netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

50 odpowiedzi11 954 wyświetleniazałożony przez jakWniebie, 08.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1

Temat: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

mam 25 lat, mieszkam z rodizcami, pracuje- mam staż. Usluszalam ze mimo iż jestem pełnoletnia to jestem pod ich opieka i jestem ubezwłasnowolniona!! i mam ich sluchac!! jak tak mozna? co mam robic? chodzi o to ze na Świeta zostalam u chłopaka na noc (nie byl to pierwszy raz) i uprzedzilam ich ze wroce na drugi dzien, wrocilam i wielkie ale jak ja sie zachowuje ze oni nie beda sie za mnie wstydzic ze nie pozwlaaja na nocowanie przed slubem, na mieszkanie i w ogole na cos wiecej... ze nie po katolicku ze co pomysli Jego mama (a Jego mama jest starsza od mojej a nie ma nic przeciwko ze od czasu do czasu zostane tam na noc!). Chlopak mieszka 15 km od mojego miasta i moze to jest problem. Na studiach w innym miescie mialam chlopaka i nocowalam u Niego w jeszcze innym miescie czyli od domu ponad 160 km i rodizce nic nie mowili ze na weekendy tam jezdze - on mieszkal z kolega a potem sam. Czy to o to chodzi? ze tutaj mieszkam w domu i chlopak blisko i z mama mieszka??? i co ja mam robic? chlopak chce i ja tez czasem raz w meisiacu spedzic razem weekend caly, a moi rodzice mi wyrazili co o tym mysla.... wiadomo sylwester zostalam i to do 2go a nie do 1go, a wczesniej to jak zostalam to ja i moj chlopak dostalismy od mamy reprymende ze Ona tego nie toleruje ble ble.//// ale kiedys nic nie mowila! wiec ja juz nie wiem....


moze ktos mi powie co mam robic? jak sie przeciwstawic rodzicom? i byc szczesliwa...?

2

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Najlepiej byłoby zamieszkać z chłopakiem wink
Ubezwłasnowolniona nie jesteś, o ile Cię sądownie nie ubezwłasnowolniono.

Jak wygląda twoja sytuacja domowa? Pracujesz? Dokładasz się do utrzymania domu?

3

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

sytuacja domowa: hm nie dokladam sie bo tez oni tego nie wymagaja i by sie nie zgodzili, bede placila tylko na pół z siostra za interet, nawet na studiach gdy mialam stypendium i kase z pracy dodatkowej czy stazu rodzice placili za mieszkanie, powiedzieli ze póki maja to beda nam placic, choc nie raz mówilam zeby mama nie robila przelewu że mam kase. Mysle ze oni czuli taki obowiązek że jak mają to nam dadza, i przez to też nie pozwolili nam sie usamodzielnić. Teraz chetnie bym sie dokladala na rachunki ale oni sie nie zgodzą.

Mieszkanie z chłopakiem? no tak ale najgorszy bylby ten krok sie wyprowadzic do czego mysle by sie nie zgodzili, no bo co pomysli rodizna , sąsiedzi? mamy taki duzy dom,mam oddzielny pokoj że bez problemu moge mieszkac to czmeu mam sie wyprowadzic? oni by nie zgodizli sie na to, choc wiem ze zgody nie potrzebuje, ale to co oni mowią ma na mnie silny wpływ... zawsze tak bylo... że ich sluchalismy, trudno tak mi jest sie przeciwstawic i pokłócic z nimi, bo oni uwazaja że zawsze maja racje... a chłopak ma maly dom, planuje jechac za granice zarobic pieniadzei skonczyc budowe nowego wiekszego wlasneg domku (ma juz fundamenty, plany i material do budowy). Wiec tymbardziej jak zaraz wyjedzie to nie ma sensu zebym sie przeprowadzala i mieszkala z Jego mama, i dojezdzala codziennie busem do mnie do miasta do pracy. Wiec w sumie przeprowadzka do chlopaka teraz nie chodzi w gre, chce tylko zeby rodzice dali mi swobode i uszanowali ze mam swoje zycie, sama podjemuje decyzje sama jestem za nie odpowiedzialna i wiem co robie i mam swoje lata i czasami chcialabym zostac u chlopaka na noc. Ale oni zyli w innych latach gdy to bylo niedopuszczalne i nadal maja takie myslenie, ze tak bez powodu ze jka są busy, samochody to nie mogę tam zostawać skoro mam jak wrócic...

4

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Ja problemu nie widzę. Wychodzisz i nie wracasz i już. Mozesz im wysłac sms albo króką wiadomoś- Nie wracam dzisiaj i zycze miłego wieczoru smile Powoli konsekwentnie się do tego przyzwyczaja. Na początku będea spiecia ale jak zobaczą że nic tym nie wskórają to przestaną.

5

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

jakWniebie jak sobie pościelisz tak się wyśpisz- znasz? smile Sama czynisz siebie więźniem własnych rodziców. Zacznij już teraz odcinać pępowinę, bo gdy zwiążesz się z mężczyzną na poważnie i nadal będziesz we wszystkim słuchała rodziców i przejmowała się ich zdaniem (a będziesz to robić podświadomie i nie myśl, że to tak automatycznie przechodzi!) to do rozwodu jeden krok.
Zastosuj radę koleżanki Dussia bo jest sensowna.

