Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 87 ]

1 Ostatnio edytowany przez Ewitka (2019-05-11 09:18:38)

Temat: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Moj narzecony chce wyjsc na piwo z koleznka z silowni. Oboje chodzimy razem na silownie. Nic do Kasi nie mam jest calkorm mila i i i s synpatyczna ale tez trozke atrakcyjniesza odemnie.  Najdziwniejsze jest to ze moj narzecozny nic dziwnego nie widzi w takim wyjściu. Nie wien co robić. Zabronić mu? Zarzucic focha? Awantura?

Edit kolezanka ewidetnie leci na mojego narzeczonego. Zsczrpia g9 czesto na fb i na siłce sYbko ucinam te rozmowy

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

z mojej strony byłaby neutralność, zakazy i pretensje jeśli coś zmienią, to moim zdaniem głównie na gorsze

3

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
nudny.trudny napisał/a:

z mojej strony byłaby neutralność, zakazy i pretensje jeśli coś zmienią, to moim zdaniem głównie na gorsze

A jaobys sie czul jakby Twoja kobieta poszla na piwo z kolega? Dodam ze tennkolega leci na nia. Puscilbus

4

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Ewitka napisał/a:

Puscilbus

raczej nie jestem kimś, kto może puszczać lub nie, takie coś to w wieku 13-18 lat gdy rodzice mają władzę nad dzieckiem

5

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Mamy XXI wiek. Ludzie są wolni. Zrobią co zechcą. Na razie przynajmniej nie kryją się z niczym. Jak zrobisz awanturę, przejdą do "podziemia". Takie życie. Lepiej się z tym pogodzić.

6

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Skoro się wszyscy znacie z siłowni, to dlaczego nie mogłabyś na to piwo iść razem z nimi...czy może inaczej...bo Wy jesteście parą - to koleżanka może do Was dołączyć. Ja bym powiedziała, że chętnie z nimi pójdę, bo też lubię koleżankę. I poczekałabym na reakcję. Jeśli nic nie ma na rzeczy, a spotkanie czysto towarzyskie, chłopak nie będzie miał nic przeciwko.
Szczerze to w ogóle nie rozumiem, czemu wpadł, że sam ma się z nią spotkać, skoro wszyscy się znacie.

Jeśli jednak odpowie, że nie, to ja widzę już poważny problem.

Nie słuchaj tych, którzy zaraz będą tu krzyczeć, że facet to nie Twoja własność i ma prawo do spotkań z kimkolwiek chce.
Sporo znam takich historii, gdzie kobieta (bądź facet) godzili się na takie sytuacje, bo przecież trzeba ufać, bo trzeba dać wolność i takie tam. I żadne dobrze się nie skończyły. Bo facet bez powodu nie umawia się z atrakcyjną koleżanką. Może jeszcze on sam sobie wmawia, że to tylko tak, że po prostu lubi. To takie oszukiwanie się ...  A tak naprawdę badanie gruntu. Może przecież się okazać, że koleżanka z siłki przy bliższym poznaniu już taka atrakcyjna nie jest, a może nie do końca nim zainteresowana itp. No ciekawa jestem, czemu takie luuubienie nie wychodzi w stosunku do mało atrakcyjnych.
Jak chce pogadać, niech znajdzie sobie kolegę. Nie ma tam facetów na tej siłowni? Że musi się z atrakcyjnymi koleżankami umawiać...

Na pewno nie daj mu odczuć, że czujesz się od niej gorsza/brzydsza. Absolutnie. Raczej powiedz, że nie rozumiesz, co w niej widzi mając znacznie fajniejszą kobietę, ale skoro chce, droga wolna. Nie chcesz tracić czasu dla kogoś, kto będzie sobie wyszukiwał koleżaneczki do spotkań.

7

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Ewitka napisał/a:

Moj narzecony chce wyjsc na piwo z koleznka z silowni. Oboje chodzimy razem na silownie. Nic do Kasi nie mam jest calkorm mila i i i s synpatyczna ale tez trozke atrakcyjniesza odemnie.  Najdziwniejsze jest to ze moj narzecozny nic dziwnego nie widzi w takim wyjściu. Nie wien co robić. Zabronić mu? Zarzucic focha? Awantura?

Edit kolezanka ewidetnie leci na mojego narzeczonego. Zsczrpia g9 czesto na fb i na siłce sYbko ucinam te rozmowy

Nie możesz mu niczego zabronić, ale możesz mu wytłumaczyć swoje stanowisko i zaproponować wspólne wyjście. Jeszcze niejednokrotnie będziesz musiała się pogodzić z tym że w jego pracy będą seksowne i z czasem coraz młodsze kobiety. Że spotka je na siłowni, basenie, w delegacji. Wyjedzie gdzieś na kontrakt i będziesz go widziała raz w miesiącu. I co wtedy zrobisz?
Jeśli mu nie ufasz to po co się zaręczyłaś? Związek w którym nie ma zaufania to wieczna męka i pewny rozwód.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

8

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
KajkaKa napisał/a:

Skoro się wszyscy znacie z siłowni, to dlaczego nie mogłabyś na to piwo iść razem z nimi...czy może inaczej...bo Wy jesteście parą - to koleżanka może do Was dołączyć. Ja bym powiedziała, że chętnie z nimi pójdę, bo też lubię koleżankę. I poczekałabym na reakcję. Jeśli nic nie ma na rzeczy, a spotkanie czysto towarzyskie, chłopak nie będzie miał nic przeciwko.
Szczerze to w ogóle nie rozumiem, czemu wpadł, że sam ma się z nią .

Zaproszenie na pwio to inicjatywa kolezanki z siłowni i byla konkrerjiw skierowana donjego osoby

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

A ty nie masz żadnego kolegi żeby z nim wyjść? wink

10 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2019-05-11 10:03:17)

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Że tak przy Tobie zaproponowała? Czy poza plecami? Ona nie widzi niestosowności swojej propozycji? Jakoś nie wyobrażam sobie, by zaręczonemu mężczyźnie, którego w dodatku narzeczoną znam, i z którą się też widuję, zaproponować spotkanie sam na sam.
To jak? Ćwiczycie sobie np. we trójkę na siłowni, a po on i ona sobie idą gdzieś do baru, a Ty do domu, bo nikt o Tobie nie pomyślał? Bo ona tylko jemu zaproponowała? I on Ci powie: "sorry kochanie, ale koleżanka mnie zaprosiła samego"?
No nieładnie, nieładnie to wygląda.

Ciekawe czy on też byłby taki zadowolony, gdyby to Ciebie kolega z siłowni gdzieś chciał porwać, samą oczywiście. No już widzę tę jego wyrozumiałość... I zaufanie do Ciebie.

Ja jednak zaczęłabym od propozycji, że chętnie dołączysz. No przecież to tylko nic nieznaczące kumplowskie spotkanie. smile

11

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Zagubionalandrynka napisał/a:

A ty nie masz żadnego kolegi żeby z nim wyjść? wink

Mam ale uznaje za nietakt i  za niefajne wychodzenie samrmu na pwio z kolega  jak l sie ma narzeczonego

12

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
KajkaKa napisał/a:

Że tak przy Tobie zaproponowała? Czy poza plecami? Ona nie widzi niestosowności swojej propozycji? Jakoś nie wyobrażam sobie, by zaręczonemu mężczyźnie, którego w dodatku narzeczoną znam, i z którą się też widuję, zaproponować spotkanie sam na sam.
To jak? Ćwiczycie sobie np. we trójkę na siłowni, a po on i ona sobie idą gdzieś do baru, a Ty do domu, bo nikt o Tobie nie pomyślał? Bo ona tylko jemu zaproponowała? I on Ci powie: "sorry kochanie, ale koleżanka mnie zaprosiła samego"?
No nieładnie, nieładnie to wygląda.

