Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 39 ]

Temat: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Witam  wszystkich

Dwa miesiące temu mój mąż  oznajmił   mi ze nie wie czy mnie kocha.  Dostałam  obuchem w głowie. Fakt  , nie zawsze było  kolorowo .  fakt obydwoje  potrafiliśmy się ranić .  Ale w momencie jak mi to powiedział  myślałam  że w końcu wszystko  się uspokoiło, że zmierzamy  ku dobremu .  Urodziło się nam drugie dziecko,  ja starałam  się bardziej  dbać o niego a on mi wypala że  to  trwa już jakiś  czas !!!  że dziecko było poczęte też w stanie jego zawieszenia  !!   Totalnie tego   nie rozumiem... Dodam że przebywa od dwóch lat za granicą ,  w styczniu miał wrócić  na stałe... a zamiast  powrotu jest nie wiem. Na wszystkie moje pytania jest  nie wiem .  Na początku  jeszcze stwierdził  że możemy próbować , ale potem  znowu wyjechał  i wszystko się  posypało.  Aktualnie praktycznie w ogóle  się nie kontaktujemy  gdy on wyjeżdża,  on mówi że nie potrzebuje kontaktu ze mną , nie  interesuje się  dziećmi  ( dzieci mają dość poważne problemy zdrowotne   ) .  Nie dzwoni do starszego syna,  nie interesuje się młodszym, wszystko jest na mojej  głowie.  Gdy przyjeżdża   funduje  mi emocjonalny rollercoster,  jak mu się zachce to ze mną rozmawia, albo zarzuca focha i się do mnie w ogóle nie odzywa i siedzi z posępną  miną , albo wesołkuje w stosunku do dziec a mnie to totalnie zlewa . Odciął się ode mnie kompletnie emocjonalnie, a mnie to wykańcza psychicznie .  Czy jest sens w tym trwać  ?  Mam czasem wrażenie że on  czeka aż  to ja  to zakończę , bo on nie ma odwagi...   Tak  biore pod uwagę że jest ktoś  trzeci,  zresztą  to wczoraj  z siebie wyrzuciłam  a on na chwilę zmienił  swoje  zachowanie.  Przestał  być tak pewny siebie, ale po paru godzinach wszystko  wróciło  do normy.  Nie wiem kompletnie  jak wybrnąć   z tej sytuacji...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Orzechy przeciw żołędziom, że na obczyźnie prowadzi drugie, równoległe życie z inną kobietą. A te wygłoszone przez niego pierdy, to nic innego jak efekt stania w rozkroku i próba wybielenia.

3

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Mąż się Tobą bawi.
Ja bym wystawiła mu walizki.
Skoro tak mu źle, to bajo.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa
Reklama

4

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Niestety w dzisiejszych czasach sprawa częsta. On tam ja tu i wszystko się rozsypuje.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-11-04 15:48:17)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
assassin napisał/a:

Orzechy przeciw żołędziom, że na obczyźnie prowadzi drugie, równoległe życie z inną kobietą. A te wygłoszone przez niego pierdy, to nic innego jak efekt stania w rozkroku i próba wybielenia.

dokładnie. I słusznie masz wrażenie autorko, że nie ma odwagi i chce byś Ty to wzięłą w swoje ręce. bo będzie miał lżej  na duszy, jak to żona wystawi mu walizki, i to będzie "wspólna decyzja"  a nie że jemu znudziła się żona z małymi dziećmi. No i w razie orzekania o winie To on będzie poszkodowany jako wyrzucony..
Skoro tu piszesz, to znaczy że próby rozmów już były i On nie jest chętny zrobić czegoś naprawdę w Twoim kierunku..
Więc zacznij myśleć jakby go nie było- poukładaj sobie w głowie i działaj racjonalnie, by nie zostać samotną matką martwiącą się za co utrzymać  dzieci.Zadbaj o swoje interesy
I jeszcze coś- możliwe, ze wróci do Ciebie emocjonalnie, jak mu się tam nie poukłada..
Balin, to nie przez odległość.Tylko męża osobowość. Nie ma co zrzucać na emigrację.

Edit: Nie interesuje się  dziećmi, bo ma nowe życie? no commets.. Moze jedyna okazja pozbyć się takiego diamentu z życia.

