnie zrobiła skoro skinął a ona poleciała.
Może w tym tkwi powód jej romansu i ucieczki od Ciebie.

Raf19784 napisał/a:

Tyle że ja jej nie mogę powiedzieć całej prawdy - i tu jest pies pogrzebany.. Jak się naprawić skoro nie można tego wygadać, przerobić, a zapominanie też słabo idzie.

Tylko tego by brakowało żeby żona miała Ciebie pocieszać bo zostawiła Ciebie kochanka.
To że boli potraktuj jako "karę" za to co zrobiłeś swojej rodzinie, będzie łatwiej.

Najzwyczajniej się wkurzył tym że go nie zauważa i się wyprowadzil.. Miało to miejsce długo dlugo po rozpoczęciu romansu ze mna. Następnie stwierdził że wraca a ona wybrała jego - dlaczego?? Może chciała mieć spokoj, może jednak nie kochała mnie.. Ciężko mi powiedzieć jakie są prawdziwe przyczyny.. Kiedyś przegadywalismy każdy możliwy temat - teraz jest trudno - uczucia (moje) biora górę nad tym wszystkim

32

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:

Prawda jest taka, ze ja sobie bez niego poradze doskonale i nawet od razu wyzdrowieje (to zdanie mojego lekarza).
Mozliwe, ze Twoja zona tez.

I tu jest sedno sprawy.. Trzeba być i żyć dla siebie.. Być szczęśliwym z samym soba.. Dopiero wtedy jest szansa na fajny zdrowy zwiazek..u mnie jest tak że ona świata poza mną nie widzi - przykro to pisać ale wg mnie to jest chore.

33 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-04 12:41:30)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
Ania2019 napisał/a:

Prawda jest taka, ze ja sobie bez niego poradze doskonale i nawet od razu wyzdrowieje (to zdanie mojego lekarza).
Mozliwe, ze Twoja zona tez.

I tu jest sedno sprawy.. Trzeba być i żyć dla siebie.. Być szczęśliwym z samym soba.. Dopiero wtedy jest szansa na fajny zdrowy zwiazek..u mnie jest tak że ona świata poza mną nie widzi - przykro to pisać ale wg mnie to jest chore.

No tak...
Ale Raf, ja żyłam dla innych, dla rodziny, myślałam, ze moj maz to najwspanialszy facet na świecie. Dostalam kopa życiowego i mimo depresji i leków skoczyłam dodatkowe studia, zmieniłam pracę, ludzi obok siebie i inaczej trochę juz żyję.
I uwazam, ze to dobre w tym wszystkim.

Moze Twoja zona potrzebuje zmiany. Dla samej siebie.

Zycze Tobie szczescia, abys odnalazł swoją drogę.

34

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:
Raf19784 napisał/a:
Ania2019 napisał/a:

Prawda jest taka, ze ja sobie bez niego poradze doskonale i nawet od razu wyzdrowieje (to zdanie mojego lekarza).
Mozliwe, ze Twoja zona tez.

I tu jest sedno sprawy.. Trzeba być i żyć dla siebie.. Być szczęśliwym z samym soba.. Dopiero wtedy jest szansa na fajny zdrowy zwiazek..u mnie jest tak że ona świata poza mną nie widzi - przykro to pisać ale wg mnie to jest chore.

No tak...
Ale Raf, ja żyłam dla innych, dla rodziny, myślałam, ze moj maz to najwspanialszy facet na świecie. Dostalam kopa życiowego i mimo depresji i leków skoczyłam dodatkowe studia, zmieniłam pracę, ludzi obok siebie i inaczej trochę juz żyję.
I uwazam, ze to dobre w tym wszystkim.

Moze Twoja zona potrzebuje zmiany. Dla samej siebie.

Zycze Tobie szczescia, abys odnalazł swoją drogę.

Też uważam że ona potrzebuje zmiany.. Czegos/kogos kto jej poprawi te niską samoocene.. Powinnem to być ja - niestety jest tak że w pewnien sposób tlamsimy siebie wzajemnie.. Nie ma takiego luzu/swobody. Sam fakt że zaczęliśmy rozmawiać już uznaje za duży postęp - ale te rozmowy niestety coraz bardziej pokazują jak mało nas łączy.. Myślę że fakt jej bezgranicznego kochania mnie jest jedynym hamulcem przed odejściem odemnie.. I wygląda też na to że się przez lata przyzwyczaila do faktu życia razem ale osobno..

