Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 107 ]

Temat: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Moja historia jest z pozoru banalna,ale uwierzcie mi że tak nie jest.Zatrudniłam się w nowej pracy,bardzo mi ta praca odpowiadała ale gdybym wiedziała jak bardzo zmieni moje życie i mnie samą zrezygnowałabym napewno.Poznałam tam super człowieka.Był moim kierownikiem,dużo ze sobą rozmawialiśmy i żadne z nas nie zauwazyło że nasze rozmowy przybierają rodzaj flirtu,że coraz chętniej spędzamy ze sobą czas.Zaczęliśmy ze sobą pisać smsy,rozmawiać przez telefon.Wybuchło pomiędzy nami niesamowite pożądanie którego żadne z nas nigdy nie czuło.Pragnienie było tak silne że doszło do pierwszego pocałunku,potem następnego itd.Miała być to dla nas przygoda,zaspokojenie pożadania...ale w gre weszły uczucia i tu zaczęły się schody.Oboje mamy rodziny,dzieci więc sprawa nie wyglądała kolorowo,wiadomo że żadne z nas nie miałoby tyle odwagi żeby zrezygnować z rodziny a mimo to nie potrafiliśmy też zrezygnować z siebie tym bardziej że pracowalismy ze soba i codziennie się widzieliśmy.Dziwiło mnie jak człowiek o tak krystalicznej duszy,szczery o nienagannej opinii dał sie ponieść takiemu zakazanemu uczuciu.Jak się okazało brakowało nam w małżeństwach tych samych rzeczy.Tyle razy konczylismy ten romans ale za kazdym razem było gorzej i trudniej i nazajutrz wracaliśmy do tego co było.Doszło do tego że mój przyjaciel zwolnił sie z pracy,nie było innej drogi wyjścia.To był nóż wbity w plecy.Minęły już trzy miesięce odkąd się nie widzimy a ja ciągle cierpię płaczę.Wiem że moje postępowanie nie zasługuje na pochwały ale proszę o radę...jak mam zapomnieć,przestac kochać???Nie potrafie go znienawidzic bo nic złego mi nie zrobił,poprostu nie widział innego wyjścia,zresztą ja też ale nie wiedziałam że to tak zaboli.Dodam że przez cały ten nasz rok nie spaliśmy ze sobą...to jest dziwne ale tak było.Były chwile które dały nam tyle szczęścia ale nigdy nie konczyły się w łóżku choć pragnęliśmy tego oboje do końca zdawaliśmy sobie sprawę że to co robimy jest złe.Nie wiem co dalej bo narazie to świat mi się zawalił i wiem że jemu też nie jest lekko...Kobiety zanim wdacie sie w taki romans trzy razy to przemyślcie bo mi myślenie się wyłączyło i zbieram owoce moich decyzji

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

sama chyba wiesz co zrobić,zapomniec a zapomniec o miłości albo zauroczeniu nie jest łatwo i nie ma na to dobrych rad staraj sie poprostu zająć czym innym może też zmienic prace która by Ci nie przypominała o nim

3

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Żeby zapomniec musiałabym zmienić pracę,przestac słuchać muzyki którą kocham a która nas połaczyła...Najgorsze jest to że zrobiłam sie oziebła,nie potrafię kochac się z mężem,co prawda nasze relacje próbuje naprawić i jakoś mi to wychodzi ale w łóżku...masakra,czuje sie zle kiedy dotyka mnie własny mąz i to jest straszne.Przysiegłam sobie że juz nigdy nie wpakuje sie w taki romansik bo skutki są opłakane i kazdej kobiecie to szczerze odradzam...miłośc jest piękna ale czasami niemożliwa i wtedy boli najbardziej

4

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

skoro tak kochasz tamtego, dotyk męża jest dla Ciebie straszny to odejdź i daj mu żyć.
miłości do męża nie będzie już z tego, nie będzie dlatego bo miłość do tamtego będzie w Tobie zawsze bo to będzie ta niespełniona miłość i za jakiś czas z mężem poprawisz relacje tamten przypomni sobie o Tobie i znowu zaczniesz romansować, więc odejdź i daj mu żyć z kimś kto go przynajmniej będzie szanował.

5

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Juz myslałam żeby odejść bo patrzac na mojego męza i wiedzieć że zrobiło mu się okropna krzywde....to jest paskudne uczucie.Poza tym w końcu i tak się zorietuje że coś jest nie tak...unikam seksu jak mogę,udaje że spię,że mnie coś boli,że jestem zmęczona ale ile można tak żyć.Nie usprawiedliwiam sie ale z męzem nigdy nie układało mi się za dobrze z tąd może moja zdrada...wyszłam za niego bo tak wypadało bo byłam w ciazy.To jest jasny przykład na to że dziecko to nie powód do ślubu,choc nie powiem kochałam go ale po pewnym czasie dopiero zobaczyłam jego wady.Jestem chyba ekspertem od utrudniania sobie życia...

6

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

no to przestań unikać i powiedz prawdę, ukrywanie tego i unikanie seksu tylko pogorszy sytuację bo jeszcze mąż pomyśli że unikasz bo w łóżku jest do dupy itd im dłużej będziesz go oszukiwała tym gorzej (i nawet to że się zgodzisz na seks z nim nic nie da, bo on wyczuje że robi to z kłodą a nie z kobietą i także może pomyśleć że coś jest z nim kiedy to sytuacja wygląda tak że Ty wolisz kochanka a jego dotyk Ciebie denerwuje).
wyznanie prawdy, lub odejście bez jej wyznania to są dwie jedyne opcje jakie możesz wybrać, bo dalsze oszukiwanie i branie tego na przeczekanie nic nie da poza tym że będziesz traciła czas mężowi i oboje będziecie się tylko męczyć.