6

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Dussia napisał/a:

Ja problemu nie widzę. Wychodzisz i nie wracasz i już. Mozesz im wysłac sms albo króką wiadomoś- Nie wracam dzisiaj i zycze miłego wieczoru smile Powoli konsekwentnie się do tego przyzwyczaja. Na początku będea spiecia ale jak zobaczą że nic tym nie wskórają to przestaną.

A ja uważam, ze traktowanie domu RODZICÓW jak hotelu nie jest dobrym rozwiązaniem i tylko powiększy konflikt.
Próbowałabym rozmawiać.

7

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Mieszkasz u rodziców, więc musisz ich słuchać, bo jak widać nie są otwarci na twoją wolność, nie traktują Cię jak osoby dorosłej. Nie wytłumaczysz im tego, nic nie wygrasz. Jedyna możliwość to studiowanie z dala od domu, albo całkowite usamodzielnienie się.

8

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Fakt, swoje lata masz, ale metryka nie czyni z człowieka osoby dorosłej. Dorosłość, to nie tylko przywilej samodzielnego podejmowania decyzji. Dorosła osoba jest samowystarczalna. Sama płaci swoje rachunki, dba, aby mieć pełną lodówkę, ma niezależny umysł, ponosi konsekwencje swoich wyborów. Można mieć te 25 lat, a wciąż być na etapie 18-letniego podlotka.

9

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
kenobi napisał/a:

Mieszkasz u rodziców, więc musisz ich słuchać, bo jak widać nie są otwarci na twoją wolność, nie traktują Cię jak osoby dorosłej. Nie wytłumaczysz im tego, nic nie wygrasz. Jedyna możliwość to studiowanie z dala od domu, albo całkowite usamodzielnienie się.

Zgadzam się.
Dopóki się mieszka u rodziców, nie dokłada do rachunków, to niestety o żadnej samodzielności nie można mówić.
Jak pisałam wcześniej, możesz spróbować się jakoś dogadać, ale wątpię, ze to da jakiekolwiek skutki.

Najlepiej się wyprowadzić i żyć na własny rachunek - tym samym udowodnić rodzicom, ze jest się już osoba dorosłą i to nie tylko w dowodzie.

10

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

To, że się jako człowiek dorosły mieszka u rodziców nie oznacza, że rodzice mogą cię traktować jak smarkacza.
Jeżeli z jakichś powodów osoba ma 40 lat i mieszka w domu rodzinnym- czy można jej narzucać godziny powrotu do domu?

11

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Cynicznahipo napisał/a:
Dussia napisał/a:

Ja problemu nie widzę. Wychodzisz i nie wracasz i już. Mozesz im wysłac sms albo króką wiadomoś- Nie wracam dzisiaj i zycze miłego wieczoru smile Powoli konsekwentnie się do tego przyzwyczaja. Na początku będea spiecia ale jak zobaczą że nic tym nie wskórają to przestaną.

A ja uważam, ze traktowanie domu RODZICÓW jak hotelu nie jest dobrym rozwiązaniem i tylko powiększy konflikt.
Próbowałabym rozmawiać.

To ze czasami nie wróci do domu nie znaczy ze traktuje dom jak hotel. Chodzi mi o to,żeby jak nie chce wracać do domu to niech tego nie robi i tylko poinformuje o tym rodziców. Nikt nie powiedział, że Koleżanka chce to robić codziennie i z premedytacją, tylko żeby zaczeła odcinać pępowinę a z biegiem czasu rodzice do tego przywykną

12

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Catwoman napisał/a:

To, że się jako człowiek dorosły mieszka u rodziców nie oznacza, że rodzice mogą cię traktować jak smarkacza.
Jeżeli z jakichś powodów osoba ma 40 lat i mieszka w domu rodzinnym- czy można jej narzucać godziny powrotu do domu?

Zakładam, ze osoba 40-letnia zarabia normalne pieniądze, dokłada się do rachunków, zakupów oraz reszty wydatków?
Jeśli tak, to nikt jej nie będzie niczego narzucał, chyba, ze ma problemy ze sobą (osoba narzucająca).

Osoba 25-letnia jest w pełni zdolna do rozpoczęcia życia na własny rachunek.
Po co siedzieć "starym" na głowie?
Dlatego jak najbardziej podtrzymuje swoja opinie - nie pasują warunki w domu, to się pakujemy i sio!

13

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Cynicznahipo napisał/a:
Catwoman napisał/a:

To, że się jako człowiek dorosły mieszka u rodziców nie oznacza, że rodzice mogą cię traktować jak smarkacza.
Jeżeli z jakichś powodów osoba ma 40 lat i mieszka w domu rodzinnym- czy można jej narzucać godziny powrotu do domu?

Zakładam, ze osoba 40-letnia zarabia normalne pieniądze, dokłada się do rachunków, zakupów oraz reszty wydatków?
Jeśli tak, to nikt jej nie będzie niczego narzucał, chyba, ze ma problemy ze sobą (osoba narzucająca).

