netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Toksyczna kolezanka

8 odpowiedzi15 801 wyświetleńzałożony przez noami24, 18.06.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Toksyczna kolezanka

Ole poznalam na pewnej imprezie urodzinowej, chyba przypadlam jej bardzo do gustu, bo od razu mi sie zaczela zwierzac ze swojego rozstania i pracy zawodowej. Jakoze byla to impreza dla naszej wspolnej przyjaciolki, moglam zniesc tej jej narzekania, bo byla jako tako zabawna.
Wymienilismy sie telefonami i spotkalismy sie na kawie. I to byla wielka pomylka. Cale trzy godziny gadala o sobie, wylacznie o sobie, o swoim zwiazku, o swojej niedoszelej tesciowej, o swojej pracy, a raczej o swoich problemach w pracy, o sobie wszystko. Zachowywala sie histerycznie, plakala, unosila sie, w slowach zyczyla smierci matce swojego bylego (jej zdaniem ona wplynela na rozpadl ich zwiazku).
Na poczatku bardzo chcialam jej pomoc i doradzalam jak tylko moglam, ale do niej nic nie docieralo, tylko sie zalila i zalila i gadala w kolko to samo. Po tym spotkaniu czulam sie jakby ze mnie powietrze uszlo, czulam sie wypruta, nic mi sie nie chcialo. Ale jakos sie tak zlozylo, ze umowilismy sie, ze w przeciagu tygodnia do niej zadzwonie i zapoznam ja z inna znajoma i razem gdzies wyjdziemy. Umowilismy sie na srode z ta inna znajoma, Ola nie mogla przyjsc. Pomyslalam: 'jak bedzie mogla, to zadzwoni i sie umowimy na inny dzien' I zapomnialam o niej. W niedziele rano (wrocilam z imprezy o 6 rano) okolo 11 do mnie zadzwonila z wielkim wyrzutem, ze ja nigdzie nie wzielam, a ona biedna czekala na moj telefon. Wyjasnilam, ze to bylo nieporozumienie. I potem juz sie zaczelo. Dwie godziny na sluchawce mi gadala o swoich problemach w pracy. Wogole sie nie zapytala co u mnie. Ani jednego slowa. Postanowilam zerwac ta znajmosc, nie odbieram telefonow, nie odpisuje na majle.
Z tego co mi opowiadala jedna przyjaciolka wielu znajomych w tym i ona zerwaly z ta Ola kontakt, bo zdaly sobie sprawe, ze to osoba bardzo toksyczna, negatywna, uzywa ludzi, nie dajac nic od siebie. Doszlam do tego samego wniosku.

Chcialam zapytac czy macie lub mieliscie doswiadczenia z takimi toksycznymi ludzmi?

2

Odp: Toksyczna kolezanka

Oj, tak! znam taką jedną dziewczynę, to przy niej po raz pierwszy usłyszałam określenie : toksyczna. muszę przyznać, ze świetnie do niej pasuje. też rozmawia tylko o sobie, bezustannie wszystkich krytykuje, i nie ma różnicy czy obgaduje znajomych czy ludzi, których dopiero co minęła na ulicy. każdy poddawany jest ostrej selekcji, oczywiście za wzór do naśladowania stawia samą siebie. jej absolutny egoizm nie dopuszcza faktu, że ktoś może nie mieć czasu/pieniędzy na sms do niej ze szczegółową odpowiedzią na pytanie z egzaminu (zresztą jak można opisywać odpowiedzi egzaminacyjne w sms?)  wśród moich znajomych tylko jedna osoba przyznaje, że ją jeszcze lubi, reszta ma jej serdecznie dosyć. za bezustanne samouwielbienie, jeden temat do rozmów i poniżanie "gorszych" od niej, została odizolowana. dodatkowo jej napastliwy ton głosu, w połączeniu z wymienionymi wyżej cechami, powoduje, że słuchacza boli głowa, ma trudności z koncentracją i dziwnie szybko się denerwuje hmm

znalazłam sposób na częściowe złagodzenie skutków ubocznych toksycznej koleżanki:
- nie daję jej powodów do kolejnego atakowania, Bogu ducha winnych, ludzi;
- jeżeli już przejdzie do krytyki, nie komentuje jej wypowiedzi;
- staram się zmieniać temat na obojętny, a wszelkie wtręty dla poprzedniego, bardziej absorbującego koleżankę, tematu - ignoruję.

mimo iż jej nie lubię, a ona traktuje mnie jak swoją powiernicę, często muszę znosić jej towarzystwo. teraz stosuję ... ucieczkę na jej widok lub wieści, ze się zbliża. unik gwarantuje utrzymanie mojego stanu psychicznego na jako takim poziomie smile
toksyczna koleżanka nieświadomie nauczyła mnie większej cierpliwości, to jedno muszę jej przyznać. przebywanie z nią i tłumaczenie, że nic cię nie obchodzi jak strasznie wygląda dziś Ewa, jaka głupia jest Ela i co ma na sobie ta okropna baba, która siedzi na ławce - wymaga wytrwałości i samozaparcia
czego życzę i Wam  i sobie w spotkaniach z toksycznymi osóbkami smile

