Rozwód,czy pokorne trwanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rozwód,czy pokorne trwanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Rozwód,czy pokorne trwanie

mam problem ,jesteśmy 17 lat po ślubie,nigdy się nie układało,mamy trzy córki ,w tym jedną niepełnosprawną,druga choruje na astmę ,trzecia w miarę zdrowa.ja pracowałam zawodowo 20 lat,ale mąż i ja zadecydował że mam się zwolnić on nas utrzyma.Pózniej zaczął się koszmar,nierzetelni pracodawcy,nieregularne wpłaty,wzajemne obwinianie się,a to ja za dużo wydaje,nie umiem się rządzić.Teraz gdy stwierdzam ,że pójdę do pracy to mówi,idż się szmacić.Ani w jedną ani w drugą stronę nie idxzie ujechać.Dodam,że dzieci wychowuje sama.Mąż wraca co 2 tygodnie,wtedy jest wódeczka,koledzy i jeśli mam pretensje to mówi do mnie czego ja chcę.Broń Boże powiedzieć coś na jego rodzinę,wpada w szał.Moich rodziców nie szanuje.Dodam,ja mam 42 lat,on 39.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie
roko122 napisał/a:

mam problem ,jesteśmy 17 lat po ślubie,nigdy się nie układało
Dodam,ja mam 42 lat,on 39.

Zdawałoby się dorośli ludzie...
Jeżeli NIGDY się nie układało to dlaczego AŻ 17 lat razem? Skąd 3 córki...? itd.

roko122 napisał/a:

...pracowałam zawodowo 20 lat,ale mąż i ja zadecydował że mam się zwolnić on nas utrzyma.Pózniej zaczął się koszmar,nierzetelni pracodawcy,nieregularne wpłaty,wzajemne obwinianie się,a to ja za dużo wydaje,nie umiem się rządzić.Teraz gdy stwierdzam ,że pójdę do pracy to mówi,idż się szmacić

Zatem skąd weźmiesz emeryturę, gdy przyjdzie na to czas?

Myślę, że tak jak i decyzję o rezygnacji z pracy podjęliście (jak czas pokazał) pochopnie - tak i teraz wikłasz się w sytuację, w nie do końca przemyślany sposób.
Chyba powinnaś odpowiedzieć sobie na parę pytań - CO ma mi/nam dać rozwód? Co rozwód POPRAWI w mojej rodzinie? Czy nie odbije się to na dzieciach? Taki bilans zysków i strat... Może warto przed podjęciem decyzji o rozwodzie rozważyć jakieś możliwości porozumienia się? JEDYNIE Ty wiesz czy juz wszystko przepadło, czy jest o co powalczyć...
Powodzenia

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

3

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

jesli masz takie duże dzieci, idź do pracy. znajdż inne punkty odniesienia do rzeczywistości.
decyduj o sobie

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

4

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Witajcie. Dlugo sie zbieralam zeby napisac bo juz niewiem czy przesadzam czy nie. Jestem mezatka tez 17 lat w rocznice bylam sama bo maz pojechal na weekend z matka. Pobralismy sie jako dzieciaki ale wydawalo mi sie ze bylismy szczesliwi. Weszlam we wszystko bo tesciowa dala mieszkanie i auto. Mamy dwoch synow. Maz nie pomagal mi w niczym ani przy dzieciach ani w domu. To ja uczylam jazdy na rowerach ja kleilam zabawki, calowalam obdarte kolana. On byl,tylko byl. Ja zakochana i wpatrzona jak w obrazek. Ale po 15 latach obraz sie rozmywal i ukazal inne oblicze.Bylam niewolnica w swej milosci do niego. Nie przeszkadzalo mi ze popijal piwko z kumplami ,ze nie rozmawia ze mna bo o czym? Jest wybuchowy a w klotniach nawet agresywny(bije piescia w rozne sprzety np lodowka) Kiedy zaczelam miec problemy wychowawcze z mlodszym synem(jest w gimnazjum)wina obarczyl mnie. A on zarabia na wszystko. Tesciowa go podpuszcza ze jestem pier...krolewna, a on ze jestem dziadem. Slowa bola. Zarabiam duzo mniej i tygodniowo mam placone. Nie wystarcza mi na czynsz, zakupy, korepetycje. On oplaca reszte rachunkow i raz w mcu wyda 100 zl na zakupy. Mam duzo na glowie bo tez pracuje ałe za malo jak dla niego. Ostatnio ma ataki zazdrosci jak wroce pozniej z pracy bo do kolezanek isc nie moge bo zaraz ze do kochanka ide. A ja niemam czasu na glupoty . Nie doćieraja prosby zebysmy poszli do psychologa bo mowi zebym ja poszla jak jestem popier... Teraz nie odzywa sie do mnie i obraza przy synach .mowi dzidem bylas,jestes i zostaniesz. Dlaczego ten czlowiek ktorego kocham(choc niewiem za co) jest obcy dla mnie i rani! bardzo!