Osoba 25-letnia jest w pełni zdolna do rozpoczęcia życia na własny rachunek.
Po co siedzieć "starym" na głowie?
Dlatego jak najbardziej podtrzymuje swoja opinie - nie pasują warunki w domu, to się pakujemy i sio!

a ja się nie zgadzam,mimo wszystko dziewczyna ma 25 lat i ma prawo wracać do domu kiedy chce,a rodzice jeśli uważają ją za ubezwłasnowolnioną niech pokażą jakiś papierek na to

14

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Póki mieszkasz u rodziców i póki łożą na Twoje utrzymanie, to niestety, ale w sumie powinnaś ich słuchać. Pełnoletniość nie ma tu nic do rzeczy. To, że poglądy mają takie, a nie inne - bywa.

15

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
lena812 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Catwoman napisał/a:

To, że się jako człowiek dorosły mieszka u rodziców nie oznacza, że rodzice mogą cię traktować jak smarkacza.
Jeżeli z jakichś powodów osoba ma 40 lat i mieszka w domu rodzinnym- czy można jej narzucać godziny powrotu do domu?

Zakładam, ze osoba 40-letnia zarabia normalne pieniądze, dokłada się do rachunków, zakupów oraz reszty wydatków?
Jeśli tak, to nikt jej nie będzie niczego narzucał, chyba, ze ma problemy ze sobą (osoba narzucająca).

Osoba 25-letnia jest w pełni zdolna do rozpoczęcia życia na własny rachunek.
Po co siedzieć "starym" na głowie?
Dlatego jak najbardziej podtrzymuje swoja opinie - nie pasują warunki w domu, to się pakujemy i sio!

a ja się nie zgadzam,mimo wszystko dziewczyna ma 25 lat i ma prawo wracać do domu kiedy chce,a rodzice jeśli uważają ją za ubezwłasnowolnioną niech pokażą jakiś papierek na to

Lenka,  no ok, ale dziewczyna żyje na ich koszt, je ich jedzenie, nie płaci za nic (a podobno dopiero będzie płacić polowe rachunku za internet). Może jej rodzice uważają, ze skoro nie wykazuje ona chęci pokrycia niektórych kosztów domowych (bo nie wiemy, czy chociaż im to zaproponowała), to jest pasożytem i dlatego nie pozwalają na niektóre rzeczy. Albo po prostu nie podoba im się fakt późnego wracania do domu, może im późne powroty przeszkadzają, nie wiem. Jedno jest bezsprzeczne - maja prawo do tego, bo to ICH dom.

Druga sprawa, to nie rozumiem, dlaczego 25-letnia dziewczyna, która zarabia, nie chce się wyprowadzić, skoro ja aż tak irytuje sytuacja w domu... Czyżby wygodnictwo?

16

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Autorka proponowała dorzucanie się do wydatków domowych, ale rodzice odmówili.

17

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Catwoman napisał/a:

Autorka proponowała dorzucanie się do wydatków domowych, ale rodzice odmówili.

"hm nie dokladam sie bo tez oni tego nie wymagaja i by sie nie zgodzili"

To nie znaczy, ze proponowała, a tylko, ze założyła, ze się nie zgodzą...

18

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

to zależy od rodziców,ja w swoim środowisku nie znam nikogo kto dorosłemu dziecku narzucałby jakieś warunki kiedy ma wracać do domu,albo czy może nocować gdzieś tam,nawet jak jest to osoba nie pracująca
problem jest tu taki -  ze co powiedzą ludzie
bo jak to bez slubu,nocuje u chłopaka,mieszkać ma z nim? dla niektórych rodziców jest to cos strasznego,normalnie sredniowiecze

19

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

No właśnie! Pamiętam, że gdy miałam 18 lat, a nie dokładałam się przecież do żadnych rachunków, moja mama nie miała nic przeciwko ani wyjazdowi z chłopakiem na wakacje, ani też tego, gdy nie wróciłam na noc.

20

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Catwoman napisał/a:

No właśnie! Pamiętam, że gdy miałam 18 lat, a nie dokładałam się przecież do żadnych rachunków, moja mama nie miała nic przeciwko ani wyjazdowi z chłopakiem na wakacje, ani też tego, gdy nie wróciłam na noc.

No ja się dokładałam do rachunku za internet, ale krotko, bo zaraz po 18-tce się wyprowadziłam.
Ja tez uważam, ze rodzice Autorki maja poglądy średniowieczne, ale są jacy są i starszych ludzi się raczej nie zmieni.

21

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Autorka napisała, że bardzo liczy się z ich zdaniem- i OK. Tylko, że pomiędzy realnym szacunkiem, a bezwzględnym posłuszeństwem jest cienka granica. Uważam, że warto ją "piłować" tę pępowinę, bo to, że się wyprowadzi jakimś cudem, zamieszka na swoim, może oznaczać, że gdy mama przyjdzie w odwiedziny i powie, że dobrała złe firanki- ona je ściągnie i zawiesi nowe. Jeśli mama powie, że ma nie-takiego chłopaka, a ona odpowie, że się myli i by się nie wtrącała, .... w nocy nie zaśnie z powodu wyrzutów sumienia. Znam takie przypadki.
Warto formować swoją niezależność i poczucie godności osobistej na każdym etapie życia.

