netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

tęsknota nie mija! a to już prawie rok

109 odpowiedzi19 388 wyświetleńzałożony przez Atelka, 29.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 110 ]

1

Temat: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Prawie rok temu rzucił mnie facet. Kręcił na boku z inną, przyprowadzał ją do naszego mieszkania, wcześniej zwierzał się z problemów (było ich sporo) w naszym związku pewnej dziewczynie (teraz z nią jest).
Zrobiłam wszystko co mogłam.
1) nowa pasja - jest
2) nowy facet - był, błąd.
3) reaktywacja przyjaźni - jest
4) poświęcenie pracy - jest
5) skupienie się na sobie - jest
6) bezsensowne wypisywanie powodów, dla których to lepiej że nie jesteśmy razem -było
7) bezsensowne przypominanie sobie o jego wadach, o tym, że zachował się beznadziejnie, że mnie zdradził (emocjonalnie, twierdził, że nie poszli do łóżka) - było
8) jakieś flirty randomowe - były, błąd. 

I co? I nic. Mija rok a ja dalej przytulam się do pustego miejsca po nim w łóżku, myśląc sobie, że to tu powinien być, nie u tej nowej.
Co mam jeszcze zrobić? Nie mam szans na żaden nowy związek,bo żaden facet nie jest nim. A on był taki idealnie mój. Z tym samym poczuciem humoru, cudownie się nam rozmawiało, uzupełnialiśmy się w zaletach i wadach.
Co mam zrobić, proszę, dajcie mi jakąś konkretną radę. Nie ogarniam tego, ile można.
I łudzę się ciągle, że jeśli ja tak tęsknię to niemożliwe, żeby on nie tęsknił. Fakty przeczą złudzeniom, ma świetny podobno związek z uroczą kobietą. Tłumaczę sobie, że okrutnie ze mną zagrał, czy chciałabym żeby teraz wracał?! (tak, tak) Że oszukał, zeszmacił i jeszcze ludziom na około opowiada, że to zasadniczo moja wina - naprawdę chce takiego typa?! (tak, taaaaak)
Co mam zrobić? Jakie są metody na wykasowanie tych upartych bajtów z pamięci?
Fejs ograniczony, tel. zablokowany, okienko z chata zsunięte, żeby nie widzieć zielonej kropki przy nim, w ogóle żeby nie widzieć nazwiska. Nawet jak ostatnia szczeniara, zdjecia z fejsa pousuwałam wspólne.
Co mam zrobić? Jest coś jeszcze?
Przemeblowałam wspólne mieszkanie, zmieniłam pościel i własną bieliznę, sposób ubierania, sposób spędzania wolnego czasu.
Jest coś jeszcze, co można zrobić?
Nie chce tego już.

2

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

W sobie szukałabym odpowiedzi na twoim miejscu, bo to coś w tobie, twoje podświadome potrzeby trzymają ciebie w miejscu.
Gdy przyjrzysz się głębiej temu, co się w tobie dzieje zrozumiesz, że czerpiesz "zyski" z tego, że tęsknisz za kimś, kto ciebie nie chciał kochać i nie chciał z tobą być.

3

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Myślę, że fakt, że on jest z tamtą dziewczyną, a Ty pomimo próby związania się z kimś, wciąż nie jesteś w "szczęśliwym związku" tak na Ciebie działa. Wciąż wspominasz, porównujesz. Łatwo powiedzieć nie myśl o nim, ale to właśnie powinnaś zrobić. Zajmij się sobą, swoim życiem, rozwojem. Spotykaj się z przyjaciółmi, poznawaj nowe osoby - to powinno pomóc.

4 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-11-29 17:29:18)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Na pewno dzieje się tak dlatego, że to on Ciebie zostawił i on jest teraz szczęśliwy. To znacznie przedłuża Twój ból.

Właściwie nie ma jakiegoś konkretnego wyjścia.
Możesz czytać psychologiczne książki dotyczące podobnych do Twojej sytuacji, uzależnienia od miłości, złamanych serc, zdrady. Bo mimo że na poziomie racjonalnym wiesz, że on nie był dobrym partnerem, to na poziomie emocjonalnym wciąż tego nie czujesz. To wymaga czasu, kiedyś z poziomu racjonalnego przejdzie to na poziom emocjonalny i wyzwolisz się. Póki co pozwól by upłynęło jeszcze więcej czasu, widocznie tyle potrzebujesz.

Na siłę starasz się zrobić wszystko by o nim zapomnieć (i dobrze), ale poświęć też czas na rozpracowanie tego, swoich uczuć, przeanalizuj je. Podejdź do sprawy holistycznie - wyobrażaj sobie jak mogłabyś się inaczej czuć, jak inaczej mogłabyś patrzeć na sytuację. Rozmawiaj sama ze sobą, potraktuj siebie jak dobrą przyjaciółkę, postaraj się popatrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy - że idealizujesz go, że to co teraz myślisz niewiele ma wspólnego z prawdą.
Słowem - nie zmuszaj się do zapomnienia o nim, ale często sobie wyobrażaj jak mogłabyś czuć inaczej.

5

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Aktualnie przeżywam dokładnie to samo co ty, niebawem minie rok odkąd pojawiłam się na tym forum.

Od jakiegoś czasu czuję, że stoję w miejscu, a może nawet i cofam. Myśli o nim nie dają mi spokoju. Nie szukam informacji na jego temat, nie mamy kontaktu, nie widujemy się, nie wypytuję znajomych, nic. A jednak dalej siedzi w głowie, śni mi się po nocach. Już sama nie wiem co mam ze sobą zrobić. Robię wiele rzeczy, nie siedzę i nie zamartwiam się a jednak myśli o nim nadal są, teraz nawet częstsze może z tego powodu że za 2 tygodnie będę go widziała, spotkanie nieuniknione. Podświadomie chyba nadal mam nadzieję na jakiś powrót, że się opamięta? Sama nie wiem. To głupie, irracjonalne, bo wiem że nie powinnam tego chcieć. Próbuję sobie jakoś ułożyć życie, chciałabym kogoś poznać, zakochać się, a tu takie niepotrzebne myśli są. Tak jak i u ciebie był epizod że ktoś był w moim życiu na chwilę, parę miesięcy, nic szczególnego, żadnej chemii. Chyba chciałam sobie udowodnić, że się wyleczyłam. A tu niespodzianka, wcale tak nie jest.
Potrzebuję rady, kopa, nie wiem cokolwiek co pomoże mi ruszyć na przód.

6

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Co robić? Nic nie robić. Zaakceptować. Postawić siebie na pierwszym miejscu, to znaczy uznać, że takim się jest, że się za tą osobą tęskni i dać sobie czas. Każdy w innym czasie dochodzi do siebie/zapomina. Po co na siłę siebie katować i chcieć wyrugować ze siebie tę tęsknotę czy uczucia. Po za tym, jak spotkasz kolejnego, w którym się zakochasz, to będziesz się sama z siebie śmiała. Po prostu żyj i akceptuj, że tęsknisz. Kiedyś to się zmieni.

7

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Prawie rok temu rzucił mnie facet. Kręcił na boku z inną, przyprowadzał ją do naszego mieszkania, wcześniej zwierzał się z problemów (było ich sporo) w naszym związku pewnej dziewczynie (teraz z nią jest).
Zrobiłam wszystko co mogłam.
1) nowa pasja - jest
2) nowy facet - był, błąd.
3) reaktywacja przyjaźni - jest
4) poświęcenie pracy - jest
5) skupienie się na sobie - jest
6) bezsensowne wypisywanie powodów, dla których to lepiej że nie jesteśmy razem -było
7) bezsensowne przypominanie sobie o jego wadach, o tym, że zachował się beznadziejnie, że mnie zdradził (emocjonalnie, twierdził, że nie poszli do łóżka) - było
8) jakieś flirty randomowe - były, błąd. 

I co? I nic.

Wiesz Atelko? Bardzo się cieszę, że to napisałaś.
Brakuje tylko 9 punktu - sport, wysiłek fizyczny, aż do skonania ;-)

Zajęłaś się zewnętrznymi środkami naprawczymi, najprawdopodobniej zostawiając odłogiem to, co wewnątrz Ciebie...
Z taką pieczołowitością omiatasz podwórko z tej nieudanej przeszłości, że zapomniałaś o bałaganie w środku domu.
Zwróć uwagę na to, co sugerowała Ci Zmierzch w swoim poście. Zastanów się dlaczego tęsknisz.

Nie gniewaj się, ale sądzę, że to, co czujesz nie do końca można nazwać tęsknotą...
Z tego, co piszesz, wydaje się, że raczej pomieszkuje w Twoim sercu rozżalenie, niezgoda na obecne życie i wybory Twojego Chłopaka, nutka zazdrości, urażonej dumy i podsycana przez Ciebie zupełne niepotrzebnie nadzieja, na to, że on kiedykolwiek do Ciebie wróci...