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink
Reklama

6

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

Witam  wszystkich

Dwa miesiące temu mój mąż  oznajmił   mi ze nie wie czy mnie kocha.  Dostałam  obuchem w głowie. Fakt  , nie zawsze było  kolorowo .  fakt obydwoje  potrafiliśmy się ranić .  Ale w momencie jak mi to powiedział  myślałam  że w końcu wszystko  się uspokoiło, że zmierzamy  ku dobremu .  Urodziło się nam drugie dziecko,  ja starałam  się bardziej  dbać o niego a on mi wypala że  to  trwa już jakiś  czas !!!  że dziecko było poczęte też w stanie jego zawieszenia  !!   Totalnie tego   nie rozumiem... Dodam że przebywa od dwóch lat za granicą ,  w styczniu miał wrócić  na stałe... a zamiast  powrotu jest nie wiem. Na wszystkie moje pytania jest  nie wiem .  Na początku  jeszcze stwierdził  że możemy próbować , ale potem  znowu wyjechał  i wszystko się  posypało.  Aktualnie praktycznie w ogóle  się nie kontaktujemy  gdy on wyjeżdża,  on mówi że nie potrzebuje kontaktu ze mną , nie  interesuje się  dziećmi  ( dzieci mają dość poważne problemy zdrowotne   ) .  Nie dzwoni do starszego syna,  nie interesuje się młodszym, wszystko jest na mojej  głowie.  Gdy przyjeżdża   funduje  mi emocjonalny rollercoster,  jak mu się zachce to ze mną rozmawia, albo zarzuca focha i się do mnie w ogóle nie odzywa i siedzi z posępną  miną , albo wesołkuje w stosunku do dziec a mnie to totalnie zlewa . Odciął się ode mnie kompletnie emocjonalnie, a mnie to wykańcza psychicznie .  Czy jest sens w tym trwać  ?  Mam czasem wrażenie że on  czeka aż  to ja  to zakończę , bo on nie ma odwagi...   Tak  biore pod uwagę że jest ktoś  trzeci,  zresztą  to wczoraj  z siebie wyrzuciłam  a on na chwilę zmienił  swoje  zachowanie.  Przestał  być tak pewny siebie, ale po paru godzinach wszystko  wróciło  do normy.  Nie wiem kompletnie  jak wybrnąć   z tej sytuacji...

Klasyka. W małżeństwie jest różnie (subiektywnie: częściej słabo niż dobrze). Któreś zaczyna pracować za granicą, na spokój telefony kojarzą się tylko z problemami i kłótniami, pojawia się ktoś kto "nie sadzi się o wszystko"...

Reszta: ma racja tu już nie ma co zbierać tylko mąz nie jest jeszcze gotowy do rozwodu. Chyba coś jeszcze czuje do Ciebie i do dzieci skoro wyziębia kontakt. Ale jakichś nadziei na pozytywne rozwiązanie na Twoim miejscu bym nie miał

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Jestem w podobnej sytuacji, z tym, że ja jestem mężem. Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy chce dalej z nim być. Pewne jest jedno, tak samo jak w przypadku Pani męża oraz moim jest osoba trzecia. Pani mąż nie ma odwagi zakończyć związku oraz przyznać się do tego, że kogoś ma. Podświadomie boi się również tego, że może żałować swojej decyzji dlatego też pozostawia ją Pani.

8

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
zagubionakobieta28 napisał/a:

Jestem w podobnej sytuacji, z tym, że ja jestem mężem. Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy chce dalej z nim być. Pewne jest jedno, tak samo jak w przypadku Pani męża oraz moim jest osoba trzecia. Pani mąż nie ma odwagi zakończyć związku oraz przyznać się do tego, że kogoś ma. Podświadomie boi się również tego, że może żałować swojej decyzji dlatego też pozostawia ją Pani.

To nie ma nic wspólnego z  załowaniem decyzji. ale z niechęcią wzięcia odpowiedzialności.
Co nie znaczy, że Twój mąż czy autorka mają to wziąć na siebie, bo niby dlaczego?