22

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Ja mieszkałam z rodzicami do 23 roku życia. Uczyłam się, trochę pracowałam. Jednak nigdy nie usłyszałam od rodziców słowa na temat tego, że jestem na ich utrzymaniu i mam być całkowicie posłuszna. Nie dokładałam się do rachunków, zarobione pieniądze miałam na swoje potrzeby, aby nie musieć prosić rodziców. Tak też rodzice zadecydowali, gdy chciałam do czegoś dołożyć, słyszałam "nie trzeba trzymaj je dla siebie, jak będziemy potrzebować to powiemy". Owszem czasami kupiłam coś do domu, gdy była taka potrzeba. Moi bracia jednak usłyszeli parę razy, przy okazji jakiegoś "podpadnięcia", że dopóki mieszkają pod dachem rodziców, muszą szanować zasady panujące w domu. Co do "co ludzie powiedzą", nie było u nas z tym problemu. Owszem, rodzicom niekoniecznie podobało się to że chciałam zamieszkać z chłopakiem, ale koniec końców obyło się bez żadnych kłótni i żalów. Wychodząc z domu, musiałam jedynie powiedzieć gdzie idę, z kim i kiedy wrócę. To samo z dłuższymi wyjazdami. Nigdy jednak nie odczułam jakiegoś "ubezwłasnowolnienia".

23

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

dzieki za tak liczne odpowiedzi. Tu nie chodzi o żadne wygodnictwo, i co to ludzie powiedzą, ja sie tym nie przjemuje tylko własnie bardziej rodzice, i tak jak ostatnia osoba która napisała, rodzice moi tak samo powiedzą, że nie musze się dokładać do rachunków, żebym zostawiła sobie kase na przyszłość. Mieszkam w małym mieście i tez nie za bardzo jest dokad się wyprowadzić. Tak ja odcinam pepowinę a przynajmniej się staram, mówie wychodze wrócę jutro i tak robię, nie traktuje domu jak holetu bo jesli chodzi o nocowanie poza domem to zdarza się rzadko może raz w miesiącu. Kiedyś mama stwierdziała że moja siostra traktuje dom jak hotel, bo przychodziła z pracy, jadła odgrzany obiad i wychodziła gdzieś wracała wieczór, że nie siedziała w domu prawie. U mnie jest inna sytuacja ja w tygodniu rzadko wychodzę, bo z chłopakiem widuję się tylko w weekendy bo w tygodniu pracuje i mieszka w innym mieście póki co. A kiedyś gdy zamieszkam z mężem, to nie nie będzie tak że mama skrytykuje moje firanki nie nie, aż taka nie jest i ja nie będe wtedy brac pod uwagę to co ona mówi. Teraz biore bo mieszkam z Nią, widuję Ją w domu, nie ma innej możliwości żeby nie i jakieś te relacje pozytywne muszą miedzy nami być, żeby dało się żyć. Teraz przejmuje sie tym co powie tylko dlatego, że jak mnie skrytykuje to ja to bardzo odbieram emocjonalnie, gdybym nie była taka wrazliwa i jej słowa miała gdzieś to byłoby lepiej, ale po prostu jestem taką osobą, która wszytsko zwłaszcza krytyke odbiera bardzo emocjonalnie. Co do jedzenia obiadów nie jem w domu bo jem w pracy i oczywiście śnaidania i kolacje moge sobie sama coś kupowac do jedzenia nie ma z tym problemów.

24

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
jakWniebie napisał/a:

dzieki za tak liczne odpowiedzi. Tu nie chodzi o żadne wygodnictwo, i co to ludzie powiedzą, ja sie tym nie przjemuje tylko własnie bardziej rodzice, i tak jak ostatnia osoba która napisała, rodzice moi tak samo powiedzą, że nie musze się dokładać do rachunków, żebym zostawiła sobie kase na przyszłość. Mieszkam w małym mieście i tez nie za bardzo jest dokad się wyprowadzić. Tak ja odcinam pepowinę a przynajmniej się staram, mówie wychodze wrócę jutro i tak robię, nie traktuje domu jak holetu bo jesli chodzi o nocowanie poza domem to zdarza się rzadko może raz w miesiącu. Kiedyś mama stwierdziała że moja siostra traktuje dom jak hotel, bo przychodziła z pracy, jadła odgrzany obiad i wychodziła gdzieś wracała wieczór, że nie siedziała w domu prawie. U mnie jest inna sytuacja ja w tygodniu rzadko wychodzę, bo z chłopakiem widuję się tylko w weekendy bo w tygodniu pracuje i mieszka w innym mieście póki co. A kiedyś gdy zamieszkam z mężem, to nie nie będzie tak że mama skrytykuje moje firanki nie nie, aż taka nie jest i ja nie będe wtedy brac pod uwagę to co ona mówi. Teraz biore bo mieszkam z Nią, widuję Ją w domu, nie ma innej możliwości żeby nie i jakieś te relacje pozytywne muszą miedzy nami być, żeby dało się żyć. Teraz przejmuje sie tym co powie tylko dlatego, że jak mnie skrytykuje to ja to bardzo odbieram emocjonalnie, gdybym nie była taka wrazliwa i jej słowa miała gdzieś to byłoby lepiej, ale po prostu jestem taką osobą, która wszytsko zwłaszcza krytyke odbiera bardzo emocjonalnie. Co do jedzenia obiadów nie jem w domu bo jem w pracy i oczywiście śnaidania i kolacje moge sobie sama coś kupowac do jedzenia nie ma z tym problemów.

