netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Dzisiejsze społeczeństwo.

26 odpowiedzi4 172 wyświetleniazałożony przez Stworek, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dzisiejsze społeczeństwo.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Dzisiejsze społeczeństwo.

Zachęcam do dyskusji o dzisiejszym społeczeństwie. Jak wyglądało kiedyś a jak wygląda dzisiaj. Jak waszymi oczami wyglądał świat za małolata a jak wyglądał w życiu dorosłym. Sama niedawno wystartowałam w dorosły świat i to co mnie tam spotyka przeraża i martwi jednocześnie. Kiedyś w nim wzięłam sprawy we własne ręce, zawsze ktoś mnie ubezpieczał, zawsze ktoś za mną stał, otaczał ramieniem, pomagał decydować, mówił za mnie kiedy nie wiedziałam co powiedzieć. Jednym słowem zawsze mogłam na kogoś liczyć, wystarczyło że spojrzałam na tą osobę a już wiedziała że się gubię i należy mi pomóc, czy to u lekarza, czy w jakimś urzędzie. Teraz już jestem samodzielna i muszę się zmagać z społecznością sama. Przeraża mnie to co zaczynam zauważać i chce podkreślić tutaj że to są moje odczucia, nie każdy musi być mojego zdania i się ze mną zgodzić. Zauważyłam że ludzie stali się strasznie agresywni i to nie tylko ci młodzi ale również ci starsi. Widzę to codziennie kiedy idę ulicą, jadę autobusem, siedzę w biurze czy robię zakupy - oczywiście nie mówię że wszędzie tak jest bo zawsze znajdą się jacyś mili, uprzejmi ludzie. Przykładowo, idę ulicą z parasolką bo leje deszcz, jest ruchliwa ulica, wąskie chodniki bo to starówka. Po ulicy jeżdżą samochody także ludzie kłębią się na chodnikach. Idzie dużo osób z parasolkami, połowa z nich ma kompletnie w nosie innych i nawet nie spróbują chociaż ominąć pozostałych z parasolkami tylko idą i nie patrzą, kilkakrotnie zostałam dźgnięta czyjąś parasolką lub zahaczona bo żadnemu mężczyźnie czy kobiecie nie chciało się chociażby przesunąć lub zrobić unik parasolką.  Ani razu nie usłyszałam chociażby przepraszam. A autobusach to samo. Stoję sobie a ludzie pchają się, deptają, szturchają i żadne nawet nie przeprosi. Częste sytuacji są takie że chociaż widzą że ludzie wysiadają to i tak się pchają do wyjść, niejednokrotnie była sytuacja że stałam przy drzwiach z zamiarem wyjścia a ktoś mi bezczelnie się pchał przede mnie bo musiał koniecznie wysiąść pierwszy. Niejednokrotnie przy takich sytuacjach zostałam uderzona czy pchnięta, a zdarzyło się też tak że przed przystankiem jakaś staruszka (!) pchnęła mi się między poręcza a rękę przez co nie miałam nawet czego się przytrzymać i prawie zaliczyłam podłogę w autobusie bo autobus jedzie a ja nie mam czego się przytrzymać. Grunt że ona wysiadła jako pierwsza z autobusu.Raz napotkałam się z sytuacją że wychodziła z autobusu a jednocześnie do chciał wsiąść jakiś chłopaka, mimo że miałam pierwszeństwo jako wysiadająca. Wpadł na mnie a w efekcie czego poleciałam jak długa na chodnik. Nie usłyszałam przepraszam, nie zobaczyłam nawet pomocy, chłopak zwyczajnie popatrzył się na mnie i wskoczył do autobusu. Jestem osobą młodą ale niestety także schorowaną. Niezbyt często ale zdarza się że np. na przystanku czy w autobusie muszę sobie chwilę odpocząć bo inaczej nogi wysiadają, robię to sporadycznie i tylko w sytuacjach kiedy czuję że naprawdę nie wytrzymam. Spotkałam się z docinkami że jak zostałam wychowana bo ja siedzę a starsi ludzie stoją, ja rozumiem doskonale że starsi ludzie są przeważnie schorowani ale naprawdę sporadycznie się zdarza abym zajmowała miejsca siedzące gdziekolwiek. Udaje że nie słyszę tego rodzaju komentarzy ale i nie tylko z komentarzami się spotykam - również z wrogimi spojrzeniami. A raz nawet pewną starsza pani usiadła koło mnie a siedziała praktycznie na samym skrawku i tak niechcący mnie szturchnęła że prawie zleciałam z tej ławki. Często też z chamskim, lekceważącym i agresywnym zachowaniem spotykam się w różnego typu urzędach, biurach, lekarzach a nawet zwykłych sklepach. Dla przykładu przytoczę pewne sytuacje, które napotkałam. Jedną z nich będzie sytuacja kiedy musiałam zanieść coś pilnego do pewnego biura, potrzebowałam papierków od szefa, poszłam jednego dnia gdzie zastałam tylko jego sekretarkę, która poinformowała mnie że obecnie go nie ma. Spróbowałam następnego dnia, również go nie było a kiedy zapytałam kiedy mogę go zastać to sekretarka potraktowała mnie bardzo nieuprzejmie. Krzyknęła żebym codziennie nie przychodziła tylko jak coś potrzebuje to ona przekaże a kiedy powiedziałam czego potrzebuje to stwierdziła że jednak sam szef musi to rozpatrzeć. Jakbym ją czymś rozzłościła. Może tym że jej w czymś przeszkodziłam? Na pewno nie dałam