Cała sytuacja rozpoczęła się rok temu, kiedy wyjechałam do brata na wakacje, troszkę zarobić. Poznałam dużo nowych osób i oczywiście ktoś od razu wpadł mi w oko. Niestety wyglądałam wtedy średnio przeciętnie i nie za bardzo dbałam o swój wygląd, dlatego zamiast kogoś podrywać, postawiłam na koleżeństwo, tym samym wakacje upłynęły mi w fajnej atmosferze w pracy. Tydzień temu znowu przyjechałam do brata i zaczęłam pracę w tym samym miejscu. Przez rok pracowałam nad sobą, tak naprawdę tylko i wyłącznie dlatego, żeby spodobać się temu za którym rok temu 'szalałam', ale wszystko się pokomplikowało. Owszem chłopak zwrócił na mnie uwagę i nasze relacje wyglądają teraz inaczej, ale nie w tym tkwi problem. W piątek brat zostawił mi wolną chatę i postanowiłam zaprosić te osoby z pracy z którymi się zakumplowałam. W gronie zaproszonych znalazł się też X, facet ok. 30, żonaty + córeczka, całkowicie nie w moim typie, przeciwieństwo mojego ideału, ale mega zabawny, typ. dorosły-dzieciak, bardzo dobrze nam się razem pracowało i poczucie humoru takie same, więc idealnie się dogadywaliśmy. Do końca imprezy dotrwaliśmy tylko my, reszta zmyła się do domu. Nie ukrywam, że dużo wypiliśmy. Skończyło się tak, że zaczęliśmy się całować, on sprowokował sytuacje, a ja 'mądra' nie odmówiłam. To nie był zwykły pocałunek, doszły do tego jakieś pieszczoty, łącznie z rozpięciem mojej bluzki. W porę jednak wrócił mi mój rozum i uświadomiłam sobie co tak naprawdę się dzieje. Natychmiast to przerwałam i zmieszana powiedziałam mu, żeby wyszedł. Przeżyłam okropną noc, biłam się z własnymi myślami. Czułam się nie fair w stosunku do jego żony i córeczki, bo wiem, że pomimo małżeńskich sprzeczek jak to zwykle bywa, są fajną rodzinką.
Jutro będziemy się widzieć w pracy. To ja napisałam, następnego dnia do niego "Przepraszam, chcę żebyśmy nadal byli kumplami, więc zapomnijmy o tym co się stało"
On tylko odpisał "Będzie to trudne". I nawet po tym jak mi odpisał, widzę, że wszystko odwróciło się o 180 stopni. Boję się naszego spotkania jutro.
To była najgłupsza rzecz jaką zrobiłam ostatnimi czasy. Przyjechałam po to, żeby spróbować z kimś kto mi się podoba, a skończyłam z żonatym kumplem.
Dodam tylko, że mam dopiero 19 lat i nigdy nie sądziłam, że połączy mnie coś ze starszym o dekade mężczyzną.
Proszę o jakieś wskazówki/wsparcie. Czy ktoś był z was w takiej sytuacji...?
1 2016-08-07 17:27:42 Ostatnio edytowany przez iska96 (2016-08-07 17:29:21)
2 2016-08-08 09:32:07 Ostatnio edytowany przez inia (2016-08-08 09:33:44)
Wszystko zależy jaką jesteś osobą. Ja zawsze w takich sytuacjach gdzie czuje się zagubiona, stawiam się na czyimś miejscu. Gdybyś była jego żoną i pojawiła się młoda dziewczyna to jakbyś się czuła ? Wiem, że w małżeństwach jest różnie, ale ja jestem zdania, że coś trzeba zakończyć, aby rozpocząć kolejny etap. Po drugie facet jest sprytny, bo wie, że jesteś dojeżdżająca i prędzej czy później wie, że wyjedziesz i ze tak powiem "problem z głowy". Nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie zaufać takiej osobie, bo skoro jest niewierny żonie to może być również niewierny wobec Ciebie. Zawsze możesz pomyśleć nad zmianą pracy ![]()
3 2016-08-08 09:52:13 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-08-08 09:54:44)
ale przeciez nic tak naprawde jeszcze Cie z nim nie polaczylo. Nie jestes przeciez nim zainteresowana jako facetem a pare pocalunkow, ktorym uleglas po alkoholu bylo jednorazowym wybrykiem. No chyba, ze jednak nabralas apetytu na cos wiecej?
Jesli nie, nie widze problemu. Napisalas facetowi, jaki jest Twoj stosunek do incydentu "zapomnijmy co sie stalo...chce, abysmy dalej byli kumplami". I ok. A to, co on sobie wyobraza, to juz nie Twoje zmartwienie. Nie sadze, aby Cie nagabywal, a jakby, szybko goscia utemperujesz dwoma slowami. W koncu ma rodzine, nie bedzie ryzykowal. Tacy trzesa portkami na mysl, ze sie zona dowie.
Mowiac krotko, Ty rozdajesz karty, nie ma sie czego bac. Sytuacja bylaby gorsza, gdyby on byl wolny a Ty miala meza :-)
Też kiedyś pocałowałam się z żonatym i dzieciatym kolegą z pracy podczas imprezy firmowej ostro zakrapianej alkoholem. Co prawda u nas do żadnych innych pieszczot nie doszło, ale ja po prostu do tego tematu nigdy nie wróciłam - obyło się bez SMS-ów i innych sposobów, by sprawę wyjaśnić. On również nic nigdy na ten temat nie wspomniał, a muszę podkreślić, że pracowaliśmy w jednym dziale, mieliśmy ze sobą bezustanny kontakt.
Było, minęło. Nie przejmuj się tym aż tak, wróć do zwykłego życia i uważaj, by być bardziej rozsądną w przyszłości.