netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

16 odpowiedzi21 190 wyświetleńzałożony przez myszka_, 03.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Cześć dziewczyny jestem tu nowa.... i trafiłam do Was przez przypadek.
Mam bardzo poważny problem.... i nie umiem sobie z nim sama poradzić, mam ostatnią nadzieję w Was kobitki. Przeczytajcie i napiszcie szczerze co o tym myślicie.
Jestem z facetem od 3 lat. Nasza przyjaźń przerodziła sie z czasem w miłość. Długo zabiegał o moje względy, bo sama byłam po ciężkim związku i przejściach i przestałam wierzyć w udany związek. Sprawa wygląda następująco mój facet ogólnie jest super. Co najważniejsze jest moim przyjacielem i w każdej sytuacji mogę na niego liczyć co jest dla mnie naprawdę istotne, ponieważ we wcześniejszych związkach zawsze brakowało mi tego. Jest cierpliwy, wyrozumiały i opanowany. natomiast ja jestem bardziej porywcza, rozrywkowa itp Więc mogło by się wydawać ze na wzajem się uzupełniamy- tak do tej pory myślałam. Znamy się bardzo dobrze jak na 3 letni staż- bo przez  większość czasu mieszkaliśmy wspólnie- pracowaliśmy razem za granicą. Jak w temacie- kocham go ale zaczęłam mieć poważne wątpliwości co do przyszłości naszego związku ponieważ mój facet jest jakby to ująć.... zbyt  ,,miękki ''w niektórych sytuacjach. Może podam kilka przykładów- mieszkaliśmy razem w anglii przez 2 lata niestety trafiliśmy tam na podłych ludzi, jeden gość potrafił znęcać się psychicznie nade mną konkretnie facet jego siostry.... i ona później też sad a ja zostałam z tym praktycznie sama, bo on poprostu wymiękł. Owszem rozmawiał z siostrą ale kończyło sie na tym że ona w rezultacie powodowała w nim poczucie winy. Jej gość- wyjątkowo chamski i wredny typ potrafił napity wyzywać mnie, albo rzucal do mnie jakieś zboczone hasła i czasem robił to przy moim gościu a on nic...zero reakci itp sad sama musiałam się bronić  a mój facet zamiast mu się postawić to próbował załagodzić syt. Wróciliśmy do polski, okazało się że jego siostra naopowiadała jego rodzicom jakieś wyssane z palca historie na mój temat! sad jego rodzice a szczególnie matka zaczęła te historie rozpowiadać po sąsiadach i znajomych....choć nie było w tym ani grama prawdy! doszło to do moich rodziców, było mi tak wstyd!  poczułam się poniżona . Mój facet zrobił awanturę w domu dopiero jak widział, że jestem już całkowicie załamana.... oczywiście jego matka wszsytkiego sie wyparła i powiedziała ze to są jakieś nasze wymysły...Powiedziałam mu że nie chce mieć już nic wspólnego z jego rodziną. on to rozumie i niby jest po mojej stronie...ale nie ufam mu do końca Mieszkamy teraz w polsce ja u swoich rodziców on u swoich, ma jeszcze jedną siostrę z która od początku lubiłyśmy się i miłayśmy z sobą swietny kontakt itp a teraz po tym wszystkim ona też się odemnie odwróciła na podstawie tych pustych i kłamliwych pomówień. Wyjechaliśmy razem do anglii bo syt finansowa zmusiła nas do tego! obydwoje jesteśmy po studiach, chcieliśmy wspólnie zarobić na jakiś start. i oboje ciężko pracowaliśmy! Przyjechaliśmy tam zarobić a w rezultacie musieliśmy się użerac z nimi - nie mieliśmy możliwości zmiany mieszkania ponieważ mieszkaliśmy w domku szefa i gdybyśmy się przenieśli on zerwałby z nami kontrakt więc zmuszeni byliśmy znosić ich przez całe 2 lata! i tak było za każdym razem- w domu robili imprezy- spaliśmy a oni o 3 w nocy wchodzili do naszego pokoju i krzyczeli! masakra...:( nerwowo juz nie wytrzymywałam a mój facet spokojnie próbował z nimi rozmawiać!.nie chodzi mi o to że miał skakć do nich z pięściami ale na listość boską mogł być bardziej stanowczy!!!! Ile ja tam znioslam, ile łez wylałam...gdyby on był inny wiem że inni tez by czuli respekt do niego i zwyczajnie  niekt sytuacje by się nie zdarzyły. Mam mu za złe własnie to  że jest do tej pory multum takich syt gdzie on odpuszcza wymięka bo nie warto...w rezultacie nie czuję się bezpieczna przy nim bo sama muszę walczyć i brać  sprawy w swoje ręce! Chcę żeby był bardziej stanowczy i męski bo teraz nie czuję sie pewnie przy nim sad. On wie o tym bo nie raz już rozmawialiśmy, tłumaczyłam mu...ale to nic nie zmienia. on twierdzi że wie o tym, że chciałby się zmienić ale ma jakąś blokadę...ręce mi opadają, może to ze mną jest coś nie tak? MI jak coś nie odpowiada nie ważne czy jest to facet czy dziewczyna poprostu mówię o tym, nie pozwalam sobie innym wychodzić na głowę a tym bardziej mieszać się do naszego związku. jestem stanowcza i  nienawidzę chamstwa, kłamstwa i fałszerstwa czy to coś złego?W domu zawsze mogę liczyć na mojego ojca, wiem że zawsze stanie w mojej obronie właśnie jest on konkretnym silnym facetem przy którym czuję sie bezpiecznie, być może ja patrze na swojego partnera przez pryzmat swojego ojca? Ale czy mam prawo żądać od niego żeby się zmienił,?bo przecież on akceptuje mnie taką jaką jestem- a nie mam lekkiego charakteru ... i właśnie pozatym jego sposób bycia  mi odpowiada ale niestety z tym problemem nie umiem sobie poradzić, normalnie rozwala mnie np nie jeździmy wooogóle na imprezy bo on nie lubi masówek, pozatym tam kręcą się podejrzane typy - których on jako facet się obawia - bo akurat zaraz oni go zaczepią! śmieszne ale prawdziwe i jest tego dziewczyny cały multum sad
Czy ja jestem jakaś dziwna czy co? Jak Waszym zdaniem powinien w takich syt zachować się facet? Boje się że własnie przez coś takiego ja tracę do niego szacunek...:( kocham go i to jest najgorsze bo mam wrażenie że w tym związku to ja noszę spodnie...