Dlaczego nie zapytasz rodziców, czy nie mogłabyś się dokładać do rachunków? Może inaczej by na Ciebie spojrzeli.

25

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

tu dokładanie sie do rachunków nic nie zmieni ,bo problem jest z innego powodu

26

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
lena812 napisał/a:

tu dokładanie sie do rachunków nic nie zmieni ,bo problem jest z innego powodu

A jeśli rodzice czekają na jakiś gest dojrzałości ze strony Autorki? Może wystarczy, ze im udowodni, ze jest osoba dojrzała i odpowiedzialna? Ja bym spróbowała. Może wtedy będą inaczej patrzeć na wieczorne wyjścia, itp.

27

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Tylko, że argumentem rodziców jest nadal opinia wśród sąsiadów...

28

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Może trochę zboczę z tematu. Poruszyło mnie kilka definicji dorosłości przedstawionych w tym wątku. M.in., że dorosłość jest wtedy gdy jesteśmy samowystarczalni, samoutrzymujący się i inne takie dyrdymały. Wynika z tego, że nasze mamy, babcie, które mieszkały w domach wielopokoleniowych i potrzebowały (jak każdy zdrowy człowiek) pomocy rodziny nigdy nie były dorosłe? A jesteście moje drogie świadome, że człowiek sam to może jedynie zrobić kupę i się okopać? Moim zdaniem rodzina, przyjaciele pomagają, a otrzymujący pomoc okazuje szacunek. ALE! w pewnych granicach. Uwagi w rodzaju "jesteś ubezwłasnowolniona" są nie na miejscu. A Ty kochana koleżanko zacznij się dokładać do opłat, to da Ci większą pozycję w stadzie wink

29

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
lanjelin napisał/a:

Może trochę zboczę z tematu. Poruszyło mnie kilka definicji dorosłości przedstawionych w tym wątku. M.in., że dorosłość jest wtedy gdy jesteśmy samowystarczalni, samoutrzymujący się i inne takie dyrdymały. Wynika z tego, że nasze mamy, babcie, które mieszkały w domach wielopokoleniowych i potrzebowały (jak każdy zdrowy człowiek) pomocy rodziny nigdy nie były dorosłe? A jesteście moje drogie świadome, że człowiek sam to może jedynie zrobić kupę i się okopać? Moim zdaniem rodzina, przyjaciele pomagają, a otrzymujący pomoc okazuje szacunek. ALE! w pewnych granicach. Uwagi w rodzaju "jesteś ubezwłasnowolniona" są nie na miejscu. A Ty kochana koleżanko zacznij się dokładać do opłat, to da Ci większą pozycję w stadzie wink

Lanjelin - mylisz pojecie pomocy przyjacielskiej, rodzinnej, kolezenskiej otrzymywana okazjoanalnie w trudnych sytuacjach z tzw pomoca poprzez utrzymywanie doroslego, pracujacego czlowieka. Ten drugi rodzaj "pomocy" jest forma uzelezniania drugiej osoby, badz tez forma zerowania na kims.
Przyklad domow wielopokoleniowych  nie jest dobrym przykladem, rownie dobrze mozna by bylo uznac za niedorosla  niepracujaca zone.
Samoutrzymywanie sie nie jest dyrdymalem, jest to droga do samostanowienia o sobie.
Trudno rznac dorosla mieszkajac u rodzicow, nie interesowac sie rachunkami, kosztami utrzymania itp.
Jezeli chce sie korzystac - jak w tym przypadku - z dobr rodzicow nie mozna zadac , zeby oni traktowali ja jako doroslego odpowiedzialnego czlowieka, kierujacego wlasnym zyciem.
Pewnie, ze trudniej, zyc na wlasny rachunek, ale za to zyje sie w poczuciu wolnosci.

30

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

hej,
w sobote pojechałam na 18stke do kuzyna mojego chłopaka, oczywiście zostałam na noc. Jak poinformowałam rodziców o tym że idę na imprezę to mama że mam wrócić o 22giej a ja na to że nie ma takie możliwości że wróce w niedzielę, że kiedy mam się bawić jak nie teraz, tata tylko zapytał gdzie to będzie i tyle. Wróciłam na drugi dzień po południu i było ok, nic złośliwego nie było ani nic... i widzicie teraz nie mówili nic, bo wiadomo impreza będzie sie piło, nikt mnie autem nie odwiezie, zobaczę jak znów zareagują gdy zostanę na noc bez powodu...