35 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-04 19:04:33)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

a ona wybrała jego - dlaczego?? Może chciała mieć spokoj, może jednak nie kochała mnie.. Ciężko mi powiedzieć jakie są prawdziwe przyczyny.. Kiedyś przegadywalismy każdy możliwy temat - teraz jest trudno - uczucia (moje) biora górę nad tym wszystkim

Ach te Twoje uczucia smile
Wybrała męża - boli co nie ?
I te rozmyślania dlaczego on skoro z Tobą było tyle radochy frajdy zabawy i jesteś taki lepszy w każdym calu, wedle siebie ciebie i tego co ona być może mówiła o was dwóch.
Jak sobie przypomnę ten ból d..py i to ssanie ciśnienie ,po wielu latach to mnie nieco śmiech ogarnia,
Tylko inaczej jak się w tym jest i tkwi ,pewnych spraw nie chce się przyjąć do wiadomości i przed sobą przyznać jak bardzo jest się nastawionym na branie
Boli urażona duma i ego faktycznie,przegrywa się i czuje klęskę naprawdę choć punktem odniesienia są złudzenia projekcje i wyobrażenia takie niby pewniaki źródła,te wszystkie "wyzwalacze tracą swoją "moc i brak oparcia ,całe to niby "poświęcenie" wszystkie działania i zabezpieczenia idą na marne,
powiązania te nieznane wygrywają, nie ma siły i argumenty logiczne racjonalne na nic traci się też źródło "szczęścia"miota się bo wyziera pustka,
rozkminy lgnięcie do wspomnień analizy w rozmyślaniach i dumaniu ,skutecznie odrywają od życia rodziny i rzeczywistości bardzo to wciągające uzależniające
czuje się człek jak na zejściu ,zaczyna się widzieć nędzę i ruiny
nici z mrzonek i planów poplątane i poprzecinane trudno to znieść i wytrzymać z samym sobą i te pretensje jeszcze nie wiadomo w sumie do kogo i do wszystkiego wokół naraz .

36

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
paslawek napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

a ona wybrała jego - dlaczego?? Może chciała mieć spokoj, może jednak nie kochała mnie.. Ciężko mi powiedzieć jakie są prawdziwe przyczyny.. Kiedyś przegadywalismy każdy możliwy temat - teraz jest trudno - uczucia (moje) biora górę nad tym wszystkim

Ach te Twoje uczucia smile
Wybrała męża - boli co nie ?
I te rozmyślania dlaczego on skoro z Tobą było tyle radochy frajdy zabawy i jesteś taki lepszy w każdym calu, wedle siebie ciebie i tego co ona być może mówiła o was dwóch.
Jak sobie przypomnę ten ból d..py i to ssanie ciśnienie ,po wielu latach to mnie nieco śmiech ogarnia, ale boli urażona duma i ego faktycznie,przegrywa się i czyje klęskę naprawdę choć punktem odniesienia są złudzenia projekcje i wyobrarzenia takie niby pewniaki źródła,te wszystkie "wyzwalacze tracą swoją "moc i brak oparcia ,całe to niby "poświęcenie" wszystkie działania i zabezpieczenia idą na marne,powiązania te nieznane wygrywają nie ma siły i argumenty logiczne racjonalne na nic traci się też źródło "szczęścia: miota się bo wyziera pustka  ,a rozkminy lgnięcie do wspomnień analizy w rozmyślaniach i dumaniu ,skutecznie odrywają od życia rodziny i rzeczywistości bardzo to wciągające uzależniające nałogowo niemal
jak na zejściu ,zaczyna się widzieć nędzę i ruiny nici z mrzonek i planów popłatne i poprzecinane trudno to znieść i wytrzymać z samym sobą i te pretensje jeszcze nie wiadomo w sumie do kogo i do wszystkiego w okół naraz .

Najbardziej boli fakt że oboje zabijamy te milosc.. Osobiście uważam że mogło z tego być coś naprawdę wartosciowego.. No chyba że okaże się z czasem że byłem jednak czasoumilaczem;)

37

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Najbardziej boli fakt że oboje zabijamy te milosc.. Osobiście uważam że mogło z tego być coś naprawdę wartosciowego.. No chyba że okaże się z czasem że byłem jednak czasoumilaczem;)

To się Raf da przeżyć smile

38

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
paslawek napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Najbardziej boli fakt że oboje zabijamy te milosc.. Osobiście uważam że mogło z tego być coś naprawdę wartosciowego.. No chyba że okaże się z czasem że byłem jednak czasoumilaczem;)

To się Raf da przeżyć smile


Wszystko się da przeżyć - zgadzam sie.. Obawiam się jednak że w tym wypadku praca razem nie ułatwi sprawy.
Osobiście uważam że jeszcze mnie to uczucie potrzyma troche.

