Jako, że tak już od pewnego czasu się stało, że mojej ciąży nie da się pomylić ze skutkami obfitego obiadu
, a i trafiło mi się kilka koleżanek na podobnym etapie, to sporo mam jakiś różnych własnych i cudzych przemyśleń związanych z reakcjami różnych ludzi. Tu chciałabym się skupić na zupełnie jednym aspekcie. Jak to się dzieje, że ludzie zupełnie obcy posuwają się do zachowań, do których pewnie by się nie posunęli gdybym była bez brzucha?
Na przykład: już dwukrotnie w sposób dośc nachalny, zupełnie bez kontekstu, przez osoby widziane pierwszy raz w życiu zostałam zapytana: "A wiadomo jaka płeć?". I nie mam nic przeciwko, kiedy w tym stylu zagada sąsiadka, czy pani u której kupuję prawie co dzień warzywa. Ale to był facet w poczekalni w szpitalu, koło którego nieopatrznie przeszłam, a drugi raz to kobieta, która dosiadła się do mnie do windy i tak z w pięć ni w dziewięć wypaliła... Jedna w moich koleżanek została zapytana (też przez obcego człowieka, a jakże!): "A cieszy się pani z tego dziecka?". Nie stało jej refleksu, żeby go powiadomić, że oczywiście co noc płacze w poduszkę
, tak była zaszokowana. Inna została zapytana czy ciąża była planowana... Inna żali się na notoryczne macanie jej po brzuchu - też przez przypadkowych ludzi.... I chyba przykłady można by tu mnożyć.
No i właśnie tak mnie zastanawia co powoduje ludzmi, że postanawiają ignorować granice prywatności ciężarnej? Jakoś nie wydaje mi się, żeby fakt, że brzuch jest widoczny oznaczał, że obcy mają prawo zaczepiać, zadawać niedyskretne pytania, dotykać itp. Jakoś osób w okularach nikt na mieście nie zaczepia zeby pogaworzyć o wadzie wzroku, a panów z obrączkami nikt nie zapytuje znienacka: "A zonka to taka radosna, czy raczej z tych marudnych?" - choć i okulary, i obrączki są nie mniej widoczne niż ciążowy brzuchol. Ale tu jakoś każdy rozumie, że jest to naruszenie granic prywatności, a już ciąża, która jest bez wątpienia bardzo prywatną i nieporównywalnie intymniejszą sprawą, nagle ludzi pozbawia tych granic. I to mnie na przykład wkurza, bo ja lubię swoje granice i bardzo, bardzo nie lubię jak ktoś je przekracza.
A jak to jest u Was? Spotkałyście się z jakimiś reakcjami, które was irytują? A może jesteście typem ludzi, który lubi takie pogaduszki z nieznajomymi? No właśnie, co traktujecie jako życzliwość, a co jest już naruszeniem Waszej prywatności?