czy ja wymagam może zbyt wiele, czy wyolbrzymiam? doradźcie mi co ja mam robić?

2

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Dziwne jest to ze jakos wszyscy przeciwko Wam. Zrywa sie jeden kontrakt i bierze kolejny.
Jeśli chodzi o niego - żądać zmiany nie mozesz. Zaproponuj mu żeby zaczął uprawiać sport.

3

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

no i jak w domu...mam tak samo, tyle ze taki chlopak jest moim mezem od 2lat, jest taka ciotka no i co zrobisz-nic!
ma bardzo meski zawod (jest blacharzem i kocha samochody) uwielbia sie nimi zajmowac, ejst facchowcem w tej dziedzinie, ludzi jego podziwjaja za wiedze i za to ze zawsze pomoze zrobi wszystko i wszedzie
ale poza tym to nie ma zdania, wszystko ja robie ja wyboeram ja decyduje...
i mysle ze problem tkwi w nas, bo okonkretny facet z nami babami by nie wytrzymal, ja widze ze mam mocny charakter i moze temu jestesmy razem bo ja robie za afceta:P
pewnie ze mi brakuje zeby czasem mnie obronil czy cos takiego, al eon taki nie jest i przykro mi przychodzi tylko to zaakceptowac, tak jak piszesz nie jestes aniolem i on ciebei akceptuje.
masz racje ze sie obawiasz co to dalej bedzie...u mnei to tez duzy problem jak zyc  ztaka ciotka...u nas to si eprzezucilo na sex i jest bardzo slaby bo on nawet w lozku nie umie byc konkretnym facetam i podjemowac decyzje czy konkretne czyny-masakra!!!!!!!!!!

co do ojca, tez o tym myslalam ze tak jest ze patrzy sie na ojca i szuka sie kogos podobnego, tak jak ty mam tate dobrze zbudowanego, zdecydowanego, meskiego, ktory zawsze wiem ze mnei obroni i czuje sie bezpiecznie, i wiem ze takiego meza bym chciala, ale mi nie wyszedl:P jest zupelnie inny ale uwazam ze po to wybiera sie takiego factea zeby go juz nie zmieniac, albo szukac innego ktory bedzie odpowiadal chco trzeba pamietac ze kazdy ma wady tylko kwestia CZY TE WADY SA DO ZAAKCEPTOWANIA a odpowiedzi na to pytanie szukaj juz  wsobie
powodzenia

