netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

11 odpowiedzi6 392 wyświetleniazałożony przez Zrozpaczony23, 05.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-04-06 13:15:32)

Temat: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Niestety troszke to zajmie-przeczytjacie z uwaga i doradzcie pomozcie drogie panie-bo to moja katastrofa zycia..




Rok temu poznałem dziewczynę na studniówce, obydwoje byliśmy jako osoby towarzyszące. Moja przyszła dziewczyna na tej studniówce przyszła z chłopakiem który robił straszny przypał swoim zachowaniem , tańczył jak idiota , był trochę pośmiewiskiem , do wolnej piosenki tańczył techno itp. Monika bo tak na imię miała jego partnerka, a moja przyszła dziewczyna , tez nie za dobra miała tam opinię wsród klasy -ze zarywała niby do wszystkich chłopaków na bezczela, a szczególnie do jednego przez co klasa miła o niej zła opinię, śmiali sie z niej , a także na pytanie czy sie napije kielicha z koleżanką-odpowiedziała-"nie bo tabletki BIERE"  śmiechy były z niej ostre ,a mi jej było szkoda. Poznałem ja na tej studniówce wkrótce zaczeliśmy pisać. I nie w powiem-poziom jaki prezentowała był żenujący- błędy ortograficzne typu "óje" czy "rze" ,i zero składni także, na zainteresowania odpowiadała ze interesuje sie tym co ja tata nauczy np "stawiac komin " , po trzech dniach znajomosci pisała mi ze wywala gnój z tata itp i to jest zainteresowanie, nie miała dużej wiedzy o swiecie w praktycznie to bardzo małą. Nie interesowała mnie jako kobieta na poczatku w ogóle, jedyne co to ze była ładna.W końcu spotkałem sie z nia-raz , drugi , az w koncu poszłem z nia do kina.. tam płakała ze musi tate pilnować bo pije alkohol, generalanie było mi jej bardzo szkoda-bo dziewczyna mieszkajaca na wsi , cicha i baaaardzo spokojna, nie miła w ogole szansy od zycia itp , kazdy sie z niej smiał , na studniówce na której sie poznalismy miała zła opinie smiali sie z niej ,a jedyne co robi to sprzata i wulgaryzm w domu , na polu i na tej całej wsi. Nie ma nic od zycia. Stad zgodziłem sie na związek,chciałem jej pomoc. Stopniowo zaczołem zmieniać jej zycie ,a nawet jej ubiór ze nie ubierała sie juz szaro, jak stara babacia w rozciągnietych swetrach ale nieco bardziej atrakcyjnie , walczyłem z jej błedami ort, uswiadomiłem jej wiele spraw, pokazałem jej świat z innej perespektywy jak sama mi mówiła,uswiadomiłem jej ambicje zyciowe i cele,wspierałem ja strasznie. Bardzo szybko sie we mnie zakochała jak mówiła , dzwoniła do mnie b.często była zapatrzona strasznie, pierwszy raz ze mna przezyła choc bardzo szybko bo po miesiącu związku ze mną. W każdym razie ja nie byłem w niej wtedy zakochany na 100%. przez 6 miechów w ogole. Nie udało mi sie z nią wyjechac gdzies na wycieczkę , nasze zycie spowiało troche domem i sexem bo bardzo go lubiła i był baaardzo czesto prawie za kazda mozlwiwa okazją, choc mówiełm jej ze nie moze sie tylko na tym opierac nasz związek. Zawsze jak chciałem ja zabrac gdzies to mówiła -nie bo tata nie pozwala ale chciałabym ale to tamto i tak wtychodziło ze nigdzie nie wyjezdzaliśmy.. Mimo wszystko była we mnie mocno zapatrzona, mówiła czułe słówka i w sumie walczyła ona o mnie , bo ja nie mówiłem ze ją kocham , mówiłem jej ze jeszcze nie jestem pewny itp. W pażdzierniku na dzień chłopaka napisała mi wiersz który bardzo mnie ... uwiódł.. jakoś to uczucie we mnie narastało , aż coś pękło we i pokochałem ja strasznie. Niestety już w listopadzie, kiedy moje uczucie było w najwyższym stadium i bardzo ja potrzebowałem,były pierwsze problemy-przyjechałem do niej na weekend-w piątek -miałem jechać w niedziele rano,tak sie znia umawiałem od poczatku. W sobotę Monika pyta sie mnie o której jadę, pks-em tym o 13 czy o 14.30? zniesmaczony sie poczułem bardzo. byłem smutny , widziała ze cos nie tak ze mna, ja zapytałem szczerze-Monika chcesz abym dzis jechał do domu? Monika na to-szczerze to tak.... miała prawo miec mnie dosc , czy poprostu odpocząć ,byc sama itp ja to rozumiałem choc widywaliśmy sie w tym okresie rzadko , tylko na weekendy i tez nie kazdy a w swoim domu rodzinnym miałem problemy i ona o tym wiedziała. W sumie pierwsze symptomy takiego dziwnego zachowania to nie były , niedawno od tego zdarzenia także mi powiedziała zebym nie przyjezdzał-zlałem to ,no bo ma prawo do pobycia samej, drugi raz tak samo , trzeci raz tak samo.. jednak całkoształt wydawał sie byc nieco słabszy..ze tak to nazwe. Nawet bym sie nie poczuł tak zle ,zrozumiał bym gdyby uzasadniła mi swoje pragnienie zebym jechał do domu. Ale tego nie zrobiła. Powiedziałem jej w poważnej rozmowie, ze ona mnie chyba nie kocha , ze to może nie mieć sensu jak kobieta nie chce spedzac czasu z chłopakiem itp.itp przyznała mi racje ale narazie jestesmy razem potem zobaczymy. Za chwile jednak, za mopze 10 minut jeszcze podczas tej rozmowy- powiedziała ze kocha ze ja sam jej wmawiam watpliwosci co do tego.. miałem jednak zostać,bo mnie sama prosiła jak powiedziałem ze mnie to zabolało itp wtedy jeszcze mówiła żebym został u niej. Poczekałem godzinę o mówię dobra jade- nie zatrzymuje mnie, od razu sie ubiera aby mnie odprowadzic na przystanek PKS. Powiedziałem jej ze mnie to boli itp ale ona nic. wulgaryzm i pojechałem. Następnego dnia pisalismy ze soba, powiedziałem jej o swoich zalach , a ona ze teskni za mna , ze brakuje itp a sama mi mówiła ze chiciała bym abym jechał, ateraz e teskni.. wydawało mi sie to nie logiczne,Bez sensu to było dla mnie. Mowiłem jej ze woli swój swiat samotnosci itpi to bardzo niby zabolało.. Przez tydzień był gorszy okres naszego związku -ona obojetna dosc mocno , w koncu mieliśmy iść do kościoła pomodlić się za związek, ale tez w ostatniej chwili jej cos sie odechciało i szła ze mna na dworzec, jadac do domu i mowiac-"nie wiem gdzie my idziemy..."  warto zaznaczyc ze poprzedniego dnia kupiłem jej sukienkę na studniówkę. Pokłuciliśmy sie ,choc i wtedy ja wspierałem tego typu słowami -"nie przejmuj sie czasami sie trzeba posprzeczac i tak cie kocham , damy rade wspolnie , jedz kochanie do domu jutro zaczniemy nowy dzien " .. niestety przez dwa kolejne dni była juz maxymalnie obojetna. W ogole ze mna nie chiała rozmawiac , tzn dzwoniła ale cisza w słuchwace o nic nie pytała i mówiła ze tak jakos wychodzi.itp. Wkurzyłem sie i powiedziałem - czy nie ma odwagi mi cos powiedziec.. itp w koncu powiedziała ze ma , i ze to koniec miedzy nami , ze nie chce mnie krzywdzic więcej, ze zyjemy w dwóch innych swiatach bo ona ze wsi i tu zostanie na konca zycia ze tata ja widzi jako gospodarza itp, a ja z miasta ,i nic z tego na moje słowa ze zostane z nia i bede nawet gnój wywalał bo ja kocham i jej swiat to moj swiat itp. ze rodzice nie chcą dla niej chłopaka miastowego itp , ze to koniec, ze dosc problemów a teraz ma mature i chce miec spokoj a przezemnie nie moze sioe skupic itp, ze juz mnie nie kocha. płakałem przez telefon jak mi to mówiła , bardzo juz wtedy ja kochałem.Mielismy sie spotkac nastepnego dnia oddac sobie rzeczy, ale nie odbierałem telefonów , w pracy płakałem dosłownie , pisała mi wtedy esy ze mnie skrzywidziła i ze zle sie czuje z tym , ze załuje ze powiedziała ze mnie nie kocha itp. Napisałem jej w koncu esemesa , akurat była w mieście bo fakultety miała. Spotkalismy sie i długo nie moglismy wejsc na odpowiedni tor rozmowy.  