Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Witajcie, chciałabym się podzielić z Wami czymś, co mnie strasznie boli i nie umiem sobie z tym poradzić. Nie umiem normalnie funkcjonować...
Ja i M. jesteśmy młodzi. Mam 22 lata, a on jest rok straszy ode mnie. Poznaliśmy się w szkole średniej w 2016 roku. Powoli i do przodu brnęliśmy do tego, by być parą. Początki były piękne, M. bardzo się o mnie starał, zabiegał. Kupował kwiaty, zapraszał do kina i na kolacje. Jego mama twierdziła, że świata poza mną nie widzi. A potem było coś nie tak... jakbym to ja przejęła inicjatywę i zaczęła się starać o niego bardziej, niż o mnie. Oboje skończyliśmy szkołę i padła decyzja, że idziemy na studia, a w efekcie zamieszkamy razem, żeby było lepiej. Końcem września w 2018 r. zamieszkaliśmy razem w dużym mieście. On studiował dziennie, a ja zaocznie, w tygodniu pracowałam. Jednak moje studia okazały się nie być interesujące i z nich zrezygnowałam, dalej mieszkając z M. Było dobrze między nami, układało się, chociaż życie razem, a widywanie się w weekendy to coś całkiem innego. Nadszedł drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, przyjechał do mnie i zaczęliśmy rozmawiać o nas. Zaczął słowami "Ja widzę jak Ty się ze mną męczysz".. to była nieprawda choć myśląc, że zamieszkamy razem - będzie tego czasu dla nas więcej, a było go mniej. Usłyszałam wtedy "nie da się kogoś zmusić do miłości". Myślałam, że to jakiś kryzys... zapytałam się czy mnie nie kocha, powiedział, że kocha... więc doszliśmy do wniosku, że będziemy o siebie walczyć z całych sił. Sylwestra spędziliśmy razem. Potem oboje wróciliśmy do wynajmowanego mieszkania. Mieszkaliśmy kolejne pół roku razem, bo zdecydowałam się pójść na studia blisko mojego rodzinnego miasta. I zostawiłam go sama w tym mieszkaniu. Widywaliśmy się w weekendy, każdą wolną chwilę poświęcał mi. Studiowałam daleko od niego, ale pracowałam ta, gdzie on studiował, więc mieliśmy dla siebie dużo czasu. Nic nie wskazywało na to, że kolejny raz to zrobi.
Sylwestra w 2019/20 mieliśmy spędzić w mieszkaniu z powodu mojej pracy. 30-tego grudnia przyjechał do mnie, ale bez żadnych swoich rzeczy. To było do niego niepodobne. No i się zaczęło... że nie możemy być razem, że do siebie nie pasujemy, że ja chcę mieć założyć z nim rodzinę, mieć dzieci, a on tego nie czuje, że chyba nie potrafi mnie traktować jak wcześniej, jak swoją kobietę. Mimo tego, że do tej pory nadal czasem kupował mi kwiaty, kochał się ze mną, poświęcał wolny czas itd... Dużo wtedy rozmawialiśmy i płakaliśmy oboje. Postanowił, że już pójdzie i, że wraca do domu. Nie wiedziałam, co robić. Nie chciałam zostać sama w tym mieszkaniu, więc spakowałam kilka najpotrzebniejszych rzeczy i wyszłam razem z nim. Płakałam w taksówce, w pociągu. Wszędzie. Zaproponował mi, żebym została u niego na noc. Było zbyt późno, żebym wracała do domu. Zgodziłam się. Rano powiedziałam o wszystkim jego mamie, z którą byłam blisko. Kazała nam iść na spacer i dojść do jakiegoś porozumienia. Na spacerze płakał, ja też. Mówił, że chyba jest pewien swojej decyzji, stąd ten płacz. Potem zapytał, czy spędzę z nim sylwestra. Zaprosił mnie na łyżwy, których nienawidzi. Również się zgodziłam, bo nie chciałam w takim momencie być sama. I nastał wieczór, miałam mega dołek. Strasznie płakałam. Powiedziałam mu o listach, które do niego pisałam. I... on pękł? Powiedział, że dopiero teraz zrozumiał, że mnie kocha i jak wiele ja mu daję, że mnie nigdy nie zostawi i takie tam... o północy składał mi życzenia, całował, kochał się ze mną. Rano zapytałam się, czy mogę być pewna jego słów. Mówił, że tak, ale, że teraz sam sobie by nie wierzył. Z każdym "kocham Cię" z jego strony bardzo się bałam, że znowu to zrobi, a kiedy w końcu uwierzyłam i odrobinę mu zaufałam...
Parę dni temu przyjechał z tymi samymi słowami na ustach i zakończył to od tak. Nawet wcześniej nie podjął próby rozmowy ze mną na ten temat... co ciekawe, od naszego rozstania minęło parę dni, ale on codziennie do mnie pisze, czasami nawet nazywa mnie Miś, Kochanie itd... mówi, że jestem dla niego tak strasznie ważna i, że tęskni za mną bardzo, ale jest mu mnie tak strasznie szkoda...
Drodzy Czytelnicy, wiem, że nie da się nikogo zmusić do miłości i kierować czyimiś uczuciami, ale ja nadal mam nadzieję, że zrozumie, że mnie kocha. Żałuję tylko tego, że kiedy w grudniu 2019 r. prosił mnie o czas, ja nie uszanowałam jego prośby. Cały czas byłam przy nim. Teraz znowu codziennie jestem, mamy ze sobą kontakt, ale już nie jesteśmy razem. Usunął nasze zdjęcia z fb, wszystko, co nas łączyło... Myślicie, że jeśli powiem mu, że nie chcę mieć z nim kontaktu i jak on zobaczy, jak wygląda życie beze mnie to czy coś się zmieni? Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez M...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-04-07 15:31:32)

