netkobietyWszystkie działy
Samotność

Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

153 odpowiedzi15 881 wyświetleńzałożony przez Lodzermansch, 22.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

1

Temat: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Witajcie dziewczyny... Zarejestrowałem się na Waszym forum już jakiś czas temu, ale dopiero dziś decyduję się napisać o tym co mnie gryzie...
   Mam 22 lata, mieszkam w Łodzi i generalnie nie wiem za bardzo czasem co się ze mną dzieje...
Niebawem minie rok od momentu w którym zostawiła mnie dziewczyna... Przez 3 lata wydawało się, że to już to... Że będę szczęśliwy do końca życia i tak być może by było... Przyszła zmiana otoczenia, studia i z ideału zrobiła się zwykłą, pustą laską... Nie zauważałem tego, a może nie chciałem? Dałem się wykorzystywać jej rodzicom do roboty, potęgowała się we mnie zazdrość na podstawie jej opowieści ze studiów... Nie było dnia, bez opowieści o kolegach, którzy jej imponowali... Prostactwem;( Z dnia na dzień zmieniała się coraz bardziej, aż w końcu przyszedł czas na najgorsze... Zostawiła mnie, jak się później okazało, bo przeszkadzałem jej w studenckim życiu... 
A jeszcze kilka tygodni wcześniej mówiła mi, że jej przyjaciółki, które zna od dziecka, mówiły jej, że chciałyby mieć takiego chłopaka, który tyle się stara i tak fajnie ma ułożone w głowie...
Nikomu, kto tego nie przeżył nie życzę, żeby musiał przez to przechodzić... Świat się zawalił. Dołączając inne problemy jak choroba mamy i utrata pracy w tym samym momencie... Kumulacja pierwszego stopnia-wrak człowieka. W życiu nie czułem się tak jak wtedy... Ale postanowiłem się nie poddać. Było ciężko, ale z pomocą rodziców i przyjaciół pozbierałem się i mogę powiedzieć, że jest już normalnie... prawie. Czasem przychodzą gorsze dni beznadziei. Choroba mamy i wizyty w szpitalu pokazały mi jak kruche jest życie. I dlatego trzeba się cieszyć każdą chwilą, a ja nie umiem... Jestem młody i całe życie przede mną, chciałbym z kimś być, żyć do kogoś, nie tylko dla siebie... A widzę, że w obecnych czasach, duża część ludzi nie ma żadnych wartości... Mam wrażenie, że prawie z każdej strony jestem otoczony fałszywymi ludźmi, każdy się na wzajem obgaduje. Mam nadzieję, że po prostu tylko trafiłem na takie towarzystwo. Dla mnie nie jest normalne, że u mojego kolegi prawie każda impreza kończy się orgią... Głównym celem wyjazdów jest upicie się do upadłego, kac, spóźnianie się do pracy po 3-4 h...
Młodość rządzi się swoimi prawami... Ja też aniołkiem nie jestem, ale mam swoje wartości, pasje, hobby, szanuje się i szanuję innych.
Uwierzcie mi, że spotkałem się z ludźmi "po studiach" którzy nie wiedzą kim był Wyszyński, prawie nie potrafią pisać, nie wiedzą, gdzie jest Gdańsk czy Poznań, ile rok ma dni!!! O czym z nimi rozmawiać? Wódka, imprezy sex i licytować się na kace??;(
To co widzę i to co czytam, powoduje, że zaczynam obawiać się czy na prawdę znajdę w życiu kogoś wartościowego, kto zawróci mi w głowie i będę szczęśliwy... Przez ten blisko rok, spotkałem się z 6 dziewczynami... Jedna uważała, że w Polsce językiem urzędowym powinien być... angielski, druga leciała na kasę, trzecia i czwarta szukały kogoś o cechach wyżej opisanych, piąta nie wiedziała czego chce, a szósta miała chłopaka, a się umawiała...
Zbliżają się wakacje, a biorę coraz więcej godzin w pracy, żeby tylko się w domu nie nudzić, żadnego wyjazdu, żadnej zabawy...
Chciałbym po prostu  przytulić się do jakieś fajnej <mojej> dziewczyny, iść z nią do kina, restauracji, zasnąć obok wtulony w nią i budząc się zobaczyć jej uśmiech, przesiedzieć z nią noc na plaży z winem, iść do pubu, klubu, pogadać o wszystkim, czuć, że jest się dla kogoś ważną osobą, a nie tylko chorągiewką, która powiewa jak kto dmuchnie... Czy to jest jeszcze osiągalne? Chce po prostu być szczęśliwy! Za 50 lat iść jako staruszek za rękę i patrzeć na ukochaną jak pierwszego dnia, gdy ją poznałem...
Chciałbym wierzyć, że tak będzie...

Pozdrawiam wszystkich serdecznie wink Mam nadzieję, że nie zamarudziłem ;p;D

2

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Ech...to tacy mężczyżni jeszcze istnieją!!! A ja myślałam,że w tym wieku to większość zachowuje się tak jak opisałeś swoich kolegów smile.
Wraca mi wiara w mężczyzn smile...no ale nie o tym chciałam pisać.
Wiesz jesteś jeszcze tak młody,że tak naprawdę każdego dnia możesz spotkać tą wymarzoną i zapewne tak się stanie tylko nie rób niczego na siłę. Jak odpuścisz to ona sama się znajdzie.
To tak jak z zaśnięciem...gdy bardzo chcesz zasnąć to nie możesz, bo się spinasz, zaczynasz o tym myśleć i to nie pozwala Ci zasnąć. Daj się ponieść i odpuść troszeczkę.
Zacznij wychodzić do ludzi i może nie do tych co opisałeś...uwierz mi są jeszcze takie kobiety które nie lecą na kasę, wiedzą czego chcą i mają poukładane w głowie.
Na tą chwilę czujesz się zdesperowany a to nie pomaga.
Życzę powodzenia i uwierz w siebie.

3

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

To ja powtórzę: "TACY FACECI JESZCZE ISTNIEJĄ?!?!?!" jestem w szoku
twoj post był tak szczery i miło było go czytać. Mogę cię pocieszyc jednym, istnieja kobiety co nie leca na kasę a ty poprostu nie trafiłeś jeszcze na odpowiednią. Sądze, ze twoja ex była nie dojrzała i na studiach zaczęła korzystać z zycia, wiem bo sama tak miałam. Ale studia sie skonczyły i zmadrzałam, takze nie załamuj się. Moze byc tez tak ze twoja ex skonczy studia, wroci do domu i zateskni za tobą smile ale czy wtedy bedzie tego sens?
Teraz zacznij zyc, wyjdź do ludzi ale najwazniejsze to UŚMIECHNIJ SIĘ! bedzie dobrze, czas wszystko leczy i pokaze ze jeszcze na ciebie ktos tam czeka smile

4

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

A jednak nie wymarli jak dinozaury smile Przywracasz wiarę w mężczyzn. Ja jestem kilka lat starsza ale niestety mam podobne spostrzeżenia. Im ktoś jest młodszy tym gorzej, odnoszę wrażenie że z każdym rocznikiem bardzoej liczą się szpan, kasa i wieczna impreza. Ja również marzę o kimś takim, tylko że w odrotną stronę. Czy uda nam się spotkać taką osobę, trzeba w to wierzyć. smile

5

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Lodzermansch, zrób sobie testy na poziom testosteronu i naprawdę nie chcę przez to być złośliwy...

Kobiety co innego myślą, co innego mówią i co innego robią. To że Ci jakaś panna powie/napisze, że o takim życiu marzy, to i owszem może być to prawdą w danym momencie, ale później staniesz się rogaczem. Stagnację i brak karuzeli emocji żadna kobieta nie zdzierży, a już tym bardziej nie w dzisiejszych czasach.

Masz bajkowe wyobrażenia nie z tej epoki. Nie wierz też w to, że jak się dziewczyna wyszaleje, to później będzie marzyć o takim spokojnym życiu. Tęsknota pozostanie i będzie tam wracać, a Ty będziesz cierpieć.

6

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Myślę, że oprócz autora wątku znajdzie się jeszcze trochę osób, które mają takie ,,bajkowe wyobrażenia nie z tej epoki" smile. Nie każda dziewczyna potrzebuje w życiu nie wiadomo jakich szaleństw, są przecież też takie, które cenią sobie spokój, poczucie bezpieczeństwa itd. Sama podobnie na to wszystko patrzę, moje koleżanki również, więc tacy ludzie istnieją wink.

fervidon napisał/a:

Stagnację i brak karuzeli emocji żadna kobieta nie zdzierży, a już tym bardziej nie w dzisiejszych czasach.

Dlaczego zakładać, że postawa Lodzermanscha sprawi, że dziewczyna się nim znudzi? Pisze przecież, że ma pasje, zainteresowania, jego pomysły spędzenia wolnego czasu też są fajne, więc nie widzę powodu żeby się tym martwić.

7

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Fervidon co ma testosteron do wartości i szanowania się? Trochę mylisz fakty...
Kto mówi o stagnacji i braku karuzeli? Nie jestem jakimś zamulonym leszczem... Po prostu szukam kogoś normalnego i w pewnym sensie owszem spokoju w życiu.
Tak jak pisałem, Aniołem nie jestem, ale mam świadomość tego, że jest się kowalem swojego losu i przez to jakim się będzie tak będą Cię spostrzegać inni...
Spójrzcie na naszych rodziców... moi są ze sobą ponad 30 lat i nie zaznali czegoś takiego jak wymieniona przez Ciebie stagnacja...
Jeden pragnie spokoju inny zabawy i na pewno nie jest to spowodowane poziomem testosteronu...
I tu nie chodzi, że moja była "znajomość" nudziła się ze mną... Bo nie da się nudzić, mam 150 pomysłów na minute;p
To ja mogłem się nudzić przy niej... A jednak...

8

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Z całym szacunkiem drogie panie, ale tyle mówicie o tym, że "tacy" mężczyźni już nie istnieją, marzycie o tym porządnym i inteligentnym mężczyźnie, dla którego liczy się przede wszystkim głębokie uczucie, a nie tylko imprezy i seks... a jednak na samych słowach często się kończy. Z własnego doświadczenia wielokrotnie przekonałem się, że dla was normalny i porządny facet jest po prostu...NUDNY!

