Niestety troszke to zajmie-przeczytjacie z uwaga i doradzcie pomozcie drogie panie-bo to moja katastrofa zycia..
Rok temu poznałem dziewczynę na studniówce, obydwoje byliśmy jako osoby towarzyszące. Moja przyszła dziewczyna na tej studniówce przyszła z chłopakiem który robił straszny przypał swoim zachowaniem , tańczył jak idiota , był trochę pośmiewiskiem , do wolnej piosenki tańczył techno itp. Monika bo tak na imię miała jego partnerka, a moja przyszła dziewczyna , tez nie za dobra miała tam opinię wsród klasy -ze zarywała niby do wszystkich chłopaków na bezczela, a szczególnie do jednego przez co klasa miła o niej zła opinię, śmiali sie z niej , a także na pytanie czy sie napije kielicha z koleżanką-odpowiedziała-"nie bo tabletki BIERE" śmiechy były z niej ostre ,a mi jej było szkoda. Poznałem ja na tej studniówce wkrótce zaczeliśmy pisać. I nie w powiem-poziom jaki prezentowała był żenujący- błędy ortograficzne typu "óje" czy "rze" ,i zero składni także, na zainteresowania odpowiadała ze interesuje sie tym co ja tata nauczy np "stawiac komin " , po trzech dniach znajomosci pisała mi ze wywala gnój z tata itp i to jest zainteresowanie, nie miała dużej wiedzy o swiecie w praktycznie to bardzo małą. Nie interesowała mnie jako kobieta na poczatku w ogóle, jedyne co to ze była ładna.W końcu spotkałem sie z nia-raz , drugi , az w koncu poszłem z nia do kina.. tam płakała ze musi tate pilnować bo pije alkohol, generalanie było mi jej bardzo szkoda-bo dziewczyna mieszkajaca na wsi , cicha i baaaardzo spokojna, nie miła w ogole szansy od zycia itp , kazdy sie z niej smiał , na studniówce na której sie poznalismy miała zła opinie smiali sie z niej ,a jedyne co robi to sprzata i wulgaryzm w domu , na polu i na tej całej wsi. Nie ma nic od zycia. Stad zgodziłem sie na związek,chciałem jej pomoc. Stopniowo zaczołem zmieniać jej zycie ,a nawet jej ubiór ze nie ubierała sie juz szaro, jak stara babacia w rozciągnietych swetrach ale nieco bardziej atrakcyjnie , walczyłem z jej błedami ort, uswiadomiłem jej wiele spraw, pokazałem jej świat z innej perespektywy jak sama mi mówiła,uswiadomiłem jej ambicje zyciowe i cele,wspierałem ja strasznie. Bardzo szybko sie we mnie zakochała jak mówiła , dzwoniła do mnie b.często była zapatrzona strasznie, pierwszy raz ze mna przezyła choc bardzo szybko bo po miesiącu związku ze mną. W każdym razie ja nie byłem w niej wtedy zakochany na 100%. przez 6 miechów w ogole. Nie udało mi sie z nią wyjechac gdzies na wycieczkę , nasze zycie spowiało troche domem i sexem bo bardzo go lubiła i był baaardzo czesto prawie za kazda mozlwiwa okazją, choc mówiełm jej ze nie moze sie tylko na tym opierac nasz związek. Zawsze jak chciałem ja zabrac gdzies to mówiła -nie bo tata nie pozwala ale chciałabym ale to tamto i tak wtychodziło ze nigdzie nie wyjezdzaliśmy.. Mimo wszystko była we mnie mocno zapatrzona, mówiła czułe słówka i w sumie walczyła ona o mnie , bo ja nie mówiłem ze ją kocham , mówiłem jej ze jeszcze nie jestem pewny itp. W pażdzierniku na dzień chłopaka napisała mi wiersz który bardzo mnie ... uwiódł.. jakoś to uczucie we mnie narastało , aż coś pękło we i pokochałem ja strasznie. Niestety już w listopadzie, kiedy moje uczucie było w najwyższym stadium i bardzo ja potrzebowałem,były pierwsze problemy-przyjechałem do niej na weekend-w piątek -miałem jechać w niedziele rano,tak sie znia umawiałem od poczatku. W sobotę