4

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

ja tez znam taką ciote,nawet postawic sie nie umie,nawet walczyc o swoje,coz,ja go nie wybierałam bo rodziny sie nie wybiera

5

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Widzisz w związku w pewnych sprawach powinno się więcej rozmawiać. Uczucia nie powinny wpływać na to czy facet jest "męski" czy nie, bo dla mnie to np. nie jest wyznacznik. Powiem Ci jeszcze coś. Taka sytuacja może mieć podłoże psychologiczne. Znasz na 100% jego stosunki z rodzicami? Uwierz mi, że mój męski facet też mnie nie bronił przed zaczepkami ze strony pewnych konkretnych osób, z kilku powodów, a główny to właśnie stosunek z tymi osobami. Nie będę ani sugerować, ani opowiadać o swoich przypadkach, bo nie w tym rzecz, ale jeżeli rozważasz rozstanie przez coś, czego być mo
że nie rozumiesz i nie jesteś w stanie zrozumieć, to nie za dobrze świadczy też o Tobie.
Bo w związku powinnaś być "na dobre i na złe".

On Cię kocha. Ty jego też. Pomóż mu w czymś, co go gnębi i jest bardzo trudną sytuacją. Są osoby, które po prostu nie potrafią i nie zrobią tego, nie sprzeciwią się ze względów czysto psychicznych. Ja z taką sytuacją walę prawie całe moje życie.

6

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Dziękuję za odpowiedzi...co do odp alaclaudie nie jest do końca tak ja myślisz. Gdybyśmy zerwali kontrakt nie mielibyśmy powrotu... a to że tak wiele osób jest przeciwko nam...tak to prawda i z boku może być dziwne. Na początku tak nie było, zaczęło się właśnie od chwili naszego przyjazdu do anglii i namieszał w naszych relacjach facet jego siostry...i tak się koło potoczyło to długa historia i nie chcę w tej chwili tego drążyć bo to jest zbyt ciężki temat.
Karo masz sporo racji w tym co piszesz... byłabym głupia gdybym skończyła z nim z takiego powodu, dlatego szukam jakiegoś sposobu bo sama się zwyczajnie pogubiłam. Co do blokady to faktycznie przeżył w dzieciństwie horror znęcania się ze strony wujka nad jego babcią. on był wówczas mały i nie mógł nic zrobić, był zastraszany itp i tez myślę że ta syt wywarła na jego psychice jakiś wpływ bo widzę do tej pory jak unika takich tematów  i sytuacji. Tylko jak ja mam mu pomóc>?

7

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

HEJ  mam podobny problem moj facet tez jest malo meski....tez uwaza ze na impreze nie bo on nie lubi bla bla bla i tak w kolko . tez mi sie wydaje ze w tym zwiazku ja nosze spodnie....


wydaje mi sie ze oni sie juz nie zmienia....a problem jest bo ja go naprawde kocham tak jak ty...

8

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Myszko czy on chce się zmienić? czy dobrze mu sie siedzi w skorupce?
Moze isc na rozmowe do psychologa - rozpracować demony przeszłości. Moze zacząć uprawiać sport żeby nabrać odwagi i zadowolenia z możliwości swojego organizmu. Ty możesz go komplementować i często pytać o zdanie.
Co do pracy- podtrzymuję swoje zdanie.

9

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Ja mam podobnie, może nie tak samo. W sumie to jeszcze dobrze się nie znamy. Nie lubię jak facet nie ma własnego zdania na różne tematy. Nie chodzi mi o jakąś wiedzę z kosmosu. Tylko zwyczajnie na pytanie np: Na kogo zagłosujesz w wyborach? Odpowiada: "Nie wiem" Dobija mnie. Spotykam się z takim facetem, jeszcze nie jesteśmy razem, ale chciałabym aby do tego doszło. Tylko martwi mnie to, bo ja bardzo lubię podyskutować sobie na różne tematy. W sumie gdy się spotkamy to mamy o czym rozmawiać. Zazwyczaj to ja proponuję miejsce do którego moglibyśmy gdzieś pójść. Gdy jego zapytam co będziemy robić, odp: "nie wiem, nie mam pomysłu."