39 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-04 13:48:26)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Najbardziej boli fakt że oboje zabijamy te milosc.. Osobiście uważam że mogło z tego być coś naprawdę wartosciowego.. No chyba że okaże się z czasem że byłem jednak czasoumilaczem;)

To się Raf da przeżyć smile


Wszystko się da przeżyć - zgadzam sie.. Obawiam się jednak że w tym wypadku praca razem nie ułatwi sprawy.
Osobiście uważam że jeszcze mnie to uczucie potrzyma troche.


Moj maz pracowal z ta swoja wybranka (sorki za sarkazm) jeszcze prawie 2 lata, tez ona sie rozmyśliła - jak u Ciebie, chyba tez go zabolało. Mowil, ze mu ulzylo, ze chciał sam skonczyc, bo ona chciala seksu a on rozmów itd, ale moim zdaniem to ona go pogoniła, bo jest za słaby w łóżku albo im nie wyszło smile

40

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Najbardziej boli fakt że oboje zabijamy te milosc.. Osobiście uważam że mogło z tego być coś naprawdę wartosciowego.. No chyba że okaże się z czasem że byłem jednak czasoumilaczem;)

To się Raf da przeżyć smile


Wszystko się da przeżyć - zgadzam sie.. Obawiam się jednak że w tym wypadku praca razem nie ułatwi sprawy.
Osobiście uważam że jeszcze mnie to uczucie potrzyma troche.

https://www.netkobiety.pl/t124616.html  https://www.netkobiety.pl/t124635.html
podobne historie do Twojej  może coś weźmiesz  z nich dla siebie
wątek Hrefiego chyba czytałeś ?

41

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:

Moj maz pracowal z ta swoja wybranka (sorki za sarkazm) jeszcze prawie 2 lata, tez ona sie rozmyśliła - jak u Ciebie, chyba tez go zabolało. Mowil, ze mu ulzylo, ze chciał sam skonczyc, bo ona chciala seksu a on rozmów itd, ale moim zdaniem to ona go pogoniła, bo jest za słaby w łóżku albo im nie wyszło smile

Nasza jakość rozmów ciągle jest rewelacyjna.. Łóżko - również było bez zarzutu - chodź to chyba za mało powiedziane.. W moim przypadku nie było nic co zapowiadalo że to się nagle skonczy.. Dlatego uważam że coś wisi w powietrzu - a przynajmniej jakas rozmowa która ujawni przyczyny te prawdziwe.. Ale na nic nie zamierzam nalegac.. Mam żonę i dzieci -na tym się planuje skupic, naprawić jeśli się da. I sobą - znaleźć źródło problemów.

42

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
paslawek napisał/a:
Raf19784 napisał/a:
paslawek napisał/a:

To się Raf da przeżyć smile


Wszystko się da przeżyć - zgadzam sie.. Obawiam się jednak że w tym wypadku praca razem nie ułatwi sprawy.
Osobiście uważam że jeszcze mnie to uczucie potrzyma troche.

https://www.netkobiety.pl/t124616.html  https://www.netkobiety.pl/t124635.html
podobne historie do Twojej  może coś weźmiesz  z nich dla siebie
wątek Hrefiego chyba czytałeś ?

Tak czytalem.. Resztę chętnie przeczytam.. Dziękuję

43

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Wszystko się da przeżyć - zgadzam sie.. Obawiam się jednak że w tym wypadku praca razem nie ułatwi sprawy.
Osobiście uważam że jeszcze mnie to uczucie potrzyma troche.

https://www.netkobiety.pl/t124616.html  https://www.netkobiety.pl/t124635.html
podobne historie do Twojej  może coś weźmiesz  z nich dla siebie
wątek Hrefiego chyba czytałeś ?

Tak czytalem.. Resztę chętnie przeczytam.. Dziękuję

Praca razem nie ulatwi, ale nie jest to niemożliwe.  Po prostu zero sam na sam w gabinecie, kontakt tylko służbowy, po pracy żadnych kaw ani niczego. Masz komfort wychodzenia z tego na spokojnie i na spokojne przemyślenie tematu swojego małżeństwa. A propos  - co się z Hrefim stało? Ciekawa jestem jak potoczyła się jego historia...