Ja mówiłem ze to jej decyzja i ona tylko moze ja zmienic , decyzja ze sie rozstajemy- a ona ze własnie teraz chce ja przedyskutowac ze mna. W Koncu powiedziała mi ze chciała by abym ja wtedy przytulił w czasie tych naszych kłotni.. i Przytliłem ja i sie zeszlismy !. tamta cała sobote po pracy sie modliłem oto... nastepnego dnia sie spotkalismy , pojechałem do niej i mówiła ze jej jeszcze nie przeszło ze juz jakos .. ciezko sie przytulic bo nie czuje tego co dawniej, i tak od tego czasu do połowy lutego nie mówiła ze kocha ze poł na poł , nie jest pewna itp, choc oczywscie przytlała sie normalnie.W kazdym razie bylismy razem , była nieco inna bardziej obojetna , choc raz lepiej raz gorzej, pisała do mnie jeszcze jeszcze kotku , skarbie itp. Ja byłem bardzo wyrozumiały dla niej , i nie chiałem juz na nia naskakiwac tak jak wtedy itp. Tydzien do tym niby zejsciu zrobiłem super kolacje ze swiecami płatkami róz i kwiatami -była fajna i przeszła... tyle.. miała do mnie jeszcze cały czas cos tam w sedruchu. Listopad minał. Jako tako, nie było zle ale jednak wyraznie gorzej niz wczesniej. Grudzien juz był fatalny-obojetna , na swieta miała przyjechac do mnie jak sama ustalała -nie przyjechała mimo ze siostra miała po nia jechac ,zachowywała sie  czasami mega obojetnie , kaprysnie , chumorzasto , mówiła np ze nie chce prezentu od mnie bo jest brzydki -konkretnie chodziło o zegarek który jej kupiłem na swieta. Ale ja byłe wtedy wyrozumiały , nie chciałem sie pokłucic i ja stracic , chciałem tez isc z nia na te studniówke bo nie wyobrażałem sobie jak może isc na studniówke w mojej sukience i smiać się do innego typa itp..Zazdrość..Myślałem wtedy .. do studniówki a potem koniec ewentualnie.. i teraz warto nadmienić- ONA CAŁY CZAS OD NASZYCH KŁÓTNI , OD 1 KLÓTNI LISTOPADOWEJ, PISAŁA Z TYM PAWŁEM, CO BYŁA NA STUDNIÓWCE GDZIE SIE POZNALIŚMY. Mi sie to nie podobało ale tłumaczyła sie -no przeciez sam mi mowiłem zebym wychodziła do ludzi , abym sie nie izolowała itp. Okazało sie ze spotkala sie z nim na kawe po kryjomu zaraz po listopadwej awanturze i niedoszłym rozstaniu-sama mi sie do tego przyznała, w koncu przyznała ze ja ciekawi ten Paweł ze ciągnie ja i ze psuje to nasz zwiazek ze to ze nim ma kontakt oddala ja odmnie, ze rozumie ze powiniem kazać jej aby z nim urwała kontakt bo jest niebiezpieczne dla tego związku itp. Powiedziała mi tez ze ona juz nie czuje tego i ze chyba nie ma sensu ale ja powiedziałem jasno-JESTESMY ZE SOBA TAK CZY SIAK DAMY RADĘ. Przyjechałem do niej na Sylwestra-byłem chory ale lezałem dwa dni w łozku aby sie wyleczyc.(oczywscie powiedział jak jestes chory-nie przyjezdzaj) oczywscie miała pretensje ze pózno bo nie miałem PKS-u wczesniej , nie napiła sie ze mna nawet herbaty na nowy rok bo nie smakuje jej to Ace tea które ja przywiozłem ,o szamopanie nie ma mowy nawet... ogladalsimy film w telewizji gdzie wziołem lapka żebysmy ogladali wczesniej zaplanowany film ale nie... musiła ogladac w telewizji który mnie usypiał i był bardzo długi,o ona juz wczesniej klilka razy ogladała,a jak spałem w czasie jego ogladania na stole to miała pretensje po co przyjechałem do niej jak mam spac..wkurzyłem sie miałem isc do domu na piechote i cóz z tego ze 30 kilosów mam do domu.. ale jakoś ochłonołem poszliśmy do łóżka , chciało jej sie poprzytulać i sexu oczywscie.. o 1 poszlismy spac jak sama chciała. I TERAZ MUSZE NAPISAC- PRZEZ CAŁA NOC SYLWESTROWĄ PISAŁA Z KIMŚ ,PRZY MNIE -PYTAŁEM Z KIM PISZESZ -Z MILENA KOLEZANKA NA NASZE BABSKIE SPRAWY.. następnego dnia do kościoła na rano oczywiscie jak zawsze, mimo ze prosiłem ja zebysmy sie wyspali tym razem ale nie , potem gotuje obiad bo mama jej złamała rekę. Przez dwie godziny nawet na mnie uwagi nie zwróciła , prosiłem ze bym chciał w czymś pomoc to nie- bo na nie toleruje facetów w kuchni, przez te dwie godziny nie zwróciła na mnie uwagai w ogole ,zero słowa do mnie nic , kazała mi isc ogladac telewizje w innym pokoju, ale nie było nic jak to w nowy rok i wróciłem dom kuchni do niej, zreszta kazdy na kacu nie było do kogo buzi otworzyc. Jakbym był powietrzem mnie traktowała, az sam jej brat powiedział -"alez dzis opuszczony jestes"..po obiedzie powiedziałem jej ze to nie tak cos itp , ze nie ładnie ze czuje sie jak bym był na siłe, itp to mówi do mnie- ze mam pretensje bo obiad gotuje ze musi itp, bo mam nie moze. A mi chodziło zeby w jaki kolwiek sposob zwróciła na mnie uwage, jakies słowo,zeby nie traktowała mnie jak powietrze. a tu nic itp. Ale pogodzislmy sie powiedzmy, niby idziemy spac bo jej sie spać chce. pospałem 20 minut ale dłuzej nie moge jest dzien w koncu. A jak spałem to miała do mnie pretensje ze za głosno oddycham(dosłownie! ) , następnie jak doszłem do lapka ze za głosno klikam ,i tak siedze siedze sam w tym pokoju az sie zaczełem pokowac bo co tu robic ona ma na mnie kompletnie wulgaryzm.. poprosiłem ja o telefon zebym zadzwonił do kumpla aby po mnie przyjechał bo nie było PKS-ów w koncu, a mi własnie zablokowali konto. Wziołem jej telefon.. i przez przypadek-same Esemesy od Pawła tej nocy właśnie, cała noc pisała z nim przy mnie kłamiac mnie. Wkurzyłem sie bardzo i powiedziałem ze do studniówki która jest za dwa tygodnie mamy separację, choć nie mówiłem jej ze wiem o tych esach. Oczywście- powiedziałem tez ze nie wiem jak będzie , ze moze sie rozstaniemy ale na 100dni pójde. Jak byłem juz w domu zadzwoniła- i usłyszełem "zebys tylko poszedł ze mna na studniówke ..." ja powiedziałem idz z pawełkiem , z kims pisałas w nocy? Ona jako to z kim-z Milena. i Dalej sie zapiera. w koncu powiedziałem jej ze widziałem esemesy , na poczatku sie wkurzyla , potem zmiekła i powiedziała ze żałuje , ze straciła przyjaciela ze mnie , itp. A ja powiedziałem ze jej juz w nic nie wierze , separacja do 100 dni i nie wiem co bedzie. Zadzwoniła do mnie nastepnego dnia , przepraszala mnie bardzo płakała itp zeby chciała to wszytsko naprawic , ze nie wie sama czym sie kierowała itp , ze ona sama siebie nie znała , ze nie chciała abym cierpiał bo wtedy płakałem tez itp. prosiła o szanse. i ok- dałem jej w koncu szanse ale powiedziałem jasno-z Pawłem zero kontaktu i to teraz ty masz sie starac, ja nie wiem czy mi przejdzie - przyjeła to bezwzględnie. Okres od sylwestra do studniówki był zajebisty , studniówka przebiegła wulgaryzm tanczyslismy przytulanca o którym marzylismy -kancelarie..Zabiore cie własnie tam.. , oczywscie cały nie udawalem ze nic sie stało  i dawałem po znac delikatnie po sobie złosc. Za 3 dni od studniówki było moje urodziny sprawiła mi je ..wulgaryzm, fajne prezenty , i dobrze to wyszło. Byłem szczesliwy ze wraca stara poczciwa Monika która tak kocham. Oczywscie-miała swoje odchyły np ze twierdziła np ze za czesto sie spotykamy a spotykalismy sie raz na tydzien albo i nie nawet.. ale ogolnie było spoko. Nastepnie prawko- postawiłem ja na nogi- powiedziałem co ma zrobic zeby je w koncu zdała bo poprzednio nie miała szczescia, sam poszłem do koscioła i do spowiedzi za nia , kazałem całej rodzinie sie modlic. i rzeczywscie- zdała. Ten okres i okres poprzedzajacy to był super znowu mówiła do mnie kotku , skarbie itp. Ja potem popadłem w depreche co prawda ze sam nie mam prawka, a moja kobieta ma ( kompleks , odpusciłem prawko na starach zasadach bo zajmowałem sie problemami z nia to było dla mnie najwazniejsze itp) . Co prawda postawiła flaszke w domu i nawet mi kielicha nie postawiła ,nic zero. Ale to odebrałem jako odchył jeden z który tam nie co zwracac bardzo uwagi. W walentynki nie chiała zebys dawali sobie prezenty bo kasy nie miała , a wiem ze miała ale to nie wazne w sumie. Powiedziała mi w koncu ze mnie kocha , co prawda ciągnołem ja za język -ale dała to do zrozumienia ze tak , i ogolnie fajnie było. za pare dni- odezwała sie do Pawełka ze zdała prawko.. powiedziała mi ze tylko po bo czegos chce , a chciała sie dowiedziec gdzie trzeba isc bo wyrobienie karty prawa jazdy własnie. Nastepnie Pawełek sie do niej odezwał , i pogodzili sie. I od 1 dnia ich pogodzenia Monika zmieniła do mnie stosunek znowu czepiała sie mnie wszytskiego , i była nieco bardziej chamska i obojetna, stad przeczywałem co sie dzieje. W pewnym momencie przesadziła i zapytałem o co chodzi??długo sie wymigiwała od odpowiedzi , ciezsze dni , potem okres jak to kobiety maja itp.w koncu powiedziała mi ze ktos jej miesza w glowie ,zapytałem Pawel sie odezwał - tak,odnowiłam z nim kontakt.. powiedziałem ze ja odchodze w tym momencie ,a ona zastanów sie co robisz itp,przymysl to itp.. w rozmowie telefonicznej powiedziała mi ze bedzie z nim pisac tak dalej jak kiedys , ze nie chce miec z nikim kosy , ze ja ograniczam , ze nie chce miec z nikim dozywotniej