Na imprezy także raczej nie chodzi. To akurat mi nie przeszkadza, ja czasami lubię gdzieś wyjść, ale nie często. Na szczęście potrafi zareagować w różnych sytuacjach, w których facet powinien coś powiedzieć. Np kiedyś zaczepił nas pijak gdy siedzieliśmy na ławce. To powiedział mu delikatnie aby dał spokój. Raz też mieliśmy dostać mandat (w sumie śmieszna to była sytuacja, bo strażnik graniczny tylko nas straszył;), ale także się odezwał, nie dostaliśmy mandatu. Jeżeli o to chodzi to jest w miarę ok.

Niestety nie potrafi do mnie zagadać. Gdy się spotkamy jest super, jest troskliwy, nie przekracza pewnych granic. Niestety, gdy wrócimy do domu potrafi nawet przez dwa dni nic nie napisać, nie zadzwonić. Gdy się zapytam dlaczego tak robi odp, że nie wie jak zacząć rozmowę i że lubi czasami pobyć w samotności. Przeszkadza mi to trochę ale znoszę tą sytuację, bo poza tym jest fantastyczny. Tylko to dopiero jest początek...

10

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

uf... normalnie odetchnełam z ulgą... na szczeście ja mam inaczej... moj facet jest meski i wygadany... moze nie wielki i super zbudowany ale zawsze by mnie bronil... przynajmniej próbowal... słowem napewno smile
ale uwierzcie mi ze z takimi ludzmi tez ciezko sie żyje tongue
nie wiem co lepsze czy ciepła klucha w domu czy wygadany bojownik smile
kiedys miałam chłopaka ktory przepraszal mnie za wszytsko nawet jak moja wina... wolałam poślubić wrednego tongue
kto co lubi smile
pozdrawiam

11

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

co gorsze? pewnie taki po środku byłby idealny... ale ideał nie istnieje...ehh  wiem bo sama nie jestem idealna. Ale czasem chciałabym w nim poczuć tą stanowczość, czasem jak się kłócimy chciałabym żeby tupnął nogą i się zwyczajnie sprzeciwił... a nie zgadzał się lub wiecznie mi ustępował ot tak dla świętego spokoju i przez takie zachowanie jego mam wrażenie że on nie jest do końca szczery tzn wiele razy przyłapałam go że jedno myślał-co innego robił boję się że np mi przytakuje i zgadza się z tym co ja mówię a w głębi duszy myśli co innego itp. On strasznie jest podatny również na wpływ innych osób i do tego strasznie naiwny...a jest dorosłym facetem przecież. Wieeem napiszecie żebym z nim rozmawiała, otóż nic innego nie robię, tylko ciągle wałkuję ten temat, próbuje dotrzeć do niego, wytłumaczyć ale czasem już brak mi cierpliwości bo co mam go zaprogramować jak maszynę- on się nie zmieni....musiałby się chyba zdarzyć cud!Boję się że kiedyś ktoś właśnie wykorzysta tą jego naiwność i tą niemoc postawienia się w określonych syt przeciwko niemu, bo z reguły tacy ludzie dostają w życiu najbardziej po tyłku. Aaaa.... mam dosyć na dzisiaj sad

12

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

on sie nie zmieni teraz to twoj wybor czy to zaakceptujesz, pamietaj ze sa i plusy takiej sytulacji:)
co ni epowiesz to jest ok
co nie zechcesz to masz
klutni nie ma bo on i tak przytaknie
wiem ze to nie zawsze fajne i wygodne al etak jak napisalas idealu nie ma!
jemu moze tez nei jest dobrze ze jest taki a nie inny tyle ze on nie umie sie zmienic
i tak bedziesz zyla za niego i siebie, za jakis czas dojdza jeszcze dzieci i tak bedziesz miala pod opieka dzieci i meza ktory bedzie tak saomo bezbronny jak dzieci, i bedziesz tak latami ich bronila walczyla....az sie wypalisz
nie zycze ci tego, ale facet to powinen byc facet, powinien dawac wsparcie i bezpieczenstwo, jak mozna zyc z kims przy kim nie jest sie bezpiecznym?