8

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Dzięki Wam wszystkim.
Zwłaszcza Zmierzch - dzięki, masz rację. Zaczęłam się zastanawiać i doszłam do wniosku, że faktycznie odnajduje się w sytuacji bycia niechcianą, odrzuconą a  sytuacji bycia kochaną nie potrafię ogarnąć i walczę z nią do utraty sił moich albo kochającego. Psycholog by się chyba przydał.
chocoshock - nawet nie wiesz, ile otuchy we mnie wlałaś swoim postem, że nie tylko mnie to męczy.
Aurora - ze wszystkim się zgadzam, aż do punktu, że to nie tęsknota. Bo to tęsknota. Ja jestem pogodzona z faktem, że to koniec, że on ma kogoś i układa swoje życie. Tylko są takie momenty, kiedy czuje dokładnie (zawsze myślałam, że to taka metafora) jak pęka mi serce. Wpadam na chwilę tam, gdzie jest nadzieja co w sumie tylko potęguje ból, bo przecież wiem tak naprawdę jak jest. To jest tęsknota Aurora, za tym co minęło, za tym, czego może nie doceniałam. Chciałabym jeszcze raz go przytulić w statusie "mój". Jeszcze raz powiedzieć mu, że go kocham i raczej już zawsze trochę będę. Chciałabym się z nim na serio pożegnać, czule i z tą miłością, która między nami była a we mnie jeszcze jest. No zwyczajna tęsknota wink
Aha, i Twój punkt 9 jest ukryty w moim punkcie 1.. of kors wink

9

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Chyba tak bardzo chciałaś zapomnieć, tak bardzo dostosowałaś się do wszystkich wskazówek, żeby tylko nie myśleć, że faktycznie uśpiłaś te myśli, ale prędzej czy później one zawsze wychodzą. Przegadałaś to wszystko ze swoimi przyjaciółmi czy rodziną? Ja po felernym związku i rozstaniu (teraz patrze na to jak na błogosławieństwo) chodziłam struta kilka miesięcy, płakałam i w kółko o tym gadałam. Pogrążyłam się wtedy w tak wielkiej żałobie, że potem już mogłam tylko wychodzić na powierzchnię. Teraz temat mam przepracowany, nie wzbudza we mnie emocji, tęsknoty w zasadzie niczego a w szczególności miłości. Może musisz dać sobie przeżyć to od czego się odcięłaś i na nowo rozpocząć wprowadzanie w życie tych wszystkich punktów, które już "odhaczyłaś" na swojej liście, ale teraz już oczyszczona od tych fatalnych emocji.

10

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Lilianna, jasne że przegadałam. Mój telefon wiele razy wyłączał się sam, z przegrzania wink Tylko ile można.. widzisz po jakimś czasie, że nawet bliscy mają ochotę potrząsnąć tobą i krzyczeć "weź sie w garść, są gorsze tragedie"..
6 lat razem to sporo. może faktycznie niecały rok to mało czasu.. A może po prostu pozwolić sobie jeszcze jakiś czas na złudzenia? Marzyć, że wraca, że walczy o nas, że jesteśmy razem, że jeszcze nie raz budzę go eklerkami..

11

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Ale po co Ci ten czas złudzeń? Będzie Ci lepiej? Możesz sobie układać plan jak go odzyskać, jak walczy o was itd itp. Ale po co? Na prawdę chcesz żyć przeszłością? A może w tym czasie kiedy Ty będziesz zamknięta na wszystkich rozpamiętując byłego, nie zauważysz kogoś wartościowego? Jak dla mnie to nie pozbyłaś się po prostu nadziei i dlatego dalej w tym tkwisz. Im dłużej będziesz się łudzić tym dłużej będziesz tęsknić.

12

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelka, wiesz że w pewnym momencie i ja zastanawiałam się czy nie przydałby mi się psycholog? Ja chyba tego nie przegadałam wystarczająco... Jakoś nigdy nie lubiłam mówić o sobie i swoich problemach. Rozmawiałam o tym wszystkim z przyjaciółmi, ale może było tego za mało? Wolałam kisić to w sobie? Za szybko chyba stwierdziłam, że nie chcę komuś znów o nim mówić, ile ktoś może o tym wysłuchiwać? Chciałam szybko z tego wyjść, wykonałam dokładnie wszystkie punkty tak jak i ty tongue A dalej myśli o nim siedzą mi w głowie, pojawiają się jakieś urywki. Brak mi tej więzi która nas łączyła, wydaje mi się że było to coś wyjątkowego i obawiam się, że już nie znajdę osoby z którą mogłabym się tak zgrać i zrozumieć. U mnie też to było 6 lat... Nawet przed chwilą gdy spojrzałam na kalendarz przypomniało mi się, że dokładnie rok temu spędziliśmy ostatni weekend listopada razem.

13

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
chocoshock napisał/a:

Atelka, wiesz że w pewnym momencie i ja zastanawiałam się czy nie przydałby mi się psycholog? Ja chyba tego nie przegadałam wystarczająco... Jakoś nigdy nie lubiłam mówić o sobie i swoich problemach. Rozmawiałam o tym wszystkim z przyjaciółmi, ale może było tego za mało? Wolałam kisić to w sobie? Za szybko chyba stwierdziłam, że nie chcę komuś znów o nim mówić, ile ktoś może o tym wysłuchiwać? Chciałam szybko z tego wyjść, wykonałam dokładnie wszystkie punkty tak jak i ty tongue A dalej myśli o nim siedzą mi w głowie, pojawiają się jakieś urywki. Brak mi tej więzi która nas łączyła, wydaje mi się że było to coś wyjątkowego i obawiam się, że już nie znajdę osoby z którą mogłabym się tak zgrać i zrozumieć. U mnie też to było 6 lat... Nawet przed chwilą gdy spojrzałam na kalendarz przypomniało mi się, że dokładnie rok temu spędziliśmy ostatni weekend listopada razem.

Dokładnie, dokładnie to samo czuje.
Lilianna, Twoje spostrzeżenia są super, i każdemu doradzałabym to samo.. gdybym tego teraz nie przeżywała. Ja i tak jestem zamknięta na ludzi. Próbowałam z bardzo fajnym gościem, naprawdę fajnym.. i co z tego, skoro na wspólnym wyjeździe uświadomiłam sobie, że to nie On! Nie mój. Nie te plecy, nie ten oddech, nie ten zapach..

Choco - dokładnie to samo, ten strach, że drugiego takiego porozumienia dusz już nie będzie. I to kompletne niezrozumienie, że jak to.. My też.. My też możemy nie być razem! My możemy się skończyć. Żyć oddzielnie, jak obcy ludzie! Nie mogę tego pojąć i nie mogę się z tym pogodzić. Przyjaciółka pyta mnie czy wybaczyłabym mu wszystko - tak, od ręki sad

choco, dlaczego się rozstaliście? jak?

14

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Szczerze to ja nawet nie wiem czy byłabym mu wstanie "wybaczyć" to że zrezygnował z tej miłości. U mnie całe szczęście nie chodziło o inną kobietę, chyba nawet nie jest teraz z nikim, nie wiem.

Była kłótnia, potem doszedł do tego jego wyjazd do pracy za granicę. Dla mnie było to już za dużo, poczułam się jakby to nie było nasze życie, a każdy żyje sobie osobno. Rozstaliśmy się, on od razu wyjechał. Kontakt nadal był, niby było już ok, ale kiedy przyszedł moment że ja mu pokazałam że może na mnie mimo wszystko polegać i mi zależy i teraz to on powinien zrobić krok, to nie zrobił nic. Potem chwila nie odzywania się, kontakt znów się odnowił, ja nie naciskałam, poprosiłam o podjęcie decyzji. W końcu ją podjął, zdecydował że nic do mnie nie czuje. Trochę jeszcze się spotykaliśmy i kontaktowaliśmy aż do momentu kiedy uświadomiłam sobie że tak dalej być nie może i trafiłam na to forum. 16 grudzień to był dzień w którym dotarło do mnie że trzeba zrezygnować z walki.
Więcej możesz poczytać w moim wątku: http://www.netkobiety.pl/t78897.html

Na początku września miałam okazję go spotkać na imprezie, udawał że mnie nie zna, a ja też nie narzucałam się. Wtedy gdy na niego patrzyłam nie czułam nic, był mi obojętny. Później przez parę dni chodziłam jak struta, nie mogłam pojąć tego, że kiedyś byliśmy ze sobą tak blisko, a teraz nawet cześć sobie nie powiemy.
Za 2 tygodnie znów go zobaczę, to spotkanie jest nieuniknione. Chyba też dlatego coraz więcej mam o nim myśli, coraz częściej śni mi się. W głowie układają mi się różne scenariusze, a i tak co ma być to będzie. Dodatkowo nakręcają mnie informacje o tym, że koleżanka zeszła się ze swoim byłym i tego typu podobne historie, które docierają do mnie w ostatnim czasie.