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
adusia198 napisał/a:

Drodzy Czytelnicy, wiem, że nie da się nikogo zmusić do miłości i kierować czyimiś uczuciami, ale ja nadal mam nadzieję, że zrozumie, że mnie kocha. Żałuję tylko tego, że kiedy w grudniu 2019 r. prosił mnie o czas, ja nie uszanowałam jego prośby. Cały czas byłam przy nim. Teraz znowu codziennie jestem, mamy ze sobą kontakt, ale już nie jesteśmy razem. Usunął nasze zdjęcia z fb, wszystko, co nas łączyło... Myślicie, że jeśli powiem mu, że nie chcę mieć z nim kontaktu i jak on zobaczy, jak wygląda życie beze mnie to czy coś się zmieni? Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez M...

To, co napiszę, nie spodoba Ci się.

Jak dla mnie to on już dał szansę sobie i Wam. Spróbował Cię na nowo pokochać tak jak Ty jego. Może sobie nawet myślał, że Twoja miłość wystarczy. Albo że nikt już nie będzie go kochał tak jak Ty.  Ale nie sądzę, że jak reaktywowaliście Wasz związek w grudniu, to kierowało nim uczucie miłości do Ciebie. Nie próbuje się zostawiać osoby, którą się kocha. Zwłaszcza, gdy jest to pierwszy poważny i w sumie dość długi związek, bo wtedy się w tym związku dojrzewa a partner staje się trochę nawet jakby częścią własnej tożsamości.
Myślę, że on podtrzymuje teraz kontakt z Tobą, bo mu się wydaje, że Ty tego potrzebujesz, że źle zniesiesz jego całkowite odcięcie się od Ciebie, bo już wcześniej pokazałaś, jak „histerycznie” potrafisz zareagować na jego odejście. Myślę, że może być w nim dużo ciepła dla Ciebie, bo przecież dużo razem przeżyliście. Myślę, że ma sporo współczucia dla Ciebie. Być może przyzwyczajenie robi swoje. Może też mu jest tak wygodnie, gdy trzyma z Tobą kontakt, bo sam czuje się trochę lepiej niż jakby odciął się i zostawił Cię samą sobie. Ale to wszystko to nie MIŁOŚĆ, której byś chciała.
Jak się odetniesz, to być może on się zaniepokoi o Ciebie, być może go tym krokiem zaintrygujesz, ale to nie spowoduje, że nagle ponownie się w Tobie zakocha.

3

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
adusia198 napisał/a:

Nawet wcześniej nie podjął próby rozmowy ze mną na ten temat... .

Jak to nie?
Zrywał z Tobą dwukrotnie i tłumaczył dlaczego, a Ty za każdym razem wręcz zmusiłaś go żeby z Toba był. Rykiem, jeżdżeniem za nim, dzwonieniem do jego mamy itd...
Teraz też łapiesz się jak ostatniej deski ratunku jakichś głupot, że on mówi "misiu".
Bo nie chce Cię zranić!