Ciekawe czy on też byłby taki zadowolony, gdyby to Ciebie kolega z siłowni gdzieś chciał porwać, samą oczywiście. No już widzę tę jego wyrozumiałość... I zaufanie do Ciebie.

Ja jednak zaczęłabym od propozycji, że chętnie dołączysz. No przecież to tylko nic nieznaczące kumplowskie spotkanie. smile

I zacze od tej propozycji

13 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-05-11 10:59:15)

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Oboje mozecie chodzic na piwo z kim chcecie. To, ze jestescie razem nie oznacza, ze reszta kobiet ma dla niego nie istniec. To zaden nietakt isc z kolezanką na piwo. Nawet jezeli wg Ciebie ina na niego leci.

Wprowadzasz tosycznosc do Waszego zwiazku zabraniając mu na spotkania z innymi. Jak bedzie chcial Cie zdradzic to zrobi to tak, ze sie nie zorientujesz.

Odnosnie propozycji wyjscia razem - ja jestem przeciwna takiemu wcinaniu sie. Gdybym chciala isc gdzies z moim znajomym, a moj partner by stwierdzil ze on tez idzie, to by mi sie odechcialo takiego spotkania. Nie przez to, ze mam ochote zdradzac tylko przez to, ze pomimo bycia w zwiazku mam swoich znajomych i rzeczy o ktorych z nimi rozmawiam i takie chodzenie wiecznie z partnerem jest dla mnie dziwne. Nie jestesmy bliznietami syjamskimi zeby nie moc wyhsc bez drugiej osoby.

KajaKa ja mam takiego znajomego z ktorym spotykam sie sam na sam teraz jak ma zone i dziecko, a wczesniej jak byl zareczony, w zwiazku.
Nie ma w tym NIC niestosownego. Serio.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Ewitka napisał/a:

I zacze od tej propozycji


Najlepiej jest nie spuszczać narzeczonego z oczu. Niech wie, że możliwość decydowania o sobie skończyła się w momencie zaręczyn. I niech wszyscy, a raczej wszystkie, wiedzą, że jest już Twą własnością.

Smutne.


Ewitka napisał/a:

Mam ale uznaje za nietakt i  za niefajne wychodzenie samrmu na pwio z kolega  jak l sie ma narzeczonego

Oskar Wilde napisał/a:

Egoizm nie polega na tym, że się żyje, jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

15

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Ewitko, czy mogłabyś sprawdzać swoje posty zanim 'wyślesz' je na forum? Jest w nich taka masa literówek i błędów, że chwilami trzeba zastanawiać się co zostało napisane. Wynika to zresztą wprost z naszego regulaminu, którego 10 punkt wyraźnie mówi: Użytkownik w postach powinien starać się zachować zasady pisowni, interpunkcji i ortografii obowiązującej w języku polskim.

Proszę także, abyś nie pisała postów jeden pod drugim. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.

Dziękuję i pozdrawiam,
Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

16

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

To Ty idź na kawę albo do kina z kolegą i twój facet niech o tym wie. Zazdrości nie okazuj. Zobaczysz, czy on widzi w tym problem, czy nie. Wtedy możecie porozmawiać. Tę relację z koleżanką po prostu poobserwuj. I tak nic nie zrobisz. Jeśli facet byłby skłonny Cię zostawić to chyba lepiej, jak stanie się to teraz, niż po ślubie?
Zastanawia fakt, że jesteście zaręczeni, skoro mu nie ufasz.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

17

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Niepodobna dla mnie osobiście jest dziwne zapraszanie koleżanek w związku albo już narzeczenstwo na piwo bez partnera. A aby porozmawiać to  można przez tel. Sorry ale jakieś naciągane to jest.

Autorko chce to niech idzie jak będzie chciał zmienić Cię na nią i tak nic nie zrobisz. Umów się z kolegą i zobacz jego reakcje tongue

A równie dobrze może być tak że ona leci A on nie nie.

Ważne nie okazuje zazdrości.

Udane małżeństwa nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na współmałżonka.
J.Evert

18 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-11 12:57:40)

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
KajkaKa napisał/a:

Jeśli jednak odpowie, że nie, to ja widzę już poważny problem.

Nie słuchaj tych, którzy zaraz będą tu krzyczeć, że facet to nie Twoja własność i ma prawo do spotkań z kimkolwiek chce.

Na forum równolegle toczy się dyskusja o długim friendzonie i wszyscy panowie biorący w niej udział usilnie przekonują mnie, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko - męska. Radzę ich posłuchać. I posłuchać KajkaKi i zwyczajnie zaproponować, ze do nich dołączysz. Jeśli odmówi, to wiedz, że coś się dzieje tongue

Druga sprawa, ze zabronić mu nie możesz, awanturą nic nie wskórasz. Zaczną się ukrywać, a to do niczego nie doprowadzi. Obserwuj, jeśli za bardzo się do niej zbliży, to cóż, przestanie być Twoim narzeczonym. Generalnie zachowuj się neutralnie na razie.

Mówiłaś mu, ze Ci się nie podoba to jego wyjście z nią? Co on na to? Jeśli ignoruje Twoją opinię, twoje uczucia, to też coś jest na rzeczy, kiepski z niego narzeczony.

PS. Dziwne, że nagle w tym wątku nikt nie dostrzega problemu, podczas, gdy w wątku o friendzonie, wszyscy panowie zgodnie twierdzą, że facet w relacji z kobietą nie działa bezinteresownie i zawsze mu o coś chodzi. To jak to jest? Jeśli facet Ewitki chce iść z koleżanka sam na sam, to nic podejrzanego? Dla mnie to jest niewłaściwe. Zastanawiam sie jakby reagowały te wielce tolerancyjne osoby, gdyby ich partner wychodził z koleżanką, która jawnie na niego leci. Gdyby to była zwykła kumpela, którą zna od lat, to ok, ale nie laska, któa otwarcie jest nim zainteresowana. On najwyraźniej to zainteresowanie odwajemnia i ewentualne gadanie, że "co Ty to tylko koleżanka" będzie mydleniem oczu. Za jakiś czas narzeczona już nią nie będzie.

19

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Mój partner może sobie wyjść z jakąkolwiek koleżanką mu się podoba, bo mu ufam. Uważam, że wcinanie się w ich spotkanie jest nie na miejscu.
Ja nie mam nic do ukrycia przed moim partnerem, ale też z moimi znajomymi płci męskiej na ploty idę sama. A nie wiem czy jest jakieś drugie dno, skoro są w związkach małżeńskich. Szczęśliwych związkach małżeńskich.
Po prostu znamy się długo, mamy wspólne tematy, dobrze nam się rozmawia i jak chcemy się raz na pół roku spotkać na ploty, to nie potrzebujemy do tego dodatkowych osób. Więc ja bym tutaj mojemu partnerowi powiedziała, że wolałabym iść na to spotkanie sama.