15

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Czuję, że dołączę do tego wątku. Jestem od dziś na forum, porzucona po 28 latach przez Męża, który się nagle "zakochał". Założyłam oddzielny wątek. Męża nie ma trzy miesiące w domu, a ja jestem w coraz gorszym stanie, tęsknię coraz bardziej i nic nie pomaga. Chodzę do psychologa od początku całej sytuacji - nic nie pomaga. Ktoś może by powiedział, że "kocham za bardzo" ale ja uważam, że albo się po prostu kocha, albo nie. Tyle dobrego nas łączyło, że nie sposób ot, tak - zapomnieć. Zresztą nie wiem, czy chcę. Nie jestem w stanie zrealizować choćby jednego z punktów Atelki.

16

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Autorko sądzę, iż powinnaś się pogodzić z tą sytuacją. On nie wróci, a Ty musisz żyć dalej. Zmienić tok myślenia, nie można przecież tak żyć. Nikt Ci nie każe o Nim zapominać, ale musisz pogodzić się z stanem rzeczy.

TosiaJ
Czytałam Twój wątek i powiem że sama nie wiem co powiedzieć. Nie rozumiem takiego postępowania, od tak ... Współczuję Ci, naprawdę.

17

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Choco a chciałabyś do niego wrócić?  Bo mówisz ze nie a potem ze docierają do ciebie historie.. (tak, w tym rozdwojeniu  też rozpoznaje siebie)

Tosia - czytałam Twój wątek.  Jestem w szoku że dojrzały facet po 28 latach może tak odplynac.. współczuję Ci bezgranicznie i naprawdę rozumiem ze tęsknisz za tym co było dobre.. nie masz wrażenia że to co się dzieje to jakas  pomyłka świata?  Błąd niedopatrzenie jakaś nie wasza ścieżka się wplątała..? Te punkty co je zrobiłam trochę dają, ale nieprzesadnie..

Agusia - ja wiem ze powinnam przecież! Wiem ze musze i ze tak się nie da żyć.  Wiem ale wiedza nic w moich głupich emocjach nie zmienia! Robię co mogę i mogę zrobić jeszcze wiele tylko co?  Jak mam to zmienić?  Bo naprawdę bardzo chętnie o nim zapomnę i ruszę  dalej..

18

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelko ale ja to mówię na własnym doświadczeniu. I uwierz mi wcale nie jest tak łatwo wybaczyć i zapomnieć. Teraz tak Ci się wydaje żeby tylko był ale jak by faktycznie do tego doszło to by nie była radość i szczęście, a strach, brak zaufania i kolejne miesiące udręki. Robisz dokładnie to co napisałaś- idealizujesz go. Wyobraź sobie, że masz możliwość "wychodzenia- wyżebrania" sobie jego miłości- zrobiłabyś to?

19

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
lilianna90 napisał/a:

Wyobraź sobie, że masz możliwość "wychodzenia- wyżebrania" sobie jego miłości- zrobiłabyś to?

Nieeeeeee.. dlatego siedze cicho.. nie odpowiadam na rzadkie zaczepki na fb (choć serce rwie). Ale wyobrażam sobie (często) ze przychodzę do domu on czeka pod drzwiami mówi ze chce pogadać rozmawiamy,  wyjaśniamy.. zaczynamy się rozumieć.. takie tam.. tak, często sobie wyobrażam różne warianty.  A wtedy - tak! Zawalcz o mnie ale wiedz ze i tak już wygrales..

20

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Nie powinnaś sobie wyobrażać nic co ma z Nim związek. Gdy tylko zaczynasz, zajmij się czymś i zmień myśli. W końcu wejdzie Ci to w nawyk i ani się obejrzysz, a nie będziesz o Nim myśleć smile.

21

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

(...) Ale wyobrażam sobie (często) ze przychodzę do domu on czeka pod drzwiami mówi ze chce pogadać rozmawiamy,  wyjaśniamy.. zaczynamy się rozumieć.. takie tam.. tak, często sobie wyobrażam różne warianty.  A wtedy - tak! Zawalcz o mnie ale wiedz ze i tak już wygrales..

Jeśli tak jest, jeśli cały czas snujesz marzenia z nim w roli głównej, to żadne z przedstawionych w początkowym poście zachowań nie przyniesie oczekiwanego przez Ciebie rezultatu.

22

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
agusia587 napisał/a:

Nie powinnaś sobie wyobrażać nic co ma z Nim związek. Gdy tylko zaczynasz, zajmij się czymś i zmień myśli. W końcu wejdzie Ci to w nawyk i ani się obejrzysz, a nie będziesz o Nim myśleć smile.

Dobra.  Spróbuję.  Jak się odezwie znowu to popłynę na bank ale pewnie trochę czasu upłynie a ja potrenuje wink w sumie logiczne rozwiązanie.. i mega trudne na oko.  Pewnie dlatego nawet go nie rozważałam.. no ale ok.  Challenge accepted wink ps. Dzisiaj mi lepiej. Dzisiaj płakałam tylko rano.  I tylko parę razy. A teraz czuję się taka silna..

Wielokropek - no wiem przecież.... te myśli same przychodzą.  Będę je przeganiac zamiast się nimi rozkoszować.  Ulga jest chwilowa a rozbudzone nadzieje bolą chyba bardziej niż totalna beznadzieja....

23

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Powinnaś też zerwać wszelki kontakt, WSZELKI. W przeciwnym wypadku co napisze, Ty będziesz cierpieć.

24

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelka

A ja proponuje spojrzeć zupełnie inaczej, wywrócic wszystko do góry nogami - jeśli chodzi o 'tradycyjne' sposoby radzenia sobie z rozstaniem smile

Zacznijmy od tego: Napisz co wg Ciebie było tak unikatowego odnośnie waszej więzi?
Za jakie konkretnie cechy tak go pokochałaś/zafascynowały Cię?

Wbrew pozorom nazywanie tego nie równa się rozpamiętywanie.
Jedynie idealizacja jest uwsteczniająca, nie analiza.

25

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:
agusia587 napisał/a:

Nie powinnaś sobie wyobrażać nic co ma z Nim związek. Gdy tylko zaczynasz, zajmij się czymś i zmień myśli. W końcu wejdzie Ci to w nawyk i ani się obejrzysz, a nie będziesz o Nim myśleć smile.

Dobra.  Spróbuję.  Jak się odezwie znowu to popłynę na bank ale pewnie trochę czasu upłynie a ja potrenuje wink w sumie logiczne rozwiązanie.. i mega trudne na oko.  Pewnie dlatego nawet go nie rozważałam.. no ale ok.  Challenge accepted wink ps. Dzisiaj mi lepiej. Dzisiaj płakałam tylko rano.  I tylko parę razy. A teraz czuję się taka silna..

Wielokropek - no wiem przecież.... te myśli same przychodzą.  Będę je przeganiac zamiast się nimi rozkoszować.  Ulga jest chwilowa a rozbudzone nadzieje bolą chyba bardziej niż totalna beznadzieja....


Ulga przyjdzie za kilka tygodni.
Płacz jest ok.
Podobno chłopaki nie płaczą. A ja wyłem jak bóbr przez kilka tygodni. Potajemnie smile

26

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
emde napisał/a:
Atelka napisał/a:
agusia587 napisał/a:

Nie powinnaś sobie wyobrażać nic co ma z Nim związek. Gdy tylko zaczynasz, zajmij się czymś i zmień myśli. W końcu wejdzie Ci to w nawyk i ani się obejrzysz, a nie będziesz o Nim myśleć smile.

Dobra.  Spróbuję.  Jak się odezwie znowu to popłynę na bank ale pewnie trochę czasu upłynie a ja potrenuje wink w sumie logiczne rozwiązanie.. i mega trudne na oko.  Pewnie dlatego nawet go nie rozważałam.. no ale ok.  Challenge accepted wink ps. Dzisiaj mi lepiej. Dzisiaj płakałam tylko rano.  I tylko parę razy. A teraz czuję się taka silna..

Wielokropek - no wiem przecież.... te myśli same przychodzą.  Będę je przeganiac zamiast się nimi rozkoszować.  Ulga jest chwilowa a rozbudzone nadzieje bolą chyba bardziej niż totalna beznadzieja....


Ulga przyjdzie za kilka tygodni.
Płacz jest ok.
Podobno chłopaki nie płaczą. A ja wyłem jak bóbr przez kilka tygodni. Potajemnie smile

Płaczą tongue tylko właśnie potajemnie smile. Mój też płakał jak bóbr, a i wielu innych. Tylko że faceci wolą się z tym kryć smile.

27

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Nooo Tak.. ale nie usunę go z fb. Jest w grupie znajomych którzy nie mają dostępu do mojego walla i ja nie mam jego aktualności na swoim, czat zamknięty  (nie widzę go) ale nie usunę ani nie zablokuje. To takie słabe moim zdaniem.  Takie.. no.. dziecinne może się wydawać?  Nie chce żeby wiedział ze mnie nie przeszło.... za to jego nową usunęłam ze znajomych (tak.. znam ją.  Dlatego wiem ze jest bardzo spoko) - no brawo ja..

