netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

41 odpowiedzi5 984 wyświetleniazałożony przez Catwoman, 31.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Pozwólcie, że zacytuję najpierw Wikipedię:

"Generacja Y ? pokolenie wyżu demograficznego z lat 1980-1995, nazywane jest również "pokoleniem Milenium", "następną generacją" oraz "pokoleniem klapek i iPodów". Po raz pierwszy nazwa ta pojawiła się w 1993 roku, w magazynie "AD Age".

Cechy charakterystyczne przedstawicieli Generacji Y:

    Aktywnie i w każdej dziedzinie życia korzystają z technologii i mediów cyfrowych.
    Żyją w "globalnej wiosce" dzięki dostępowi do internetu mają znajomości na całym świecie.
    Cechuje ich duża pewność siebie.
    Często dłużej mieszkają razem z rodzicami, opóźniając przejście w dorosłość.
    Ważniejsza staje się dla nich jakość życia i doświadczenia życiowe, niż posiadanie.
    Są dobrze wykształceni i gotowi dalej się rozwijać.
    Są tolerancyjni i otwarci na to, co inne.
    Nie pamiętają czasów PRL-u. Są pokoleniem "nieskażonym" komunizmem.

Pokolenie Y w pracy
Chcą pracować, ale nie całe życie - myślą o przyszłości na emeryturze, planują długoterminowo, chętnie zakładają własny biznes.
Nie jest dla nich istotna stabilna praca na dłuższy czas, często uważani są za nielojalnych pracowników.
Sporą uwagę przywiązują do życia prywatnego, oczekując dużej swobody i elastycznego czasu pracy.
Mają duży apetyt na życie i nie chcą się ograniczać - praca nie może ich ograniczać.
Przełożonych traktują jak równych sobie pracowników, ale z szerszymi kompetencjami.
Oczekują od pracodawcy wyznaczania celów i kontroli, prowadzenia "za rękę".
Są świetnie przygotowani do pracy w realiach wolnego rynku i globalizacji.
Dobrze rozwiązują częste problemy, ale słabiej radzą sobie z niestandardowymi.

Zagrożenia i kontrowersje
- Technologia, z której tak aktywnie korzystają, pozostawia im mało czasu na myślenie autonomiczne i wyrobienie sobie własnych poglądów,
- Dochodzi do stopniowej alienacji pokoleniowej - nie kontaktują się niemal wcale z przedstawicielami poprzednich pokoleń (nie licząc rodziców),
- Nie szukają autorytetów, żyjąc w przekonaniu, że "wszystko jest w ich rękach i nikt nie może im nic narzucić.
- Uważają, że jeśli czegoś nie ma w sieci, to taka rzecz nie istnieje - ogranicza to ich zdolność rozwiązywania problemów.
- Nauczeni biegłego posługiwania się klawiaturą, zapominają jak się pisze ręcznie
- Często są zbyt pewni siebie i niecierpliwi, muszą się dopiero uczyć odpowiedzialności za swoje czyny


Moim zdaniem. Wg definicji, zaliczam się do pokolenia Y, jednak uważam, że jest wielka przepaść między ludźmi urodzonymi w roku np. 1980-1982 a około roku 1990 i później.
Zarówno ja jak i mój mąż, znajomi - równolatki pamiętamy czasy komuny; kończącej się bo kończącej, ale pamiętamy. Pamiętamy każdą nowinkę techniczną, oraz kolory z Ameryki pojawiające się dopiero w szarych dotąd sklepach.
Pamiętamy również czasy bez komputera, telefonów komórkowych a nawet zwykłych telefonów! Radziliśmy sobie świetnie z umawianiem się smile

Ale.... nie napiszę wszystkiego w pierwszym poście.
Czekam na Wasze refleksje, spostrzeżenia smile

2

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Szczerze, nie słyszałam o "pokoleniu Y". Słyszałam jednak trochę o pokoleniu nowej generacji - czyli wychodzi na to samo, tylko nazwa inna smile Masz rację, że urodzeni w latach 1980 - 1985 (mniej więcej), a ci po 1989 różnią się od siebie, dlatego ciężko wrzucić to do jednego worka, do jednego pokolenia. Ja urodziłam się po 1989 roku, a więc nie mam prawa pamiętać niczego, co związane było w PRL-em, komuną, kartkami w sklepach, brakiem towaru na półkach, jednym telefonem na całą wieś, listami z Ameryki dochodzącymi po miesiącu itd. Pokolenie "łatwego życia", jak też słyszałam.

3

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Owszem czytałam o tym parę artykułów, ale dla mnie te wszystkie teorie są jednak lekko przesadzone. Cechy wspólne całego pokolenia? Tak, jasne. Jedyne co jest wspólne to czynniki zewnętrzne. Aktywnie korzystają z technologii? Bo to XXI wiek, to jak mają nie korzystać.