13 Ostatnio edytowany przez kitka/anitka (2010-08-05 15:12:52)

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

? musisz sama odpowiedzieć sobie na pytanie czy tak naprawdę chcesz być z nim? miłość to uczucie piękne ale to także wyzwanie i odpowiedzialność za drugą polówkę. A gdyby on zamiast tego że jest mało męski, nagle zachorował? i co wtedy byś zrobiła? taki prosty przykład a daje wiele do myślenia.
Miłość to wyzwanie i uwierz mi żaden związek nie jest usłany różami... są faceci tyrani- damski bokser, albo tacy co w kółko zdradzają- lovelaski, są też tacy co mają wszystko w tyłku, duże dzieci- zero odpowiedzialności są i tacy co mają mało do powiedzenia-ciepłe kluski a posiadają takie cechy za które inne kobiety oddałyby wszystko właśnie za ten spokój i poczucie stabilizacji. IDEAŁ nie istnieje niestety...i to dobrze bo my kobitki i tak byśmy narzekały chociażbyśmy miały faceta ze złota- tak juz nasza poplątana natura smile
Dużo komplementów, doceń to co w nim najlepsze, sama go znasz najlepiej, nie pójdzie na imprezę? -to rozkręć go- jesteś szalona masz potencjał- dasz radę wink np. weż go na zakupy niech on sam decyduje w co się ubierze itp działaj kobitko ważne że masz w nim przyjaciela i że normalnie się dogadujecie! hey! powodzenia! smile

14

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Kobietki jak któraś tu jeszcze zagląda i jest w temacie, to proszę o kontakt...:(

15

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Witajcie,
Jestem tutaj pierwszy raz, a znalazłam się tutaj bo szukałam przyczyny swoich problemów z moim chłopakiem, które są niestety bardzo podobne do Waszych. A może i na szczęście, bo widzę, że nie jestem sama i mogę mieć w Was oparcie. A Wasze wypowiedzi już mnie uspokoiły i uświadomiły wiele. No więc mój chłopak jest mięczakiem. Przynajmniej w moich oczach. Jesteśmy ze sobą około roku. Ja mam 25 lat, mój chłopak 27. Sytuacja prawie identyczna jak w Waszych wypowiedziach - zero inicjatywy, zaproszenia gdzieś, impreza to juz w ogole. Jeśli gdiześ idziemy to tylko z mojej inicjatywy. Jeszcze najlepiej, żebym sama bilety do kina kupiła. Co prawda to on o mnie zabiegał i z początku potrafił zaprosić mnie gdzieś ze dwa razy. Kochamy się, ja teoretycznie wiem, że on jest bardzo dobrym człowiekiem. Ale nie czuję w nim faceta. Z jednej strony wiem, ze obroniłby mnie jeśli ktoś atakowałby mnie bezpośrednio. Tego jestem pewna, mam w nim wsparcie, jeśli ja jestem w ciężkiej sytuacji, jestem podłamana, to on potrafi mnie pocieszyć i znaleźć rozwiązanie. Ale czasem irytuje mnie taką swoją nieporadnością. Brakiem jakiejkolwiek inicjatywy. Pracuje w jednym miejscu kilka lat- praca jak dla mnie- dla studenta chcącego dorobić. Jak się poznaliśmy to dzięki moim namowom zaczął pracę w innym miejscu dodatkowo, więc teraz pracuje w dwóch miejscach na pół etatu - więc nadal jest to takie.. za przeproszeniem sranie. Ma wyższe wykształcenie, uważam, że na jego wiek, powinien dążyć do czegoś lepszego, zeby lepiej zarabiać, jeśli chce zakładać rodzinę. To ja planuję nasze wspólne życie, mobilizuję go do szukania innej pracy. Mam czasem wrażenie, ze on będzie czuł we mnie filar i oparcie, a nie odwrotnie. A najgorsze jest to, ze ja nie mam do niego szacunku. Tracę ten szacunek i przeraża mnie to. Robię mu awantury i sceny, obrażam się jak jakaś nastolatka o bzdury. A wiem, ze on sie przejmuje, on wtedy patrzy na mnie mętnymi oczami, ze mam ochotę nim potrząsnąć czasem. Sama jestem przerażona i zdziwiona swoimi reakcjami. Bo do póki się nie znaliśmy uważałam się, i byłam postrzegana przez innych jako bardzo spokojna osoba. Boję się, ze racjonalnie ten nasz związek moze nie mieć przyszłości. Ja się często muszę powstrzymywać, zeby jemu nie nawymyślać, żeby mój chłopak w końcu do mnie się nie zniechęcił. Bo nie chcę tak naprawdę go stracić. On ma problemy natury psychicznej - jestem tego pewna. Był bity przez ojca w dzieciństwie. On jest oazą spokoju, a mnie to irytuje tak, że wybucham. A potem bardzo tego żałuje. To jest jakieś błędne koło. Mój ojciec był bardzo impulsywny, miał charakter choleryka, dlatego ja podświadomie pragnę spokojnego mężczyzny, ale z kolei boję się, ze on nie będzie potrafił udźwignąć ciężaru życia, dzieci itd. To ja się stanę facetem , a nie będe miała oparcia w mężczyźnie. Mój chłopak twierdzi, ze to ze mną jest coś nie tak, ze jestem agresywna. Bo on przeciez nic złego mnie nie robi i jest taki dla mnie dobry. Czasem rzygam tą jego dobrocią..! Uważam, że jest to problem i potrzebuejmy pomocy psychologa... Ale nie wiem, czy coś moze zmienić nasze charaktery... A nie wiem, ile jestem w stanie tolerować coś takiego i powstrzymywać się od reakcji.. Najczęściej zgryźliwej. Bywa, że ja narozrabiam, a on mnie później za to przeprasza. Wiem, ze wyrządzam mu ból,bo on przeżywa nasze, a raczej moje "kłótnie".
Przepraszam, ze tak się rozpisałam, ale liczę na Wasze wsparcie smile A już mi lżej, że mogłam się wypowiedzieć smile
Piszecie, ze na takie charaktery dobry wpływ ma uprawianie sportu. Myślę, ze trzeba od teog zacząć. Przyda się nam obojgu, bo mamy prace siedzące. Poradźcie, czy wizyta u psychologa coś nam pomoze, naświetli, pomoże zrozumieć swoje wzajemne zachowania. Bo ja wciąż wychodzę na zołzę, wredną babę, która ma faceta pod pantoflem. A mi z tym wcale nie ejst dobrze.. I czasem mi ręce opadają.. Tym bardziej, że w najbardziej abstrakcyjnych snach, bym nie widziała siebie w związku w takiej roli jaką pełnię teraz... Nawet bardziej dziwi mnie moje wlasne zachowanie niż mojego chłopaka..
Pozdrawiam serdecznie:)