Poznałem miesiąc temu porządną, atrakcyjną i bardzo miłą dziewczynę. Umówiłem się z nią i muszę przyznać, że oboje byliśmy bardzo zadowoleni z tego spotkania. Pojawiła się seria pomysłów na kolejne... długie rozmowy... często z jej ust słyszałem wiele komplementów, a każde pożegnanie kończyło się słodkim pocałunkiem w policzek. Człowiekowi aż serce rosło... no tak... czas przeszły. Z dnia na dzień nagle dziewczyna dochodzi do wniosku, że "bardzo cieszy się, że mnie poznała i ma nadzieje, że ta znajomość będzie trwała, ale na nic więcej z tego nie będzie.To nie jest tak, że coś źle zrobiłeś bądź nie zrobiłeś. Nie nadajemy na tych samych falach"... I benc! Mydlana bańka pęka.

O co tak na prawdę chodzi? Jednego dnia nas doceniacie, wielbicie i przedstawiacie jako przykład, a następnego dnia okazuje się, że nie wyobrażacie sobie z nami życia... bo za porządni... Tych facetów, którzy cenią wartości, szanują was i witają kwiatami, rozkoszują każdą chwilą z wami, a nawet na wasze wady przymrużają oczy byłoby na prawdę o wiele więcej, gdybyście doceniały to w nas. My jednak jesteśmy często zmuszeni wbrew sobie... dostosować się do otoczenia mężczyzn, którym daleko do dżentelmena by nie być samotnikiem...

Lodzermansch - nie poddawaj się kolego. Mimo mojego apelu do kobiet... nie tracę nadziei i Tobie też radzę smile. Mimo wszystko trafiają się jeszcze takie rodzynki, dla których warto pisać wierszem o swoich uczuciach... wink

9 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-05-23 02:29:53)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
fervidon napisał/a:

Lodzermansch, zrób sobie testy na poziom testosteronu i naprawdę nie chcę przez to być złośliwy...

Kobiety co innego myślą, co innego mówią i co innego robią. To że Ci jakaś panna powie/napisze, że o takim życiu marzy, to i owszem może być to prawdą w danym momencie, ale później staniesz się rogaczem. Stagnację i brak karuzeli emocji żadna kobieta nie zdzierży, a już tym bardziej nie w dzisiejszych czasach.

Masz bajkowe wyobrażenia nie z tej epoki. Nie wierz też w to, że jak się dziewczyna wyszaleje, to później będzie marzyć o takim spokojnym życiu. Tęsknota pozostanie i będzie tam wracać, a Ty będziesz cierpieć.

Kolejny, co sie naczytał PUA bzdur... Wmawiaj sobie tak dalej człowieku i wierz w to, co wyczytałeś. Daleko zajedziesz...
Ja już nie raz sie przekonałem, że te PUA bzdury nie mają nic wspólnego z rzeczywistością...

Gall_Anonim napisał/a:

Z całym szacunkiem drogie panie, ale tyle mówicie o tym, że "tacy" mężczyźni już nie istnieją, marzycie o tym porządnym i inteligentnym mężczyźnie, dla którego liczy się przede wszystkim głębokie uczucie, a nie tylko imprezy i seks... a jednak na samych słowach często się kończy. Z własnego doświadczenia wielokrotnie przekonałem się, że dla was normalny i porządny facet jest po prostu...NUDNY!

I każda twierdzi, że to marzenie KAŻDEJ kobiety, ale żadna takiego nie chce. Skoro marzenie każdej kobiety, to czemu ciągle jesteśmy odrzucani?

Gall_Anonim napisał/a:

Poznałem miesiąc temu porządną, atrakcyjną i bardzo miłą dziewczynę. Umówiłem się z nią i muszę przyznać, że oboje byliśmy bardzo zadowoleni z tego spotkania. Pojawiła się seria pomysłów na kolejne... długie rozmowy... często z jej ust słyszałem wiele komplementów, a każde pożegnanie kończyło się słodkim pocałunkiem w policzek. Człowiekowi aż serce rosło... no tak... czas przeszły. Z dnia na dzień nagle dziewczyna dochodzi do wniosku, że "bardzo cieszy się, że mnie poznała i ma nadzieje, że ta znajomość będzie trwała, ale na nic więcej z tego nie będzie.To nie jest tak, że coś źle zrobiłeś bądź nie zrobiłeś. Nie nadajemy na tych samych falach"... I benc! Mydlana bańka pęka.

Niech zgadnę: niedługo później była z jakimś pajacem, który nie grzeszy inteligencją?

Gall_Anonim napisał/a:

O co tak na prawdę chodzi? Jednego dnia nas doceniacie, wielbicie i przedstawiacie jako przykład, a następnego dnia okazuje się, że nie wyobrażacie sobie z nami życia... bo za porządni... Tych facetów, którzy cenią wartości, szanują was i witają kwiatami, rozkoszują każdą chwilą z wami, a nawet na wasze wady przymrużają oczy byłoby na prawdę o wiele więcej, gdybyście doceniały to w nas. My jednak jesteśmy często zmuszeni wbrew sobie... dostosować się do otoczenia mężczyzn, którym daleko do dżentelmena by nie być samotnikiem...

Jesteśmy zmuszani wbrew sobie, ale to własnie przez was dziewczyny. To przez Was jesteśmy zmuszani do stawania się skurwielami i waszymi katami, którzy was leją i nie szanują. To Wy jesteście sprawcami tego, że takich facetów jak my jest coraz mniej. To Wasza wina, a nie nasza. Zmuszacie nas do tego.

Lodzermansch, jakbyś chciał pogadać to wal śmialo na gadu. Mój numer znajdziesz w podpisie.

10

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Miałbyś więcej testosteronu, to nie byłbyś takim romantykiem, czyli faktycznie w oczach kobiet mięczakiem (również u tych niby szukających romantyzmu).

Gdyby nasze mamy były wychowane w dzisiejszych czasach, to być może nasi ojcowie mieliby takie same problemy o jakich Wy piszecie - pewnie wielu malkontentów z tego wątku by się nie urodziło;)
Dziś większość kobiet tylko w rzadkich chwilach "słabości" (instynkt macierzyński?) szuka tej idylli, domku, rodziny, gromadki dzieci, ale faktycznie one rzygają na tę całą stabilizację, robią wszystko byle do tego nie dążyć. Carpe diem.

Ktoś tu pisał o swojej siostrze - ja mam dwie starsze:) Modele romantyka posyłającego smsem dedykowane wierszyki, z bukietem róż co randka, erudyczną wiedzą, pełnym pakietem wartości etc., spuszczały na drzewo nim się koleś dobrze rozkręcił. Po "sflaczałych nudziarzach" siostrzyczki brały porządny prysznic emocji u nielichych brutali, tworząc choćby związek studentki prawa z recydywistą... W dużej mierze dzięki nim wiem, że mądrość ludowa "jak się baby nie bije to jej wątroba gnije" jest dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek. I nie chodzi tu (tylko?) o przemoc.

Ten styl ich patologicznych eksów, który sam podłapałem, sprawdza się na niemal każdą, co w moich dobiegających końca czasach studenckich było całkiem przyjemne:) Teraz jednak kiedy poważnie rozglądam się za odpowiednią kandydatką na żonę, matkę moich dzieci... to już inna historia.

Rozumiem Wasze rozterki, ale macie tylko dwie opcje - dostosować się do faktycznych oczekiwań zdecydowanej większości dzisiejszych kobiet, albo dalej narzekać jak to Wam nic nie wychodzi, łudząc się, że ktoś złapie się na ten Wasz niedoceniany romantyzm (i co trudniejsze, że zostanie przy Was na całe życie...)

32/32 smile

11

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Po pierwsze chciałem przeprosić autora że bezpośrednio mu nie odpiszę, a więc podsumowując (kocham to robić big_smile)....
To że kobieta chce miłego, kulturalnego, ułożonego kogoś wynika z otoczenia, doświadczenia, z jej mądrości. Podświadomie marzy o różnych rzeczach, bardzo niegrzecznych zresztą.......to zrozumiałe tak samo jak Panowie patrzący na zgrabne tyłeczki pań z obfitym biustem (lub mało obfitym jak tam kto woli), trudno to kontrolować, natomiast to czy pozostanie to w sferze fantazji czy chcemy to urzeczywistnić to już inna sprawa, bardzo indywidualna i najgorsze co może być to uogólniane że kobiety są takie a faceci tacy.

12

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Tomek87 napisał/a:

Jesteśmy zmuszani wbrew sobie, ale to własnie przez was dziewczyny. To przez Was jesteśmy zmuszani do stawania się skurwielami i waszymi katami, którzy was leją i nie szanują. To Wy jesteście sprawcami tego, że takich facetów jak my jest coraz mniej. To Wasza wina, a nie nasza. Zmuszacie nas do tego.

Błagam Cię...
Ty tak na poważnie?

13 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-05-23 10:37:25)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Tomek87 napisał/a:

Niech zgadnę: niedługo później była z jakimś pajacem, który nie grzeszy inteligencją?