PS Narodowcy też sa z pokolenia Y big_smile

4

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Najpierw słuchałam, a potem czytałam artykuł pt."Pokolenie Y wkracza w dorosłość" i.... szczerze się uśmiałam smile Dlaczego? Bo pisze m.in. że pokolenie Y będzie dyktować warunki w miejscu pracy, że nie będą się godzić na nadgodziny i poświęcania wszystkiego dla pracy big_smile .... i śmieję się dlatego, bo jeśli moi znajomi to pokolenie Y (roczniki 1980-1985) to są dokładnym zaprzeczeniem, tych słów smile Pokolenie Y będzie mogło dyktować warunki, ale jak sobie własną firmę otworzy jeden z  drugim big_smile Akurat ludzie, którzy mi na myśl przychodzą, mają kredyty na 30 lat i nie dość, że warunków szefowi dyktować nie mogą i fochów strzelać też nie mogą, to jeszcze są nijako więźniami swojej firmy; bo kredyt, bo dziecko = wydatki.
W obecnej dobie, gdy bezrobocie jest dość duże, frazesy o pokoleniu Y można sobie wsadzić....

No, chyba, że mówimy o pokoleniu Y urodzonym po roku 1990! Oni jeszcze drogi kariery nie rozpoczęli, wszystko przed nimi. Kto wie, może zmienią Polskę nie do poznania.

5

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Oj, nie liczyłabym na pokolenie + 1990 big_smile hehe. Oczywiście można mieć taką nadzieję smile Ale tutaj racja, że warunków w pracy dyktować nikt nigdy szefowi nie będzie, z technologi korzysta się więcej. Pokolenie Y, to po prostu pokolenie urodzone w dobie odradzającej się na nowo Polsce, czy w tej "lepszej".

6

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?
Nemezys napisał/a:

Oj, nie liczyłabym na pokolenie + 1990 big_smile hehe.

A dlaczego? Mogłabyś tę myśl rozwinąć?

7

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Może dlatego:
"- To nie jest pokolenie, które oddałoby życie za ojczyznę. To pokolenie, które nie ma ochoty brać na siebie odpowiedzialności za kolejne pokolenia, czyli traci apetyt na posiadanie dzieci - mówi prof. Janusz Czapiński, socjolog, o pokoleniu Y."

8

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Byłam dzieckiem, ale doskonale pamiętam czasy komunizmu, potem strajki, stan wojenny, kartki, kolejki, brak towarów na półkach. Mimo tego zastanawiam się jak można było żyć bez komputera, Internetu, telefonu komórkowego, a jednak przecież żyliśmy, radząc sobie przy tym doskonale. Człowiek musiał przy tym wykazywać się operatywnością, we wszystko co robił bardziej się zaangażować, za to dziś wiele rzeczy podanych jest na tacy. Moi rodzice mieli jednak pewną pracę, zapewniony byt i środki do życia, dziś o to trzeba zawalczyć, ale też pracę bardziej się szanuje, nie jest już tak, że cokolwiek należy nam się z automatu.

Zazdroszczę pokoleniu Y tych możliwości, które mają, ja niestety byłam dzieckiem przełomu - nie zdążyłam wykształcić się za czasów komuny, a nowa rzeczywistość dopiero się tworzyła, wielu rzeczy zresztą nie zdążyłam, a dziś na pewno jest mi trudniej niż młodym ludziom, dla których dzisiejsza rzeczywistość jest tą, w której wyrastali, którą znają, w której doskonale wiedzą jak się odnaleźć i obrócić. Oczywiście wiele tu zależy od konkretnego człowieka, ale młoda, rozsądna i poważnie podchodząca do życia osoba ma warunki i możliwości, o których my mogliśmy tylko marzyć.

9

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Ja się ogromnie cieszę, że byłam dzieckiem przełomu smile To znaczy: pamiętam czasy komuny, w sumie chyba już jako ostatni rocznik (jeden z ostatnich) i pamiętam te zmiany, które następowały gdy komunizm obalono. Wiem, co to znaczy świat bez telefonu komórkowego i Internetu, wiem też, co znaczy z smile

10

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Cat, ja po prostu jestem zachłanna, bo z jednej strony cieszy mnie, że to wszystko zdążyłam poznać i pamiętam, ale z drugiej kiedy patrzę na mojego syna, to widzę, że to jest zupełnie inny świat, świat pełen możliwości. Mało tego, to jest dla nich bardzo naturalne, za to my musieliśmy się przestawiać na zupełnie inną rzeczywistość, co nie zawsze okazywało się łatwe. W związku z tym, że wszystko się dopiero tworzyło, popełniłam kilka błędów, których dziś nie popełniłabym - wcale nie dlatego, że jestem dojrzalsza i mam większą świadomość, ale dlatego, że dziś nasza rzeczywistość jest już ukształtowana, więc to co nam się dopiero wydawało, dziś już jest - ja byłam tym rocznikiem, który musiał błądzić i niejako szukać jeszcze po omacku.