Monika pyta sie mnie o której jadę, pks-em tym o 13 czy o 14.30? zniesmaczony sie poczułem bardzo. byłem smutny , widziała ze cos nie tak ze mna, ja zapytałem szczerze-Monika chcesz abym dzis jechał do domu? Monika na to-szczerze to tak.... miała prawo miec mnie dosc , czy poprostu odpocząć ,byc sama itp ja to rozumiałem choc widywaliśmy sie w tym okresie rzadko , tylko na weekendy i tez nie kazdy a w swoim domu rodzinnym miałem problemy i ona o tym wiedziała. W sumie pierwsze symptomy takiego dziwnego zachowania to nie były , niedawno od tego zdarzenia także mi powiedziała zebym nie przyjezdzał-zlałem to ,no bo ma prawo do pobycia samej, drugi raz tak samo , trzeci raz tak samo.. jednak całkoształt wydawał sie byc nieco słabszy..ze tak to nazwe. Nawet bym sie nie poczuł tak zle ,zrozumiał bym gdyby uzasadniła mi swoje pragnienie zebym jechał do domu. Ale tego nie zrobiła. Powiedziałem jej w poważnej rozmowie, ze ona mnie chyba nie kocha , ze to może nie mieć sensu jak kobieta nie chce spedzac czasu z chłopakiem itp.itp przyznała mi racje ale narazie jestesmy razem potem zobaczymy. Za chwile jednak, za mopze 10 minut jeszcze podczas tej rozmowy- powiedziała ze kocha ze ja sam jej wmawiam watpliwosci co do tego.. miałem jednak zostać,bo mnie sama prosiła jak powiedziałem ze mnie to zabolało itp wtedy jeszcze mówiła żebym został u niej. Poczekałem godzinę o mówię dobra jade- nie zatrzymuje mnie, od razu sie ubiera aby mnie odprowadzic na przystanek PKS. Powiedziałem jej ze mnie to boli itp ale ona nic. wulgaryzm i pojechałem. Następnego dnia pisalismy ze soba, powiedziałem jej o swoich zalach , a ona ze teskni za mna , ze brakuje itp a sama mi mówiła ze chiciała bym abym jechał, ateraz e teskni.. wydawało mi sie to nie logiczne,Bez sensu to było dla mnie. Mowiłem jej ze woli swój swiat samotnosci itpi to bardzo niby zabolało.. Przez tydzień był gorszy okres naszego związku -ona obojetna dosc mocno , w koncu mieliśmy iść do kościoła pomodlić się za związek, ale tez w ostatniej chwili jej cos sie odechciało i szła ze mna na dworzec, jadac do domu i mowiac-"nie wiem gdzie my idziemy..." warto zaznaczyc ze poprzedniego dnia kupiłem jej sukienkę na studniówkę. Pokłuciliśmy sie ,choc i wtedy ja wspierałem tego typu słowami -"nie przejmuj sie czasami sie trzeba posprzeczac i tak cie kocham , damy rade wspolnie , jedz kochanie do domu jutro zaczniemy nowy dzien " .. niestety przez dwa kolejne dni była juz maxymalnie obojetna. W ogole ze mna nie chiała rozmawiac , tzn dzwoniła ale cisza w słuchwace o nic nie pytała i mówiła ze tak jakos wychodzi.itp. Wkurzyłem sie i powiedziałem - czy nie ma odwagi mi cos powiedziec.. itp w koncu powiedziała ze ma , i ze to koniec miedzy nami , ze nie chce mnie krzywdzic więcej, ze zyjemy w dwóch innych swiatach bo ona ze wsi i tu zostanie na konca zycia ze tata ja widzi jako gospodarza itp, a ja z miasta ,i nic z tego na moje słowa ze zostane z nia i bede nawet gnój wywalał bo ja kocham i jej swiat to moj swiat itp. ze rodzice nie chcą dla niej chłopaka miastowego itp , ze to koniec, ze dosc problemów a teraz ma mature i chce miec spokoj a przezemnie nie moze sioe skupic itp, ze juz mnie nie kocha. płakałem przez telefon jak mi to mówiła , bardzo juz wtedy ja kochałem.Mielismy sie spotkac nastepnego dnia oddac sobie rzeczy, ale nie odbierałem telefonów , w pracy płakałem dosłownie , pisała mi wtedy esy ze mnie