kosy, i ze moze to cofac nasz zwiazek ale no cóz.. ze zrozumie mnie ale nie moge jej ograniczać, a sprawa tamta sylwestrowa była niedogadana. A jak kaze jej wybierac Ja albo Paweł-to nie wybiera nokogo -proste ani jego ani mnie. ze mna zrywa jak tak. Zapytała mnie co dalej- Ja mówie no co-to jestesmy razem dalej próbujemy itp, damy rade kochanie. W koncu ja przeprosiłem za to wszytsko ze wyglada to jak dyktator, ze na nia troszke głos podniosłem ale ale niech mnie zrozumie ze nie nie wyglada dla mnie fajnie , ze zalazy mi na niej itp.. Powiedziała ok to przyjedz do mnie. Obejrzymy film. Przyjechałem-była zła na mnie , mówiła ze w sumie to sie nie cieszy ze przyjechałem itp.. ale ze miałem dobry kontakt z jej ojcem wtedy , to ona tez była do mnie wporzo , i wrociło wszytsko do normy, powiedziała ze nie ma sie czego obawiac ze nie bedzie sie od mnie oddalac itp. Nie wytrzymałem i Spojrzałem w  jej telefon -pisała z Pawłem bardziej czule niz ze mna. Ale ok. zapytalaem za dwa dni co prawda ale zapytałem-pisałas z Pawłem? nie nie pisałam , tylko na facebooku. pojechała do czestochowy na pielgrzymke maturzystów i to samo... sadziłem juz ze ja zle spojrzałem na date,a była to 21 luty , bo jak ktos moze sie modlic, isc do spowiedzi , klekac przed obrazem Maryji jako osoba głeboko wierzaca i tak kłamac???  myslałem ze wielkie nieporozumienie z mojej strony. Ona kłamała mnie w kosciele!! w koncu jakos to jeszcze trwało. Informacje były sprzeczne-ona mi mówi ze nie pisze , ze widuje sie czasami w pksie z nim tylko, a od kumpla który pił z Pawłem i od samego Pawła bo z nim tez raz piłem -inne informacje ze dzwoni do niego i cały czas pisze.. ale jakos tom trwało jeszcze , miała do mnie pretensje coraz wieksze o pierdoły , wyolbrzymiała wady moje , i była obojetna. Na słowa "monika nie przejmuj sie jak polegniesz ja polegne razem z toba i bede sie martwił z toba skarbie , nie jestes sama...-nawet dziekuje nie powiedziała. tylko -ok. Jej odpisywanie na moje esy to kilka pojedynczych wyrazów typu -tak tak napewno , ok, zgadzam sie , nie , badz tak , tak... , zero z jej strony iskierki ja to tylko podtrzymywałem.Tak jak w Grudniu to wygladało i troche w listopadzie. W koncu po kolejnych pretensjach tym razem o płyte ze 100dni, ze trzymałem za długo i pooprzednim dniu meeega obojetnym jesli chodzi o jej zachowanie wkurzyłem sie i o 7 rano zaniosłem jej te płyte pod praktyki które własnie zaczynała. Byłem wkurzony i powiedziałem jej czy dostałem od niej ostatnio jakies miłe słowko , czułe kotku , skarbie itp a nawet dziekuje ,ze to juz jest przesada itp. mowiła ze moze mam racje , ale nie mogła jakos tak do mnie napisac czy powiedziec , chciała ale nie mogła jakos. Pytam sie co z jutrem-(jutro był dzien kobiet)  a ona ze ugadała sie juz z Pawłem.. wkurzyłem sie i poszłem jako ze ona tez nie miała czasu, bo własnie zaczynała praktyki. Kłucilismy sie przez esmesy przez kolejne godziny. -mówiłem fajnie ja sobie biore specjalnie dla ciebie wolne w pracy, a ty umawiasz sie w dzien kobiet z Pawłem faaajnie.. ona na to- nie widziałamn ze miałes wolne to po 1, po 2 to dzien jak kazdy inny , po 3 miałam ci powiedziec własnie.. ja jej na to- ze nie chodzi tylko oto , ale o całkoształt jej zachowania ,ze potrzebuje dziewczyny która doceni moje poswięcenie i zangazowanie i miłosc przedewszytskimi odpowie mi od czasu do czasu czyms miłym -ona na to cos w stylu-nie bedzie sie pchac z buciorami -trzabyło isc do innej do takiej Sylwi która sie we mnie zakochała , ona by to napewno doceniła itp. Napisała mi w koncu ze moze sie ze mna spotkac , ale ja na to- nie bede wam przeszkadzał super wszytsko wyglada itp. i spokoj. A o 16godz  -pyta sie -jakie sa konsekwencje tej awantury? ja mówie -separacja na miesiac i potem wracamy , dajemy sobie odpocząc- ona ze nie , ze ona zrywa , ze ma dosc , ze cały czas sie kłucimy , ze to koniec ze chce miec spokoj itp, ze nie chce miec chłopaka zadnego itp. Błagałem ja ,płakałem raz , drugi ale nic z tego. Nasetpnego dnia własnie w dzien kobiet napisałem do niej ze musze dac jej prezent na dzien kobiet-jest dla niej i musi byc dla niej dostarczony-przyszłem pod szkołę i dałem jej Misia duzego , kubusia puchatka , wymarzonego jakiego chciała , juz wczesniej mówiłem jej ze mam na dzien kobiet dla niej prezent. dałem jej go,poł upłakany w sumie, ona poszła w swoja strone, a za 10 minut widze ja z Pawłem... osłupiałem..Spoglądali na mnie cały czas , ogladali sie za siebie, spotkali naszego wspolnego kumpla z którym sie własnie umówiłem to powiedzieła Monika ze załozy sie ze bede ich sledził... wieczorem zadzwoniłem i powiedziałem jej ze "miała toatalnie wulgaryzm na ten związek i znajmosc , ze potrafiła sie smiac do niego w dzien rozstania z prezentem od mnie , ze trakotowała mnie jak meską dziwke i była ze mna dla kasy i seksu , dła własnych potrzeb itp. Ze ja nie bym był w stnie z nikim sie spotkac, a co dopiero usmiechac jak ona na moich oczach do niego w dzien rozstania.  (przyjechała do mnie kiedys o wpoł do 9 wieczorem,pojechała o 8 rano majac pretensje czemu tak pózno, zaden spacer , nic tylko seks. Potem była w miescie ,po karnisz do pokoju , ale mówiła zebym nie przychodził bo "moja siostra cie nie chce" )   przez dwa kolejne dni nie było kontaktu , potem zadzwoniła moja kolezanka i jej znajmoma na moją prosbe do niej spytac sie niby o ginekologa którego jej załtwiła-zapytała sie potem kiedy odwiedzimy ich jako Ja i Monika. powiedziała ze juz nie jest ze mna , ze mi odbiło i ze ja zwyzywałem ze traktuje mnie jak meska dziwke itp , ze ma kolege który ja postawił na nogi ,a ze do mnie nie wroci. Potem ja zadzwoniłem do niej , ze skrucha przeprosiłem i to baaardzo , powiedział ze moze kiedys mi wybaczyc itp. powioedziała ze moze tak, ale potem a narazie musi miec spokoj itp. Wytłumaczyłem jej jeszcze, powiedziałem o tej meskiej dziwce ze przesadziłem oczywscie, przepraszałem ze 40 razy ale ze tak sie czułem gdy przyjechała do mnie o 8 wyjechała o 8 rano.. powiedziała ze nie chce gadac ze mna , kontaktu tez nie chce miec jak narazie, ze nie wie po co to pisze , ze decyzji nie zmieni itp. kolejne rozmowy z odstepem kiku dniowym , tygodniowym były nie miłe bardzo chamsko ze mna rozmawiała , (była wkurzona oto ze ja Paweł znowu okłamał a przy okazji jak sie okazało nakłamał na mnie). baaardzo , powtarzala ze chce tylko oddac mi ksiazki które jej pozyczyłem i na swieta miec czyste sumienie i usunac mnie do swojego zycia i ze bije do Pawełka ze chce byc z nim razem.(wczesniej ze zarzekła ze nigdy w zyciu z nim , ze z nim nie bedzie nigdy ) A Zwolnili mnie z pracy (ponad rok tam pracowałem)bo po rozstaniu słabą wydajnosc miałem , bardzo to przyzywałem , strasznie , byłem w szpitalu bo wymiotowałem ze stresu itp. Potem nie z powodu zwolnienia z pracy wyrzycili z domu a były straszne mrozyw-odpisała bywa..Zadzwoniła do mnie jeszcze o 12 w nocy zebym poszedł na dworzec a mam troche z domu do dworca bo zaginał jej dziadek . Poszedłem i jak wracałem dostałem baty od cpunów ,zebra stłuczone, nos złamany, bark wybity i znowu szpital- przeprosiła ze zadzowniła i tyle w sumie. na drugi dzien Kazała mi sie nie odzywac i ma strasznie wrogi stosunek do mnie. pisze tylko zeby mi oddac ksiazki i jest teraz bo 4 tygodniach od rozstania razem z Pawelkiem... Wczesniej mi sie zerzekała ze z nim nie bedzie nigdy , ze ciagnie ja do niego ale z nim nie bedzie nigdy , przenigdy itp , ale teraz sie zmieniło...Ja Poswieciłem dla niej wszytsko.. prawiem całe pensję na nia szły zeby tylko była szczesliwa , kupe ubran, kieckę na styudniówke, wiele prezentów, mega duze ciągłe wspracie , czułe słowa , poswiecenie itp. była w mojej głowie tylko ona , koledzy sie na mnie wkurzyli ze ich odpuliłem dla niej itp. Budzusz sie i myslisz-Monika ,nom stop o niej myslałem kazda czynnosc mi sie z nia kojarzyla. a Ona teraz ma wyjebane na mnie i jest Pawełkiem. A ja moja pustka samotnosc , rozzalenie i dramat zycia. Katastrofa uczuciowa i psychiczna.





