Witam, jak w temacie dziewczyna zostawiła mnie po 8 latach związku. Powodem było to że przestałem się starać i z biegiem czasu przestała mnie kochać. Mówiła o tym kilka razy, że nie interesuję się nią, że mało czasu spędzamy razem ale nie docierało to do mnie. Teraz jakieś 3 tyg po, oczywiście pierwsze dni to koszmar czarne myśli, później walka o nią rozmowy, zapewnienia że się zmienię, kolacja, ale dalej nic. Mówi że potrzebuje czasy, dystansu do tego, potrzebuje się wyszumieć z znajomymi itd..nie jesteśmy razem, ona pow że to przerwa bo nie potrafi definitywnie tego zakończyć, nie wiem czy chce mi dać czas abym się z tym oswoił czy naprawdę ona potrzebuje tego czas. Zapewniam że się zmieniłem że zrozumiałem o co jej chodziło i teraz dopiero do mnie dotarło jak bardzo ją kocham. Ona to widzi bo przez te tyg dużo dla niej zrobiłem pow że widzi że się staram ale że coś w niej umarło i narazie nie wie co czuje. Powiedziała że czuła się prztłumiona przezemnie teraz gdy się roztaliśmy zaczeła imprezować i mówi że dopiero teraz dowiedziała się jaka jest. Najdłużej to chyba tylko 4 dni wytrzymałem bez pisania dzwonienia. Nie potrafię się nie odzywać, myslę o niej codziennie, straciłem najważniejszą osobę w moim życiu
Nie wiem co mam robić dalej. Są dni że jestem gotów zrobić dla niej wszystko czekać na nią nawet kilka miesięcy, ale są dni że chcę wiedzieć na czym stoję i wymuszam na niej aby podjeła decyzję czy to definitywny koniec czy nie. Ostatnio tak było i nawet się spytała czy powinna to zakończyć bo widzi że cierpię, ale po chwili pow że narazie nie chce tego robić. Także nie wiem. Mimo że minęły 3 tyg ból jest taki sam, codziennie myślę o nas, chcę walczyć. Boję się że ktoś mi ją sprzątnie, bo pow że narazie musi być sama i podoba się jej jak teraz ktoś o nią zaleca. Nie poleci na pierwszego lepszego ale jeżeli trafi się jakiś fajny gościu to raczej napewno już jej nie odzyskam. Jedyna nadzieja w tym że za parę miesięcy wyjeżdża za granicę do rodziny i liczę że tam wkońcu o nas pomyśli na spokojnie bez wpływu znajomych, ale też się boję że jak nie poczuje nic to będzie koniec, a ja bez niej nie potrafię żyć. Zawalę studia bo nie mogę się skoncentrować, masakra jakaś. Zostałem sam, szukam na siłe nowych znajomych próbuję odnowić stare znajomości, ale chyba za bardzo się przyzwyczaiłem że byłem z nią. Przez ten czas poczułem się szczęsliwy, gdy zrobiłem dla niej kolację, pogadaliśmy na spokojnie całowaliśmy się, przytulali było jak kiedyś, ale co z tego jak i tak pow że nie wie co czuje. Co mam robić?? Odpuścić? Nie chcę cierpieć, ale też nie chcę jej stracić na zawsze. Mam 23 lata nie mogę wiecznie na nia czekać, ale też nie potrafię poznać kogoś nowego. Nic tylko strzelic sobie w głowę..Jak zacząłem się na nowo o nia starać próbować ją bajerować, to pow że w takim mnie się zakochała i że jestem fajny taki śmaki ale to chyba tylko po to aby mi uświadomić że mogę sobie znaleść inną. Każdy dzien jest inny najgorszy jest ten czas, dzisiaj sobie myśle poczekam za prae dni ja gdzies zabiore będę taki jak kiedyś będą ją czarował itd, ale kurwa zaraz przychodzi moment ze nic z tego nie bedzie i dzwonie i proszę żeby do mnie wróciła.
Podobne tematy
Mialem podobnie. Potrzebuje czas, chce byc sama etc. Standardowe gadki. Jezeli bedziesz walczyl to nie wroci na pewno. Po tylu latach sie jej znudzilo po prostu, miala Cie na codzien. To ona musi poczuc ze cos traci bezpowrotnie zeby wrocic. Urwij kontak, zyj dla siebie, zajmij sie czyms i zobaczymy. To jedyna szansa. Jezeli bedziesz biegal za nia i bedzie wiedziec ze czekasz to sie to moze nigdy nie skonczyc albo jakis inny to skonczy. Musi poczuc ze skoro odchodzi to nie tylko Ty ja tracisz ale rowniez ona Ciebie.
Miałeś podobnie i jak sie skończyło??
Nie odpusilem, biegalem, walczylem a wiec miala mnie w dupie. Nie wrocila. Teraz jest z kims innym. Ja tez jestem w nowym zwiazku, notabene duzo szczesliwszym i bardziej dopasowanym.
Dokładnie standardowe gadki i tłumaczenia.
Na twoim miejscu sprawdziłbym czy nie mam poroża na głowie.
Poczytaj wątek Daniela i podobne a dowiesz prawie wszystkiego o kobiecie z którą dotychczas byłeś.
Dokładnie standardowe gadki i tłumaczenia.
Na twoim miejscu sprawdziłbym czy nie mam poroża na głowie.
Poczytaj wątek Daniela i podobne a dowiesz prawie wszystkiego o kobiecie z którą dotychczas byłeś.
Mialem podobnie. Potrzebuje czas, chce byc sama etc. Standardowe gadki. Jezeli bedziesz walczyl to nie wroci na pewno. Po tylu latach sie jej znudzilo po prostu, miala Cie na codzien. To ona musi poczuc ze cos traci bezpowrotnie zeby wrocic. Urwij kontak, zyj dla siebie, zajmij sie czyms i zobaczymy. To jedyna szansa. Jezeli bedziesz biegal za nia i bedzie wiedziec ze czekasz to sie to moze nigdy nie skonczyc albo jakis inny to skonczy. Musi poczuc ze skoro odchodzi to nie tylko Ty ja tracisz ale rowniez ona Ciebie.
DOKŁADNIE tak jak napisał Daniel.
Dziewczyna po 8 latach związku, wpadła w pułapkę w którą wpada wiele osób, a jest ona potocznie nazywana "wypaleniem".
Wypalenie, to nic innego jak znudzenie, tęsknota za nowością, motylkami, adrenaliną, emocjami i tym wszystkim co kiedyś było, a co w naturalny spsób przekształca się potem w przyjaźń/bliskość/duchową więż/przywiązanie. Niektórym ludziom to wytarcza i nie potrzebują " motylków" ( bo wiedzą jak bardzo są ulotne ), niektórzy jednak nie rozumieją tych mechanizmów ( zwłaszcza osoby młode ) i wydaje im się, że z kimś nowym będzie inaczej ( a zapewniam Cię że inaczej będzie przez bardzo krótki czas, bo ostre zakochanie genrealnie jest iluzją ). W szkołach powinny być obowiązkowe lekcje z psychologii miłości !
Jedyne co możesz zrobić to zupełnie odciąć się od niej, tak żeby poczuła realny brak Twojej osoby w jej życiu. Tylko to może dać jej do myślenia, nic innego.
Ile macie lat, czy to jej pierwszy tak długi związek, czy byłeś jej pierwszym facetem ?
8 2013-05-03 22:12:46 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-03 22:16:48)
Witaj...
Fachowcy juz sie tu wypowiedzieli i pozostaje mi jedynie Im przytaknac i przyznac racje.
Ale tez dorzuce 3 grosze od siebie
dziewczyna zostawiła mnie po 8 latach związku. Powodem było to że przestałem się starać i z biegiem czasu przestała mnie kochać.
Ile jest w tym prawdy, ale prawdy wedlug Ciebie a nie jej gadania???
nie interesuję się nią, że mało czasu spędzamy razem ale nie docierało to do mnie.
Mówi że potrzebuje czasy, dystansu do tego, potrzebuje się wyszumieć z znajomymi itd..
ona pow że to przerwa bo nie potrafi definitywnie tego zakończyć...
widzi że się staram ale że coś w niej umarło i narazie nie wie co czuje. Powiedziała że czuła się przytłumiona przezemnie teraz gdy się roztaliśmy zaczeła imprezować i mówi że dopiero teraz dowiedziała się jaka jest...
Co nie potrafi zakonczyc? sorry 3 latka ma czy co??
To cos w niej umieralo juz dawno - takie "zagadnienia" przewijaly sie juz tutaj od dawna jako potwierdzenie tej reguly w wypowiedziach Naszych Dziewczyn z forum - a teraz zaczela Ci rzucac ochlapowe sygnaly indianskie, ze cos jest "nie halo".
Sygnalami to sobie moze w nocy pogadac - zapalniczka lub latarka - alfabetem Morsea z kolezanka albo za dnia dymkiem z papieroska z indianami. W takich sprawach kryzysowych w zwiazku sie rozmawia, tego Nas ucza od malego.
Ostatnio tak było i nawet się spytała czy powinna to zakończyć bo widzi że cierpię, ale po chwili pow że narazie nie chce tego robić.