jej powodu do krzyku. Równie ciekawa sytuacja mnie spotkała kiedy potrzebowałam pilnie pójść do lekarza ale jak to była - terminy obowiązują. Zadzwoniłam więc żeby się umówić. Odebrała jakaś kobieta, mówiła dziwnym, zmęczonym tonem. Zapytałam się kiedy są wolne terminy odpowiedziała że za 2tygodnie. Zapytałam czy nie znalazłaby czegoś wcześniej. Odpowiedziała mi że jak mi tak zależy to ona może mnie zarejestrować za dwa miesiące. To dla mnie niepojęte, nie dość że przychodnia, terminy jak nie wiem co, to jeszcze wstrętne, nieuprzejme babska. Ludzie chorzy, potrzebujący pomocy i na takich ludzi trafiają. Z bardzo nieprzyjemną sytuacją spotkałam się także na pobraniu krwi - pielęgniarki nie szukały w słowach aby skomentować mój stan i wygląd. W urzędzie miasta spotkałam się z wywracaniem oczami i głębokimi westchnieniami bo źle wypełniłam wniosek i trzeba było go razem ze mną poprawiać. Martwi mnie też nasza służba zdrowia, dzisiaj bardzo trudno o lekarza z powołania. Dopóki choroba lub coś innego nie da porządnie znać o sobie to nic nie poradzą. Sama jestem tego przykładem gdzie dopóki stan bardzo się nie pogorszył to nikt nie widział problemu, tłumaczenia że młoda, dorastam, że powinnam dietę zmienić, ćwiczyć... Mimo że objawy miałam to nikt nie chciał się bliżej przyjrzeć ani chociaż skierować mnie gdzie do kogoś innego. Następną ważną sprawą do której chce przejść to podejście ludzi do problemów. W dzisiejszych czasach choroba czy stan majątkowy to powód do wyśmiewania czy upokarzania. Mam koleżankę, z której wszyscy się śmiali że się nie odzywa, albo mówi jakieś bzdury, że jest dzika a później się okazało że jest niedosłysząca. Nie reagowała na to co do niej mówią bo po prostu tego nie słyszała, a jak usłyszała to jedynie pomruki więc mówiła cokolwiek. Wyjaśnienie tej sprawy nic nie dało wręcz przeciwnie - naśmiewanie i dokuczanie zwiększyło się. Wszystko dlatego że jest "głucha". Nikt do niej ręki nie chciał wyciągnąć, a traktowali ją jak trędowatą i jakby mogłaby ich czymś zarazić. Nawet pewnie nikomu przez myśl nie przeszło jak się nad nią pastwią psychicznie i jej zachowanie wywodzi się z tej wady. Zauważyłam że każde odstępstwo od normy to powód do wykluczenia z kręgu społeczeństwa, czy to bieda, czy choroba, czy cokolwiek innego. W szkole jestem świadkiem różnych takich zachowań. Niekiedy ludzie nie cofną się przed niczym aby zrobić przykrość drugiej osobie. Miałam koleżankę z pewną deformacją twarzy, raz na przerwie w szkole, usiadła sobie pod ścianą i chciała spokojnie zjeść śniadanie do szkoły... Inna klasa zaczęła w nią rzucać papierowymi kulkami i przy tym świetnie się bawiła, i to jeszcze osoby starsze od niej, które mają po 19-20lat. Oczywiście szybko ją z stamtąd zabrałyśmy i zabawa się na tym skończyła. Jak dla mnie to błąd rodziców w wychowaniu dzieci. Moja matka jest taka jaka jest ale na pewno nauczyła mnie że pod żadnym pozorem nie można naśmiewać się z innych. Pamiętam jedną sytuację jak byłam mała i szłam ulicą z matką, zauważyłam karła i krzyknęłam na cała ulicę jaki on jest mały. W tej samej sekundzie dostałam takie wciry od matki na ulicy że już nigdy więcej na coś podobnego się nie odważyłam. Chociaż byłam dzieckiem i nie wiele wiedziałam o życiu to w tamtej chwili dowiedziałam się bardzo wiele. Teraz chociaż dziękuje że ulica była pusta i nikt tego nie widział a chłopaka przeprosiłam. Możliwe że ja mam takiego pecha że trafiam na tego typu ludzi. Każda moje bliższa koleżanka okazywała się dwulicowa i zakłamana. Bywały sytuację że jak coś ode mnie chciały to wiedziały do kogo się zwrócić ale w drugą stronę? Nie w tym życiu. Bywałam też świadkiem "przyjaciółek na zabój" a za plecami nawzajem sobie obrabiały dupę. Z jednej mojej najlepszej przyjaciółki właśnie z tego powodu zrezygnowałam. Raz jak z nią szłam to spotkałyśmy jakąś jej dobrą koleżankę, one chwile pogadały i jak tylko 5metrów odeszłyśmy to nie zostawiła na niej suchej nitki. I to jej dobra koleżanka... Jak nawet koleżance potrafiła obrobić dupę to mi tak samo. Później dowiedziałam się że to prawda. Z innej z kolei zrezygnowałam wówczas kiedy znalazła sobie chłopaka i kiedy z nim była to nagle zapominała że mnie zna. Raz się zdarzyło że z nim była i ja akurat przechodziłam, przywitałam się a kiedy się jej o coś spytałam nie raczyła odpowiedzieć. Później przepraszała że niby nie słyszała ale naprawdę... Wymówka marna. Cześć usłyszała a reszty już nie. ^^ Teraz cenie sobie swoją indywidualność i tego się trzymam. Powiedzcie mi netkobitki, spotykacie się z podobnymi sytuacjami? Reagujecie na nie? Co o tym sądzicie oczywiście wink

