Drogie Panie,
Mój mąż parę dni temu zrobił tzw. chip tuning swojego samochodu. Od tamtej pory chodzi z uśmiechem od ucha do ucha co chwila dzwonią koledzy z pytaniami jak samochód się sprawuje, ciągle jazdy próbne aż w pewnym sensie zaczęło mnie to trochę irytować. Dlatego postanowiłam troszkę utrzeć mu nosa i zdecydowałam że skoro on mógł to zrobić to ja również mogę. Zadzwoniłam już do firmy zajmującej się owymi przeróbkami, ale może któraś z kobiet kierowców ma jakieś doświadczenie z tego typu operacjami i może mi coś więcej powiedzieć na ten temat.
Podobne tematy
Mój samochód ma założony chip, teraz jeździ szybciej i ma zdecydowanie lepsze przyspieszenie. Niestety nie pomogę w kwestiach technicznych, bo one mnie po prostu niespecjalnie interesują - dla mnie istotny był sam efekt
, a kwestiami technicznymi zajął się mój mężczyzna
.
Przyznaję jednak, że nie rozumiem stwierdzenia ,,postanowiłam troszkę utrzeć mu nosa" - dlaczego? Bo ma szybszy samochód, bo cieszy go ta zmiana czy może bo wzbudza zainteresowanie kolegów? Ja się zwyczajnie cieszę, kiedy mój mąż jest z czegoś zadowolony i do głowy nie przyszłoby mi, aby z nim w takich kwestiach rywalizować.
Drogie Panie,
Mój mąż parę dni temu zrobił tzw. chip tuning swojego samochodu. Od tamtej pory chodzi z uśmiechem od ucha do ucha co chwila dzwonią koledzy z pytaniami jak samochód się sprawuje, ciągle jazdy próbne aż w pewnym sensie zaczęło mnie to trochę irytować. Dlatego postanowiłam troszkę utrzeć mu nosa i zdecydowałam że skoro on mógł to zrobić to ja również mogę. Zadzwoniłam już do firmy zajmującej się owymi przeróbkami, ale może któraś z kobiet kierowców ma jakieś doświadczenie z tego typu operacjami i może mi coś więcej powiedzieć na ten temat.
Źle dobrany chip może spowodować szybsze zużycie silnika, dużo większe zużycie paliwa, a w ekstremalnych przypadkach uszkodzenie silnika.
Zamontowanie chipa poza autoryzowanym serwisem unieważnia gwarancję auta.
Silnik z większym "wykopem" powinien mieć również zmienione nastawy zawieszenia, a kierowca umieć z niego korzystać. Inaczej poślizg, latarnia i będziecie mieć już tylko jeden samochód
.
Oczekujesz, że Twoje koleżanki będą teraz dzwonić i zamiast o paznokciach rozmawiać z Tobą o stopniu sprężania silnika?
Źle dobrany chip może spowodować szybsze zużycie silnika, dużo większe zużycie paliwa, a w ekstremalnych przypadkach uszkodzenie silnika.
Zamontowanie chipa poza autoryzowanym serwisem unieważnia gwarancję auta.
Silnik z większym "wykopem" powinien mieć również zmienione nastawy zawieszenia, a kierowca umieć z niego korzystać. Inaczej poślizg, latarnia i będziecie mieć już tylko jeden samochód.
Oczekujesz, że Twoje koleżanki będą teraz dzwonić i zamiast o paznokciach rozmawiać z Tobą o stopniu sprężania silnika?
Tu pozwolę się nie zgodzić. Każdy chip powoduje szybsze zużycie silnika, poprzez zabranie rezerw mocy danej jednostki napędowej pozostawionej przez producenta, a tym samym wyżylowanie silnika do optymalnych granic. Jeżeli chodzi o spalanie, to jest wręcz odwrotnie, przy większej mocy jest ono mniejsze. Z gwarancją się zgodzę, ale tylko w przypadku kiedy ta gwarancja jeszcze obowiązuje. Zawieszenia nie ma sensu zmieniać, uklad jezdny danego modelu auta nie różni się niczym w zależności od wersji silnikowej, można co najwyżej, jeżeli przyrost mocy będzie znaczny pomyśleć nad zmianą ukladu hamulcowego na bardziej wydajny. Co do postu autorki tematu, to myślę, że bardziej dręczy Ją większe zainteresowanie znajomych i Jej męża jego samochodem, niż Nią samą. Myślę jednak, że utarcie nosa w męskim świecie nie jest dobrym rozwiązaniem, jest przecież gro kobiecych dziedzin w których można z powodzeniem zwrócić na siebie uwagę.
