Czesc mam na imie Michal ,mam 23 lata, mam cholernie trudna sytuacje. 3 miesiace temu poznalem przez internet dziewczyne, ktora w kazdym calu byla taka o jakiej marzylem, dla mnie idealna. Zakochalismy sie, ciagly kontakt, non stop bylo o czym gadac, pierwszy raz w zyciu tak mialem z dziewczyna. Ona ma 17 lat wiec to 6 lat roznicy, ale nie o to chodzi, Jestemy w innej wierze, ja katolik, ona Wiara Jechowa. Rodzice Jej, twierdza ze musi miec kogos w tej wierze, ale napewno jeszcze nie teraz, co ja mam zrobic? Gdy kochamy sie bardzo. Mielismy sie spotkac teraz w lipcu. Cierpimy, wiem o tym, poniewaz pousuwala wszystkie moje zdjecia, rozne portale, po to aby mnie nie widziec, bo bedzie nie plakac, ale ryczec. Ona jest taka cudowna, cudowny czas, cudowne chwile byly. Powiedziala ze to koniec, ta decyzja jest nie odwracalna. Ale mowi tez ze nie wie co bedzie dalej, nigdy nie chciala mnie zranic, skreslic, ale nie chce mi dawac nieuzasadnionych nadziei i ze wie ze nie mozemy teraz ciagnac tej znajomosci dalej bo bedziemy jeszcze bardziej cierpiec, bedziemy zranieni.
Uwazacie ze mysli o mnie ciagle?
Pomozcie..