7

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

No tak,ale ja ciagle mam nadzieje że to minie że przestanę w końcu myślec o tamtym tym bardziej że go juz nie widuje,przeciez w koncu musi mi to minąc!Wiem że rozstanie w tym przypadku byłoby najlepszym rozwiązaniem ale bardzo się tego boję...poza tym są jeszcze dzieci.Teraz zdałam sobie sprawe ile osób poraniłam...

8

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Wyrachowanie i czysty egoizm ciekawe czy jak by cie nie zostawił czy tez bys patrzyła przez pryzmat dzieci.

9

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Żeby zapomniec musiałabym zmienić pracę,przestac słuchać muzyki którą kocham a która nas połaczyła...Najgorsze jest to że zrobiłam sie oziebła,nie potrafię kochac się z mężem,co prawda nasze relacje próbuje naprawić i jakoś mi to wychodzi ale w łóżku...masakra,czuje sie zle kiedy dotyka mnie własny mąz i to jest straszne.Przysiegłam sobie że juz nigdy nie wpakuje sie w taki romansik bo skutki są opłakane i kazdej kobiecie to szczerze odradzam...miłośc jest piękna ale czasami niemożliwa i wtedy boli najbardziej

To właśnie jest cena, którą ponosi Bogu ducha winna ofiara.
Jeśli to tak wygląda - uważam, że tkwiąc w takim "czymś" pastwisz się nad mężem. Sorki, ale dla mnie to szczyt egoizmu.
Przecież Ty cały czas go oszukujesz. I dla mnie sprawa jest prosta - jeśli nie czujesz pożądania do męża - nie jest tez dobrze w innych kwestiach.
Gdybym to ja była na miejscu Twojego męża, to Twoje zachowanie teraz, takie zimne, wyrachowane byłoby gorszym upokorzeniem niż sam romans.
Daj mu możliwość podjęcia świadomej decyzji. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale nie poświęciłaś jego osobie, jego uczuciom w ogóle miejsca.
To, że wyszłaś za niego, bo byłaś w ciąży - to Twoja decyzja. Wady ma każdy z nas, nawet ja tongue
Jesteś gotowa postąpić jak dorosły i w końcu odpowiedzialny człowiek? Daj szansę mężowi na to, żeby zadecydował, czy chce być z kobietą, która go zawiodła, ba - nadal zawodzi.
Co Cie powstrzymuje? Przecież nie kochasz, przecież wyszłaś za mąż tylko z powodu ciąży, przecież on ma wady.
Możesz zacząć już teraz - wklej namiary do męża. Sporo tu kobiet, które go wesprą w ciężkich chwilach. Doradzimy, co powinien zrobić, żeby lepiej się poczuł. Co robić, żeby odzyskać poczucie godności, które tak bezwzględnie podeptałaś i depczesz nadal.
Może w którejś się zakocha? Może we mnie? big_smile
Jesteś gotowa? Zrobiłabyś to dla niego?

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

10

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

No tak,ale ja ciagle mam nadzieje że to minie że przestanę w końcu myślec o tamtym tym bardziej że go juz nie widuje,przeciez w koncu musi mi to minąc!Wiem że rozstanie w tym przypadku byłoby najlepszym rozwiązaniem ale bardzo się tego boję...poza tym są jeszcze dzieci.Teraz zdałam sobie sprawe ile osób poraniłam...

tak kochanek by powiedział rzuć rodzinę ewentualnie chodź do mnie z dziećmi do których odbierz prawa ojcu to jestem pewien że poszłabyś do niego i nawet powieka Tobie by nie drgnęła że mężowi niszczysz życie zabierając dzieci, bo przecież kochasz i masz prawo do różnych rzeczy.
a dzisiaj cóż kochanka na boku nie ma więc nie masz gdzie iść i wolisz tego męża bo chociaż jest no i też co ludzie powiedzą, a co tam że niszczysz życie człowiekowi to już mniej ważne bo przecież to Ty jesteś ofiarą miłości...
tak i miłość do kochanka "minie", za miesiąc czy tam rok a kiedy "minie" wystarczy jeden telefon, jedno spotkanie i znowu miłość wróci, bo z mężem już nic nie zbudujesz, nie na rocznym kłamstwie i tym że dalej Ciebie od niego odrzuca, to już nie ma sensu, no ale cóż zdanie innych jest ważniejsze niż szacunek do partnera któremu coś kiedyś przysięgałaś...

11

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Chwila...ja komus niszcze zycie???Jesli tak to sobie bo zrobiłam to co zrobiłam i musze z tym zyć.Gdybym była egoistka to już dawno poszłabym od męza w sina dal jeszcze przed moim romansem,gdybym do konca opisała moje zycie to napewno inaczej niejedna osoba by na to spojrzała inaczej.Może brakowalo mi miłości,zrozumienia,powaznego traktowania.Nie uzalam sie nad soba,nie robię z siebie ofiary...to wszystko moja wina wiem o tym.Chce pokochac męza na nowo tylko nie wiem jak mam to zrobić...Czy wy wszyscy jestescie tacy idealni?