Jak oceniacie ta sytacje? wulgaryzm? walczyc o nia dalej ? jak tak to jak? prosze o rady i pomoc. Troche sie roz[pisałem ale chiałem opisac to szczegołoowo bo to jest jednoznaczna sytacja.

2

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Wiem ze se troche rozpisałem ale jestem desperatem- Wysilscie sie i przeczytjacie -doradzcie prosze

3

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Wiesz?.Napisz to od nowa bo nie mogę tego zrozumieć.Tylko proszę zachowaj jakąś chronologię wydarzeń.

4 Ostatnio edytowany przez dani.20 (2013-04-05 21:38:12)

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Nie wiem jak tu trafiłem ale jak przeczytałem to aż się specjalnie zarejestrowałem.
Na wstępie co do ortografii,nie tylko Monika robi błędy,Tobie też sie zdarza,z tego co widze.

Co do sytuacji.

To przypomnij sobie moment po wierszu,ktory dla Cb napisala,jak zmieniłeś do niej stosunek,zaangażowałeś się całym sobą,to był właśnie przełomowy moment,to był Twój karygodny błąd.Otóż kobiety mają tak,że nie mogą czuć się jak królewny,nie można ich mieć ponad wszystkim,nie można rezygnować z kumpli,pracy,wlasnych przyjemnosci,one to odbierają tak,że przestajesz być dla nich interesujacy.

Relacje damsko-męskie polegają na tym,że zawsze jedna strona "bardziej kocha" i to zawsze musi byc kobieta,kiedy jestes dla niej za dobry i to Ty "bardziej kochasz" ona sie ewakuuje,bo nie ma o co walczyć,nie jesteś pociągający,robi sie w związku nudno.

Kiedy czuła się niepewnie to walczyła o Cb i wiedziała,że jak Cie straci to będzie jej bardzo trudno,kiedy zauwazyła,że przy niej placzesz to stałeś się dla niej miękki,kobieta musi czuć sie przy facecie bezpiecznie(kiedy dziewczyna mowi zamiast kocham Cie,częściej czuje sie przy Tb bezpiecznie tzn,ze kocha Cie najmocniej jak tylko potrafi,nie potrafi bez Cb żyć-zdanie klucz),z drugiej strony rzeczy ktore tolerowałeś są absolutnie nie do przyjęcia,zrozumiała,że może wszystko.

Nie zrozumiałem skąd wziął się ten Paweł ale uwierz mi,ze gdybym wiedział,ze moja dziewczyna z kims pisze to w pierwszej kolejności porozmawiałbym z gościem w ten albo inny sposob,bo moim zdaniem wiedząc,że dziewczyna ma faceta,rozsądny podrywał jej nie będzie.

Troche się spóźniłeś,bo kiedy ona zaczela pisac z tym gościem bylo sie premóc i stać się obojętnym(taka inwestycja w przyszłość),bardzo moliwe,ze zaczelaby sie Tb znowu interesować,teraz ona czuje,ze ma Cie na wyciągnięcie ręki,co nie zrobi to może do Cb wrócić,bo jej pozwalasz na wszystko i ona wie,ze na nia czekasz.

Kiedy miała takie zachwiania,ze raz byla dla Cb mila,raz nie to to bylo typowe zachowanie,kobiety mają tak,że bardzo rzadko zostawiają faceta i zostają same,one bardzo lubią kogoś mieć,dlatego nie zostawila Cie kiedy zaczela z nim pisać,dlatego,że byla nie pewna swojej sytuacji,kiedy sie z nia Paweł pokłócił byla dla Cb mila,kiedy była sielanka międy nimi,już Cie miała gdzieś.

Jak chcesz winnego,to musisz spojrzeć w lustro,nie potrafiłeś kierować związkiem,dziewczyny zawsze sie pchaja za kierownice ale nigdy nie mozesz pozowlić im za nią usiąść dlatego,że po chwili się rozbijacie a dziewczyna ucieka z miejsca wypadku i wgl Twojego życia.

Co w obecnej sytuacji,moze nie jest miedzy nimi kolorowo i dlatego Cie zaczepia z tymi książkami,żeby zobaczyc czy sie zmieniles czy dalej jesteś "pantoflem",kiedy sie z nia zobaczysz musisz być totalnie obojętny,musisz sie powstrzymać,rozumiem,ze trudno ale trzeba wycierpiec aby byc pozniej szczesliwym,potraktuj to jak ćwiczenia,ktore musisz odrobić,OBOWIĄZKOWO,wracając,zero czułości z Twojej strony,jak ona z czymś wyjdzie bądź zimny oczywiście z wyczuciem,zadbaj o siebie,odbuduj znajomości,rozwiń swoję zainteresowania(To pozwala zapominać o wszystkim),ona za jakiś czas sie odezwie,gwarantuje Ci to,jak sie nie odezwie to wiedz,ze na 100%,bedzie zalowala tego co zrobila.

A swoją drogą to pol swiata tego kwiata wink


Obawiam się,że zostane zlinczowany,bo to kobiece forum,ale jak się bawić to się bawić ;p

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-04-06 13:09:09)

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Mysle ze znacząco ułatwi to przeczytanie tej smutnej histori.  Prosze o skupienie w czytaniu i doradzenie mi w tej sytacji , jest swieza i bardzo mi zle, potrzebuje porady. 



1.Poznanie

Rok temu poznałem dziewczynę na studniówce, obydwoje byliśmy jako osoby towarzyszące. Moja przyszła dziewczyna na tej studniówce przyszła z chłopakiem który robił straszny przypał swoim zachowaniem , tańczył jak idiota , był trochę pośmiewiskiem , do wolnej piosenki tańczył techno itp. Monika bo tak na imię miała jego partnerka, a moja przyszła dziewczyna , tez nie za dobra miała tam opinię wsród klasy -ze zarywała niby do wszystkich chłopaków na bezczela, a szczególnie do jednego przez co klasa miła o niej zła opinię, śmiali sie z niej , a także na pytanie czy sie napije kielicha z koleżanką-odpowiedziała-"nie bo tabletki BIERE"  śmiechy były z niej ostre ,a mi jej było szkoda. Poznałem ja na tej studniówce wkrótce zaczeliśmy pisać. I nie w powiem-poziom jaki prezentowała był żenujący- błędy ortograficzne typu "óje" czy "rze" ,i zero składni także, na zainteresowania odpowiadała ze interesuje sie tym co ja tata nauczy np "stawiac komin " , po trzech dniach znajomosci pisała mi ze wywala gnój z tata itp i to jest zainteresowanie, nie miała dużej wiedzy o swiecie w praktycznie to bardzo małą. Nie interesowała mnie jako kobieta na poczatku w ogóle, jedyne co to ze była ładna.






2.Zejscie sie w związek.