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

9

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Dziękuje wszystkim  bardzo za odzew.
Wasze słowa nie są łatwe, ale pozwalają lepiej  dojrzeć rzeczywistość
Tak, również mam wrażenie że mąż chce na mnie scedować tą decyzję by zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności.  Dlatego nie wystawiam mu walizek  za drzwi,  bo po pierwsze  dalej  go kocham, po drugie jeśli taka jest jego  decyzja to niech weźmie za nią odpowiedzialność .  Tylko że trwanie  w tym co jest przekracza moje siły...  On wie też  że poniekąd  jestem od niego trochę uzależniona, w czasie macierzyńskiego zwolnili mnie z pracy , więc  nie mam gdzie wracać  a za pare miesięcy zniknie moje żródło dochodu . Jako samotnej matce , w tym  dziecka rehabilitowanego a drugiego na terapi  trudno  mi  bedzię pogodzić to wszystko  z  nową praca w dogodnych godz. ( nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo chce pracować , ale patrzę na to z obawą  jak zdołam  to połączyć  ) Jedyna szansą  na moje usamodzielnienie się jest sprzedaż mieszkania na co on nie chce się zgodzić ...Ogólnie  mam wrażenie  że teraz całkiem wygodnie mu się żyje.  Nie kontaktuje się z nami, wraca na pare dni,  pouśmiecha się do dzieci, mnie i niewygodne problemy i pytania ignoruje  , a potem fruuu  , wraca do swojego kawalerskiego życia . Nie musi w niczym  uczestniczyć , przed nikim się tłumaczyć . Bez rodzinnych problemów. Zastanawiam się  nad postawieniem mu  ultimatum - albo wraca i budujemy  albo niech odejdzie

10

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Ela210 napisał/a:

Balin, to nie przez odległość.Tylko męża osobowość. Nie ma co zrzucać na emigrację.

Jasne,  te częste rozwody w parach żyjących w dwóch krajach to nie przez emigrację a przez osobowości osób wyjeżdżających.

Przecież widzenie się raz na kilka miesięcy,  brak bliskości partnera, brak seksu i osobne domy nie wpływają negatywnie na relacje. Wcale.  Pewnie nawet scalają i pomagają w dbaniu o związek.
To wszystko przez osobowości.

11 Ostatnio edytowany przez josz (2018-11-04 22:27:55)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

D Zastanawiam się  nad postawieniem mu  ultimatum - albo wraca i budujemy  albo niech odejdzie

Znalazłaś się w trudnej sytuacji, uważam jednak, że ze względu na fakt, że jesteście od niego uzleżnieni finansowo, nie będzie korzystne dla Ciebie stawianie teraz sprawy na ostrzu noża. Rozumiem, że cierpisz i męczy Cię ta sytuacja, ale wytrwaj, dopóki młodsze dziecko trochę nie podrośnie, a Ty znajdziesz jakąś pracę.
Postaraj się tymczasem wprowadzić w życie radę Eli:

Ela210 napisał/a:

Więc zacznij myśleć jakby go nie było- poukładaj sobie w głowie i działaj racjonalnie, by nie zostać samotną matką martwiącą się za co utrzymać  dzieci.Zadbaj o swoje interesy.

Jeśli chodzi o mieszkanie (jezeli jest Waszą wspólną własnością), to w przypadku ewentualnego rozwodu i tak podzielicie majątek, a więc jeden z małżonków bedzie musiał spłacić drugiego, lub sprzedacie mieszkanie dzieląc się pieniędzmi na pół i tutaj jego zgoda, czy jej brak, nie będzie Ci potrzebna.

12

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Wzl. Wplywają, ale w ten.sposób ze weryfikują.
Mocnym nic nie grozi, słabsze związki pękają.
Więc nie z samego powodu oddalenia ro wynika.No chyba ze ktoś wyjezdza daleko i na długo, w ogóle się nie widują

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

13

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Ela210 napisał/a:

Wzl. Wplywają, ale w ten.sposób ze weryfikują.
Mocnym nic nie grozi, słabsze związki pękają.
Więc nie z samego powodu oddalenia ro wynika.No chyba ze ktoś wyjezdza daleko i na długo, w ogóle się nie widują

Emigracja jednego z partnerów wpływa na każdy związek. 
Na każdy związek negatywnie.
Nie spotkałem jeszcze żadnego specjalisty,  który powiedziałby, że widywanie partnera raz na kilka miesięcy jest wskazane, cementuje związki i poprawia relacje.
Nie ważne jak silny jest związek emigracja jednego z partnerów szkodzi.
Słabsze pękają, silne mogą przetrwać ale na pewno nie będą przez to lepsze. Nikt nie powie,  słuchaj wyjedź jeszcze na dwa lata dzięki temu nasze małżeństwo będzie jeszcze silniejsze.

14

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Nie napisalam ze umacnia, to zawsze trudne. Ale ppokazuje słabości, mocne związki po prostu przetrwają.