12 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-12 22:49:53)

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Chwila...ja komus niszcze zycie???Jesli tak to sobie bo zrobiłam to co zrobiłam i musze z tym zyć.Gdybym była egoistka to już dawno poszłabym od męza w sina dal jeszcze przed moim romansem,gdybym do konca opisała moje zycie to napewno inaczej niejedna osoba by na to spojrzała inaczej.Może brakowalo mi miłości,zrozumienia,powaznego traktowania.Nie uzalam sie nad soba,nie robię z siebie ofiary...to wszystko moja wina wiem o tym.Chce pokochac męza na nowo tylko nie wiem jak mam to zrobić...Czy wy wszyscy jestescie tacy idealni?

Kobieto, jeśli Ty nie widzisz, że niszczysz życie przede wszystkim swojego męża i dzieci - to chyba nie ma o czym z Tobą pisać.
Ale to teraz nieważne - jeśli jest kiepskim mężem - dlaczego chcesz go pokochać na nowo?
Nie jestem idealna - napisałam, że mam wady big_smile Może podobne jak Twój mąż? Może znajdziemy płaszczyznę porozumienia?
Czyżbyś bała się zostać sama? Hmmm...  Jestem pewna, ze gdyby w tej chwili kochanek stanął u drzwi - tyle by Cie widzieli.

Kochana, wklejam Twój post z innego wątku:

smutna78 napisał/a:

Witam...Widze że nie jestem sama...Tak ja też to zrobiłam,przynajmniej probowałam to zrobic bo jego żona nie uwierzyła.Był anonim i to nie jeden,telefon z informacją że jej mąz ma romans i to nic nie dało.Poprostu tak mu ufa i wierzy że nie wierzy że jej mąż mógłby miec inna kobietę.Bardzo chciałabym żeby ona wreszcie przejrzała na oczy i uwierzyła w to ale juz nie wiem jak mam to zrobić,nie mam pomysłow...Chęc zemsty jest tym większa że ja cierpię i mam rozwalone życie a on żyje sobie jak żył wczesniej i ma wszystko w nosie.To nie jest sprawiedliwe że cierpi zawsze kobieta jeśli dochodzi do takiej sytuacji...ale oczywiscie czesto tez twierdzi się że to kobieta jest winna,że to ona uwiodła a to nieprawda...

Mam nadzieję, że Twój mąż tez zostanie poinformowany o Twoim zachowaniu w taki sposób, jak Ty to zrobiłaś żonie swojego kochanka.

Teraz mamy pełny obraz Twojego SKRAJNEGO egoizmu. Pozostaje w nadziei, że mąż znajdzie szczęście u boku kogoś, kto będzie go kochał.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

13

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Może ja wlasnie  potrzebuję takich właśnie słow żeby zrozumieć niektóre rzeczy...Nie spodziewałam sie słow pochwalnych...miłość odbiera rozum i tyle...

14

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

...cóż ja bardzo współczuje, jak widać spotkały się dwie bratnie dusze ale na drodze do wspólnego szczęścia stoi przeszłość i jej konsekwencje (wasze rodziny).
Patowa sytuacja, tylko współczuć - najbardziej tego, że masz już świadomość jak wielką miłością mogłabyś obdarzyć wyśnionego mężczyznę, a jakiej nigdy nie dostanie Twój mąż bo po prostu jemu nie potrafisz jej dać. 

Życzę Ci siły do odgruzowania życia i uniesienia ciężaru doświadczeń.

Ps. A propos Twojego pytania - Ja np. jestem bardzo nieidealna! smile
Wiesz... ludziom najłatwiej się ocenia kogoś innego, widzą tylko czerń i biel ...nie widzą lub nie chcą zauważyć szarości.

Winna bo inna?

15

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Bardzo dziekuję za zrozumienie,ja juz ponosze karę za to co zrobiłam...masz rację że ludziom lepiej jest wytykac cudze błędy a inni są krystalicznie czyści...Naprawde w tym wszystkim nie myslę o swoim szczęsciu gdybym myslała o sobie zrobiłabym inaczej

16

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Własnie poczytałem twoje dzisjesze wywody na innych forach oj nieładnie.

17

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Piszę to co myslę i czuję czy sie komuś podoba czy nie...

18

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Dzwoniłaś do jego żony??? Chciałaś się mścić za to, że on wybrał rodzinę a nie Ciebie??? To faktycznie cholernie głupie zachowanie, coś na styl - "ja nie mogę go mieć to Tobie też go zabiorę". Przecież obydwoje macie rodziny, On postanowił o nich zawalczyć, czemu chcesz to zepsuć?
Nie no bez sensu!

Winna bo inna?

19

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Bardzo dziekuję za zrozumienie,ja juz ponosze karę za to co zrobiłam...masz rację że ludziom lepiej jest wytykac cudze błędy a inni są krystalicznie czyści...Naprawde w tym wszystkim nie myslę o swoim szczęsciu gdybym myslała o sobie zrobiłabym inaczej

No to śmiało - co byś zrobiła?