2.W końcu spotkałem sie z nia-raz , drugi , az w koncu poszłem z nia do kina.. tam płakała ze musi tate pilnować bo pije alkohol, generalanie było mi jej bardzo szkoda-bo dziewczyna mieszkajaca na wsi , cicha i baaaardzo spokojna, nie miała w ogole szansy od zycia itp , kazdy sie z niej smiał , na studniówce na której sie poznalismy miała zła opinie-smiali sie z niej ,a jedyne co robi to sprzata i wulgaryzm w domu , na polu i na tej całej wsi. Nie ma nic od zycia. Stad zgodziłem sie na związek,chciałem jej pomoc. Stopniowo zaczołem zmieniać jej zycie ,a nawet jej ubiór ze nie ubierała sie juz szaro, jak stara babacia w rozciągnietych swetrach ale nieco bardziej atrakcyjnie , walczyłem z jej błedami ort, uswiadomiłem jej wiele spraw, pokazałem jej świat z innej perespektywy jak sama mi mówiła,uswiadomiłem jej ambicje zyciowe i cele,wspierałem ja strasznie. Bardzo szybko sie we mnie zakochała jak mówiła , dzwoniła do mnie b.często była zapatrzona strasznie, pierwszy raz ze mna przezyła choc bardzo szybko bo po miesiącu związku ze mną. W każdym razie ja nie byłem w niej wtedy zakochany na 100%. przez 6 miechów w ogole. Nie udało mi sie z nią wyjechac gdzies na wycieczkę , nasze zycie spowiało troche domem i sexem bo bardzo go lubiła i był baaardzo czesto prawie za kazda mozlwiwa okazją, choc mówiełm jej ze nie moze sie tylko na tym opierac nasz związek. Zawsze jak chciałem ja zabrac gdzies to mówiła -nie bo tata nie pozwala ale chciałabym ale to tamto i tak wtychodziło ze nigdzie nie wyjezdzaliśmy.. Mimo wszystko była we mnie mocno zapatrzona, mówiła czułe słówka i w sumie walczyła ona o mnie , bo ja nie mówiłem ze ją kocham , mówiłem jej ze jeszcze nie jestem pewny itp. W pażdzierniku na dzień chłopaka napisała mi wiersz który bardzo mnie ... uwiódł.. jakoś to uczucie we mnie narastało , aż coś pękło we i pokochałem ja strasznie.





3.Pierwsza poważna kłótnia.


Niestety już w listopadzie, kiedy moje uczucie było w najwyższym stadium i bardzo jej potrzebowałem,były pierwsze problemy-przyjechałem do niej na weekend-w piątek -miałem jechać w niedziele rano,tak sie z nia umawiałem od poczatku. W sobotę Monika pyta sie mnie o której jadę, pks-em tym o 13 czy o 14.30? zniesmaczony sie poczułem bardzo. byłem smutny , widziała ze cos nie tak ze mna, ja zapytałem szczerze-Monika chcesz abym dzis jechał do domu? Monika na to-szczerze to tak.... miała prawo miec mnie dosc , czy poprostu odpocząć ,byc sama itp ja to rozumiałem- choc widywaliśmy sie w tym okresie rzadko , tylko na weekendy i tez nie kazdy , w swoim domu rodzinnym miałem problemy i ona o tym wiedziała. W sumie pierwsze symptomy takiego dziwnego zachowania to nie były , niedawno od tego zdarzenia także mi powiedziała zebym nie przyjezdzał-zlałem to ,no bo ma prawo do pobycia samej, drugi raz tak samo , trzeci raz tak samo.. jednak całkoształt wydawał sie byc nieco słabszy..ze tak to nazwe. Nawet bym sie nie poczuł tak zle ,zrozumiał bym gdyby uzasadniła mi swoje pragnienie zebym jechał do domu. Ale tego nie zrobiła. Powiedziałem jej w poważnej rozmowie, ze ona mnie chyba nie kocha , ze to może nie mieć sensu jak kobieta nie chce spedzac czasu z chłopakiem itp. Przyznała mi racje i powiedziała ze narazie jestesmy razem potem zobaczymy. Za chwile jednak, za może 10 minut jeszcze podczas tej rozmowy- powiedziała ze kocha jednak, ze ja sam wmawiam watpliwosci co do tego, ze nie kocha mnie itp... miałem jednak wtedy zostać,bo mnie sama prosiła jak powiedziałem ze mnie to zabolało itp wtedy jeszcze mówiła żebym został u niej. Poczekałem godzinę i mówię dobra jade- nie zatrzymuje mnie, od razu sie ubiera aby mnie odprowadzic na przystanek PKS. Powiedziałem jej ze mnie to boli itp ale ona nic. wulgaryzm i pojechałem. Następnego dnia pisalismy ze soba, powiedziałem jej o swoich zalach , a ona -ze teskni za mna , ze brakuje jej mnie itp a sama mi mówiła dzien wczesniej ze chciała bym abym jechał, a teraz e teskni.. wydawało mi sie to nie logiczne,Bez sensu to było dla mnie. Mowiłem jej ze woli swój swiat samotnosci itp to bardzo niby ją zabolało.. Przez tydzień był gorszy okres naszego związku -ona obojetna dosc mocno , w koncu mieliśmy iść do kościoła pomodlić się za związek, ale tez w ostatniej chwili jej cos sie odechciało i szła ze mna na dworzec, jadac do domu i mowiac-"nie wiem gdzie my idziemy..."  warto zaznaczyc ze poprzedniego dnia kupiłem jej sukienkę na studniówkę. Pokłuciliśmy sie ,choc i wtedy ją wspierałem tego typu słowami -"nie przejmuj sie czasami sie trzeba posprzeczac i tak cie kocham , damy rade wspolnie , jedz kochanie do domu jutro zaczniemy nowy dzien " .. niestety przez dwa kolejne dni była juz maxymalnie obojetna. W ogole ze mna nie chiała rozmawiac , tzn dzwoniła ale cisza w słuchawce o nic nie pytała i mówiła ze tak jakos wychodzi.itp. Wkurzyłem sie i powiedziałem - czy nie ma odwagi mi cos powiedziec.. itp w koncu powiedziała ze ma , i ze to koniec miedzy nami , ze nie chce mnie krzywdzic więcej, ze zyjemy w dwóch innych swiatach bo ona ze wsi i tu zostanie na konca zycia ze tata ja widzi jako gospodarza itp, a ja z miasta -i nic z tego na moje słowa ze zostane z nia i bede nawet gnój wywalał bo ja kocham i jej swiat to moj swiat itp, mówiła takze ze rodzice nie chcą dla niej chłopaka miastowego itp , ze to koniec, ze dosc problemów a teraz ma mature i chce miec spokoj, a przezemnie nie moze się skupic itp, ze juz mnie nie kocha. Płakałem przez telefon jak mi to mówiła , bardzo juz wtedy ja kochałem. Mielismy sie spotkac nastepnego dnia oddac sobie rzeczy, ale nie odbierałem telefonów , w pracy płakałem dosłownie , pisała mi wtedy esy ze mnie skrzywidziła i ze zle sie czuje z tym , ze załuje ze powiedziała ze mnie nie kocha itp. Napisałem jej w koncu esemesa , akurat była w mieście bo fakultety miała. Spotkalismy sie i długo nie moglismy wejsc na odpowiedni tor rozmowy.  Ja mówiłem ze to jej decyzja i ona tylko moze ja zmienic , decyzja ze sie rozstajemy- a ona ze własnie teraz chce ja przedyskutowac ze mna. W Koncu powiedziała mi ze chciała by abym ja wtedy przytulił w czasie tych naszych kłotni.. i Przytliłem ja i sie zeszlismy !. Ufff ulge mialem nieziemską , meeeeega !



4.Etap po kłótniowy..



Nastepnego dnia sie spotkalismy , pojechałem do niej i mówiła ze jej jeszcze nie przeszło ze juz jakos .. ciezko sie przytulic bo nie czuje tego co dawniej, i tak od tego czasu do połowy lutego nie mówiła ze mnie kocha,tylko  ze poł na poł , nie jest pewna tego itp, choc oczywscie przytulała sie normalnie końcu .W kazdym razie bylismy razem, była nieco inna- bardziej obojetna , choc raz lepiej raz gorzej, pisała do mnie jeszcze jeszcze kotku , skarbie itp. Ja byłem bardzo wyrozumiały dla niej , i nie chciałem juz na nia naskakiwac tak jak wtedy itp. Tydzien do tym niby zajsciu,kłotni zrobiłem super kolacje ze swiecami płatkami róz i kwiatami -była fajna i przeszła...tak poprostu,bez szału.. tyle.. miała do mnie jeszcze cały czas cos tam w sedruchu,po tej całej kłotni , nie przeszło jej w 100%. Listopad minał. Jako tako, nie było zle ale jednak wyraznie gorzej niz wczesniej. Grudzien juz był fatalny-obojetna , na swieta miała przyjechac do mnie jak sama ustalała -nie przyjechała mimo ze siostra moja miała po nia jechac ,zachowywała sie  czasami mega obojetnie , kaprysnie , chumorzasto , mówiła np ze nie chce prezentu od mnie bo jest brzydki -konkretnie chodziło o zegarek który jej kupiłem na swieta. Ale ja byłem wtedy wyrozumiały , nie chciałem sie pokłucic i ja stracic ,w wiedzialem ze kazda porzadniejsza kłotnia moze do tego doprowadzic, chciałem tez isc z nia na te studniówke bo nie wyobrażałem sobie jak może isc na studniówke w mojej sukience którą ja jej kupiłem i smiać się do innego typa itp..Zazdrość..Myślałem wtedy .. do studniówki a potem koniec ewentualnie.. i teraz warto nadmienić- ONA CAŁY CZAS OD NASZYCH KŁÓTNI , OD 1 KLÓTNI LISTOPADOWEJ, PISAŁA Z TYM PAWŁEM, CO BYŁA NA STUDNIÓWCE GDZIE SIE POZNALIŚMY. Mi sie to nie podobało ale tłumaczyła sie -"no przeciez sam mi mowiłeś zebym wychodziła do ludzi , abym sie nie izolowała itp " Okazało sie ze spotkala sie z nim na kawe po kryjomu, zaraz po listopadwej awanturze i niedoszłym rozstaniu-sama mi sie do tego przyznała, w koncu przyznała ze ja ciekawi ten Paweł ze ciągnie ja i ze psuje to nasz zwiazek, ze to ze nim ma kontakt- oddala ja odmnie, ze rozumie ze powiniem kazać jej aby z nim urwała kontakt bo jest niebiezpieczne dla tego związku itp. Powiedziała mi tez wkrótve po tym ze ona juz nie czuje tego i ze chyba nie ma sensu ale ja powiedziałem jasno-JESTESMY ZE SOBA TAK CZY SIAK DAMY RADĘ.