Dlaczego raz na zawsze nie uszanujesz jego zdania?
Co to znaczy "co zrobić żeby zrozumiał że mnie kocha"? Przecież to śmieszne. Piszesz że nie da się nikogo zmusic do miłości, ale to robisz.

4

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
madoja napisał/a:
adusia198 napisał/a:

Nawet wcześniej nie podjął próby rozmowy ze mną na ten temat... .

Jak to nie?
Zrywał z Tobą dwukrotnie i tłumaczył dlaczego, a Ty za każdym razem wręcz zmusiłaś go żeby z Toba był. Rykiem, jeżdżeniem za nim, dzwonieniem do jego mamy itd...
Teraz też łapiesz się jak ostatniej deski ratunku jakichś głupot, że on mówi "misiu".
Bo nie chce Cię zranić!

Dlaczego raz na zawsze nie uszanujesz jego zdania?
Co to znaczy "co zrobić żeby zrozumiał że mnie kocha"? Przecież to śmieszne. Piszesz że nie da się nikogo zmusic do miłości, ale to robisz.


Nie wiem dlaczego jedziesz po mnie i czego nie zrozumiałaś. Nigdzie za nikim nie jeździłam lecz byłam u niego w domu wtedy i rozmawiałam z jego mamą, z którą od początku byłam blisko. I nie zmuszam go do niczego, bo nie wypisuję żałosnych treści typu, że bardzo go kocham i, żeby do mnie wrócił...

5

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
MagdaLena1111 napisał/a:
adusia198 napisał/a:

Drodzy Czytelnicy, wiem, że nie da się nikogo zmusić do miłości i kierować czyimiś uczuciami, ale ja nadal mam nadzieję, że zrozumie, że mnie kocha. Żałuję tylko tego, że kiedy w grudniu 2019 r. prosił mnie o czas, ja nie uszanowałam jego prośby. Cały czas byłam przy nim. Teraz znowu codziennie jestem, mamy ze sobą kontakt, ale już nie jesteśmy razem. Usunął nasze zdjęcia z fb, wszystko, co nas łączyło... Myślicie, że jeśli powiem mu, że nie chcę mieć z nim kontaktu i jak on zobaczy, jak wygląda życie beze mnie to czy coś się zmieni? Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez M...

To, co napiszę, nie spodoba Ci się.

Jak dla mnie to on już dał szansę sobie i Wam. Spróbował Cię na nowo pokochać tak jak Ty jego. Może sobie nawet myślał, że Twoja miłość wystarczy. Albo że nikt już nie będzie go kochał tak jak Ty.  Ale nie sądzę, że jak reaktywowaliście Wasz związek w grudniu, to kierowało nim uczucie miłości do Ciebie. Nie próbuje się zostawiać osoby, którą się kocha. Zwłaszcza, gdy jest to pierwszy poważny i w sumie dość długi związek, bo wtedy się w tym związku dojrzewa a partner staje się trochę nawet jakby częścią własnej tożsamości.
Myślę, że on podtrzymuje teraz kontakt z Tobą, bo mu się wydaje, że Ty tego potrzebujesz, że źle zniesiesz jego całkowite odcięcie się od Ciebie, bo już wcześniej pokazałaś, jak „histerycznie” potrafisz zareagować na jego odejście. Myślę, że może być w nim dużo ciepła dla Ciebie, bo przecież dużo razem przeżyliście. Myślę, że ma sporo współczucia dla Ciebie. Być może przyzwyczajenie robi swoje. Może też mu jest tak wygodnie, gdy trzyma z Tobą kontakt, bo sam czuje się trochę lepiej niż jakby odciął się i zostawił Cię samą sobie. Ale to wszystko to nie MIŁOŚĆ, której byś chciała.
Jak się odetniesz, to być może on się zaniepokoi o Ciebie, być może go tym krokiem zaintrygujesz, ale to nie spowoduje, że nagle ponownie się w Tobie zakocha.