28

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Czy chciałabym? hmm... Bardziej chyba chciałabym usłyszeć od niego, że to był błąd. Nie wiem czy potrafiłabym z nim jeszcze być. To rozstanie nauczyło mnie czegoś, zmieniło. Może nie był to związek idealny, ale czułam to niesamowite porozumienie dusz. Jeśli zobaczyłabym, że w nim też zaszła zmiana, to może i dalibyśmy radę stworzyć coś nowego, lepszego?
No ale koniec z fantazjowaniem, bo wiem że to się nigdy nie przydarzy, więc nadal mogę sobie spokojnie żyć w pojedynkę tongue

29

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Tosia - czytałam Twój wątek.  Jestem w szoku że dojrzały facet po 28 latach może tak odplynac.. współczuję Ci bezgranicznie i naprawdę rozumiem ze tęsknisz za tym co było dobre.. nie masz wrażenia że to co się dzieje to jakas  pomyłka świata?  Błąd niedopatrzenie jakaś nie wasza ścieżka się wplątała..? Te punkty co je zrobiłam trochę dają, ale nieprzesadnie..

Atelka, uchodzę za osobę "mocno rozgarniętą" z analitycznym, bystrym umysłem. Ale tego nie jestem kompletnie w stanie ogarnąć. Pomyłka świata - to chyba za mało powiedziane. Całość jest niekompatybilna. Tęsknię za całym okresem naszego małżeństwa, bo to było niemal 28 dobrych lat. Tęsknię za Mężem, choć ta historia z "wierzącą panią" trwa od początku lipca a Mąż nie mieszka w naszym domu już 3 miesiące, ja nadal żywię do Niego głębokie uczucie połączone z nieustającą troską. Być może za bardzo traktuję Go jak dziecko, ale On tak się teraz zachowuje. Chwilami jestem wręcz  zażenowana, bo przecież to już niemłody facet. Widujemy się rzadko, w zasadzie tylko "służbowo", choć dla mnie każde spotkanie to możliwość pobycia z Nim i obserwacji co się dzieje. Przepraszam, że w tym wątku aż tyle piszę o sobie. Pozdrawiam smutno z pustego mieszkania...

30

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
chocoshock napisał/a:

No ale koniec z fantazjowaniem, bo wiem że to się nigdy nie przydarzy, więc nadal mogę sobie spokojnie żyć w pojedynkę tongue

big_smile biorę. 

Tosia
Nie pokusze się o rady ani przewidywania co będzie bo jak widać sama sobie nie radzę. Mogę cię co najwyżej wziąć na wódkę albo na siłownię - prostacko radze sobie z dołkami swoimi i innych.

I pisz gdzie chcesz, naprawdę. I ile chcesz. i tu i u siebie będziesz na pewno przeczytana i zrozumiana . Jedno wiem na pewno- ten paraliżujacy ból mija. Tym, którzy mówią ze tęsknota tez minie staram się wierzyć. 
Pisz smile bardzo chce za jakiś czas czytać coraz bardziej pozytywne wpisy.

31

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

I pisz gdzie chcesz, naprawdę. I ile chcesz. i tu i u siebie będziesz na pewno przeczytana i zrozumiana . Jedno wiem na pewno- ten paraliżujacy ból mija. Tym, którzy mówią ze tęsknota tez minie staram się wierzyć. 
Pisz smile bardzo chce za jakiś czas czytać coraz bardziej pozytywne wpisy.

Tylko co dla kogo jest czy będzie "pozytywem"? Zależy od naszych oczekiwań. Cel jest jeden - by minęło to bolesne odczuwanie, tęsknota. Ale dróg do niego jest kilka. Zapomnienie, zastąpienie "obiektu" tęsknoty czy jednak "nawrócenie" wiarołomnego... Mi pozostaje żyć nadzieją, bo ani zapomnieć ani zastąpić się nie da... sad

32

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Gdybyś nie poszła z nim do łóżka to nie byłoby takiego szoku po zerwaniu. Trzeba poznawać chłopaka kilka miesięcy bo w tym czasie możesz zmienić zdanie. Jeśli przetrwacie ten okres to można myśleć o związku.

33

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
MrSpock napisał/a:

Gdybyś nie poszła z nim do łóżka to nie byłoby takiego szoku po zerwaniu. Trzeba poznawać chłopaka kilka miesięcy bo w tym czasie możesz zmienić zdanie. Jeśli przetrwacie ten okres to można myśleć o związku.

a w jakim to kontekście?

34

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Atelka

A ja proponuje spojrzeć zupełnie inaczej, wywrócic wszystko do góry nogami - jeśli chodzi o 'tradycyjne' sposoby radzenia sobie z rozstaniem smile

Zacznijmy od tego: Napisz co wg Ciebie było tak unikatowego odnośnie waszej więzi?
Za jakie konkretnie cechy tak go pokochałaś/zafascynowały Cię?

Wbrew pozorom nazywanie tego nie równa się rozpamiętywanie.
Jedynie idealizacja jest uwsteczniająca, nie analiza.


Elle..
poczucie humoru, identyczne plany życiowe, numerologia ( wink ), wzajemne zarażanie się pasją, poczucie "jestem w domu" w jego towarzystwie, różne wady i zalety, które składały się jak puzzle, bardzo podobny światopogląd, podobne podejście do życia,umiejętność (wbrew pozorom rzadka) szanowania swoich odmienności.... i do tego masa uczuć, takich niezwiązanych z motylkami tylko takich stabilnych, pewnych (sic), spokojnych (double sic)..

do tego intelektualny żywioł, rozmowy do rana na temat polityki, feminizmu czy tezy, że mamy chipy i jesteśmy śledzeni przez kosmitów wink

te drobne rzeczy na co dzień.. niektórzy mówią, że po kilku latach ludzie nabierają do siebie wstrętu - ja nie jestem w stanie znaleźć nic takiego.. no może śmierdzące ciuchy po hardkoworowej siłowni umieszczane celem wyschnięcia na grzejniku wink

umiejętność rozwiązywania konfliktów ze śmiechem.

ech..

elle, do czego ten pomysł ma prowadzić? Bo na razie uświadomiłam sobie, że chyba był jeden jedyny taki na tej ziemi, i wszystkich ziemiach równoległych ;/

35

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Dziewczyny ja na prawdę Was rozumiem. Ileż było we mnie złości jak słyszałam te wszystkie dobre rady, które według mnie wtedy nic nie dawały. Myślałam sobie, że nikt mnie tak poważnie nie rozumie bo tego nie przeżywa, że tylko ja wiem jak cierpię. Jaki ze mnie Werter co umiera z miłości.  A teraz z perspektywy czasu myślę sobie jaka byłam głupia i niepoważna, że tak płakałam, nie mogłam jeść i nie miałam siły żeby w ogóle funkcjonować. Nie było dnia żebym nie myślała o moim byłym. Też marzyłam o momencie kiedy on błaga o wybaczenie i sielanka trwa. Potem moje myśli zmieniły tor na "błaga o wybaczenie, a ja go poganiam", ale dalej czułam że tęsknie, a na końcu nie było już żadnych myśli tylko obojętność. Po prawie roku mój ex oczywiście pisał, dzwonił, prosił o spotkania, przepraszał itd. ale tak jak mówię spełniły się moje marzenie z przed roku, a ja w ogolę już tego nie chcę. Nie życzę mu źle, ani dobrze. Po prostu jest mi całkiem obojętny. Widać potrzebujecie odrobinę więcej czasu i pracy nad własnym podejściem. Z tego się poważnie da wyjść. Kochałam na zabój tak jak Wy i nie wyobrażałam sobie, że mogę pokochać kogoś innego. To wszystko były moje wymysły, scenariusze, które podstawiał mój umysł bo do nich był przyzwyczajony. Ale to tylko złudzenie, z którym da się wygrać!!!!!!

36

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
lilianna90 napisał/a:

Po prawie roku mój ex oczywiście pisał, dzwonił, prosił o spotkania, przepraszał itd.

ale wiesz, że np. ja wyciągnęłam z tego tylko to co powyżej? (jest szansa, jest szansa, to się zdarza, hurra) wink

A tak na poważnie, lilianna, brawo! Super, naprawdę, szczerze zazdroszczę.

Ja jestem na takim zabawnym etapie będącym połączeniem twojego pierwszego i ostatniego. Tęsknię i szlocham z tęsknoty jednocześnie mając świadomość, jakie to jest głupie i bezsensowne. Już teraz sobie mówię: jak możesz tracić czas na żale za kimś kto cię nie chce, jaka jesteś nienormalna, zajmij się życiem, przecież zasadniczo jest całkiem spoko i pewnie jeszcze będziesz się śmiała do odbicia w lustrze ze szczęścia.

No.

Ale potem przychodzi głupia noc, albo ferelny ranek, albo on napisze bo zdobył płytę naszego ulubionego zespołu i może bym chciała żeby mi zgrał - i wszystko psu na budę.