Make yourself priority!

44 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-04 14:53:28)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Dayzee napisał/a:
Raf19784 napisał/a:
paslawek napisał/a:

https://www.netkobiety.pl/t124616.html  https://www.netkobiety.pl/t124635.html
podobne historie do Twojej  może coś weźmiesz  z nich dla siebie
wątek Hrefiego chyba czytałeś ?

Tak czytalem.. Resztę chętnie przeczytam.. Dziękuję

Praca razem nie ulatwi, ale nie jest to niemożliwe.  Po prostu zero sam na sam w gabinecie, kontakt tylko służbowy, po pracy żadnych kaw ani niczego. Masz komfort wychodzenia z tego na spokojnie i na spokojne przemyślenie tematu swojego małżeństwa. A propos  - co się z Hrefim stało? Ciekawa jestem jak potoczyła się jego historia...

Tego nie wiadomo ,w pewnym momencie Hrefi zaczął się wygłupiać (a szkoda,bo miał smykałkę do refleksji i nie ukrywał przemyśleń   potrafił dość szczerze pisać o uczuciach ) i ewidentnie prowokować na forum przeginał mocno  moim zdaniem- za co pewnie dostał bana i zniknął .

45

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Dayzee napisał/a:

A propos  - co się z Hrefim stało? Ciekawa jestem jak potoczyła się jego historia...

Sam jestem ciekaw zakończenia historii hrefiego i alsoskiego.. To był pierwszy wątek który tu przeczytalem..

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-04 19:01:50)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Po czym wnosisz, że żonąa ma niską  samoocenę?
Bo chyba nie po tym, że jest Ci oddaną?.
Mój EX sam mi powiedział, że uważa mnie za głupią, bo przebaczylam mu pierwszy romans.
Jeśli wyznajecie inne systemy wartości to się nigdy nie dogadacie..
Np jak inne rzeczy uznajecie za słabość. 
Są tacy dla których brak agresji np jest słabością.
A i zastanów się poważnie  jaką jest motywacja  do powiedzenia o romansie żonie.
Moim zdaniem kochanką oklamala Cię co do powodow wyprowadzki męża.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

47

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Po czym wnosisz, że żonąa ma niską  samoocenę?
Bo chyba nie po tym, że jest Ci oddaną?.
Mój EX sam mi powiedział, że uważa mnie za głupią, bo przebaczylam mu pierwszy romans.
Jeśli wyznajecie inne systemy wartości to się nigdy nie dogadacie..
Np jak inne rzeczy uznajecie za słabość. 
Są tacy dla których brak agresji np jest słabością.
A i zastanów się poważnie  jaką jest motywacja  do powiedzenia o romansie żonie.
Moim zdaniem kochanką oklamala Cię co do powodow wyprowadzki męża.

Znam ją i widzę jak się zachowuje.. Pozatym rozmawiamy o tym rowniez.. Więc teza o niskiej samoocenie nie jest wyssana z palca.. I nie uważam jej za głupia - wręcz przeciwnie..
Tak myślę że w dużej mierze mamy inny system wartości w wielu wzgledach.
Agresji nie używam. Wobec nikogo.
Motywacja żeby powiedzieć żonie - jedynie zrzucenie ciężaru z siebie, ale tego nie zrobię bo kaliber jest za duzy.
Czy kochanka mnie okłamała? Nie - to był czas kiedy gadaliśmy nonstop.. Ostatnie 3 lata jej życia i ona mojego znamy na wylot.. Każdy aspekt.

48

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Wiesz, życie w bańce mydlanej romansu pozwala na miliony klamstewek i wypaczeń rzeczywistości. Taka kobita na haju tajemnego seksu i emocji może duzo mówić o tym jak mąż o nią nie dba, jak ze soba nie spią, jaki to z niego Janusz i brutal, kiedy w realu normalnie żyją, moze nie cudownie, ale calkiem normalnie. A Ty durny i zakochany lykasz to jak pelikan.

Facet, który się mną interesowal w celu romansu, tez roztaczal takie widoki: ona taka nudna, taka zla, z nikim tak dobrze mi się nie rozmawia, pokrewne dusze i inne pierdoly. Na szczęście, zawsze obracalam sie w towarzystwie facetów więc znam te gierki i sie nie dalam.Użylam rozumu. Tak samo Ty powinienes.