5

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

nikogo niema? To znaczy ze istnieja szczesliwe malzenstwa. Tez bym tak chciala

6

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie
zedeaga napisał/a:

nikogo niema? To znaczy ze istnieja szczesliwe malzenstwa. Tez bym tak chciala

"teściowie... nieodcieta pępowina" na tym forum
"koniec problemów z teściową czyli odcinamy pępowinę"; "Piotruś Pan i Jego niańka" na tym forum; blog "moje dwie głowy"; "apel do pani ropuchowej" na necie i "mamisynek i córunia mamusi" z Jackiem Pulikowskim na Youtube z serii "7 sakrament".
Toksyk, toksyczny trójkąt... tandem synek z mamcią kontra żona/synowa...
Lektury o tej tematyce Ci u Nas dostatek. Miłego czytania życzę.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-16 11:19:09)

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

zedeaga i co my ci mamy powiedzieć? Widać ci dobrze w tym trójkącie, skoro tyle lat dajesz się tak traktować. Jedyną osobą, jaką możesz winić za obecną sytuację jesteś ty sama.

Przeczytaj sobie:
"Dorosły ? człowiek, który odpowiada sam za siebie. Takie to oczywiste i... tak mocno ignorowane. Wszyscy szukamy pigułek, dzięki którym życie będzie łatwe, lekkie i przyjemne, które pozbawią nas lęków, wątpliwości i niepewności. Tak jest prościej. Wygodniej. Szybciej.
Ale czy mądrze?

Magiczna granica dorosłości to wiek osiemnastu lat. Tyle teorii, bowiem w życiu jest zupełnie inaczej. Trudno dojrzeć z dnia na dzień ? to proces, który nierzadko zajmuje wiele lat, a w przypadku niektórych osób możemy mieć wątpliwości co do tego, czy w ogóle się rozpoczął. Miewamy dorosłych szesnastolatków i miewamy czterdziestoletnie dzieci. I nie jest to metafora, ponieważ wiek biologiczny nie zawsze idzie w parze z wiekiem emocjonalnym. Na to wszystko nakładają się jeszcze utarte schematy postępowania, postawy życiowe jakie przejawiamy, doświadczenia, temperament.

link usunięty

8

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Hmmm, ciężka sprawa.

9

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Własnie po tylu latach nie jest mi dobrze. Ja tam nie chce sie uzalac nad soba tylko jak dzieci podrosly nagle przejzalam na oczy ze mamuska jego jest wazniejsza odemnie. Swietosc nietykalna. Jak go odseparowac? Czekac az umrze?

10

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Powiedz mi po co ci facet który sam o sobie nie potrafi decydować?
Jeśli chcesz trwać w tym związku to wpierw wymagaj zmian w zachowaniu męża!
Jeśli to nie poskutkuje a on sam niczego nie pojmie to czeka Cię to co napisałaś rozwód albo czekanie na śmierć teściowej.
Chyba ,że pogodzisz się z tym co Cię uwiera.