Oczywiście, że może tak być. Może przyzwyczajenie robi swoje, ale dlaczego proponowałby mi spotkanie za jakiś czas, jeśli mówię mu, że to może tylko pogorszyć sytuację lub mówię, że nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na takie coś. Sam z siebie pisze mi, że bardzo za mną tęskni... Nie wiem dlaczego coś pozwala mi mieć nadzieję... Zbieram się na to, by napisać mu, że chcę uciąć z nim kontakt, ale to będzie zaprzeczenie samej sobie. Bo chcę z nim ten kontakt mieć. Właśnie wtedy w grudniu nie dałam mu tego czasu w ogóle, przestrzeni dla siebie, by zobaczył jak jego życie będzie wyglądało beze mnie...

6

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
adusia198 napisał/a:

Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez M...

Nadszedł czas, żebyś jednak zaczęła wyobrażać sobie życie bez niego i dała sobie czas na odkochanie się. Wiem, że to niełatwe, ale ciągły kontakt z nim temu nie służy. Nie rób sobie nadziei, bo Twój już ex chłopak od dawna chciał odejść i zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami, że nie podjął stanowczej decyzji ze względu na sentyment i Twoje zachowanie.
Nie wiem dlaczego ciągle zwraca się czule do Ciebie i planuje spotkanie, być może na pocieszenie, ale j.w. nie rób sobie nadziei.
Z jego strony, to trochę nie w porządku, bo on dokładnie wie, co czujesz, to tylko przedłużanie agonii.
Pogódź się z tym rozstaniem, nie rób sobie krzywdy łudząc się i czekając, odpuść i urwij kontakt z nim, bo do niczego pozytywnego on nie prowadzi.

7

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
adusia198 napisał/a:

Oczywiście, że może tak być. Może przyzwyczajenie robi swoje, ale dlaczego proponowałby mi spotkanie za jakiś czas, jeśli mówię mu, że to może tylko pogorszyć sytuację lub mówię, że nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na takie coś. Sam z siebie pisze mi, że bardzo za mną tęskni... Nie wiem dlaczego coś pozwala mi mieć nadzieję... Zbieram się na to, by napisać mu, że chcę uciąć z nim kontakt, ale to będzie zaprzeczenie samej sobie. Bo chcę z nim ten kontakt mieć. Właśnie wtedy w grudniu nie dałam mu tego czasu w ogóle, przestrzeni dla siebie, by zobaczył jak jego życie będzie wyglądało beze mnie...

Chłopak może rozstaje się pierwszy raz w życiu, więc robi to tak, jak mu się wydaje, że będzie najlepiej. Sama mam, miałam tendencję do zmiękczania rozstania, bo wydawało mi się, że tak będzie lepiej, bo ostre cięcie będzie zbyt brutalne.

Słuchaj, naprawdę mogłoby być gorzej, bo on mógłby do Waszego rozstania doprowadzić na wiele mało przyjemnych sposobów.
Mógłby obwiniać Ciebie, kręcić i robić Ci złudne nadzieje, żebyś krążyła w wokół niego, a mówi wprost, żebyś się nie łudziła, że nie ma szans, iż jeszcze coś z tego będzie.
Mógłby znaleźć jakiś pretekstu do odejścia np. w postaci innej kobiety. Mógłby wreszcie prowokować kłótnie, robić z Ciebie heterę, furiatkę i wariatkę. Mógłby zresztą prowokować różne Twoje zachowania, za które byś siebie i jego znienawidziła.
Mógłby, lecz tego nie robi(ł). Może warto to docenić, mimo bólu.

8

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Adusia, nie pisz posta pod postem. Używaj, proszę, opcji „edytuj”.

9

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Nie wiadomo, co nim kieruje. Może chce dobrze, ma sentyment do Ciebie a może liczy na seks od czasu do czasu po zakończeniu związku? Któż to wie?
Masz wpływ tylko na siebie i swoje zachowanie, więc bierz się lepiej dziewczyno ostro za siebie. Wyszukaj w Google „jak się odkochać”, zajmij się sobą, swoim życiem. Odetnij się całkowicie od niego i nie pozwól na granie z własnymi uczuciami. Byliście młodzi i cóż, rzadko to się udaje i po prostu to nie był facet dla Ciebie. Sam Ci to powiedział. On nie chce rodziny a Ty może tak. Zaczęło się robić zbyt poważnie a on chciał się jeszcze pobawić... Kopnij go w odwłok i poznawaj sobie nowych znajomych, facetów, kumpli.

10

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Witam. Chłopak wyraźnie z Tobą zerwał. Żebyś nie cierpiała i nie przedłużała agonii zaakceptuj to i Ja bym radziła urwać z nim kontakt dla Twojego dobra. Zrobisz jak uważasz.