Tego to ja nie wiem. Przypuszczam, że przesadziłem z kulturą wobec niej. Wiesz... poznajesz atrakcyjną, inteligentną dziewczynę, która nie wygląda na kurewkę z dyskoteki, to starasz się zachowywać godnie do tego co ona sobą reprezentuje. Niestety nie każda kobieta tego od nas oczekuje. Są takie, które właśnie potrzebują tego "niegrzecznego", by "nadawać na tych samych falach". Ja jednak jestem zdania, że to tylko i wyłącznie kobieca chęć rozrywki i chemia, a nie czysty rozsądek. Dlaczego? W naturze osobnik, który walczy ( nie ważne o co... ale pokazuje siłę, agresję, wularność) w oczach kobiet wygląda jak ten, który poradzi sobie w każdej życiowej sytuacji, nie pozwoli na nudę i zapewni im bezpieczeństwo. W rzeczywistości 10 lat później, gdy taka kobieta jest już po ślubie, ma 2 dzieci... wraca tu na forum i żali nam się, że on jej nie szanuje, bije i zdradza... Patrzą na swoje koleżanki, z których kiedyś się śmiały, a te żyją spokojnie, pełne radości i spełnienia... mimo iż ich faceci wydają się wam nudziarzami i antykami nie z tej epoki. Ja się pytam, gdzie tu logika? Gdzie ten wasz samiec alfa, który daje wam bezpieczeństwo? Z całym szacunkiem, ale znacząca część kobiet myśli bardzo krótkoterminowo.

fervidon napisał/a:

Ktoś tu pisał o swojej siostrze - ja mam dwie starsze:) Modele romantyka posyłającego smsem dedykowane wierszyki, z bukietem róż co randka, erudyczną wiedzą, pełnym pakietem wartości etc., spuszczały na drzewo nim się koleś dobrze rozkręcił. Po "sflaczałych nudziarzach" siostrzyczki brały porządny prysznic emocji u nielichych brutali, tworząc choćby związek studentki prawa z recydywistą... W dużej mierze dzięki nim wiem, że mądrość ludowa "jak się baby nie bije to jej wątroba gnije" jest dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek. I nie chodzi tu (tylko?) o przemoc.

Zdecydowanie uważam, że przesadzasz. Żyłem do niedawna w związku, w którym dziewczyna miała takie zachowania, że gdyby była mężczyzną, zaciskałbym tylko pięść i w łeb. Choć sama nie jeden raz podniosła na mnie rękę, ja tylko obejmowałem ją i czekałem aż się uspokoi. Wiem, że moja postawa absolutnie nic nie da i nie wyznaczam tym granic do jakich może się dopuścić, to dalej uważam, że gdybym użył przemocy, to ta tylko potęgowałaby się w naszym związku. W takich toksycznych przypadkach najlepiej jest się rozstać i poszukać dla siebie kogoś, kto nie wywołuje w nas takiej agresji.

Odnośnie wyznaczania granic... w dzisiejszych czasach, gdzie związki są bardziej umowne, niż podyktowane emocjami, na szacunek i etykę jest już bardzo mało miejsca. W cale się nie dziwie, że ostatnie doniesienia o tym, że ludzie z XIX wieku statystycznie byli bardziej inteligentni od obecnie żyjących. Wynika to głównie z tego, że dzisiaj bycie przygłupem, szowinistą i łajdakiem w cale tak bardzo nie razi kobiet. Niektóre wręcz to przyciąga. Skoro można mieć łatwym kosztem kobietę, to po co się wysilać? Choć zaraz oberwie mi się za te słowa, to pomyślcie drogie panie, czy nie ma w tym sporo prawdy? W tamtych czasach taki mężczyzna co najwyżej mógł sobie pozwolić a względy prostej chłopki, albo kobiet z burdelu. Kultura, maniery i szacunek do kobiety były niezbędne by zdobyć kobiece serce.

14 Ostatnio edytowany przez blank (2013-05-23 11:47:18)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Zaraz spadną na was gromy ze strony użytkowniczek, ale trzeba przyznać, że coś w tym wszystkim jest.
Da się zauważyć przeglądając ten dział, że w zasadzie za każdym razem, gdy pojawi się ze swoim tematem jakiś samotny facet opisujący siebie podobnie jak założyciel wątku, reakcja jest zwykle taka sama -  "To tacy faceci istnieją!?". Szok, jakby dokonały odkrycia roku tongue Od razu zachwalanie takiej postawy, rozpływanie się nad gościem i stała gadka, że każda o takim marzy. No rzeczywiście big_smile Gdyby faktycznie tak było, to nie byłoby ich na tym forum, a przynajmniej nie w tym dziale. Widać jak są rozchwytywani...

Tomek87 może zbyt dosłownie powiedział, że zmuszacie facetów do takich zmian (z tym laniem i poniewieraniem to już w ogóle wink ). Nikt nikogo nie zmusza. Ale spójrzcie na to z perspektywy takiego faceta. Jest sam, któryś już raz z kolei próbuje, a efektów brak. Stały motyw "Spójrz na siebie. Szukaj problemu w sobie". No to szuka wink I widzi, że kobiety o które zabiegał, odchodzą z kimś kto raczej sporo odbiega od tego wspaniałego, dobrego faceta którego tak wychwalacie. Może czekać aż znajdzie się taka, która go doceni (i nieraz się nie doczekać wink ), albo się dostosować. To nie jest motywujące, gdy widzi się, że można być zwykłym chamem i móc przebierać w kobietach, a często tak właśnie jest. Gdzieś dostałem na takie zarzuty odpowiedź, że to kobieca naiwność, że nieraz kobieta wierzy, że "on się dla niej zmieni", że musi się przekonać, że nie jest to facet jakiego pragnie. A ten dobry niech sobie czeka wink

15

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

A ja zgadzam się z tym co napisał yetii: nie można uogólniać, że kobiety sa takie, a mężczyźni tacy. Może po prostu nie szukacie tam, gdzie trzeba? Może warto popatrzyć również na te mało atrakcyjne w męskiej opinii dziewczyny, a nie na "panny z dyskotek", które leca na brutalnych osiłków?

16

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
bosa napisał/a:

A ja zgadzam się z tym co napisał yetii: nie można uogólniać, że kobiety sa takie, a mężczyźni tacy. Może po prostu nie szukacie tam, gdzie trzeba? Może warto popatrzyć również na te mało atrakcyjne w męskiej opinii dziewczyny, a nie na "panny z dyskotek", które leca na brutalnych osiłków?

Wiesz, nikt tu nie mówi, że każda kobieta taka jest, ale mimo wszystko zdecydowana większość między 18 a 30 rokiem życia.

17

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Cóż młodziutkie dziewczyny rzeczywiście lgną do chłopaków " z fantazją", a takimi moga wydawać się typki przez Was opisane. Ale z wiekiem większość dziewczyn nabiera rozumu smile
Ja się zastanawiam czy nie macie podobnego problemu jak część dziewczyn z tego forum w stosunku do mężczyzn: że najbardziej pociąga Was to co niedostępne i trudno osiagalne i za takimi "niedostepnymi" dziewczynami się oglądacie?

18

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

A tu przyznam Ci już rację bosa. Coś w tym jest, że Ci "spokojniejsi" lgną do tych niedostępnych... Myślę, że to głownie za sprawą tego, że tylko takie wbrew pozoru okazują zainteresowanie.

19

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

No to może warto zmienić schemat? smile Może odezwijcie się do dziewczyn, które choćby w tym wątku pisały w zachwycie, że tacy mężczyźni jak Wy jeszcze istnieją? wink

20

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
bosa napisał/a:

Cóż młodziutkie dziewczyny rzeczywiście lgną do chłopaków " z fantazją", a takimi moga wydawać się typki przez Was opisane. Ale z wiekiem większość dziewczyn nabiera rozumu smile
Ja się zastanawiam czy nie macie podobnego problemu jak część dziewczyn z tego forum w stosunku do mężczyzn: że najbardziej pociąga Was to co niedostępne i trudno osiagalne i za takimi "niedostepnymi" dziewczynami się oglądacie?

Może i nabierają rozumu z wiekiem. Szkoda tylko, że za brak tej "fantazji" przez dłuższy czas płaci się samotnością wink
Chyba każdy tak ma, że pociąga go to, co nieosiągalne. Ale przecież nie tylko tongue

21

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Mam troszkę więcej lat od Was i trochę więcej doświadczenia życiowego.
Wiekszość normalnych kobiet, che spokojnego , poukładanego faceta.Niestety , prawie wszyscy ci poukładani chcą miec super laski, piekne, atrakcyjne i ponętne.Tych zwykłych kobiet nie zauważają - mają słabość do ślicznych pustaczków, puszczalskich i imprezowiczek.
WSZYSTKIE WASZE TRAUMY PANOWIE SĄ EFEKTEM WASZYCH ZŁYCH WYBORÓW.Mało atrakcyjnych kobiet ma ochotę na przeciętnego faceta u boku, jesli mogą mieć każdego.Nie szuka się partnerki wśród blachar, modelek i cheerliderek.

22 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-23 12:44:28)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Znów powołam się yetiego, który pisał o różnicy między marzeniami o "niegrzecznych chłopcach" a realnymi wyborami. Mimo wszystko obserwując swoje otoczenie uważam, że wiele jest miłych rozsądnych dziewcząt, które chętnie spotykałyby się ze spokojnymi, ułożonymi chłopakami, tylko zwyczajnie nie mają szansy, bo nikt nie zwraca na nie uwagi.
I one w tym wątku mogłyby narzekać jacy są mężczyźni, że lecą tylko na "lalunie"

Asterka - dokładnie to miałam na mysli! smile

23

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Do autora- nie chcę cię martwić ale ja już jestem sam 2 lata od kiedy mojej ex dziewczynie tak zaimponowało towarzystwo z pracy, że postanowiła rzucić wszystko łącznie ze mną... Po rozstaniu myślałem, że pewnie niebawem spotka mnie coś wyjątkowego(łudziłem się , że po tylu krzywdach z jej strony los mi to wynagrodzi), oczywiście jak się okazało było całkiem na odwrót. Kłopoty w pracy, brak nowych znajomości z dziewczynami, nie wspomnę już o randkach. JA JUŻ SIĘ NIE ŁUDZĘ !

Akurat ja zwracam uwagę na fajne, skromne, subtelne dziewczyny- chyba to jest mój ideał kobiety. Ostatnio nawet pokusiłem się o lekki podryw najpierw na NK, potem była chwila rozmowy u mnie w biurze, następnie telefon do niej czy się ze mną umówi- ale ściemniła coś że ma nagle urodziny mamy czy coś takiego...i od tego czasu nawet "pół smsa nie wysłała".