11

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

A ja właśnie trochę zazdroszczę tego, że wiecie jak wygląda świat bez komputera, internetu i telefonu. Ja tego nie pamiętam. Ale za to cieszę się, że jestem jednym z ostatnich roczników dzieci, które bawiły się razem na podwórku, a nie przed komputerem, bo jeszcze nie było to tak rozpowszechnione...

Luc, jest właśnie tak jak zacytowała Catwoman - wydaje mi się, że moje pokolenie w razie czego nie stanęłoby w obronie ojczyzny... wyjechałoby za granicę. Nie wiem, tak mi się wydaje...

12

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

To znaczy ja podejrzewam, że moje pokolenie też by wyjechało big_smile Nikt po prostu nie widzi sensu....
Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem i były kolejne wybory, to ludzie naprawdę MIELI NADZIEJĘ na lepsze zmiany. Nie patrzyli z trwogą w przyszłość. Potem się to jakoś.... rozmyło i zmieniło całkowicie.

13

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

No to fakt. Ale nigdy tego nie zrozumiem. Była komuna - ludzie teraz mówią, że to były straszne czasy reżimu. Ale mimo tego każdy chciał w Polsce zostać, każdy chciał tworzyć jakąś społeczność polską... Była praca. A teraz niby takie lepsze czasy nastały, a ciągle jakieś problemy w tym naszym kraju...

14

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Nooo ludzie wtedy też wyjeżdżali-i to masowo; do Stanów, Niemiec, do Australii. Oczywiście nie było to tak proste jak teraz (tzn. teraz to kwestia kasy).

Naszła mnie taka refleksja gdy kilka dni temu byłam w pubie, gdzie zaczęła się schodzić sama młodzież; wiek licealny, mieli tak na oko 17-19 lat, ewentualnie jakieś jednostki 20.
Wszyscy ubrani kolorowo; dziewczyny to głównie styl "szafiarki"; jakby kalką odrysować z modną teraz 'żarówką' na czubku głowy:) Chłopcy....tu była prawdziwa rewia mody; od rurek, poprzez workowate spodnie, trampki tudzież eleganckie buty.....po dziadku. Duże, zielone, plastykowe okulary, inni (18-latkowie) broda, wąsy jednym słowem zapuszczeni + czarne okulary + kapelusz.
Lubię patrzeć na to, jak ludzie są sobą, jak są oryginalni, chociaż tutaj raczej rządziła - nietania zresztą - moda. Uśmialiśmy się z mężem, że ci młodzi więcej kasy od nas mają big_smile
To była sobota wieczór- czas, wydawało by się: świąteczny. A tu pub pełen nastolatków, których nikt do pracy w domu, przy krojeniu sałatki nie zagania smile

15

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Znam tylko pokolenie "L", czyli leniwych, tych którzy teraz wchodzą w wiek pracujący. Kojarza mi się z osobami, które świetnie głaszczą smartfona, ale inżynier nie potrafi czytać rysunków a w obsłudze klienta maile przed wysłaniem trzeba sprawdzać, bo on nie rozumie nawet na czym polega jego błąd. Zobaczymy za 10 lat jak to będzie.

16

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Kenobi, czyli ja jestem w tym pokoleniu "L", no i bez przesady wink Bardziej obawiałabym się o młodzież w wieku licealnym i gimnazjalnym (co będzie gdy oni dorosną?). Ortografia leży, bo komputer poprawia, lektury i historia Polski - fatalnie. Mam wrażenie, że tylko modą i nowinkami technologicznymi się interesują... (tak piszę na przykładzie moich kuzynów, bratanka itd.)

17

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Pokolenie leni to chyba mowa o moim, dobiegającym 50-tki i więcej. Pamiętacie to powiedzenie: czy się stoi czy się leży, kasa się należy. Pokolenie komuny, obecnie można je podziwiac w komediach Barei i innych.

Żebyś Ty Kenobi widział jak wtedy wyglądała praca biurowa. Matko jedyna, struganie ołówka godzinami, plotki, kaweczki, ciasta, imieniny. Sekretarki piszące jednym palcem na maszynie. Pamiętam, że oglądałam DO z wpisem w rubryce zawód: dyrektor. To nie bajki, to była prawda.