A jeśli chodzi o dom, to ja w domu pracuję, pomagam rodzicom na dworze, przy polu, przy drzewie wszystko co trzeba robię i nie dostaje za to wynagrodzenia. A oni nie chcą pieniędzy, może pracą pomocą swoją odpłacam za rachunki, wyżywienie. Oczywiście czasem ja coś kupie do jedzenia i nie żądam od mamy za to zwrotu pieniędzy. Więc tu w mojej sytuacji nie chodzi o pieniądze... nie chodzi im o to... raczej chodzi o to że to nie wypada, co pomyślą sąsiedzi mojego chłopaka i Jego mama (a ja wiem co Ona myśli nie raz mówiła ze nie ma nic przeciwko moim tam wizytom ani nocowaniu - jest bardzo otwarta i prostą kobietą, zawsze mówi co myśli)

31

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Jak ci tak źle to się wyprowadź. Jak mieszkasz z rodzicami to mają prawo wiedzieć gdzie jesteś i co robisz. Ja się wyprowadziłam, ale musiałąm na kilka miesięcy wrócić do domu (byłam starsza od ciebie) i za każdym razem jak wychodziłam z domu to mówiłam gdzie będę i kiedy wrócę, bo tego KULTURA wymaga.

32

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Aewusia napisał/a:

Jak ci tak źle to się wyprowadź. Jak mieszkasz z rodzicami to mają prawo wiedzieć gdzie jesteś i co robisz. Ja się wyprowadziłam, ale musiałąm na kilka miesięcy wrócić do domu (byłam starsza od ciebie) i za każdym razem jak wychodziłam z domu to mówiłam gdzie będę i kiedy wrócę, bo tego KULTURA wymaga.

Bez przesady wink Autorka ma 25 lat i chyba można uznać, że w kwestiach tak podstawowych wie, jak użyć własnego rozumu wink

33

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Catwoman napisał/a:
Aewusia napisał/a:

Jak ci tak źle to się wyprowadź. Jak mieszkasz z rodzicami to mają prawo wiedzieć gdzie jesteś i co robisz. Ja się wyprowadziłam, ale musiałąm na kilka miesięcy wrócić do domu (byłam starsza od ciebie) i za każdym razem jak wychodziłam z domu to mówiłam gdzie będę i kiedy wrócę, bo tego KULTURA wymaga.

Bez przesady wink Autorka ma 25 lat i chyba można uznać, że w kwestiach tak podstawowych wie, jak użyć własnego rozumu wink

Ja w tym przesady nie widzę. Jak się mieszka u KOGOŚ (nawet, jeśli u rodziców), to trzeba się dostosować do zasad panujących w domu; ewentualnie dogadać się, jeśli jest taka możliwość.

Jeśli komuś nie pasują zasady obowiązujące w domu, może się wyprowadzić i zacząć żyć na własny rachunek.

Ja sobie jakoś nie wyobrażam, żeby moje pełnoletnie dziecko mieszkało u mnie, korzystało ze wszelkich przywilejów,  nie dokładało się do wydatków (nie mowie wcale o płaceniu za wodę, ale np. znaleźć sobie robotę i płacić chociaż rachunek za internet, to nie są kokosy), a do tego jeszcze wracało o dziwnych porach, zakłócając przy tym mój spokój - dom to nie jest hotel. Mozna próbować się dogadać - ale nie ze wszystkimi się da.

34

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Cynicznahipo ale to trzeba jakoś rozdzielić, nie sądzisz? Co ma wspólnego rachunek za wodę/internet a późne powroty do domu?
Nie można dać się styranizować tylko dlatego, że nie dorzuca się do opłat! Oczywiście, dorzucanie się byłoby tu najlepszym rozwiązaniem i jak któraś z dziewczyn napisała, to zapewnia większe poważanie w stadzie smile

Ale my tu dywagujemy,a  może Autorka już rozwiązała swój problem?

35

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Jest wiele sposobów, żeby rodzicom udowodnić, ze jest się dojrzała osoba.
Tylko trzeba chcieć.

36

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Tylko tu znamy historię z jednej tylko strony. Potrzebna jest też dobra wola rodziców i nie-upupianie młodego człowieka.
No ale jestem ciekawa czy Autorka robi jakieś kroki w kierunku sprawy smile

37

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Catwoman napisał/a:

Tylko tu znamy historię z jednej tylko strony. Potrzebna jest też dobra wola rodziców i nie-upupianie młodego człowieka.
No ale jestem ciekawa czy Autorka robi jakieś kroki w kierunku sprawy smile

Ja tez. Może napisze jeszcze.

38

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Alez ja nigdy nie wracalam i nie wracam o późnych porach do domu i nie zaklocam nikomu spokoju czy ciszy nocnej! A rano jak wychodze do pracy i wstaję zawsze wcześniej od wszystkim staram sie być cicho i nikogo nie obudzić!
Teraz zarabiam i płacę z siostrą na pół Internet. I tu nie chodzi o żadne płacenie bo w przypadku moich rodizców nie o to chodzi! tylko o to że mam swoje życie i żeby rodzice sie nie wtrącali że tego mi nie można czy tamtego bo Oni tak uważają,... a ja mam swój rozum! wiem że nie przeszkadzam w domu u chłopaka i moge tam nocować bo Jego mama nie ma nic przeciwko i nikomu tam nie przeszkadzam. Gdyby było inaczej, gdyby mówili mi ze przeszkadzam czy coś to bym tak nie robiła. Tu nie chodzi o  mieszkanie tam cały czas, tylko o nocowanie czasami powiedzmy raz w miesiącu spędzenie soboty i niedzieli. W przesżłosci gdy bylam na studiach w innym mieście nocowalam u bylego i nawet na wakacjach siedzialam u niego tydzien, dwa... i rodzice wiedzieli o tym nic nie mowili nie wstrąclai sie.. ale on mieszkal daleko i bez rodzicow... moze to o to chodzi... tutaj mieszkam 15 km od chlopaka, On mieszka z mama i dlatego rodzice coś mówią... ze blisko ze są busy.... gdyby to bylo daleko i nie mialabym jak wrocic to by tak nie mówili...