skrzywidziła i ze zle sie czuje z tym , ze załuje ze powiedziała ze mnie nie kocha itp. Napisałem jej w koncu esemesa , akurat była w mieście bo fakultety miała. Spotkalismy sie i długo nie moglismy wejsc na odpowiedni tor rozmowy. Ja mówiłem ze to jej decyzja i ona tylko moze ja zmienic , decyzja ze sie rozstajemy- a ona ze własnie teraz chce ja przedyskutowac ze mna. W Koncu powiedziała mi ze chciała by abym ja wtedy przytulił w czasie tych naszych kłotni.. i Przytliłem ja i sie zeszlismy !. tamta cała sobote po pracy sie modliłem oto... nastepnego dnia sie spotkalismy , pojechałem do niej i mówiła ze jej jeszcze nie przeszło ze juz jakos .. ciezko sie przytulic bo nie czuje tego co dawniej, i tak od tego czasu do połowy lutego nie mówiła ze kocha ze poł na poł , nie jest pewna itp, choc oczywscie przytlała sie normalnie.W kazdym razie bylismy razem , była nieco inna bardziej obojetna , choc raz lepiej raz gorzej, pisała do mnie jeszcze jeszcze kotku , skarbie itp. Ja byłem bardzo wyrozumiały dla niej , i nie chiałem juz na nia naskakiwac tak jak wtedy itp. Tydzien do tym niby zejsciu zrobiłem super kolacje ze swiecami płatkami róz i kwiatami -była fajna i przeszła... tyle.. miała do mnie jeszcze cały czas cos tam w sedruchu. Listopad minał. Jako tako, nie było zle ale jednak wyraznie gorzej niz wczesniej. Grudzien juz był fatalny-obojetna , na swieta miała przyjechac do mnie jak sama ustalała -nie przyjechała mimo ze siostra miała po nia jechac ,zachowywała sie czasami mega obojetnie , kaprysnie , chumorzasto , mówiła np ze nie chce prezentu od mnie bo jest brzydki -konkretnie chodziło o zegarek który jej kupiłem na swieta. Ale ja byłe wtedy wyrozumiały , nie chciałem sie pokłucic i ja stracic , chciałem tez isc z nia na te studniówke bo nie wyobrażałem sobie jak może isc na studniówke w mojej sukience i smiać się do innego typa itp..Zazdrość..Myślałem wtedy .. do studniówki a potem koniec ewentualnie.. i teraz warto nadmienić- ONA CAŁY CZAS OD NASZYCH KŁÓTNI , OD 1 KLÓTNI LISTOPADOWEJ, PISAŁA Z TYM PAWŁEM, CO BYŁA NA STUDNIÓWCE GDZIE SIE POZNALIŚMY. Mi sie to nie podobało ale tłumaczyła sie -no przeciez sam mi mowiłem zebym wychodziła do ludzi , abym sie nie izolowała itp. Okazało sie ze spotkala sie z nim na kawe po kryjomu zaraz po listopadwej awanturze i niedoszłym rozstaniu-sama mi sie do tego przyznała, w koncu przyznała ze ja ciekawi ten Paweł ze ciągnie ja i ze psuje to nasz zwiazek ze to ze nim ma kontakt oddala ja odmnie, ze rozumie ze powiniem kazać jej aby z nim urwała kontakt bo jest niebiezpieczne dla tego związku itp. Powiedziała mi tez ze ona juz nie czuje tego i ze chyba nie ma sensu ale ja powiedziałem jasno-JESTESMY ZE SOBA TAK CZY SIAK DAMY RADĘ. Przyjechałem do niej na Sylwestra-byłem chory ale lezałem dwa dni w łozku aby sie wyleczyc.(oczywscie powiedział jak jestes chory-nie przyjezdzaj) oczywscie miała pretensje ze pózno bo nie miałem PKS-u wczesniej , nie napiła sie ze mna nawet herbaty na nowy rok bo nie smakuje jej to Ace tea które ja przywiozłem ,o szamopanie nie ma mowy nawet... ogladalsimy film w telewizji gdzie wziołem lapka żebysmy ogladali wczesniej zaplanowany film ale nie... musiła ogladac w telewizji który mnie usypiał i był bardzo długi,o ona juz wczesniej klilka razy ogladała,a jak spałem w czasie jego ogladania na stole to miała pretensje po co przyjechałem do niej jak mam spac..wkurzyłem sie miałem isc