Potrafię sobie powiedzieć, że stop tych żali i tęsknot, zabieram się za swoje życie. Ale potem dzieje się coś, co sprawia, że zapominam, że miałam zapomnieć..

Niecierpliwie czekam na Elle i jej pomysł. Może, skoro nie działają tradycyjne metody, jej podejście odwrócone zadziała...? smile

37

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Atelka

A ja proponuje spojrzeć zupełnie inaczej, wywrócic wszystko do góry nogami - jeśli chodzi o 'tradycyjne' sposoby radzenia sobie z rozstaniem smile

Zacznijmy od tego: Napisz co wg Ciebie było tak unikatowego odnośnie waszej więzi?
Za jakie konkretnie cechy tak go pokochałaś/zafascynowały Cię?

Wbrew pozorom nazywanie tego nie równa się rozpamiętywanie.
Jedynie idealizacja jest uwsteczniająca, nie analiza.


Elle..
poczucie humoru, identyczne plany życiowe, numerologia ( wink ), wzajemne zarażanie się pasją, poczucie "jestem w domu" w jego towarzystwie, różne wady i zalety, które składały się jak puzzle, bardzo podobny światopogląd, podobne podejście do życia,umiejętność (wbrew pozorom rzadka) szanowania swoich odmienności.... i do tego masa uczuć, takich niezwiązanych z motylkami tylko takich stabilnych, pewnych (sic), spokojnych (double sic)..

do tego intelektualny żywioł, rozmowy do rana na temat polityki, feminizmu czy tezy, że mamy chipy i jesteśmy śledzeni przez kosmitów wink

te drobne rzeczy na co dzień.. niektórzy mówią, że po kilku latach ludzie nabierają do siebie wstrętu - ja nie jestem w stanie znaleźć nic takiego.. no może śmierdzące ciuchy po hardkoworowej siłowni umieszczane celem wyschnięcia na grzejniku wink

umiejętność rozwiązywania konfliktów ze śmiechem.

ech..

elle, do czego ten pomysł ma prowadzić? Bo na razie uświadomiłam sobie, że chyba był jeden jedyny taki na tej ziemi, i wszystkich ziemiach równoległych ;/

Podobnie i u mnie, to samo poczucie humoru, miłe dokuczanie sobie i dogryzanie smile czułam w nim najlepszego przyjaciela i partnera. Rozumieliśmy się bez słów. Przez tyle lat nawet nigdy nie poczułam, że nie mamy o czym gadać czy co robić. Nie nudziliśmy się sobą. Wspólna pasja, marzenia, spojrzenie na świat. Byliśmy po prostu takim zgranym duetem. Moi bliscy traktowali go jak członka rodziny, a z moim tatą byli najlepszymi przyjaciółmi - nie sądziłam nigdy że aż tak silna może być więź między chłopakiem córki a jej ojcem.

Ja całe szczęście nie płaczę, w sumie to może po tym wszystkim płakałam przez parę sekund. Ale gdzieś to nadal we mnie wszystko siedzi. Gdzieś jego obraz i wspomnienia z nim związane tkwią we mnie. A dziś w nocy znów mi się śnił... że daliśmy sobie szansę, wróciliśmy do siebie i byliśmy szczęśliwi.
Mój niedobry mózg płata mi figle tongue

38

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
chocoshock napisał/a:

Podobnie i u mnie, to samo poczucie humoru, miłe dokuczanie sobie i dogryzanie smile czułam w nim najlepszego przyjaciela i partnera. Rozumieliśmy się bez słów. Przez tyle lat nawet nigdy nie poczułam, że nie mamy o czym gadać czy co robić. Nie nudziliśmy się sobą. Wspólna pasja, marzenia, spojrzenie na świat. Byliśmy po prostu takim zgranym duetem. Moi bliscy traktowali go jak członka rodziny, a z moim tatą byli najlepszymi przyjaciółmi - nie sądziłam nigdy że aż tak silna może być więź między chłopakiem córki a jej ojcem.

Ja całe szczęście nie płaczę, w sumie to może po tym wszystkim płakałam przez parę sekund. Ale gdzieś to nadal we mnie wszystko siedzi. Gdzieś jego obraz i wspomnienia z nim związane tkwią we mnie. A dziś w nocy znów mi się śnił... że daliśmy sobie szansę, wróciliśmy do siebie i byliśmy szczęśliwi.
Mój niedobry mózg płata mi figle tongue

choco, to pewnie przez ten mój wątek. sorry..
też mam sny z nim. i nią. moja podświadomość nie bardzo mnie chyba lubi wink Twoja jest milsza smile

39 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-01 23:04:56)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

elle, do czego ten pomysł ma prowadzić? Bo na razie uświadomiłam sobie, że chyba był jeden jedyny taki na tej ziemi, i wszystkich ziemiach równoległych ;/

Wbrew pozorom wymienienie tych cech nie miało w zamyśle dręczenia Cię wink

A moja nie tyle 'metoda', co odmienne spojrzenie polega na nauczeniu się "odklejania" konkretnych cech, które nas urzekają od konkretnej OSOBY, która jest 'tylko i aż' ich materializacją.

Możesz w to dziś nie wierzyć, ale osób, które posiadają zestaw cech, które wymieniłaś jest więcej niż jedna na świecie, ba - więcej niż jedna w Polsce! wink

Ale nie jesteś w stanie dostrzec tego, bo Twoja podświadomość nałożyła je i utożsamia  z jedna konkretną osobą. Twoim zadaniem jest pomóc jej się "odkleić" - i pokazać, to co napisałam wyżej, przekonać ją do tego, bo taka jest prawda. Iluzją jest Twoje obecne myślenie jakoby jego osoba była niezastąpiona.

Jak to zrobić?
Przede wszystkim najpierw musi na taką możliwość siebie (swoja podświadomość ) otworzyć, a z czasem zaczniesz przyciągać osoby i doświadczenia, które Ci ten nowy pogląd, nową perspektywę będą potwierdzać.
Tak działa Prawo Przyciągania, nie odwrotnie, czyli nie tak, że najpierw musisz spotkać TĘ osobę żeby uwierzyć.
Nie, bo wtedy nawet jeśli spotkasz, to nie będziesz tych cech w takich osobach zauważać, póki podświadomość taką możliwość z góry odrzuca.

40

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

przekładając to na język praktyczny - mam szukać w ludziach (załóżmy, że na początku będę szukała gdzie popadnie bez intencji związkowej) cech, które cenię u byłego, żeby przekonać siebie, że nie są one unikatowe - dobrze?
Tylko że ja znam ludzi, którzy mają te cechy. Po trzy, dwie, 5.. ale nigdy na raz.
Ale ok. Skoro mogłam zacząć chodzić na siłownię i wyrzucić z domu całą bieliznę to mogę też szukać w ludziach tych cech.

Znam jeszcze metodę pytań kwantowych. To akurat również mocno fajne.

41

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Nie musisz usilnie tych cech szukać u innych, wystarczy, że się uczciwie otworzysz na fakt, że takowe są i to w podobnym jak miałaś (i lepszym!) pakiecie smile

Uwierz, że wszyscy bez wyjątku, popadają po porzuceniu (czy koszu) w iluzję, że dana osoba była unikatowa. Jasne, była - ale w znaczeniu: jedyna w swoim rodzaju, ale nie jedyna odpowiednia dla nas.
Takich osób jest o wiele więcej, tylko często boimy się, że ich nie spotkamy, bo zwyczajnie..czasem nie wiemy jak do nich dotrzeć, w jakich miejscach bywać, itp.
To naturalny tok rozumowania i wynikający z niego niepokój. Ważne by nie utożsamiać tego lęku z "wyjątkowością" danej osoby, to tylko lęk przed tym, że nie wiemy gdzie i kiedy spotkamy nową dopasowaną do nas osobę smile

42

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

tak, boje się, że to niemożliwe.
ale z tego co piszesz, można wysnuć wniosek, że miłości nie ma, jest tylko zestaw mniej lub bardziej zgodnych cech. Zero metafizyki - czyste, intelektualno-biologiczne zgranie dwóch homo sapiens. Tak myślisz?

43 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-02 00:53:56)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Nie, ja wbrew pozorom wierzę w Miłość.
Tyle, że ja mam z Miłością jedynie pozytywne skojarzenia. Tzn. nie jest dla mnie miłością jednostronne, nieodwzajemnione uczucie. Po prostu nie jest.
Niektórzy wierzą, że tylko miłość niespełniona = ta prawdziwa, wg mnie jest dokładnie odwrotnie.

Ta nieodwzajemniona to pogoń za iluzją, zauroczenie/zakochanie kiedyś się kończą, a Miłość - trwa.
Tak jak z przyjaźnią -możesz mieć lepsze, gorsze i paskudne dni, ale przyjaciel nie odwróci się od Ciebie. Z Miłością wg mnie jest podobnie (nie licząc zachowań patologicznych, ale to znowu z miłością nie ma nic wspólnego).