Ostatnio usłyszałem od mojej znajomej, że ona woli spędzić 10 minut z zajeb....facetem, który z natury jest babiarzem, cwaniaczkiem i kolekcjonerem kobiet....niż kilka lat z kimś kto nie będzie umiał w niej wyzwolić tej namiętności. Fakt faktem, wszyscy normalni faceci, którzy mają coś tam w głowie odpadają w przedbiegach.

Ah...się rozpisałem, mógłbym więcej...może zostawię to na później.

24

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

To może rozejrzyjcie się za "starszymi" dziewczynami, np koło 30stki (przepraszam z góry wszystkie dziewczyny w tym wieku, że je tak nazwałam, ale biorę pod uwagę wiek urzędujących tu panów), które mają już poukładane w głowach? Wiekszość z nich naprawdę nie interesują "babiarze"
Naprawdę zachodzę w głowę gdzie Wy tylko takie panny znajdujecie...

25

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Moja droga na ulicy znajdujemy....nawet jak z wyglądu wygląda na normalną dziewczynę to jej ideał faceta chyba się bardzo różni od średniej urody faceta...

26

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Salvador założę się , że te "fajne, skromne, subtelne dziewczyny", muszą być ładne i zgrabne.I tu pies pogrzebany panowie.Chcecie atrakcyjne i tylko takie.A te są najczęściej zepsute, kapryśne i wybredne.

27

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

=Lodzermansch, mieszkam w Łodzi

oooo moje ukochane miasto smile

28 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-23 13:17:03)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Salvador85 napisał/a:

Moja droga na ulicy znajdujemy....nawet jak z wyglądu wygląda na normalną dziewczynę to jej ideał faceta chyba się bardzo różni od średniej urody faceta...

No pewnie, że się różni, przecież mówimy o ideale! Mężczyźni też mają swoje ideały, ale to nie znaczy, że mężów znajdują tylko długonogie laski. Tak samo zupełnie przeciętnej urody panowie znajdują fajne partnerki. Nie powiem Ci w czym u ciebie leży problem, bo przecież Cię nie znam, ale czasem to po prostu kwestia szczęścia, albo otworzenia się na osoby różne od tych co zwykle wpadają nam w oko.

29

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Nie muszą być modelkami itd. Czy zgrabne..hmmm, fajnie jak by nie były większe ode mnie.

30

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
bosa napisał/a:
Salvador85 napisał/a:

Moja droga na ulicy znajdujemy....nawet jak z wyglądu wygląda na normalną dziewczynę to jej ideał faceta chyba się bardzo różni od średniej urody faceta...

No pewnie, że się różni, przecież mówimy o ideale! Mężczyźni też mają swoje ideały, ale to nie znaczy, że mężów znajdują tylko długonogie laski. Tak samo zupełnie przeciętnej urody panowie znajdują fajne partnerki. Nie powiem Ci w czym u ciebie leży problem, bo przecież Cię nie znam, ale czasem to po prostu kwestia szczęścia, albo otworzenia się na osoby różne od tych co zwykle wpadają nam w oko.

To chyba u mnie jest brak szczęścia..

31

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Salvador85 napisał/a:
bosa napisał/a:
Salvador85 napisał/a:

Moja droga na ulicy znajdujemy....nawet jak z wyglądu wygląda na normalną dziewczynę to jej ideał faceta chyba się bardzo różni od średniej urody faceta...

No pewnie, że się różni, przecież mówimy o ideale! Mężczyźni też mają swoje ideały, ale to nie znaczy, że mężów znajdują tylko długonogie laski. Tak samo zupełnie przeciętnej urody panowie znajdują fajne partnerki. Nie powiem Ci w czym u ciebie leży problem, bo przecież Cię nie znam, ale czasem to po prostu kwestia szczęścia, albo otworzenia się na osoby różne od tych co zwykle wpadają nam w oko.

To chyba u mnie jest brak szczęścia..

He he podałam dwie mozliwości, a Ty od razu wybrałeś gorszą i to jeszcze taką, na którą nie masz wpływu...Więcej optymizmu a mniej narzekania, to podoba się każdej kobiecie! A może następnym razem zwróć uwagę na osobę, na którą normalnie byś nie spojrzał i to szczęście się do Ciebie uśmiechnie? smile

32

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
bosa napisał/a:
Salvador85 napisał/a:
bosa napisał/a:

No pewnie, że się różni, przecież mówimy o ideale! Mężczyźni też mają swoje ideały, ale to nie znaczy, że mężów znajdują tylko długonogie laski. Tak samo zupełnie przeciętnej urody panowie znajdują fajne partnerki. Nie powiem Ci w czym u ciebie leży problem, bo przecież Cię nie znam, ale czasem to po prostu kwestia szczęścia, albo otworzenia się na osoby różne od tych co zwykle wpadają nam w oko.

To chyba u mnie jest brak szczęścia..

He he podałam dwie mozliwości, a Ty od razu wybrałeś gorszą i to jeszcze taką, na którą nie masz wpływu...Więcej optymizmu a mniej narzekania, to podoba się każdej kobiecie! A może następnym razem zwróć uwagę na osobę, na którą normalnie byś nie spojrzał i to szczęście się do Ciebie uśmiechnie? smile

Wiesz Bosa ja za zewnątrz to jestem chodzącym optimistą, nawet ostatnio usłyszałem że powinienem zostać coach-em motywującym. A w środku jestem smutnym gościem, który łudzi się że coś go może dobrego spotkać po tych wszystkich niepowodzeniach. Po ostatniej próbie umówienia się z dziewczyną jakoś już teraz nie mam odwagi, nie znoszę lekceważenia itd...Przed tą próbą umówienia się na randkę miałem do siebie pretensję, że nie wychodze pierwszy do kobiet, że ich nie podrywam. Jak wyszedlem z inicjatywą to nawet głupiego smsa nie otrzymałem z treścią "daj znać później to się z tobą spotkam"...aaaaaaaaaa

33

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Sama po sobie wiem, ze to odczucie lekceważenia wynika z tego, że zbyt wiele obiecujemy sobie po takich znajomościach. Czasem po prostu trzeba wyluzować smile Nie odpisała? I co z tego? Jej strata pomyśl sobie i idź dalej. Nie oczekuj na początku wiele, nie traktuj dziewczyn jako potencjalnych partnerek, ale jako zwykłe znajome, które po prostu Ci się podobają.

34

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Salvador, najwiekszy męski błąd polega na tym, ze nie zauwazacie  tych mniej ładnych i zgrabnych. Przecietnych.
i patrzycie przede wszystkim na wygląd.

35

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Droga Asterko10......problem nie leży w nas że my nie chcemy, chcą wszyscy (no może prawie wszyscy...wiadomo). Chodzi o inną kwestię o kobiece to "coś", zapewniam Cię że jest i męskie to "coś" tyle że faceci prędzej godzą się na bycie z kimś mimo że ten ktoś im do końca nie odpowiada, a potem jest tragedia.
Napiszę tak: ja osobiście nie chcę być z kimś tylko dlatego żeby z kimś być bo nie daj Bóg jak kogoś odpowiedniego spotkam w przyszłości i co ja mam tej osobie powiedzieć?!?! Nie wyobrażam sobie żebym mógł tak skrzywdzić kogoś i jeśli mam być do końca życia sam to wybieram samotność niż sytuację którą opisałem....

36

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

To coś jest zwykła fizyczną atrakcyjnościa, a nie ona sie podobno tylko liczy.jeśli patrzyłabym tymi kategoriami to szukałabym blondynów w typie młodego Brada Pitta.życie to nie koncert życzeń i najczęściej nie trafia nam się, że pokocha przeciętniaka miss polonia.
Przeinaczasz sens mojej wypowiedzi więc zapytam wprost - zakładasz bycie z mało atrakcyjna, ale fantastyczną charakterologicznie kobiet?Taką, która Cię nie zwali na kolana i będzie średnio podobać?

37

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Mało atrakcyjna kobieta to.......pojęcie względne.

38

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Nieatrakcyjna czyli z mało ładną twarzą, otyłą, albo niezgrabną, zezowatą, wadą zgryzu, krzywymi nogami.Osobno lub w pakiecie z kilkoma tymi cechami.Nie laską.Kobietą, którą faceci określają mianem pasztet.

39

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Gall_Anonim napisał/a:

Z całym szacunkiem, ale znacząca część kobiet myśli bardzo krótkoterminowo.

To nie tylko kobiety myślą krótkoterminowo, to 99% społeczeństwa myśli w ten sposób w każdej dziedzinie.

Asterka10 napisał/a:

Mam troszkę więcej lat od Was i trochę więcej doświadczenia życiowego.
Wiekszość normalnych kobiet, che spokojnego , poukładanego faceta.Niestety , prawie wszyscy ci poukładani chcą miec super laski, piekne, atrakcyjne i ponętne.Tych zwykłych kobiet nie zauważają - mają słabość do ślicznych pustaczków, puszczalskich i imprezowiczek.
WSZYSTKIE WASZE TRAUMY PANOWIE SĄ EFEKTEM WASZYCH ZŁYCH WYBORÓW.Mało atrakcyjnych kobiet ma ochotę na przeciętnego faceta u boku, jesli mogą mieć każdego.Nie szuka się partnerki wśród blachar, modelek i cheerliderek.

To gadanie typu "brzydkie kobiety nie zdradzają!", co nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Zwykły mit powtarzany jak mantra przez wielu głupich ludzi.

Znam piękne kobiety, na prawdę piękne, które w cale nie są puszczalskie, a w ręcz przeciwnie, są dziewicami. Twoja teoria się nie sprawdza.

No i dlaczego mam nie chcieć pięknej kobiety? Dlaczego mam być z brzydką i grubą skoro mam wybór i mogę wziąć piękną i ponętną.

Asterka10 napisał/a:

Salvador założę się , że te "fajne, skromne, subtelne dziewczyny", muszą być ładne i zgrabne.I tu pies pogrzebany panowie.Chcecie atrakcyjne i tylko takie.A te są najczęściej zepsute, kapryśne i wybredne.

