Jestem ciekawa waszego zdania. Czy korzystacie (jak?) z praw przysługujących konsumentowi.
Przyznam się, że kiedyś miałam sprawę z jednym z operatorów tel. Nie uznał mojej reklamacji, odwoływanie nie przyniosło efektu, zwróciłam się do UKE. Oczywiście w trakcie mediacji przyznali rację i nawet zobowiązali się zwrócić kasę, ale tego nie zrobili. Właściwie powinnam zwrócić się do sądu, ale byłam zmęczona udowadnianiem oczywistych rzeczy.
Często rezygnuję z reklamowaniem produktu - bo wiem, że będzie trudno udowodnić. Raz kupiłam buty i przy pierwszym wyjściu odpadł flek, oczywiście chodząc zniszczyłam obcas. Na i jak udowodnić, że mechaniczne zniszczenie obcasu, jest efektem źle przybitego fleka, gdy zauważyłam brak fleka miałam na boska wrócić do domu? Ok, ale cena butów mała, względem czasu/stresu jaki należałoby włożyć w reklamację.
W sąsiednim wątku "Co Was denerwuje w klientach?" pojawiło się kilka niesłusznych pretensji do sprzedawcy. Chodzi mi raczej o takie sytuacje, gdy wiecie, że zostaliście oszukani, walczycie o swoje prawa?