49 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-05 07:58:45)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Nie wszystkie romanse  zaczynają się jak piszesz BB.
I chętnych na romanse może być wielu, łatwo odrzucić. 
Wychodzenenie z romansu poprzez umniejszanie tej drugiej osoby może jest szybsze, ale fałszywe i odbije się czkawką.
Bo nie każdy romans jest dla da mu i podbudowania ego wbrew pozorom.
Mniej by bolało,  gdyby to było po wspólnych ustaleniach  że trzeba to zakończyć, po otwartej rozmowie, a nie komunikacie: postanowiłam dac szansę  mężówi.
Jeżeli w małżeństwie nie ma więzi,  to i tak się rozpadnie. Trudno też zaakceptować  brak bliskości gdy się jej z kimś zaznalo.
Chyba najlepiej zrobisz autorze sam udając się po wsparcie , tylko do kogoś  mądrego, doświadczonego, kto nie wyda szybkich osądów..
Uczucia są  skomplikowane, a chęć bycia z kimś blisko to nie luksus, tylko potrzeba serca.
Wiele osób jednak odbywa się bez tego w małżeństwie.
Dobre związki moim zdaniem wzmacniają  się same, słabsze są zawsze narażone. 
I prawdziwa miłość  wybacza pewnie słabość.
Bo wybija się ponad wszelkie egoizmy.
Pewnie mało kto Ci to napiszę tu, ale ja współczuję. Żonę w tym chroń, jeśli jest lojalna, ale może ona też zasługuje na więcej, którego Ty zaznałeś, w sensie byłeś w stanie więcej z siebie dać  tej drugiej.
A ponieważ na końcu jest miłość  czyli brak egoizmu i akceptacja innych ludzi, kompletna, to tam jest brzeg,  gdzie można odpocząć.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

50

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Kiedyś jak w małżeństwie coś się psuło-to się naprawiało ,a-dziś się nie naprawia. Jak to już bywało-Love się skończy ,i z podkulonym ogonem wrócisz do żony i dzieci.

51

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Raczej kiedyś to nie było Internetu i komórek.
Co ułatwia i kontakty  i wykrycie romansu.
A te były zawsze. A warunki finansowe często nie pozwalały na rozwód, który nawet dla bogatych jest ciosem po kieszeni, a kiedyś oznaczał biedę po prostu. I ostracyzm społeczny.
Wcale te ocalone małżeństwa nie były lepsze.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

52

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Witaj Rafale, 
Bardzo łatwo odlecieć w otoczce nowych silnych emocji,  długich rozmów, zrozumieniec ( ach, Jak ja to dobrze znam ),  namiętności , tajemniczości,  niepewności. Za bardzo to kontrastuje ze zwyczajnym życiem i żoną, która może i fajna jest,  ale dość zwykła. Z którą łączą Cię codzienne sprawy , wychowywanie dzieci,  kredyty. Wszystkie takie zwykłe i takie PEWNE smile

Sama byłam " zdradzaczem " , tak samo myślałam, że taka miłość się nie zdarza,  my przeciw całemu światu, w końcu nas los połączył( znaliśmy się wcześniej,  ale się mijaliśmy- więc takiej szansy nie mogłam stracić:))

Każdy jakieś tam swoje powody i pobudki ma, nie będę pisać o swoich , bo to nie mój wątek.
Ale 95% zdradzaczy mówi: najpierw źle się działo/dzieje,  potem nadszedł romans. 

To ja Ci radzę tak Jak mi kiedyś radzono: żona,  z która Ci tak źle i tak niedobrze , a kochanka- wielka miłość to dwie odrębne sprawy.
Rozwiedź się z żoną, niezaleznie od tego Jak potoczą się dalsze losy z kochanką. Nie uzalezniaj tych obu spraw od siebie. Po Co? Nie kochasz żony,  jesteś nieszczesliwy to odejdz.  Daj i zonie szanse na szczescie bo poki Co to rzucasz ochłapami rozmów,  nie jestes szczery. Zona na starcie przegrywa starcie,  jesli ty za tą jedną i prawdziwa miloscia tęsknisz. Marnujesz jej tylko czas. W Twojej zonie moze ktos rowniez zobaczyc kogos kogo Ty widzisz w kochance.  I nawet Jak sie jej najpierw swiat zawali to po Paru tygodniach czy miesiacach sie podniesie. To Co Ty jej teraz dajesz to tylko tylko klamstwa i zludzenia. Na 90% Jak bedziesz działał a nie tylko sobie wyobrażał to szybko zwatpisz czy oby na pewno żony nie kochasz i czy prawdziwie kochasz kochanke.  Dzialaj, to sam sie przekonasz. 