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

20 Ostatnio edytowany przez mars225 (2011-07-13 00:17:35)

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
Fallen_Angel napisał/a:

Dzwoniłaś do jego żony??? Chciałaś się mścić za to, że on wybrał rodzinę a nie Ciebie??? To faktycznie cholernie głupie zachowanie, coś na styl - "ja nie mogę go mieć to Tobie też go zabiorę". Przecież obydwoje macie rodziny, On postanowił o nich zawalczyć, czemu chcesz to zepsuć?
Nie no bez sensu!

właśnie autorko tematu przecież ze względu na dzieci nie potrafilibyście zakończyć związków (tak pisałaś), ale sama byłabyś już taka "mocna" aby rozbijać w ramach zemsty facetowi rodzinę i przy okazji zniszczyć swoją? to jak taka mocna jesteś to zakończ swój związek, po co chcesz rozbijać jego związek skoro on zakończył romans bo chce naprawić swój związek.
a co do tego że już zwalasz po części winę na męża bo: Może brakowalo mi miłości,zrozumienia,powaznego traktowania to wiedz jedno to teraz Ty pokazujesz wobec męża to i jaki on by nie był wcześniej to Ty jego przebiłaś i to zdecydowanie, tym bardziej że to Ty zgodziłaś się na ślub bo w ciąży byłaś, no ale tak to już jest jak najpierw się robi a potem myśli i tylko się człowiek użala nad sobą i szuka pretekstu do romansu.

21

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Jedna wielka ściema. I szukanie usprawiedliwienia, żadnej skruchy i refleksji.
Boli, ze kochanek puścił w trąbę i wrócił do żony. Tak boli, że rani się drugą ofiarę tej sytuacji - na dodatek w imię PRAWDY. 
Uppss... tego się tutaj nie dowiemy. Nie pasuje to do image'u biednej ofiary nieczułego męża.  tongue

Nieśmiało ponowię prośbę o odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie big_smile

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

22

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

smutna78,  może  w obliczu faktów, wykrzesałabyś odrobinę godności osobistej i przyjęła do wiadomości,  że romans został definitywnie zakończony. Twój kochanek, zwalniając się z pracy, jasno określił swoje priorytety. Jesteś okropnie mściwa, w dodatku bezmyślnie.   Rozumiem, że brak poszanowania decyzji kochanka i uporczywa próba zniszczenia jego małżeństwa, to oznaka wielkiego uczucia, które do niego żywisz ?? Masakra?

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

23 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-07-13 10:59:04)

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Bardzo dziekuję za zrozumienie,ja juz ponosze karę za to co zrobiłam...masz rację że ludziom lepiej jest wytykac cudze błędy a inni są krystalicznie czyści...Naprawde w tym wszystkim nie myslę o swoim szczęsciu gdybym myslała o sobie zrobiłabym inaczej

To akurat jest zrozumiałe, że to TY masz ponosić karę za to co TY zrobiłaś. Śmieszy mnie to, ze takie osoby jak Ty bardzo boli to, ze zostały skrzywdzone ( na własne życzenie zresztą) ale już ile po drodze osób skrzywdziły to już ciężko zobaczyć. Poza tym jesteś bardzo mściwą osobą.

24

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Normalnie jaja jak berety. Co tu rozumieć? Polecialaś na żonatego bo w małżeństwie nuda i codzienność. Ślub z powodu ciąży? - Banał nad banały. Pozory i tyle. Trzeba było albo nie wychodzić za mąż albo rozwiązywać problemy jak się poajwiały. Jak nie - rozwód i z czapy. Nie ma co kombinować nad dorobieniem teorii do swędzenia w kroku.

Koleś z pracy - czy to ten z falstartem wytryskowym? To w końcu spaliście ze sobą czy nie? Zresztą bez znaczenia.

Znaczenie ma to że oszukujesz, kłamiesz, dorabiasz teorię do paskudzenia w dwa gniazda i do tego jak Cię spuścił po linie to wydzwaniasz z anonimami do jego żony. Bo Ty taka cierpiąca jesteś, to niech i ona ma za swoje. A jak nie chce wierzyć albo Tobie daje do zrozumienia że nie chce - to jedziesz po Kobiecie że jest naiwniaczką.

Tchórz to jest z Ciebie - powinnaś do niej pójść osobiście, porozmawiać, przedstawić szczegóły tego cudnego uczucia z "tchórzem" - jak pieszczotliwie nazywasz tę szmatę jej męża - i zostawić numer telefonu do swojego wyposzczonego małżonka. Taka moja rada. Podrzucić też możesz tę Waszą nastrojową muzę.

Nie ma to jak wyposzczony żonkoś. Uuu by się działo. I taki z prawem do odwetu. A jakże. Dawaj namiary na forum. Już my go wesprzemy. Doradzimy. Zagospodarujemy. Żeby biduś też depresji nie dostał.

25

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
Kriss napisał/a:

Nie ma co kombinować nad dorobieniem teorii do swędzenia w kroku.

Już my go wesprzemy. Doradzimy. Zagospodarujemy. Żeby biduś też depresji nie dostał.

hehehe ;D

najgłupsza kobieta potrafi kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety by kierować głupcem.

26

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

To  klasyczny przyklad jak zdradzacze po zdradzie niczego 'nie zaluja'.

Jedyne czego autorka watku zaluje to tego, ze ja kochanek zostawil !!!
Nie dziwie, sie ze kochanek ja zostawil po tym jak zadzwoinila do jego zony.


Szkoda, ze nikt nie powie twojemu mezowi. Jestes, zla egoistyczna osoba, myslisz tylko o sobie.

27

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

I przyznaj sie przed soba, jedyny powod dla ktorego jeszcze nie odeszlas od meza to pewnie to ze boisz sie ze nikt cie nie bedzie chcial??? No chyba, ze robisz to dla dzieci.