Rozumiesz przeslanie tego zdania???
Bo tego
Boję się że ktoś mi ją sprzątnie, bo pow że narazie musi być sama i podoba się jej jak teraz ktoś o nią zaleca. Nie poleci na pierwszego lepszego ale jeżeli trafi się jakiś fajny gościu to raczej napewno już jej nie odzyskam.
na Nasz i moj gust juz sie nie musisz obawiac. Ten ktos juz zagrzal sobie miejsce, Twoje miejsce juz dawno.
Jedyna nadzieja w tym że za parę miesięcy wyjeżdża za granicę do rodziny i liczę że tam wkońcu o nas pomyśli na spokojnie bez wpływu znajomych, ale też się boję że jak nie poczuje nic to będzie koniec, a ja bez niej nie potrafię żyć.
Zapomnij...
Was juz nie ma jestes Ty, tylko Ty. I im szybciej sie z tym pogodzisz tym lepiej bedzie dla Ciebie.
NIe rob priorytetu z kogos, dla kogo jestes opcja czsami jedna z wielu jak zreszta sam widzisz.
PS
Pisz jak dorosly facet a nie gimnazjalnym mlodziezowym skrotowym slangiem.
Poprostu Daniel napisał/a:Mialem podobnie. Potrzebuje czas, chce byc sama etc. Standardowe gadki. Jezeli bedziesz walczyl to nie wroci na pewno. Po tylu latach sie jej znudzilo po prostu, miala Cie na codzien. To ona musi poczuc ze cos traci bezpowrotnie zeby wrocic. Urwij kontak, zyj dla siebie, zajmij sie czyms i zobaczymy. To jedyna szansa. Jezeli bedziesz biegal za nia i bedzie wiedziec ze czekasz to sie to moze nigdy nie skonczyc albo jakis inny to skonczy. Musi poczuc ze skoro odchodzi to nie tylko Ty ja tracisz ale rowniez ona Ciebie.
DOKŁADNIE tak jak napisał Daniel.
Dziewczyna po 8 latach związku, wpadła w pułapkę w którą wpada wiele osób, a jest ona potocznie nazywana "wypaleniem".
Wypalenie, to nic innego jak znudzenie, tęsknota za nowością, motylkami, adrenaliną, emocjami i tym wszystkim co kiedyś było, a co w naturalny spsób przekształca się potem w przyjaźń/bliskość/duchową więż/przywiązanie. Niektórym ludziom to wytarcza i nie potrzebują " motylków" ( bo wiedzą jak bardzo są ulotne ), niektórzy jednak nie rozumieją tych mechanizmów ( zwłaszcza osoby młode ) i wydaje im się, że z kimś nowym będzie inaczej ( a zapewniam Cię że inaczej będzie przez bardzo krótki czas, bo ostre zakochanie genrealnie jest iluzją ). W szkołach powinny być obowiązkowe lekcje z psychologii miłości !
Jedyne co możesz zrobić to zupełnie odciąć się od niej, tak żeby poczuła realny brak Twojej osoby w jej życiu. Tylko to może dać jej do myślenia, nic innego.
Ile macie lat, czy to jej pierwszy tak długi związek, czy byłeś jej pierwszym facetem ?
Jesteśmy razem nawet od 9 lat..tak byłem jej pierwszym i ona moja też..poznaliśmy się w gimnazjum. Ja mam 23 ona 22 lata. Praktycznie cały ten czas razem i średnia ta sama szkoła ale nie ta sama klasa. Studia też studiujemy w tym samym mieście mieszkamy od siebie 3 km mieszkaliśmy razem przez rok ale nie mogliśmy się dogadać i przez ostatnie dwa lata mieszkaliśmy osobno. Rok temu powiedziała mi że coś sie psuje że nie czuje tej miłości i prosi żebym coś z tym zrobił. Ja nie rozumiałem co mówi, wystarczyło codziennie do niej zadzwonić interesować się gdzieś zabierać, ale tego brakowało przez ostatnie dwa lata. Żadko chodziliśmy na imprezy i teraz właśnie tego żałuję bo zaczeła chodzić z znajomymi i ją to porwało. Powiedziała że ze mną czuła sie nie atrakcyjna i że teraz zobaczyła że może się podobać i że dopiero teraz czuje jaka jest naprawdę. To nie jest tak że ją olewałem, zawsze uważałem że jest piękna i w sumie bywałem zazdrosny, kłóciliśmy się jak gdzieś wychodziła sama i nie chciała mnie zabrać ze sobą. Powiem wprost byłem debilem że tak ją traktowałem, teraz to zrozumiałem wystarczyło tylko mną wstrząsnąć. Powiedziała że zrobiła by to rok temu jak by wiedziała że tak to podziała i może wtedy udało by to się szybko posklejać ,ale nie teraz. Tak jak w wątku Daniela mówi że potrzebuje czasu, że jeszcze miesiąć temu skakała by z radości jak bym się zachowywał tak jak teraz. Pokazałem jej ostatnio, jak zrobiłem kolacje przy świecach sam wszystko przygotowałem, zrobiłem filmik z naszymi zdjęciami i naszą muzyką, płakała jak go oglądała. Potem zatańczyłem z nią i zaczeliśmy się przytulać i całować , ale nie zrobiliśy tego choć było blisko w sumie w pewnym momencie przerwałem bo chciałem się zapytać czy naprawdę tego chce to pow że nie może tego zrobić jeżeli nie wiem co czuje bo potem nie mogła by sobie popatrzeć prosto w oczy. A ja walcze o nia jak mogę..
Nie chcę Cię dobijać, ale rzadko kiedy takie "nastoletnie miłości" są związkami na całe życie, ja się spotkałam tylko z jednym takim przypadkiem. Większość z nas, zanim zwiąże się z kimś na stałe, ma za sobą jeden, dwa, trzy lub więcej prób bycia z kimś.
Skoro byłeś jej pierwszym, to zapewne chce zobaczyć jak to jest z innym, czysta natura ! A że jest bardzo młoda, to nie potrafi się temu oprzeć i jakoś tego w sobie przepracować na Twoją korzyść. Nic nie zrobisz. 8 lat to bardzo dużo, 1/3 Twojego życia, więc masz prawo czuć się tragicznie. Ale pomyśl że ludzie są ze sobą nieraz 20 czy 30 lat i się rozstają, pełno takich przypadków na forum. Czekaj i nie odzywaj się, nic więcej nie możesz teraz zrobić.
a ja się wypowiem ze strony takiej dziewczyny, w której po kilku latach się wypaliło.
widzę tu kilka podobnych kwestii do mojej historii.
myślę że są bardzo małe szanse na uratowanie relacji..jednak
ze swojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że ja chciałam aby ten facet o mnie walczył zabiegał robił wiele..
nie robił więc wszystko zdechło.
często na forum czytam też "pokaż mu/jej że świetnie się czujesz", nie jestem tego zdania (oczywiście zależy od powodu rozstania itp).
ja kiedy widziałam nawet głupi uśmiech w opisie na gg utwierdzało mnie to tylko w przekonaniu że dobrze się stało, że jest tej drugiej stronie aktualnie po porstu dobrze... a jak się później w rozmowach okazało było mu totalnie źle.
ofiary losu nie pokazuj ale stanowczo wzięłabym w swoje ręce starania o nią.
z zaznaczeniem ..dla Was lub samego siebie , że to określony czas, np kilka miesięcy.
jeśli te kilka miesięcy nie przyniosą nic, dać sobie definitywnie spokój.
Dupa szlaja się po dżamprezach i jeszcze Ci mówi wprost, że ją jara jak ktoś za nią lata? Przegięcie pi**y. A Ty im bardziej prosisz, im więcej dzwonisz, tym bardziej utwierdzasz ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła. SKończyła związek, bawi się do woli, ma tam jakichś swoich amantów, a Ty wcale nie zniknąłeś z jej życia. Przeciwnie- 'starasz' sie teraz za 5. To po kie licho ona ma wracać? Przecież teraz ma raaaaj. I sam jej go stwarzasz, dlatego weź się ODETNIJ od niej. Niech poczuje, że to było głupie bo Ty, pomimo iż miałeś chwilę słabości, nie dasz sobą miotać żadnej babie a jeśli nie chce być z Tobą bo bardziej jara ją jakiś drobny flirt to niech WYPIER****A. Ty się odcinaj od tego. Sam idź na impreze, poznawaj laski. Gwarantuję, że kiedy zobaczy Ciebie w towarzystwie innych lasek to już nie będzie takim kozakiem. Nóżki jej zmiękną i wywali twarzą o ziemie, jednocześnie pod wpływem tego szoku w głowie zapali się jej lampeczka z napisem 'co ja zrobiłam?'. Więc podsumowując. Nawet jeśli chcesz 'walczyć' to ta 'walka' ma polegać na zajęciu się sobą, a nie nią. Powodzenia
Darek mozesz jej pokazac ze sie zmieniles, zrozumiales i to tyle. Nie mozesz za nia biegac, prosic, blagac , walczyc. Dopoki to robisz ona ma poczucie ze ma Ciebie. Ze z Toba nie jest i robi co chce ale Ciebie ma. Je ciastko i ma ciastko.