44

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Nie, ja wbrew pozorom wierzę w Miłość.
Tyle, że ja mam z Miłością jedynie pozytywne skojarzenia. Tzn. nie jest dla mnie miłością jednostronne, nieodwzajemnione uczucie. Po prostu nie jest.
Niektórzy wierzą, że tylko miłość niespełniona = ta prawdziwa, wg mnie jest dokładnie odwrotnie.

Ta nieodwzajemniona to pogoń za iluzją, zauroczenie/zakochanie kiedyś się kończą, a Miłość - trwa.
Tak jak z przyjaźnią -możesz mieć lepsze, gorsze i paskudne dni, ale przyjaciel nie odwróci się od Ciebie. Z Miłością wg mnie jest podobnie (nie licząc zachowań patologicznych, ale to znowu z miłością nie ma nic wspólnego).

A może jest i tak i tak? A może ludzie czasem błądzą, mylą miłość z pożądaniem/zauroczeniem a jej brak z chwilową nudą/jakąś ujemną burzą hormonalną.

Myślę tu o moim eksie, który kiedyś (raz, szkoda że nie podchwyciłam tematu, ale wtedy nie byłam gotowa) wyrzucił z siebie coś takiego - kiedy byłem z nią uświadomiłem sobie, że kocham Ciebie. Ona to ta pierwsza, od zdrady. Ta aktualna to normalnie uczciwy związek.

Myślę też o mężu Tosi, któremu ewidentnie dobrostan i wiek namieszały w głowie i który na 90% będzie żałował tego, co robi..


Że nic nie jest czarno-białe, a szary to nie tylko ubrudzony biały tylko całkiem realny obraz rzeczywistości.

Że można kochać, ale o tym zapomnieć. Że można kochać, ale dać się ponieść. Że można kochać z wzajemnością i można kochać bez. I wszystko to jest miłość. I że można kochać (hmm, tu nie jestem pewna) dwie osoby jednocześnie..?

45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-02 01:18:49)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Powiem Ci coś.

Nie da się 'kochać' w taki sposób w jaki ktoś tego od Ciebie oczekuje, jeśli to oznacza totalną zmianę swojego charakteru, tzw. "przeskoczenie samego siebie".
Jeśli ktoś myli uczucie z pożądaniem, tzn. że tego rodzaju płytkie więzi leżą w jego charakterze i on tak właśnie "kocha", dopóki nie zdecyduje, że pora zmienić coś w sobie i ta zmiana przełoży się na charakter, a w dalszej kolejności na podejście do siebie, do Miłości, etc.

Wiele ludzkich tragedii i rozpamiętywanie przeszłości bierze się z tego, że ludzie budują sobie w głowie jakiś obraz ukochanej osoby, który nijak nie przystaje do tego kim ta osoba naprawdę jest - uwaga: naprawdę nie oznacza zachowania w okresie największego 'haju' i tzw. miesiąca miodowego, tylko właśnie sposób w jaki ktoś się zachowuje gdy haj się kończy. I wokół tego wyobrażenia dobudowują sobie całą resztę osobowości i charakteru danego człowieka,. Potem tęsknią za wytworem własnych urojeń i fantazji.
Haj się skończył, związek się skończył, ale opary fantazji pozostały wink

46

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Powiem Ci coś.

Wiele ludzkich tragedii i rozpamiętywanie przeszłości bierze się z tego, że ludzie budują sobie w głowie jakiś obraz ukochanej osoby, który nijak nie przystaje do tego kim ta osoba naprawdę jest - uwaga: naprawdę nie oznacza zachowania w okresie największego 'haju' i tzw. miesiąca miodowego, tylko właśnie sposób w jaki ktoś się zachowuje gdy haj się kończy. I wokół tego wyobrażenia dobudowują sobie całą resztę osobowości i charakteru danego człowieka,. Potem tęsknią za wytworem własnych urojeń i fantazji.
Haj się skończył, związek się skończył, ale opary fantazji pozostały wink

Wydaje mi się Elle, że piszesz to z myślą o mnie. Nie jest tak. Znam tego człowieka z najlepszych i najgorszych stron. Pamiętam etap motylków (osobiście nie przepadam), etap stabilny (cenię) i etap końcowy. Wiem jak się zmieniał i jak ja się zmieniałam. Niektóre jego zmiany kiedyś byłyby nie do pomyślenia. Ale to był on, mój, kochany więc te zmiany nie były dla mnie problemem. Ewoluowaliśmy oboje, niestety być może w kapkę innych kierunkach wink

To, że za nim tęsknię i myślę, że kocham nie jest jednoznaczne z tym, że karmię się iluzją. Raczej dokładnie odwrotnie - wiem jak jest najgorzej i jak jest najlepiej. I chcę. Chcę jeść rogaliki na tarasie i kłócić się o większe czy mniejsze pierdy. Chcę chodzić na palcach jak ma fazę trawienia problemu i chcę być tą, która pierwsza będzie spytana o radę, czy to co wymyślił to dobre jest. I chcę też nieznanego z nim. Tzn. chciałabym wink

I to naprawdę nie znaczy, że chcę tego, co sobie wyobraziłam, co w rzeczywistości nie istnieje. On taki jest, teraz pewnie dla niej. Może dla niej inny, bo i ona inna.

Z drugiej strony zawsze drugi człowiek jest trochę tajemnicą i te czarne plamy jakoś sobie uzupełniasz wyobrażeniami. Może moje wyobrażenia były inne, niż faktyczna zawartość czarnych plam. Ale tego nie unikniesz, niezależnie od wewnętrznego rozwoju, miłości, dojrzałości, realizmu itp.

47 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-02 02:25:54)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Pisałam ogólnie, nie o Tobie w tym momencie, ale fajnie, że się odniosłaś.

Ja wierzę, że Ty go znasz - na pewno lepiej niż ja wink Może Twoje uczucie jest właśnie tak świadome, bo oparte na tym co opisujesz.
Ja po prostu jestem bardziej 'praktyczna' i nie potrafię kochać kogoś, kto mnie nie chce.
Wtedy 'automatycznie' mi się uczucia w tamtym kierunku wyłączają.

Tak jak z przyjaźnią - w sumie to co napisałaś odnośnie miłości do niego ja mogłabym tak samo opisać odczucie przyjaźni, tzn. taką mam szczęście mieć obecnie i dopóki czuję, że ktoś mnie odbiera w ten sposób i przy mnie trwa, to ja jestem lojalna.
Gdyby to się w którymś momencie skończyło i zobaczyłabym, że ta przyjaźń zbacza w niechcianym kierunku - moje ciepłe uczucia w kierunku tej osoby wygasłyby (szybciej lub później, kwestia czasu).

Nie kocham bez wzajemności.
A skoro Miłość jest decyzją to decyzje można zmienić, gdy zajdą odpowiednie przesłanki.
Skoro ktoś mógł, to dlaczego ja nie?
Tak ja to czuję.

48

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelka wypisujesz, że się świetnie dogadywaliście, że było cudownie, że to samo poczucie humoru itd., ale... Tak zawsze jest jakieś ale- On tak nie uważał. Czy to nie jest dla Ciebie wystarczający powód, że jednak Wasz związek nie był taki idealny? On uznał, że jednak nie jesteś taka jedyna i wyjątkowa. Absolutnie nie chcę być niemiła czy wredna, staram się tylko uzmysłowić, że to jest tylko i wyłącznie Twój punkt widzenia. Dlatego tak go idealizujesz bo gdyby tak faktycznie było to teraz byś dalej była jego dziewczyną. I niestety, ale mam wrażenie, że podświadomie nie chcesz się go pozbyć ze swojej głowy. Robisz wszystko to co ludzie radzą, odhaczasz każdy punkt na liście, obalając, że jest nieskuteczny, a tak naprawdę tak jesteś uczepiona swojego ex, że nawet jak by ktoś wymyślił na to pigułki to by Ci nie pomogły bo tego trochę nie chcesz. Zamiast zmierzyć się z rzeczywistością, która Ci się nie podoba wolisz fantazjować bo to jest łatwiejsze. Łatwiej jest snuć fantazje i pogrążać się w tęsknocie i obmyślaniu, ale będzie super jak wróci niż realnie kierować swoim życiem ze świadomością, że nie ma Was i już nie będzie. I nie dlatego, że on już nie chce, ale dlatego, że tylko tak możesz osiągnąć prawdziwe szczęście niezależne od osób postronnych.

Odnośnie wątku miłości- jest jeszcze coś takiego jak przyzwyczajenie i wygoda, strach przed samotnością i to z miłością nie ma nic wspólnego, a bardzo często to mylimy. Dla mnie miłość to uczucie głębsze, pozbawione roszczeń i egoizmu. Ale nie wiąże się to z "poświęceniem i cierpiętnictwem".

49

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
lilianna90 napisał/a:

Atelka wypisujesz, że się świetnie dogadywaliście, że było cudownie, że to samo poczucie humoru itd., ale... Tak zawsze jest jakieś ale- On tak nie uważał. Czy to nie jest dla Ciebie wystarczający powód, że jednak Wasz związek nie był taki idealny? .