28

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
majusia napisał/a:

Szkoda, ze nikt nie powie twojemu mezowi. Jestes, zla egoistyczna osoba, myslisz tylko o sobie.

A co do tego, to nie ma pewności tongue Współpracownicy wiedzieli - może ktos będzie wrażliwy i oświeci męża?
Smutna78 - czujesz ten dreszcz? Tą niepewność?

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

29

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Smutna78 a skąd jesteś? Gdzie pracowaliście? Plisss nie bądź sobek. Może któraś umie zahakerować przez adresik IP co?

30

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Smutna jeśli masz ochote to napisz do mnie na email...pogadamy

Nie jestem idealna ale idealnie sobie z tym radzę...

31

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Czy wyscie wszyscy poszaleli!Ciekawe swietoszki czy żadne z was nie zdradziło?Z kąd pewność że ja tego nie żałuję?Z kąd pewność że nikt by mnie nie chciał?Nie rozumiem o co w tym chodzi...Jak łatwo jest wam oceniac ludzi nie znając ich...no cóż ale tak jest najlepiej i najłatwiej,odbic sobie swoje własne niepowodzenia.I kto ty jest egoistą myślącym wyłącznie o sobie,bo ja napewno nie!

32

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Czy wyscie wszyscy poszaleli!Ciekawe swietoszki czy żadne z was nie zdradziło?

Winszuję dobrego samopoczucia smile
SKĄD, pisze się SKĄD - zapewne stąd, że siebie się raczej zna. Wyobraź sobie, że są takie świętoszki na świecie, których brzydzi zdrada - takie spaczenie charakteru. I ci tacy, gdy im się nie układa w związku - bo to się zdarza coraz częściej - wpierw rozwiązują niesatysfakcjonujący związek, zrywają, rozwodzą się...
A DOPIERO potem wchodzą w kolejny.
Nie grają na 2 fronty, nie oszukują, bo po co? Można uczciwie - nie ma zakazu.
Ot taki system wartości. Zdarza się smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

33

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Ja też znałam siebie,brzydziłam się zdradą...i co?Nikt nie wie do konca co mu przyniesie życie...nawet TY!

34

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

To nie życie Ci przyniosło. Sama sobie to zrobiłaś.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

35

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Wiem o ty doskonale!A czy Ty jesteś tak bardzo pewna swej osoby że możesz powiedzieć"mnie to nigdy nie spotka"?

36

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

przeczytałam temat powierzchownie...nie będę się w nim wypowiadać ponieważ nie podoba mi się twoje podejście:(
opisujesz swój problem,prosisz o radę..ale gdy ktos napisze coś co ci nie leży,że tak powiem to zaraz atakujesz dziewczyny.więc nie wiem czego oczekujesz?

ja jestem tego samego zdania co Anhedonia.

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

37

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Ja też znałam siebie,brzydziłam się zdradą...i co?Nikt nie wie do konca co mu przyniesie życie...nawet TY!

A skąd wiesz czy życie nam JUŻ nie przyniosło takich pokus? W odróżnieniu od Ciebie, niektórzy myślą głową a nie kroczem. Skoro mówisz, że Ty napewno nie jesteś egoistką to powiedz mi o czyim szczęściu myślałaś w momencie swojego szczytowania z kochankiem??

38

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

Nikt nie wie do konca co mu przyniesie życie...nawet TY!

NIKT.
Ale ja nie jestem BEZWOLNĄ masą.
Mam rozum i nie waham się go używać - nawet gdy to straaaaasznie boli...
Skąd wiesz, że nie byłam wystawiana na pokusy i im się NIE oparłam? Może ja lubię dokonywać TAKICH wyborów. Znasz mnie?
Bo ja OSOBIŚCIE znam ludzi, którzy NIE ZDRADZILI i już tego nie zrobią, bo nie żyją. Może starsze pokolenie miało bardziej klarowne wartości - nie wiem.
Nasze życie w naszych rękach smile Mamy wolną wolę i rozum, by z nich korzystać.
Nie ma powodu się ciskać, że są ludzie INNI i inaczej myślący...

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

39

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

To nie ja atakuje...przeczytaj uwaznie.Nie myslałam kroczem bo z nim nie spałam!!!Myslałam sercem...

40

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

każdy ma prawo wypowiedzieć co myśli na ten temat..
są na forum osoby,które mają podobne przeżycia do ciebie i potrafią cię zrozumieć doradzić itd.
ale są też takie ,które za nic w świecie nie dopuściły by się zdrady z tysiąca różnych powodów,choc jak tu pisały były wystawione na pokusę itd..
ja bym nie zdradził ..
mój pierwszy związek był mega porażka miałam nie raz miałam mozliwość zrobić sobie skok w bok,a nawet możliwość ułożenia sobie życia z kimś innym..nie zdradziła bym bo i ja nie chciała bym zostać zdradzona i zraniona do potęgi entej.więc wiernie trwałam w związku bez przyszłości a gdy się skończył musiałam to odchorować i byłam sama co nie oznacza ,że szukałam pocieszenia..
teraz jestem w drugim związku i wiem,że to ten jedyny i nie wyobrażam sobie ,że mogła bym zrujnować mu życie,zranić go bo pękło by mi serducho.
rozumiem,że czasami w związku wieje nuda,rutyną itd ale każdy związek można podbudować,rozgrzewać na nowo:)i mówic sobie na wzajem o swoich tęsknotach i pragnieniach i dawac je sobie na wzajem w miarę mozliwości aby podtrzymać uczucie które nas połączyło:)