A co do kochanki.. walcz Jak chcesz. Pytanie czy Ona tego chce.
Masz szanse albo wyjsc na prosta ( krok pierwszy: odejsc od kogos kogo nie kochasz ) albo calkowicie sobie spieprzyc zycie.  Jak nie sprobujesz to sie nie przekonasz;)

53

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Nie wszystkie romanse  zaczynają się jak piszesz BB.
I chętnych na romanse może być wielu, łatwo odrzucić. 
Wychodzenenie z romansu poprzez umniejszanie tej drugiej osoby może jest szybsze, ale fałszywe i odbije się czkawką.
Bo nie każdy romans jest dla da mu i podbudowania ego wbrew pozorom.
Mniej by bolało,  gdyby to było po wspólnych ustaleniach  że trzeba to zakończyć, po otwartej rozmowie, a nie komunikacie: postanowiłam dac szansę  mężówi.
Jeżeli w małżeństwie nie ma więzi,  to i tak się rozpadnie. Trudno też zaakceptować  brak bliskości gdy się jej z kimś zaznalo.
Chyba najlepiej zrobisz autorze sam udając się po wsparcie , tylko do kogoś  mądrego, doświadczonego, kto nie wyda szybkich osądów..
Uczucia są  skomplikowane, a chęć bycia z kimś blisko to nie luksus, tylko potrzeba serca.
Wiele osób jednak odbywa się bez tego w małżeństwie.
Dobre związki moim zdaniem wzmacniają  się same, słabsze są zawsze narażone. 
I prawdziwa miłość  wybacza pewnie słabość.
Bo wybija się ponad wszelkie egoizmy.
Pewnie mało kto Ci to napiszę tu, ale ja współczuję. Żonę w tym chroń, jeśli jest lojalna, ale może ona też zasługuje na więcej, którego Ty zaznałeś, w sensie byłeś w stanie więcej z siebie dać  tej drugiej.
A ponieważ na końcu jest miłość  czyli brak egoizmu i akceptacja innych ludzi, kompletna, to tam jest brzeg,  gdzie można odpocząć.

Nie odpuszczam ani mojego małżeństwa ani kochanki.
Nadal mam wrażenie że to może być miłość - idealny zwiazek.
Ale nic na siłę - obie strony muszą to czuć - a teraz nie jestem już tak kochanki pewnien.
Co do małżeństwa - rozmawiamy, spędzamy razem czas.. Zobaczymy czy da się jeszcze wspolnie patrzec w przyszłość..
Dziś mam takie wrażenie że mógłbym kochać je obie.. Że to są zupełnie inne rodzaje relacji..

54

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Jasne, cwaniaku, mieć ciastko i zjeść ciastko. Tak naprawde jedyna osobą, która kochasz jestes Ty sam, a kobiety w Twoim zyciu to wechikuły do zaspokajania Twoich potrzeb. Biedny żuczek...

55

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Raf, myśląc o kochance nie zaangażujesz się w małżeństwo.
Uważam, tak jak lalkaalka i też jestem wsparta doświadczeniem życiowym jako okłamywana przez męża,
odejdź od żony i ułóż sobie życie, a Twoja zona - ona też zasługuje na szczęście,
daj szanse sobie i jej.
Mam żal do męża, że nie odszedł wtedy ode mnie, to egoistyczne bardzo z jego strony bylo, grac na dwa fronty.
To co było potem i jest teraz to juz inna historia.
Teraz to on sie boi, ze ja zostawię jego kiedys,  do tej pory ucinałam każda ryzykowną relację w imię naszej miłości, a teraz to juz wiem kim on jest i do czego jest zdolny.

56 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-08-05 10:54:27)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:

odejdź od żony i ułóż sobie życie, a Twoja zona - ona też zasługuje na szczęście,
daj szanse sobie i jej.

Popieram.

Autorze masz świadomość, że krzywdzisz drugą, żywą osobę? Jesteś niesamowitym egoistą w tym momencie.
Ty jej nie kochasz, jest dla Ciebie zwykłym czasoumilaczem, bo nie masz odwagi odejść i jesteś tchórzem.