4. Sylwester i appogeum jej zachowania.


Przyjechałem do niej na Sylwestra-byłem chory ale leżałem dwa dni w łozku specjalnie po to aby sie wyleczyć. (oczywście powiedziała mi -jak jesteś chory-nie przyjeżdzaj, spedzimy sylwestra osobno..) oczywscie miała pretensje ze pózno bo nie miałem PKS-u wczesniej , nie napiła sie ze mna nawet herbaty na nowy rok bo nie smakuje jej to Ace tea które ja przywiozłem ,o szamopanie nie ma mowy nawet... ogladalismy film w telewizji gdzie wziołem lapka żebysmy ogladali wczesniej zaplanowany film ale nie... musiała ogladać w telewizji który mnie usypiał i był bardzo długi,o ona juz wczesniej kilka razy oglądała,a jak spałem w czasie jego oglądania na stole to miała pretensje -po co przyjechałem do niej jak mam spac..wkurzyłem sie, miałem isc do domu na piechote i cóz z tego ze 30 kilosów mam.;-)Scenka była ale cóz..jakoś ochłonołem, poszliśmy do łóżka , chciało jej sie poprzytulać i sexu oczywscie.. o 1 poszlismy spać jak sama chciała. I TERAZ MUSZE NAPISAC- PRZEZ CAŁA NOC SYLWESTROWĄ PISAŁA Z KIMŚ ,PRZY MNIE -PYTAŁEM Z KIM PISZESZ -Z MILENA KOLEZANKA NA NASZE BABSKIE SPRAWY.. następnego dnia do kościoła na rano oczywiscie jak zawsze, mimo ze prosiłem ja zebysmy sie wyspali tym razem,ale nie , potem gotuje obiad bo mama jej złamała rekę. Przez dwie godziny nawet na mnie uwagi nie zwróciła , prosiłem ze bym chciał w czymś pomoc to nie- bo na nie toleruje facetów w kuchni, przez te dwie godziny nie zwróciła na mnie uwagi w ogole ,zero słowa do mnie nic , kazała mi iść ogladać telewizje w innym pokoju, ale nie było nic jak to w nowy rok i wróciłem dom kuchni do niej, zreszta kazdy na kacu nie było do kogo buzi otworzyć. Jakbym był powietrzem mnie traktowała, az sam jej brat powiedział -"alez dzis opuszczony jestes"..po obiedzie powiedziałem jej ze to nie tak cos itp ,ze nie ładnie ze czuje sie jak bym był na siłe u niej,ba na łaskę itp to Monika odpowiada mi na to - ze mam pretensje bo obiad gotuje ze musi itp, bo mama nie moze itp. A mi chodziło zeby w jaki kolwiek sposob zwróciła na mnie uwage, jakieś słowo,żeby nie traktowała mnie jak powietrze. a tu nic itp. Ale pogodziśmy sie powiedzmy, niby idziemy spać bo jej się spać chce. Pospałem 20 minut ale dłuzej nie mogę jest dzień w końcu. A jak spałem to miała do mnie pretensje ze za głośno oddycham(dosłownie! ) , następnie jak doszłem do lapka ze za głośno klikam ,i tak siedze siedze sam w tym pokoju praktycznie, az sie zaczełem pokowac bo co tu robic ona ma na mnie kompletnie wulgaryzm..Nuda straszna.. poprosiłem ja o telefon zebym zadzwonił do kumpla aby po mnie przyjechał bo nie było PKS-ów w koncu ajk sie okazało, a mi właśnie zablokowali mi konto. To Wziołem jej telefon, sama mi dala.. i przez przypadek-same Esemesy od Pawła tej nocy właśnie, cała noc pisała z nim przy mnie, kłamiac mnie ze pisze z Milena. Wkurzyłem sie bardzo i powiedziałem ze do studniówki która jest za dwa tygodnie, mamy separację, choć nie mówiłem jej ze wiem o tych esach.Myslała ze chodzi wtedy o całokształt jej zachowania. Oczywiście- powiedziałem tez ze nie wiem jak będzie , ze może się rozstaniemy ale na 100dni pójde. Jak byłem już w domu to zadzwoniła- i usłyszałem "żebyś tylko poszedł ze mna na studniówkę,zebys mnie nie wystawił" ja powiedziałem idz z Pawełkiem , z kims pisałas w nocy? Ona jako to z kim-z Milena. i Dalej sie zapiera. w koncu powiedziałem jej ze widziałem esemesy , na poczatku sie wkurzyla ze weszłem w jej skrzynkę , potem zmiękła i powiedziała ze żałuje , ze straciła przyjaciela ze mnie , itp. A ja powiedziałem ze jej juz w nic nie wierze , separacja do 100 dni i nie wiem co bedzie dalej. Zadzwoniła do mnie nastepnego dnia , przepraszała mnie bardzo płakała itp zeby chciała to wszytsko naprawić , ze nie wie sama czym się kierowała itp , ze ona sama siebie nie znała , ze nie chciała abym cierpiał bo wtedy płakałem tez itp. prosiła o szanse. i ok- dałem jej w końcu tę szanse ale powiedziałem jasno-z Pawłem zero kontaktu i to teraz TY MASZ SIE STARAC, ja nie wiem czy mi przejdzie - przyjeła to bezwzględnie.






5.Okres po Sylwestrowy, Studniówka, Walentynki,jej Prawo Jazdy.



Okres od sylwestra do studniówki był zajebisty, studniówka przebiegła zajebiście tańczyslismy przytulańca o którym marzylismy -kancelarie.."Zabiorę cie własnie tam" , oczywiscie cały czas nie udawałem ze nic sie stało w związku z Sylwkiem itp i dawałem po znac delikatnie po sobie złość. Za 3 dni od studniówki było moje urodziny sprawiła mi je .. fajne prezenty , i dobrze to wyszło. Byłem szczęśliwy ze wraca stara poczciwa Monika która tak kocham. Oczywiscie-miała swoje odchyły np ze twierdziła np ze za często sie spotykamy, a spotykalismy sie raz na tydzien albo i nie nawet.. ale ogólnie było spoko. Nastepnie prawko- postawiłem ja na nogi- powiedziałem co ma zrobic żeby je w końcu zdała bo poprzednio nie miała szczęscia, sam poszłem do Koscioła i do spowiedzi za nią , kazałem całej rodzinie sie modlic. I rzeczywiscie- zdała. Ten okres i okres poprzedzajacy te wydarzenia był super, znowu mówiła do mnie kotku , skarbie itp. Ja potem popadłem w depreche co prawda ze sam nie mam prawka, a moja kobieta ma ( kompleks , odpusciłem prawko na starych zasadach bo zajmowałem sie problemami z nia to było dla mnie najwazniejsze itp) . Co prawda postawiła flaszke w domu, dla rodziny która tak ja zreszta krytykowala ze nie zdawała koljeny raz itp,a mi nawet kielicha nie postawiła ,nic zero, a za kazdym razem po oblanym egzaminie ja Meeeega wspierałem. Ale to odebrałem jako odchył jeden wielu które ma, z który nie ma co zwracac bardzo uwagi. W walentynki nie chciała żebysmy dawali sobie prezenty bo kasy nie miała , a wiem ze miała ale to nie wazne w sumie.Jakos dawało mi do myslenia jednak. Powiedziała mi w koncu ze mnie kocha ,co od listopadwej awantury nie mówiła wcale- co prawda ciągnołem ją za język -ale dała to do zrozumienia ze tak , i ogólnie fajnie było. za parę dni- odezwała sie do Pawełka ze zdała prawko.. powiedziała mi ze tylko po to bo czegos chce od niego, a chciała sie dowiedziec gdzie trzeba isc po wyrobienie karty prawa jazdy własnie..





6.Pierwsze Symptomy złego..



