Cześć dziewczyny jestem tu nowa.... i trafiłam do Was przez przypadek.
Mam bardzo poważny problem.... i nie umiem sobie z nim sama poradzić, mam ostatnią nadzieję w Was kobitki. Przeczytajcie i napiszcie szczerze co o tym myślicie.
Jestem z facetem od 3 lat. Nasza przyjaźń przerodziła sie z czasem w miłość. Długo zabiegał o moje względy, bo sama byłam po ciężkim związku i przejściach i przestałam wierzyć w udany związek. Sprawa wygląda następująco mój facet ogólnie jest super. Co najważniejsze jest moim przyjacielem i w każdej sytuacji mogę na niego liczyć co jest dla mnie naprawdę istotne, ponieważ we wcześniejszych związkach zawsze brakowało mi tego. Jest cierpliwy, wyrozumiały i opanowany. natomiast ja jestem bardziej porywcza, rozrywkowa itp Więc mogło by się wydawać ze na wzajem się uzupełniamy- tak do tej pory myślałam. Znamy się bardzo dobrze jak na 3 letni staż- bo przez większość czasu mieszkaliśmy wspólnie- pracowaliśmy razem za granicą. Jak w temacie- kocham go ale zaczęłam mieć poważne wątpliwości co do przyszłości naszego związku ponieważ mój facet jest jakby to ująć.... zbyt ,,miękki ''w niektórych sytuacjach. Może podam kilka przykładów- mieszkaliśmy razem w anglii przez 2 lata niestety trafiliśmy tam na podłych ludzi, jeden gość potrafił znęcać się psychicznie nade mną konkretnie facet jego siostry.... i ona później też
a ja zostałam z tym praktycznie sama, bo on poprostu wymiękł. Owszem rozmawiał z siostrą ale kończyło sie na tym że ona w rezultacie powodowała w nim poczucie winy. Jej gość- wyjątkowo chamski i wredny typ potrafił napity wyzywać mnie, albo rzucal do mnie jakieś zboczone hasła i czasem robił to przy moim gościu a on nic...zero reakci itp
sama musiałam się bronić a mój facet zamiast mu się postawić to próbował załagodzić syt. Wróciliśmy do polski, okazało się że jego siostra naopowiadała jego rodzicom jakieś wyssane z palca historie na mój temat!
jego rodzice a szczególnie matka zaczęła te historie rozpowiadać po sąsiadach i znajomych....choć nie było w tym ani grama prawdy! doszło to do moich rodziców, było mi tak wstyd! poczułam się poniżona . Mój facet zrobił awanturę w domu dopiero jak widział, że jestem już całkowicie załamana.... oczywiście jego matka wszsytkiego sie wyparła i powiedziała ze to są jakieś nasze wymysły...Powiedziałam mu że nie chce mieć już nic wspólnego z jego rodziną. on to rozumie i niby jest po mojej stronie...ale nie ufam mu do końca Mieszkamy teraz w polsce ja u swoich rodziców on u swoich, ma jeszcze jedną siostrę z która od początku lubiłyśmy się i miłayśmy z sobą swietny kontakt itp a teraz po tym wszystkim ona też się odemnie odwróciła na podstawie tych pustych i kłamliwych pomówień. Wyjechaliśmy razem do anglii bo syt finansowa zmusiła nas do tego! obydwoje jesteśmy po studiach, chcieliśmy wspólnie zarobić na jakiś start. i oboje ciężko pracowaliśmy! Przyjechaliśmy tam zarobić a w rezultacie musieliśmy się użerac z nimi - nie mieliśmy możliwości zmiany mieszkania ponieważ mieszkaliśmy w domku szefa i gdybyśmy się przenieśli on zerwałby z nami kontrakt więc zmuszeni byliśmy znosić ich przez całe 2 lata! i tak było za każdym razem- w domu robili imprezy- spaliśmy a oni o 3 w nocy wchodzili do naszego pokoju i krzyczeli! masakra...:( nerwowo juz nie wytrzymywałam a mój facet spokojnie próbował z nimi rozmawiać!.nie chodzi mi o to że miał skakć do nich z pięściami ale na listość boską mogł być bardziej stanowczy!!!! Ile ja tam znioslam, ile łez wylałam...gdyby on był inny wiem że inni tez by czuli respekt do niego i zwyczajnie niekt sytuacje by się nie zdarzyły. Mam mu za złe własnie to że jest do tej pory multum takich syt gdzie on odpuszcza wymięka bo nie warto...w rezultacie nie czuję się bezpieczna przy nim bo sama muszę walczyć i brać sprawy w swoje ręce! Chcę żeby był bardziej stanowczy i męski bo teraz nie czuję sie pewnie przy nim
. On wie o tym bo nie raz już rozmawialiśmy, tłumaczyłam mu...ale to nic nie zmienia. on twierdzi że wie o tym, że chciałby się zmienić ale ma jakąś blokadę...ręce mi opadają, może to ze mną jest coś nie tak? MI jak coś nie odpowiada nie ważne czy jest to facet czy dziewczyna poprostu mówię o tym, nie pozwalam sobie innym wychodzić na głowę a tym bardziej mieszać się do naszego związku. jestem stanowcza i nienawidzę chamstwa, kłamstwa i fałszerstwa czy to coś złego?W domu zawsze mogę liczyć na mojego ojca, wiem że zawsze stanie w mojej obronie właśnie jest on konkretnym silnym facetem przy którym czuję sie bezpiecznie, być może ja patrze na swojego partnera przez pryzmat swojego ojca? Ale czy mam prawo żądać od niego żeby się zmienił,?bo przecież on akceptuje mnie taką jaką jestem- a nie mam lekkiego charakteru ... i właśnie pozatym jego sposób bycia mi odpowiada ale niestety z tym problemem nie umiem sobie poradzić, normalnie rozwala mnie np nie jeździmy wooogóle na imprezy bo on nie lubi masówek, pozatym tam kręcą się podejrzane typy - których on jako facet się obawia - bo akurat zaraz oni go zaczepią! śmieszne ale prawdziwe i jest tego dziewczyny cały multum
Czy ja jestem jakaś dziwna czy co? Jak Waszym zdaniem powinien w takich syt zachować się facet? Boje się że własnie przez coś takiego ja tracę do niego szacunek...:( kocham go i to jest najgorsze bo mam wrażenie że w tym związku to ja noszę spodnie...
czy ja wymagam może zbyt wiele, czy wyolbrzymiam? doradźcie mi co ja mam robić?