2

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Dziewczyno, czy ty dopiero niedawno opuściłaś po raz pierwszy w życiu mieszkanie?

3 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-06-27 11:15:44)

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
Catwoman napisał/a:

Dziewczyno, czy ty dopiero niedawno opuściłaś po raz pierwszy w życiu mieszkanie?

Umarłam lol

Moje zdanie jest takie.
- ludzie są zabiegani za pracą, ciągle myślą jak związać koniec z końcem
- sytuacja życiowa nie jest tak stabilna jak to miało miejsce w dawnych czasach (mam na myśli PRL)
- ilość godzin spędzanych w pracy nijak idzie pogodzić z wychowaniem dzieci i utrzymaniem domu (choć przed wojną standardem było nawet 14h a prawo pracy nie istniało, to ludzie mieszkali blisko fabryk i na ogół pracowali na zmiany, w tym samym miejscu pracy, łatwiej było dzielić obowiązki i współżyć z szeroko rozumianą społecznością lokalną)
- bezstresowe wychowanie
- no i ważniejsze jest mieć niż być

Edytuje bo i dobrnęłam do końca o postępowaniu ludzi w codziennych relacjach.

Odpowiedź brzmi, tak było, jest i zawsze będzie. Polecam zagłębić się w dzieła Platona smile i innych starożytnych filozofów. Bądź zainteresować odrobinę historią świata.

4

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
XX30 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Dziewczyno, czy ty dopiero niedawno opuściłaś po raz pierwszy w życiu mieszkanie?

Umarłam lol

Moje zdanie jest takie.
- ludzie są zabiegani za pracą, ciągle myślą jak związać koniec z końcem
- sytuacja życiowa nie jest tak stabilna jak to miało miejsce w dawnych czasach (mam na myśli PRL)
- ilość godzin spędzanych w pracy nijak idzie pogodzić z wychowaniem dzieci i utrzymaniem domu (choć przed wojną standardem było nawet 14h a prawo pracy nie istniało, to ludzie mieszkali blisko fabryk i na ogół pracowali na zmiany, w tym samym miejscu pracy, łatwiej było dzielić obowiązki i współżyć z szeroko rozumianą społecznością lokalną)
- bezstresowe wychowanie

Dokładnie tak jest. Ludziom, którzy zarabiają niegodne pieniądze, nie chce się uśmiechać czy być miłym - bo i po co?

Ale ja się nie spotykam na każdym kroku z tym - może w twoim mieście tak jest- podaj nazwę, nigdy tam nie pojadę.

5

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
Catwoman napisał/a:

Ale ja się nie spotykam na każdym kroku z tym - może w twoim mieście tak jest- podaj nazwę, nigdy tam nie pojadę.

Pytanie do mnie czy do autorki tekstu?