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

41

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Witam wszystkich, nastawiałam się na czytanie, więc jeśli coś mi nie wyjdzie z pisaniem, to przepraszam. Wtrącam się bo mam dziwne wrażenie, że kiedy pojawia się opowieść mężczyzny o tym, że ma kochankę i nie kocha żony, to zawsze radzicie jemu rzucenie tej pierwszej i 'zadbanie, odnalezienie miłości' do tej drugiej. W przypadku gdy to kobieta ma kochanka, z miejsca jest tą złą, która powinna uwolnić od siebie męża. Odniosłam mylne wrażenie?
Tak z życia wnioskuję, że zazwyczaj to zdradzające kobiety mają większe wyrzuty sumienia, tylko atakowane na forum bronią się zajadle, to chyba nie jest dziwne skoro z miejsca dostają etykietkę. Przykro się to czyta.

No i twierdzenie, że 'myślała kroczem'? Gdyby tak było to 'zaliczałaby' każdego chętnego, a nie tylko tego, w którym się zakochała. Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie.

42 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-14 18:15:53)

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Generalnie życie mi przynosi wiele ciekawych rzeczy - SAMA dokonuję wyborów. Kieruję się i głową i sercem. Moje serce podpowiada mi aby NIE KRZYWDZIĆ OSÓB KTÓRE KOCHAM. Nie wiem co podpowiada Ci Twoje. Może pomyliłaś nazwy narządów faktycznie. Ja jestem po biologicznym kierunku - zawszeć łatwiej.

Wracając do tematu;
moja głowa podpowiada mi jakie mogą być konsekwencje jeśli dokonam wyborów kierując się egoizmem, chęcią chwilowej przyjemności, zabawy czy zemsty za wyrządzoną krzywdę moim bliskim lub mnie. Generalnie mam takie zajebiste połączenie neurotyczno-synaptyczne GŁOWA-SERCE-KROCZE. Normalnie a jak dziala! Bajka!

Nigdy nie zdradziłam - wyobrażasz sobie? Ja wiem że to dla Ciebie może być historia o garbatym aniołku z innej planety - ale poważnie! Mało tego - znam mnóstwo osób które nigdy tego nie zrobiły - i też mają się bosko. To wszechogarniające poczucie samospełnienia, zgody z własnym sumieniem, wewnętrznej ciszy. A jedyna cena jaką trzeba zapłacić za ten luksus - być dobrym człowiekiem. Nie krzywdzić. Nie zadawać świadomego bólu osobom które Cię kochają.

Pokus miałam wiele. I studiując podyplomowo - weekendowo (nawet pojęcia nie masz jakie ciacha chodzą u nas po Uniwerku. Ciągną oczyskami aż miło. Gadane też mają. Nie powiem. Młodzież teraz fajniejsza niż za moich czasów.) Potem remonciki - młodych napakowanych robotników w chałupie miałam dwunastu. Pólnadzy po rusztowaniach się uwijali, sypali komplementami - szefowo to.. szefowo tamto... Mnóstwo, naprawdę mnóstwo innych sytuacji. Ale... to moje połącznie synaptyczne. No po prostu nieawaryjne urządzenie.

Także nie marudź o moim rzekomym szaleństwie - tylko dawaj namiary na męża. Ja mam mnóstwo zajefajnych wolnych koleżanek, też im połączenie synaptyczne działa bez zarzutu - ja się zajmę terapią werbalną a one rozszerzą na ćwiczenia w podgrupach. Też nikt spał nie będzie. Tylko wszystko sercem się załatwi.

Kotek - nie loguj się pod nowymi nickami - żenua.

43

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
fanaberia napisał/a:

Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie.

Ja też. Np autorka wątku wobec żony swego kochanka tongue

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

44 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-07-14 18:24:25)

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
fanaberia napisał/a:

Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie.

A ja chciałabym się doczekać czasów, gdy kobiety będą bardziej lojalne wobec innych kobiet to wtedy facecie nie będą mieli z kim zdradzać swych żon.

A wracając do autorki pytania to dlatego jest taki a nie inny odzew w jej sprawie, bo ona nie ma żadnych wyrzutów sumienia (gdyby tak było sądzę, że nikt by po niej nie jechał). Co najwyżej, jest jej bardzo źle z tego powodu, że żona żyje sobie w niewiedzy, szczęśliwie z jej byłym kochankiem. Żeby nie tylko ona cierpiała, postawia poinformować żonę jakim sukinsynem jest jej mąż. Tylko dlaczego informuje dopiero teraz, kiedy z nią zerwał a nie w tym czasie kiedy z nią był? Czyżby była wrogo nastawiana do niej? Ach te kobiety...

45

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
niekochana72 napisał/a:
fanaberia napisał/a:

Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie.

Ja też. Np autorka wątku wobec żony swego kochanka tongue

No no toteż właśnie. I też chciałabym doczekać czasów aż wiarołomcy przestaną się rozgraniczać na płcie w celu wybielenia. Taki moralny obojnacyzm mi się marzy. Nieważne czy korzystasz z kibla z kółeczkiem czy z trójkącikiem - jak robisz źle, to jest źle i kuniec. Nieważne w jakiej pozycji lejesz.