11

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

W sumie co racja to racja. Gdyby mnie gwozdz w tylek w lozku pil to bym sie go pozbyla. Jestem z pokolenia tych co chca naprawiac tylko ze teraz chcialabym rozmawiac a jednak nie jestem w stanie wydobyc z siebie ani jednego slowa tym bardziej ze jak zaczynalam rozmowe .glos mi sie lamal, plakalam a on sie smial z tego. Boje sie ze znow tak bedzie

12

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Popieram w całości to co napisała czarna -kotka!  A od siebie dodam, że tkwienie w takim związku nie ma sensu!  Moja rada : pracuj koniecznie dalej  i choć pieniądze niewielkie, to zawsze to coś. W przypadku gdy złożysz pozew o rozwód, należą ci się na dzieci alimenty!  A czyje jest mieszkanie? To co opisałaś, przypomina mi chwilami moje życie... Jestem dużo dłużej zamężna, ale zmądrzeć /sorry!/ nigdy nie jest za późno!  Lecz napewno lepiej wcześniej, bo szkoda życia!  Życzę wszystkiego dobrego!

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne

13

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

mieszkanie jest tesciowej niestety. po tylu latach nie przepisała . teraz jak sie synus zali to mowi ze dobrze zrobila bo bym chciała jej krwawicy.

14

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Współczuję... A masz możliwość zmienić miejsce zamieszkania?  Może u swojej rodziny? Jakbyś zdecydowała się na tą ostateczną ewentualność, dobrze by było aby na początek ktoś Ci pomógł. Wiem co przeżywasz!  Znam to z "własnego podwórka"...

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne

15

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Mam blisko rodzicow , ale tak sie sklada ze wychowuja dwie corki mojego brata wiec odpada. Ja jak sie wyprowadzilam na 3 mce to tylko dzwonilam do synow. Odbierali. Potem juz nie bo maz przekupil ich gadzetami, zbuntowal i przestali nawet przychodzic. Wigilie spedzilam z synami a potem cisza. Nagle okazalo sie ze niemam dla kogń zyc. Bardzo mi bylo ciezko. Wrocilam sama jak pies z podkulonym ogonem.

16

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Wobec tego - twoje życie w twoich rękach!  Albo twarda decyzja, zabierasz synów i zostawiasz "pana",  albo cierpisz latami dalej!  Bo szansa na poprawę sytuacji, mieszkając u teściowej , zerowa!  A alimenty na synów,  mężuś będzie musiał płacić!  Kwestia tylko czy masz możliwość zamieszkać z dziećmi u rodziców? A może jeszcze u kogoś z twojej rodziny?

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne

17

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Niby ja wiem wszystko, tylko problem polega na tym ze moje dzieci maz sobie kupil. Dzis kupił laptopa mlodszemu. One nie chca isc ze mna bo ja nie jestem w stanie dac im tyle co maz. Jedynie moje serce i milosc. W tym wieku dzieci sa przekupne. Ja tego nie bylam nauczona. Jak odeszlam pierwszy raz to tesciowa takie plotla glupoty ze zostawilam dzieci, poszlam do kochanka,zostawilam tak dobrego meza. Paranoja .

18

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

A w jakim wieku są dzieci?  Może udało by ci się z nimi porozmawiać, wytłumaczyć że bardzo je kochasz, że trochę się z tatą pokłóciłaś, ale że dzieci w każdej chwili mogą  z tatą mieć kontakt.

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne

19

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

17 i 14. Widza co sie dzieje. Ale nie pojda ze mna bo ja nie sprostam ich oczekiwan finansowych. Maz tak. Rozmawialismy na spokojnie,choc emocje mna targaly. Narazie jest spokoj. Niechce zeby potem mi wytykali ze zostawilam ich.

20

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie
zedeaga napisał/a:

17 i 14. Widza co sie dzieje. Ale nie pojda ze mna bo ja nie sprostam ich oczekiwan finansowych. Maz tak. Rozmawialismy na spokojnie,choc emocje mna targaly. Narazie jest spokoj. Niechce zeby potem mi wytykali ze zostawilam ich.

jak ich zostawilaś? sama piszesz, że wolą być z ojcem bo ma kasę. To nie ty ich zostawisz, tylko oni się na Ciebie wypieli.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

21

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie
roko122 napisał/a:

mam problem ,jesteśmy 17 lat po ślubie,nigdy się nie układało,mamy trzy córki ,w tym jedną niepełnosprawną,druga choruje na astmę ,trzecia w miarę zdrowa.ja pracowałam zawodowo 20 lat,ale mąż i ja zadecydował że mam się zwolnić on nas utrzyma.Pózniej zaczął się koszmar,nierzetelni pracodawcy,nieregularne wpłaty,wzajemne obwinianie się,a to ja za dużo wydaje,nie umiem się rządzić.Teraz gdy stwierdzam ,że pójdę do pracy to mówi,idż się szmacić.Ani w jedną ani w drugą stronę nie idxzie ujechać.Dodam,że dzieci wychowuje sama.Mąż wraca co 2 tygodnie,wtedy jest wódeczka,koledzy i jeśli mam pretensje to mówi do mnie czego ja chcę.Broń Boże powiedzieć coś na jego rodzinę,wpada w szał.Moich rodziców nie szanuje.Dodam,ja mam 42 lat,on 39.