Tak tak, tak sobie tłumacz. Kolejny stereotyp nie majacy zwiazku z prawdą. Powtórzę: znam piękne, bardzo piękne kobiety, któe są inteligentne, wykształcone i bardzo rozsądne, w żadnym wypadku nie są zepsute i kapryśne. No i dlaczego piękna kobieta nie moze być wybredna skoro ma wybór? Wybiera to co jej najbardziej odpowiada bo może, a jak nie może bo nie ma wyglądu to najczęściej bierze to co jest i później poznaje kogoś po latach to zmienia na lepszy model.

Asterka10 napisał/a:

Nieatrakcyjna czyli z mało ładną twarzą, otyłą, albo niezgrabną, zezowatą, wadą zgryzu, krzywymi nogami.Osobno lub w pakiecie z kilkoma tymi cechami.Nie laską.Kobietą, którą faceci określają mianem pasztet.

Mało kto taką chce, bo boją się opinii znajomych. Dlaczego ja mam sie również narażać na komentarze? Mi się grube nie podobają i w żadnym wypadku nie pociągają. Te co mają krzywe zęby to nie zadbane i mi się to nie podoba.
Ale podsumowując. Myślisz, że taka nie zdradzi i będzie wierna bo mowi ze chce fajnego chlopaka, milego i rozsadnego? Tu cie zaskocze. Znam takie i same mowią, że chętnie by zdradziły swoich chłopaków - tak, moze i są brzydkie ale kogoś mają.

40

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Nie twierdzę, że brzydkie kobiety nie zdradzają.Nie twierdzę, że wszystkiepiękne kobiety są zepsute i złe.Ale wiem, że szczytem ich marzeń nie jest przeciętny, brzydki facet.Może trzeba czasem szukać we własnej lidze?Jeśli jest się przeciętnym, zwykłym facetemnie można mieć wygórowanych wymagań.
Tomaszku, jestem mało atrakcyjna kobietą.Ale jestem ciepłna, poukładana, wierna, cierpliwa, mam wspaniały charakter, intelekt niezgorszy, dużo w życiu osiągnełam.I jestem sama, bo jeden dupek z drugim sam mający masę wad patrzy na super laski.
Jak bedąc dorosłym męzczyną można patrzeć na opinię innych?Co kolecdzy powidzą.Jak mozna brać pod uwagę uwagi prymitywnych , głupich ludzi dla których liczy się fizyczność tylko.
Chciałbyś, by Twoja partnerka miała w d... całego Ciebie i liczył się dla niej tylko kaloryfer, ładna buzia i duży penis?

41

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Asterka10 napisał/a:

Ale wiem, że szczytem ich marzeń nie jest przeciętny, brzydki facet.

Nie zawsze, ale często wiele tych pięknych kobiet przejeżdża się na pieknych męzczyznach wink Dlatego wolą przeciętnych i takich wybierają, bo sa lepsi niż ładni

Asterka10 napisał/a:

Może trzeba czasem szukać we własnej lidze?Jeśli jest się przeciętnym, zwykłym facetemnie można mieć wygórowanych wymagań.

Słyszałem, że facet w ocenie na 6 z wyglądu może conajwyżej sobie poszukać panny w przedziale 5-7, bo na panny wyżej punktowane nie ma co liczyć. Jak jest w rzeczywistości? Różnie bywa. Czasem brzydki facet jest z bardzo ładną kobietą. Po prostu miał odwagę zagadać bo inni się bali i wybrała jego.

Asterka10 napisał/a:

Tomaszku, jestem mało atrakcyjna kobietą.Ale jestem ciepłna, poukładana, wierna, cierpliwa, mam wspaniały charakter, intelekt niezgorszy, dużo w życiu osiągnełam.I jestem sama, bo jeden dupek z drugim sam mający masę wad patrzy na super laski.

Mi się jakoś nie podobają super piękne kobiety. Gustuję w przeciętnych, ale chetnie bym zobaczył jak wyglądasz i czy na prawdę jesteś mało atrakcyjną kobietą smile

Asterka10 napisał/a:

Jak bedąc dorosłym męzczyną można patrzeć na opinię innych?Co kolecdzy powidzą.Jak mozna brać pod uwagę uwagi prymitywnych , głupich ludzi dla których liczy się fizyczność tylko.

Widzisz... Bo udzie patrzą na to, co inni powiedzą. Skupiają się na tym bardzo mocno i robią to właśnie dorośli ludzi, bo małe dzieci jeszcze nie mają tego odruchu wykształconego. Wykształća się im to dopiero z wiekiem, właściwie jest programowane przez społęczenstwo.

Asterka10 napisał/a:

Chciałbyś, by Twoja partnerka miała w d... całego Ciebie i liczył się dla niej tylko kaloryfer, ładna buzia i duży penis?

Nie nie chciał bym, ale wiele kobiet ma mnie w dupie i woli mnie za przyjaciela niż na chłopaka. Takie życie, co zrobić. Raczej zostanę sam i nigdy sobie fajnej dziewczyny nie znajdę...

42

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Asterka10 napisał/a:

Nie twierdzę, że brzydkie kobiety nie zdradzają.Nie twierdzę, że wszystkiepiękne kobiety są zepsute i złe.Ale wiem, że szczytem ich marzeń nie jest przeciętny, brzydki facet.Może trzeba czasem szukać we własnej lidze?Jeśli jest się przeciętnym, zwykłym facetemnie można mieć wygórowanych wymagań.
Tomaszku, jestem mało atrakcyjna kobietą.Ale jestem ciepłna, poukładana, wierna, cierpliwa, mam wspaniały charakter, intelekt niezgorszy, dużo w życiu osiągnełam.I jestem sama, bo jeden dupek z drugim sam mający masę wad patrzy na super laski.
Jak bedąc dorosłym męzczyną można patrzeć na opinię innych?Co kolecdzy powidzą.Jak mozna brać pod uwagę uwagi prymitywnych , głupich ludzi dla których liczy się fizyczność tylko.
Chciałbyś, by Twoja partnerka miała w d... całego Ciebie i liczył się dla niej tylko kaloryfer, ładna buzia i duży penis?

Dorzucę swój kamyszek.

Wskaż mi "pasztet" z charakterem a biorę ją z całym dobrodziejstwem inwentarza. Sorry, wyglądu i charakteru nie można oddzielić. Niestety osoby z defektami były, są i będą trochę/bardzo na marginesie społeczeństwa. Tak było od zarania dziejów. Ilekroć zgadam do osoby o chrakterystycznej urodzie spotykam się z agresją lub dziwnymi zachowaniami wskazującymi na kompleksy (nie wyglądm jak model, żeby była jasność). "Piękne" panie nie są lepsze, wystarczy tydzień a wszystkie pękają bo rozmowa z nimi to jak hokeja granatem, nie wiadomo kiedy coś wybuchnie. Kompleksy i jeszcze raz kompleksy. A tylko powiedz, że to jak wygląda nie ma zanczenia .... dokopią się do piekła aby coś znaleźć albo nic nie znadjując, odejdą bo "cośtam". Inna sprawa to to, że do pewnych zachowań trzeba dojrzeć. I dojrzałości nie mylę z tzw dorosłością, która dla mnie jest oznaką starzenia się.

43 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-05-23 18:03:11)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Asterka10 - coś mi się wydaje, że masz jakiś kompleks na punkcie atrakcyjności fizycznej, bo ciągle do niej nawiązujesz, a nie o tym tak na prawdę rozmawialiśmy. Przecież inteligentny i szanujący kobiety mężczyzna również może być atrakcyjny fizycznie i wcale nie musi szukać kobiety "w swojej lidze pod względem urody". To nie o wygląd, a o podejście bardziej się rozchodzi. Mądry facet wie, że uroda jest teraz, kiedyś przemija, a charakter zostaje. Gdybym miał dobierać sobie partnerkę tylko pod względem urody, to wierz mi, że nie byłoby z tym żadnego problemu. Jest wiele bardzo atrakcyjnych, ale niestety bardzo głupiutkich dziewczyn. Pytanie brzmi, dlaczego te mądrzejsze panie, choć powinny wiedzieć, że na życiowego partnera lepiej jest wybrać tego spokojniejszego i ułożonego mężczyznę, wybierają sobie tych impulsywnych, szalonych i często nie szanujących je mężczyzn? W jakimś stopniu można to tłumaczyć pociągiem fizycznym i seksualnym. Taki facet po prostu wydaje się, że może być lepszy w łóżku... co osobiście uważam za mit, ponieważ to właśnie dotarcie się, wzajemne rozmowy o tym i po prostu doświadczanie czyni z nas idealnych kochanków. Ten szanujący Cię spokojny mężczyzna równie dobrze może być demonem seksu w nocy i nie zrobi Ci awantury jak mu nie dasz...

44

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
takijedenfacet820 napisał/a:

Wskaż mi "pasztet" z charakterem a biorę ją z całym dobrodziejstwem inwentarza. Sorry, wyglądu i charakteru nie można oddzielić. Niestety osoby z defektami były, są i będą trochę/bardzo na marginesie społeczeństwa. Tak było od zarania dziejów. Ilekroć zgadam do osoby o chrakterystycznej urodzie spotykam się z agresją lub dziwnymi zachowaniami wskazującymi na kompleksy (nie wyglądm jak model, żeby była jasność). "Piękne" panie nie są lepsze, wystarczy tydzień a wszystkie pękają bo rozmowa z nimi to jak gra w hokeja granatem, nie wiadomo kiedy coś wybuchnie. Kompleksy i jeszcze raz kompleksy. A tylko powiedz, że to jak wygląda nie ma zanczenia .... dokopią się do piekła aby coś znaleźć albo nic nie znadjując, odejdą bo "cośtam". Inna sprawa to to, że do pewnych zachowań trzeba dojrzeć. I dojrzałości nie mylę z tzw dorosłością, która dla mnie jest oznaką starzenia się.

Genialna riposta smile
I to jest kwintesencja prawdy w calym tym temacie, bo jakby na to nie spojrzec i co by nie mowic, to "brzydota" nad "pieknem" ma ta przewage, ze nie przemija.
Czlowiek jest jak pudelko czekoladek, dla jednych wazne jest opakowanie a dla innych wnetrze. Ale jak ktos szufladkuje i przebiera w poszukiwaniu partnera do zycia w oparciu o poglady swojego otoczenia, to jest nad wyraz - za przeproszeniem - pusty. Taki partner a'la wizytowka dla podbudowania swojego ego w oczach otoczenia szybko bedzie "wyswiechtany".

