Uwaga drogie Panie i sympatyczne koleżanki !
Na pewno nie jedna z was często staje przed lustrem i mówi sobie "O mamusiu kochana, z tysiąca wybrana, kijaszkiem podparta i nic nie warta JAK JA WYGLĄDAM!!! " ściskając w tym czasie fałdki tłuszczu na brzuszku czy tez macając swój jakże nieseksowny (jak dla was) cellulit. Otóż w tym co napisze przekonacie się jak wasze niedoskonałości mogą być idealne !
Odchudzałam się 10 lat. Waga skakała od 48 do 60 kilo z roku na rok. Sukcesem było zrzucenie aż 9kg. Kościotrup chodzący. Spać na brzuchu nie mogłam bo mi się te ohydne kości miedniczne wbijały w wyrko. Ale podobałam się sobie. Co z tego, że stanika nosić nie musiałam bo miałam syndrom ss (samych sutków), co z tego że każdy ciuch nawet rozmiaru "s" wisiał na mnie. Ważne było to, że byłam chuda (takaż to wtedy moda panowała w Polsce)... Czasy się poniekąd zmieniły... Gdy byłam tak przeraźliwie chuda żaden mężczyzna nie zwracał na mnie uwagi... Więc mimochodem przytyłam znów 9 kilo. Owszem etap tycia trwał dwa okrągłe lata. Obecnie warze 64 przy wzroście 170. Uważam że moje kształty są wprost idealne! Mam piękny biust (C80) wcięcie w tali (tym to akurat genetycznie zostałam "obciążona"
) i wielką murzyńską pupkę (no może z tą wielką przesadziłam
)
łapiąc się za brzucha mego, trzymam w garści ładny pakiet tłuszczyku - sam seks.
ściskając się za udo moja skóra układa się w niesamowitą skórkę pomarańczową
lecz gdy puszczam ją luzem nie widać by w ogóle istniała.
Czemu tak wesoło o tym mówie? KOBIETY opamiętajcie się... ja zrobiłam to w odpowiednim czasie. Poznałam Piotra (o którym wspominam w "niezwykłych historiach" ) któremu ględziłam "o maamo ale ja mam sadło" na co On odpowiadał
-Kobieto weź się lecz! Z której strony masz sadło! Powinnaś mieć większe by ci w ogole tych żeber nie było widać!- i doszło do tego, że przekonałam się iż im większy brzuszek tym mój mężczyzna szybciej się podnieca i szybciej może dojść do czegokolwiek (łoooj zagalopowałam się
) ... idąc dalej... Moje piersi nabrały wreszcie pięknych kształtów a mój men jest z nich tak zadowolony, ze by mnie chyba nigdy nie dotknął więcej gdybym schudła...
A na sam koniec ostatnia ważna rzecz - ów cudny cellulit. Każda z nas go nie znosi. Wiadomo każda go ma większy lub mniejszy ale jest. Oto przykład dlaczego mężczyznom on nie przeszkadza
:
Poszłam z moim na basen. Zobaczył jakąś ładną kobietke ale miała cellulit. Ja do Niego w tym momencie
-Chłoopie daj spokój patrz jaki cellulit.- a wiecie co On na to?
-Co to jest cellulit?- a wiecie co ja na to? (DURNA!)
-No patrz, ja taki mam...- i mu pokazałam.
Pomijam fakt iż gdybym mu nie pokazała to by mi w żartach nie dokuczał do dziś... ale wiem ze On go lubi-bo go nie widzi nadal ![]()
Jaki z tego morał ? Faceci to ślepe kury ![]()