Skoro nigdy się nie układało, to ciągnięcie tego jest farsą.
Sprawę komplikuje przede wszystkim Twoje NASTAWIENIE. Praca pomoże Ci odzyskać pewność siebie i uniezależnić się. Nigdy nie jest późno na zmiany. Jeśli nie ma szans na porozumienie (terapia rodzinna, psycholog, mediator), najlpeiej wziąć rozwód.
Czemu w ogóle zrezygnowałś z pracy??? Praca daje nie tylko niezależnośc, ale np. emeryturę, świadczenia zdrowotne. Dla wielu mężczyzn niepracująca żona jest kluczem do podbudowania ich własnego ego, zwłaszcza zakompleksionych mężczyzn. To najprostsza droga do utraty szacunku. A facet-cieszy się, ze jest panem sytaucji, że jak ma zły humor to może się wyzyć na 'nic nie wartej żonce'.

Odwagi!

''STUCK IN A GENERATION WHERE
LOYALTY IS JUST A TATTOO,
LOVE IS JUST A QUOTE
& LYING IS THE NEW TRUTH''

22

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

A dla drugich dodatkowym zrodlem dochodow i tak zle i tak.  Boje sie ze tesciowa ich przekabaci- matka was zostawila,nie kocha. A ja bym im dala wszystko ale z czego? Moze kiedys zrozumia. Pozdrawiam

23

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

zedeaga strasznie współczuje Ci sytuacji w której się znalazłaś i fatalnego wyboru męża hmm
Fatalnego bo jest zwykłym sk****nem i razem z obrazą dla matki jego hmm
Nie trawie czegos takiego i ciężko mi uwierzyć, że takie sytuacje mają miejsce. Niczym z programu "Dlaczego ja?" ale wcale nie śmieszne.

Domyślam się jak boli Cie po cześci zachowanie synów ale to jest taki wiek, że patrza w ojca i cieszą się z głupich gadżetów ale uwierz, że zrozumieją. Musisz im tylko powiedzieć, że ich kochasz ponad życie i chcesz dać im wszystko ale nie stać Cię na to co kupuje im ojciec. Wytłumacz im, że nie jesteś szczęśliwa (nie obwiniaj ojca) powiedz po prostu, że nie wychodzi wam, że się oddaliliście i to niczyja wina, po prostu się tak stało. I że chcesz się wyprowadzić, i pragniesz by oni poszli z Tobą bo chcesz mieć ich przy sobie.

Wytłumacz im to spokojnie i przede wszystkim nie zwalaj winy na męża i teściową (mimo iż ewidentnie są winni zaistniałej sytuacji) ale dzieci w to nie mieszaj.

A męża? Olej totalnie, ignoruj!

Trzeba być podobnym, aby się zrozumieć i innym, aby się pokochać.

Synek Dominik: urodzony 5/01/2013 o 5:53

24

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Dziekuje za Wasze rady. Duzo mi pomogly. Jestescie super.

25

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Dzis tesciowa przeszla sama siebie. Powiedziala ze mnie zniszczy,wynajmie najlepszych prawnikow. I zebym zostawila jej syna w spokoju bo byli razem uniej na wsi no paranoja jakas. Skonczy sie to u mnie rozwodem bo juz niemam sily tak sie szarpac z nimi.

26

Odp: Rozwód,czy pokorne trwanie

Moje małzenstwo sie skończylo. Za namowa tesciowej maź zlozyl pozew ze niby za zgoda stron. Zgodzilam sie ale tyle mam odwagi w sobie ze tak latwo mu nie pojdzie

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rozwód,czy pokorne trwanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018