45

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Gall, to nie kompleks.To trauma.Wszystkie moje związki rozpadały się, bo nie byłam dla partnerów wystarczająco atrakcyjna fizycznie.I to nie ja wysnułam sobie takie wnioski,tylko realnie i miło usłyszałam od początkowo zachwyconych moim charakterem i intelektem panów.Życie nauczyło mnie, że podobnie jak Tomek mogę startować jedynie w kategorii przyjaciel, kobieta-partnerka nigdy.
Rzeczywiście, teraz jest już tylko żal i piekło.Bo po wielu latach i próbach tak jest.Nie potrafię być względem faceta nie złośliwa, bo praktycznie przerobiłam wszystkie mechanizmy wyborów, przyczyny zdrad i rozstań.W kompleksy wpędza kobiety to cudowne społeczeństwo, które jako głowny wyznacznik atrakcyjności stawia ich wygląd.I męzczyźni, którzy takimi kanonami patrzą.
99% wybiera kobiety oczyma.Na podstawie tego co widzi tworzy sobie  bajkę o wybrance, bo piękna to na pewno dobra, inteligentna.I długo w tą bajkę wierzy.Mogłabym przytaczać historię, za historią jakich durnych wyborów dokonują oczaczniali faceci.I jak okrutni potrafią być brzydszych przedstawicielek mojej płci.Trudno uchodząc przez całe życie za gorszą, wybrakowaną i  pełniącą rolę towaru zastępczego lubić męzczyzn i być dla nich miłą.
Gdybyście tym brzydkim kobietom poświęcili tyle uwagi, ciepła i atencji co pieknym mielibyście szansę.Ale wiekszość uważa, że zwrócenie uwagi i jakieś tam starania wystarczą.A nikt nie lubi czuć się gorszy.

46 Ostatnio edytowany przez Lodzermansch (2013-05-23 23:34:15)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Witajcie moi drodzy wink
Nie spodziewałem się, że takie zainteresowanie wzbudzi "rzucony" przeze mnie temat wink
Taka mała dyskusja między facetami i kobietami rozgorzała, ale to dobrze, chciałem porównać Wasze przemyślenia do moich...
Fervidon niestety nie zrozumiałeś do końca mojego przekazu, ale w dalszej części Twoich wypowiedzi się z Tobą zgadzam...
Od dłuższego czasu toczy się tutaj dyskusja o atrakcyjności płci przeciwnej jako partnera i powiem Wam moje przemyślenia:
Byłem z dziewczyną o średniej urodzie, z bardzo zacofanego domu, na swój sposób trochę głupiutka, ale jednak z jakimiś wartościami i szanująca się, to się później skończyło, ale już Wam o tym mówiłem. Uważam, że wygląd to jest kwestia gustu... Jednemu podoba się coś, co ktoś inny uważa za brzydkie... Tak było u mnie, podobała mi się moją "była znajomość" a moim kolegom nie... Tak więc wydaje mi się to podsumowaniem tego wątku zainteresowania wyglądem.
W tej chwili też ideału nie poszukuję. Wiadomo, że wygląd w jakimś stopniu jest ważny. Musi być chemia, podniecenie itp. , ale nie wydaje mi się, żeby w większości przypadków to brało górę. Co z tego, że byłbym z super laską, skoro nie miałbym z nią tematów do rozmowy??? Trochę brak sensu by w tym było.
Ostatnio spodobała mi się bardzo dziewczyna wsiadająca w tramwaj na Dworcu Kaliskim w Łodzi... Była średniego wyglądu, ale coś mnie "ruszyło", że nie mogłem oderwać od niej wzroku... Niestety zabrakło odwagi, żeby zagadać! A szkoda i bardzo tego żałuję, bo pamiętam tę dziewczynę do dziś wink
Drogi Tomku87, myślę, że i ja i Ty znajdziemy sobie kogoś, bynajmniej trzeba w to wierzyć, bo wiara to już pół sukcesu;) Tylko po prostu mnie to dziwi, i powtórzę, chociaż zaraz znowu zostanę nazwany chłopem bez testosteronu ;D:D haha Dlaczego dziś kasa i wygląd bierze górę nad wartościami i szacunkiem do samego siebie??? To jest dla mnie niepojęte! Lepiej być z łysym gburem, który podpisuje się <X>, ale ma bogatych rodziców i może zaimponować kasą, samochodem i napompowanym bicepsem, zamiast przecinka używa pewnego dobrze znanego słowa na k., i potrafi przypierdzielić, bo zupa za słona... <100 proc testosteronu!!!!> Niż chłopak zwykły z normalnego domu, pracujący na siebie, utrzymujący się, mający szacunek do Świata i siebie... Kasa to nie wszystko... Dla mnie liczy się najpierw zdrowie i szczęście (wiem jak wygląda Świat bez tych dwóch "czynników"), a reszta to rzecz nabyta, która w zły sposób obracana, może odwinąć się i tak przywalić, że się nie pozbieramy z gleby...
Jeden z łódzkich artystów powiedział kiedyś, mądre słowa nawiązujące do łódzkich "kontrastów" "Nie znalibyśmy koloru białego, gdyby nie czarny" szkoda, że w naszym społeczeństwie tego białego koloru jest jak na lekarstwo i nie za bardzo da się do poznać....

47 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-05-23 23:48:21)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Lodzermansch napisał/a:

Kasa to nie wszystko... Dla mnie liczy się najpierw zdrowie i szczęście (wiem jak wygląda Świat bez tych dwóch "czynników"), a reszta to rzecz nabyta, która w zły sposób obracana, może odwinąć się i tak przywalić, że się nie pozbieramy z gleby...

I tu się z Tobą zgadzam smile prawda jest taka, że dowiadujesz się dlaczego ktoś z Tobą jest dopiero wtedy, gdy zaczynają się niepowodzenia finansowe. Jesli masz kase i nagle ona znika przez złe inwestycje lub głupotę finansową (np wydawanie ich na wszystko co sie da wink ), to wtedy widać czy kobieta jest z Tobą z miłości czy dla pieniedzy. Widać czy jest lojalna w stosunku do Ciebie i niestety bardzo czesto okazuje się, że wiele kobiet nie potrafi sobie proadzić z tym, że nie ma już tak wysokiego standardu życia jak wczesniej i odchodzi do innego, co tą kasę ma.

Oczywiscie nie chcę uogólniać, bo wiem, że wiele kobiet trwało by przy spłukanym facecie, ale większosc z was dziewczyny, przy długich kłopotach finansowych kiedy jedynym zywicielem rodziny jest/był mężczyzna, ktory nagle stracił pracę wolała by odejąśc od niego niz trwac przy nim.
Nie raz słyszałem historię jak kobiety niszczyły psychicznie mężczyzn, bo się nad nimi znęcały psychicznie włąśnie w kwestiach finansowych, a włąściwie braku finansów, bo facet nie pracował. I nie dlatego, że mu się nie chciało tylko dlatego, że nie mógł tej pracy znaleźć!

48

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

"gdy bieda wchodzi drzwiami miłość wychodzi oknem" tyle i aż tyle w temacie.

49

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Haha no mi też było powtarzane, że "leniuszę", bo przez dwa miesiące nie mogłem znaleźć pracy pomimo, że szukałem i to b. intensywnie... Zamiast pomóc, to były szyderstwa z jej strony...

50

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Wiecie jak wygląda większość facetów, którzy tracą pracę.Siedzą w domu, pozorują  jej szukanie i większość czasu spędzają, albo przed telewizorem, albo laptopem.Nie ugotuja obiadu, nie posprzątaja, jedyne co potrafią to samoudręczanie i wrzeszczenie na partnerkę.jakby to jej wina była ta sytuacja.
Kobiety narzekają, bo po przyjściu do domu nie mają ochoty obsługiwać sfrustrowanego partnera.A inna część z nas, cóz jest z facetem bo zapewnia finansową stabilizacje.Wygląd kosztuje - kosmetyczka, kosmetyki , ciuchy.Wyjścia na obiad, zycie na odpowiedniej stopie.Wybierając taką elegancką, zrobioną miss trzeba się z tym liczyć.

51

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Asterka10 napisał/a:

Gall, to nie kompleks.To trauma.Wszystkie moje związki rozpadały się, bo nie byłam dla partnerów wystarczająco atrakcyjna fizycznie.I to nie ja wysnułam sobie takie wnioski,tylko realnie i miło usłyszałam od początkowo zachwyconych moim charakterem i intelektem panów.Życie nauczyło mnie, że podobnie jak Tomek mogę startować jedynie w kategorii przyjaciel, kobieta-partnerka nigdy.
Rzeczywiście, teraz jest już tylko żal i piekło.Bo po wielu latach i próbach tak jest.Nie potrafię być względem faceta nie złośliwa, bo praktycznie przerobiłam wszystkie mechanizmy wyborów, przyczyny zdrad i rozstań.W kompleksy wpędza kobiety to cudowne społeczeństwo, które jako głowny wyznacznik atrakcyjności stawia ich wygląd.I męzczyźni, którzy takimi kanonami patrzą.
99% wybiera kobiety oczyma.Na podstawie tego co widzi tworzy sobie  bajkę o wybrance, bo piękna to na pewno dobra, inteligentna.I długo w tą bajkę wierzy.Mogłabym przytaczać historię, za historią jakich durnych wyborów dokonują oczaczniali faceci.I jak okrutni potrafią być brzydszych przedstawicielek mojej płci.Trudno uchodząc przez całe życie za gorszą, wybrakowaną i  pełniącą rolę towaru zastępczego lubić męzczyzn i być dla nich miłą.
Gdybyście tym brzydkim kobietom poświęcili tyle uwagi, ciepła i atencji co pieknym mielibyście szansę.Ale wiekszość uważa, że zwrócenie uwagi i jakieś tam starania wystarczą.A nikt nie lubi czuć się gorszy.

