Chciałabym krótko, niestety początek związku jest chyba najistotniejszą rzeczą w całym wątku.
Mianowicie. Jestem z Nim ponad półtora roku, mieszkamy razem ( zmusiły nas do tego warunki- mało ważne) od jakichś może 4 miesięcy. Na początku znajomości bardzo się starał, jego słownictwo było bardzo wyszukane, dbał o mnie starał się, nie brakowało jednak rozrywki, jeździliśmy na różne spontaniczne wypady, chodziliśmy na spacery, do kina, gdziekolwiek.
Po około 8-9 miesiącach wspaniałego związku coś zaczęło " się psuć" coraz bardziej zaczął zamykać się w sobie ( myślałam, że to działa w drugą stronę...) przestawał mnie szanować, więcej czasu zaczął spędzać przed komputerem - tym samym mniej czasu poświęcać mi, jednak to nie jest najważniejsze. Mianowicie przestaliśmy chodzić na spacery, jeździć na "wycieczki" chociażby te za miasto, coraz więcej rzeczy zaczyna mu we mnie przeszkadzać, ja sama czuję się jakbym mu robiła za przeszkodę. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, czasem potrafi wpaść w szał tak naprawdę bez większego powodu i uderzyć mnie... chwilę później za to jest kochany i słodki jak zawsze. Czasem bez powodu potrafi zacząć mnie "wyzywać w żartach" rozmawialiśmy o tym, że to są żarty nie na miejscu, że mnie bolą takie słowa ( ze względu na moje - jak on twierdzi bezpodstawne- kompleksy) więc jedno drugiemu zaprzecza. Do tego jeszcze jedna sprawa... łóżko. Kiedyś uprawialiśmy sex powiedzmy kilka razy w tygodniu, nie było wymówek typu " nie chce mi się" itd. nie było to też na siłę, wiadomo. Ale teraz... 3 miesiące "przerwy" wcześniej miesiąc, 2 tygodnie, rozmawiałam z nim, ale twierdzi tylko, że " mu się nie chce" Jestem pewna, że mnie nie zdradza, bo w dzień od laptopa nie odchodzi prawie na krok, a w nocy... w nocy jest ze mną. Naprawdę mi zależy, dlatego sie nie poddałam, zawsze ma, co chce, obiad pod nos, kawke, śniadanko do łóżka. Martwi mnie jeszcze, że kiedyś powiedział mi " jestem pewny, że ode mnie nie odejdziesz" - czy to może być powód jego zachowania? Bo czuje się za pewnie? Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale nie umiem poukładać sobie tego w głowie, a co dopiero tu.
Proszę o radę, jak mam się zachować, bo naprawdę już nie mam siły, a bardzo Go kocham.