Jak do mnie, to odpowiadam, że tez się z tym nagminnie nie spotykam, ale to może ze względu na fakt, że nie zwracam szczególnej uwagi na takie zachowania. Jak napisałam w edycji powyżej. Tak było jest i będzie. Opisane dzialania są częścią natury ludzkiej. A to, że ktoś się niestosownie zachował w naszej opinii nie musi być :
a) niestosowne w jego opinii
b) powodowane złymi intencjami

6

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Do Autorki tekstu.

Ja jedynie zwalczam niekompetencję i opieszałość. Olewactwo lekarzy mnie nie dziwi ani trochę. Idź prywatnie, poczujesz się jakbyś mieszkała w Ameryce big_smile

7

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

To ja jeszcze o niepełnosprawnych dodam smile.

Osobiście od podstawówki mam niewidomą koleżankę. Skończyła studia, prowadzi zajęcia z niewidomymi. Udziela się w rożnych fundacjach. Co weekend jest w innym mieście ( jeździ POCIĄGIEM, sama!).

Znam również dziewczynę (pełnosprawną), która przyjechała ze wsi do miasta i która boi się jeździć pociągiem bo do momentu zamieszkania w mieście nie miała nigdy okazji nim jechać.

Przykład z pociągami ma pokazać, że wiele zależy od osoby, bez względu jakiego pochodzenia i sprawności jest.

Mam sąsiadów, oboje niepełnosprawni ruchowo, oboje pracują zarobkowo. Nie spotykam się z ich napiętnowaniem.

Wszystko zależy od kultury osób które lubią gnębić ludzi ( i to nie ważne czy są pełno- czy niepełnosprawni). Takich znajdziesz wszędzie. Jednak też wiele zależy od ludzi którzy są napastowani. Na ogól rewelacyjnie spełniają model ofiary, co zachęca do ataku. Trzeba sobie umieć radzić z takimi niewychowanym motłochem:).

Powiem Ci jednak, że zastanawia mnie bardzo jak to się stało, że wejście w świat było dla Ciebie takim szokiem. Czy rodzice trzymali Cię pod kloszem ( tudzież w piwnicy o chlebie i wodzie smile)?

8

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

jeśli ktoś miał niewielki kontakt z ludźmi, nie wyjeżdżał, nie wychodził za często, a jeśli już to z opiekunem, to mógł doświadczać takich zachowań w dużo mniejszym stopniu.
nawet tutaj lekko naśmiewacie się z autorki zadając pytania czy pierwszy raz z domu wyszła, albo czy rodzice trzymali ją w piwnicy.
mnie też chamskie zachowanie innych czasem drażni i mam ochotę się wygadać.

Catwoman napisał/a:

Ludziom, którzy zarabiają niegodne pieniądze, nie chce się uśmiechać czy być miłym - bo i po co?

jak to po co? właśnie żeby choć w kontaktach z innymi było im lżej i mogli się dzięki rozmowie czy żartom pouśmiechać się choć trochę. będąc gburami sami robią sobie pod górkę.

9

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
ogień napisał/a:

jak to po co? właśnie żeby choć w kontaktach z innymi było im lżej i mogli się dzięki rozmowie czy żartom pouśmiechać się choć trochę. będąc gburami sami robią sobie pod górkę.

Polecam obejrzeć piramidkę Maslowa. Jak Twoje podstawowe ( fizjologiczne ) potrzeby nie sa zaspokojone, to masz totalnie gdzieś, wszelkie inne przejawy uczuć wyższych, choćby to miał być zwykły uśmiech.

10

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
XX30 napisał/a:
ogień napisał/a:

jak to po co? właśnie żeby choć w kontaktach z innymi było im lżej i mogli się dzięki rozmowie czy żartom pouśmiechać się choć trochę. będąc gburami sami robią sobie pod górkę.

Polecam obejrzeć piramidkę Maslowa. Jak Twoje podstawowe ( fizjologiczne ) potrzeby nie sa zaspokojone, to masz totalnie gdzieś, wszelkie inne przejawy uczuć wyższych, choćby to miał być zwykły uśmiech.

Otóż to! Zapomniałam o piramidce, a tak faktycznie to działa.
Człowiek uśmiecha się, jest serdeczny jakby mówił: "Jestem szczęśliwy, wszystko świetnie się układa, dobrze zarabiam, jestem tu dla moich klientów" - ile osób może to powiedzieć w Polsce?
Jedynie panie w banku (są miłe) i skarbówce (nie nazwałabym tego miłością big_smile )

11

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Z bankami tez rożnie bywa smile. Chociaż... Kiedyś miałam okazje zakładać konto i brać pożyczkę u jednej pani, która miała jakiś test ( ach zapomniałam jak to się  profesjonalnie nazywa). Polegało to na tym, że jej przełożona siedziała i obserwowała co ona robi. Oczywiście przy tym skrupulatnie wszystko notowała. A, że jestem ciężką klientką jeśli chodzi o urzędy i podpisywanie umów to zasypałam tą panią w trakcie superwizji setką pytań. Pewnie modliła się już w duchu, żeby mnie spławić. Ale obecność audytora jej nie pozwalała. Ciekawe jakie były wyniki tego ćwiczenia:). Moim zdaniem powinna dostać NOBLA.