5 2013-06-12 03:16:30 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-12 03:33:38)
Tu pozwolę się nie zgodzić. Każdy chip powoduje szybsze zużycie silnika, poprzez zabranie rezerw mocy danej jednostki napędowej pozostawionej przez producenta, a tym samym wyżylowanie silnika do optymalnych granic.
Jeżeli "program" jest optymalnie dobrany to rzeczywiście wykorzystuje pełne możliwości silnika. Rezerwa o której piszesz jest przez producenta założona z dwóch powodów:
1) w dużej części krajów Europy płacą podatek od mocy silnika, innymi słowy auto o mniejszej mocy jest dużo tańsze w utrzymaniu
2) auta nie zawsze są serwisowane zgodnie z zaleceniami producenta i w takim wypadku wykorzystanie pełnych możliwości silnika spowodowałoby jego szybkie zużycie.
Reasumując: optymalnie dobrany program (chip) nie wpłynie na trwałość silnika jeżeli silnik będzie odpowiednio serwisowany.
Jeżeli chodzi o spalanie, to jest wręcz odwrotnie, przy większej mocy jest ono mniejsze.
A świstak siedzi i zawija te silniki w sreberka
.
Jasne jest, że optymalizacja pracy silnika wiąże się z lepszym wykorzystaniem paliwa i jego mniejszym zużyciem. Jednak większa moc, którą wykorzystujesz pociąga za sobą większe zużycie paliwa. A jeżeli nie chcesz wykorzystywać większej mocy, to po diabła masz przerabiać komputer (chip)
?
Z gwarancją się zgodzę, ale tylko w przypadku kiedy ta gwarancja jeszcze obowiązuje.
Masz rację
: nie da się skorzystać z gwarancji, która już nie obowiązuje
.
Zawieszenia nie ma sensu zmieniać, uklad jezdny danego modelu auta nie różni się niczym w zależności od wersji silnikowej, można co najwyżej, jeżeli przyrost mocy będzie znaczny pomyśleć nad zmianą ukladu hamulcowego na bardziej wydajny.
To ja mam jakiś dziwny samochód
, bo w moim modelu, zależnie od mocy silnika, inaczej ustawiane jest nie tylko zawieszenie, ale nawet montowane zupełnie inne elementy osprzętu silnika z turbosprężarką i wtryskami na czele. Ciekawe po co, dzwoniąc do fabrycznego serwisu musisz podać też moc silnika swojego auta, nawet jak robisz coś związanego tylko z zawieszeniem.
A wracając do autorki tematu: Uważaj! Na rynku jest mnóstwo naciągaczy, nie znających się zupełnie na tego typu przeróbkach.
Wiem jak część mechaników traktuje kobiety zgłaszające usterki, określenie: "dojne krowy" jest najdelikatniejszym spośród tych, które usłyszałem.
Przeprogramowanie komputera (chipa) to jak operacja mózgu człowieka. Bardzo łatwo jest coś nieodwracalnie zepsuć.
Wprawdzie auto naprawić jest łatwiej, ale nietrafioną przeróbką możesz zrobić z siebie kretynkę w oczach męża i znajomych. Dlatego sugeruję poważne przemyślenie sprawy.
6 2013-06-12 04:27:18 Ostatnio edytowany przez Dzenaro (2013-06-12 04:47:00)
Jeżeli "program" jest optymalnie dobrany to rzeczywiście wykorzystuje pełne możliwości silnika. Rezerwa o której piszesz jest przez producenta założona z dwóch powodów:
1) w dużej części krajów Europy płacą podatek od mocy silnika, innymi słowy auto o mniejszej mocy jest dużo tańsze w utrzymaniu
2) auta nie zawsze są serwisowane zgodnie z zaleceniami producenta i w takim wypadku wykorzystanie pełnych możliwości silnika spowodowałoby jego szybkie zużycie.Reasumując: optymalnie dobrany program (chip) nie wpłynie na trwałość silnika jezeli silnik będzie odpowiednio serwisowany.
Widzę, że wjechalem na ambicję, ale niestety ja nie sugeruję się wiedzą internetową, a praktyczną.
1) Rezerwa wydajności silnika zalożona przez producenta w pojazdach w żadnym wypadku nie ma na celu obniżenia kosztów utrzymania pojazdu przez wlaściciela, a jedynie umozliwienie dluższej i bezpieczniejszej eksploatacji silnika. Jeżeli kogoś nie stać na utrzymanie auta z dużym silnikiem, to kupuje sobie z mniejszym, od tego przecież są te mniejsze jednostki napędowe. Żeby bylo dobitniej, co ma wspólnego moc do oplat??? To jakiś nonsens, podatek placi się od pojemności !!!!, a nie mocy. Poza tym w starszych pojazdach, kiedy to jeszcze pojemność nie miala aż takiego przelożenia na oplaty również byl ten zapas, więc po co??, a od nowych auta i to nie tylko w EU podatek nie pobiera się od pojemności, tym bardziej mocy, a od emisji CO2.