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

15

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Zaproponowałabym takiemu mężowi, zamianę ról, skoro chce odejść to niech weźmie dzieci i da Autorce wątku chociażby rok czasu dla siebie na poukładanie swoich spraw z pracą , mieszkaniem itp.
Niepotrzebnie my kobiety w takich sytuacjach bierzemy "cały ciężar" rodziny na siebie.
Chcesz być wolny od żony , proszę bardzo, ale weż dzieci, no w końcu jemu jest lepiej finansowo, to będzie mu łatwiej

16

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Josz - racja z mieszkaniem, nie pomyślałam  o  tym  w ten sposób, chyba bardziej  interesowała mnie sprzedaż mieszkania  i separacja ale bez rozwodu z nadzieją że się ogarniemy

Wyjazd męża  był  spowodowany kwestiami finansowymi,  mieliśmy dość  mocne problemy finansowe i nasze  kłótnie  były  głównie o finanse więc  gdy nagle spadła taka propozycja  (  wcześniej  nie rozważaliśmy takiej opcji, po prostu ona sama się pojawiła  )  To wydawało  nam się że jest to szansa od losu
Dziś wiem Owszem, emigracja  jest fatalna dla związku , z tym że  on nie był  tam nie wiadomo  ile... Chyba myślałam  że dwa  lata, po tym co razem przeżyliśmy nas  nie rozdzielą . Zwłaszcza że  mąż ma sklonności do pracoholizmu, jak był w Polsce potrafił pracować po 16 h , był na każde zawołanie szefów, ja i tak musiałam  wszystko  ogarniać sama bo nigdy nie wiedziałam czy on bedzie czy nie.  Tak faktycznie to nasze życie od 5 lat jest podporządkowane jego pracy. Na emigracji   Mąż był w domu co  miesiąc,  więc to też nie jest tak  że nie widzieliśmy się miesiącami. Zjeżdżał  tez na dłuższe okresy czasu . W tym czasie  też  zdecydowaliśmy się na 2 dziecko, świadomie ... Za 2 miesiące rozłąka miała się  skończyć...

QuQu - jestem ciekawa miny mojego męża  gdybym mu to zaproponowała  smile  A tak serio  to na to  nie ma  szans, pomijając kwestie logistyczne , mąż sam powiedział  ( ! )  że ucieka tam od dzieci...

17

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

QuQu - jestem ciekawa miny mojego męża  gdybym mu to zaproponowała  smile  A tak serio  to na to  nie ma  szans, pomijając kwestie logistyczne , mąż sam powiedział  ( ! )  że ucieka tam od dzieci...

Słodko , bardzo , to znaczy on znalazł wyjście ze SWOICH kłopotów finansowych smile)

18

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Wygląda na to, że twój mąż jeśli nawet nie ułożył sobie tam życia (no bo tutaj można gdybać), to na pewno ułożył sobie wszystko w głowie i w tej układance nie ma miejsca ani dla ciebie, ani dla dzieci. Jest to bardzo przykre, ale chyba teraz trudno będzie wywalczyć miejsce w jego głowie.
W aktualnym momencie chyba najlepszy byłby układ, w którym on zostaje za granicą i nie wraca co jakiś czas, a ty starasz się ułożyć sobie w głowie, jak mogłoby wyglądać życie bez niego. Bez żadnego rozstawania się. Ot, danie mu przyzwolenia na nieprzyjeżdżanie, bo jednak najwyraźniej dla niego to jest problem.

19 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-11-06 21:57:02)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
QuQu napisał/a:

Słodko , bardzo , to znaczy on znalazł wyjście ze SWOICH kłopotów finansowych smile)

Oj dziecko, dziecko - naprawdę nie uważasz, że jego problemy finansowe są zarazem problemami finansowymi żony, która jest w pełni na jego utrzymaniu?

QuQu napisał/a:

Zaproponowałabym takiemu mężowi, zamianę ról, skoro chce odejść to niech weźmie dzieci i da Autorce wątku chociażby rok czasu dla siebie na poukładanie swoich spraw z pracą , mieszkaniem itp.

I ją będzie stać na utrzymanie siebie + osobno męża i dzieci? Bo na razie to on utrzymuje wszystko, bo przy dzieciach jest tyle pracy, że zawodowo nie da się nic zrobić. Jak dzieci przeniosą się do niego, to pracy przy nich mniej nie będzie.

Infantylność Twoich porad jest porażająca.

20

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Jeszcze mam  swoje pieniądze  ( macierzyński  )  nie są to kokosy ale są .
Dziś okryłam  że mąż  mnie oszukuje na kasie.  Kłamie w żywe oczy na temat wysokości wynagrodzenie , a pieniędzy  zostawia sobie więcej niż ja mam  na  utrzymanie siebie i dzieci.  Tu już nawet nie ma chyba czego  zamiatać. Wszystko  poszło w proch

21

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
EeeTam napisał/a:
QuQu napisał/a:

Słodko , bardzo , to znaczy on znalazł wyjście ze SWOICH kłopotów finansowych smile)

Oj dziecko, dziecko - naprawdę nie uważasz, że jego problemy finansowe są zarazem problemami finansowymi żony, która jest w pełni na jego utrzymaniu?