do domu na piechote i cóz z tego ze 30 kilosów mam do domu.. ale jakoś ochłonołem poszliśmy do łóżka , chciało jej sie poprzytulać i sexu oczywscie.. o 1 poszlismy spac jak sama chciała. I TERAZ MUSZE NAPISAC- PRZEZ CAŁA NOC SYLWESTROWĄ PISAŁA Z KIMŚ ,PRZY MNIE -PYTAŁEM Z KIM PISZESZ -Z MILENA KOLEZANKA NA NASZE BABSKIE SPRAWY.. następnego dnia do kościoła na rano oczywiscie jak zawsze, mimo ze prosiłem ja zebysmy sie wyspali tym razem ale nie , potem gotuje obiad bo mama jej złamała rekę. Przez dwie godziny nawet na mnie uwagi nie zwróciła , prosiłem ze bym chciał w czymś pomoc to nie- bo na nie toleruje facetów w kuchni, przez te dwie godziny nie zwróciła na mnie uwagai w ogole ,zero słowa do mnie nic , kazała mi isc ogladac telewizje w innym pokoju, ale nie było nic jak to w nowy rok i wróciłem dom kuchni do niej, zreszta kazdy na kacu nie było do kogo buzi otworzyc. Jakbym był powietrzem mnie traktowała, az sam jej brat powiedział -"alez dzis opuszczony jestes"..po obiedzie powiedziałem jej ze to nie tak cos itp , ze nie ładnie ze czuje sie jak bym był na siłe, itp to mówi do mnie- ze mam pretensje bo obiad gotuje ze musi itp, bo mam nie moze. A mi chodziło zeby w jaki kolwiek sposob zwróciła na mnie uwage, jakies słowo,zeby nie traktowała mnie jak powietrze. a tu nic itp. Ale pogodzislmy sie powiedzmy, niby idziemy spac bo jej sie spać chce. pospałem 20 minut ale dłuzej nie moge jest dzien w koncu. A jak spałem to miała do mnie pretensje ze za głosno oddycham(dosłownie! ) , następnie jak doszłem do lapka ze za głosno klikam ,i tak siedze siedze sam w tym pokoju az sie zaczełem pokowac bo co tu robic ona ma na mnie kompletnie wulgaryzm.. poprosiłem ja o telefon zebym zadzwonił do kumpla aby po mnie przyjechał bo nie było PKS-ów w koncu, a mi własnie zablokowali konto. Wziołem jej telefon.. i przez przypadek-same Esemesy od Pawła tej nocy właśnie, cała noc pisała z nim przy mnie kłamiac mnie. Wkurzyłem sie bardzo i powiedziałem ze do studniówki która jest za dwa tygodnie mamy separację, choć nie mówiłem jej ze wiem o tych esach. Oczywście- powiedziałem tez ze nie wiem jak będzie , ze moze sie rozstaniemy ale na 100dni pójde. Jak byłem juz w domu zadzwoniła- i usłyszełem "zebys tylko poszedł ze mna na studniówke ..." ja powiedziałem idz z pawełkiem , z kims pisałas w nocy? Ona jako to z kim-z Milena. i Dalej sie zapiera. w koncu powiedziałem jej ze widziałem esemesy , na poczatku sie wkurzyla , potem zmiekła i powiedziała ze żałuje , ze straciła przyjaciela ze mnie , itp. A ja powiedziałem ze jej juz w nic nie wierze , separacja do 100 dni i nie wiem co bedzie. Zadzwoniła do mnie nastepnego dnia , przepraszala mnie bardzo płakała itp zeby chciała to wszytsko naprawic , ze nie wie sama czym sie kierowała itp , ze ona sama siebie nie znała , ze nie chciała abym cierpiał bo wtedy płakałem tez itp. prosiła o szanse. i ok- dałem jej w koncu szanse ale powiedziałem jasno-z Pawłem zero kontaktu i to teraz ty masz sie starac, ja nie wiem czy mi przejdzie - przyjeła to bezwzględnie. Okres od sylwestra do studniówki był zajebisty , studniówka przebiegła wulgaryzm tanczyslismy przytulanca o którym marzylismy -kancelarie..Zabiore cie własnie tam.. , oczywscie cały nie udawalem ze nic sie stało i dawałem po znac delikatnie po sobie złosc. Za 3 dni od studniówki było moje urodziny sprawiła mi je ..wulgaryzm, fajne prezenty , i dobrze to wyszło. Byłem