2) Nie bardzo rozumiem, jaki ma wplyw serwisowanie auta poza serwisem na jego żywotność, a to że szybciej się coś zużywa to tylko fabryka się cieszy, bo z czegoż dziś jest dla nich największy pieniądz jak nie z części
Reasumując piszesz Waść bzdury
A świstak siedzi i zawija te silniki w sreberka
.
Jasne jest, że optymalizacja pracy silnika wiąże się z lepszym wykorzystaniem paliwa i jego mniejszym zużyciem. Jednak większa moc, którą wykorzystujesz pociąga za sobą większe zużycie paliwa. A jeżeli nie chcesz wykorzystywać większej mocy, to po diabła masz przerabiać komputer (chip)![]()
![]()
?
Kolego, ja się tak zastanawiam, skąd Ty czerpiesz te mądrości. Chipując auto nie zwiększasz jedynie kucy, a podnosisz niutony, a to nie jest żadną tajemnicą, że motor z większym momentem potrzebuje mniej do osiągnięcia danej mocy, a co za tym idzie mniejszej dawki paliwa. Zerknij z laski swojej na nowe silniki Lexa, które swą mocą przywracają o zawrót glowy, a spalanie mają na poziomie 6l benzyny!! Poza tym czasy przerabiania plyt kompa minely już dawno ![]()
Masz rację
: nie da się skorzystać z gwarancji, która już nie obowiązuje
![]()
![]()
.
Tu również się nie popisaleś. Różni producenci dają różne terminy gwarancji na różne podzespoly, tak więc może się okazać, że auto nie posiada już gwarancji na części, a jedynie pozostala na karoserię, ale w glównej mierze chodzilo mi o to, że nie wiadomo, czy autorce tematu chodzilo o nowy samochód, tak więc Twoje ustawianie się pod kontem nowego auta nieco mijalo się z celem.
To ja mam jakiś dziwny samochód
, bo w moim modelu, zależnie od mocy silnika, inaczej ustawiane jest nie tylko zawieszenie, ale nawet montowane zupełnie inne elementy osprzętu silnika z turbosprężarką i wtryskami na czele. Ciekawe po co, dzwoniąc do fabrycznego serwisu musisz podać też moc silnika swojego auta, nawet jak robisz coś związanego tylko z zawieszeniem.
To powiedz mi konkretnie na czym polega różnica w zawieszeniu??? Czy ty w ogóle masz pojęcie na temat budowy samochodu???? Nie bardzo również rozumiem co ma wspólnego osprzęt silnika, turbina, wtryski z ukladem jezdnym
Jeżeli chodzi o serwis to podajesz wszystkie dane celem identyfikacji pojazdu, ponieważ tam jest wszystko katalogowane, i aby odnalezć daną część muszą wprowadzić wszystkie dane, w niektórych serwisach wystarczy tylko podać nr VIN
Jeżeli będziesz mial nadal jakieś niejasności bardzo chętnie wdam się z Tobą w dalszą polemike, oczywiście zachowując obecny poziom rozmowy.
[
Przeprogramowanie komputera (chipa) to jak operacja mózgu człowieka. Bardzo łatwo jest coś nieodwracalnie zepsuć.
Wprawdzie auto naprawić jest łatwiej, ale nietrafioną przeróbką możesz zrobić z siebie kretynkę w oczach męża i znajomych. Dlatego sugeruję poważne przemyślenie sprawy.
Nie strasz kobiety, od tego są hamownie i każdy szanujący się warsztat da wykresy i gwarancje. Poza tym chipowanie, wgranie nowych map do auta to dziś żadna operacja, a nawet jeżeli coś pójdzie nie tak, to po to się robi kopie plików, kluczy kodowych,aby przywrócić ori softy, a to już nie stanowi żadnego problemu nawet dla średnio zaawansowanego warsztatu. Istotne jest, by warsztat podejmujący pracę mial autoryzację i bez paniki
Jedyne co, to nie polecam takiego przedsięwzięcia w pojazdach z automatyczną skrzynią, bo tu jest możliwość cofnięcia mocy, w silnikach benzynowych również nie wiele daje taki chip, jedynie ma to sens w silnikach diesla.