3

Odp: Toksyczna kolezanka

Też mam taką znajomą. Robi to samo, co dziewczyny przez Was opisane: non stop mówi o sobie, o swoich problemach, krytykując innych. Wiecznie to ona ma gorzej od innych. Uciekł ci autobus? Jej uciekł dwa razy. Ochlapał cię samochód? Ją ochlapał tir. Itp, wiecie na pewno, o czym mówię. Druga rzecz to rady. Ona wie wszystko najlepiej. Nie wiesz, jak upiec murzynka? Ona wie. Ona nigdy nie paliła, ale doskonale wie, jak powinnaś rzucić palenie. A może nie wiesz, jaki szampon kupić? Ona wie (co z tego, że nie masz łupieżu, ona i tak ci poradzi Nizoral, bo jest "genialny!").
I kolejna rzecz: szczupła, dosyć ładna, biust normalny, pewnie miseczka B. Wiecznie mówi "czy nie wyglądam w tym grubo?", "ojej, jakie mam straszne worki pod oczami", "jestem taka płaska!" - po co? Abyś powiedziała jej, że nie, nie wygląda grubo, przecież jest śliczna i wspaniała. Grrrrr!
I to jest bardzo, bardzo męczące. Jestem osobą, która nie potrafi nie odebrać telefonu czy nie umówić się, jak ktoś mówi "potrzebuję z tobą porozmawiać, bo mam depresję". Pfi. I tracę na tym nie tylko czas, ale i energię.
Skąd się tacy ludzie biorą? Czy to skutek jakiegoś głębszego problemu - kompleksów, niedowartościowania, braku akceptacji? Na siłę próbują zwrócić uwagę na siebie absorbując innych do tego stopnia, że mają jej serdecznie dosyć.
A może odwrotnie - może to kwestia przerośniętego ego? Bo ja wiem wszystko najlepiej?

4

Odp: Toksyczna kolezanka

Ja tez poznałam taką osobę. To było w pracy w palarni, pewnego dnia poszłam na szybkiego dymka i relaks, zamiast tego usłyszam smutną historię bardzo nieszczęśliwej dziewczyny. W ciągu dziesięciu minut dowiedziałam sie że Anka jest po rozwodzie, że ma dwoje dzieci, chora babcie na raka z która mieszka i że nie starcza jej na życie. Na nastepnym przypadkowym spotkaniu powiedziała mi że ma dodatkowa pracę ale nie ma z kim dzieci zostawic, a ja wspaniałomysnie zaproponowałam pomoc. Nawet nie wiem kiedy dałam sie wciągnąc w jej problemy. Za to moja nowa znajona bez żadnych zachamowań prosiła okolejne przysługi.Przebudzenie nadeszło po jakichś czterech miesiącach kiedy poznałam chłopaka, a ona miała pretensje że nie mam tyle czasu co wcześniej, potem zaczęła wzbudzać poczucie winy we mnie że ja ide do kina a nie ma z kim dzieci zostawić oczywiście bardzo zrecznie a potem,zaczęła miwmawiać ze go widziala z inna dziewczyna i pewnie bym uwierzyła ale kiedy rzekomo widziala go w pgrodku piwnym on brał prysznic.W końcu sie roztaliśmy. Problem polegal na tym że chłopak sie rozpłynął ,nie odbierał telefonów ode mnie.Anka twierdziła że wie co sie stało ale nie powie mi bo nie chce mnie ranic. Zła na kolezanke zaczęłam sie od niej odsuwać.I pewnego dnia zadzwonil jego przyjaciel powiedzial ze Anka namieszła i muszę o tym wiedzieć. Ale do spotkania nie doszło bo Anka rzekomo potrzebowała pomocy w zyciowej sprawie tym razem od chłopaka który chciał opowiedzieć o jej intrygach a on nie miał serca jej odmówić.A ja sie odciełam od Anki i naszych wspólnych znajomych i odetchnęłam ze znalała nowego anioła stróż. Bo jak sie potem dowiedziałam ten biedny chłopak stał sie jej dobrym przyjacielem choć ja bym raczej go określiła jako kolejną ofiarę Anki

5 Ostatnio edytowany przez patia (2009-06-19 13:53:50)

Odp: Toksyczna kolezanka

Po jakimś czasie dopwiedziałam sie że nasza koleżanka do niedawna szczęśliwie zakochna i oczekująca dziecka rozstała sie z chłopakiem, bo anka złapała go z inna dziewczyną. Nawet zadzwoniłam do niej żeby powiedzieć że nie koniecznie to co mówi Anka jest prawdą. Ale Ilona wynajęła pokoj ( bo nie chciała wracać na wieś z nieślubnym dzieckiem) po zmarłej babci u Anki w domu i nie miala czasu na spotkanie. Pomyślałam biedna dziewczyna oby jak najszybciej przejżała na oczy. I nie dzwoniłam juz wiecej, w końcu jak moja mama mi mówiła ze ta znajomośc z Anką jest toksyczna , to odpowiadałam że chyba nie ma serca że dziewczyna potrzebuje pomocy, i nawet przez chwilę nie pomyślałam ze po 10 latach mieszkania w Radomiu powinna mieć jakichś znajomych. Także uważajcie dziewczyny bo nie każda osoba która twierdzi ze świat jej sie zawalił potrzebuje przyjaciela, nie ktorzy chcą poprostu uzaleznieć od siebie druga osobę i przejać nad jej życiem kontrolę, choć nadal nie rozumie postęwiania Anki teraz ostrożniej dobieram znajomych.