Tylko jak znikniesz, odetniesz sie, zaczniesz zyc dla siebie, czytac ksiazki, biegac, chodzic na silke czy grac w pilke, zajmiesz sie soba ona bedzie mogla zrozumiec ze tez cos traci. Ze podejmuje wubor, wolnosc albo Ty. Nie zrob z siebie cioty. Kobiety lubia facetow z jajami.
Nie chcę Cię dobijać, ale rzadko kiedy takie "nastoletnie miłości" są związkami na całe życie, ja się spotkałam tylko z jednym takim przypadkiem. Większość z nas, zanim zwiąże się z kimś na stałe, ma za sobą jeden, dwa, trzy lub więcej prób bycia z kimś.
Skoro byłeś jej pierwszym, to zapewne chce zobaczyć jak to jest z innym, czysta natura ! A że jest bardzo młoda, to nie potrafi się temu oprzeć i jakoś tego w sobie przepracować na Twoją korzyść. Nic nie zrobisz. 8 lat to bardzo dużo, 1/3 Twojego życia, więc masz prawo czuć się tragicznie. Ale pomyśl że ludzie są ze sobą nieraz 20 czy 30 lat i się rozstają, pełno takich przypadków na forum. Czekaj i nie odzywaj się, nic więcej nie możesz teraz zrobić.
No to ja będę drugim takim przypadkiem
.
15 2013-05-04 12:19:35 Ostatnio edytowany przez darek90 (2013-05-04 12:41:25)
Chciałem zapomnieć wybrałem się na imprezę i odziwo ona też tam była. Z jednej strony się ucieszyłem bo potanczyliśmy razem, ale z drugiej nie mogłem się zająć sobą, pobawić. Cała imprezę byłem skupiony tylko na niej. Taniec zimny, zero uśmiechu jak by tańczyła za karę, humor miała świetny jak tańczyła z innymi, ale tylko tańczyła. Nie wydaje mi się żeby kogoś teraz miała. Z nikim się nie przytulała, poprostu bawiła. Rozmowa też na chłodno, znowu wyjechała z tekstem że powinna to skończyć, bo widzi jak się zachowuje i żebym z nia nie rozmawiał jak wypiję bo mówie co innego niż na trzeźwo. Powiedziała że za dużo razy jej obiecywałem że się zmienię że zacznę starać i teraz mi nie wierzy. Wiecie jaka to jest sytuacja chcesz zrobić wszystko żeby wróciła nie myślisz racjonalnie. Tak samo było wczoraj, zamiast ją olać i się bawić to latałem za nią jak jakiś pies ogrodnika. Nie mówcie że jest taka i taka bo sam doprowadziłem do tego, jak bym jeszcze miesiąc temu był taki to pewnie nie pisał bym tutaj. Czuła się źle przez jakiś rok dawała sygnały mówiła wprost, że kiedyś może być za późno, nie docierało to do mnie bo byłem pewien że nie zerwie. Zerwała bo sytuacja w jakiej się znaleźliśmy ją do tego skłoniła. Nie chcę pisać szczegółów. Raz mówi tak, że jest szansa tylko potrzebuje czasu, a raz inaczej. To się czuje, jak ktoś Cie traktuje bez uczuć i tak było wczoraj. Na dzisiaj wydaje mi się że sama nie wie co ma zrobić i co czuje. A ja chcę ją odzyskać. Wiem że najlepszym wyjściem będzie chwila spokoju a potem męskie zachowywanie się . Spacer, spokojna rozmowa zapewnienie od czasu do czasu że jestem że się zmieniłem i chcę spróbować jeszcze raz. Od 3 tyg budzę się a serce boli jak cholera. Nie mogę się na niczym skupić, studia jak dalej tak pójdzie to zawalę. Nie potrafię tego wyłączyć, teraz mam tysiąc pomysłów jak ją uszczęśliwić. Nie mam tak z kim pogadać w realu z żadną dziewczynną bo całe życie spędziłem z nią i nie zależało mi utrzymywaniu kontaktów z innymi dziewczynami. Teraz żałuję że odciąłem się w takim stopniu od znajomych bo w sumie zostałem sam. Kumpli mam jakieś znajome, ale to nie jest to. Nie wiem może brakuje mi kogoś bliskiego bo przez prawie połowę mojego życia miałem z kim pogadać, do kogo napisać spędzić weekend przytulić się. W łóżku było ok i nawet powiedziała mi że taka bliskość ją upewniała w przekonaniu że coś do mnie jeszcze czuje. Ostatni raz to robiliśmy 3 dni przed tą niefortunną sytuacja po której mi powiedziała że to koniec. Mam już 23 lata, najlepszy okres chyba już za sobą, miałem zajebistą dziewczynę którą straciłem przez to że byłem takim osłem!! Nie mogę teraz odpuścić bo ona tak naprawdę teraz pamięta mnie jako tego który się nie starał. Nie wiem może spotkam się z nią za tydzień potem znowu i dam z siebie wszystko, zabajeruje ją , żałuję że od ostaniej kolacji do niej wydzwaniałem, bo wtedy zostawiłem dobre wrażenie a teraz to zepsułem.
Rob jak uwazasz, ja Ci radze z wlasnego doswiadczenia. Odetnij sie.
Rob jak uwazasz, ja Ci radze z wlasnego doswiadczenia. Odetnij sie.
Tobie się udało znalazłeś inną i jest Ci dobrze. Boję się że jak ją stracę to będę forever alone .
Moim zdaniem też jedynym wyjściem jest dać jej odetchnąć. Teraz czuje,że ciągle jesteś na jej zawołanie i jesteś zależny od niej. Jak kocha- to wróci,przemyśli i będzie szukać kontaktu, jeśli nie-szkoda czasu.
Poprostu Daniel napisał/a:Rob jak uwazasz, ja Ci radze z wlasnego doswiadczenia. Odetnij sie.
Tobie się udało znalazłeś inną i jest Ci dobrze. Boję się że jak ją stracę to będę forever alone .
Zanim znalazlem inna jak to nazwales swoje wycierpialem. I kazdy mysli szczegolnie za mlodu ze juz bedzie zawsze sam. A to gowno prawda.
Trzeba zyc przede wszystkim dla siebie i z soba byc szczesliwym wtedy jest okej. Jak dalej bedziesz z siebie robil ofiare, meczennika i ciote to na pewno ona nie wroci , ani ona ani zadna inna.
Przede wszystkim pogodz sie ze juz ja straciles. Odetnij sie, wszystkie Twoje proby, akcje powoduja odwrotny efekt, ma Cie co raz bardziej dosyc, co raz bardziej sie robi obojrtna i docenia zycie bez Ciebie. Zniknij na dobre, niech Cie nie bedzie pod reka, na fb , pod telefonem, niech poczuje ze tez traci, niech doceni.
Rob jak uwazasz, to Twoje zycie i decyzje. Ja dziele sie doswiadczeniem, ttylko nie pisz pozniej ze mielismy racje.
Ps : to nie ja znalazlem ta inna tylko ona bardziej mnie ![]()
Moim zdaniem też jedynym wyjściem jest dać jej odetchnąć. Teraz czuje,że ciągle jesteś na jej zawołanie i jesteś zależny od niej. Jak kocha- to wróci,przemyśli i będzie szukać kontaktu, jeśli nie-szkoda czasu.
Tak zrobię, napisałem właśnie ostatniego smsa i teraz się skupię na sobie. Dam znać co przyniesie czas, uczuć nie wyłączę za wcześnie na to, nie wiem jak długo będę się zbierał po tym. Jedynym plusem tego jest to, że zrozumiałem co w życiu jest najważniejsze i jeżeli będzie mi dane być z kimś w przyszłości, to nie popełnię tego samego błędu co teraz. Pozdrawiam wszystkich, pewnie napiszę za parę dni bo wymięknę i będę chciał się doradzić co dalej robić.
Przepraszam że,tak zapytam
Dlaczego Ona twierdzi że,musi to zakończyć skoro faktycznie już to zrobiła wcześniej?.
To jesteście razem czy już nie?
Powiedziała że potrzebuje przerwy, ale nas nie skreśla bo to kawał czasu, że widzi że się teraz staram, ale nie wie co czuje. Dalej po tych 3 tyg nie wie co czuje a nie chce wrócić ani odejść jak nie jest pewna na 100%. Nie jesteśmy oficjalnie parą, nie nosimy obrączek itd.. Z jednej strony ja upatruję szansę, ale z drugiej jej tak wygodnie, a ja nie jestem w stanie tego zakończyć, przynajmniej nie dzisiaj nie za tydz czy dwa. Można gdybać że jak bym zakończył to może coś zrozumie i wróci, ale nie jestem w stanie skreślić połowy mojego życia.
Darek
Przeczytaj swój ostatni post w którym odpowiadasz mi na pytanie.
Widzisz w nim sprzeczność?
Jeśli nie to nie miej do niej pretensji gdy dowiesz się że,sypia z innym/mi.
Bo przecieź nie jesteście razem i jej wolno.Tak?
A z drugiej strony ciekawe czy Tobie wolno robić to samo?.
Możesz imprezować,spotykać się z innymi dziewczynami,sypiać z nimi,itd?
