Dzis mialam Okropny Dzien.
Moj przyjaciel to zauwazyl, jest o 10 lat starszy, ma 30 lat. Tak mu sie zwierzalam i czekalam na typowe ´tak mi przykro, ale badz dzielna´ itd. ale on zamiast tego powiedzial z usmiechem ´Musisz jeszcze dorosnac´.
Zaczelam sie zastanawiac, czy 20-letnia dziewczyna, ktora - tak mi sie zawsze wydawalo- ma dosc sporo za soba (sporadyczne widywanie ojca, kilka zwiazkow, jakies plany, proby ich realizacji, kilka przecierpianych nocy, kilka utraconych na zawsze osob, praca w kazde wakacje zamiast wyjazd ze znajomymi, studia w innym kraju) moze byc jeszcze mentalanym dzieckiem?
Tak sobie popatrzylam na moje wpisy na tym forum, 1. jest z jakis 3 lat, wtedy tez mialam zalamanie przez faceta.. I uznalam, ze wokol mne wszystko sie zmienia, tylko ja zostaje taka sama. Wydaje mi sie, ze sie nie zmieniam, nie ewoluuje.
Nawet z wygladu w przeciagu 3 lat nic sie nie zmienilo, te same ciuchy, fryzura, wszyscy mowia, ze jestem slodka.. -.- No ludzie, 20-letnia kobieta powinna byc seksowna, a nie slodka.. Jak to slysze czuje sie automatycznie jakbym miala 5 lat.
Czekam na jakas wewnetrzna przemiane, cos, co pozwoliloby sie otworzyc tej skorupie niskiej samooceny, wahan nastrojow i nadmiernym przejmowaniem sie chlopakami, w ktorej siedze.
Czy to mozliwe, ze jestem jeszcze dzieckiem?