Drogie Panie,
Dziękuję serdecznie za pomocne odpowiedzi. Poczytałam troszkę o chip tuningu i faktycznie dobrze zrobiony może dać fantastyczne efekty, zresztą gdy patrzę na męża to nie może być inaczej. Gwarancja obowiązuje jeszcze kilka miesięcy, ale dzwoniłam do salonu i Pan stwierdził że znają dużo samochodów które są po chip tuningu z tej firmy i nigdy nie było z nimi problemu tylko mam się nie chwalić gdy przyjadę do nich na przegląd gwarancyjny. Ktoś jeszcze stwierdził że w silnikach benzynowych chip nie ma sensu, otóż również zapytałam o to Pana z salonu jak i Pana z zakładu tuningowego i obydwoje powiedzieli to samo, mianowicie silniki TFSI rewelacyjnie dają się "podkręcić"
Tak więc, jestem umówiona na przyszły tydzień.
Dziękuje jeszcze raz za pomoc.
8 2013-06-12 13:49:25 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-12 13:57:02)
Widzę, że wjechalem na ambicję
Nikt nie lubi, gdy go pouczają, szczególnie, gdy pouczający nie bardzo wie o czym pisze
.
Rezerwa wydajności silnika zalożona przez producenta w pojazdach w żadnym wypadku nie ma na celu obniżenia kosztów utrzymania pojazdu przez wlaściciela...Żeby bylo dobitniej, co ma wspólnego moc do oplat??? podatek placi się od pojemności !!!!, a nie mocy.
To przejedź się do Hiszpanii i zapłać gminie podatek drogowy. Ciekawe od czego Ci go naliczą? Bo mi się wydaje, że właśnie od mocy silnika.
a od nowych auta i to nie tylko w EU podatek nie pobiera się od pojemności, tym bardziej mocy, a od emisji CO2.
Wysokość podatku drogowego w Niemczech zależy od dwóch czynników:
- klasy zanieczyszczeń pojazdu oraz
- pojemności silnika pojazdu.
Źródło: http://nazachodzie.de/autem-po-niemczech/podatek-drogowy-za-auto-w-niemczech.html
Jeżeli kogoś nie stać na utrzymanie auta z dużym silnikiem, to kupuje sobie z mniejszym, od tego przecież są te mniejsze jednostki napędowe.
A słyszałeś może o silnikach z turbodoładowaniem? Bo ja mam kolegów, posiadających ten sam model auta, tyle, że jeden z nich ma silnik o 1/3 mniejszy, a o 1/3 mocniejszy.
Poza tym w starszych pojazdach, kiedy to jeszcze pojemność nie miala aż takiego przelożenia na oplaty również byl ten zapas, więc po co??
Żeby ten, co oszczędza na oleju i reszcie serwisu nie "zajechał" auta zbyt szybko. Napisałem to w poprzednim poście.
Nie bardzo rozumiem, jaki ma wplyw serwisowanie auta poza serwisem na jego żywotność
Sugeruję ćwiczenia w czytaniu ze zrozumieniem
. Napisałem: "auta nie zawsze są serwisowane zgodnie z zaleceniami producenta", to oznacza, że ktoś nie zachowuje zalecanych przez producenta okresów wymiany oleju i elementów eksploatacyjnych, a nie, że serwisuje auto poza serwisem. Kolega sam robi przy swoim aucie WSZYSTKO (no prawie
), ale robi to zgodnie z zaleceniami producenta.
Kolego, ja się tak zastanawiam, skąd Ty czerpiesz te mądrości.
Od kolegi mającego uznaną firmę naprawiającą i modernizującą auta.
Chipując auto nie zwiększasz jedynie kucy, a podnosisz niutony, a to nie jest żadną tajemnicą, że motor z większym momentem potrzebuje mniej do osiągnięcia danej mocy, a co za tym idzie mniejszej dawki paliwa.
W odróżnieniu od napalonych smarkaczy (pozostającymi takimi niezależnie od wieku
) zmiana oprogramowania silnika interesuje mnie głównie pod kątem poprawy elastyczności jego pracy i zwiększenia momentu obrotowego przydatnego do jazdy w mieście. Jeżeli przy okazji dostanę nieco więcej mocy, to nie mam nic przeciw
.
Nie jest żadną tajemnicą, że częste korzystanie z większej mocy silnika wiąże się ze zwiększeniem zużycia paliwa.
No, chyba, że ktoś zmienia oprogramowanie silnika głównie pod katem spalania, wtedy często moc pozostaje (prawie) niezmieniona, a zużycie paliwa maleje nawet o 1,5l/100km (jak u mojego kolegi
).
Ale to nie ma nic wspólnego z chipowaniem dla osiągnięcia większej mocy i "wykopu"
.