16

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

No to teraz odkopię wątek sprzed 9 lat ale jest dla mnie bardzo interesujący. Nie wiem jak potoczyły losy się związków ale bardzo interesuje mnie to jak  stać się twardszym facetem. Wiem, że ma to związek z dzieciństwem gdy kształtuje się nasz mózg i wczesne sytuacje społeczne jakie doświadczamy. Teraz pytanie jak to zmienić? Tutaj radą jest sport. Cóż... jakoś siłownia w moim wypadku nie wpłynęła na zachowanie chyba, że to powinien być inny sport.
Sam jestem mężczyzną, który pragnie być lepszą wersją siebie tylko często zadaję sobie pytanie "JAK?" i tutaj pojawia się głucha cisza.
Jak stać się bardziej stanowczym mężczyzną?
Jak nie bać się konfrontacji?
Jak nie bać się walczyć o swoje?
Jak zdobyć szacunek u ludzi?

Polecacie jakieś ćwiczenia, kursy, książki, etc? Wiem, że to nie jest praca na jeden wieczór to zmiana na całe życie.

17

Odp: kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

GrowTank nie chciałoby mi się zmieniać dla kogoś w takim kontekście jak jest napisane wyżej. Tzn. oczywiście są cechy charakteru które chyba można by zakwalifikować jako obiektywnie złe, jak np. jest agresywny mąż alkoholik to takie zachowanie powinno być zmienione żeby nie krzywdzić drugiej osoby, ale z tego co widzę powyżej problem ma inną specyfikę, chodzi jakby o to że zupełnie normalny charakter kogoś jest problemem, rozumiem że te dziewczyny (temat jest sprzed wielu lat) mogły chcieć kogoś innego, i w tej sytuacji chyba powinny poznać kogoś kto im bardziej odpowiada, a nie mieć pretensje do dobrych chłopaków i krzywdzić ich. Ja na pewno nie chciałbym zmieniać się na gorsze, być mniej miły, po to żeby mieć większe powodzenie u dziewczyn, z obecnym charakterem jest mi dobrze a innym to odpowiada albo nie. Czy na pewno bycie bardziej stanowczym będzie lepszą wersją Ciebie - zależy czy będziesz wtedy lepiej się czuć, lepiej sobie radzić w życiu. Asertywność na pewno może być przydatna. Konfrontacja moim zdaniem dobrze jeśli jest mądra, bez żadnej agresji fizycznej czy słownej, tylko konstruktywna walka o swoje.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kocham go ale on w moich oczach nie jest prawdziwym FACETEM :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026