Pewnie nie bo twoja Pani to taki pies ogrodnika(sam nie weźmie ale innym też nie da)
A na dodatek trzyma Ciebie w odwodzie na wypadek gdyby zmęczyło ją to imprezowanie albo gdyby z innym zaliczyła wpadkę.
Powiem szczerze
Przestań śnić na jawie o kimś kto już dawno ma cię w 4 literach.
Pomyśl też o tym co by było gdybyście byli małżeństwem,mieli dzieci a jej zachciało by się przerwy na imprezowanie itd.
Pozwoliłbyś na to?
Do Darkanic nie trafia. Obudzi sie jak bedzie juz za pozno i zatraci siebie. Pozniej ma sie do siebie duze wyrzuty ze sie pozwolilo na cos takiego
Do Darkanic nie trafia. Obudzi sie jak bedzie juz za pozno i zatraci siebie. Pozniej ma sie do siebie duze wyrzuty ze sie pozwolilo na cos takiego
Wiesz.. chyba mimo szczerych chęci ludzi z całego świata.. po prostu każdy chyba musi to przerobić na własnej skórze
Nie sypia z nikim teraz na 100% nie jest taka. Nigdy mnie nie okłamała w ważnej sprawie. Zresztą postanowiliśmy że jak coś sie stanie czy ja coś zrobie z inną albo ona to sobie o tym powiemy. Dziewczyna przez te lata rzadko wychodziła z znajomymi i temu tak się teraz zachowuje. Pomału do mnie dociera że już nam sie nie uda ale to nie z powodu kogoś innego tylko że nie dbałem o nią.Jest wolna może teraz myśli o spróbowaniu z kimś innym, ale na pewno się nie prześpi z kimś w ciągu jednego dnia. Tak wiem będe żałował, ale równie dobrze mogę potem żałować że od razu się poddałem. Kocham ją jak cholera, dopóki nie zobaczę że to koniec będe walczył. Narazie jest nadzieja mała ale jest. Znam ludzi że też mieli rok przerwy a potem się pobrali i maja teraz dziecko. Nie patrzcie tak pesymistycznie na wszystko, wolę żałować że dawałem się zwodzić, niż pluć sobie w brodę że nie zawalczyłem.
Darku, chciałam napisać Ci maila, ale niestety nie masz widocznej tej opcji. Jeżeli będziesz chciał, to możesz do mnie napisać prywatnie.
28 2013-05-04 20:02:54 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-04 20:48:17)
Tak wiem będe żałował, ale równie dobrze mogę potem żałować że od razu się poddałem. Kocham ją jak cholera, dopóki nie zobaczę że to koniec będe walczył. Narazie jest nadzieja mała ale jest. Znam ludzi że też mieli rok przerwy a potem się pobrali i maja teraz dziecko. Nie patrzcie tak pesymistycznie na wszystko, wolę żałować że dawałem się zwodzić, niż pluć sobie w brodę że nie zawalczyłem.
Dziecku w takim zwiazku posklejanym jak zbity dzban szczerze wspolczuje "oberwanego ucha" w przyszlosci od tego dzbana "first class made in china".
Co do Twojej walki, to oby - przez duze "o" - na koniec bylo jeszcze z Ciebie co zbierac za przeproszeniem.
Ja tez walczylem ciagnac za soba pluton ludzi gotowych mi i Nam pomoc. Napierdzielalem jak strus pedziwiatr 7 miesiecy barankiem o sciane z przytupem i... siadlem na dupie nie z braku laku i dalszych pomyslow, ale z przekonania, ze bedzie gorzej niz udalo mi sie "wyprostowac".
Na efekty nie musialem dlugo czekac, bo doslownie polarny Orient Ekspress smignal mi przed nosem w miesiac po moim "zastoju". Gdybym nie spasowal, to nie wiem czy cos by ze mnie kolokwialnie mowiac zostalo przy spotkaniu face to face z nim.
Ludzie, ktorzy byli po mojej stronie do dzisiaj bija mi brawo za caloksztalt. Ci co byli przeciwko mnie przecieraja oczy ze zdumienia, jak byli lekko mowiac naiwni. Jest tez garstka takich, co sa na bakier kompletnie w temacie z rodziny jz. Dla Nich ten surprise, bedzie jak z reklamy karty Visa...
Siegnalem potocznego dna ale nie jestem i nie bylem wrakiem w tej materii. Ty zas juz masz oznaki wraka czlowieka a Twoja droga do dna jest dopiero na poczatku.
Bez urazy ale zanim ujrzysz dno, pierdyknie Cie wakacyjny PKP Intercity z grupy tezewe.
obym sie mylil, co po moich i nie tylko doswiadczeniach jest bardzo malo prawdopodobne.
Darku, chciałam napisać Ci maila, ale niestety nie masz widocznej tej opcji. Jeżeli będziesz chciał, to możesz do mnie napisać prywatnie.
Zmieniłem ustawiania jak chcesz coś napisać to napisz.
Ehh Darek poczytaj temat mam 36 lat i rozwod. Tam bylo Nas wielu.
Ja dawalem sobie rece i penisa uciac za zone, ttez mowila ze taka nie jest i bym rak nie mial i juz nigdy nie poruch...
zyjesz teraz jej wyobrazeniem, tym jaka jest kiedy ja poznales i z nia byles. Nie wiesz jaka jest teraz i co robi. A ja Ci mowie ze skoro odeszla i jeszcze Ci mowi ze podoba jej sie jak inni jak podrywaja to jest to jasny sygnal. Pretensji miec nie mozesz bo para nie jestescie, jest wolna. Ale Ty ja juz straciles. Jak pojdziesz tym torem to mozesz sie pozniej chlopaku nie pozbierac.
Ale jasne, probuj, ucz sie na wlasnych bledach bo to najlepsza lekcja. Tylko ostrzegam ze wlasne bledy bola najbardziej ![]()
Dzisiaj mi napisała sms że myśli o nas i narazie to wszystko co może napisać na dzisiaj. Powalczę te dwa miesiące, może później dostanę nokaut i będe leżał przez kilkanaście tyg, ale zaryzykuję. Czas pokaże, dużo w życiu już udało mi się przezwyciężyć, może to dla was śmieszne bo mam 23 lata, ale miewałem różne problemy na różnym tle i dawałem radę. Teraz też dam, wierzę że ją odzyskam i pokażę wam że można. Zrobię wszystko co w mojej mocy, reszta zależy od niej i będę wiedział że zrobiłem wszystko i za parę lat nie będę żałował że się poddałem. Dzięki wszystkim.
32 2013-05-05 15:03:16 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-05-05 15:04:24)
Dzisiaj mi napisała sms że myśli o nas i narazie to wszystko co może napisać na dzisiaj. Powalczę te dwa miesiące, może później dostanę nokaut i będe leżał przez kilkanaście tyg, ale zaryzykuję. Czas pokaże, dużo w życiu już udało mi się przezwyciężyć, może to dla was śmieszne bo mam 23 lata, ale miewałem różne problemy na różnym tle i dawałem radę. Teraz też dam, wierzę że ją odzyskam i pokażę wam że można. Zrobię wszystko co w mojej mocy, reszta zależy od niej i będę wiedział że zrobiłem wszystko i za parę lat nie będę żałował że się poddałem. Dzięki wszystkim.
Może i ją odzyskasz, ale zadaj sobie pytanie: czy gdyby to byłą ta prawdziwa kobieta Twojego życia, to czy musiałbyś walczyć o to, by była z Tobą? czy by odeszła w pierwszej kolejności? Wybacz za szczerość, ale jeśli się z nią jakimś cudem zejdziesz, to będziesz kiedyś bardzo gorzkimi łzami płakał. Bo dostaniesz na 100% drugiego kopniaka z jej strony, ale w sytuacji życiowej takiej, że się już nie podniesiesz. Dziś masz szansę, by wyjść z tego silniejszym i z pokorą życiową. Przy drugim podejściu będziesz leżał na glebie i kwiczał, aż z braku innych opcji życiowych zwiążesz się z jakąkolwiek kobietą, aby tylko nie zostać sam. Tego chcesz? Chcesz zawalić swoje życie? Spójrz trzeźwo na całokształt. Z dużo szerszej perspektywy. Jesteś w tej chwili dla niej tylko i wyłącznie narzędziem. Jak jej się ułoży układ z kimś innym, to nie wróci. Jak się nie ułoży...może wróci, albo będzie orbitowała dalej po fagasach. A jaka jest Twoja rola w tym wszystkim? Jesteś tylko i wyłącznie postacią, która ma jej zapewnić miękkie lądowanie w przypadku, gdyby jej się nie poukładało z innymi gośćmi, bo wie, że na nią będziesz czekał. Zdystansuj się. Konsekwencja jest najsilniejszą bronią w tego typu sytuacjach. Odetnij kontakt i nie walcz o nią, bo nie masz o kogo. Uwierz mi. Wasz związek trwał bardzo długo, więc tym bardziej powinna być między Wami niezrywalna więź. A czy była? No, to pytanie retoryczne, bo odpowiedź dostałeś od niej. Posłuchaj ludzi starszych, z przejściami dużo bardziej hardcorowymi niż Twój, bo ich doświadczenie nie wzięło się z kosmosu, tylko z miesięcy przemyśleń, chodzenia po ścianach z bólu duszy. Ale dzięki temu ich wnioski są trafne, i co najważniejsze, zbazowane na logice, a nie na emocjach, które potrafią niczym pryzmat zniekształcić obiektywną ocenę. Nie nabieraj się na sms'y tego typu, bo kobiety w takich przypadkach są mistrzyniami psychomanipulacji i gry na uczuciach. Im szybciej się odetniesz, tym szybciej zaczniesz zauważać fakty.
darek90 napisał/a:Dzisiaj mi napisała sms że myśli o nas i narazie to wszystko co może napisać na dzisiaj. Powalczę te dwa miesiące, może później dostanę nokaut i będe leżał przez kilkanaście tyg, ale zaryzykuję. Czas pokaże, dużo w życiu już udało mi się przezwyciężyć, może to dla was śmieszne bo mam 23 lata, ale miewałem różne problemy na różnym tle i dawałem radę. Teraz też dam, wierzę że ją odzyskam i pokażę wam że można. Zrobię wszystko co w mojej mocy, reszta zależy od niej i będę wiedział że zrobiłem wszystko i za parę lat nie będę żałował że się poddałem. Dzięki wszystkim.