11

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Ciągle mam nadzieję...

Karina 36 napisał/a:

Witam. Chłopak wyraźnie z Tobą zerwał. Żebyś nie cierpiała i nie przedłużała agonii zaakceptuj to i Ja bym radziła urwać z nim kontakt dla Twojego dobra. Zrobisz jak uważasz.

12 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2020-04-11 02:01:36)

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Może się myle.. oby. Ale z tego co przeczytałam chłopak daje sobie czas na znalezienie innej majac z zapasie Ciebie.  Ale uwierz mi jak się ogarniesz ty na tym lepiej wyjdziesz niż ten chłopak.

Przyżylam kiedys podobną historię, która dla mnie skończyła się dobrze. Byłam też w związku w którym chłopak zerwał dwa razy.. dajac przy tym nadzieje na powrót. Ale za drugim razem stwierdziłam , że tak się bawic hu.. nie bedziemy. Szybko sie ogarnełam , o dziwo też zakochałam w jego koledze. Teraz mam najlepszy związek na świecie z planami na przyszłość. A co na to poprzedni chłopak?

Pisze juz pół roku, na początku tylko na nim sie wyzywałam, nawet doszło do 2 spotkań w którym błagał mnie o powrót. Ale pomyśl sobie dziewczyno czy ktos kto Cię byt kochał zerwałby bojąc się ,że Cię straci? czy warto marnować czas na kogoś takiego? i przedłuzać swoja męczarnie. Wiem ,że to trudne ale lepiej jak sie przez jakiś czas od niego odsuniesz.. zablokujesz i zajmiesz tylko swoim życiem. Na prawde nie marnuj sobie życia za rozpacz za byle kim. Jak to mówią tego kwiatu jest pół światu, a następny może okazać sie prawdziwym skarbem który będzie bał się wypuścić Cię z rąk smile

"Akceptujemy taką miłość na jaką w naszym mniemaniu zasługujemy."

13

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
Karola_23 napisał/a:

  Na prawde nie marnuj sobie życia za rozpacz za byle kim. Jak to mówią tego kwiatu jest pół światu, a następny może okazać sie prawdziwym skarbem który będzie bał się wypuścić Cię z rąk smile

To że miłość po jednej stronie się skończyła, jeszcze nie znaczy, że ta osoba jest byle kim.
Ludzie są ze sobą, czasem nawet bardzo długo, a potem dochodzą do wniosku, że coś jest nie tak, że czegoś im brakuje, że nie czują się szczęśliwi. Życie jest zbyt krótkie, żeby się na własne życzenie unieszczęśliwiać.
Takie podejście, jak pokazał chłopak Autorki, jest przede wszystkim uczciwe, nawet jeśli ją w pewien sposób rani.
MagdaLena słusznie zauważyła, że mógł zachować się jak kawał chama, stosować różne podłe metody, by na końcu ostatecznie łatwiej mu było tę relację zakończyć, a jednak kiedy zdał sobie sprawę, że to co czuje nie jest miłością, dlatego ten związek nie ma większego sensu, przynajmniej dla niego, zachował się najdelikatniej jak potrafił. Tak nie zachowuje się egoista ani nawet tchórz.
Coś w nim w pewnym momencie wyraźnie musiało pęknąć, a kolejne próby bycia razem podejmowane były bardziej dla Agusi niż dla niego i stanowiły wyłącznie przedłużanie agonii. Przypuszczam, że jemu też nie jest łatwo ze świadomością, że Autorka przez niego cierpi - stąd kontakt i upewnianie się jak sobie radzi.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

14

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Niestety to wszystko dowodzi jedynie, że jakby się ktoś nie zachował i nie zakończył związku, który jemu już żadnych korzyści nie przynosi, to i tak strona porzucona będzie mieć żal, jednocześnie obwiniając tą stronę, która odchodzi. Nie bardzo rozumiem, dlaczego osoba, która po prostu już nie czuje i nie widzi sensu na kontynuowanie tego związku, ale jednocześnie uczciwie o tym informuje ma być od razu uważany za nic nie wartego, bezdusznego egoistę. Nie można czegoś na siłę ciągnąć i skoro nawet osobie odchodzącej jest ciężko, to tym bardziej warto odpuścić. Mam niestety takie wrażenie, że jeśli facet odchodzi, to zawsze jest to postrzegane w ten sposób, iż mu nie zależy na niczym a koniec jest spowodowany jego podłym czy egoistycznym zachowaniem. Prawie nigdy nie bierze się pod uwagę, że sytuacja może wyglądać tak, jak w przypadku faceta Autorki.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