Nastepnie Pawełek sie do niej odezwał na Fb,pogodzili się. I od 1 dnia ich pogodzenia Monika zmieniła do mnie stosunek znowu czepiała sie mnie wszystkiego , i była nieco bardziej chamska i obojetna, stad przeczuwałem co sie dzieje. W pewnym momencie przesadziła i zapytałem o co chodzi??długo sie wymigiwała od odpowiedzi , ciezsze dni , potem okres jak to kobiety maja itp.w końcu powiedziała mi ze ktoś jej miesza w głowie ,zapytałem Pawel sie odezwał - tak,odnowiłam z nim kontakt.. powiedziałem ze ja odchodze w tym momencie ,a ona zastanów sie co robisz itp,przymysl to itp.. w rozmowie telefonicznej powiedziała mi ze bedzie z nim pisac tak dalej jak kiedyś , ze nie chce mieć z nikim kosy , ze ja ograniczam , ze nie chce miec z nikim dozywotniej kosy, i ze moze to cofac nasz zwiazek ale no cóz.. ze rozumie mnie ale nie moge jej ograniczać, a sprawa tamta sylwestrowa była niedogadana. A jak ja każe jej wybierac -Ja albo Paweł-to nie wybiera nikogo -proste ani jego ani mnie. Ze mna zrywa jak tak. Zapytała mnie co dalej jednak- Ja mówię no co ma byc..-to jesteśmy razem dalej próbujemy itp, damy rade kochanie. W koncu ja przeprosiłem za to wszytsko ze wygladało to jak dyktator, ze na nia troszke głos podniosłem ale ale niech mnie zrozumie ze nie nie wyglada dla mnie fajnie , ze zalezy mi na niej itp.. Powiedziała ok to przyjedz do mnie. Obejrzymy film. Przyjechałem-była zła na mnie , mówiła ze w sumie to sie nie cieszy ze przyjechałem itp.. ale ze miałem dobry kontakt z jej ojcem wtedy , to ona tez była do mnie wporzo , i wrociło wszytsko do normy, powiedziała ze nie ma sie czego obawiac ze nie bedzie sie od mnie oddalac itp, ale nie sama z sibie tylko oczywscie musiałem ja ciągnąc za jezyk znowu i pytac... Nie wytrzymałem i Spojrzałem w jej telefon -pisała z Pawłem bardziej czule niż ze mna. Ale ok. zapytalaem- za dwa dni co prawda ale zapytałem-pisałas z Pawłem? nie nie pisałam na komie, tylko na facebooku. Pojechała do Czestochowy na pielgrzymke maturzystów i to samo... sadziłem juz ze ja zle spojrzałem na date,a była to 21 luty , bo jak ktos moze sie modlic, isc do spowiedzi , klekac przed obrazem Maryji jako osoba głeboko wierzaca i tak kłamac???  myslałem ze wielkie nieporozumienie z mojej strony. Ona kłamała mnie w kosciele!! w koncu jakos to jeszcze trwało. Informacje były sprzeczne-ona mi mówi ze nie pisze , ze widuje sie czasami w PKSie z nim tylko, a od kumpla który pił z Pawłem i od samego Pawła bo z nim tez raz piłem -inne informacje ze dzwoni do niego i cały czas pisze.. ale jakos to trwało jeszcze , miała do mnie pretensje coraz wieksze o pierdoły , wyolbrzymiała wady moje , i była obojetna. Na słowa "monika nie przejmuj sie jak polegniesz ja polegne razem z toba i bede sie martwił z toba skarbie , nie jestes sama...-nawet dziekuje nie powiedziała. tylko -ok. Jej odpisywanie na moje esy to kilka pojedynczych wyrazów typu -tak tak napewno , ok, zgadzam sie , nie , badz tak , tak... , zero z jej strony iskierki, Ja to tylko podtrzymywałem.Tak jak w Grudniu to wygladało, ta relacja i troche w listopadzie..


7.Rozstanie...;-(
 
W koncu po kolejnych pretensjach tym razem o płyte ze 100dni, ze trzymałem za długo i poprzednim dniu meeega obojetnym jesli chodzi o jej zachowanie wkurzyłem sie i o 7 rano zaniosłem jej te płyte pod praktyki które własnie zaczynała. Byłem wkurzony i powiedziałem jej czy dostałem od niej ostatnio jakieś miłe słowko , czułe  typu kotku , skarbie itp a nawet dziekuje ,ze to juz jest przesada itp,ze tylko ja podtrzymuje ten "ogień" mowiła ze może i mam racje , ale nie mogła jakos tak do mnie napisac czy powiedziec , chciała ale nie mogła jakos. Pytam sie co z jutrem-(jutro był dzien kobiet)  a ona ze ugadała sie juz z Pawłem.. wkurzyłem sie i poszłem jako ze ona tez nie miała czasu, bo własnie zaczynała praktyki. Kłucilismy sie przez esmesy przez kolejne godziny. -mówiłem fajnie ja sobie biore specjalnie dla ciebie wolne w pracy, a ty umawiasz sie w dzien kobiet z Pawłem faaajnie.. ona na to- nie widziałamn ze miałes wolne to po 1, po 2 to dzien jak kazdy inny , po 3 miałam ci powiedziec własnie, zreszta mówiłes ze raz moge sie spotkac jak z kolega z nim, kiedy ciebie nie ma zeby cos pomogl czy cos.. itp. ja jej na to- Ale nie w dzien kobiet i ze nie chodzi tylko oto , ale o całkoształt jej zachowania ,ze potrzebuje dziewczyny która doceni moje poswięcenie i zangazowanie i miłosc przedewszytskimi odpowie mi od czasu do czasu czyms miłym -ona na to coś w stylu-nie będzie sie pchać z buciorami -trzabyło isc do innej do takiej Sylwi która sie we mnie zakochała , ona by to napewno doceniła itp. Napisała mi w końcu ze może sie ze mna spotkac w ten dzien kobiet, ale ja na to- nie bede wam przeszkadzał, super wszytsko wyglada itp. Spokój. A o 16 godz  -pyta sie -jakie sa konsekwencje tej awantury? ja mówie -separacja na miesiac i potem wracamy , dajemy sobie odpocząc- ona ze nie , ze ona zrywa , ze ma dosc , ze cały czas sie kłócimy , ze to koniec ze chce miec spokoj itp, ze nie chce miec chłopaka zadnego itp. Błagałem ja ,płakałem raz , drugi ale nic z tego. Następnego dnia właśnie w dzień kobiet napisałem do niej ze muszę dać jej prezent na dzień kobiet-jest dla niej i musi byc dla niej dostarczony-przyszłem pod szkołę i dałem jej Misia dużego , Kubusia Puchatka , wymarzonego jakiego chciała , juz wczesniej mówiłem jej ze mam na dzień kobiet dla niej prezent. Dałem jej go,poł upłakany w sumie, ona poszła w swoja strone, a za 10 minut widzę ja z Pawłem... osłupiałem..Spoglądali na mnie cały czas , ogladali sie za siebie, spotkali naszego wspolnego kumpla z którym sie własnie umówiłem to Monika stwierdziła do niego ze załozy sie ze bede ich sledził... wieczorem zadzwoniłem i powiedziałem jej ze "miała totalnie wulgaryzm na ten związek i ta znajmosc , ze potrafiła sie smiac do niego w dzien rozstania z prezentem od mnie ,widziała jak ja to przezywałem nie byłem w stanie z nikim sie normlanie spotkac, ze trakotowała mnie jak meską dziwke i była ze mna dla kasy i seksu , dła własnych potrzeb itp. Ze ja nie bym był w stnie z nikim sie spotkac, a co dopiero usmiechac, jak ona na moich oczach do niego w dzien rozstania, przyjmujac prezent od mnie.  (przyjechała do mnie kiedys o wpoł do 9 wieczorem,pojechała o 8 rano majac pretensje czemu tak pózno, zaden spacer , nic tylko seks. Potem, za kilka godzin była w miescie ,po karnisz do pokoju , ale mówiła zebym nie przychodził bo "moja siostra cie nie chce" ).  Przez dwa kolejne dni od rozstania nie było kontaktu , potem zadzwoniła moja kolezanka do niej i jej znajmoma na moją prosbe zreszta- do niej spytac sie niby o ginekologa którego jej załatwiła-zapytała się potem kiedy odwiedzimy ich jako Ja i Monika. powiedziała ze już nie jest ze mną , ze mi odbiło i ze ja zwyzywałem ze traktuje mnie jak męska dziwke itp , ze ma kolege który ja postawił na nogi ,a ze do mnie nie wróci. Potem ja zadzwoniłem do niej , ze skrucha przeprosiłem i to baaardzo , powiedziałem ze może kiedyś mi wybaczyć itp. powiedziała ze może tak, ale potem a narazie musi miec spokoj itp. Wytłumaczyłem jej jeszcze, powiedziałem o tej meskiej dziwce ze przesadziłem oczywscie, przepraszałem ze 40 razy ale ze tak sie czułem gdy przyjechała do mnie o 8 wyjechała o 8 rano.. powiedziała ze nie chce gadac ze mna , kontaktu tez nie chce miec jak narazie, ze nie wie po co to pisze , ze decyzji nie zmieni itp. kolejne rozmowy z odstepem kiku dniowym , tygodniowym były nie miłe bardzo chamsko ze mna rozmawiała , (była wkurzona oto ze ja Paweł znowu okłamał a przy okazji jak sie okazało nakłamał na mnie ze spotkałem sie z nim po rozstaniu.). baaardzo , powtarzala ze chce tylko oddac mi ksiazki które jej pozyczyłem i na swieta miec czyste sumienie i usunac mnie do swojego zycia i ze bije do Pawełka ze chce byc z nim razem.(wczesniej ze zarzekła ze nigdy w zyciu z nim , ze z nim nie bedzie nigdy )..