Może i ją odzyskasz, ale zadaj sobie pytanie: czy gdyby to byłą ta prawdziwa kobieta Twojego życia, to czy musiałbyś walczyć o to, by była z Tobą? czy by odeszła w pierwszej kolejności? Wybacz za szczerość, ale jeśli się z nią jakimś cudem zejdziesz, to będziesz kiedyś bardzo gorzkimi łzami płakał. Bo dostaniesz na 100% drugiego kopniaka z jej strony, ale w sytuacji życiowej takiej, że się już nie podniesiesz. Dziś masz szansę, by wyjść z tego silniejszym i z pokorą życiową. Przy drugim podejściu będziesz leżał na glebie i kwiczał, aż z braku innych opcji życiowych zwiążesz się z jakąkolwiek kobietą, aby tylko nie zostać sam. Tego chcesz? Chcesz zawalić swoje życie? Spójrz trzeźwo na całokształt. Z dużo szerszej perspektywy. Jesteś w tej chwili dla niej tylko i wyłącznie narzędziem. Jak jej się ułoży układ z kimś innym, to nie wróci. Jak się nie ułoży...może wróci, albo będzie orbitowała dalej po fagasach. A jaka jest Twoja rola w tym wszystkim? Jesteś tylko i wyłącznie postacią, która ma jej zapewnić miękkie lądowanie w przypadku, gdyby jej się nie poukładało z innymi gośćmi, bo wie, że na nią będziesz czekał. Zdystansuj się. Konsekwencja jest najsilniejszą bronią w tego typu sytuacjach. Odetnij kontakt i nie walcz o nią, bo nie masz o kogo. Uwierz mi. Wasz związek trwał bardzo długo, więc tym bardziej powinna być między Wami niezrywalna więź. A czy była? No, to pytanie retoryczne, bo odpowiedź dostałeś od niej. Posłuchaj ludzi starszych, z przejściami dużo bardziej hardcorowymi niż Twój, bo ich doświadczenie nie wzięło się z kosmosu, tylko z miesięcy przemyśleń, chodzenia po ścianach z bólu duszy. Ale dzięki temu ich wnioski są trafne, i co najważniejsze, zbazowane na logice, a nie na emocjach, które potrafią niczym pryzmat zniekształcić obiektywną ocenę. Nie nabieraj się na sms'y tego typu, bo kobiety w takich przypadkach są mistrzyniami psychomanipulacji i gry na uczuciach. Im szybciej się odetniesz, tym szybciej zaczniesz zauważać fakty.
Dokładnie
Fevers 100 % racji.
Darek napisala Ci ze mysli bo co ma odpisac gosciowi po 8 latach ktory za nia lata ? Nie chce z Toba byc, a jak mam wrocic z litosci to jaki widzisz sens? Zreszta po czasie jak pisal Fevrs sytuacja sie powtorzy i drugi taz distaniesz bule..
Poznaliscie sie za dzieciaka, bez duzych oczekiwan od zwiazku, od przytulaski i chodzenie za reke. Teraz po 8 lstach dojrzeliscie i rozwineliscie sie w inbe strony. Ty lubisz co innego , ona chce robic co innego. Tak to juz bywa, inne oczekiwania.
Zostawia Ci nadzieje bo jej
jest Ciebie zal, szkoda.
Jezeli chcesz ja odzyskac to walcz ale walcz to znaczy pokaz jej ze jestes dojrzaly, meski, masz jaja , honor, umiesz o siebie zadbac, jestes silny. Jak bedziesz biegal stracisz resztki szacunku a bez szacunku nie ma niczego, nawet przyjazni/znajomosci
Zdystansuj się. Konsekwencja jest najsilniejszą bronią w tego typu sytuacjach. Odetnij kontakt i nie walcz.
Muszę to zapamiętać niczym modlitwę.. Chyba tylko tak jest się w stanie to jakoś przeżyć..
KURWA ale to jest trudne. Zostały mi dwa miesiące, bo potem wyjeżdża. Jest tak ona do końca nie czuje że to koniec i nie chce definitywnie narazie tego kończyć bo nie wie czy iść w tą czy w tą stronę. Nigdy nie potrafiła podjąć ważnej decyzji w życiu. Pewnie się skończy na tym że za dwa miechy jej powiem sam że to koniec jeżeli dalej będzie mówiła że nie wie. Powoli do mnie dociera że takie błaganie, proszenie nic nie daje, ale nie mogę się całkiem nie odzywać bo ona chce zobaczyć czy mi zależy. Powodem rozstania było to że się nie starałem o nią i to jest prawda. Więc teraz chcąc nie chcąc muszę choć co jakiś czas jej pokazać że się zmieniłem, bo naprawdę zrozumiałem że popełniałem dużo błędów. Ale próbuję się dystansować nie naciskam na nią czasem napiszę sms, że chcę się zobaczyć że mi zależy, żeby wiedziała że moja zmiana jest już na zawsze. Powalczę jeszcze ten miesiąć a potem dam jej miesiąć na to żeby zatęskniła i się zmierzymy z prawdą. Jak zareaguję na poraszkę zobaczymy, po prostu zacznę imprezować i po jakimś czasie to po mnie spłynie. Może poznam jakąś fajną dziewczynę i pomoże mi w tym i zapomnę o niej już na zawsze. Czas pokaże. Przynajmiej wiem ile to jeszcze potrwa, więc się przygotuję.
To są założenia. A emocje potrafią zmienić nastawienie w ciągu kilku minut. Zobaczysz, że ta huśtawka emocjonalna w Tobie, plus jej niezdecydowanie, są tak wyniszczające... że nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia. Niestety dokładnie wiem o czym mówię. Jestem w takiej kropce, że żyć się odechciewa.
Trochę czasu minęło od kiedy pisałem, chyba tydzień. Rozmawiamy ze sobą jak dawniej, udało mi się przełamać tą nie chęć do mnie za to co zrobiłem. Cieszę się że nie odpuściłem od razu jak pisaliście, bo jak bym odpuścił to nie miała by do kogo wracać. Tym kim byłem, jak się zachowywałem, jak się o nią nie starałem jeszcze miesiąc temu nic dla niej nie znaczyłem, a teraz jest możliwość że zatęskni i uda nam się. Muszę wytrzymać tydz albo dwa bez jakiegokolwiek kontaktu i potem mam dla niej niespodziankę i myślę że drgnie coś w niej i ją odzyskam. Nie zgadzam się z tym że trzeba odpuszczać, nie w takim przypadku jak ja mam. Może go nie do końca w konstruktywny sposób przedstawiłem. Poczuła się nie kochana bo się nie starałem i dlatego postanowiła jak postanowiła. I taka jest prawda nie dbałem o nią. Czy uda mi się to naprawić? Nie mam pojęcia. Rozum mówi że za dwa miesiące mogę usłyszeć że dalej nie wie i stane przed dokonaniem wyboru. Czy samemu to zakończyć czy czekać. Serce mi mówi że ją odzyskam. Przynajmiej ból który mi towarzyszył te pare tygodni temu maleje. Pomaga mi to pisanie i mam nadzieję że mnie wesprzecie przez te 2 tygodnie. Pozdrawiam
39 2013-05-15 13:04:07 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-15 13:50:11)
Post poniżej poziomu forum.
