1,5 roku temu poznałam świetnego faceta. Młody (6 lata starszy ode mnie), zadbany, przystojny, a przy tym z poczuciem humoru i tym czymś. Wiedziałam, że ma żonę - widziałam obrączkę na palcu. Jednak był to dla mnie ktoś obcy, pierwszy raz go widziałam. Poznaliśmy się w sobotni wieczór w barze, ja niedawno rozstałam się z facetem, on pokłócił się z żoną, zapijaliśmy smutki. Bardzo dobrze nam się rozmawiało, wieczór przyjemnie minął, mieliśmy się nigdy więcej nie spotkać.
Nadszedł maj, skończyłam matury i postanowiłam pójść do pracy, przecież nie będę siedzieć 4 miesiące w domu, a na odpoczynek znajdę jeszcze czas. Wkręciłam się jako opiekunka dla dzieci, zajęcie dobre jak dla mnie. 20 min do pracy, 8h w niej, żyć nie umierać. Po kilku dniach poznałam brata mojej pracodawczyni Karoliny. Był to dla mnie kompletny szok. Facet z którym miałam się nigdy nie spotkać jest bratem mojej szefowej!? Wydawało mi się, że mnie nie poznał. Myliłam się. Kiedy Karolina wyszła do pracy, Adam (jej brat) przyszedł po jakieś dokumenty do rodziców, ja już zajmowałam się Małym. Zaczął wtedy rozmowę. Początkowo temat neutralny, opowiadał mi o misji w Afganistanie, do której się przygotowuje. Na zajmowaniu się dzieckiem minęło mi 3 miesiące, między czasie dostałam się na UW i zaczęłam przygotowywać się do studiów. Kiedy kończyłam pracę Adam był już na misji.. Smutno mi było, ale to nadal dla mnie obca osoba, poza tym był żonaty (tylko raz przyszedł do rodziców i siostry z zoną). Nie mielismy przez ten czas kontaktu, kiedy późnym świątecznym wieczorem zadzwonił mój telefon. Zdziwiłam się na widok osoby, która dzwoniła, ale postanowiłam odebrać. Zaczeliśmy rozmawiać. Godzina rozmowy i coś pękło. Postanowiliśmy się spotkać po jego powrocie.
Wyczekiwałam na ten moment bardzo długo. Kiedy nadszedł ten dzień, ubralam się normalnie - bo i tak chodzę w sukienkach - i poszłam na spotkanie do tego samego baru, w którym się poznaliśmy. Adam początkowo niewiele mówił, jednak kiedy już się rozkręcił powiedział, że od samego początku mu się podobam i chciałby spędzić ze mną noc. Rozmowa wiadomo jak wyglądała do końca. Później rozmawialiśmy jeszcze kilkanaście razy na ten temat.
Nie zgodziłam się, bo bylam trzeźwa i wtedy racjonalnie myślę, jednak mam wyrzuty sumienia, że pozwoliłam sobie na takie rozmowy..
Podobne tematy
Wydaje mi się, że skoro do niczego nie doszło nie masz powodu mieć wyrzutów sumienia.
Jak widać na tym forum, ludzie mają wyrzuty sumienia z różnych powodów. Z tego co piszesz, to mężczyzna ten wpadł Ci w oko, a jak się później okazało, to Ty jemu także. Według mnie to nic złego, że żonatemu mężczyźnie podobają się inne kobiety. Gorzej, jeśli zamierza zdradzić żonę i to jeszcze tak oficjalnie to oznajmia proponując pójście do łóżka. Jeszcze pytanie - jak o tym mówił. Być może to było tylko żartobliwe. Może chciał Ci powiedzieć przez to, że tak mu się podobasz, że chętnie by poszedł z Tobą do łóżka, ale tak naprawdę chciał to pozostawić wyłącznie w sferze życzeniowej.
Co innego mnie jeszcze zastanawia. Skoro zdecydowałaś się tutaj napisać, skoro czekasz na czyjeś wypowiedzi, to znaczy, że albo oczekujesz, że ktoś pomoże Ci uspokoić sumienie, albo może oznaczać, że masz wątpliwości czy by jednak tego nie zrobić i oczekujesz na ile spotkać się to może ze społecznym "potępieniem".
Skonkluduję to tak: Jeśli nie powiesz mu kategorycznie, że nic z tego nie będzie, to on będzie liczył, że sprawa jest rozwojowa i że może wcześniej czy później dasz się przekonać. Być może sama chęć rozmawiania z nim, utrzymywania kontaktu może być dla niego takim przeświadczeniem, że w końcu dopnie swego.
Jesteś jeszcze młoda, jeszcze wiele przed Tobą i niejedna kobieta z tego forum Ci powie, że mężczyzna, który rzuca żonę, albo chce to zrobić, lub tylko liczy na to by "zaliczyć", to nie jest dobre rozwiązanie i lepiej się nie zastanawiać, nie rozmyślać, tylko uciekać jak najdalej od takich chorych sytuacji. W nogi kobieto, w nogi!
Dlaczego napisałam? Chaciałam to z siebie wyrzucić, poznać opinię innych. Bardzo często ciężko samemu ocenic swoje postępowanie
Dobrze ze odmowiłas
tak trzymaj