57

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie wszystkie romanse  zaczynają się jak piszesz BB.
I chętnych na romanse może być wielu, łatwo odrzucić. 
Wychodzenenie z romansu poprzez umniejszanie tej drugiej osoby może jest szybsze, ale fałszywe i odbije się czkawką.
Bo nie każdy romans jest dla da mu i podbudowania ego wbrew pozorom.
Mniej by bolało,  gdyby to było po wspólnych ustaleniach  że trzeba to zakończyć, po otwartej rozmowie, a nie komunikacie: postanowiłam dac szansę  mężówi.
Jeżeli w małżeństwie nie ma więzi,  to i tak się rozpadnie. Trudno też zaakceptować  brak bliskości gdy się jej z kimś zaznalo.
Chyba najlepiej zrobisz autorze sam udając się po wsparcie , tylko do kogoś  mądrego, doświadczonego, kto nie wyda szybkich osądów..
Uczucia są  skomplikowane, a chęć bycia z kimś blisko to nie luksus, tylko potrzeba serca.
Wiele osób jednak odbywa się bez tego w małżeństwie.
Dobre związki moim zdaniem wzmacniają  się same, słabsze są zawsze narażone. 
I prawdziwa miłość  wybacza pewnie słabość.
Bo wybija się ponad wszelkie egoizmy.
Pewnie mało kto Ci to napiszę tu, ale ja współczuję. Żonę w tym chroń, jeśli jest lojalna, ale może ona też zasługuje na więcej, którego Ty zaznałeś, w sensie byłeś w stanie więcej z siebie dać  tej drugiej.
A ponieważ na końcu jest miłość  czyli brak egoizmu i akceptacja innych ludzi, kompletna, to tam jest brzeg,  gdzie można odpocząć.

Nie odpuszczam ani mojego małżeństwa ani kochanki.
Nadal mam wrażenie że to może być miłość - idealny zwiazek.
Ale nic na siłę - obie strony muszą to czuć - a teraz nie jestem już tak kochanki pewnien.
Co do małżeństwa - rozmawiamy, spędzamy razem czas.. Zobaczymy czy da się jeszcze wspolnie patrzec w przyszłość..
Dziś mam takie wrażenie że mógłbym kochać je obie.. Że to są zupełnie inne rodzaje relacji..

Co to za podejście?
Wydaje mi się tylko czy pisałeś, że romans z kochanką Ci nie starcza i chcesz z nią związku? To po co trzymać się żony ? Co jeśli kochanka się rozmyśli i nagle zostawi męża i zechce przeszłości z Tobą? Wtedy zostawisz żonę, ale gdyby nie to w razie Co lepiej żonę jeszcze przetrzymać? Tak na wszelki wypadek?
Prawie uwierzyłam,  że się naprawdę zakochałeś i zbłądziłeś , a tak na prawdę powielasz schematy.
Zanim zaczniesz walczyć o romans albo małżeństwo i zrobisz błagan w głowach tym kobietom powinieneś sam sobie na parę pytań Szczerze odpowiedzieć.
Może chcesz tkwić w małżeństwie i mieć romans? Może nie chcesz rezygnować z nich obu ? Ale to nie to samo Co: " chcę związku z kochanką, a żony nie kocham " . Zanim cokolwiek zdecydujesz , zastanów się nad tym Co naprawdę czujesz i czego naprawde chcesz . Licz się z konsekwencjami.  Niektórzy zdradzają i są szczęśliwi w małżeństwie,  ale czy to u Ciebie mozliwe skoro uczucia do kochanki są większe Jak do żony ? To nic nie da jesli masz uczucie,  że jestes z żoną za karę i szansa na idealny zwìązek Ci ucieka między palcami. Ja zawsze powtarzam,  że łatwiej jest wybaczyć zdradę z kimś Kto nie ma dla zdradzacza żadnej większej wartości niż zdrada+ bycie dla faceta mojego zycia nr.  2, kimś zastępczym,  niewystarczalnym,  mniej waznym, mniej wartościowym. Takiej zdrady nie wybaczyłabym nigdy w życiu.  To zabieranie osobie zdradzanej szansy na (pełno)wartościowe traktowanie i szczerą miłość. Ty nie dosc , ze w ten sposob zdradzasz to zdecydowałes sie dalej te relacje pielegnowac. To w moim odczuciu gorsze od zdrady samej w sobie.
Wyobraź sobie,  że Twoja,  wielka , idealna miłość robi to z Tobą. Chciałbyś mimo wszystko być z tym kimś mimo , że wiesz ze latami byles nr 2 i jest ktos kogo ona pragnie bardziej ?
Ja wiem, że jeszcze ciezko jest takie deyzje podejmować,  jakiekolwiek czy w prawo czy w lewo.  Ale jesli chcesz cos z tym stanem zrobic i nie jęczeć za nastèpne 3 lata , że nie mozesz byc szczesliwy z miloscia swoja zycia i Twoja zona albo jej mąż stoją wam na drodze. to musisz po malu chociaz zrobic parę refleksji i Co najważniejsze byc ze sobą szczerym. I liczyc się  z konsekwencjami,  niezaleznie od tego Co zdecydujesz. I wiedziec , że wszystko jest w Twoich rękach. 