Najgorzej wspominam wizyty w T-Mobile i PGE. Kolejki ( sama czekałam prawie 2 h żeby się dostać), starsze babcie o laskach, kulach i na wózkach, duszno, parno i głośno. Pani w PGE poszła skserować moje dokumenty ( czyt. 3 strony ). Kserokopiarka stała na przeciwko mnie. Kobiecie zajęło to z 15 minut bo... zadzwoniła do niej psiapsióła pogadać o tym jaką to świetna bluzkę właśnie zakupiła. I jak tu takiej nie zabić!

12

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Ja tam nie pamiętam raczej o niemiłych sytuacjach i rzadko je wspominam, bo wkurzam się ponownie- i po co mi to?

13

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
Catwoman napisał/a:

Dziewczyno, czy ty dopiero niedawno opuściłaś po raz pierwszy w życiu mieszkanie?

Nie, nie opuściłam pierwszy raz mieszkania, lecz z tekstu możecie wywnioskować że jestem osobą dość poważnie chorą, słabą, która potrzebuje często pomocy innych. Napisałam coś na początku tekstu. Ostatnio bardzo dużo swoich spraw muszę załatwiać sama, gdyż tego wymaga sytuacja. Dlatego piszę ten wątek nie po to abyście mieli się z czego po naśmiewać i muszę tutaj zaznaczyć że liczyłam na poważniejsze podejście do sprawy, szczerze mówiąc jest mi bardzo przykro z tego powodu. Wcześniej też spotykałam się z takimi sytuacjami jednak bardzo sporadycznie. Z czasem zaczęłam dostrzegać że coraz częściej takie sytuacje mają miejsce. Zaczęłam mieć wrażenie że właśnie z czasem coraz więcej ludzi jest zagłębionych w swoich sprawach że nie zauważa swojego zachowania. I nie mówię tutaj o osobach niepełnosprawnych czy pełnosprawnych, piszę jak jest w moim przypadku. Spotykając na ulicy kogoś, nie wiesz czy może jest chory czy zdrowy. Po prostu może się wydawać że empatia do drugiego człowieka zanika. A może rzeczywiście to u mnie jest chamstwo wrodzone a kultura nabyta. smile Co do lekarzy to nie stać mnie na prywatne wizyty - to znaczy że mam zrezygnować całkowicie z leczenia?

Co do sytuacji związanych z uśmiechem pracowników to również da się zauważyć że pracownicy, którzy obdarzają nas uśmiechem, żartują czy zagadują na pewno zyskają więcej przychylności i ufności klientów. A widząc taką gburowatą panią, zmęczoną życiem, która nie potrafi a może nie chce przekazać mi żadnych sensownych informacji ani pomóc to się odechciewa wracać do takich ludzi. Myślę że w każdym miejscu pracownik powinien pierwsze co robić to obdarzać nas uśmiechem. smile

14

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Powiedz to pracownikowi smile

15 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-06-27 15:40:50)

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
Stworek napisał/a:

Dlatego piszę ten wątek nie po to abyście mieli się z czego po naśmiewać i muszę tutaj zaznaczyć że liczyłam na poważniejsze podejście do sprawy, szczerze mówiąc jest mi bardzo przykro z tego powodu.

Nikt się nie naśmiewa. Tylko takie jest życie i tacy są ludzie. Dlatego dziwi trochę Twoje zdziwienie. I to nie jest kwestia czasów. Tak już po prostu jest.

Stworek napisał/a:

Co do lekarzy to nie stać mnie na prywatne wizyty - to znaczy że mam zrezygnować całkowicie z leczenia?

Taki lajf i służba zdrowia (nie tylko w Polsce).

Stworek napisał/a:

Co do sytuacji związanych z uśmiechem pracowników to również da się zauważyć że pracownicy, którzy obdarzają nas uśmiechem, żartują czy zagadują na pewno zyskają więcej przychylności i ufności klientów. A widząc taką gburowatą panią, zmęczoną życiem, która nie potrafi a może nie chce przekazać mi żadnych sensownych informacji ani pomóc to się odechciewa wracać do takich ludzi. Myślę że w każdym miejscu pracownik powinien pierwsze co robić to obdarzać nas uśmiechem. smile

Może tacy są bo im nie zależy na tym aby mieć więcej klientów, czytaj "jeszcze więcej pracy". Chcą "odbębnić robotę" i zasuwać czym prędzej do domku.
Mozna się uśmiechać do klientów w takich kontaktowych pracach jak:
a) lubimy kontakt z ludźmi
b) lubimy swoja prace
c) uśmiech jest wymagany i daje profity w postaci procentu od sprzedaży smile

Jeśli powyższe nie jest spełnione to nie widzę powodów dla którego ludzie mieliby się uśmiechać. Tak wiem powinni z uwagi na prosta życzliwość. Ale żeby być życzliwym to trzeba lubić ludzi (czyli punkt a).