Zaś moi synowie to właśnie pokolenie luzaków. Ubierają się dokładnie tak jak to opisała Catwoman. Bez FB nie ma dnia. W przeciwieństwie do innych są niezwykle towarzyscy. Coś po rodzicach odziedziczyli. Myśmy spędzali czas w domach kultury, oni podobnie. Zachęcają pozostałych, ale jakoś strasznie opornie to idzie. Lepiej sprawował się trzepak na podwórku. To pokolenie ma problem z otwartością. Narzekają, ale z domu nie wyjdą.

18

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

O! I tu jest pies pogrzebany! Temat, który był poruszany bodajże w wątku "Przyjaźń 30-latek", poruszałam go potem z jedną z koleżanek-Redaktorek i moim mężem smile
A zaczęło się od tego, że mój mąż, jak co roku od lat 30stu zamierza znów zrobić urodziny; dla rodziny i znajomych; zawsze jest co zjeść, grill, nie grill, flaszeczka, pogaduchy. Wszyscy przychodzą chętnie, ale jak "ci wszyscy" mają swoje urodziny urządzić, a wiadomo co to oznacza: ugotooooować, usmażyyyć, upieeeec, kupiiiić, wydać pieniądze- ooo to się nie doczekasz big_smile Zapomnij! Nikt czasu nie ma na urządzanie urodzin!
Mój mąż właśnie sobie to uświadomił.
Potem rozkminiliśmy sprawę na czynniki pierwsze, z tymi spotkaniami w ogóle itd., no i doszliśmy do wniosku, że dziś ludzie nie tyle nie mają czasu, co nie chcą go mieć na spotkanie z tobą. Nie mają widocznie takiej potrzeby, w dobie gdy jest się na okrągło z wiadomościami (FB, gg, sms, e-mail- chociaż to ostatnie to zdecydowanie za długo by czekać).

19

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?
kenobi napisał/a:

(...) ale inżynier nie potrafi czytać rysunków a w obsłudze klienta maile przed wysłaniem trzeba sprawdzać, bo on nie rozumie nawet na czym polega jego błąd. Zobaczymy za 10 lat jak to będzie.

W rozmowach z moim mężem o jego pracy od kilku dni przewija się pojecie ,,pokolenie Y" i on też stwierdza, że dzisiejszy inżynier, a ten, który otrzymywał dyplom 20 lat temu, to dwa zupełnie inne światy i dwa inne dyplomy. I nie chodzi tu oczywiście o postęp i nowe technologie, a o samo podejście do pracy, oczekiwania, a przy tym brak istotnej wiedzy. Sama zresztą słyszę jak podczas rozmów służbowych, które prowadzi z domu, narzeka (i nie tylko on) na młodych pracowników, którym brak chęci, kreatywnego myślenia, umiejętności rozwiązywania problemów. Oni rzeczywiście się szanują, znają swoje obowiązki, ale i prawa, wychodzą z założenia, że praca jest od-do, a potem szybko do domu. To jest specyficzna branża i specyficzne warunki zatrudnienia, tam to się zwyczajnie nie sprawdza, niemniej to co zostało zapisane w umowie jest święte, więc mogą sobie na to pozwalać.

20 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-04-02 19:58:11)

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Wygodniccy. Tacy zawsze istnieli, niezależnie od pokolenia. Nie Ty jedna masz ten problem. Myśmy też za stołówkę robili. Bunt jest kwestią czasu. W końcu dobierzecie sobie znajomych.

Teraz życie przeniosło się do pubów i kawiarni. Z koleżankami też to lubimy. Gorzej z rodziną, obraza będzie, bo nie w domu. Koniec końców i oni przestaną byc wpuszczani za próg, jak nie zaproszą w ramach rewanżu. Myśmy taką ścinę z rodziną przeżyli, trzeba otwarcie walic.

FB jest świetnym narzędziem do dania nauczki. Piszesz, że świetna była zabawa, koleżanka odpisuje: to teraz ja. Imprezę urządzacie w sobie tylko wiadomym miejscu, a reszta nich będzie wkurzona. Albo załapią o co biega, albo niech szukają innych jeleni.

Olinko i to jest to! Może wreszcie ci młodzi inżynierowie nie dadzą sobą pomiatac i gnoic. Tak się pracuje w Holandii, Danii, Szwecji i jeszcze kilku innych krajach. Myśmy zapatrzyli się na system amerykański. Tam śpią w gabinecie na podłodze, bo chcą udowodnic, ze podołają, a nawet przebiją współpracowników. Wyscig szczurów stamtąd przywędrował.