39

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

No to uświadom im to smile

40 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-04-24 00:42:07)

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Cynicznahipo napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Autorka proponowała dorzucanie się do wydatków domowych, ale rodzice odmówili.

"hm nie dokladam sie bo tez oni tego nie wymagaja i by sie nie zgodzili"

To nie znaczy, ze proponowała, a tylko, ze założyła, ze się nie zgodzą...

rodzice placili za mieszkanie, powiedzieli ze póki maja to beda nam placic, choc nie raz mówilam zeby mama nie robila przelewu że mam kase.

Dalej Autorka pisze o tym, jak to robi zakupy, pomaga w domu itp. Zatem jak najbardziej wywiązuje się z obowiązków domowych. Jej rodzice nie chcą od niej pieniędzy.Jej rodzice chcą zachować pozory, jaka to ich córka jest cnotliwa do ślubu i to jest problem. Co ludzie powiedzą i Pani Bukietowa sie kłania.

Autorka ma prawo wychodzić kiedy chce i gdzie chce, zarabia, pracuje, pomaga w domu, jest dorosła. Dokładałaby sie do opłat, ale rodzice nie chca, co ma im w gardło tę kase pchac? No bez przesady, nie chcą to nie. Skoro u nich mieszka powina jedynie mówić, ide do chłopaka wracam w niedzielę wieczorem, pa. I tyle.

41

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

tak tu widać problem taki:
no jak to bedziesz spała u chłopaka? a za scianą jego matka? i moze Wy jeszcze w jednym łózku? big_smile

no to niestety mentalność starszego pokolenia smile

42

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
lena812 napisał/a:

tak tu widać problem taki:
no jak to bedziesz spała u chłopaka? a za scianą jego matka? i moze Wy jeszcze w jednym łózku? big_smile

no to niestety mentalność starszego pokolenia smile

Jeszcze 30 czy 40 lat temu to było nie do pomyślenia aby np. nocować u chłopaka, oczywiście bez ślubu. Znam taki przypadek z tamtych lat, że młodzi brali ślub cywilny 10 czerwca, a kościelny 12 -ego, a 11-ego każde musiało wracać do siebie do domu, bo według jednych i drugich rodziców ślub cywilny to za mało, dopiero kościelny dawał prawo mieszkania razem!  Dziś również jest to nie do pomyślenia, ale sytuacja odwrotna.   Jeszcze co niektórzy mają stary sposób myślenia. Nie przestawili się na współczesne czasy. Ja, choć matka, babcia i teściowa, nie wyobrażam sobie takiego traktowania, w końcu dorosłego człowieka. Potem nie ma co się dziwić że dochodzi do nieporozumień i awantur.

43

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Catwoman napisał/a:

Najlepiej byłoby zamieszkać z chłopakiem wink
Ubezwłasnowolniona nie jesteś, o ile Cię sądownie nie ubezwłasnowolniono.

Jak wygląda twoja sytuacja domowa? Pracujesz? Dokładasz się do utrzymania domu?

po pierwsze rodzicom nie wolno takich rzeczy robić ! to że mieszkać to nie znaczy że maja nad tobą pieczę. jesteś dorosła muszą uszanować że już nie jesteś dzieckiem małym. masz pracę. uważam ze powinnaś iść do ośrodka pomocy społecznej. . to jest chore. ja mam podobną sytuację w domu i jeszcze gorsze położenie. nie mam nic do gadania pomimo że mam już prawie 30 mam dziecko. powiem że myślę o wyprowadzce bo się duszę tym . chcę wychować po swojemu dziecko wtrącają się

44

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Przychodzi czas, gdy młodzi powinni się usamodzielnić. Często tak bywa, że rodzice traktują już bardzo dorosłe dziecko jak smarkacza. Zapominają że przyszedł czas na odcięcie pępowiny i pozwolenie dorosłemu już człowiekowi się usamodzielnić. Konflikt pokoleń trwa od wieków i raczej się nie zakończy... Więc jak masz możliwość, wyprowadź się. Potrafię zrozumieć  takich rodziców, bo sama mam ponad 30-letnią pociechę. Ale szanuję to,  że młody człowiek ma prawo mieć inne zdanie niż ja i ma prawo kierować swoim życiem według własnych upodobań / które co prawda, nie zawsze zgadzają się z moimi/. Ale cóż, rodzic chciałby dla swego dziecka najlepiej, więc zaczyna wtrącać swoje "trzy grosze", co z reguły kończy się nieporozumieniem. I takie to błędne koło...