QuQu napisał/a:

Zaproponowałabym takiemu mężowi, zamianę ról, skoro chce odejść to niech weźmie dzieci i da Autorce wątku chociażby rok czasu dla siebie na poukładanie swoich spraw z pracą , mieszkaniem itp.

I ją będzie stać na utrzymanie siebie + osobno męża i dzieci? Bo na razie to on utrzymuje wszystko, bo przy dzieciach jest tyle pracy, że zawodowo nie da się nic zrobić. Jak dzieci przeniosą się do niego, to pracy przy nich mniej nie będzie.

Infantylność Twoich porad jest porażająca.

Naprawdę wierzysz w to , że ona sobie nie poradzi z utrzymaniem siebie ? Mąż się zajmie dziećmi i pracą oczywiście, nie widzę powodu, aby autorka miałaby utrzymywać byłego, ewentualnie dołoży się do utrzymania dzieci. No bo przecież on ją tak właśnie chce zostawić, żeby radziła sobie z utrzymaniem siebie i dzieci, coś tam pewnie na dzieci dorzuci.

Uważam, że problemy finansowe są ich wspólne, ale on chce rozwiązać tylko swoje , ucieczką ze związku z problemami.

" Dziś okryłam  że mąż  mnie oszukuje na kasie.  Kłamie w żywe oczy na temat wysokości wynagrodzenie , a pieniędzy  zostawia sobie więcej niż ja mam  na  utrzymanie siebie i dzieci. "

I jak widać nie wszystko ON utrzymuje, utrzymuje siebie a rodzinie ochłapy

22

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Naprawdę wierzysz w to , że ona sobie nie poradzi z utrzymaniem siebie ? Mąż się zajmie dziećmi i pracą oczywiście, nie widzę powodu, aby autorka miałaby utrzymywać byłego, ewentualnie dołoży się do utrzymania dzieci. No bo przecież on ją tak właśnie chce zostawić, żeby radziła sobie z utrzymaniem siebie i dzieci, coś tam pewnie na dzieci dorzuci.

Nie wiem co będzie jak się rozwiodą, ale na razie on utrzymuje nie tylko dzieci, ale i ją, bo ona rzekomo pracować nie może ze względu na opiekę nad dziećmi. Jeśli on weźmie opiekę, to analogicznie ona powinna utrzymywać jego, bo po przejęciu opieki nad dziećmi, to on nie będzie miał możliwości pracowania.

Sto procent myślenia jajnikami: facet ma utrzymywać ją i dzieci, a w odwrotnej sytuacji może ona czasem coś tam dorzuci do utrzymania dzieci...

Uważam, że problemy finansowe są ich wspólne, ale on chce rozwiązać tylko swoje , ucieczką ze związku z problemami.

A ty piszesz o tym wątku czy jakimś innym? Bo rozumiem, że ich problemy finansowe są rozwiązane przez jego wyjazd za granicę... Do czego ty się w ogóle odnosisz?

I jak widać nie wszystko ON utrzymuje, utrzymuje siebie a rodzinie ochłapy

Nie, pokazałaś tylko, że nie do końca ogarniasz słowo pisane. Bo to, że on zatrzymuje sobie większość kasy, wcale nie oznacza, że jej nie utrzymuje. Tak łopatologicznie: zarabia np. 20 000 zł, 8 000 przelewa jej - to mniejszość, ale to spokojnie wystarcza na utrzymanie trzech osób. A z jakiej niby racji miałby przelewać jej więcej? Przecież nie mieszkają razem, nie prowadzą wspólnego gospodarstwa.

23

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
EeeTam napisał/a:

Nie wiem co będzie jak się rozwiodą, ale na razie on utrzymuje nie tylko dzieci, ale i ją, bo ona rzekomo pracować nie może ze względu na opiekę nad dziećmi. Jeśli on weźmie opiekę, to analogicznie ona powinna utrzymywać jego, bo po przejęciu opieki nad dziećmi, to on nie będzie miał możliwości pracowania.

Nie rzekomo. Dziecko młodsze ma pół roku. JESTEM NA ZASIŁKU MACIERZYŃSKIM.  I kolejny raz powtarzam - swoje pieniądze póki co jakieś tam mam.