Jestem w związku, nie w symbiozie. Posiadanie swoich znajomych jest zdrowe, przyjaźń damsko-męska istnieje.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

moim zdaniem jest różnica pomiędzy przyjaznią damsko-męską i wychodzeniem ze starymi znajomymi, a poznawaniem nowych dziewczyn (które do tego nie kryją flirtu).
ja bym się nie zgodziła żeby mój facet wychodził na spotkania z nowo poznaną laską z siłowni bo bym się po prostu źle z tym czuła.

21

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Spotkanie koleżanki na mieście i pójście z nią na piwo uważam za normalną rzecz. Planowanie takiego wyjścia, dyskutowanie o tym z narzeczoną już nie. Dziwnie to wygląda tym bardziej, że wszyscy się znacie i wzajemnie lubicie. A jeśli ona faktycznie na niego leci co on może potwierdzić, to takie wyjście jest niewskazane i nie wnosi nic dobrego do przyszłości waszej relacji.
Po co sobie komplikować życie?

22

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Przeczytalam drugi watek. Faceci to straszni hipokryci.  Postanowilam isc z nim na to piwo

23

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

To twój facet powinien sam wiedzieć że takie wyjście z koleżanką może Cie po prostu zranić i on sam powinien jej grzecznie odmówić. Jeśli dla niego takie wyjście jest ok to niestety ale nic nie możesz zrobić. Gdy mu zabronisz to się spotka po kryjomu gdy z nim pójdziesz to może mieć żal że go kontrolujesz gdy nie pójdziesz to może uznać za przyzwolenie na takie kontakty które wiadomo do czego mogą doprowadzić. Ja bym chyba nic nie zrobił i liczył że sam się domyśli że coś nie halo a jak se pójdzie to w rewanżu sama idź z jakimś kolegą ale nie licz że wasz związek to przetrwa.

24

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Ewitka napisał/a:

Przeczytalam drugi watek. Faceci to straszni hipokryci.  Postanowilam isc z nim na to piwo

Nie generalizuj. Tutaj nie ma grupy reprezentatywnej bo sami problematyczni. Więc nie bierz sobie tego co tu czytasz za bardzo do serca bo nie żyjesz że wszystkimi facetami z forum tylko z tym twoim, jedynym, wybranym spośród milionów.

25

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
CatLady napisał/a:
KajkaKa napisał/a:

Jeśli jednak odpowie, że nie, to ja widzę już poważny problem.

Nie słuchaj tych, którzy zaraz będą tu krzyczeć, że facet to nie Twoja własność i ma prawo do spotkań z kimkolwiek chce.

Na forum równolegle toczy się dyskusja o długim friendzonie i wszyscy panowie biorący w niej udział usilnie przekonują mnie, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko - męska. Radzę ich posłuchać. I posłuchać KajkaKi i zwyczajnie zaproponować, ze do nich dołączysz. Jeśli odmówi, to wiedz, że coś się dzieje tongue

Dziwne, że nagle w tym wątku nikt nie dostrzega problemu, podczas, gdy w wątku o friendzonie, wszyscy panowie zgodnie twierdzą, że facet w relacji z kobietą nie działa bezinteresownie i zawsze mu o coś chodzi. To jak to jest?

Przepraszam bardzo, ale dopiero tu zajrzałem smile I tak, oczywiście, bez zmieniania czegokolwiek mogę tu skopiować swoje wpisy.
Mamy drugą dekadę XXI wieku, żyjemy w szczytowym okresie rozwoju technologii, dysponujemy nieznanymi nigdy wcześniej możliwościami
prowadzenia rozmów na dowolny temat, o dowolnym czasie dnia i nocy, w dowolnym miejscu na Ziemi, z dowolnymi osobami żyjącymi na świecie
i nie istnieje ani jeden racjonalny czy wiarygodny powód, żeby dwoje obcych sobie ludzi odmiennej płci miało się spotykać i spędzać ze sobą czas,
jeśli jak twierdzą nic ich nie łączy, poza znajomością z siłowni, gdzie chyba można normalnie rozmawiać, więc tym bardziej nie rozumiem
w jakim niby celu mieliby się jeszcze umawiać na jakieś schadzki tylko we dwoje, podlewane dodatkowo alkoholem. Dla mnie jedna taka akcja
oznacza automatycznie koniec wszystkiego i każda jedna moja partnerka jest o tym informowana już na samym wstępie do czegokolwiek.
Nie podoba się, to do widzenia, na pewno nie będę tolerował umizgów jakiegoś fajansiarza do mojej laski czy jej do niego tym bardziej.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

26

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Ewitka napisał/a:

Przeczytalam drugi watek. Faceci to straszni hipokryci.  Postanowilam isc z nim na to piwo

Zgadzam się z opinią KajkaKa i CatLady, owa koleżanka zachowała się nietaktownie, a nawet arogancko w stosunku do Ciebie, a Twój narzeczony przystając na to zaproszenie, jakby tego nie zauważył. Trudno też uwierzyć, żeby nie zauważył szczególnej atencji Kasi względem swojej osoby i prawdopodobnie podoba mu się jej uwaga. W tych okolicznościach przyjęcie zaproszenia uważam, za brak wyczucia i pewną nielojalność wobec Ciebie. Gdyby był w porządku, albo odmówiłby, albo zaproponował jej spotkanie we trójkę.
Masz problem, bo nawet jeśli pójdziesz z nim (o ile on zgodzi się na to), to ten problem nie zniknie, bo on nie chce go dostrzec. Oczywiście, że nie możesz mu zabraniać, bo jak będzie chciał zdradzić, to i tak zdradzi, ale nie widzę powodu, żebyś pod pozorem wolności w związku, ułatwiała koleżance zakusy na swojego narzeczonego, a jemu samemu dawała zielone światło do spotkań z dziewczyną, która na niego leci.
Z pewnością czeka Was rozmowa i wyłożenie kawy na ławę narzeczonemu, który udaje, że nie widzi problemu, zresztą na ten moment może naprawdę go nie widzi?

27 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-11 17:03:30)

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Josz, on widzi. Pewnie mu imponuje, że dwie panny zaraz będą uskuteczniać zapasy w błocie o niego.

To jest trudna sytuacja, bo wyjścia dobrego nie ma.

Zabroni mu? Zaczną się spotykać w ukryciu, a jak wiadomo zakazany owoc najlepiej smakuje.
Pójdzie z nimi? Wyjdzie na sfiksowaną zazdrosną narzeczoną, da Kasi broń do ręki, bo Kasia będzie mogła jej obrabiać tyłek za plecami jaką to ma nietolerancyjną narzeczoną.

Jedyne wyjście pogadać z nim, a jak to zignoruje to dać mu jasno do zrozumienia, że nie podoba Ci się ta znajomość i zobaczyć, co zrobi.

Powtarzam, gdyby chodziło o jakąś wieloletnią przyjaźń, to by była inna sytuacja. Ale to jest jakaś nowopoznana panna z siłowni, która go rwie. Jeśli on da się wyrwać, to cóż, trzeba mu pozwolić odejść.

Anderstud
A gdyby chodziło o przyjaźń damsko męską taką z czasów piaskownicy albo liceum? CZy to coś zmienia?

28

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
CatLady napisał/a:

Josz, on widzi. Pewnie mu imponuje, że dwie panny zaraz będą uskuteczniać zapasy w błocie o niego.

To jest trudna sytuacja, bo wyjścia dobrego nie ma.