Ps. Widzę, że ktoś zajrzał na fora motoryzacyjne dotyczące chipowania i próbuje błysnąć nowymi słówkami
.
Zerknij z laski swojej na nowe silniki Lexa, które swą mocą przywracają o zawrót glowy, a spalanie mają na poziomie 6l benzyny!!
Nie znam nowych silników Lexa, ale mój silniczek (całkiem sporego autka
) zużył kiedyś 3,6l/100km (przejeżdżając przez większą połowę Polski
), więc troszeczkę w temacie zużycia paliwa orientuję się
.
Masz rację
: nie da się skorzystać z gwarancji, która już nie obowiązuje
![]()
![]()
.
Tu również się nie popisaleś. Różni producenci dają różne terminy gwarancji na różne podzespoly, tak więc może się okazać, że auto nie posiada już gwarancji na części, a jedynie pozostala na karoserię
Przepraszam za potraktowanie autorki tematu jako osoby inteligentnej i odróżniającej gwarancję na podzespoły mechaniczne od gwarancji na perforację nadwozia
. Niestety nie obiecuję poprawy
.
Apropos autorki wątku i gwarancji. Panowie w autoryzowanym serwisie są zawsze bardzo uprzejmi dopóki nie muszą na swój koszt czegoś naprawić. Jednym z elementów przeglądu gwarancyjnego jest (o ile mi wiadomo) kontrola zdarzeń zapisana w pamięci sterownika silnika. W trakcie tej kontroli zmiana oprogramowania zawsze zostanie uwidoczniona, więc zatajanie faktu dokonania przeróbki nic nie da
.
ale w glównej mierze chodzilo mi o to, że nie wiadomo, czy autorce tematu chodzilo o nowy samochód, tak więc Twoje ustawianie się pod kontem nowego auta nieco mijalo się z celem.
Moim celem jest zwrócenie uwagi autorki na najważniejsze aspekty związane z planowaną przeróbką (nie wszyscy wiedzą, że jakakolwiek modernizacja samochodu wiąże się z natychmiastową utratą gwarancji), a nie bicie piany, jak to niektórzy uskuteczniają
.
Czy ty w ogóle masz pojęcie na temat budowy samochodu????
Na tyle, na ile potrzebuję. W sprawach na których się nie znam, korzystam z pomocy zaufanego mechanika. To jest efektywniejsze od mędrkowania
.
Nie bardzo również rozumiem co ma wspólnego osprzęt silnika, turbina, wtryski z ukladem jezdnym
I kto tu pyta o pojęcie na temat budowy samochodu
? Pogadaj z kimś, kto się na tym zna, to otrzymasz satysfakcjonującą odpowiedź
.
Jeżeli chodzi o serwis to podajesz wszystkie dane celem identyfikacji pojazdu, ponieważ tam jest wszystko katalogowane, i aby odnalezć daną część muszą wprowadzić wszystkie dane, w niektórych serwisach wystarczy tylko podać nr VIN
Ja bym z Twojej wypowiedzi zrozumiał, że ta część pasuje wyłącznie do tego modelu, z dokładnie tym silnikiem. Tak też uważa kolega prowadzący warsztat
.
Jeżeli będziesz mial nadal jakieś niejasności bardzo chętnie wdam się z Tobą w dalszą polemike, oczywiście zachowując obecny poziom rozmowy.
Wybacz, ale mam ciekawsze zajęcia, od dyskusji na temat, który niczego do mojego życia nie wniesie.
Nie strasz kobiety, od tego są hamownie i każdy szanujący się warsztat da wykresy i gwarancje. Poza tym chipowanie, wgranie nowych map do auta to dziś żadna operacja, a nawet jeżeli coś pójdzie nie tak, to po to się robi kopie plików, kluczy kodowych,aby przywrócić ori softy, a to już nie stanowi żadnego problemu nawet dla średnio zaawansowanego warsztatu. Istotne jest, by warsztat podejmujący pracę mial autoryzację i bez paniki
Jak ma autoryzację, to zdaje się, że nie jest jednym z "naciągaczy, nie znających się zupełnie na tego typu przeróbkach", przed którymi ostrzegałem naszą autorkę
.
w silnikach benzynowych również nie wiele daje taki chip, jedynie ma to sens w silnikach diesla.
Jeszcze raz zapytam: Słyszałeś coś o silnikach benzynowych z turbodoładowaniem?
Z tego, co wiem, to na samej zmianie oprogramowania silnika można zyskać 20% mocy (o momencie obrotowym już nie wspomnę), a po wymianie turbosprężarki i wtrysków nawet ponad 50%. To nawet więcej niż w silnikach diesla
.