Ja swój romans zakańczałam bardzo długo,  parę miesięcy ochładzałam relacje , następne parę Go przygotowywalam na to, że rodzina jest dla mnie wazniejsza( dalismy sobie z partnerek szanse,  on nie wiedzial o zdradzie)( mimo ze wtedy jeszcze uczucia byly bardzo silne i raczej mialam wrazenie ze Go tymi slowami oklamuje) nastèpne pare miesięcy pisalismy tylko i sie nie spotykalismy i tez ryczalam  w lozku z tesknoty i walczylam ze soba zeby tam nie pojechac. Po jakims roku od niewidzenia dopiero bylam w stanie Go wszedzie zablokowac i po malu coraz wiecej bylam "cala" u Partnera i dziecka,  tak na 100% . Cale te " konczenie" trwalo 1,5 roku.
To rowniez zanim sie wewnetrznie zdecydowalam na koniec , bo zanim " konczylam" chłonęłam każdą chwilę z nim Jak jakas opetana.
Moj kochanek Jak juz wiedzial , że nie zostawie rodziny , chcial tylko romans, Co jeszcze bardziej mi utrudnialo "ten koniec". Jednak ja chcialam 100% skupic sie na rodzinie i pragnelam Szczerej relacji , gdzie nie ma miejsca na nikogo z zewnatrz. Troche latwiej bylo mi w moim partnerze odnalezc "tego mężczyzne" na cale zycie bo on w podobnym czasie " przestawil sie " na zycie rodzinne i "Tylko mnie" ( z calkiem innych powodów niz zdrada). To jednak nie znaczy ze z miejsca przestalam " kochac " tamtego.
Do dzis dnia zaluje , że mojego wtedy zdradzalam tyle czasu mimo ze on wtedy jeszcze dupkiem byl. Chodzi o wlasne sumienie. Jesli byl dupkiem to moglam Go zostawic a nie emocjonalnie sie angazowac w Co innego. To bym mogla zrobic po rozstaniu.  W koncu ten romans nie byl powodem rozstania.  Każdy zdradzajacy jest o tym przekonany.  Malo Kto powie : chce się rozstac bo kogos poznalam,  zawsze sa inne powody,  ktore niby byly wczesniej ale zaczeli sie je wyolbrzymiac Jak sie miało juz kogos na boku.

Ja Ci życzę mądrych refleksji i wyborów , bo niezaleznie Jak wybierzesz to dluga i ciezka droga przed Tobą ale im dłużej bedziesz wybieral " pol na pol" tym ciezej bedzie i dłużej bedzie trwala ta gehenna;)

58

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Napisałam e-meila.
Spojrzysz?
Dziękuję

59

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Beyondblackie napisał/a:

Jasne, cwaniaku, mieć ciastko i zjeść ciastko. Tak naprawde jedyna osobą, która kochasz jestes Ty sam, a kobiety w Twoim zyciu to wechikuły do zaspokajania Twoich potrzeb. Biedny żuczek...

Chyba zle interpretujecie moje słowa lub zle to ujalem.
Nie wiem co będzie w przyszłości więc nie wykluczam żadnego zakonczenia.. Teraz jest moje małżeństwo - jeśli da się je uratować to ja w to ide.. Ale jeśli nie to trudno - nie ma sensu być raZem na sile.. Jeśli tak się stanie to będę sam - widze wiele złych rzeczy w moich nawykach i zachowaniu i muszę to zrozumieć i ogarnac.. I może dopiero wtedy ktoś inny się pojawi.
A co do kochanki - kocham ją, ciagle.. Myślicie że uczucia się wyłącza tak ot już bylo i nie ma.. To tak nie działa niestety.

60

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Nie da się ratować malżeństwa ciągle stojąc drugą nogą w romansie. Ty musisz podjąć decyzję o odcięciu się od kochanki by w ogóle zacząć jakieś ruchy w celu naprawiania swojego związku. Inaczej, to jest tylko gadanie.

Posty [ 1 do 60 z 328 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec romansu - czy na pewno?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021