45

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
arleta.b1 napisał/a:

Przychodzi czas, gdy młodzi powinni się usamodzielnić. Często tak bywa, że rodzice traktują już bardzo dorosłe dziecko jak smarkacza. Zapominają że przyszedł czas na odcięcie pępowiny i pozwolenie dorosłemu już człowiekowi się usamodzielnić. Konflikt pokoleń trwa od wieków i raczej się nie zakończy... Więc jak masz możliwość, wyprowadź się. Potrafię zrozumieć  takich rodziców, bo sama mam ponad 30-letnią pociechę. Ale szanuję to,  że młody człowiek ma prawo mieć inne zdanie niż ja i ma prawo kierować swoim życiem według własnych upodobań / które co prawda, nie zawsze zgadzają się z moimi/. Ale cóż, rodzic chciałby dla swego dziecka najlepiej, więc zaczyna wtrącać swoje "trzy grosze", co z reguły kończy się nieporozumieniem. I takie to błędne koło...

rodzice zapominają że człowiek jest istotą a nie jakąś zabawką . Moje zdanie nigdy się nie liczyło. Nie akceptowali mnie jaka jestem. miałam słabe oceny nie wspierali mnie zawsze byłam tą gorszą. marzę wyprowadzić się z tego wariatkowa poradzę sobie. nie chcę żadnej pomocy od matki niszczyła moje życie ona decydowała najwięcej za mnie . w domu nie pozwala mi odzywać się. mogę podziękować  jej tylko za zniszczenie mi życia,. mam dziecko chcę po swojemu wychować ona wtrąca trzy grosze. nie będę odzywać do tej jędzy.

46

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

I właśnie!  Potem dochodzi do takich sytuacji jak napisała kundzia26... Rodzice robią własnemu dziecku krzywdę i poniekąd sobie też.  Powinni trochę poczytać na necie wypowiedzi młodych osób. Może wtedy zastanowili by się nad tym co robią. Nie tylko młodzi popełniają błędy.

47

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
Cynicznahipo napisał/a:

Ja w tym przesady nie widzę. Jak się mieszka u KOGOŚ (nawet, jeśli u rodziców), to trzeba się dostosować do zasad panujących w domu; ewentualnie dogadać się, jeśli jest taka możliwość.

Jeśli komuś nie pasują zasady obowiązujące w domu, może się wyprowadzić i zacząć żyć na własny rachunek.

Ja sobie jakoś nie wyobrażam, żeby moje pełnoletnie dziecko mieszkało u mnie, korzystało ze wszelkich przywilejów,  nie dokładało się do wydatków (nie mowie wcale o płaceniu za wodę, ale np. znaleźć sobie robotę i płacić chociaż rachunek za internet, to nie są kokosy), a do tego jeszcze wracało o dziwnych porach, zakłócając przy tym mój spokój - dom to nie jest hotel. Mozna próbować się dogadać - ale nie ze wszystkimi się da.

Swiete slowa:) Podpisuje sie pod kazdym zdaniem:) Zreszta uwazam mieszkanie z rodzicami w wieku 25 lat za dosc osobliwe zjawisko. Albo akademik, albo stancja albo cos wlasnego samej badz z partnerem, ale na pewno nie z rodzicami. Bez wzgledu na ich tolerancyjnosc czy nie, czas sie usamodzielnic. Rodzinom wielopokoleniowym zamieszkujacym pod jednym dachem mowie stanowcze NIE. Bo jeszcze nigdy nic dobrego z takich ukladow nie wyniklo.

48

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Moim zdaniem powinnaś się choć w minimalnym stopniu dokładać się do tak zwanego życia, skoro pracujesz i masz swoje pieniądze. Uwierz mi, zaczną Cię inaczej traktować.

49

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Mam 25 lat i ostatnio chłopak zaproponował żebyśmy razem zamieszkali. Jego mama się zgodziła i nie ma nic przeciwko temu. Gorzej jest z moja mama. Ona uważa ze dziewczyna nie powinna zostawać na noc u chłopaka przed ślubem. Mówi też że szanująca sie dziewczyna nie powinna się na to zgodzić. Ja bardzo kocham tego chłopaka i nie chce go stracić ale nie chce też stracić mamy. Co mam zrobić?

50

Odp: Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców
kasia_25 napisał/a:

Mam 25 lat i ostatnio chłopak zaproponował żebyśmy razem zamieszkali. Jego mama się zgodziła i nie ma nic przeciwko temu. Gorzej jest z moja mama. Ona uważa ze dziewczyna nie powinna zostawać na noc u chłopaka przed ślubem. Mówi też że szanująca sie dziewczyna nie powinna się na to zgodzić. Ja bardzo kocham tego chłopaka i nie chce go stracić ale nie chce też stracić mamy. Co mam zrobić?

Wyprowadzić się,porozmawiać z mamą że masz własne życie,rozum,wiesz czego chcesz.
Zakładam że Twoja mama nie będzie dobrą teściową dla tego chłopaka,będzie myślała że zabrał jej córkę,niestety.

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pełnoletność a nadopiekuńczość rodziców

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026