Witam
Prosze Was o opinie. Jestem z moim facetem prawie 5 lat. Ja 26 lat, on 45. Byl zonaty wczesniej ale dopiero pol roku temu zaczal zalatwiac rozwod, z zona nie zyje od 15 lat razem. Ostatni sprawa rozwodowa bedzie za miesiac. Ostatnio marudzilam troszke o pierscionku az w koncu sam powiedzial ze nie wiedzial ze to takie dla mnie wazne i wczoraj powiedzial to chodz kupimy czy mam Ci kupic sam ? Doslownie. Powiedzialam ze chce razem jechac. Marudzialam troszke ale nie nachalnie bo wiem ze ciezko by mi bylo sie doczekac. Dzis pojechalismy, wybralam sobie co chcialam i zalozylam od razu na palec. Moj mezczyzna nie jest romantyczny, ma problem z wyrazaniem uczuc, nawet slowa kocham Cie mowimy sobie srednio raz na miesiac
ja mam tak samo
i nie przeskzadza mi to.
Powiedzielismy sobie ze slub bedzie ale za ok 2, 3 lata, najpierw ten rozwod na papierze zeby dostal, a teraz takze jestesmy na etapie przeprowadzki, szukamy domu w calkiem innej okolicy wiec najpierw to. I teraz sie zastanawiam, moze glupio jak teraz sama czytam co pisze, ze od teraz co jestem narzeczona ? Dziwne, bo to tak szybko minelo, tak mi zalezalo na tym pierscionku a tak szybko i go mam. I np czy moj nie podszedl do sprawy malo powaznie ? No ale on typem romantyka nie jest, wstydzi sie uczuc.