Trochę czasu minęło od kiedy pisałem, chyba tydzień. Rozmawiamy ze sobą jak dawniej, udało mi się przełamać tą nie chęć do mnie za to co zrobiłem. Cieszę się że nie odpuściłem od razu jak pisaliście, bo jak bym odpuścił to nie miała by do kogo wracać. Tym kim byłem, jak się zachowywałem, jak się o nią nie starałem jeszcze miesiąc temu nic dla niej nie znaczyłem, a teraz jest możliwość że zatęskni i uda nam się. Muszę wytrzymać tydz albo dwa bez jakiegokolwiek kontaktu i potem mam dla niej niespodziankę i myślę że drgnie coś w niej i ją odzyskam. Nie zgadzam się z tym że trzeba odpuszczać, nie w takim przypadku jak ja mam. Może go nie do końca w konstruktywny sposób przedstawiłem. Poczuła się nie kochana bo się nie starałem i dlatego postanowiła jak postanowiła. I taka jest prawda nie dbałem o nią. Czy uda mi się to naprawić? Nie mam pojęcia. Rozum mówi że za dwa miesiące mogę usłyszeć że dalej nie wie i stane przed dokonaniem wyboru. Czy samemu to zakończyć czy czekać. Serce mi mówi że ją odzyskam. Przynajmiej ból który mi towarzyszył te pare tygodni temu maleje. Pomaga mi to pisanie i mam nadzieję że mnie wesprzecie przez te 2 tygodnie. Pozdrawiam
No to ja niestety zweryfikuję Twój pogląd i napiszę Ci brutalną prawdę: zawaliłeś po całej linii. Dlaczegóż to? A dlatego, że dałeś jej przeświadczenie o tym, że podjęła słuszny krok i zdjąłeś z jej barków poczucie winy. Nie mogłeś zrobić nic gorszego. Moim zdaniem możesz z niemal 100% pewnością zapomnieć o Waszym zejściu się i niech nie będzie dla Ciebie zdziwieniem, gdy usłyszysz z jej strony, że jednak nie potrafi być już z Tobą. Ty nadal nie rozumiesz, że gdy kobieta odchodzi, to jedynym rozwiązaniem, które może dać pewne szanse "come backu", to odciąć się od niej totalnie i konsekwentnie, po to właśnie, żeby dać jej możliwość wywalenia się na jej własnych błędach. Po to, żeby nauczyła się, że trawa nie jest bardziej zielona za rogiem. Moim zdaniem, jeżeli już nie skreśliłeś całkowicie swoich szans, to jeśli chcesz zwiększyć prawdopodobieństwo powrotu z zerowego do minimalnego, to POWINIENEŚ urwać z nią kontakt! Całkowicie, totalnie, na amen. Dopóki ona nie skontaktuje się z Tobą, ale nie po to, by zapytać co u Ciebie, a po to, by Ci powiedzieć "przepraszam, zrozumiałam jaką krzywdę Ci wyrządziłam". A czy te przeprosiny będą szczere - tu będziesz musiał odciąć się od swoich emocji i badać każde słowo, które padłoby z jej ust, aby przeanalizować, czy jej chęć powrotu byłaby wynikiem jej rozwoju emocjonalnego, czy tylko miękkiego lądowania do czasu, aż wywinie Ci taki numer ponownie. I rzecz najważniejsza - NIE POWINIENEŚ BYĆ DLA NIEJ WYROZUMIAŁY, BO TO WCALE JEJ DO CIEBIE NIE PRZEKONA! Ona musi zostać ze świadomością, że zrobiła przewał! A Ty starasz się zdjąć z niej poczucie winy. Zastanów się, czy jest w tym logika.
Darek, to może zasyp tą Twoją dziewczyne 1000 sesemesów z przeprosinami.. Napisz, że to wszystko Twoja wina, że się nie starałeś, byłeś niedobry.. Wysyłaj kwiaty, czekoladki. I wtedy może dostaniesz u niej szanse
((- Stary, jeśli TAKICH "rad" oczekiwałeś to ZAPOMNIJ. To, że tyle osób mowi Ci "odetnij się" to się z kosmosu nie wzięło. Bo na tym ma ta Twoja "walka" polegać. A nie na pizdow*niu. Jesteś facet więc przyjmij na klate te słowa: Twoja laska jedną cipe juz ma i nie potrzebuje drugiej! Pokaż jej, że STRACIŁA coś ważnego zrywając z Tobą. I czytaj uważnie to, co kolega Fevers napisał i zastosuj sie do tego. Inaczej ktoś inny zajmie Twoje miejsce a laska nawet nie będzie żałować.
Darek, to może zasyp tą Twoją dziewczyne 1000 sesemesów z przeprosinami.. Napisz, że to wszystko Twoja wina, że się nie starałeś, byłeś niedobry.. Wysyłaj kwiaty, czekoladki. I wtedy może dostaniesz u niej szanse
((- Stary, jeśli TAKICH "rad" oczekiwałeś to ZAPOMNIJ. To, że tyle osób mowi Ci "odetnij się" to się z kosmosu nie wzięło. Bo na tym ma ta Twoja "walka" polegać. A nie na pizdow*niu. Jesteś facet więc przyjmij na klate te słowa: Twoja laska jedną cipe juz ma i nie potrzebuje drugiej! Pokaż jej, że STRACIŁA coś ważnego zrywając z Tobą. I czytaj uważnie to, co kolega Fevers napisał i zastosuj sie do tego. Inaczej ktoś inny zajmie Twoje miejsce a laska nawet nie będzie żałować.
Brutalnie, ale bardzo trafnie
I powinien autor wątku wziąć do serca Twoje rady ![]()
A ja jestem zdania Ogien.
Nie kazda kobieta jest taka sama, czasem olanie to tylko zapewnienie, ze nie ma na co liczyc i do czego wracac.
Autor napisal, ze to bylo powodem... teraz ma nadal ja olewac?
Moze ona wlasnie oczekuje tego, ze pokarze jak sie o nia stara i jak bardzo mu zalezy.
A ja jestem zdania Ogien.
Nie kazda kobieta jest taka sama, czasem olanie to tylko zapewnienie, ze nie ma na co liczyc i do czego wracac.
Autor napisal, ze to bylo powodem... teraz ma nadal ja olewac?
Moze ona wlasnie oczekuje tego, ze pokarze jak sie o nia stara i jak bardzo mu zalezy.
Zakładam, że gdyby rzeczywiście chodziło o "olewanie", to osoba chcąca utrzymać związek w całości doprowadziłaby nie do jednej, a do kilku rozmów o tym, czego jej brakuje w relacji. Dopiero, gdy widziałaby ewidentnie, że rozmowy nic nie zmienieją, wtedy jej zachowanie byłoby usprawiedliwione. Czy to miało miejsce?
Pisal, ze od roku mu mowila, ze jej zle, ze chce to zmienic, ze nie chce byc olewana.
Ale on nie reagowal i dopiero kiedy postanowila to skonczyc, on sie obudzil.
Pisal, ze od roku mu mowila, ze jej zle, ze chce to zmienic, ze nie chce byc olewana.
Ale on nie reagowal i dopiero kiedy postanowila to skonczyc, on sie obudzil.
Hmmm...no to przyczyna leży pośrodku w takim razie, tylko teraz kwestia gdzie jest środek ciężkości tej przyczyny...
Srodek ciezkosci przyczyny? Dobre ![]()
Kwestia, czy ma sie o nia starac, czy nie... to jest tematem dyskusji ![]()
Teraz jakieś 3 tyg po, oczywiście pierwsze dni to koszmar czarne myśli, później walka o nią rozmowy, zapewnienia że się zmienię, kolacja, ale dalej nic. Mówi że potrzebuje czasy, dystansu do tego, potrzebuje się wyszumieć z znajomymi itd..
(...)
. Zapewniam że się zmieniłem że zrozumiałem o co jej chodziło i teraz dopiero do mnie dotarło jak bardzo ją kocham. Ona to widzi bo przez te tyg dużo dla niej zrobiłem pow że widzi że się staram ale że coś w niej umarło i narazie nie wie co czuje. Powiedziała że czuła się prztłumiona przezemnie teraz gdy się roztaliśmy zaczeła imprezować i mówi że dopiero teraz dowiedziała się jaka jest.
(...)
Boję się że ktoś mi ją sprzątnie, bo pow że narazie musi być sama i podoba się jej jak teraz ktoś o nią zaleca.
Przez te starania autora laska jest tylko w komfortowej sytuacji bo:
a) tak naprawdę nie straciła chłopaka, który z dwojoną siłą za nią lata
b) ma przyzwolenie na imprezowanie do woli pod pretekstem, że "coś w niej umarło i na razie nie wie co czuje" (biedactwo!
)
c) może sobie flirtować z kim chce, być podrywana bo nikt i nic nie stoi na przeszkodzie.
Dlatego ni chuu się nie zgodzę z Doonną. Ta dziewucha kopnie w dupę Darka jeśli nie przestanie robić z siebie zakochanego kundla.
49 2013-05-15 16:16:27 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-05-15 16:23:06)
Srodek ciezkosci przyczyny? Dobre
Kwestia, czy ma sie o nia starac, czy nie... to jest tematem dyskusji
Środek ciężkości przyczyny, bo nie chcę mówić o winie. Ale skoro "przyczyna" budzi Twoje rozbawienie, to użyje słowa wina: Wina zawsze leży pośrodku, ale nie jest nigdy centralnie rozłożona. Stąd środek ciężkości. Teraz panimajesz? A nie da się okreslić, czy warto, jesli nie znajdzie się środka ciężkości "winy". Bo jesli jest on przesunięty w stronę Jego, to tak, jest sens walczyć. Jeśli jednak w Jej stronę, to moim zdaniem należy odpuścić. Więc zanim zaczniesz kpić z czegoś, czego za diabła nie rozumiesz, to radziłbym się powstrzymać.