Dodam tez, że ludzie w sumie oceniają sytuację na podstawie pojedynczych przypadków ( a nie na zjawiskach świadczących o regule). Innymi słowy lubimy generalizować dla zasady big_smile .Czyli pani która akurat dla nas była niemiła, w 101 innych przypadkach nie zdejmowała banana z oblicza. Ja zamiast się stresować tym jak ktoś mnie potraktował, rozpatruje to właśnie w takiej kategorii. Pewnie ten ktoś miał zły dzień lub ma problemy.

16

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Niestety nie wszyscy i nie zawsze jesteśmy mili i uśmiechnięci. Osobiście uważam, że ludzie uśmiechnięci mają w życiu łatwiej, po pierwsze mają bardziej optymistyczne podejście do życia a po drugie ludzie zazwyczaj odwdzięczają nasz uśmiech - choć nie zawsze. Poza tym, to jacy jesteśmy dla innych zależy od naszej kultury osobistej. Jeśli kogoś potrącę, to przepraszam jest to oczywiste i odruchowe.

Zaraz po maturze zaczęłam pracę w sklepie. Wydawało mi się, że to przecież nic trudnego, poza tym zawsze lubiłam ludzi. Byłam nieco nieśmiała, więc uznałam, że taka praca pomoże mi się przełamać itd. Poza tym łatwo było pogodzić studia z elastycznym grafikiem w pracy. Obecnie wiem, że praca w sklepie, czy w innym miejscu gdzie mamy kontakt z klientem, nie jest wcale takim łatwym kawałkiem chleba. Oczywiście większość klientów to mili ludzie jednak zdarzają się tacy, którzy przychodzą się po prostu wyżyć, bo sami mają jakieś problemy. Nie zawsze jest tak, że pracownik jest zły lub nie uśmiechnięty, bo chce tylko odbębnić 8 czy 12 godzin i iść d domu. Pracując w sklepie dowiedziałam się, że jestem głupia, nieambitna, że się nie szanuję, że jestem zerem itp. (to tylko te łagodne określenia, tych gorszych było więcej). Klienci też potrafią być okrutni.

Mimo wszystko nie usprawiedliwiam niemiłych i gburowatych sprzedawców. Po prostu wiem jak ta praca wygląda od środka i wiem, że nie zawsze wszystkiemu winien jest ten nieszczęsny sprzedawca.

Jeśli chodzi o naszą służbę zdrowia, to wolę się nie wypowiadać. Płacę składki zdrowotne a leczę się i tak prywatnie, bo nawet do internisty ciężko się czasem dostać.

Mnie też nieraz przeraża ten brak zwykłej życzliwości. Przecież uśmiech czy rzeczowe udzielenie informacji to nic nadzwyczajnego a jednak nierzadko o to trudno. Ludzie są zabiegani, skupieni na sobie, często niezadowoleni ze swojej pracy, z niskich zarobków itd. Zapominają o tym, że takim niemiłym zachowaniem nie tylko irytują innych ludzi, ale sami utrudniają sobie życie. Cóż na to poradzić?

17

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

W dzisiejszym świecie ludzie są różni, choć nie wierzę, że kiedyś było dużo lepiej, bo zli i dobrzy ludzie istnieli od zawsze.
Zauważyłam, że z wiekiem mam większy dystans do gburów i chamów, nie przejmuję się tym jakoś bardzo. natomiast koncentruję się na dobrych, miłych ludziach, wiem, że tacy są, wracam do Nich myślami, wspomnieniami, gdy jest mi zle. Myślę, że to jaką się jest osobą zalezy od wielu czynników. Przede wszystkim duży wpływ mają rodzice, dom, częściowo jest to nabyte, częściowo od otoczenia. W każdym razie najważniejsze to być człowiekiem, traktować innych po ludzku i nie tracić tego w sobie oraz spotykać jaknajwięcej takich ludzi na swojej drodze.

