Szkoda że tak pobieżnie czytacie. Czytając pierwszy post zrozumiałam że to o samotności nie radzeniu sobie z problemami, bólu i cierpieniu i jeśli faktycznie to tylko z powodu faceta? beznadzieja bo z facetem sie niewiele zmienia... (na innych tematach wyczytane że kobiety z mężczyzną nadal sa samotne) a na odpowiedniego czeka sie latami. To pocieszenie co? ^^
Czytając ten post zrozumiałam, że chodzi o coś więcej niż facet??? Pierwszy post zdaje się był nie do końca zrozumiany przeze mnie w takim razie niepotrzebnie tu zaglądałam. Jeśli jednak temat zboczył z kursu i dotyczy tego o co mi chodzi to napiszę dalej.
Tak wygląda szkic życia większości osób. Zakładając rodzinę człowiek szykuje się mentalnie na dużo więcej problemów i w nich zazwyczaj potrafi wytrwać. Kto napisał że robi to dzięń w dzień? Nigdzie tego nie widziałam za to czytałam, że ostatnio tak ma. (osoba z 1 postu) -.- ja mam napływy siły i potrafię góry przenosić ale zdaję się że każdy ma prawo do dni gdy nie chce ruszyć tyłka z domu i nie widzę w tym nic dziwnego. Traf na takiego co to mu się udaje samą motywacją i się rzygać chce... sory ale jakoś najczęściej mi nic nie wychodzi właśnie wtedy gdy się staram, więc to wyklucza Twoją teorię Mussuka.
Co do 2 odnośnika, lubisz krytykować a jestem ciekawa czy kiedykolwiek miałaś w ogóle taką sytuację że nic nie pomaga i jedyne co możesz to tylko patrzeć i nie dla tego że nie chcesz nic zrobić a dlatego, że nie możesz. Zaraz stwierdzisz że takich sytuacji nie ma ale to dlatego że masz klapki na oczach. Tobie się jakoś żyję jak Cię pcha motywacja to inni też mają dać radę? Hipokryzja...
Tak to fakt ludzie wolą takie osoby jak Twoja ciotka izolować i mają dość ich słuchania a ja po raz tysięczny słucham brata o tym samym i wiem, że dzięki temu głupiemu posłuchaniu nie zrobi się gorzki jak ten cały świat już i tak jest. Boli Cie że ktoś sobie nie daje rady bo niby nie chce? A wiesz jak te osobę to boli jak wie że ma te wszystkie blokady i przyjdzie taki się mądrzy że gdyby tylko poszukała klucza to by blokad nie miala? całe nic wnosisz tak samo jak i ja, ale przynajmniej podnoszę tych leżących a nie jeszcze im dokopuje.
Po co ludzie przychodzą na te forum? ja zdaję się że źle trafiłam jednak bo wydawało mi się, że są wątki gdzie człowiek chce rad i są gdzie się żali. Chce się pożalić więc się żali co za problem? to jej właśnie sprawa i to ją boli. Nie znam was wszystkich więc może i mylnie kogoś bronię ale patrzę na ogól by nikogo nie pokrzywdzić. Wychodzi na to że tu się piszę stricte z problemem do rozwiązania i w innych wypadkach trzeba się zamknąć i radź sobie sam... Boże co za świat. Zdaje się że to co się szybko zaczyna, szybko się też kończy jak moja przygoda tutaj. Gdzie nie wejdę tam to samo.