Nie, pokazałaś tylko, że nie do końca ogarniasz słowo pisane. Bo to, że on zatrzymuje sobie większość kasy, wcale nie oznacza, że jej nie utrzymuje. Tak łopatologicznie: zarabia np. 20 000 zł, 8 000 przelewa jej - to mniejszość, ale to spokojnie wystarcza na utrzymanie trzech osób. A z jakiej niby racji miałby przelewać jej więcej? Przecież nie mieszkają razem, nie prowadzą wspólnego gospodarstwa.

Za te pieniądze spłacam zarówno wspólne długi, ale i JEGO . Plus hipoteka i rachunki. Na codzienne życie mam ze swoich.  Plus rehabilitacje i lekarze.

24

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

Dziś okryłam  że mąż  mnie oszukuje na kasie.  Kłamie w żywe oczy na temat wysokości wynagrodzenie , a pieniędzy  zostawia sobie więcej niż ja mam  na  utrzymanie siebie i dzieci.  Tu już nawet nie ma chyba czego  zamiatać. Wszystko  poszło w proch

Jeśli spokojnie starcza Ci na życie to nie ma o co kruszyć kopii. To jeśli chodzi o finanse. Ale to, że Ciebie oszukuje i kłamie prosto w oczy, to już inna sprawa. To oznacza zwykle brak szacunku. W jego głowie Ty i dzieci jesteście już nie ukochanymi i najbliższymi osobami, dla których chce się góry przenosić. Teraz jesteście głównie obciążeniem i poczuciem obowiązku. Gdy zaczniesz mu wytykać kłamstwo staniesz się złą kobietą, której tylko na kasie zależy, a wtedy już nawet poczucie obowiązku i odpowiedzialność zejdą na plan dalszy, bo głównie będziesz wrogiem.
Dlatego radzę Tobie, abyś kierowała się rozumem a nie emocjami. Musisz zrozumieć, że miłość odeszła a zostały tylko obowiązki i rozliczenia.

25

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Jeśli chodzi o kasę, to płace to na co starczy z tego co mi przelewa. W zeszłym miesiacu było to dramatycznie mało.  A i tak co miesiąc  musze się prosić o przelew.
Jeśli chodzi  o temat kasy nie mam zamiaru go na razi poruszać, po prostu sama zacznę operować tymi pieniędzmi. Wiem, może nie powinnam, ale kurcze , jestem tu sama z dwójką dzieci, płace , liczę , co można a co nie, co w tym miesiącu spłacić, co moze poczekać , jaki lekarz teraz , a jaki za miesiąc. Wożę  dzieci z rehabilitacji na  terapie, ćwiczę z nimi w domu. A on się nawet nie zainteresuje co z nimi  !!!  do tego swój wony czas poświęca lafiryndzie.
Kurcze tyle żalu mam do niego, w tym wszystkim jeszcze resztki mojej miłości . Gdzie jest mój mąż ? ten którego znałam ?
Chciałabym wznieść się ponad to... ale teoretycznie  my dalej jesteśmy razem.  Nikt tego nie skończył . I mam przejść do porządku dziennego z tyloma  kłamstwami, z olewaniem dzieci, z lafiryndą ?  On nie skończył  etapu rodziny a chce żyć kawalerskim życiem...

26

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Skąd się nagle wzięła lafirynda? Wcześniej nic nie pisałaś o innej kobiecie. Zgadujesz czy masz dowody?

27 Ostatnio edytowany przez paslawek (2018-11-08 22:44:13)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

"Tak  biore pod uwagę że jest ktoś  trzeci,  zresztą  to wczoraj  z siebie wyrzuciłam  a on na chwilę zmienił  swoje  zachowanie.  Przestał  być tak pewny siebie, ale po paru godzinach wszystko  wróciło  do normy"
Gustawa wspomniała o tym w pierwszym poście

28 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-11-08 22:59:27)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
paslawek napisał/a:

"Tak  biore pod uwagę że jest ktoś  trzeci,  zresztą  to wczoraj  z siebie wyrzuciłam  a on na chwilę zmienił  swoje  zachowanie.  Przestał  być tak pewny siebie, ale po paru godzinach wszystko  wróciło  do normy"
Gustawa wspomniała o tym w pierwszym poście

Trochę inaczej brzmi „biorę pod uwagę, że jest ktoś trzeci”, a „swój wolny czas poświęca lafiryndzie”.
Jedno jest w trybie przypuszczającym jak podejrzenie a drugie w trybie oznajmującym i wręcz brzmi jak oskarżenie, więc chyba w tym czasie poawiły się jakieś dowody.
Bardzo dziwnie to wygląda. Naciągane.