szczesliwy ze wraca stara poczciwa Monika która tak kocham. Oczywscie-miała swoje odchyły np ze twierdziła np ze za czesto sie spotykamy a spotykalismy sie raz na tydzien albo i nie nawet.. ale ogolnie było spoko. Nastepnie prawko- postawiłem ja na nogi- powiedziałem co ma zrobic zeby je w koncu zdała bo poprzednio nie miała szczescia, sam poszłem do koscioła i do spowiedzi za nia , kazałem całej rodzinie sie modlic. i rzeczywscie- zdała. Ten okres i okres poprzedzajacy to był super znowu mówiła do mnie kotku , skarbie itp. Ja potem popadłem w depreche co prawda ze sam nie mam prawka, a moja kobieta ma ( kompleks , odpusciłem prawko na starach zasadach bo zajmowałem sie problemami z nia to było dla mnie najwazniejsze itp) . Co prawda postawiła flaszke w domu i nawet mi kielicha nie postawiła ,nic zero. Ale to odebrałem jako odchył jeden z który tam nie co zwracac bardzo uwagi. W walentynki nie chiała zebys dawali sobie prezenty bo kasy nie miała , a wiem ze miała ale to nie wazne w sumie. Powiedziała mi w koncu ze mnie kocha , co prawda ciągnołem ja za język -ale dała to do zrozumienia ze tak , i ogolnie fajnie było. za pare dni- odezwała sie do Pawełka ze zdała prawko.. powiedziała mi ze tylko po bo czegos chce , a chciała sie dowiedziec gdzie trzeba isc bo wyrobienie karty prawa jazdy własnie. Nastepnie Pawełek sie do niej odezwał , i pogodzili sie. I od 1 dnia ich pogodzenia Monika zmieniła do mnie stosunek znowu czepiała sie mnie wszytskiego , i była nieco bardziej chamska i obojetna, stad przeczywałem co sie dzieje. W pewnym momencie przesadziła i zapytałem o co chodzi??długo sie wymigiwała od odpowiedzi , ciezsze dni , potem okres jak to kobiety maja itp.w koncu powiedziała mi ze ktos jej miesza w glowie ,zapytałem Pawel sie odezwał - tak,odnowiłam z nim kontakt.. powiedziałem ze ja odchodze w tym momencie ,a ona zastanów sie co robisz itp,przymysl to itp.. w rozmowie telefonicznej powiedziała mi ze bedzie z nim pisac tak dalej jak kiedys , ze nie chce miec z nikim kosy , ze ja ograniczam , ze nie chce miec z nikim dozywotniej kosy, i ze moze to cofac nasz zwiazek ale no cóz.. ze zrozumie mnie ale nie moge jej ograniczać, a sprawa tamta sylwestrowa była niedogadana. A jak kaze jej wybierac Ja albo Paweł-to nie wybiera nokogo -proste ani jego ani mnie. ze mna zrywa jak tak. Zapytała mnie co dalej- Ja mówie no co-to jestesmy razem dalej próbujemy itp, damy rade kochanie. W koncu ja przeprosiłem za to wszytsko ze wyglada to jak dyktator, ze na nia troszke głos podniosłem ale ale niech mnie zrozumie ze nie nie wyglada dla mnie fajnie , ze zalazy mi na niej itp.. Powiedziała ok to przyjedz do mnie. Obejrzymy film. Przyjechałem-była zła na mnie , mówiła ze w sumie to sie nie cieszy ze przyjechałem itp.. ale ze miałem dobry kontakt z jej ojcem wtedy , to ona tez była do mnie wporzo , i wrociło wszytsko do normy, powiedziała ze nie ma sie czego obawiac ze nie bedzie sie od mnie oddalac itp. Nie wytrzymałem i Spojrzałem w jej telefon -pisała z Pawłem bardziej czule niz ze mna. Ale ok. zapytalaem za dwa dni co prawda ale zapytałem-pisałas z Pawłem? nie nie pisałam , tylko na facebooku. pojechała do czestochowy na pielgrzymke maturzystów i to samo... sadziłem juz ze ja zle spojrzałem na date,a była to 21 luty , bo jak ktos moze sie modlic, isc do spowiedzi , klekac przed obrazem Maryji jako osoba głeboko wierzaca i tak kłamac??? myslałem ze wielkie