Poza tym autorka ma właśnie benzynowy silnik TFSI i zgadzam się z tym, ze można je efektywnie "podkręcać"
.
Podsumuję ten przydługi post Twoimi słowami: Reasumując piszesz Waść bzdury
![]()
To przejedź się do Hiszpanii i zapłać .....................................................
Ręce opadają jak się to czyta i to nawet nie wydaje się być śmieszne. Nie ma jednak sensu wyprowadzać kogokolwiek z blędu na silę, tym bardziej kogoś, kogo styl wypowiedzi pozastawia wiele do życzenia. Nie przyszlem tu na forum, by wdawać się w jakiekolwiek przepychanki slowne, więc daję sobie spokój z tym tematem.
Bardzo bylo by milo, aby autorka tematu za rok podzielila się z forumowiczami uczciwie w jakiej kondycji znajduje się Jej silnik po chipie, który aż tak znacznie podniesie osiągi Jej auta w silniku benzynowym.
Olinko
: Wlewasz do baku olej czy benzynę?
Olinko
: Wlewasz do baku olej czy benzynę?
Olej, mam diesla 2,0 HDI
. Mój mąż też ma chipa, też diesel 2,0 HDI, ale nieco większy model autka. W moim nie zauważyłam, aby spalanie się zmieniło, ale mąż twierdzi, że u niego nieco spadło.
A zmieniłaś styl jazdy?
Gdy kupowałem swoje toczydełko
miałem do wyboru dwie wersje tego samego silnika. Miały (m.in.) zupełnie inaczej zestopniowane skrzynie biegów. W efekcie kupiłem ten o mniejszej mocy (moment obrotowy różnił się niewiele) i jestem w stanie jeździć w mieście 60km/h
, tym mocniejszym nie dałbym rady zejść poniżej 70-sięciu
. Mocniejszy jest doskonały na długie trasy, ale ja jeżdżę praktycznie tylko w mieście i tutaj inne zestopniowanie skrzyni biegów słabszego silnika jest dużo wygodniejsze
.
Tez mam francuskiego diesel-ka
.
2 lata temu kupiłem mojej żonie 370Z z okazji urodzin. Dla mnie to zabawka ale dla niej to prawdziwy "potwór"
. Pech chciał, że dałem się namówić na tzw "mapowanie" i dziś mam dreszcze za każdym razem jak ona wyjeżdża nim do pracy. Sprzedam go i kupię jej jakiegoś crossovera i będę spał spokojnie.
A zmieniłaś styl jazdy?
Wiesz co, nie bardzo. Kiedy kupowałam swoje autko, to mieszkałam gdzieś indziej i ogólnie robiłam sporo kilometrów, ale zaraz po założeniu chipa tak się złożyło, że nie tylko niespodziewanie zmieniłam miejsce zamieszkania, ale też zaczęłam poruszać się głównie po mieście, a tam niespecjalnie mam możliwość poszaleć. Z kolei w długie trasy zwykle jeździmy razem i męża samochodem, moim tylko od czasu do czasu, głównie w celu solidnego ,,przedmuchania", wyjeżdżamy na jakąś autostradkę
.
Pech chciał, że dałem się namówić na tzw "mapowanie"
To był pomysł żony czy jakiegoś fana motoryzacji? ![]()
To był pomysł żony czy jakiegoś fana motoryzacji?
Ze wstydem przyznaję, że to ja sam we własnej osobie byłem mózgiem i inicjatorem tej operacji, która teraz się na mnie mści okrutnie. Inni powiedzieli tylko to co ja chciałem usłyszeć.
Haha
, czyli podobnie jak u nas - pomysł był męża, wykonanie także (zabranie się za temat, omówienie z mechanikami szczegółów, oddanie samochodu do serwisu, a nawet sfinansowanie całej operacji), a ja tylko ochoczo na to przystałam
.
Tylko, że ja mam wyrzuty sumienia bo moja żona ma wiele różnych zalet ale prowadzenie samochodu to nie jest jej najmocniejsza strona (wg moich standardów). A ten samochód sam w sobie kusi do różnych lekkomyślnych zachowań a po owym mapowaniu wręcz prowokuje. Jeśli dodać do tego temperament mojej ślubnej i jej emocjonalne podejście to ja muszę sobie "relaśkę" whiskaczem zapijać żeby przy zdrowych zmysłach pozostać. Ale już mam młodego gniewnego, który chce kupić maszynę a wtedy ja kupię mojej jakiegoś Qasqaia w DCi i będę spał jak niemowlak. ![]()
18 2013-06-15 15:32:57 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-06-21 08:02:44)
pytanie podstawowe, jesteś zazdrosna o jego samochód czy podzielasz jego pasje zmodyfikowania samochodu, chip tuning spowoduje większe spalanie, czyli nie dość że płacisz za zamontowanie, potem będziesz płacić więcej za benzynę.