Zabroni mu? Zaczną się spotykać w ukryciu, a jak wiadomo zakazany owoc najlepiej smakuje.
Pójdzie z nimi? Wyjdzie na sfiksowaną zazdrosną narzeczoną, da Kasi broń do ręki, bo Kasia będzie mogła jej obrabiać tyłek za plecami jaką to ma nietolerancyjną narzeczoną.
Wiem, że to nie mnie pytasz ale jesli chodzi o jakaś dawna znajomość z dziecinstwa itp. Ti nei byloby problemu

Jedyne wyjście pogadać z nim, a jak to zignoruje to dać mu jasno do zrozumienia, że nie podoba Ci się ta znajomość i zobaczyć, co zrobi.

Powtarzam, gdyby chodziło o jakąś wieloletnią przyjaźń, to by była inna sytuacja. Ale to jest jakaś nowopoznana panna z siłowni, która go rwie. Jeśli on da się wyrwać, to cóż, trzeba mu pozwolić odejść.

Anderstud
A gdyby chodziło o przyjaźń damsko męską taką z czasów piaskownicy albo liceum? CZy to coś zmienia?

29

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Tam nie ma żadnego ekstra powodu??? Nie wiem, przeprowadziła się i nie zna tu nikogo albo coś?? Tak po prostu poznał jakąś ładną Kasię na siłowni i idą na piwo??? Te dzisiejsze dziewuchy to mają tupet:D

30

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
CatLady napisał/a:

Anderstud
A gdyby chodziło o przyjaźń damsko męską taką z czasów piaskownicy albo liceum? CZy to coś zmienia?

Nie przekonasz mnie nigdy smile
Do osiągnięcia pełnoletności byłem strasznym dzieciakiem, no po prostu okropnym bachorem, ze szkół mnie wyrzucali tak często,
że już nie było do jakiej mnie przenieść, bo w żadnej mnie nie chcieli. Wiesz ile mam znajomości z tamtych czasów? Chyba z milion...
Pomiędzy niechodzeniem do szkoły, przesiadywałem w modnych wówczas lokalach od rana do nocy w szemranym towarzystwie,
gdzie też się drzwi nie zamykały, ciągle jakieś laski przychodziły, wychodziły, z jednymi poznałem się lepiej, z innymi gorzej...
Potem już w dorosłości, szczególnie po pierwszym rozwodzie, nawiązałem kolejne pół miliona znajomości z dziewczynami,
a po drugim rozwodzie następne półtora. Ile to jest razem koleżanek, znajomych i przyjaciółek, to nawet ja sam nie zliczę...

I nigdy w życiu, powtarzam NIGDY W ŻYCIU będąc w związku, nawet bym nie pomyślał o jakimś wyjściu z którąś gdziekolwiek.
Moja dziewczyna, narzeczona czy żona nie musi mi niczego zabraniać, ani na nic pozwalać, bo ja sam wiem gdzie jest moje miejsce,
a jeszcze lepiej wiem po co są takie wyjścia, czemu one służą i jak się bardzo często kończą. Nie chcę, żeby kobieta z którą jestem
musiała się tym martwić, przejmować i myśleć co ja tam mogę robić, dlatego już choćby tylko z tego jednego powodu nie ma opcji,
żeby jakakolwiek "obca baba" gdziekolwiek mnie wyciągnęła, a już jakieś piwo tylko we dwoje, to w moim starym siwym łbie się nie mieści.

Ja oczywiście rozumiem, że inni ludzie mogą inaczej się zapatrywać na sprawę i oczywiście nic mi do tego, żyjemy w wolnym kraju.
Zaznaczam jednak i podkreślam, że u mnie jest jak jest i oczekuję oraz wymagam od mojej partnerki stosowania tych samych norm i zasad.
Chcesz się spotkać pogadać, proszę bardzo, zaproś do domu albo my do kogoś pójdziemy, nie widzę problemu, żeby nawet się napić.
Ale jak zaczniesz coś kombinować, wykonywać jakieś krzywe ruchy, żeby spotkać z kimś sama, to możesz już tam zostać i nie wracać.
Nie wierzę, no zwyczajnie nie wierzę, że takie spotkanie tylko we dwoje i do tego jeszcze przy alkoholu, jest po nic i nic się nie dzieje.
Nigdy nie jest po nic i zawsze coś się dzieje, jak nie po tej, to po drugiej stronie, a przeważnie po obu i to takie obwąchiwanie siebie nawzajem smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

31

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
anderstud napisał/a:

I nigdy w życiu, powtarzam NIGDY W ŻYCIU będąc w związku, nawet bym nie pomyślał o jakimś wyjściu z którąś gdziekolwiek.
Moja dziewczyna, narzeczona czy żona nie musi mi niczego zabraniać, ani na nic pozwalać, bo ja sam wiem gdzie jest moje miejsce,
a jeszcze lepiej wiem po co są takie wyjścia, czemu one służą i jak się bardzo często kończą. Nie chcę, żeby kobieta z którą jestem
musiała się tym martwić, przejmować i myśleć co ja tam mogę robić, dlatego już choćby tylko z tego jednego powodu nie ma opcji,
żeby jakakolwiek "obca baba" gdziekolwiek mnie wyciągnęła, a już jakieś piwo tylko we dwoje, to w moim starym siwym łbie się nie mieści.

Dokładnie. Jakbym miała faceta (którego jak wszyscy wiedzą nie mam), to do głowy by mi nie przyszło umówić na spacer, czy na piwo, czy na kebaba
z jakimś obcym chłopem, nawet, jakby to był mój kolega z liceum. Wyjątkiem mogłaby być np sytuacja gdzie spotykam w jakimś markecie Pawła, którego nie widziałąm 15 lat
i idziemy na kawę do pobliskej kawiarni sklepowej na wspominki starych dziejów. Ale i to jest naciągane, bo jak siebie znam, to skończyłoby się na pogawędce gdzieś między H&M a Orsayem
i to by było na tyle.
A na piwo czy do kina to ja się umawiam, ale z koleżankami.

32

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
rossanka napisał/a:
anderstud napisał/a:

I nigdy w życiu, powtarzam NIGDY W ŻYCIU będąc w związku, nawet bym nie pomyślał o jakimś wyjściu z którąś gdziekolwiek.
Moja dziewczyna, narzeczona czy żona nie musi mi niczego zabraniać, ani na nic pozwalać, bo ja sam wiem gdzie jest moje miejsce,
a jeszcze lepiej wiem po co są takie wyjścia, czemu one służą i jak się bardzo często kończą. Nie chcę, żeby kobieta z którą jestem
musiała się tym martwić, przejmować i myśleć co ja tam mogę robić, dlatego już choćby tylko z tego jednego powodu nie ma opcji,
żeby jakakolwiek "obca baba" gdziekolwiek mnie wyciągnęła, a już jakieś piwo tylko we dwoje, to w moim starym siwym łbie się nie mieści.

Dokładnie. Jakbym miała faceta (którego jak wszyscy wiedzą nie mam), to do głowy by mi nie przyszło umówić na spacer, czy na piwo, czy na kebaba
z jakimś obcym chłopem, nawet, jakby to był mój kolega z liceum. Wyjątkiem mogłaby być np sytuacja gdzie spotykam w jakimś markecie Pawła, którego nie widziałąm 15 lat
i idziemy na kawę do pobliskej kawiarni sklepowej na wspominki starych dziejów. Ale i to jest naciągane, bo jak siebie znam, to skończyłoby się na pogawędce gdzieś między H&M a Orsayem
i to by było na tyle.
A na piwo czy do kina to ja się umawiam, ale z koleżankami.