nieporozumienie z mojej strony. Ona kłamała mnie w kosciele!! w koncu jakos to jeszcze trwało. Informacje były sprzeczne-ona mi mówi ze nie pisze , ze widuje sie czasami w pksie z nim tylko, a od kumpla który pił z Pawłem i od samego Pawła bo z nim tez raz piłem -inne informacje ze dzwoni do niego i cały czas pisze.. ale jakos tom trwało jeszcze , miała do mnie pretensje coraz wieksze o pierdoły , wyolbrzymiała wady moje , i była obojetna. Na słowa "monika nie przejmuj sie jak polegniesz ja polegne razem z toba i bede sie martwił z toba skarbie , nie jestes sama...-nawet dziekuje nie powiedziała. tylko -ok. Jej odpisywanie na moje esy to kilka pojedynczych wyrazów typu -tak tak napewno , ok, zgadzam sie , nie , badz tak , tak... , zero z jej strony iskierki ja to tylko podtrzymywałem.Tak jak w Grudniu to wygladało i troche w listopadzie. W koncu po kolejnych pretensjach tym razem o płyte ze 100dni, ze trzymałem za długo i pooprzednim dniu meeega obojetnym jesli chodzi o jej zachowanie wkurzyłem sie i o 7 rano zaniosłem jej te płyte pod praktyki które własnie zaczynała. Byłem wkurzony i powiedziałem jej czy dostałem od niej ostatnio jakies miłe słowko , czułe kotku , skarbie itp a nawet dziekuje ,ze to juz jest przesada itp. mowiła ze moze mam racje , ale nie mogła jakos tak do mnie napisac czy powiedziec , chciała ale nie mogła jakos. Pytam sie co z jutrem-(jutro był dzien kobiet) a ona ze ugadała sie juz z Pawłem.. wkurzyłem sie i poszłem jako ze ona tez nie miała czasu, bo własnie zaczynała praktyki. Kłucilismy sie przez esmesy przez kolejne godziny. -mówiłem fajnie ja sobie biore specjalnie dla ciebie wolne w pracy, a ty umawiasz sie w dzien kobiet z Pawłem faaajnie.. ona na to- nie widziałamn ze miałes wolne to po 1, po 2 to dzien jak kazdy inny , po 3 miałam ci powiedziec własnie.. ja jej na to- ze nie chodzi tylko oto , ale o całkoształt jej zachowania ,ze potrzebuje dziewczyny która doceni moje poswięcenie i zangazowanie i miłosc przedewszytskimi odpowie mi od czasu do czasu czyms miłym -ona na to cos w stylu-nie bedzie sie pchac z buciorami -trzabyło isc do innej do takiej Sylwi która sie we mnie zakochała , ona by to napewno doceniła itp. Napisała mi w koncu ze moze sie ze mna spotkac , ale ja na to- nie bede wam przeszkadzał super wszytsko wyglada itp. i spokoj. A o 16godz -pyta sie -jakie sa konsekwencje tej awantury? ja mówie -separacja na miesiac i potem wracamy , dajemy sobie odpocząc- ona ze nie , ze ona zrywa , ze ma dosc , ze cały czas sie kłucimy , ze to koniec ze chce miec spokoj itp, ze nie chce miec chłopaka zadnego itp. Błagałem ja ,płakałem raz , drugi ale nic z tego. Nasetpnego dnia własnie w dzien kobiet napisałem do niej ze musze dac jej prezent na dzien kobiet-jest dla niej i musi byc dla niej dostarczony-przyszłem pod szkołę i dałem jej Misia duzego , kubusia puchatka , wymarzonego jakiego chciała , juz wczesniej mówiłem jej ze mam na dzien kobiet dla niej prezent. dałem jej go,poł upłakany w sumie, ona poszła w swoja strone, a za 10 minut widze ja z Pawłem... osłupiałem..Spoglądali na mnie cały czas , ogladali sie za siebie, spotkali naszego wspolnego kumpla z którym sie własnie umówiłem to powiedzieła Monika ze załozy sie ze bede ich sledził... wieczorem zadzwoniłem i powiedziałem jej ze "miała toatalnie wulgaryzm na ten związek i znajmosc , ze potrafiła sie smiac do niego w dzien rozstania z prezentem od