18 Ostatnio edytowany przez Stworek (2013-06-29 22:48:22)

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Ogólnie temat stworzony aby zwrócić uwagę na zadziwiający brak empatii w naszym społeczeństwie a jej miejsce zajmuje zwykłe chamstwo i prostactwo. Ja również nie uważam że każdy musi się uśmiechać od ucha do ucha, w każdej chwili i do każdego klienta, ale cóż w sklepach czy biurach to jest niestety wskazane, a nawet jeśli nie to bycie chociażby uprzejmym i nie robienie zmęczonych życiem min wystarczy. Nikt w sumie nie musi się do mnie uśmiechać ale jeśli przychodzę w pewnej sprawie i dostane informacje, wskazówki to już mogę stwierdzić że to w pewnym stopniu profesjonalizm. Uśmiech jest miłym dodatkiem. W sklepach kontakt klient - pracownik jest ograniczony, mnie wystarczy jeśli pracownik będzie przede wszystkim uprzejmy. Raz zdarzyła mi się sytuacja gdzie poszliśmy z chłopakiem do sklepu, chciał kupić jakąś dobrą wódkę a stały za kasjerką. Zapytał ją po ludzku ile która kosztuje a ona mu odparła że "pisze ile", co na to powiedział że ona powinna mu grzecznie odpowiedzieć bo jest od tego jak dupa od srania. Dalszego opisu sceny sobie podaruje. Jak dla mnie kompletny brak szacunku do klienta, który w pewnym sensie zapewnia jej prace. Gorsze sytuacje zdarzają się w biurach gdzie mamy większy kontakt z pracownikami/klientami. Ja odkąd pracuje miałam przeróżne przejścia. Ale zawsze ta sama zasada - jak ktoś wejdzie to wstaje z krzesła. Witam z uśmiechem i żegnam z uśmiechem. Klienci są przeróżni, raz przyszła kobieta, która miała jakąś sprawę do przełożonego, którego akurat jeszcze nie było. Poinformowałam ją ładnie, grzecznie, z uśmiechem że za pół godzinki powinien się zjawić a jak coś to mogę przekazać. Zrobiła do mnie taką krzywą minę i nie szczędziła komentarzy na temat pracy biura i tego "co taka małolata tutaj robi"... A do biura weszła jak do siebie, nawet z łaski nie zapukała. No z pewnością ciężki dzień miała i to ją pewnie zwalnia z podstaw dobrego wychowania... A ostatnio bardzo ciekawą sytuację zauważyłam w klinice i to w takiej o dość dużej renomie. Byłam druga w kolejce, przede mną jakąś kobieta siedziała. Później weszła, mija raptem minuta a lekarka ją wyciąga z gabinetu. Zamyka drzwi, pokazuje paluchem kartkę na drzwiach na której pisało że przed wejściem do gabinetu należy potwierdzić wizytę w rejestracji i drze się do tej biednej kobiety czy jest ślepa... Dziwi mnie dlaczego nie mogła jej normalnie w gabinecie poinformować o tym tylko skusiła się na odegranie takiej sceny. Może natura aktorki w niej się obudziła. Jak ja bym była na miejscu tej kobiety to na pewno coś bym jej odszczeknęła ale ona tylko tłumaczyła że nie zauważyła tej kartki itd. To w sumie było na pewno pewne upokorzenie dla tej kobiety. Poczekalnia była duża, parę osób poza nami tam było chociaż do tego lekarza byłam tylko ja i ona. Kobita wzięła się i wyszła, czy do tej rejestracji poszła? - Nie wiem. Do lekarz chyba nie wróciła bo kiedy wychodziłam to nie było ani jej ani nikogo innego a spędziłam tam dłuższą chwilę i jestem pewna że zdążyłaby załatwić sprawę w takim czasie.

19

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Stworek ale po co wspominać takie horrorystyczne historie? Po co się samemu nimi karmić i zatruwać?Wyrzuć je ze swojej głowy, bedziesz znacznie zdrowsza i szczęśliwsza.

20

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
Catwoman napisał/a:

Stworek ale po co wspominać takie horrorystyczne historie? Po co się samemu nimi karmić i zatruwać?Wyrzuć je ze swojej głowy, bedziesz znacznie zdrowsza i szczęśliwsza.

Catwoman, ja się nimi nie zatruwam ale chce zwrócić uwagę że każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji. Nigdy nie wiadomo na jakich ludzi trafimy i to nie oznacza że np. jak w przypadku opisanym przeze mnie wyżej mamy uciekać z podkulonym ogonem. Na jej miejscu zgłosiłabym to dyrekcji placówki. Tutaj możemy podyskutować jak się obronić i zwalczać takie sytuacje, na ile, która strona może sobie pozwolić. Kiedy możemy reagować a kiedy po prostu dumnie odejść. wink

21 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-06-30 00:33:11)

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Stworek a gdzie ta wódkę kupowaliście? Jak w markecie to się w ogóle nie dziwie reakcji tej pani smile. A jeśli nawet nie w markecie, to może byliście setnymi klientami którzy pytali o cenę, JAKBY SOBIE K**** NIE MOGLI PRZECZYTAĆ. O co to halo? Istnieje też szansa, że przed chwila pokłóciła się z kilkoma klientami i stwierdziła, ze do końca dnia będzie dla wszystkich innych niemiła:).