A mnie by było potwornie przykro, gdyby kolega, którego znam kilkanaście lat nagle przestał ze mną wychodzić na kawę, bo ma dziewczynę. Albo zaczął przychodzić z nią. Takie spotkania w trójkę są średnie.
Ja to rozwiązywałam tak, że mój partner wpadał ze mną, poznawał osobę, z którą się spotykałam, wymieniali uprzejmości i sobie szedł. Albo wpadał po mnie i jeszcze gdzieś szliśmy razem. W ten sposób ja poznałam jego znajomych, a on moich.
Umawiam się na kawę z żonatymi kolegami sama będąc w związku, bo jestem ciekawa, co u nich. A oni są ciekawi co u mnie. To dobra okazja do tego, żeby wyjść z domu i coś porobić razem. Jasne, zdarzają się wyjścia w trójki (w czwórkę jeszcze się nie udało), ale ogólnie osobiście wychodzę z założenia, że wchodząc w związek nie porzucam swojej indywidualności i mnie potwornie irytowałoby, gdybym na każde spotkanie musiała zabierać swojego partnera. I tu nie o to chodzi, że mam zamiar kręcić na boku, wchodzić w romans, albo go nie kocham. Po prostu zachowuję swoją sferę komfortu i jak chcę rozmawiać z ludźmi o rzeczach, o których mojemu partnerowi musiałabym najpierw robić 5min wprowadzenia do każdego tematu. No nie.
Ba, powiem Wam więcej tongue ja akurat piwa nie piję, ale moi znajomi żonaci koledzy byli u mnie w mieszkaniu jak mojego partnera nie było big_smile
jednego z nich nawet poczęstowałam zupą, bo nie chciało mi się zamawiać pizzy. Tragedia, no nie? tongue

Różnica jest taka, że ja ufam mojemu facetowi, a on ufa mnie. Takie spotkania nigdy u nas nie były i nie będą tematem dyskusji. Informujemy się nawzajem kiedy mamy takie spotkania, ewentualnie konsultujemy datę, żeby nie okazało sie, że druga osoba zaplanowała coś ekstra na ten sam moment. A poza tym to każde z nas może spotykać się ze swoimi znajomymi ile chce.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

33

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Lady Loka napisał/a:

A mnie by było potwornie przykro, gdyby kolega, którego znam kilkanaście lat nagle przestał ze mną wychodzić na kawę, bo ma dziewczynę. Albo zaczął przychodzić z nią. Takie spotkania w trójkę są średnie.
Ja to rozwiązywałam tak, że mój partner wpadał ze mną, poznawał osobę, z którą się spotykałam, wymieniali uprzejmości i sobie szedł. Albo wpadał po mnie i jeszcze gdzieś szliśmy razem. W ten sposób ja poznałam jego znajomych, a on moich.
Umawiam się na kawę z żonatymi kolegami sama będąc w związku, bo jestem ciekawa, co u nich. A oni są ciekawi co u mnie. To dobra okazja do tego, żeby wyjść z domu i coś porobić razem. Jasne, zdarzają się wyjścia w trójki (w czwórkę jeszcze się nie udało), ale ogólnie osobiście wychodzę z założenia, że wchodząc w związek nie porzucam swojej indywidualności i mnie potwornie irytowałoby, gdybym na każde spotkanie musiała zabierać swojego partnera. I tu nie o to chodzi, że mam zamiar kręcić na boku, wchodzić w romans, albo go nie kocham. Po prostu zachowuję swoją sferę komfortu i jak chcę rozmawiać z ludźmi o rzeczach, o których mojemu partnerowi musiałabym najpierw robić 5min wprowadzenia do każdego tematu. No nie.
Ba, powiem Wam więcej tongue ja akurat piwa nie piję, ale moi znajomi żonaci koledzy byli u mnie w mieszkaniu jak mojego partnera nie było big_smile
jednego z nich nawet poczęstowałam zupą, bo nie chciało mi się zamawiać pizzy. Tragedia, no nie? tongue

Różnica jest taka, że ja ufam mojemu facetowi, a on ufa mnie. Takie spotkania nigdy u nas nie były i nie będą tematem dyskusji. Informujemy się nawzajem kiedy mamy takie spotkania, ewentualnie konsultujemy datę, żeby nie okazało sie, że druga osoba zaplanowała coś ekstra na ten sam moment. A poza tym to każde z nas może spotykać się ze swoimi znajomymi ile chce.

Wiesz, co kto lubi. Po prostu nie mam męskich kolegów (mam znajomych),ale będąc w związku(sto lat temu),  nie pamiętam abym miała ochotę umówić się z jakimś innym mężczyzną do pubu, chociażby tylko na to niewinne piwo i pogadanie. Po prostu do głowy by mi to nie przyszło, nie miałam nawet takiej ochoty.

34

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Zabronić mu nie możesz. Powiedzieć szczerze i dosadnie co o tym myślisz, owszem.

35

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A mnie by było potwornie przykro, gdyby kolega, którego znam kilkanaście lat nagle przestał ze mną wychodzić na kawę, bo ma dziewczynę. Albo zaczął przychodzić z nią. Takie spotkania w trójkę są średnie.
Ja to rozwiązywałam tak, że mój partner wpadał ze mną, poznawał osobę, z którą się spotykałam, wymieniali uprzejmości i sobie szedł. Albo wpadał po mnie i jeszcze gdzieś szliśmy razem. W ten sposób ja poznałam jego znajomych, a on moich.
Umawiam się na kawę z żonatymi kolegami sama będąc w związku, bo jestem ciekawa, co u nich. A oni są ciekawi co u mnie. To dobra okazja do tego, żeby wyjść z domu i coś porobić razem. Jasne, zdarzają się wyjścia w trójki (w czwórkę jeszcze się nie udało), ale ogólnie osobiście wychodzę z założenia, że wchodząc w związek nie porzucam swojej indywidualności i mnie potwornie irytowałoby, gdybym na każde spotkanie musiała zabierać swojego partnera. I tu nie o to chodzi, że mam zamiar kręcić na boku, wchodzić w romans, albo go nie kocham. Po prostu zachowuję swoją sferę komfortu i jak chcę rozmawiać z ludźmi o rzeczach, o których mojemu partnerowi musiałabym najpierw robić 5min wprowadzenia do każdego tematu. No nie.
Ba, powiem Wam więcej tongue ja akurat piwa nie piję, ale moi znajomi żonaci koledzy byli u mnie w mieszkaniu jak mojego partnera nie było big_smile
jednego z nich nawet poczęstowałam zupą, bo nie chciało mi się zamawiać pizzy. Tragedia, no nie? tongue

Różnica jest taka, że ja ufam mojemu facetowi, a on ufa mnie. Takie spotkania nigdy u nas nie były i nie będą tematem dyskusji. Informujemy się nawzajem kiedy mamy takie spotkania, ewentualnie konsultujemy datę, żeby nie okazało sie, że druga osoba zaplanowała coś ekstra na ten sam moment. A poza tym to każde z nas może spotykać się ze swoimi znajomymi ile chce.

Wiesz, co kto lubi. Po prostu nie mam męskich kolegów (mam znajomych),ale będąc w związku(sto lat temu),  nie pamiętam abym miała ochotę umówić się z jakimś innym mężczyzną do pubu, chociażby tylko na to niewinne piwo i pogadanie. Po prostu do głowy by mi to nie przyszło, nie miałam nawet takiej ochoty.