Jeżeli naprawdę chcesz utrzeć mu nosa spraw żeby przestał o tym gadać, zafunduj mu przejażdżkę dużo lepszym samochodem, będzie miał z tego frajdę, od razu zmieni się temat rozmów z jego znajomymi, a jego samochód już nie będzie taki fajny, wiem co mówię
co prawda osiągnęłam w ten sposób zamierzony efekt a le w naszym przypadku poszło to dalej i sprzedał swoje zchipowane autko, kupił za to coś szybszego
i teraz dzięki temu pomysłowi nie mamy jako drugiego samochodu hatchbacka 3d a fajnego roadstera cabrio.
Pomysł był taki że zafundowałam mu przejażdżkę arielem atom na torze - tu kłaniam się znajomym, którzy podsunęli mi spam nie chciał wysiąść z za kierownicy zachowywał się jak małe dziecko, a w drodze powrotnej już planował - najpierw modyfikacje, a jak mu podsunęłam sprzedaż i może zakup cabrio - porostu oniemiał, i zaczął rozważać. Będąc w domku włączył allegro i zaczął przeszukiwać, nasze nowe autko to fantastyczna honda S2000... no bo jakby inaczej, przecież to fan hondy
ale przesiadka z Civica TypeR na S2000 miała sens...
zwłaszcza że teraz, mówię " kochanie wezmę cabrio" a on odpowiada "będziesz wyglądać bajecznie"!
w tym roku jeszcze zafundujemy sobie przejażdżke po tym samym torze naszą S2000, bo jest taka możliwość!!!!
pozdrawiam i życzę trafnych wyborów.
Tylko, że ja mam wyrzuty sumienia bo moja żona ma wiele różnych zalet ale prowadzenie samochodu to nie jest jej najmocniejsza strona (wg moich standardów). A ten samochód sam w sobie kusi do różnych lekkomyślnych zachowań a po owym mapowaniu wręcz prowokuje. Jeśli dodać do tego temperament mojej ślubnej i jej emocjonalne podejście to ja muszę sobie "relaśkę" whiskaczem zapijać żeby przy zdrowych zmysłach pozostać. Ale już mam młodego gniewnego, który chce kupić maszynę a wtedy ja kupię mojej jakiegoś Qasqaia w DCi i będę spał jak niemowlak.
Zabić się można wszystkim. Skoro żona źle prowadzi to zadbaj o jej umiejętności, a za tym pójdzie wyobraźnia. Kilka dni w specjalnej szkole na płycie poślizgowej powinno załatwić problem.
20 2013-06-23 00:07:39 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-06-23 00:12:33)
W odróżnieniu od napalonych smarkaczy (pozostającymi takimi niezależnie od wieku
) zmiana oprogramowania silnika interesuje mnie głównie pod kątem poprawy elastyczności jego pracy i zwiększenia momentu obrotowego przydatnego do jazdy w mieście. Jeżeli przy okazji dostanę nieco więcej mocy, to nie mam nic przeciw
.
Nie jest żadną tajemnicą, że częste korzystanie z większej mocy silnika wiąże się ze zwiększeniem zużycia paliwa.
Zapomniałeś dodać że zwiększenie osiągów silnika wymaga podania dodatkowych ilości paliwa.
Dzenaro napisał/a:Nie bardzo również rozumiem co ma wspólnego osprzęt silnika, turbina, wtryski z ukladem jezdnym
I kto tu pyta o pojęcie na temat budowy samochodu
? Pogadaj z kimś, kto się na tym zna, to otrzymasz satysfakcjonującą odpowiedź
.
Umiejętności przeciętnego Polaka są wystarczające by zabić się w samochodzie o mocy 50KM. Jeżeli nawet w chiptuningu uzyskamy, powiedzmy 10% przyrost osiągów, to jest to mniejsza różnica niż między spokojną jazdą, a jazdą na pełnym gazie, na obrotach pełnego momentu i obrotach pełnej mocy. Znam wielu ludzi którzy metodą wymiany silnika podnosili moc auta o kilkadziesiąt 50% bez żadnych innych przeróbek, i jedynym skutkiem ubocznym były awarie układu przeniesienia napędu, tymczasem dziesiątki ludzi ginie co tydzień w przeważnie nieprzerabianych autach. Tyle się gada o dostosowaniu zawieszenia, hamulców itd. a prawda jest taka że usmażyć klocki hamulcowe to nawet w Polonezie jest duża sztuka, pomimo tego że hamulec ma tam rozmiary jak w fiatach lżejszych o 300kg. Jedynie umiejętności i wyobraźnia zapewniają bezpieczeństwo. Lepiej trzymający się drogi samochód daje jedynie to że jak już wypadniemy z drogi to z większą prędkością.