O przypomniało mi się dobre określenie dla sytuacji „budowanie dramaturgii”.

29

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:
EeeTam napisał/a:

Nie wiem co będzie jak się rozwiodą, ale na razie on utrzymuje nie tylko dzieci, ale i ją, bo ona rzekomo pracować nie może ze względu na opiekę nad dziećmi. Jeśli on weźmie opiekę, to analogicznie ona powinna utrzymywać jego, bo po przejęciu opieki nad dziećmi, to on nie będzie miał możliwości pracowania.

Nie rzekomo. Dziecko młodsze ma pół roku. JESTEM NA ZASIŁKU MACIERZYŃSKIM.  I kolejny raz powtarzam - swoje pieniądze póki co jakieś tam mam.

Nie, pokazałaś tylko, że nie do końca ogarniasz słowo pisane. Bo to, że on zatrzymuje sobie większość kasy, wcale nie oznacza, że jej nie utrzymuje. Tak łopatologicznie: zarabia np. 20 000 zł, 8 000 przelewa jej - to mniejszość, ale to spokojnie wystarcza na utrzymanie trzech osób. A z jakiej niby racji miałby przelewać jej więcej? Przecież nie mieszkają razem, nie prowadzą wspólnego gospodarstwa.

Za te pieniądze spłacam zarówno wspólne długi, ale i JEGO . Plus hipoteka i rachunki. Na codzienne życie mam ze swoich.  Plus rehabilitacje i lekarze.

EeeTam  widzisz jamniki mnie nie zmyliło.
Spróbuj zamienić ich miejscami może więcej zrozumiesz, kto oddała ciężką robotę w tej rodzinie.
Zarabianie pieniędzy nie jest wcale takie trudne Autorka sobie z tym poradzić a czy jej mąż poradziły sobie z opieką nad dziećmi z problemami? Wątpię.
On chce się wyslizgac z tych problemów.

30

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Dziękuje QuQu
Przyznam  że trochę  ubódł mnie post EeeTam . Wyjazd mojego męża  nigdy nie był dla mnie powodem do porzucenia pracy,  nie czuje się więc  jego utrzymanką. Nie traktuje też męża jak  bankomat. Pracowałam przez cały czas, również  w ciąży do 6 miesiąca. Mając  w domu również starsze dziecko ze spectrum autyzmu. I pracowałabym jeszcze dłużej  gdyby nie fakt że firma przestała być wypłacalna i przestała wypłacać wynagrodzenia  plus problemy zdrowotne.
Aktualnie mam  jedno dziecko z dysfunkcją , drugie z zaburzeniami neurologicznymi - nie jest łatwo . Jestem na macierzyńskim więc  nie leże i pachne. Ogarniam absolutnie wszystko.
Proponowałam  układ  w którym to on zajmuje się rachunkami i długami i przelewa mi tylko pieniądze na dzieci. On nie widzi takiej potrzeby.   Proponowałam  również sprzedaż  mieszkania  w układzie że zostajemy  ze sobą ,  spłate długów , jego powrót i zaczęcie  wszystkiego od nowa.  Na to też się nie chce zgodzić.  Te pieniądzę nie są warte moim zdaniem naszego małżeństwa  , najwyraźniej  on myśli inaczej .


MagdaLena - tak, mam przesłanki i dowody żeby tak sądzić. Nie są to jednak tzw twarde dowody i przy dobrej woli dało  bysie to jakość wytłumaczyć . Więc racjonalnie - tak zakładam  że jest ktoś trzeci , ale racjonalnie  mogę i CHCĘ się mylić . Ale są jeszcze emocję, i gdy składam  to w sobie wszystko  do kupy to emocje  tak jak wczoraj  dochodzą  do głosu .

31

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

MagdaLena - tak, mam przesłanki i dowody żeby tak sądzić. Nie są to jednak tzw twarde dowody i przy dobrej woli dało  bysie to jakość wytłumaczyć . Więc racjonalnie - tak zakładam  że jest ktoś trzeci , ale racjonalnie  mogę i CHCĘ się mylić . Ale są jeszcze emocję, i gdy składam  to w sobie wszystko  do kupy to emocje  tak jak wczoraj  dochodzą  do głosu .

Może tak być.

32

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
QuQu napisał/a:

Spróbuj zamienić ich miejscami może więcej zrozumiesz, kto oddała ciężką robotę w tej rodzinie.
Zarabianie pieniędzy nie jest wcale takie trudne Autorka sobie z tym poradzić a czy jej mąż poradziły sobie z opieką nad dziećmi z problemami? Wątpię.
On chce się wyslizgac z tych problemów.