mnie , ze trakotowała mnie jak meską dziwke i była ze mna dla kasy i seksu , dła własnych potrzeb itp. Ze ja nie bym był w stnie z nikim sie spotkac, a co dopiero usmiechac jak ona na moich oczach do niego w dzien rozstania. (przyjechała do mnie kiedys o wpoł do 9 wieczorem,pojechała o 8 rano majac pretensje czemu tak pózno, zaden spacer , nic tylko seks. Potem była w miescie ,po karnisz do pokoju , ale mówiła zebym nie przychodził bo "moja siostra cie nie chce" ) przez dwa kolejne dni nie było kontaktu , potem zadzwoniła moja kolezanka i jej znajmoma na moją prosbe do niej spytac sie niby o ginekologa którego jej załtwiła-zapytała sie potem kiedy odwiedzimy ich jako Ja i Monika. powiedziała ze juz nie jest ze mna , ze mi odbiło i ze ja zwyzywałem ze traktuje mnie jak meska dziwke itp , ze ma kolege który ja postawił na nogi ,a ze do mnie nie wroci. Potem ja zadzwoniłem do niej , ze skrucha przeprosiłem i to baaardzo , powiedział ze moze kiedys mi wybaczyc itp. powioedziała ze moze tak, ale potem a narazie musi miec spokoj itp. Wytłumaczyłem jej jeszcze, powiedziałem o tej meskiej dziwce ze przesadziłem oczywscie, przepraszałem ze 40 razy ale ze tak sie czułem gdy przyjechała do mnie o 8 wyjechała o 8 rano.. powiedziała ze nie chce gadac ze mna , kontaktu tez nie chce miec jak narazie, ze nie wie po co to pisze , ze decyzji nie zmieni itp. kolejne rozmowy z odstepem kiku dniowym , tygodniowym były nie miłe bardzo chamsko ze mna rozmawiała , (była wkurzona oto ze ja Paweł znowu okłamał a przy okazji jak sie okazało nakłamał na mnie). baaardzo , powtarzala ze chce tylko oddac mi ksiazki które jej pozyczyłem i na swieta miec czyste sumienie i usunac mnie do swojego zycia i ze bije do Pawełka ze chce byc z nim razem.(wczesniej ze zarzekła ze nigdy w zyciu z nim , ze z nim nie bedzie nigdy ) A Zwolnili mnie z pracy (ponad rok tam pracowałem)bo po rozstaniu słabą wydajnosc miałem , bardzo to przyzywałem , strasznie , byłem w szpitalu bo wymiotowałem ze stresu itp. Potem nie z powodu zwolnienia z pracy wyrzycili z domu a były straszne mrozyw-odpisała bywa..Zadzwoniła do mnie jeszcze o 12 w nocy zebym poszedł na dworzec a mam troche z domu do dworca bo zaginał jej dziadek . Poszedłem i jak wracałem dostałem baty od cpunów ,zebra stłuczone, nos złamany, bark wybity i znowu szpital- przeprosiła ze zadzowniła i tyle w sumie. na drugi dzien Kazała mi sie nie odzywac i ma strasznie wrogi stosunek do mnie. pisze tylko zeby mi oddac ksiazki i jest teraz bo 4 tygodniach od rozstania razem z Pawelkiem... Wczesniej mi sie zerzekała ze z nim nie bedzie nigdy , ze ciagnie ja do niego ale z nim nie bedzie nigdy , przenigdy itp , ale teraz sie zmieniło...Ja Poswieciłem dla niej wszytsko.. prawiem całe pensję na nia szły zeby tylko była szczesliwa , kupe ubran, kieckę na styudniówke, wiele prezentów, mega duze ciągłe wspracie , czułe słowa , poswiecenie itp. była w mojej głowie tylko ona , koledzy sie na mnie wkurzyli ze ich odpuliłem dla niej itp. Budzusz sie i myslisz-Monika ,nom stop o niej myslałem kazda czynnosc mi sie z nia kojarzyla. a Ona teraz ma wyjebane na mnie i jest Pawełkiem. A ja moja pustka samotnosc , rozzalenie i dramat zycia. Katastrofa uczuciowa i psychiczna.
Jak oceniacie ta sytacje? wulgaryzm? walczyc o nia dalej ? jak tak to jak? prosze o rady i pomoc. Troche sie roz[pisałem ale chiałem opisac to szczegołoowo bo to jest jednoznaczna sytacja.