15

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
adusia198 napisał/a:

Parę dni temu przyjechał z tymi samymi słowami na ustach i zakończył to od tak. Nawet wcześniej nie podjął próby rozmowy ze mną na ten temat... co ciekawe, od naszego rozstania minęło parę dni, ale on codziennie do mnie pisze, czasami nawet nazywa mnie Miś, Kochanie itd... mówi, że jestem dla niego tak strasznie ważna i, że tęskni za mną bardzo, ale jest mu mnie tak strasznie szkoda... .

Nie wiem, czemu Ci pisze takie rzeczy, może rzeczywiście po prostu ma sentyment, sympatię do Ciebie i czuje się winny, że Cię rani, dlatego próbuje to rozstanie jakoś złagodzić, żeby Cię tak bardzo nie bolało. A może się bawi. A może sam nie wie, czego chce. TO NIE WAŻNE. Moim zdaniem, skoro zerwał (i to kolejny raz), to po prostu nic mu nie odpisuj. Nawet nie musisz mu mówić, że urywasz kontakt, bo w końcu przecież sam zerwał. Zwyczajnie możesz tego kontaktu nie utrzymywać i mu nic nie odpisywać na te jego "tęsknię".

"Uśmiechnęła się do mnie - o serce ratunku!
Bowiem cóż to jest uśmiech?
To pół pocałunku!" /Kornel Makuszyński/

16

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Ja się boję, że o M. nie zapomnę szybko... Poza tym, pochodzę z małej wioski, nikogo tu nie poznam, a boję się być sama... Mam wrażenie, że już zawsze będę albo będę trafiać na takich jak on. Nie chcę kolejnego zawodu miłosnego, bo czuję się jak gówno...

Karola_23 napisał/a:

Może się myle.. oby. Ale z tego co przeczytałam chłopak daje sobie czas na znalezienie innej majac z zapasie Ciebie.  Ale uwierz mi jak się ogarniesz ty na tym lepiej wyjdziesz niż ten chłopak.

Przyżylam kiedys podobną historię, która dla mnie skończyła się dobrze. Byłam też w związku w którym chłopak zerwał dwa razy.. dajac przy tym nadzieje na powrót. Ale za drugim razem stwierdziłam , że tak się bawic hu.. nie bedziemy. Szybko sie ogarnełam , o dziwo też zakochałam w jego koledze. Teraz mam najlepszy związek na świecie z planami na przyszłość. A co na to poprzedni chłopak?

Pisze juz pół roku, na początku tylko na nim sie wyzywałam, nawet doszło do 2 spotkań w którym błagał mnie o powrót. Ale pomyśl sobie dziewczyno czy ktos kto Cię byt kochał zerwałby bojąc się ,że Cię straci? czy warto marnować czas na kogoś takiego? i przedłuzać swoja męczarnie. Wiem ,że to trudne ale lepiej jak sie przez jakiś czas od niego odsuniesz.. zablokujesz i zajmiesz tylko swoim życiem. Na prawde nie marnuj sobie życia za rozpacz za byle kim. Jak to mówią tego kwiatu jest pół światu, a następny może okazać sie prawdziwym skarbem który będzie bał się wypuścić Cię z rąk smile

17 Ostatnio edytowany przez adusia198 (2020-04-11 12:15:15)

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Ja też nie wiem, co nim rzeczywiście kieruje... Może się pogubił albo sam nie wie, czego chce? Chciałabym się z nim zobaczyć jeszcze raz i powiedzieć mu, żebyśmy się nie kontaktowali przez jakiś czas, ale tym samym dając mu do zrozumienia, że jeśli tylko zatęskni czy coś...to żeby spróbował o nas walczyć. Zawsze byłam na każde jego zawołanie, zawsze byłam przy nim. Może jak zauważy moją nieobecność w swoim życiu to coś w nim pęknie...?

umajona napisał/a:
adusia198 napisał/a:

Parę dni temu przyjechał z tymi samymi słowami na ustach i zakończył to od tak. Nawet wcześniej nie podjął próby rozmowy ze mną na ten temat... co ciekawe, od naszego rozstania minęło parę dni, ale on codziennie do mnie pisze, czasami nawet nazywa mnie Miś, Kochanie itd... mówi, że jestem dla niego tak strasznie ważna i, że tęskni za mną bardzo, ale jest mu mnie tak strasznie szkoda... .