Na piwo się z nikim nie umawiam, więc może tutaj mi umyka ważny element. Ale ludzi, z którymi się spotykam znam bardzo długo i nie wyobrażam sobie ich przekreślać bo mam faceta. Zresztą, tak jak mówiłam, obydwoje żonaci, a ja w związku.

Kiedyś widziałam tekst, że prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje wtedy, kiedy obie strony są całkowicie zadowolone z tego, jak wyglądają ich związki/małżeństwa i to się u nas w 100% sprawdza.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

36

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A mnie by było potwornie przykro, gdyby kolega, którego znam kilkanaście lat nagle przestał ze mną wychodzić na kawę, bo ma dziewczynę. Albo zaczął przychodzić z nią. Takie spotkania w trójkę są średnie.
Ja to rozwiązywałam tak, że mój partner wpadał ze mną, poznawał osobę, z którą się spotykałam, wymieniali uprzejmości i sobie szedł. Albo wpadał po mnie i jeszcze gdzieś szliśmy razem. W ten sposób ja poznałam jego znajomych, a on moich.
Umawiam się na kawę z żonatymi kolegami sama będąc w związku, bo jestem ciekawa, co u nich. A oni są ciekawi co u mnie. To dobra okazja do tego, żeby wyjść z domu i coś porobić razem. Jasne, zdarzają się wyjścia w trójki (w czwórkę jeszcze się nie udało), ale ogólnie osobiście wychodzę z założenia, że wchodząc w związek nie porzucam swojej indywidualności i mnie potwornie irytowałoby, gdybym na każde spotkanie musiała zabierać swojego partnera. I tu nie o to chodzi, że mam zamiar kręcić na boku, wchodzić w romans, albo go nie kocham. Po prostu zachowuję swoją sferę komfortu i jak chcę rozmawiać z ludźmi o rzeczach, o których mojemu partnerowi musiałabym najpierw robić 5min wprowadzenia do każdego tematu. No nie.
Ba, powiem Wam więcej tongue ja akurat piwa nie piję, ale moi znajomi żonaci koledzy byli u mnie w mieszkaniu jak mojego partnera nie było big_smile
jednego z nich nawet poczęstowałam zupą, bo nie chciało mi się zamawiać pizzy. Tragedia, no nie? tongue

Różnica jest taka, że ja ufam mojemu facetowi, a on ufa mnie. Takie spotkania nigdy u nas nie były i nie będą tematem dyskusji. Informujemy się nawzajem kiedy mamy takie spotkania, ewentualnie konsultujemy datę, żeby nie okazało sie, że druga osoba zaplanowała coś ekstra na ten sam moment. A poza tym to każde z nas może spotykać się ze swoimi znajomymi ile chce.

Wiesz, co kto lubi. Po prostu nie mam męskich kolegów (mam znajomych),ale będąc w związku(sto lat temu),  nie pamiętam abym miała ochotę umówić się z jakimś innym mężczyzną do pubu, chociażby tylko na to niewinne piwo i pogadanie. Po prostu do głowy by mi to nie przyszło, nie miałam nawet takiej ochoty.

Na piwo się z nikim nie umawiam, więc może tutaj mi umyka ważny element. Ale ludzi, z którymi się spotykam znam bardzo długo i nie wyobrażam sobie ich przekreślać bo mam faceta. Zresztą, tak jak mówiłam, obydwoje żonaci, a ja w związku.

Kiedyś widziałam tekst, że prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje wtedy, kiedy obie strony są całkowicie zadowolone z tego, jak wyglądają ich związki/małżeństwa i to się u nas w 100% sprawdza.

Ale tu umknął ci ważny aspekt. Ta dziewczyna nie jest wieloletnią przyjaciółka, a przelotnie znajoma z siłowni. To zupełnie zmienia kontekst.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

37

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Lagrange napisał/a:

Ale tu umknął ci ważny aspekt. Ta dziewczyna nie jest wieloletnią przyjaciółka, a przelotnie znajoma z siłowni. To zupełnie zmienia kontekst.

No właśnie nie doszukałam się w żadnym poście Autorki tego, ile oni się właściwie znają. Tylko to, że nie pozwala im rozmawiać przez fejsa.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

38

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A mnie by było potwornie przykro, gdyby kolega, którego znam kilkanaście lat nagle przestał ze mną wychodzić na kawę, bo ma dziewczynę. Albo zaczął przychodzić z nią. Takie spotkania w trójkę są średnie.
Ja to rozwiązywałam tak, że mój partner wpadał ze mną, poznawał osobę, z którą się spotykałam, wymieniali uprzejmości i sobie szedł. Albo wpadał po mnie i jeszcze gdzieś szliśmy razem. W ten sposób ja poznałam jego znajomych, a on moich.
Umawiam się na kawę z żonatymi kolegami sama będąc w związku, bo jestem ciekawa, co u nich. A oni są ciekawi co u mnie. To dobra okazja do tego, żeby wyjść z domu i coś porobić razem. Jasne, zdarzają się wyjścia w trójki (w czwórkę jeszcze się nie udało), ale ogólnie osobiście wychodzę z założenia, że wchodząc w związek nie porzucam swojej indywidualności i mnie potwornie irytowałoby, gdybym na każde spotkanie musiała zabierać swojego partnera. I tu nie o to chodzi, że mam zamiar kręcić na boku, wchodzić w romans, albo go nie kocham. Po prostu zachowuję swoją sferę komfortu i jak chcę rozmawiać z ludźmi o rzeczach, o których mojemu partnerowi musiałabym najpierw robić 5min wprowadzenia do każdego tematu. No nie.
Ba, powiem Wam więcej tongue ja akurat piwa nie piję, ale moi znajomi żonaci koledzy byli u mnie w mieszkaniu jak mojego partnera nie było big_smile
jednego z nich nawet poczęstowałam zupą, bo nie chciało mi się zamawiać pizzy. Tragedia, no nie? tongue

Różnica jest taka, że ja ufam mojemu facetowi, a on ufa mnie. Takie spotkania nigdy u nas nie były i nie będą tematem dyskusji. Informujemy się nawzajem kiedy mamy takie spotkania, ewentualnie konsultujemy datę, żeby nie okazało sie, że druga osoba zaplanowała coś ekstra na ten sam moment. A poza tym to każde z nas może spotykać się ze swoimi znajomymi ile chce.

Wiesz, co kto lubi. Po prostu nie mam męskich kolegów (mam znajomych),ale będąc w związku(sto lat temu),  nie pamiętam abym miała ochotę umówić się z jakimś innym mężczyzną do pubu, chociażby tylko na to niewinne piwo i pogadanie. Po prostu do głowy by mi to nie przyszło, nie miałam nawet takiej ochoty.

Na piwo się z nikim nie umawiam, więc może tutaj mi umyka ważny element. Ale ludzi, z którymi się spotykam znam bardzo długo i nie wyobrażam sobie ich przekreślać bo mam faceta. Zresztą, tak jak mówiłam, obydwoje żonaci, a ja w związku.

Kiedyś widziałam tekst, że prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje wtedy, kiedy obie strony są całkowicie zadowolone z tego, jak wyglądają ich związki/małżeństwa i to się u nas w 100% sprawdza.