6

Odp: Toksyczna kolezanka

Ojej...jak ja dobrze wiem o czym piszecie;) Mam taka ,,koleżankę,,. Przez chwile myslałam nawet, że to przyjaciółka, skoro darzy mnie takim zaufaniem (opowiadając mi o każdym szczególe ze swojego życia), skoro ma dla mnie tyle czasu, pomagamy sobie... Ale w końcu mnie olśniło, że to wszysko działa, ale niestety tylko w jedną stronę. Ma dla mnie czas, owszem, ale 95% tego czasu, który razem spędzałyśmy (teraz już baaaardzo rzadko sie z nia spotykam) poświecone było JEJ problemom, jej użalaniem sie nad sobą, jej krytykowaniem innych - a to chłopak znowu wybrał towarzystwo kumpli, a to mama znowu się czepia, a to koleżanka fałszywa, a to brat okrzyczał... Uff... Jest z facetem prawie 7 lat (wczesniej miała wiele innych mięsięcznych, bądz kilku miesięcznych związków ,,na całe życie,,;) ), on po tylu latach bycia z nią nawt jej się nie oświadczył. Ba! Nie chodzi z nią na spacery, nie wyjeżdzają razem na wakacje, otwarcie twierdzi, że czas woli spedzać z kumplami na piwie... W związku z tym, na każdym naszym spotkaniu przez 3, 4 godzinki wysłuchiwałam jaka to ona nieszczęśliwa, że tym razem już go zostawi, że juz ,,powoli,, ma dosyc... Kiedyś nawet dziwiłam się postawa tego faceta, ale poznając jej wiecznie nieszczęśliwe biadolenie zaczęło mnie dziwić, że on nadal z nią jest! Masakra... Sama o sobie mówi, że jest bardzo atrakcyjna i ma duże powodzenie u facetów;) Że wszyscy ją lubią i takie tam. Miałam okazję ostatnio dowiedziec się tak jest naprawdę rozmawiając z jednym z kumpli jej faceta. Twierdził, że mają załamkę kiedy widzą ją w pobliżu, nikt jej nie lubi i nikt nie uważa jej za taką gwiazdę jaką z siebie robi. Najzabawniejsze (najstraszniejsze?) jest to, że po wysłuchaniu jej przydługawych wywodów na temat swojego nieszczęśliwego życia doczekam się pytania: A co u Ciebie? Jak z Marcinem? Jeśli wszystko jest w porządku to mam jakieś 5 minut na podzielenie się z nią moimi sprawami;) Jesli jest gorzej, to niewiele więcej;) O matko... Ostatnio twierdziłam, że po spotkaniu z nią jestem bardzo negatywnie nastawiona do świata, a zwłaszcza do mężczyzn;) No nie dziwne, po kilkugodzinnym opowiadaniu jakie z nich świnie... D. bardzo łatwo i szybko się obraża, nigdy sama nie wyciągnie pierwsza ręki, nigdy pierwsza nie zainteresuje się co u mnie... Z tego co wiem, oprócz mnie ma tylko jedną koleżankę, swoją drogą ciekawe jak długo ona z nią wytrzyma;) D. trzeba ciągle przytakiwać, zgadzać się z nią i pocieszać, w innym razie kłótnia gwarantowana.
Nie wiem czy jest jakiś sposób na takich ludzi czy pozostaje tylko zerwanie kontaktu. Wiem jedno, taka znajomość wypala psychicznie i nic dobrego nie przynosi.

7

Odp: Toksyczna kolezanka

Mialam.historia zaczela sie podobnie od tego ze ja pocieszalam.od tego zaczal sie koszmar.moj..sto razy powtarzane jej problemy,zadne argumenty nie trafialy do niej.ona najlepiej wiedziala,ona miala najgorsze problemy..zerwalam z nia kontakt 15 lat temu

8

Odp: Toksyczna kolezanka

Są panienki, które nie są dobrym materiałem na przyjaciółkę. Przecież jedna osoba nie może ciągle słuchać a druga tylko gada i gada i tak bez przerwy. W przyjaźni nie ma monologów. Nie wiem gdzie rodzą się tego typu osóbki od takich trzeba trzymać się z daleka a jeszcze potrafią wmówić, że nikt ich nie rozumie i jakie to one samotne i pokrzywdzone.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026