Dzenaro napisał/a:w silnikach benzynowych również nie wiele daje taki chip, jedynie ma to sens w silnikach diesla.
Jeszcze raz zapytam: Słyszałeś coś o silnikach benzynowych z turbodoładowaniem?
Z tego, co wiem, to na samej zmianie oprogramowania silnika można zyskać 20% mocy (o momencie obrotowym już nie wspomnę), a po wymianie turbosprężarki i wtrysków nawet ponad 50%. To nawet więcej niż w silnikach diesla.
Gdybyś uzyskał 50% przyrost bez wymiany dołu i odprężenia głowicy to byś najpewniej wysadził silnik. Flaczki mogą sobie zostać w serii tam gdzie silnik w serii miał dużo poniżej 100KM z litra i był robiony z pewną rezerwą, a nie tam gdzie już jest 100KM z litra i wszystko jest na styk.
Poza tym autorka ma właśnie benzynowy silnik TFSI i zgadzam się z tym, ze można je efektywnie "podkręcać"
.
Tym bardziej nie powinna go ruszać. Ten silnik jeszcze 20 lat temu nie miałby prawa wejść do produkcji seryjnej. Konstrukcja wysilona, materiały wcale nie lepsze niż dzisiaj, wszystko obliczone "na styk".
Silniki VW/Audi są teraz robione tak żeby na styk wytrzymywały 200 tys. km i potem się rozsypywały, a w praktyce często nawalają poważnie przed tym przebiegiem, lub nawet w nowych autach, bo tolerancja jest za mała i drobna wada materiałowa może rozwalić silnik.
Zabić się można wszystkim. Skoro żona źle prowadzi to zadbaj o jej umiejętności, a za tym pójdzie wyobraźnia. Kilka dni w specjalnej szkole na płycie poślizgowej powinno załatwić problem.
To nie jest tak do końca, że ona źle prowadzi tu chodzi o to, że co innego jakiś crossover czy suv z 150KM a co innego "dupą po asfalcie" z niemal 400KM!!! bo tyle po mapowaniu miał nasz 370Z(fabrycznie chyba 331KM).
Pan Lewski napisał/a:Zabić się można wszystkim. Skoro żona źle prowadzi to zadbaj o jej umiejętności, a za tym pójdzie wyobraźnia. Kilka dni w specjalnej szkole na płycie poślizgowej powinno załatwić problem.
To nie jest tak do końca, że ona źle prowadzi tu chodzi o to, że co innego jakiś crossover czy suv z 150KM a co innego "dupą po asfalcie" z niemal 400KM!!! bo tyle po mapowaniu miał nasz 370Z(fabrycznie chyba 331KM).
Zgadzam się, choć podejrzewam że 330 ,a 400KM to tutaj żadna różnica istotna różnica. Natomiast nic nie zastąpi umiejętności i zdrowego rozsądku. Jeżdżę dość mocnym autem rwd ze sztywnym mostem, w którym robiłem dosłownie wszystko, nie licząc skakania i jazdy na dwóch kołach, raz niechcący też zaliczyłem na trasie poślizg czterokołowy przy 140km/h. A najbliżej śmierci byłem w 50 konnej przednionapędówce, przez własny brak rozsądku i wówczas jeszcze niedobór doświadczenia. Gdyby nie spore jednak umiejętności, byłbym w tym samochodzie raz zginął, a raz wpadł do jeziora. A naprawdę nie jeździłem wówczas źle, powiedzmy że jak rajdowiec gorszego sortu. Także samochód zawsze jest groźny w nieodpowiednich rękach. A w ogóle to jestem zdania że samochody powinny być tak szybkie jak w latach 70tych. Najmocniejszy Passat miał wtedy 70KM. Na wszystko co powyżej powinna być wymagana specjalna licencja.
Żeby nie być gołosłownym:

Tak wyglądają resztki wnętrza silnika V10 VW/Audi, kuzyn motoru z Lamborghini, także jeden z najdroższych silników tej firmy. Silnik z udokumentownym w ASO przebiegiem 100tys. km rozpadł się przy wyprzedzaniu, błąd kierowcy wykluczony bo auto miało automatyczną skrzynię.
Dealer oczywiście odrzucił reklamację, twierdząc że auto było eksploatowane ekstremalnie. Dobrze wiedzieć że prawie wszystkie samochody które kiedykolwiek prowadziłem, powinny były już dawno eksplodować :]