Ale takie spotkanie sam na sam nawet z przyjacielem dziwnie się prezentuje. Co innego, jak jest większa grupa, a Ty jesteś z nimi bez swojego faceta. Ale sam na sam?
Z resztą w  życiu mi się nie trafiła przyjaźń z mężczyzną. Zwykle chcieli czegoś wiecej, podczas gdy dla mnie na początku znajomośći byli tylko kolegami i w miarę upływu czasu nadal pozostawali tylko kolegami. A skoro związku mieć nie mogli, to urywali kontakt. Czemu, szczerze mówiąc, się nie dziwię, bo bez sensu to dla nich było.

39

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Anderstud, pamietam naszą dyskusje kiedys dot. przyjazni damsko męskiej.
ja mam przyjaciela juz 17 lat tongue i dalej podtrzymuję swoje stanowisko

40

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
CatLady napisał/a:

PS. Dziwne, że nagle w tym wątku nikt nie dostrzega problemu, podczas, gdy w wątku o friendzonie, wszyscy panowie zgodnie twierdzą, że facet w relacji z kobietą nie działa bezinteresownie i zawsze mu o coś chodzi. To jak to jest? Jeśli facet Ewitki chce iść z koleżanka sam na sam, to nic podejrzanego? Dla mnie to jest niewłaściwe. Zastanawiam sie jakby reagowały te wielce tolerancyjne osoby, gdyby ich partner wychodził z koleżanką, która jawnie na niego leci

jakie mamy możliwości?:)
1. możemy pokazać smutek - partner/ka może wykaże empatię i zrezygnuje z koleżeńskiego wyjścia, a może tylko ją/go to zirytuje
2. możemy "nie puścić" i pomijając że zakaz nie ma żadnej mocy bo nie sprawujemy władzy nad drugą osobą, rezultat to posłuchanie "zakazu" i smutek partnera/ki lub nie posłuchanie zakazu i spotkania w ukryciu, lub jawne sprzeciwienie się
3. drogą eliminacji dochodzimy do wniosku, że możemy to przyjąć do wiadomości. Nie widziałbym sensu w trzymaniu blisko siebie na siłę kogoś, kto tego nie chce - jeśli to ma być tylko koleżeńskie wyjście, wtedy partner/ka wróci do domu i wszystko jest ok. Jeśli to nie tylko koleżeńskie wyjście, wtedy moim zdaniem lepiej aby związek oparty o tak nietrwałe podstawy zakończył się:)

41

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
rossanka napisał/a:

Ale takie spotkanie sam na sam nawet z przyjacielem dziwnie się prezentuje. Co innego, jak jest większa grupa, a Ty jesteś z nimi bez swojego faceta. Ale sam na sam?
Z resztą w  życiu mi się nie trafiła przyjaźń z mężczyzną. Zwykle chcieli czegoś wiecej, podczas gdy dla mnie na początku znajomośći byli tylko kolegami i w miarę upływu czasu nadal pozostawali tylko kolegami. A skoro związku mieć nie mogli, to urywali kontakt. Czemu, szczerze mówiąc, się nie dziwię, bo bez sensu to dla nich było.

Ani trochę dziwnie. Ja nie miałam nigdy ogromnej ilości przyjaciółek, zawsze najlepiej dogadywałam się z facetami. Zupełnie bez podtekstów. I tak mi zostało do dzisiaj. Widzisz, jak obie strony są w szczęśliwych związkach i się nie chce od siebie nic więcej, na dodatek zna się drugą osobę bardzo długo i się o przyjaźń dba, to się jej nie olewa dlatego, że jedna strona jest w związku. Jasne, nie spotykamy się mega często, ale takie ploty 2-3x do roku to standardowe dbanie o to, żeby nam się przyjaźń nie zepsuła.
Z jednym znajomym była taka sytuacja, że jego dziewczyna w pewnym momencie zaczęła robić jakieś jazdy, ale facet miał dobrze poukładane w głowie i jej powiedział, że nie chce, żeby mu zabraniała kontaktów z innymi. Więc wtedy faktycznie spotkaliśmy się w trójkę, bo ja jej jeszcze nie znałam i mogłyśmy się wreszcie poznać (żeby nie było, ja chciałam ją poznać, bo uważam, że jak mam mieć dobry kontakt z przyjacielem dalej, to muszę też jakiś kontakt złapać z jego życiową partnerką właśnie po to, żeby wiedziała, że nie ma o co robić takie jazdy). Potem sama mi pisała, że za mocno zareagowała. A dzisiaj są już po ślubie, więc to postawienie się jego nie sprawiło, że relacja się sypnęła.

Relacje są trudne, to prawda. Ale bądźmy dorośli. Forum jest skrajnym miejscem, tu mało kto przychodzi chwalić się, jak bardzo mu związek wychodzi, raczej słyszy się o ciągłych zdradach i problemach, a świat tak nie wygląda. Ja zakładam, że mój partner jest dorosłym i dojrzałym człowiekiem i może robić co chce i chodzić co chcę. Sama też nie chciałabym, żeby czegoś mi zakazywał, dla mnie taka postawa jak Autorki wątku i innych tutaj, którzy twierdzą, że trzeba kontrolować albo wcinać się w spotkania innych sprawiłyby, że zastanawiałabym się nad sensem związki.
Tak btw. to zapytałam mojego partnera co on o tym sądzi, żeby chodzić ze mną na moje spotkania z przyjaciółmi. To stwierdził, że by mu się nie chciało, bo by nie wiedział o czym rozmawiamy i by się wynudził big_smile i ja mam dokładnie takie samo podejście.
Najważniejsze to znaleźć kogoś, z kim to nasze podejście się pokrywa i komu nie trzeba prawić kazań, bo myśli dokładnie to samo.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

42

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Anderstud ale takie bycie w porządku do granic nie ma sensu, bo w życiu żadna Ci się nie odwzajemni. My jaki faceci uciekamy tylko gdy jest naprawdę źle, a więc możemy moim zdaniem spotykać się z kim chcemy. To Panie zdecydowanie mają tendencję do chwilowych "zapomnien" (to nie moja opinia, tylko seksuologow i ja to potwierdzam) zdarzyło mi się wyjść z kolezanka będąc zajętym, ale żadnych dziwnych myśli nie miałem, bo skoro nie poderwalem jej wcześniej, to po co bym miał teraz? One oczywiście czegoś tam chciały mniej lub bardziej.

-

43

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Lady loka mimo że piszesz bardzo z sensem i jak najbardziej by mi to pasowało do stosowania, jednak i tak ciężko uwierzyć w czystą przyjaźń damsko męska.
Może też dlatego, że za dużo widziałem takich "przyjaciol" od wszystkiego i niczego odbijajacych partnerki innym smile

A Co do tematu autorki nie ma sensownego wyjścia jako takiego druga strona i tak może zawsze się do patrzeć czegoś. 
A po prawdzie w tej sytuacji uważam że z inicjatywy faceta powinni pójść we troje albo wcale.

Udane małżeństwa nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na współmałżonka.
J.Evert

44

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

ja bym nie miała nic przeciwko, gdyby mój facet chciał pójśc z koleżanką na piwo, oczywiście z koleżanką którą znam;
gdyby wyszło coś nie tak, to bym zerwała z chłopakiem, ale piwo to jeszcze nie zdrada

Zarejestrowałam się na netkobiety gdyż badam zjawiska.
Wypowiedzi nakierunkowują mnie w temacie.