Tak i mnie się to marzy aby autorka nie była wredną i mściwą kobietą, którą szlag trafia na myśl że facetowi układa się z własną żoną. Żeby nie była taka wroga wobec drugiej kobiety. Niech i jej się jajniki solidaryzują.

46

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
Kriss napisał/a:

Kotek - nie loguj się pod nowymi nickami - żenua.

A to chyba było do mnie:)  No to przykro mi, ale z tego co widzę to nawet wcześniej założyłam konto niż autorka.
Tak na marginesie to wcale nie bronię Smutnej, tylko nie podoba mi się sprzeczne podejście wobec zdradzających, takie zależne od ich płci. Nie bronię, bo sama nie chciałabym żeby partner był ze mną kiedy kocha inną.
Odrzucanie 'zalotów' ich mężczyzn wcale nie jest trudne i nie wiąże się z wyrzeczeniem, gorzej zakochać się w kimś i wtedy zrezygnować - dla dobra dzieci, małżeństwa. Taka wierność w szczęśliwym małżeństwie to żaden wyczyn, ale ile znacie takich udanych małżeństw?

47

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
fanaberia napisał/a:

...kiedy pojawia się opowieść mężczyzny o tym, że ma kochankę i nie kocha żony, to zawsze radzicie jemu rzucenie tej pierwszej i 'zadbanie, odnalezienie miłości' do tej drugiej. W przypadku gdy to kobieta ma kochanka, z miejsca jest tą złą, która powinna uwolnić od siebie męża. Odniosłam mylne wrażenie?
Tak z życia wnioskuję, że zazwyczaj to zdradzające kobiety mają większe wyrzuty sumienia, tylko atakowane na forum bronią się zajadle, to chyba nie jest dziwne skoro z miejsca dostają etykietkę. Przykro się to czyta.

Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie.

Anhedonia napisał/a:

I ci tacy, gdy im się nie układa w związku - bo to się zdarza coraz częściej - wpierw rozwiązują niesatysfakcjonujący związek, zrywają, rozwodzą się...
A DOPIERO potem wchodzą w kolejny.
Nie grają na 2 fronty, nie oszukują, bo po co? Można uczciwie - nie ma zakazu.
Ot taki system wartości. Zdarza się smile

Ja nie stosuję podwójnej moralności - innej dla mężczyzn, innej dla kobiet. Czy widzisz w mych słowach jakieś rozróżnienie ze względu na płeć?
Piszesz: "Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie." - JA TEŻ.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

48

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
Anhedonia napisał/a:

Ja nie stosuję podwójnej moralności - innej dla mężczyzn, innej dla kobiet. Czy widzisz w mych słowach jakieś rozróżnienie ze względu na płeć?
Piszesz: "Ech, chciałabym doczekać czasów, gdy kobiety nie będą tak wrogie wobec siebie." - JA TEŻ.

Nie, i trudno było by pokazywać palcem kto stosuje taką podwójną moralność, właściwie chciałam wyrzucić z siebie rozżalenie, że taką normę widzę na tym forum. Bo czytałam kilka wątków mężczyzn, kilka kobiet.. Takie rozżalenie ogólne, które ustępuje jak już się wygadam.

49

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
fanaberia napisał/a:

Witam wszystkich, nastawiałam się na czytanie, więc jeśli coś mi nie wyjdzie z pisaniem, to przepraszam. Wtrącam się bo mam dziwne wrażenie, że kiedy pojawia się opowieść mężczyzny o tym, że ma kochankę i nie kocha żony, to zawsze radzicie jemu rzucenie tej pierwszej i 'zadbanie, odnalezienie miłości' do tej drugiej. W przypadku gdy to kobieta ma kochanka, z miejsca jest tą złą, która powinna uwolnić od siebie męża. Odniosłam mylne wrażenie?

ciekawe bo do tej pory wszędzie spotkać można tylko sytuację że kobieta zdradzająca męża jest tą biedną, tą która strasznie cierpi i musi się męczyć ze złym mężem zaś facet zdradzający jest wyzywany od świń itd więc nie wypisuj bzdur że facet jest inaczej traktowany, bo życie pokazuje że to kobiety mają taryfę ulgową we wszystkim, tym bardziej że facet nie wmówi swojej żonie że została matką dziecka które ma z kochanką, a kobiety skrupułów przed wrobieniem w ojcostwo nie mają, bo przecież to one są te biedne co to z mężem muszą być a nie z miłością swego życia...
i także chciałbym aby wreszcie facet był traktowany na równi z kobietą, bo jak życie pokazuje facet przy rozwodzie nie traci tylko żony, majątku traci coś ważniejszego a mianowicie traci dzieci, bo utrzymanie opieki nad dziećmi (nie tylko prawne utrzymanie, nawet zwykłe spotkania ojca z dziećmi w sytuacji kiedy te mieszkają z matką) jest jak trafienie szóstki w lotka, więc czy to jest sprawiedliwe?

50

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
franz37 napisał/a:

Wyrachowanie i czysty egoizm ciekawe czy jak by cie nie zostawił czy tez bys patrzyła przez pryzmat dzieci.

Zgadzam się. Ty nie jesteś ofiarą, świadomie zdecydowałaś się na romans to teraz swiadomie podejmij dorosła decyzję. Współczuję tylko waszym partnerom, bo zdaje się ze coś im obiecywaliście ...

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

51

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
fanaberia napisał/a:
Kriss napisał/a:

Kotek - nie loguj się pod nowymi nickami - żenua.