7 Dalszy rozwój wydarzeń

.A mnie Zwolnili z pracy (ponad rok tam pracowałem)bo po rozstaniu słabą wydajnosc miałem , bardzo to przezywałem , strasznie , byłem w szpitalu bo wymiotowałem ze stresu itp. Potem z powodu zwolnienia z pracy wyrzucili z domu a były straszne mrozy-odpisała bywa..Zadzwoniła do mnie jeszcze o 12 w nocy żebym poszedł na dworzec a mam troche z domu do dworca bo zaginał jej dziadek . Poszedłem i jak wracałem dostałem baty od cpunów ,zebra stłuczone, nos złamany, bark wybity i znowu szpital- przeprosiła ze zadzowniła i tyle w sumie. na drugi dzien podczas rozmowy Kazała mi sie nie odzywac za czesto i ma strasznie wrogi stosunek do mnie. Pisze tylko zeby mi oddac ksiazki i jest teraz po 4 tygodniach od rozstania razem z Pawelkiem... Wczesniej mi sie zerzekała ze z nim nie bedzie nigdy , ze ciagnie ja do niego ale z nim nie bedzie nigdy , przenigdy itp , ale teraz sie zmieniło...Ja Poswieciłem dla niej wszytsko.. prawiem całe pensję na nia szły zeby tylko była szczesliwa , kupe ubran, kieckę na studniówke, wiele prezentów, mega duze ciągłe wspracie , czułe słowa , poswiecenie itp. była w mojej głowie tylko ona , koledzy sie na mnie wkurzyli ze ich odpuliłem dla niej itp. Budzisz sie i myslisz-Monika ,nom stop o niej myslałem, każda czynnosc mi sie z nia kojarzyla. a Ona teraz ma wulgaryzm na mnie i jest Pawełkiem razem. A ja moja pustka samotnosc , rozżalenie i dramat zycia. Katastrofa uczuciowa i psychiczna.

6

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Moim zdaniem masz dwie drogi wyboru :

PIERWSZA - walczysz o nią.

Dajesz jej czas do myślenia tracąc czas, potem próbujesz się odezwać (ona zapewne będzie śmiała się z Twoich smsów ze swoim nowym facetem), dzwonić (ona nie odbiera lub odbiera, żeby na Ciebie nawrzucać, śmiać się lub zwodzić gadając głupoty z litości, Z LITOŚCI ).Nie daj Boże będziesz do niej jeździł (pocałujesz klamkę, będzieszświadkiem awantury, świadkiem jej randki z innym, będziesz wyśmiany lub olany).

DRUGA - żyjesz własnym życiem.

Ogarniasz powoli siebie, pracę, szkołę, wychodzisz ze znajomymi, dojrzewasz przez to psychicznie i znajdujesz sobie kogoś normalnego.

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-04-06 13:56:23)

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Co do Daniego i jego zdania na temat tej sytacji-

po 1 -dzięki za chciało ci się to przeczytać(a napewno łatwo nie było.. ) , zrozumieć i napisac swoje zdanie.

-A co do mojego pochłonięcia sie nia-tak rzeczywscie było , kiedy chicałem to naprawić to jakos bardzo ciezko było cały czas nadrabiałem zebysmy byli razem w sumie , bo od 1 kłotni wszytsko szło jakos pod górkę i chciałem wtedy tak jakby nadrobić żeby wrócilo do normy z przed kłotni i i następnie z powrotem wrócic do "swiata ".. Podrygi tego były ze juz wracałem do zywych do swiata itp ale co prawda nie udało mi sie tego jakos w 100% wykonać , w sumie moje życie to było praca i ona glównie, od momentu pierwszej kłótni.   

Tolerowałem pewne rzeczy szczegolnie w okresie do Sylwestra, dlatego ze widziałem ze pierwsza powazna kłotnia moze rozwalić ten związek , a tego nie chialem za wszelka cene . Grałem troche na przeczekanie. Potem kiedy Paweł sie odezwał to robiłem w sumie to samo , tez grałem na przeczekanie, miałem plany jak to naprawic ze inwestuje w siebie, itp. Miałem rózne plany do naprawy tego. alez nie zdazyłem sprawa wymcknela sie z pod kontroli jednak za wczesnie.


Co do tego Pawła-Jest to straszny leszcz , strasznie sie mnie boi, jak raz z nim piłem bo wspolny kolega zaprosił go to az mu rece sie trzesły. Ma opinie popisywacza, i mendy co kazdego obgaduje za plecami i ten sposob robi szym wokoł wlasnej osoby. Samotnik nie ma kolegów prakycznie. Był z Monika na studniówce, juz wtedy było oficjalne ze cos czuje do Moniki ale ona go nie chciała wtedy , zreszta -podrywał ja bardzo nieudolnie oraz zrobił straszny przypał swoim zachowaniem na 100dniówce...Okazało sie tez wczesniej ze strasznie sie na Monice mscił jak zeszła sie ze mna, obgadywał ja strasznie w klasie , mnie tak samo -wyszło na jaw to to Monika poczatkowo wkurzona ale zaraz go broniła w oslep i chciała sie spotkac z nim koniecznie sam na sam (BEZEMNIE ) i to wyjasnic. On w sumie sam sie do tego przyznał. Podczas tej sprawy i złapania go z takim kolega , wymawiałem mu solowke wiele razy ale nie chciał, tłumaczył sie głupio i ogolnikowo. Monika słuchała ta rozmowe przez koma bo akurat prosiła zeby zadzwonil do niej by mogla posłuchac ta rozmowe z tym Pawlem i dlatego mu nie wulgaryzm z tego powodu takze. Potem jak piłem z nim browara to powiedziaem mu o co chodzi powiedziałem ze rozumie itp ze juz przeszła mu faza do Moniki ze bedzie pisał z dystansem normlanie itp. (nie chciałem mu powiedziec zeby sie wulgaryzm wprost bo ta sprawe inaczej załtawie bo zaraz by to przekazał Monice i mogło by to sie dla mnie zle skonczyc. To w sumie ona do niego bardziej pisała niz on do niej w tym okresie, kiedy sie pogodzili po sylwestrze.     


A teraz niestety jest miedzy nimi kolorowo , ta historia jest swieza rozstalem sie z nia miesiac temu , a od paru dni sa razem-Mowi do mnie ze chce mi oddac ksiązki zeby całkowicie o mnie zapomnieć bo przypomniaja ja mnie , w teraz zaczyna na nowo z Pawlem, a ja zebym sie nie odzywal do niej. Masz racje co trzymania kierownicy, trzymania tego zwiazku..Wydawalo mi sie wtedy ze cały czas cos nadrabiam , ze daze zeby było norlanie itp..Nie chiciałem zeby mi te ksiazki oddawała bo po 1-było by to bardzo ciezkie dla mnie spotkanie -ksiązki i do domu jak .. obcy przykre itp , po 2 chiałem sie pozeganac z nia z klasa , pogodzic (kupiłem takiego aniołka na zgodę) , przytulic i roztsac sie w dobrych okolicznosciach zeby miała sentyyment i kiedys sie pierwsza odezwala.. Teraz jednak nie wyobrazam sobie z nia juz spotkania jak zeszła sie z nim,ona teraz jest dumna i szczesliwa ze jest z Pawlem ,i ze mnie sie smieje ,a ja jestem w stanie nerwicznym mega i cały czas mysle o niej. A ona ma na mnie wulgaryzm po całosci a , a ja posiwciłem dla niej całe zycie od listopada,straciłem prawie wszytsko.. teraz nawet czasami mam wrazenie nie mam do kogo wracac..  ...to mega cięzkie i nue umiem sobie z tym poradzic. Zazdrosc mnie tez zzera. Wydaje mi sie ze ona nigdy mnie nie kochała. Ale do twoich rad postram sie zastosowac choc bedzie ciezko. ale spróbuje , jak zobaczyłem na Facebooku chociazby ze jest w związku to mnie ... rozwala az chyba ja usune ze znajomych ... Miałem rózne problemy ale takiego strasznego okresu..nigdy! TRAGEDIA.

8

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Na forum piszemy poprawną polszczyzną. Jeśli masz z tym problem, proszę, byś pisał korzystając z pomocy słownika.
Przestań też używać wulgaryzmów.

9

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

A wy jak co o tym myslicie? czekam na komentarze i porady.

10

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Ty poszedłeś za nią do spowiedzi? A pójdziesz za mnie? :-)

11

Odp: Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...
Zrozpaczony23 napisał/a:

A wy jak co o tym myslicie? czekam na komentarze i porady.

Stary, moim zdaniem to koniec. Będziesz się za rok z tego śmiał.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mam zrobic-zostawiła mnie dla innego...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026