Przez te starania autora laska jest tylko w komfortowej sytuacji bo:
a) tak naprawdę nie straciła chłopaka, który z dwojoną siłą za nią lata
b) ma przyzwolenie na imprezowanie do woli pod pretekstem, że "coś w niej umarło i na razie nie wie co czuje" (biedactwo!)
c) może sobie flirtować z kim chce, być podrywana bo nikt i nic nie stoi na przeszkodzie.Dlatego ni chuu się nie zgodzę z Doonną. Ta dziewucha kopnie w dupę Darka jeśli nie przestanie robić z siebie zakochanego kundla.
a) on wcale nie chce ja stracic, wiec bardzo dobrze, ze ona go tez nie stacila,
b) uwazasz, ze chlopak powinien dawac przyzwolenie, zeby dziewczyna mogla isc na impreze,
to bardzo przykre...
powinienes zrozumiec, ze zwiazek partnerski to nie tatus z coreczka.
Wyszles z zalozenia, ze byla pod naciskiem... bardzo mozliwe, w takim razie to nic dziwnego, ze meczyla sie w tym zwiazku i postanowila odejsc.
c) uwazasz, ze jest taka troche puszczalska?
Ze jej najwiekszym marzeniem bylo zabawy z chlopcami, a tatus nie pozwalal to uciekla?
Co do ostatniego zdania, to nie robi z siebie zakochanego kundla, tylko kocha ja i stara sie ja odzyskac.
Co do formy Twojego posta, to mowi samo za siebie jak malo jestes rozgarniety.
Od siebie napisze tyle... ja bym dala szanse, gdybym widziala jak chlopak sie stara i nie poddaje ![]()
Doonna napisał/a:
Srodek ciezkosci przyczyny? Dobre
Kwestia, czy ma sie o nia starac, czy nie... to jest tematem dyskusji
Środek ciężkości przyczyny, bo nie chcę mówić o winie. Ale skoro "przyczyna" budzi Twoje rozbawienie, to użyje słowa wina: Wina zawsze leży pośrodku, ale nie jest nigdy centralnie rozłożona. Stąd środek ciężkości. Teraz panimajesz? A nie da się okreslić, czy warto, jesli nie znajdzie się środka ciężkości "winy". Bo jesli jest on przesunięty w stronę Jego, to tak, jest sens walczyć. Jeśli jednak w Jej stronę, to moim zdaniem należy odpuścić. Więc zanim zaczniesz kpić z czegoś, czego za diabła nie rozumiesz, to radziłbym się powstrzymać.
Sorry, nie tak to mialo byc, zle mnie zrozumiales.
Po prostu zabawnie to zabrzmialo, ale zgadzam sie z Toba i rozumiem co masz na mysli.
Przepraszam, glupio to napisalam. ![]()
Co do tematu, tu uwazam (zreszta tak jak autor watku) ze srodek ciezkosci przyczyny lezy po jego stronie.
Ps: Nie jestem z Rosji ![]()
Ps: Nie jestem z Rosji
Ja też nie
Spoko, nie ma problemu. Po prostu małe nieporozumienie ![]()
Witajcie
Mam podobny staż związku jak autor i z tego co czytam to po pierwsze primo:
1. Byli 8 lat ze sobą, Ona dawała mu wskazówki, że jest olewana, On z tym nic nie robił bo się wypalił i już jej nie kochał. Teraz lamentuje co tu zrobić by nie być sam. Byli ze sobą z przyzwyczajenia, uczucie już dawno gdzieś wygasło.
2. Obiad ? I co myślał , że jak się tyle czasu nie przykładał do związku , to obiad coś zmieni ? Nawet jak się zejdą to sytuacja się powtórzy po miesiącu.
Moim skromnym zdaniem nic z tego nie będzie. Poznali się zbyt wcześnie i nawet nie popróbowali z innymi osobami. Wiem że jak jest w związku się tyle lat to kobiety się nie zaniedbuje i jak widzi, że się robi ciężko to od razu trzeba podjąć wszystkie kroki żeby to naprawić. Chociaż nie raz nie ma reguły , tak jak w moim przypadku.
Donna chlopaki maja racje. Moglby o nia walczyc gdyby ona dala im czas, odpoczeli chwile, ona by sie samotnie wyciszyla, przemyslala, schodza sie i probuja od nowa, autor wtedy walczy pokazujac ze zrozumial i sie zmienil.
Tymczasem tutaj laska odeszla po prostu i koniec. Zeby wrocila to musi poczuc , doswiadczyc ze zerwanie dotyka obie strony. Ze skoro odchodzi to Darek traci ja ale i ona rezygnuje z Darka. Konsekwencje rozstania, decyzji. Wtedy moze by poczula ze czegos brakuje, ze stracila kogos waznego. Ale dopoki Darek bedzie biegal na kazde jej skinienie to nic z tego nie wyjdzie. Laska zobaczy ze facet jest desperarem, straci szacunek i pociag do niego. A poza tym nie wroci do niego bo caly czas go ma. Kiedy chce to jest sama(imprezy,podryw,inni mezczyzni) , kiedy chce to pstryka palcem i jest Darek. Nie mozna tak, albo jedno albo drugie. Nie mozna zjesc ciastka i miec ciasto. Laska ma teraz idealny uklad bo zerwala z chlopakiem ale go nie stracila. Stracil tylko on. On ponosi konsekwencje jej decyzji a ona nie. Kazdy chcialby takie rozstania gdzie nic nie traci ale to utopia. Dopoki Darek nie rozumie to zawsze bedzie kims na doczepke, zapchaj dziura w jej zyciu.
True story niestety
a) on wcale nie chce ja stracic, wiec bardzo dobrze, ze ona go tez nie stacila,
b) uwazasz, ze chlopak powinien dawac przyzwolenie, zeby dziewczyna mogla isc na impreze,
to bardzo przykre...
powinienes zrozumiec, ze zwiazek partnerski to nie tatus z coreczka.Wyszles z zalozenia, ze byla pod naciskiem... bardzo mozliwe, w takim razie to nic dziwnego, ze meczyla sie w tym zwiazku i postanowila odejsc.
c) uwazasz, ze jest taka troche puszczalska?
Ze jej najwiekszym marzeniem bylo zabawy z chlopcami, a tatus nie pozwalal to uciekla?Co do ostatniego zdania, to nie robi z siebie zakochanego kundla, tylko kocha ja i stara sie ja odzyskac.
Co do formy Twojego posta, to mowi samo za siebie jak malo jestes rozgarniety.Od siebie napisze tyle... ja bym dala szanse, gdybym widziala jak chlopak sie stara i nie poddaje
Za bardzo osobiście wszystko przyjęłaś. Wiesz po co te przykłady? Dla zobrazowania tego, że panna na tym "rozstaniu" ZYSKAŁA. A Ty poczułas się zaatakowana i każdy argument odbierasz skrajnie.
do "a)": po co dziewczyna ma psuć sobie układ idealny, w którym jest wystawiona na piedestale przez swojego ex? On ją stracił, bo ona ma go w du**e i mydli oczka jakimś niezdecydowaniem a on biega za nią i cieszy jak tylko "Pani" wykona najmniejszy gest zadowolenia w kierunku swojego pupilka.
do "b)" Patrz na wcześniejsze cytaty:
potrzebuje się wyszumieć z znajomymi
teraz gdy się roztaliśmy zaczeła imprezować
do "c" Patrz na wcześniejsze cytaty:
podoba się jej jak teraz ktoś o nią zaleca.
Pomijam ataki na moją osobę, bo
Za bardzo osobiście wszystko przyjęłaś.
Zakładam, że gdyby rzeczywiście chodziło o "olewanie", to osoba chcąca utrzymać związek w całości doprowadziłaby nie do jednej, a do kilku rozmów o tym, czego jej brakuje w relacji. Dopiero, gdy widziałaby ewidentnie, że rozmowy nic nie zmienieją, wtedy jej zachowanie byłoby usprawiedliwione. Czy to miało miejsce?
Tak to miało miejsce. Przez rok mi mówiła żebym zainteresował się jej życiem, i że może kiedyś nas już nie być. A ja puszczałem to mimo uszu.
Fevers napisał/a:Zakładam, że gdyby rzeczywiście chodziło o "olewanie", to osoba chcąca utrzymać związek w całości doprowadziłaby nie do jednej, a do kilku rozmów o tym, czego jej brakuje w relacji. Dopiero, gdy widziałaby ewidentnie, że rozmowy nic nie zmienieją, wtedy jej zachowanie byłoby usprawiedliwione. Czy to miało miejsce?
Tak to miało miejsce. Przez rok mi mówiła żebym zainteresował się jej życiem, i że może kiedyś nas już nie być. A ja puszczałem to mimo uszu.
No to powinieneś po męsku wziąć teraz na klatę odpowiedzialność i się z tym pogodzić. Nie ma innego wyjścia, jeśli chcesz zachować się honorowo.
Dlatego ni chuu się nie zgodzę z Doonną. Ta dziewucha kopnie w dupę Darka jeśli nie przestanie robić z siebie zakochanego kundla.