Brawo Asterka lepiej nie można było tego ująć. Do kategorii przyjaciel dodałabym jeszcze kategorię "czasoumilacz " i będzie cały pakiet możliwości pięknych inaczej.

52 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-05-24 11:21:55)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Słuchajcie, zdaje sobie sprawę, że każdy z nas przeszedł rozczarowania wobec płci przeciwnej, ale czy na prawdę da nam coś takie użalanie się nad sobą? Nie uważam siebie za faceta "pierwszej klasy", ale także nie dopuszczam siebie do myśli, że jestem za mało atrakcyjny by być z piękną kobietą. Zresztą w cale nie zależy mi tak bardzo na tym, by była piękna. Piękno przedstawia się w wielu aspektach i niekoniecznie ten fizyczny bierze górę. Wierzcie mi bądź nie, ale płeć przeciwna widzi po nas bardzo wyraźnie ten żal do świata i w większości własnie przez to tracimy szansę na głębsze relacje. Znam swoje wady i wiem, że pewnemu gronu kobiet coś takiego nie będzie odpowiadać i zdaje sobie sprawę, że nim znajdę kobietę swojego życia pewnie nie jednego kosza jeszcze dostaję, ale nie można się poddawać, a już na pewno okazywać tego każdej nowo napotkanej osobie! Mam taką swoją zasadę, że każą osobę jaką poznaje traktuję tak jakbym dopiero co się narodził i nie miał złych doświadczeń za sobą. Przecież nikt z nas nie chciałby być z partnerem, który nic tylko jęczy jak to życie i ludzie go ciągle ranią. To męczące i na dłuższą metę nie do zniesienia. Wyraziłem w tym temacie swoje zdanie odnośnie "wymarłych facetów", ponieważ uważam, że rzeczywiście wiele kobiet po prostu nie wysila się, by dać im szansę. Mimo wszystko w cale nie uważam, że to jest powód do tego by załamywać ręce i bawić się laleczkami Voodoo smile Jest wiele wspaniałych ludzi, których możemy jeszcze poznać i tylko od naszych chęci i podejścia zależy czy damy losu szansę na własne szczęście smile Uszy do góry!

53 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-24 11:59:18)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Gal, nie rozśmieszaj mnie.G... zależy od naszego podejścia, jeśli ktoś na starcie już cię skreśla.Wszyscy faceci myślą Twoimi kategoriami - dlaczego moja kobieta nie może być piękna.Brzydkich kobiet po prostu nie zauważacie, traktujecie jak wrzody na tyłku świata, jak z natury coś gorszego , dla czego nie warto się starać.
Co innego dostać kosza, a co innego usłyszeć od faceta "wstydziłbym się z tobą pokazać".
Nie piszę tego wszystkiego by marudzić czy się użalać.Piszę to młodsi koledzy byście zrozumieli do czego czasem prowadzi Wasze myślenie i wybory.Jak łatwo potraficie zranic i zniszczyć kobietę, w Waszym skoncentrowaniu na pieknie.

54 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-05-24 12:40:30)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Asterka, z Twoim podejściem nie masz szans poznać nawet faceta, który nawet nie zwraca uwagi na wygląd. Ty po prostu wrzucasz każdego mężczyznę do jednego worka i z góry zakładasz, że nie masz szans u nikogo. Większość ludzi żyje w związkach, a przecież tylko nieznaczny procent z nich można uznać za wyjątkowo urodziwych. Właśnie dużo zależy od podejścia, ale nie jednostkowo, a ogółem osiągnięcia sukcesu w postaci odnalezienia swojej połówki. Wiadome, że jeśli facet z góry zakłada, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, to gówno zrobisz... ale możesz mieć zawsze podejście, które nie dopuszcza Cię do tego, by jego odrzucenie miało wpływ na Ciebie dalej. Za każdym razem w takich sytuacjach tylko pogrążasz się w depresji, z której coraz to ciężej wyjść. Nie poddawaj się tak łatwo. Domyślam się, że bardzo Cię skrzywdzili, jednak pomyśl... masz jedno życie i Twoje apele do młodszych i tak wiele nie dadzą. Skup się na własnym życiu i tym co możesz dla siebie zrobić, by dać sobie szansę. W naturze zawsze osobnik o lepszych walorach przyciągających uwagę płci przeciwnej, ma największą szansę na danie potomstwa... Tego choćbym nie wiem co... nie zmienisz, bo tak jest odkąd powstały pierwsze złożone organizmy. Możesz za to sprawić, że Twoja szansa bycia zauważona znacząco wzrosła. To trochę brutalne prawda... ale tyczy się każdego z nas.

55 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-24 13:12:08)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Nie mam się co skupiać na sobie, ja mam już dawno pozamiatane.Od prawie dziesięciu lat do aspektu "za brzydka" dochodzi aspekt "za stara".Nawet dla facetów starszych ode mnie o 10-15 lat.
I NIC się nie da zrobić.Ani charakter, ani sposób bycia, ani intelekt nie robi wrażenia.A urodą nigdy powalać nie będę, ba nawet nie zwrócę pozytywnej uwagi.
Chodzi mi tylko o to, byście nie jęczeli na forach, ze żadna was nie chce, bo to wierutna bzdura.
Nie chcą Was te atrakcyjne super laski na które tylko zwracacie uwagę.A one podobnie jak Wy wybiorą TYLKO przystojnych, czarujących i bogatych.
Czasem dobrze obniżyć górnolotne wymagania.

56

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Widzisz Asterka, Gall ma rację odnośnie tego, że nasze podejście ma zanczenie w znalezieniu drugiej połówki, ale jak zauważył, nie jednostkowo a ogólnie.

Jesli nie zmienisz swojego nastawienia i Twoje podejście bedzie takie jakie jest to raczej nici z sukcesu.

A czy z Tobą jest naprawdę tak źle, że posuwasz się do tego aby napisać "wstydził bym się z Tobą wyjść"?
Nie wydaje mi się. To może tkwić w Twojej podświadomości. Przecież miałaś jakichś partnerów w życiu, czyli musieli Cie dostrzec?

Zniechęcasz się tym, że z jakichś powodów Ci nie wyszło. Piszesz o sobie (ja tak wyciągam z kontekstu) jak o osobie mało atrakcyjnej.

Czujesz się taką osobą ??? Jesteś nią ???

A zrobiłaś coś żeby to zmienić ???

Jeśli tak, to jak bardzo dążyłaś do celu, aby to zmienić ??

Jesteś ode mnie starsza o ileś tam miesięcy ( bo każda dojrzał kobieta ma 18 lat ) ale czy to obliguje do tego żeby myśleć, ze np to juz dal mnie za późno?? Nigdy nie jest za późno do zmiany swojego zycia, swojej budowy ciała, sprawności, figury, podejścia do pewnych spraw, pracy itd.

Podejrzewam że jesteś kobietą niezależna. A ilu facetów zachowuje się jak dzieci nie wiedząc co robić w życiu, Ilu twardzieli załamuje się jak coś nie wychodzi i szuka pocieszenia u partnerek??
Sama pisałaś jak to często wygląda jak facet straci prace. Pseudo szukanie nowej, całe dnie przed TV, użalanie się nad sobą i najlepiej jeszcze żeby jego kobieta, wróciła z pracy, przyniosła kase, zrobiła obiad a wieczorem ubrała stringi i pończochy i uprawiała z nim sex na jego zasadach.

Tak jak Gall pisał przede mną, takie zachowanie może mieć skutki samodestrukcyjne, pogłębiające depresję, uczucie samotności.

NIgdy nie jest za późno na zmainy.
Ja mimo mojego młodszego wieku chciałbym mieć taką przyjaciółkę jak Ty starsza ode mnie, z którą mógłbym porozmawiać, umówić się na kawe, bardziej doświadczoną życiowo, a Ty co sadzisz o takich stosunkach ??

To jest też Twoje bogactwo, Twoje doświadczenie, Którego ja jeszcze nie posiadam, choć byłem doświadczany przez życie w taki, czy inny sposób, ale to jest nieporównywalne z Twoim doświadczeniem.

Uważam też, że trafiałaś na nieodpowiednich facetów. może intelektem nie dorastali Tobie, może zachowywali się jak dzieci tego nie wiem, ale skoro byli z Tobą to musiało coś ich przyciągnąć....

Pozdrawiam.

57

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Cloyzy.p, oprócz 1 partnera wszystkich swoich ex spotkałam na randkach.Co świadczy równiez o "ogromnym" zainteresowaniach moją osobą kiedy byłam młoda.Do 29 roku życia pies z kulawą nogą nie zwrócił na mnie uwagi.Wszyscy zachwycali się moją inteligencją i charakterem , z lubością wypłakiwali się w rękaw, ale kobiety we mnie nie widzieli.Długo cierpiałam w milczeniu i czekałam, czekałam.Na jakikolwiek przejaw zainteresowania, zaproszenie na kawę, błysk w oku na mój widok.W wieku lat 29 bedąc dziewicą, stwierdziłam, ze dość.Nie czeka mnie nic innego jak dziewictwo do końca życia.Przeleciały mi najlepsze lata życia, kiedy byłam najbardziej atrakcyjna - bo nie jestem jakaś straszna tylko zwyczajnei PRZECIĘTNA.Na rynku zostało bardzo mało wolnych męzczyzn, więc wybrałam sobie rozwodnika.Trafiłam fatalnie - zostałam z dzieckiem i przeżyciami, któreych nie życzę nikomu.Po 6 latach spróbowałam znowu.Jestm inteligentna i oczytana więc wielu panów na randkach bardzo pozytywnie mie odebrało.niestety, charakter , inteligencja, zwyczajna ludzka dobroć i normalnośc przegrywa z fizyczną przeciętnością.i nic nie pomaga bycie dobra kochanką, jak facet ma problemy z erekcją.Niestety, to meski sposób odbierania atrakcyjności partnerki.
Mam dośc, człowiek ma jakąś wytrzymałośc psychiczna i godność.Widocznie jest coś ze mną nie tak, nie nadaję się.Teraz potrzebowałabym miłości, morza ciepła, troski , zainteresowania.Nie mam szans na nie.ono jest tylko dla ślicznych poranionych , młodych pieknotek.Dla mnie są tylko kopy w d...