21

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

To samo mówili nauczyciele mojego męża, gdy się spotkali na studiach magisterskich (mój mąż też jest inż.) smile Przede wszystkim psioczą, że jest nowa matura = że nie trzeba już zdawać osobnego egzaminu na studia.
Mój mąż pracuje z inż. takimi....starymi wygami i raczej skłania się ku ich poglądom na pracę, niż pokolenie młodsze. przede wszystkim dokładność, odpowiedzialność.

Jakiś czas temu słyszałam w autobusie rozmowę dwóch nastolatków- mieli lat dokładnie 17, bo wspominali wyprawione właśnie urodziny. I jeden mówi do drugiego:
- Ja za mniej niż trzy tysiące do pracy nie pójdę, zapomnij!

Roześmiałam się w autobusie, no naprawdę nie mogłam się powstrzymać big_smile Marzę, by zobaczyć ich miny za kilka lat- ok. 3 tys. mogą dostać, gdy znów się płace nieco zmienią, ale śmiać się będę, jak to będzie najniższa krajowa lub jedna z najniższych. Szkoda też, że nie zobaczę ich -załóżmy, że nic a nic się nie zmieni- zaraz po studiach marketingu, socjologii czy czegoś-w-tym-stylu na rozmowie kwalifikacyjnej, upierających się, że za 3 tys. na rękę to oni pracować nie będą. I szef może im naskoczyć, o!

22

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Chaber, ja również uważam, że praca powinna być środkiem do celu, a nie celem samym w sobie, bo nie można z powodu pracy zapominać o innych wartościach, przestać żyć i rozwijać swoich pasji oraz nie mieć czasu na to, co naprawdę sprawia nam przyjemność - to jest zwyczajnie chore. Za to na pewno inżynier powinien mieć wiedzą adekwatną do dyplomu, a tu niestety okazuje się, że pan inżynier elektryk nie potrafi wykonać podstawowych pomiarów, nie wspominając już, że nie umie również podeprzeć ich stosownymi obliczeniami. Poza tym brak umiejetności posługiwania się językiem polskim - to już odnoszę do własnej działki, gdzie musieliśmy pisać sporo oficjalnych pism i maili - jest na poziomie żenujacym. Choć z drugiej strony - nie jest to znamienne dla pokolenia Y, bo w każdym tak było, a pewnie i będzie, wszystko bowiem zależy od konkretnego człowieka, za to dziś te wszystkie skrótowce i coraz mniejsza potrzeba samodzielnego posługiwania się słowem pisanym staje się przyczyną zaniku tej umiejętności.

23

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Myślę, że te kolejne pokolenia myślą o swojej edukacji, pracy bardziej międzynarodowo. Nie ma obecnie żadnych granic tak na dobrą sprawę, za wyjątkiem pieniędzy, by studiować czy pracować (nie na zmywaku) zagranicą.

24

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

I tego im zazdroszczę! Dziś świat nie ma granic, liczą się chęci, operatywność, pęd ku wiedzy plus ewentualnie wspomniane pieniądze, a poza tym NIC Cię nie ogranicza.

25 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-04-02 20:39:03)

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Wszystko zależy od wykształcenia tych młodych ludzi. Mój durny szef zwolnił doświadczonego inż, bo zespół chciał odmłodzic. Wyszedł na tym jak Zawadzki na mydle. Z kolei u męża młody wzruszył ramionami i poszedł do konkurencji za dwa razy tyle. Zależy jaką uczelnię kończył, co umie, gdzie odbywał praktyki, dorabiał, ile zna języków. Bratanek męża po automatyce i robotyce nieźle wystartował. Dużo zależy też od regionu i firmy.

Młodzi są przede wszystkim sprytni. Mąż narzeka, bo kombinują jak diabli. Tu coś zerżną, tam dorysują, tu się dopiszą, podglądną, podkradną. Starzy trzęsą portkami przed prezesem, a tych nic nie rusza. Po prostu są pewni, ze jak nie tu to gdzie indziej, ewentualnie za granicą, są młodzi i mobilni. Domu czy mieszkania jeszcze nie kupili, szef może im naskoczyc.

Kobietki, to jakaś zmora, ale moi panowie są strasznymi grafomanami, dysortografia też ich dotknęła. Dlatego syn miał poprawkę z filozofii. Nie śmiejcie się z inżynierów, oni tak czasem mają.

26

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Jestem z wyżu i większość moich znajomych również. Najważniejszą naszą cechą charakterystyczną jest to, że się różnimy między sobą wink
Jasne, że jest wielu, którzy przyjmują pozycję roszczeniową wobec życia, tak jak i jest wielu zaangażowanych i pracowitych.