Wybacz, ale nawet jak mnie zostawi to zawsze będzie w moim sercu. A w tym momencie dopiero zrozumiałem jaka jest dla mnie ważna, więc nie jestem w stanie ją kopnąć w dupe.
Ja wiem, że zawaliłem, do niej też mam pretensję że wcześniej tak mną nie wstrząsnęła tylko przez rok czy dwa poprostu żyliśmy z przyzwyczajenie. Ja to czułem i ona, ale bywały momenty że się kochaliśmy, w sferze fizycznej zawsze nam się układało. Nie wiem czego ona teraz oczekuje, dzisiaj mi powiedziała że już nie wierzy w miłość. Że jest fascynacja a potem przyzwyczajenie. Też tak myślałem, ale teraz czuję co innego. TAK TAK!! I nie latam za nią, codziennie do niej nie chodzę widzimy się raz dwa razy w tygodniu, ale jak jestem z nią mimo że wiem że mnie nie kocha to czuję się szczęśliwy gdy sprawiam że się uśmiechnie. Sam się pogubiłem w tym co mówi, raz mówi że chce być sama, więc spytałem chcesz być sama, czy nie chcesz być ze mną. Powiedziała że sama. Wychodzi na imprezy bo rzadko wychodziła w sumie kłóciliśmy się o to zawsze, ja ją też rzadko zabierałem, więc się nie dziwie. Boli mnie to jak cholera, ale co mogę zrobić. Obiecała mi że powie jeżeli zbliży się do kogoś, a nigdy mnie nie okłamała (tak myślę). I tak o niej myślę, że jest porządna, kiedyś się dowiem napewno czy zerwała ze względu na innego czy naprawdę wypaliła się. A czemu walczę? Po pierwsze nie zatęskni za tym kim byłem wcześniej. Po drugie boję się że jak definitywnie zakończę to, to ją stracę. Tak wiem i tak to będę musiał zrobić, narazie mam czas żeby sie o nią starać pokazać że się zmieniłem na zawsze, a nie na chwilę, bo tego też się obawia. Jeszczę parę tygodni pociągnę, na pewno przed jej wylotem albo wumszę na niej decyzję albo sam to zakończę bo wiem że takie czekanie nie ma sensu i sam też bym nie wyrobił psychicznie. I może przez te 3 miesiące kiedy będzie żyć z myślą że mnie już nie ma, coś poczuje. Nic nie tracę, innego wyjścia nie widzę. Zresztą lepiej będzie mi dojść do siebie na wakacjach niż teraz mając na głowie sesję. Mam dla niej niespodziankę w przyszłym tygodniu, teraz zamierzam milczeć przez 8 dni, zobaczę jak zareaguje co mi powie i będę wiedział czy dalsze staranie ma sens czy nie. Nie jest to jakaś kolacja kwiatek czy byle co. Rozmawiałem z koleżankami i każda powiedziała że by się wzruszyła jak by ktoś coś takiego dla niej zrobił więc zobacze czy coś jeszcze jest do ratowania. Mam nadzieję że wszystkim odpowiedziałem tym postem na pytanie. Dzięki za odpowiedzi bo dzięki nim zrozumiałem że nie mogę czekać całą wieczność na nią, ale narazie nie widzę innego wyjścia, według mnie to jest najlepsze wyjście z tej sytuacji.
Donna chlopaki maja racje. Moglby o nia walczyc gdyby ona dala im czas, odpoczeli chwile, ona by sie samotnie wyciszyla, przemyslala, schodza sie i probuja od nowa, autor wtedy walczy pokazujac ze zrozumial i sie zmienil.
Tymczasem tutaj laska odeszla po prostu i koniec. Zeby wrocila to musi poczuc , doswiadczyc ze zerwanie dotyka obie strony. Ze skoro odchodzi to Darek traci ja ale i ona rezygnuje z Darka. Konsekwencje rozstania, decyzji. Wtedy moze by poczula ze czegos brakuje, ze stracila kogos waznego. Ale dopoki Darek bedzie biegal na kazde jej skinienie to nic z tego nie wyjdzie. Laska zobaczy ze facet jest desperarem, straci szacunek i pociag do niego. A poza tym nie wroci do niego bo caly czas go ma. Kiedy chce to jest sama(imprezy,podryw,inni mezczyzni) , kiedy chce to pstryka palcem i jest Darek. Nie mozna tak, albo jedno albo drugie. Nie mozna zjesc ciastka i miec ciasto. Laska ma teraz idealny uklad bo zerwala z chlopakiem ale go nie stracila. Stracil tylko on. On ponosi konsekwencje jej decyzji a ona nie. Kazdy chcialby takie rozstania gdzie nic nie traci ale to utopia. Dopoki Darek nie rozumie to zawsze bedzie kims na doczepke, zapchaj dziura w jej zyciu.
True story niestety
Calkowicie sie z Toba zgadzam i nawet uwazam, ze przerwa na poczatek by dobrze zrobila.
Problem w tym, ze Darek nie ma czasu na przerwe, bo ona wyjedzie i fajnie by bylo,
gdyby zabrala ze soba mile wspomnienia.
Osobiscie podoba mi sie plan Darka i jestem dobrej mysli...
mam nadzieje, ze sie nie myle ![]()
Wydawało mi się że oswajam się z myślą, że odejdzie i że coraz mniej to boli , ale tak nie jest. Nie wiem, co zrobię jak odejdzie na zawsze. Kładę się spać myślę o niej parę godz i zasypian ze zmęczenia budzę się po 4 -5 godz i leżę bez sensu rozmyślając o niej. Dziwię się że w ciągu dnia mam siłę funkcjonować. Cały czas słyszę w głowie jej słowa, że jestem dla niej ważny zawsze byłem, że chciała by mi powiedzieć że mnie kocha ale nie teraz, wie że nie nastąpi to szybko i nie wie czy uda się jej to powiedzieć. Cały czas powtarza że nie da się tego naprawić z dnia na dzień ![]()
Wydawało mi się że oswajam się z myślą, że odejdzie i że coraz mniej to boli , ale tak nie jest. Nie wiem, co zrobię jak odejdzie na zawsze. Kładę się spać myślę o niej parę godz i zasypian ze zmęczenia budzę się po 4 -5 godz i leżę bez sensu rozmyślając o niej. Dziwię się że w ciągu dnia mam siłę funkcjonować. Cały czas słyszę w głowie jej słowa, że jestem dla niej ważny zawsze byłem, że chciała by mi powiedzieć że mnie kocha ale nie teraz, wie że nie nastąpi to szybko i nie wie czy uda się jej to powiedzieć. Cały czas powtarza że nie da się tego naprawić z dnia na dzień
Zakladajac ten czarny scenariusz, ze odejdzie, bo teraz wobec Ciebie stosuje najwidoczniej taktyke powolnego oswojenia sie Ciebie z tym problemem - bardzo wymowne w tej kwesti jest tu ostatnie zdanie - nie pozostaje Ci nic innego jak skierowac swoje kroki ku pomocy psychologa. Popadasz w marazm, "czarnowidztwo" bycia samemu a to juz sa pierwsze oznaki, ze stoisz u progu depresji.
I nie zwracaj uwagi na to jak bedzie dalej - zostanie czy odejdzie. Pomoz na teraz sam sobie i to nawet bym powiedzial, ze pedzikiem zapinaj do specjalisty. Jesli okaze sie ze zostanie, to tym bardziej terapia malzenska jest Wam wskazana, by na nowo Was zestroic, oczyscic eter z zaklocen pasozytami spijajacymi soki ze zwiazku i dopracowac komunikacje miedzy Wami po tych wydarzeniach.
Skoro przestała kochać to żadna siła jej do powrotu nie zmusi, żadne prośby ani groźby. Rozpal ognisko, zalej je wodą - zgaśnie, nie rozpali się na nowo. Tak samo jest z miłością, była i się skończyła. Nie da się po raz drugi pokochać. Można na nowo podsycić uczucie, które jeszcze się tli w sercu ale nie takie z którego został popiół.
Nie potrzebuje pomocy specjalisty, i raczej nie nazywał bym tego depresją tylko żalem, smutkiem, porażką ? Boję się że zostane sam, nie wiem czy dlatego że przez tyle lat miałem kogoś i odbieram to jako szok? Nigdy nie odzywaliśmy się do siebie dłużej niż tydzień nawet gdy ja byłem na nią zły o coś to zawsze po paru dniach odzywałem się pierwszy i naprawiałem wszystko a teraz tego nie da się od tak naprawić. Dobra muszę się wziąśc za siebie, za naukę, muszę przestać o niej myśleć.
Przez ostanie dni nie odzywałem sie, sama napisała mi ostatnio co u mnie słychać, a następnego dnia że myśli o mnie. Może mieliście rację że najlepszym wyjściem jest nie odzywanie się. Żeby miała jeszcze więcej powodów do rozmyślania, to niespodzianka w tym tygodniu, a potem dalej nie będę się odzywał, bo teraz widzę że to jest najlepsze rozwiązanie i dla mnie i chyba dla niej. Jak zatęskni to się odezwie, może czas sprawi że znowu coś do mnie poczuje.