45

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Ogólnie rzecz biorąc, nie miałabym nic przeciwko, gdyby mój partner chciał wyjść na piwo z koleżanką. Możliwe, że inaczej bym na to patrzyła, jeśli sytuacja wyglądałaby rzeczywiście tak, jak przedstawia ją autorka, tj. niedawno poznana (tak zrozumiałam) dziewczyna ewidentnie partnera podrywająca (tu można gdybać, czy tak jest, czy autorce wzięło się to z poczucia bycia mniej atrakcyjną od Kasi), bo to jednak trochę inne wyjście na piwo niż koleżanką, którą znał wcześniej i z którą wcześniej na piwo chadzał. Z drugiej strony mam takiego kolegę, który natychmiast skojarzył mi się z Kasią - właściwie każdą poznaną osobę wyciąga na piwo, zwłaszcza świeżaczków w pracy, niezależnie od statusu w związku. wink Ale on tak ma - wyjątkowo otwarty, towarzyski i dbający, żeby wszystkim się dobrze pracowało, nie ma w tym nic z podrywu. Sama byłam czymś w rodzaju takiego świeżaczka - dwa lata temu robiłam kurs w grupie, która CAŁA się znała, tylko ja, jak ta sierota... No i od razu pierwszego dnia "o, koło siebie mieszkamy, to ja Cię podrzucę, a o 20:00 piwo". Było idealnie koleżeńsko, mimo że z zewnątrz mogło wyglądać inaczej (jedyna dziewczyna w grupie, dzień pierwszy, leci facet i zaprasza). A on tak ma z osobami płci dowolnej. wink Więc nie zawsze to musi być to, na co wygląda.

46

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Chyba co druga osoba tu pisząca nie widzi,że tu nie chodzi o spotkanie z koleżanką , którą zna od dziecka tylko z nową laską z siłowni , której wpadł w oko. I tu jest ta mała różnica. Zabronić mu nie zabronisz bo i tak zrobi co chce. A właśnie od takich niewinnych spotkań się zwykle zaczyna. Być może brakuje mu nowych wrażeń.

47

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

ja w takich sytuacjach zawsze mówię co myślę i dodaję, że zrobi co będzie chciał, ale ważne, żeby znał moje zdanie. Zrób podobnie smile

48

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Burzowy napisał/a:

Anderstud ale takie bycie w porządku do granic nie ma sensu, bo w życiu żadna Ci się nie odwzajemni. My jaki faceci uciekamy tylko gdy jest naprawdę źle, a więc możemy moim zdaniem spotykać się z kim chcemy. To Panie zdecydowanie mają tendencję do chwilowych "zapomnien" (to nie moja opinia, tylko seksuologow i ja to potwierdzam) zdarzyło mi się wyjść z kolezanka będąc zajętym, ale żadnych dziwnych myśli nie miałem, bo skoro nie poderwalem jej wcześniej, to po co bym miał teraz? One oczywiście czegoś tam chciały mniej lub bardziej.

seksuolog seksuologowi nierówny tu się mylisz. Jesteśmy wzrokowcami i różnie to bywa. U kobiet wcale nie jest inaczej poza tym iż reagują na początku bardziej na zachowanie.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

49

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Mała aktualizacja Kasi sie odechciało piwa po tym jak dowiedziala sie, że przyjdziemy we dwójkę.(niby przełożone na inny termin)

50

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Ciekawy wątek, kobiety między sobą potrafią koty drzeć o facetów. Jakoś nie wyobrażam sobie aby facet facetowi w ten sposób kobietę podbierał. Znajoma z siłowni albo bada teren i chce ukraść chłopa, albo ma neutralne tematy o które wstydzi się pytać przy innej kobiecie. Tak czy siak, to dobry sposób na sprawdzenie wierności partnera, jak złapie jej haczyk to tylko się cieszyć że tak szybko wyszła wierność na jaw.
Trochę szkoda że autorka zablokowała okazję do spotkania, mógłby wyjść ciekawy kwiatek.

U kobiet słowo "kocham" oznacza zapewniasz mi najwięcej korzyści, jeszcze mi się nie znudziłeś i nie mam do kogo odejść kto zapewnia tych korzyści więcej.

gg 25414758

51 Ostatnio edytowany przez authority (2019-05-14 23:30:24)

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Poszukaj sobie historię  love story piłkarzy Maxi Lopez'a i Mauro Icardi'ego z modelką Wandą.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

52

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
enlikkufri napisał/a:

Ciekawy wątek, kobiety między sobą potrafią koty drzeć o facetów. Jakoś nie wyobrażam sobie aby facet facetowi w ten sposób kobietę podbierał. Znajoma z siłowni albo bada teren i chce ukraść chłopa, albo ma neutralne tematy o które wstydzi się pytać przy innej kobiecie. Tak czy siak, to dobry sposób na sprawdzenie wierności partnera, jak złapie jej haczyk to tylko się cieszyć że tak szybko wyszła wierność na jaw.
Trochę szkoda że autorka zablokowała okazję do spotkania, mógłby wyjść ciekawy kwiatek.

Oj potrafią faceci tak samo postąpić i wyrywać kobietę w związku. Wiem, bo na studiach inżynierskich 90% to faceci, którym czasami zdarzało się zapomnieć, że za nimi siedzi koleżanka i słyszy, mimowolnie, ich męskie rozmowy. wink

Dla autorki to na razie sprawa chyba wydaje się dobrze układać. Skoro nic nie pisze, że jej facet miał problem, żeby poszła z nim, to zakładam, że nie miał z tym problemu. Co by oznaczało, że wdzięki Kasi z siłowni (jeszcze) na niego nie zadziałały/nie widział w tym randki. Kasia z siłowni za to może się już domyśliła, że partnerka gościa, którego podrywa się zorientowała. Ostudzi to może co nieco jej chętkę na flirt.

53

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
Ewitka napisał/a:

Mała aktualizacja Kasi sie odechciało piwa po tym jak dowiedziala sie, że przyjdziemy we dwójkę.(niby przełożone na inny termin)

No to intencje Kasi się wyjaśniły, a twój narzeczony też chyba zrozumiał gdzie jest granica.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

54

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Intencje Kasi sie wyjaśniły, a dla mnie i tak to wszystko jest pozorną kontrolą. Jeśli facet będzie chciał flirtu i spotkań z kobietami, to i tak to zrobi, nie masz na to wpływu, jedynie swoje własne zaufanie do tego mężczyzny i związku. Jak on chce być w tym związku - to czy się spotka z koleżanką na piwo, czy nie - to zostanie z Tobą i nic się nie wydarzy. A jak nie będzie chciał być z Tobą - to czy zabronisz wyjścia czy nie - i tak nie powstrzymasz go przed spotkaniami z innymi kobietami.

Dla mnie jest niepojęte, żeby w jakimkolwiek momencie mojego życia mój partner zastanawiał się czy "pozwolić mi wyjsć" gdziekolwiek.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

55

Odp: Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka
enlikkufri napisał/a:

Trochę szkoda że autorka zablokowała okazję do spotkania, mógłby wyjść ciekawy kwiatek.

jeżeli miałby wyjść ciekawy kwiatek to pewnie spotkaliby się bez jej wiedzy. Wg mnie koleżanka nie ma czystych intencji skoro nie chce się spotkać w 3... raczej nie ma ochoty żeby na luzie piwko wypić ze znajomymi ,ale sam na sam z Twoim narzeczonym wypadać grunt. Niech pierwszy rzuci kamień kto nie zna tego typu " koleżanek". Kobiety takie po prostu już są. Przecież dziewczyna nie ściana można przesunąć a wagonik odczepić.

Posty [ 1 do 55 z 87 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony chce wyjsc na piwo z kolezanka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018