Jesteśmy pokoleniem wielu możliwości, a te otwierają wiele furtek. Nie każdy miał pomyślunek i determinację, by otworzyć tylko te najbardziej odpowiednie. Niektórym wystarczyła tylko odrobina szczęścia. Byli jednak i tacy, co tak się zachłysnęli możliwościami, że połapali za wiele srok za ogony i zrobili sobie niezły galimatias (np. w życiu zawodowym).

Co do nieogarniętych inżynierów i generalnie do nieudanych pracowników. Jest tych "specjalistów" po prostu za dużo na rynku pracy. Po boomie na prywatne szkoły wyższe, nagle każdy zaczął studiować. No i najczęściej, jak zaczął, to studia skończył. Wypłynęła nas na rynek pracy ogromna masa. Jedni, są na prawdę specjalistami w swojej dziedzinie, inni mają tylko papier. Od mądrości pracodawcy i poświęconego przez niego na rekrutację czasu zależy tylko, czy będzie w stanie odsączyć ze stosu te właściwe CV.

Co do kontaktów międzyludzkich, to nie zgadzam się z Catwoman, że ludzie nie chcą mieć czasu na spotkania. Tylko część woli jakość wirtualną. Z moich obserwacji wynika jednak, że normalne jednostki (wykluczam zaburzonych, socjopatów, wyalienowanych domatorów) bardzo cenią sobie spotkania. Choć te są trudne do zorganizowania przy obecnym, dużym tempie życia.
Dlatego poprzez fb można np. komunikować się stale, a w miarę możliwości spotykać się również w realu. Sama taki model preferuje. No i mam z kim te preferencje dzielić, więc chyba jednak z tymi relacjami nie jest tak źle wink

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-04-02 21:33:02)

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Jestem z 91 rocznika, więc zgadzam się, moje doświadczenia będą dużo inne niż osoby , która urodziła się w latach 80tych. Nie było mnie w czasach PRL-u, osoby z lat 80-tych mogą jeszcze trochę pamiętać. Z jednej strony urodziłam się w dobie technologii, a z drugiej jak byłam jeszcze mała, to niedużo osób miało komputery, bardziej Ci bogatsi (np jak miałam 8-10 lat), tzn tak obserwowałam. A nawet jak mieli, to i tak z dzieciakami więcej ganialiśmy się po powietrzu, to było takie naturalne i różne zabawy. Teraz możliwe, że wygląda to inaczej, bo komputer jest tańszy, ma go prawie każdy, dzieci często od najmłodszych lat (ja np miałam od gimnazjum). Sama widzę po swoich braciach ciotecznych- jeden 8 lat, drugi 10 lat, że w wielu kwestiach lepiej znają się na komputerze ode mnie. Te tempo zmian jest bardzo płynne i teraz nawet parę lat różnicy to dużo, jeśli chodzi o wiedzę, technologię. Wielu rodziców chyba teraz też idzie na łatwiznę, zamiast zachęcać do sportu, dają dziecku komputer i niech sobie radzi samo. To nie jest dobra tendencja.

A z technologii też trzeba umieć korzystać. Ja mam fb, ale nie używam non stop. Trochę mnie mierzi, gdy ludzie wstawiają na tablicę kartkę i wysyłają hurtem do wszystkich znajomych, to wtedy takie chłodne, wolę zawsze osobiste życzenia. Tutaj zdecydowanie niektórzy idą na łatwiznę. Ja wolę wysłać chociażby smsa (od siebie) czy kartkę świąteczną jak mam możliwość.

28

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Ja jestem przedstawicielka Pokolenia 89 (slyszalam tylko o takim - czy to to samo co Pokolenie Y?). I faktycznie, duzo z tego opisu sie zgadza. Ale bez przesady. Wiem jeszcze co to encyklopedia. Nie glaszcze smartfona. I nie jestem leniwa w pracy. Wydaje mi sie natomiast, ze "nasze" pokolenie jest dosc otwarte i rzeczywiscie, nie jest jakims wielkim wyzwaniem wyjazd na koniec swiata, czy rzucenie z dnia na dzien dotychczasowego zycia i zmiana o 180°. Mysle ze to dobrze. Takie z nas wolne ptaki. wink