A to chyba było do mnie:)  No to przykro mi, ale z tego co widzę to nawet wcześniej założyłam konto niż autorka.
Tak na marginesie to wcale nie bronię Smutnej, tylko nie podoba mi się sprzeczne podejście wobec zdradzających, takie zależne od ich płci. Nie bronię, bo sama nie chciałabym żeby partner był ze mną kiedy kocha inną.
Odrzucanie 'zalotów' ich mężczyzn wcale nie jest trudne i nie wiąże się z wyrzeczeniem, gorzej zakochać się w kimś i wtedy zrezygnować - dla dobra dzieci, małżeństwa. Taka wierność w szczęśliwym małżeństwie to żaden wyczyn, ale ile znacie takich udanych małżeństw?

Nie porozumiemy się jak widzę albowiem ponieważ;
ja uważam że zakochanie to proces - u jednych krótszy - u innych dłuższy. No ale jakieś minimum czasowe zawsze jest. I wtedy mamy ten magiczny momencik aby powiedzieć - nie, dziękuję, jednak nie skorzystam. I to jest jedyne jak napisałaś "wyrzeczenie" jakie trzeba ponieść. Oczywiście "wyrzeczenie" nie jest tu adekwatnym określeniem, bo jeśli mam się czegoś "wyrzekać" oznacza że dobrze nie jest.

I wtedy mamy następny magiczny momencik, rzekłabym chwilę refleksji - dlaczegóżto coś co jest oczywistą oczywistością stało się nagle wyrzeczeniem? Co tu nie gra? Co jest nie tak? I podejmujemy pod rozwagę następny magiczny momencik - jak rozwiązać problem który mamy - pozostawiając na razie sprawcę bądź sprawczynię "wyrzeczenia" na bocznym torze, w myśl zasady "kocha to poczeka, a jak nie czeka to trzy mu w cztery".

Jak już podejmiemy wiele takich magicznych momencików zwanych rozmową, próbą ustalenia etiologii problemu, wreszcie pochylimy się nad rozwiązaniem i wspólnie orzekniemy że "dupa zbita i nie ma co zbierać" - oddajemy się nowym doznaniom z nowym partnerem dając szansę do tego samego naszemu byłemu partnerowi. Z czystego szacunku do samego siebie no i do partnera rzecz jasna.

Reasumując - zakochanie to nie pierdnięcie.

52

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
mars225 napisał/a:

i także chciałbym aby wreszcie facet był traktowany na równi z kobietą, bo jak życie pokazuje facet przy rozwodzie nie traci tylko żony, majątku traci coś ważniejszego a mianowicie traci dzieci, bo utrzymanie opieki nad dziećmi (nie tylko prawne utrzymanie, nawet zwykłe spotkania ojca z dziećmi w sytuacji kiedy te mieszkają z matką) jest jak trafienie szóstki w lotka, więc czy to jest sprawiedliwe?

Mars - napisz do moderatorek, żeby zrobiły z Ciebie net-faceta. big_smile
Jakieś niedopatrzenie się wkradło - boś Tajemnicza Lady big_smile
Pozdrawiam

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

53

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Ok.Dzieki za kopniaki...naleza mi się.Żałuje że wcześniej tu nie zajrzałam zanim zabrnełam tak daleko,może gdybym wtedy zgarnęła tyle kuksanców to bym sie opamietała.Tak dla sprostowania,mam wyrzuty sumienia prawdopodobnie będe je miała do końca życia.Zgadzam sie w pełni jednak z fanaberią,kiedy kobieta zdradza to jest nie do przyjęcia choć zawsze myśli sercem,ale kiedy zdradzi facet który przewaznie mysli inną częścią ciała to jest to jak najbardziej normalne.

54

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia
smutna78 napisał/a:

... kiedy kobieta zdradza to jest nie do przyjęcia choć zawsze myśli sercem,ale kiedy zdradzi facet który przewaznie mysli inną częścią ciała to jest to jak najbardziej normalne.

nie prawda. zdrada niesie tyle samo zniszczenia w kazdym wydaniu! ... jak widzisz destrukcyjnie wpłyneła na Tw kochanka (i jego związek), na Cb - Tw zwiazek już nigdy nie bedzie taki sam, bo jest naznaczony Tw doświadczeniem (teraz jestes jeszcze w fazie straty, ale niedługo w naturalny sposób powinny uruchomic się mechanizmy obronne i to da się odczuć w małzeństwie)... już nawet nie chce pisać o momencie jak Tw mąż zostanie poinformowany (przez Cb, czy przez kogoś z otoczenia) ...

oczywiście każdy ma swoj światopoglad, wartości, .... ba w zwiazkach można nawet zgadzac się na rożnego typu uklady. ale Tw mąż chyba nie dopuszczał takiego rozwiązania, wiec czysto ludzko jest to nie fair .... on nadal jest nieswiadom z kim mieszka, komu ufa, w kogo wierzy ...

dla mnie jest to sprowadzenie życia do instyktu, popędu (bez roznicowania na płeć) a to jest delikatnie mowiac kiepskie i budzi we mnie sprzeciw hmm

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

55

Odp: Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Zgadzam się że zdrada wpływa na zwiazek bo juz napewno nie będzie tak jak powinno byc...ale z tym popędem to lekka przesada...

Posty [ 1 do 55 z 107 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans....chwila przyjemnosci i dużo bólu i cierpienia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018