Nie, no jasne że nie był idealny. Nie był.

lilianna90 napisał/a:

On uznał, że jednak nie jesteś taka jedyna i wyjątkowa.

No tak. Wiem. Pomylił się wink


lilianna90 napisał/a:

  Zamiast zmierzyć się z rzeczywistością, która Ci się nie podoba wolisz fantazjować bo to jest łatwiejsze. Łatwiej jest snuć fantazje i pogrążać się w tęsknocie i obmyślaniu, ale będzie super jak wróci niż realnie kierować swoim życiem ze świadomością, że nie ma Was i już nie będzie. I nie dlatego, że on już nie chce, ale dlatego, że tylko tak możesz osiągnąć prawdziwe szczęście niezależne od osób postronnych.

Lilianna ale to nie jest tak, że ja tkwię w zawieszeniu. Kieruję realnie swoim życiem ze świadomością, że nas nie ma pozostawiając w swojej głowie otwartą opcję, że będziemy. Życie zaskakuje nas przecież na każdym kroku. Jutro mogę spotkać miłość, przy której wcześniejsze miłości zbledną. Jutro mogę zginąć. Jutro mogę go spotkać i powie mi, że kocha mnie, mnie i tylko mnie wink Jutro może być też koniec świata.

lilianna90 napisał/a:

Odnośnie wątku miłości- jest jeszcze coś takiego jak przyzwyczajenie i wygoda, strach przed samotnością i to z miłością nie ma nic wspólnego, a bardzo często to mylimy. Dla mnie miłość to uczucie głębsze, pozbawione roszczeń i egoizmu. Ale nie wiąże się to z "poświęceniem i cierpiętnictwem".

No zgadzam się, jasne. Cierpiętnictwo w ogóle w każdych okolicznościach mnie wkurza (nie cierpienie, cierpiętnictwo właśnie). Mam wrażenie, że to jest takie mega powszechne i oczekiwane społecznie? Nie możesz być zadowolony i lepiej narzekać. Wczoraj powiedziałam komuś, że lubię to, co robię co skutkowało przekonywaniem mnie przez kolejne 10 minut, że na pewno nie lubię, po prostu nie uświadamiam sobie. Masz dziecko? Ach, te nieprzespane noce. Masz faceta - och, on jest leniem/pracoholikiem/za bardzo poświęca się swojej pasji/nie ma pasji... Jesteś singlem - och, wiecznie samotna, smutna i co wieczór pijana.

Jest taki bardzo fajny serial HBO Pozostawieni. Jest w nim wątek, w którym bohater opiekuje się całkowicie sparaliżowaną żoną - z taką czułością i radością, jakby to stanowiło absolutne spełnienie jego marzeń. To się kwalifikuje pod miłość, prawda?

I nie wierzę w miłość pozbawioną roszczeń i egoizmu. Nawet rodzice swoje dzieci kochają z dużą dawką egoizmu i roszczeń. Pewnie dlatego, że spierają się dwie miłości - ta do kogoś i ta do siebie.

50

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Raczej miłość rodzica do dziecka jest jeszcze inna. Raczej rodzice jak kochają to od początku do końca swoje dzieci. Nie spotkałam się z sytuacją "córeczko kochałam Cię 14 lat, ale zaczęło się między nami psuć i poznałam nową córkę":D Ale tak jak mówię dla mnie miłość rodzicielska zawsze będzie poziom wyżej niż miłość partnerska.

Ale to dobrze, że masz otwartą opcję- może jeszcze będziemy razem. Życie jest przewrotne i pewni możemy być tylko śmierci, ale ta "opcja" powoduje w Tobie ból, smutek, płacz i cały pakiet negatywnych emocji. Będzie ona miała sens dopiero jak podejdziesz do niej z dystansem.

Czy jest coś na tę chwilę co kochasz robić. Co Cię wyłącza i powoduje, że jesteś radosna i beztroska?

51

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
lilianna90 napisał/a:

Czy jest coś na tę chwilę co kochasz robić. Co Cię wyłącza i powoduje, że jesteś radosna i beztroska?

Masa rzeczy smile Ja generalnie jestem większość czasu radosna i mało co mnie nie cieszy. Czasem zdarzają się takie godziny, rzadziej dni, że jestem wilgotną szmatką porzuconą w kącie łazienki, lekko już nadgniłą. Ale potem się zbieram i osuszam, nie ma źle wink
Napisałam tu w naprawdę ciężkim dołku. Ale jest lepiej, co mi przypomina, że powinnam Wam podziękować - dziękuję smile

52

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

jestem wilgotną szmatką porzuconą w kącie łazienki

Nie jesteś.
Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz.
smile

53

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
emde napisał/a:
Atelka napisał/a:

jestem wilgotną szmatką porzuconą w kącie łazienki

Nie jesteś.
Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz.
smile

bywam. ale przestanę w końcu wink thx smile

54

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelko, a może po prostu zastanów się do czego Ci takie kochanie w pojedynkę potrzebne?
Co Ci to pod względem emocjonalnym i psychologicznym daje, od czego odwracasz uwagę skupiając się na przeszłości.

To nigdy nie jest tak, że podtrzymujemy emocje i myśli, które nas zatrzymują w miejscu, bez powodu. Tylko pozornie wydaje się, że to "dzieje się samo" i nie mamy na to wpływu.
Chcemy go nie mieć, bo chcemy trwać w przeszłości. Z jakiegoś powodu..wbrew pozorom to nie chodzi tylko o te przyjemne wspomnienia.

55

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Lilianna ale to nie jest tak, że ja tkwię w zawieszeniu. Kieruję realnie swoim życiem ze świadomością, że nas nie ma pozostawiając w swojej głowie otwartą opcję, że będziemy. Życie zaskakuje nas przecież na każdym kroku. Jutro mogę spotkać miłość, przy której wcześniejsze miłości zbledną. Jutro mogę zginąć. Jutro mogę go spotkać i powie mi, że kocha mnie, mnie i tylko mnie wink Jutro może być też koniec świata.


Atelka podobnie myślę tak jak ty, z tym że w mojej głowie otwarta jest bardzo malutka opcja, że będziemy.


Elle88 napisał/a:

To nigdy nie jest tak, że podtrzymujemy emocje i myśli, które nas zatrzymują w miejscu, bez powodu. Tylko pozornie wydaje się, że to "dzieje się samo" i nie mamy na to wpływu.
Chcemy go nie mieć, bo chcemy trwać w przeszłości. Z jakiegoś powodu..wbrew pozorom to nie chodzi tylko o te przyjemne wspomnienia.


Elle, a jaki według ciebie może być powód takiego trwania w przeszłości? Bo ja doskonale pamiętam i te złe chwile w których mnie zawiódł, w których nie miałam już sił do niego i myślałam żeby to zakończyć. A jednak i tak nadal mam myśli, że byliśmy tak fajnie dopasowani, zgrani i że ciężko mi będzie odnaleźć kogoś komu tak zaufam, przed kim w pełni się otworzę. Tak więc co może być powodem?

56

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Chocoshock piszesz w ten sam sposób-
" A jednak i tak nadal mam myśli, że byliśmy tak fajnie dopasowani, zgrani i że ciężko mi będzie odnaleźć kogoś komu tak zaufam, przed kim w pełni się otworzę. Tak więc co może być powodem?"
Zauważ, że tylko Ty tak to widzisz bo On nie. Inaczej dalej byście trwali razem. Ufałaś komuś kto najzwyczajniej nie chciał już z Tobą być, czy faktycznie nie znajdziesz nikogo innego komu będziesz mogła w ten sam sposób zaufać? Myślę dziewczyny, że stać Was na miłość, która płynie z dwóch stron, a nie tylko jednej. Jeżeli w pełni odbudujecie poczucie własnej wartości nie będziecie nawet dopuszczały do siebie myśli, żeby wrócić kiedykolwiek do ex.

57

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
lilianna90 napisał/a:

Chocoshock piszesz w ten sam sposób-
Jeżeli w pełni odbudujecie poczucie własnej wartości nie będziecie nawet dopuszczały do siebie myśli, żeby wrócić kiedykolwiek do ex.

Może być na opak. Mamy tak wysokie poczucie własnej wartości, że wiemy, że trudno znaleźć kogoś, kto nam będzie odpowiadał wink
Ale mnie osobiście chyba Twoja wersja dotyczy wink


Elle88 napisał/a:

Elle, a jaki według ciebie może być powód takiego trwania w przeszłości? Bo ja doskonale pamiętam i te złe chwile w których mnie zawiódł, w których nie miałam już sił do niego i myślałam żeby to zakończyć. A jednak i tak nadal mam myśli, że byliśmy tak fajnie dopasowani, zgrani i że ciężko mi będzie odnaleźć kogoś komu tak zaufam, przed kim w pełni się otworzę. Tak więc co może być powodem?