58

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Wiesz, staram się Ci jakoś pomóc, ale obawiam się, że Twój problem wybiega po za możliwości szarego człowieka z forum. Myślę, że powinnaś odwiedzić dobrego psychologa, który pomoże Ci odblokować się i co najważniejsze pokochać siebie taką jaka jesteś. Wymieniłaś już wiele swoich zalet jak inteligencja czy dobroć więc jest już od czego zacząć. Wierz mi, że są przypadki ludzi do szpiku kości zepsutych, gdzie ze świecą szukać jakichkolwiek zalet. Może nie trafisz na księcia z bajki, ale na pewno zasługujesz na faceta, który zapewni Ci troskę, ciepło i zainteresowanie.

PS. Nie chce słyszeć już żadnego ALE! smile Skończ z tym usprawiedliwianiem swojej ( jak to mówisz ) porażki... nikt tu nie widzi porażki, a porządną kobietę, która nie odnalazła jeszcze swojego szczęścia.

59

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Gall, mnie psycholog nie jest potrzebny.Znam swoją wartośc, Lubię siebie i bez obrzydzenia patrzę w lustro.Nie brzydka - mam regularne rysy, zero zmarszek, piekny biust i dekolt , ładne dłonie.Niestety to za mało, bo chyba kazdy facet mysli kategoriami - a dlaczego nie mam mieć pieknej i młodej  kobiety.Nikt nie che miec tylko przecietnej i po 40.Na prawdę wyglącd moich rówieśników i ich dorobek życiowy pozostawia wiele do życzenia, a oni ciagle liczą na Miss Polonia co najmniej .
Przy takim mysleniu potknie się o mnie i nie zauważy.Tu żadna miłość i poczucie własnej akceptacji nie pomoze, po prostu nie istniejesz.Mężczyźni na kazdym kroku udowadniają Ci swoim zachowaniem, że jesteś 0, przedmiotem niegodynm zwrócenia uwagi.
Księcia z bajki, ja nie trafię na zadnego faceta, chyba , że szukałabym żigolaka, albo zrobiła kurs pielegniarski.Przecież kazdy z was zasługuje na piekną kobietę, niestety ja nią nigdy nie będę.

60

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

"Chciałbym po prostu  przytulić się do jakieś fajnej <mojej> dziewczyny, iść z nią do kina, restauracji, zasnąć obok wtulony w nią i budząc się zobaczyć jej uśmiech, przesiedzieć z nią noc na plaży z winem, iść do pubu, klubu, pogadać o wszystkim, czuć, że jest się dla kogoś ważną osobą, a nie tylko chorągiewką, która powiewa jak kto dmuchnie... " PIĘKNE...:)

61 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-24 16:34:31)

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...
Asterka10 napisał/a:

Znam swoją wartośc, Lubię siebie i bez obrzydzenia patrzę w lustro. Nie brzydka - mam regularne rysy, zero zmarszek, piekny biust i dekolt , ładne dłonie.

Asterka
Bez urazy ale skwitowalbym to tak, ze dlugie nogi, smukla talia, biust i reszta niczego sobie a pod bujna czuprynka dlugich blond wlosow... ukryty 4 rdzeniowy procesorek.
Wszystko wyglada super jak piszesz we wlasnej autprezentacji.
Ale idzmy dalej...
Kategoryzacja na 3 plaszczyznach:

Na prawdę wyglącd moich rówieśników i ich dorobek życiowy pozostawia wiele do życzenia, a oni ciagle liczą na Miss Polonia co najmniej .
Przy takim mysleniu potknie się o mnie i nie zauważy

1. Dlaczego "wzorujesz" sie na tak zawezonym kregu meskiej populacji???

Przecież kazdy z was zasługuje na piekną kobietę, niestety ja nią nigdy nie będę.

2. Tu znowu zawezasz sie do Naszego meskiego forumowego kregu 

chyba kazdy facet mysli kategoriami - a dlaczego nie mam mieć pieknej i młodej  kobiety. Nikt nie che miec tylko przecietnej i po 40.

3. Czyzby??? Nie chcialbym byc niekulturalny i bez urazy, by to nie zostalo odebrane negatywnie w tej kwestii przez Ciebie ale pomimo mojego braku kilku wiosen, by byc na rowni do Twojej 40, to odbilbym pileczke w druga strone i o to samo zapytal Ciebie.

Mężczyźni na kazdym kroku udowadniają Ci swoim zachowaniem, że jesteś 0, przedmiotem niegodynm zwrócenia uwagi. Tu żadna miłość i poczucie własnej akceptacji nie pomoze, po prostu nie istniejesz.

Mowisz ze znasz swoja wartosc a tu ewidentnie stosujesz wycene siebie przez pryzmat zapewne stricte pogladowy Twojej osoby w oczach plci przeciwnej.
Ponownie bez urazy, ale kurs rentgena-rzeczoznawcy osobowosci robilas, czy za przeproszeniem bezpardonowa ankiete swojej osoby na zasadzie "kawa na lawe i wrozymy z fusow"?

Księcia z bajki, ja nie trafię na zadnego faceta, chyba , że szukałabym żigolaka, albo zrobiła kurs pielegniarski.

A tu kwintesencja powyzszej calosci w negatywnym zwierciadle.

Niestety to za mało...

Co by nie mowic, ale znow bez urazy cos w tym jest nie tak z Twoim postrzeganiem siebie i otaczajacego Ciebie meskiego swiata.

Jeżeli ktoś się swojej niedociagniec/niedoskonalosci wstydzi i uwaza się za gorszego, to rzeczywiscie uzywa okreslenia PRZYZNAĆ SIĘ (do padaczki, etc). Jesli zas swoja niedoskonalosc uwaza za integralna czesc siebie - to nie ma sie do czego PRZYZNAWAĆ.
Po prostu "take it, or live it". Tak samo w przypadku wszelkiego rodzaju uzaleznien. Nikt mnie chyba nie bedzie zmuszal, powolujac sie na moje człowieczenstwo czy grajac na poczuciu winy, zebym sobie wyhaczyl koniecznie krzywa kostropata, bez urazy "panne tereske", narkomanke albo alkoholiczke. Bo krzywa, kulawa, kostropata, a ja takiej nie chce przez "chorobe", a to taka przenia laska jak z okladki "swierszczyka" jest. Na pierwszych trzech randkach się powstrzymywala, ale potem musiala sobie peruke poprawic, "tapete" poderperowac, działkę machnac czy kielicha wychylic  i masz ci babo placek...

Sorry ze tak brutalnie, ale tejk it or life it smile...
i przemysl to na spokojnie, bez emocji. Bo gdy do gry wchodza emocje - wylacza sie logiczne myslenie. big_smile

62

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Po przeczytaniu wszystkich postów nie mogę zrozumieć jak  możecie tak generalizować że wszystkie laski lecą na kasę! Żenujące... Być może dla młodszych dziewcząt to się liczy, ale dla tych starszych niekoniecznie, zdecydowanie przeważają inne wartości.

63

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Hej:)

Jestem pod wrażeniem naprawdę, gdyż ciężko znaleźć odpowiedzialnego, kochającego i dobrego mężczyzny. Aktualnie przeszłam dosyć ciężkie rozstanie i straciłam wiarę w facetów, czuję się strasznie samotna chociaż mam wokół siebie dobrych ludzi dlatego też cieszę się, że jednak jacyś "inni" faceci istnieją smile Pozdrawiam Cię serdecznie:)

64

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Asterka, a nie myslalas może, o spotkaniach z mężczyznami niezobowiazujaco?
Bez jakichś nadzieji i planów np tylko na sex ?

Wiem, ze mogą posyłać Sie gromy teraz, ale jestes kobieta w kwiecie wieku, która jak mniemam tez ma potrzeby, pragnienia i moze jakies skryte fantazje seksualne itp.
Co by nie pisać każdy z nas jest człowiekiem i poza miłością ta duchową oczekuje tej fizycznej.
Moze to jest rozwiązanie ?

Pisałem juz o motywacji o celach ale do tego trzeba samemu dochodzic.

Wiesz jeśli mimo wszystko masz jakies kompleksy odnośnie swojego wyglądu rób wszystko zeby to zmienić.  Ja i tak uważam ze to sa Twoje wyolbrzymienia i przez swoją skromność i przeżycia utwierdzasz Sie w takim przekonaniu.

Jeśli jestes nalogowym palaczem i chcesz bardzo palić to co robisz ? Wówczas jedna myśl przysłania inne - muszę zapalić. A co jeśli nie masz papierosów - zalamujesz się ? Chyba nie. Robisz wszystko aby je zdobyć - idziesz do sklepu i kupujesz. To jest prosty przykład.
Jeśli masz niska samoocene rób wszystko aby to zmienić. Nie patrz w przeszłość bo to strata czasu i nic nie zmieni, patrz w przyszłość, zmien swoj sposób bycia swoj image. Chcesz byc bardziej atrakcyjna to bądź !

Mówisz nie ma na to szans bo jestem taka i taka

Racja, bo nigdy nie probowalas tak bardzo jak bardzo chcesz oddychac nie stalo Sie to dla Ciebie ważne. Jeśli Ty tego nie zmienisz nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Ja pracowałem i pracuje również z kobietami po 40 i mimo różnicy wieku mógłbym umówić Sie z nimi nie tylko na kawę smile

Pozdrawiam.

65

Odp: Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Cloyzy, Asterka pisała zdaje się w innym wątku, że takie "niezobowiązujące" spotkania też już przerabiała i nie dały jej one wiele radości. Napisała też wyraźnie czego pragnie: partnera, który otoczy ją czułością, a nie namiastki tego w postaci niezobowiązującego seksu. Jest zbyt dojrzałą kobietą, by tego nie odróżnić...
I zgadzam się z nią: trudno takiego znaleźć.

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mija rok, a ja sam... nie rozumiem tego co się dzieje wokół...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026