29

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Zgadzam się z twierdzeniami, że młode pokolenie w razie problemów w kraju, po prostu wyjedzie za granicę (bo mają taką możliwość). Ale raczej dotyczy to przyczyn ekonomicznych.
Czy chcieli by poświęcić życie za Ojczyznę? Myślę, że w każdym pokoleniu takie osoby były, takie, które gotowe były się poświęcić i takie, które tylko chciały przeżyć.
Może tylko proporcje są dziś inne.
Po pierwsze dlatego, że w czasach spokoju, braku zagrożenia, uwaga skupia się na poziomie życia.
Po drugie (niestety) dziś nikt patriotyzmu młodzieży nie uczy. Deprecjonuje się naszą historię i wmawia się, że jesteśmy przede wszystkim Europejczykami, a nie Polakami.
Mam dużo do czynienia z młodzieżą w różnym wieku: znajomi licealiści syna, studenci w mojej pracy zawodowej i znajomi córki. Postawy mają baardzo różne. Od luzaków, którzy po prostu chcą przyjemnie i wygodnie przeżyć życie, po osoby angażujące się w różną działalność, także społeczną.
Nawet moje dzieci (mimo, że wychowane tak samo) mają różne podejście. Córka nie wyobraża sobie życia poza Polską (a zwiedziła już kawał świata), a syn, oceniając negatywnie możliwości naukowe w Polsce, planuje studia i życie w USA.

Co do "nieogarniętych" - jak to zostało nazwane inżynierów, to takie zjawisko istniało zawsze.  Nie generalizując, bo przecież są też inni, to w tej grupie zawodowej, często mają problemy choćby z polszczyzną. Ponieważ poziom edukacji się drastycznie obniża, to i zjawisko to przybrało na sile.

Niezupełnie zgadzam się z poglądem Chaber, że pokolenie leni to to dobiegające 50-tki.
Oczywiście pamiętam: czy się stoi, czy się leży, tysiąc złotych się należy smile
Ale nie było to związane z lenistwem, lecz z brakiem perspektyw, niedocenianiem ludzi, możliwością kariery najczęściej poprzez układy (zwykle partyjne) etc.
Oczywiście lenie wtedy też byli, tak jak są i teraz. Oni zawsze są.

30

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Mnie się tylko smutno robi, gdy widzę, że dzisiejsza młodzież nie ustępuje miejsca w autobusie osobom starszym. jeżdżę autobusem bardzo często, niedawno codziennie, jedzie też młodzież licealna i...nie uwierzycie, ale od 2 lat nie widziałam, by młody człowiek ustąpił miejsce starszej osobie.
Ja młodzież lubię bardzo, lubię z nimi gadać, rozumieć ich, ale gdzie się podziały dobre maniery?

31

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

To, co napisała Chaber, że starsi trzęsą portkami przed szefem, a młodzi się nie boją - to jest święta prawda. Pracowałam na wakacjach i z młodymi i starszymi i było ten podział strasznie widać. Gdy szef nadchodził, to starsi (wiek 40 - 55 lat) od razu darli, żeby ciszej być, żeby nie rozmawiać przy nim, nie jeść, nie pić itd. A my potrafiliśmy rozmawiać zaraz koło niego (bo jak można nie rozmawiać, jak cały dzień zrywa się owoce big_smile). Gdy domagaliśmy się jakiś zmian, innych godzin pracy itd, to wszystko udało nam się osiągnąć, ale bez pomocy - a nawet ze sprzeciwem - tych starszych, którzy byli mega przestraszeni. Taka mnie rozkmina na ten temat wzięła smile

32

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Starsi chcą mieć święty spokój- gdzie pójdzie 50-latek gdy go zwolnią? Okres ochronny obejmuje tylko 5 lat przed odejściem na emeryturę.

33

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?
Catwoman napisał/a:

Mnie się tylko smutno robi, gdy widzę, że dzisiejsza młodzież nie ustępuje miejsca w autobusie osobom starszym. jeżdżę autobusem bardzo często, niedawno codziennie, jedzie też młodzież licealna i...nie uwierzycie, ale od 2 lat nie widziałam, by młody człowiek ustąpił miejsce starszej osobie.
Ja młodzież lubię bardzo, lubię z nimi gadać, rozumieć ich, ale gdzie się podziały dobre maniery?

Sama nie wiem, może nie jestem obiektywna, a może po prostu wszystkiego nie widzę, ale mnie ci młodzi ludzie, których mam okazję na co dzień obserwować, pozytywnie zaskakują. Złego słowa nie mogę powiedzieć ani na temat mojego syna, ani większości jego kolegów, którzy naprawdę nie sprawiają większych problemów. Mało tego, sprawiają wrażenie dobrze poukładanych, wiedzą czego w życiu chcą, mają plany, pasje, rozwijają się, nie włóczą się bez celu po mieście, nie piją, nie przesiadują całymi dniami przed komputerami, jednym słowem im naprawdę chce się chcieć.

