Witajcie 
Rodzina wielodzietna czyli 3 i więcej?
Jak dla mnie świetna sprawa! Sama mam trójkę i przyznam szczerze, że mam nadzieję, że na tym nie stanie. Nie od razu, ale z czasem jeszcze dwójka czemu nie 
Ktoś tu napisał, że jak się wchodzi do domu gdzie jest dużo dzieci, czuje się ciepło. Dużo osób mnie odwiedzających mówi to samo 
Jak zaszłam w trzecią ciążę, mój ojciec stwierdził, że to patologia co robimy z mężem
Chyba nic bardziej nie boli niż usłyszeć te słowa od własnego ojca. Zastanawiałam się jak bardzo się "ucieszył" na wieść o moim poczęciu (jestem czwatra).... Szkoda słów.
Bardzo mnie boli takie generalizowanie i wróżenie: bo nie wiesz co będzie jutro.... Nie wiem i co? To powód żebym nic nie robiła? Moim rodzicom ponad 40 lat temu mówili, że po co się budować, skoro Niemce wrócą i zagarną co ich. Olali to i teraz mają duży dom z cudownym ogrodem, a nie małe szczurze mieszkanie z ciemną kuchnią w bloku z pękającymi ścianami...
Dzieci nie kosztują Bóg wie ile. Jak byłam w trzeciej ciąży martwiliśmy się o wózek, bo poprzedni oddaliśmy kuzynce nie spodziewając się, że trzeci brzdąc się tak szybko pojawi. Znalazłam na allegro świetny wózek, wręcz z moich marzeń za 150 zł, w dodatku po drodze do pracy
Reszta rzeczy jest po starszakach (wanienka, łóżeczko, krzesełko do karmienia, leżaczek, pierwszy trójkołowy rowerek, mnóstwo grzechotek, grajków i ubranek). Gdyby Tomeczek nie chorował, to prócz pampersów chyba bym na nic nie wydawała pieniędzy, ale niestety bardzo dużo kosztowały nas jego infekcje w zimie.
Mąż nie zarabia kokosów, mamy długi, bo kupiliśmy mieszkanie, mi skończył się macierzyński i jesteśmy na jednej wypłacie, ale dajemy sobie radę. Jak wrócę do pracy będzie nieco lżej i na wakacje wyjedziemy. Choć na tydzień, nad jeziorko, ale razem! Te chwile, które razem spędzamy są właśnie takim życiem o jakim marzyłam. Kochamy się z mężem i kochamy naszą "dzieciarnię"!
Jak będzie kiedyś, czy damy radę? Może uznacie mnie za bezmyślną. Jetsem taka, to fakt, ale zawsze uchodzi mi to na sucho! 
Czasem mam dość, a jakże! Ale i na to jest sposób, opiekunka za spędzenie wieczoru z trójką dzieci nie bierze za dużo, więc często korzystamy z wyjść do teatru, filharmonii, a ostatnio byliśmy w operze 120km od domu> Dzieci wiedzą, że rodzice czasem muszą sami wyjść, nie buntują się, idą grzecznie spać albo niegrzecznie, ale idą 
Nie zamieniłabym tych łobuzów na nic we wszechświecie.
A mojego optymizmu i naszej radości dość często "zazdroszą" nam "przezorni" rodzice jedynaków i mówią, że ich nie stać, boją się, bo może by chcieli, ale czasy niepewne. Widać nasze są pewniejsze
Jestem wariatką i za to kocha mnie mój mąż 