Nie wiem, czemu Ci pisze takie rzeczy, może rzeczywiście po prostu ma sentyment, sympatię do Ciebie i czuje się winny, że Cię rani, dlatego próbuje to rozstanie jakoś złagodzić, żeby Cię tak bardzo nie bolało. A może się bawi. A może sam nie wie, czego chce. TO NIE WAŻNE. Moim zdaniem, skoro zerwał (i to kolejny raz), to po prostu nic mu nie odpisuj. Nawet nie musisz mu mówić, że urywasz kontakt, bo w końcu przecież sam zerwał. Zwyczajnie możesz tego kontaktu nie utrzymywać i mu nic nie odpisywać na te jego "tęsknię".

18

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Jak się kogoś kocha, to się nie ryzykuje, że się tą osobę straci. On kilka razy z Tobą zrywał, nie bał się utraty Ciebie. Już kiedyś w nim coś niby pękło i wrócił, a potem znowu rozstanie. Ale jak już tak bardzo chcesz, żeby zauważył Twoją nieobecność w swoim życiu, to po prostu nie reaguj na jego pisanie. Nie ma sensu go o tym informować, że urywasz kontakt. Po prostu go urwij, skoro sam z Tobą zerwał.

"Uśmiechnęła się do mnie - o serce ratunku!
Bowiem cóż to jest uśmiech?
To pół pocałunku!" /Kornel Makuszyński/

19

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?
Karola_23 napisał/a:

Może się myle.. oby. Ale z tego co przeczytałam chłopak daje sobie czas na znalezienie innej majac z zapasie Ciebie.

Otóż to.
Wypisuje do niej czułe pierdy jak bardzo tęskni i strasznie cierpi, a drugą ręką w tym samym czasie czyści fejsbuka z wszystkiego co mogłoby go z nią łączyć.
Koleś podręcznikowo rozgrywa taktycznie to tak, żeby nic nie obiecując mieć w każdej chwili możliwość powrotu czy choćby wpadnięcia na szybkie bzykanko
i będzie jej rzucał takie ochłapy dopóki nie pozna jakiejś innej, która to przerwie i zakończy ciuciubabkę raz na zawsze.
Albo przynajmniej do czasu jak kopnie go w tyłek i wtedy wróci do naszej autorki, bo właśnie przemyślał i zrozumiał jak bardzo ją kocha...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

20

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Witam moja była jest ze mną w ciąży gdy nasi rodzice dowiedzieli się o tym zaczęliśmy się kłócić wypominać i takie tam .od prawie 3 miesięcy nie mam z nią kontaktu napoczatku wydzwaniałem pisałem do niej prosiłem o szanse ale było jeszcze gorzej . Nasza wszpolna kolezanka pisała z nią i raz pisała ze zależy jej ale ostatnio napisała ze nie zależy i nie chce ze mną być . Może po porodzie to się zmieni ale nawet jak pytałem o przebieg ciazy nie dawała odpowiedzi . Proszę o sensowna radę kocham ja i zależy mi na niej śle nie wiem co robic

21

Odp: Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Takisobie123 załóż proszę swój wątek lub podepnij się do jakiegoś podobnego ale starszego korzystając z wyszukiwarki.
Nie rozbijamy sobie wzajemnie tematów.

Takisobie123 napisał/a:

Witam moja była jest ze mną w ciąży gdy nasi rodzice dowiedzieli się o tym zaczęliśmy się kłócić wypominać i takie tam .od prawie 3 miesięcy nie mam z nią kontaktu napoczatku wydzwaniałem pisałem do niej prosiłem o szanse ale było jeszcze gorzej . Nasza wszpolna kolezanka pisała z nią i raz pisała ze zależy jej ale ostatnio napisała ze nie zależy i nie chce ze mną być . Może po porodzie to się zmieni ale nawet jak pytałem o przebieg ciazy nie dawała odpowiedzi . Proszę o sensowna radę kocham ja i zależy mi na niej śle nie wiem co robic

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek, wątpliwości, rozstanie. Czy to naprawdę koniec? A nadzieja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018