KGB napisał/a:Czy zdarzyło wam się, że mieliście rozmowę w jakimś abstrakcyjnym miejscu ? jeżeli tak to w jakim ? Czy miejsce rozmowy kwalifikacyjnej wpływa na waszą decyzję o ewentualnej współpracy ? Co według was może to świadczyć o firmie ?
Dwa razy. Do sklepów odzieżowych.
Pierwsza rozmowa, lipka, szef rozmawiał ze mną przy klientach, którzy coś tam przymierzali i przysłuchwali się, zapytałam o warunki, proponował dwa miesiące umowę próbną o dzieło-nie zgodziłam się,bo zależało mi na umowie o pracę, uniósł się że nikt mi takiej umowy nie da, no to ja mu na to mówie:"proszę pana, tyle już pracuje i zawsze miałam umowę o pracę, wiec mi pan nie powie, nie interesuje mnie umowa dzieło" ten dalej swoje, więc powiedziałam:dobra, dobra, do widzenia...i wyszłam. Nawet ci klienci się zaczęli śmiać w rezultacie, no bo jak mozna być takim nachalnym. Nawet ten klimat mi tam nie przeszkadzał, ale jak zaczął się unosić i olewać to mi nerwy podniósł. Na koniec sam sobie wystawił świadectwo przy klientach.
Druga całkiem w porządku, mała kameralna kawiarenka,w oddali jedna osoba przy stoliku, szef mówił stonowanie i jasno, nawet mnie ta atmosfera rozluźniła, nie była taka ą-ę, proponował okres próbny-płatny 100%, tydzień czasu, bez żadnych śmieciowych-ściemowych umów, takze ok.
Czyli wniosek taki, nie zawsze świadczy o firmie, miejsce rozmów nie wpływa, przynajmniej u mnie na to czy daną firmę wybiorę, raczej podejscie jakie tu wymieniłam w pierwszym przykładzie, no bo jak ktoś nie potrafi przeprowadzic kulturalnej rozmowy to jakim szefem moze być.