Podpisuję się pod każdym słowem z tego pytania.. Choco, mamy bliźniacze spojrzenie na sprawę wink
Elle, nie mam pojęcia co mi daje to uczucie. Może dobrze się czuje w sytuacji kompletnego odrzucenia, może czerpię satysfakcję z tego, że niby potrafię tak kochać, może takie podejście zabezpiecza mnie przed nowym związkiem będącym potencjalnie źródłem podobnej krzywdy. Albo może ta koncepcja połówek czegoś tam to jednak nie bujda.. Może naprawdę kocham a ten żal to świadomość, ze to tracę/straciłam na zawsze lub do kolejnej inkarnacji.

lilianna, tak na offie:
"Raczej miłość rodzica do dziecka jest jeszcze inna. Raczej rodzice jak kochają to od początku do końca swoje dzieci. Nie spotkałam się z sytuacją "córeczko kochałam Cię 14 lat, ale zaczęło się między nami psuć i poznałam nową córkę":D Ale tak jak mówię dla mnie miłość rodzicielska zawsze będzie poziom wyżej niż miłość partnerska. "

Zupełnie się nie zgadzam. Fajnie by było, jakby rodzice kochali dzieci od początku do końca bezwarunkowo. Częściej kocha się za coś - im więcej jest cosiów tym bardziej się kocha. A jeśli powodów nie ma jakoś dużo to kocha się na poziomie podstawowym wink Niby czemu rodzice często faworyzują jedno z dzieci? Pewnie, że rodzic nie ma opcji porzucenia dziecka na rzecz innego, lepszego ale jeśli ta miłość jest stopniowalna (a moim zdaniem jest) to musi być od czegoś uzależniona.


Gdzieś na innym wątku przeczytałam o książce "rozstańmy się na rok". że też ja nie wpadłam na takie rozwiązanie..

58

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

liliana90- jakże się z Tobą zgadzam.

Autorko, opisujesz związek na dobry i racjonalnie potwierdzasz, że nie był idealny, że były zgrzyty, że obydwoje się zmienialiście / dorastaliście. Zauważasz, że ciut w innym kierunku, że wybrał lepszą ( niekoniecznie lepszą od Ciebie, ale lepszą dla niego).
Ale mało o tym mówisz i dużo bardziej analizujesz to co dobre. Po co? Powtórzę za liliana90- jakbyście pasowali to byście rzem byli, byście trwali, a on nie byłby szczęśliwy z kimś innym.
To jak było super to wyłącznie Twój punkt widzenia, mu ewidentnie czegoś brakowało.

Może po prostu zaakceptuj taki stan rzeczy. Nie wyszło, bo nie pasowaliście razem, bo ktoś pasował lepiej.
Ty to niby robisz- na zasadzie, ALE przecież to.... i tamto...

Im bardziej chcesz zapomnieć, tym bardziej pamiętasz..

59

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
bohseonkelz32.1917 napisał/a:

Im bardziej chcesz zapomnieć, tym bardziej pamiętasz..

yhm. no tak. tak. celnie. w samo sedno. Ale rozmowa z Wami pomaga smile

60

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:
bohseonkelz32.1917 napisał/a:

Im bardziej chcesz zapomnieć, tym bardziej pamiętasz..

yhm. no tak. tak. celnie. w samo sedno. Ale rozmowa z Wami pomaga smile


Też mi się to spostrzeżenie wydało bardzo prawdopodobne i konkretne:) I dobrze- rozmawiaj, pisz, wyrzucaj to z siebie. Im więcej z siebie wyrzucisz tym będzie Ci lżej,aż w końcu przejdzie. O tym też wspominałam kilka postów wyżej. Być może się tak na prawdę nie wygadałaś, nie wypłakałaś, nie trafiłaś na samo dno rozpaczy i żałoby po związku. Dlatego przytoczę jeszcze raz mój wątek- byłam tak pogrążona w żalu, smutku, rozgoryczeniu, że ledwo funkcjonowałam (mimo, że to ja zerwałam, ale On tak naprawdę skończył to dużo wcześniej). Przechodząc koło sklepu gdzie coś mi kupił- ryczałam, jak dowiedziałam się że znajomi się zaręczyli- ryczałam, jak ktoś mi powiedział, że wrzucił zdjęcie z nową dziewczyną-ryczałam, gdy nie wysłał mi życzeń sylwestrowych-ryczałam. W kółko ryczałam i robiłam z siebie ofiarę- wszyscy mieli mnie dość. Aż już nie miałam siły płakać, ani mówić o nim. Oczyściłam się z niego całkowicie, aż wyzerowałam wszelkie uczucia. Każde wspomnienie przeżyłam po kilka razy, aż za 10razem nie wzbudziło we mnie emocji. A na tym forum to byłam chyba 24h/dobę:P I to wszystko mi bardzo pomogło- pomogło mi wyjść z tego i zacząć życie bez jego cienia:)

61

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Elle, nie mam pojęcia co mi daje to uczucie. Może dobrze się czuje w sytuacji kompletnego odrzucenia, może czerpię satysfakcję z tego, że niby potrafię tak kochać, może takie podejście zabezpiecza mnie przed nowym związkiem będącym potencjalnie źródłem podobnej krzywdy.

O to to, gorąco! smile

Specjalnie chciałam poczekać żebyś sama odpowiedziała. A Twoja odpowiedź nie jest przypadkowa, bo nie "wymyśliłabyś" takiej odpowiedzi na zdrowy rozsądek.
To w Tobie siedziało.

Teraz pytanie: jakie potrzeby zaspokajasz poprzez odrzucenie? (tylko nie odczytuj tego pytania zero-jedynkowo, wtedy z pozoru wydaje się absurdalne)

62

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Teraz pytanie: jakie potrzeby zaspokajasz poprzez odrzucenie? (tylko nie odczytuj tego pytania zero-jedynkowo, wtedy z pozoru wydaje się absurdalne)

hmmmmmmmmmmmmmm
kilka pomysłów miałam wink ale chyba faktycznie..
może chodzi o to, że kogoś "mam". kogoś kogo znam we wszystkich wersjach, w tej dobrej i tej złej. Taka kotwica życiowa, takie "nie jestem sama". Co z tego, że on mnie nie chce. Ja tego "mojego człowieka" w sercu i w głowie mam.
W dodatku to bezpieczna relacja. Bardziej mniej w tej sytuacji już nie zrani, może tak samo, tylko na inne sposoby. Właściwie to teraz sama się nim ranię, co już jest najwyższą formą zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Choco-co myślisz? Nie odzywa się w Tobie myśl o byłym, kiedy jesteś samotna i zwyczajnie on jest obiektem, do którego z automatu mózg wraca, bo jest nadpisany w pamięci operacyjnej? wink

63

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

BINGO!


wink

64

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelka, jakbym siebie "czytała"...

65

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
TosiaJ napisał/a:

Atelka, jakbym siebie "czytała"...

Ja też świetnie Cię Tosiu rozumiem, pewnie nasze odczucia są do siebie podobne. Chociaż Twoja sytuacja jest znacznie większym wyzwaniem..


Ten eksperyment Elle to ciekawa rzecz, ciekawe skutki przyniósł. Zapewniam sobie bezpieczeństwo lokując uczucia w kimś, kto mnie nie chce. I to jest pewnie dokładnie to samo, co robisz Ty. Takie pytania zadawane samej sobie mają moc. Dochodzisz do ciekawych wniosków.

Zastanawiam się nad skutkami tego wewnętrznego odkrycia. To chyba Freud mówił, że jeśli poznasz przyczyny niepożądanego zachowania to zachowanie zniknie. Ale jeśli to zachowanie, choć pozornie upierdliwe, stwarza mi jednak komfort emocjonalny (człowiek to popaprany twór wink ) to czy ja chce z tego wyjść?

Może wyjściem dla mnie, dla Choco i dla Ciebie jest pozwolenie sobie na te uczucia, choćby budowane na pokręconych potrzebach i przesłankach do chwili, gdy zbudujemy wewnętrzną moc, i same będziemy dla siebie kotwicą i bezpieczeństwem? Może nie warto na siłę walczyć z czymś, czego moja dusza na tą chwile potrzebuje, żeby wylizać rany i poskładać się do kupy?

A gdyby tak już nie walczyć? Ze sobą, o niego, o dawne życie, o nowe życie? Gdyby pozwolić życiu płynąć i przyglądać mu się tylko przez chwilę? I pozwolić sobie na wszystkie emocje, również uważnie je oglądając (ach, tęsknie za nim, czyli za czym.. dlaczego, co spowodowało ten wytrysk uczuć).

Najbardziej zaskoczyło mnie, to zdanie z mojego poprzedniego wpisu, że JA SAMA SIĘ NIM TERAZ RANIĘ, bo to jest bezpieczne. Skoro sama sobie to robię, może potrzebuję tego teraz w tej chwili? I sama przestanę, kiedy nie będzie mi to już potrzebne..

Posty [ 1 do 65 z 110 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026