Ooooo, kobiecą propagandę to znam na pamięć. Tak, tak, wszystko co robią kobiety to tytaniczny wysiłek, a to co robią mężczyźni, to tak mimochodem, samo się robi.

Moje zdanie:
W momencie kiedy zdecydowali się na dwuletnią rozłąkę, jednocześnie zdecydowali o zakończeniu małżeństwa, bo z zasady związki na odległość się kończą. Nie wiem czy były inne opcje - żeby on nie wyjeżdżał, żeby ona wyjechała z nim. W każdym razie opcja, którą wybrali, to opcja kończąca związek. Wybrali ją oboje. Brak wyobraźni, nadmierne zaufanie - teraz mają skutki. A to że teraz, po dwóch latach, pani widzi, że tak się nie da, to już musztarda po obiedzie. Przecież on z tą drugą kobietą może tworzyć związek (rzeczywisty, a nie na odległość) nawet od dwóch lat - tamten związek na dziś jest dla niego ważniejszy (nie pieniądze, droga Gustawo).

Druga rzecz - facet z nią nie mieszka, nie prowadzi wspólnego gospodarstwa domowego, więc winny jej jest tylko alimenty na dzieci. Jeśli pani uważa je za zbyt niskie, to sąd i uregulowanie wyrokiem. Jeśli pani chce sprzedać mieszkanie - do sądu, podział majątku.

33

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

O czym Ty mówisz EEtam? Chore dzieci to realna sprawa, a nie żadna kobieca propaganda.. Przykro czytać..

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

34 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-11-11 15:54:48)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Ela210
Proponuję przeczytać jeszcze raz mój post. Potem go przemyśleć. I dopiero jak zrozumiesz, wypowiedzieć się. Taka podpowiedź: nigdzie nie napisałem, że opieka nad dziećmi niepełnosprawnymi to bułka z masłem, mój post zupełnie czego innego dotyczył.

35

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Tak Eee tam męża trzeba trzymać na krótkiej smyczy , bo jak ciut mu się poluzuje to zaraz się złajdaczy, bo przecież on nie wie co to wierność, zaufanie , bo jak tylko jest trochę dalej niż długość spojrzenia to wszelkie wartości się nie liczą.

36

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Witam Cię autorko. Aktualnie mam bardzo podobną sytuację do Ciebie. Przedszymać taki koszmar jest trudno, podjąć decyzje... tylko jaką??? Znam to z autopsji.. Odezwij się na priv jeśli zechcesz pogadać

37

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

lepiej się rozstać. Skoro raz pojawiły się wątpliwości, to będą one towarzyszyły już cały czas. Rozstanie nie jest łatwe, tym bardziej jeśli my kochamy tą drugą osobę, ale z doświadczenia wiem niestety, że to przeciąganie końca, które jest nieuniknione

38

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Aparatka - jest w tym sporo racji , ale jeszcze tli się we mnie nadzieja. Po za tym na razie wszystko wskazuje na to  że on chce bym  to ja wykonała  ostateczny ruch. Czemu ja skoro on chce się wymiksować ?
Na  dzień dzisiejszy wiem że z tego starego  nie ma już co zbierać. Ale ciągle mam nadzieje że można zbudować nowe, na innych fundamentach. Na tym co było kiedyś to i tak by się zawaliło. Czy by wyjechał , czy nie.  Tylko do tańca trzeba dwojga, a mój mąż na chwile obecną wybiera alternatywny świat, bez żony , dzieci, kredytów, zobowiązań. Cóż tak jest łatwiej, a on zawsze miał tendencje do wycofywania się z problemów. 
Nie jest też tak że łudzę się ciągle nadzieją. Myślę sporo o tym jak będzie już bez niego. Staram się pomału  przygotować na to dzieci.  Ogarnąć swój świat.
Dużo we mnie żalu  że zostawia mnie z tym wszystkim samą .  Ale  staram się tłumaczyć sobie że to jego decyzję i  to on też poniesie konsekwencję  tego  ( np jeśli chodzi o kontakty z dziećmi.  ) Choć boli. 
Na razie totalny  brak kontaktu . Niech ma swoją wolność .
Jeśli chodzi o Panią trzecią  to podejrzewam  że - o ironio  - ona jest w Polsce. Czule  łechta jego  ego .
Zresztą  taka historia już była  - zaraz po urodzeniu pierwszego dziecka, wtedy zduszona w zarodku ( chyba ?  ) . No, ale wtedy  szanownemu jeszcze na nas zależało.

Posty [ 1 do 38 z 39 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018