Mnie np. kiedyś klient złożył reklamacje na latarkę.  Z miejsca wpadł do biura obsługi klienta i WYDZIERA JAPĘ, już od progu, ze mu nie działa , ze 20 zloty na nią wydał, że och i ach i jak w ogóle mogliśmy mu takie gówno sprzedać. Jak mu pieniędzy nie oddamy to on do sądu z tym pójdzie.

I wiesz co zrobiłam ... ZABIŁAM GO ŚMIECHEM. Jeżeli był jednym z tych co nigdy uśmiechu nie mają dosyć, to dostał go z nawiązką. Dostał JEDNEGO WIELKIEGO BANANA na mej twarzy i jeden wielki brecht. A wiesz czemu?

Bo jak otworzyłam tą latarkę okazało się ZE ODWROTNIE WŁOŻYŁ BATERIE.

Taka sytuacja może śmieszyć jak się zdarzy raz na ruski rok. Wtedy możesz pożartować sobie z klientem. Pośmiać się.
Ale jak co drugi człowiek taki Ci się trafia. NIC TYLKO ZABIĆ.

Chciałam również wspomnieć o tym, że nie daj boże do rozwścieczonego klienta się uśmiechnąć. To tylko potęguje jego wściekłość:), bo myśli że się z niego śmiejesz.

Co do lekarki i innych... jak wyżej. Dla Ciebie jest to sporadyczna sytuacja, której to gdzieś przypadkiem jesteś świadkiem. Jakbyś miała spędzać czas minimy 8h na dobę z takimi przypadkami, wymiękłabyś.

22

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
XX30 napisał/a:

Chciałam również wspomnieć o tym, że nie daj boże do rozwścieczonego klienta się uśmiechnąć. To tylko potęguje jego wściekłość:), bo myśli że się z niego śmiejesz.

Najlepszym rozwiazaniem wtedy jest przyjęcie postawy takiej osoby i stopniowa zmiana na takie zachowanie jak chcemy. Działa w większości przypadków.

23

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
Tomek87 napisał/a:
XX30 napisał/a:

Chciałam również wspomnieć o tym, że nie daj boże do rozwścieczonego klienta się uśmiechnąć. To tylko potęguje jego wściekłość:), bo myśli że się z niego śmiejesz.

Najlepszym rozwiazaniem wtedy jest przyjęcie postawy takiej osoby i stopniowa zmiana na takie zachowanie jak chcemy. Działa w większości przypadków.

Jak przyjmiesz postawę tej osoby to agresja będzie narastać. Zależy czego sytuacja dotyczy.
Albo mówisz cicho, stonowanym głosem, tak żeby się klient na słuchaniu skupił. Albo rzucasz mu paragrafy z ustawy, żeby się zamknął. To na ogół działało. Choć trafiają się tacy na których działa tylko metoda "na ignoranta". ignorujesz to co do Ciebie mówi:). Ale to są sporadyczne przypadki.

24

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Tak, to moze spowodować wzrost agresji, wiem o tym wink

25

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.
XX30 napisał/a:

Stworek a gdzie ta wódkę kupowaliście? Jak w markecie to się w ogóle nie dziwie reakcji tej pani smile. A jeśli nawet nie w markecie, to może byliście setnymi klientami którzy pytali o cenę, JAKBY SOBIE K**** NIE MOGLI PRZECZYTAĆ. O co to halo? Istnieje też szansa, że przed chwila pokłóciła się z kilkoma klientami i stwierdziła, ze do końca dnia będzie dla wszystkich innych niemiła:).
.

Nie kupowaliśmy w żadnym markecie tylko zwykłym sklepie osiedlowym gdzie akurat półka z wódkami stała dość daleko za kasjerką.
To nie zwalnia jej z obowiązkowej grzeczności wobec klientów wink I nie podchodź do tego w ten sposób że mogła mieć zły dzień. Ja też mogłam mieć zły dzień, mój chłopak też mógł mieć zły dzień. Skoro za swój nieudany dzień ma odpłacać innym to nie powinna wybierać pracy gdzie obowiązkowy jest kontakt z ludźmi.

26

Odp: Dzisiejsze społeczeństwo.

Stworek, zawsze możesz jej zwrócić uwagę, nawet humorystycznie smile

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dzisiejsze społeczeństwo.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026