Oczywiście, że nie dotyczy to każdej sfery życia, bo na przykład mój syn nie ma zapędów społecznikowskich, choć pewnego rodzaju wrażliwość na krzywdę już tak, nie lubi też się uczyć, robi to, bo musi, zresztą z całkiem dobrym skutkiem i ze świadomością, że od tego między innymi zależy jego przyszłość, przyswaja też mnóstwo pozaszkolnej wiedzy, jest chłonny. Dodam, że ci chłopcy mają po 15-18 lat, co niejako przeczy stereotypom. Być może to kwestia wychowania, tego, że mamy ze sobą dobry kontakt, dużo rozmawiamy, dzieciak nie boi się przyjść ze swoimi problemami, a być może jest to jednak zasługa szkoły, w której zwraca się uwagę na te kwestie - to już nie jest przechowalnia, a instytucja, która ma konkretne założenia i ja widzę, że je realizuje.

Zapeniam też, że mój syn ustępuje miejsca starszym osobom, a co chyba jeszcze bardziej zaskakujące - jego koledzy otwierają drzwi, przepuszczają mnie, zdarzyło się nawet, że sami, z własnej inicjatywy, zanieśli ciężkie torby z samochodu do mieszkania. Kiedy przyniosę im coś do picia czy zaproszę na obiad, to zawsze po nim grzecznie podziękują, a nawet po imprezie sylwestrowej (nas w domu nie było) pomyli po sobie wszystkie naczynia! Kiedy to zobaczyłam, to myślałam, że padnę trupem big_smile. I nie, to nie są żadne ciamajdy, wręcz przeciwnie, rozkrzyczana i pewna swojej wartości młodzież.

34

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

No widzisz, a ja obserwuję coś zupełnie odwrotnego:) Tylko wiesz.. trudno być niegrzecznym dla rodzica, zwłaszcza matki kolegi. Ale gdy w grę wchodzą anonimowi ludzie.... miałam nie raz ochotę zwrócić jednemu czy drugiemu uwagę w tym autobusie, ale to bez sensu. Rodzice ich nie wychowali, więc ja nie mogę tej roli nagle przejmować.

Z tym zmywaniem po imprezie.... gdy mój mąż szedł do kolegi na domówkę, również szedł tam pod pewnymi zasadami. Primo: nie wraca nocą, ale rano; bez sensu się włóczyć po nocy, gdy o bójkę najłatwiej. Secundo: pomaga koledze sprzątać.
Proste, oczywiste, łatwe do zastosowania smile

35

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Ja znowu obserwuję jeszcze co innego big_smile WYDAJE MI SIĘ, że ludzie w moim wieku są grzeczni, zachowują się poprawnie itd. Tacy przynajmniej są moi znajomi (no i ja hehe) - zawsze pomogą, nie awanturują się itd. Natomiast młodsi - wiek gimnazjalny mniej więcej - co chwilę coś mnie w nich przeraża. Ostatnio w kościele pół mszy dyskutowali o tym, kto ile wypił. Innym razem znowu idą całym chodnikiem i plują, przeklinają. Miejsca w autobusie też nie ustępują. Ale to jest właśnie ten wiek jeszcze nie do końca młodzieżowy...

36

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Wiek gimnazjalny to najgorszy wiek, jaki może być - chyba dlatego wymyślono gimnazjum, a wcześniej podstawówka trwała 8 lat (mają do tego wracać) by ich gdzieś przetrzymać. I tak było zawsze. Myśmy co prawda nauczycielom kosza na głowę nie wsadzali, w "słoneczko" nie grali, ale 'odpały' odchodziły niezłe- w 8-letniej wówczas podstawówce.

37

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

A ja się z Wami mimo wszystko nie zgodzę. I choć daleka jestem od idealizowania młodzieży, to jednak opisałam wyłącznie to, co sama mam na co dzień okazję obserwować, a ten obraz naprawdę nie jest zły. To samo zresztą potwierdzają moi znajomi, także nauczyciele. Jasne, że widuję też grupki wulgarnych, chamowatych chłopaków, tych, którzy tylko kombinują i szukają okazji do imprezy, ale jednak tych jest znacznie mniej, przynajmniej w moim otoczeniu. I nie generalizowałabym, że młodzież gimnazjalna jest dziś inna, gorzej wychowana i trudniejsza niż 10-20 lat temu, bo przecież zawsze można byo znaleźć jednostki, a nawet całe grupy, które przerażały.

38

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Nie są gorsi- są tak samo źli big_smile
Do licealistów nic nie mam, poza ich wątpliwymi podejściem do osób starszych w autobusach.

39

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Gimnazjum jest nieudanym eksperymentem edukacyjnym - wręcz prowokuje młodzież do większej ilości kretyńskich zachowań. Poza tym sam system nauczania jest męczący i nudny do bólu, a uczy masy niepotrzebnych bzdur, a mało istotnych rzeczy. Rodzicom częściej wygodnie jest zwalić winę na gry i tv, zamiast na to, że nie okazują dość zainteresowania swoim dzieciom. I zaczyna się, że jak komputera i internetu nie było, to było lepiej i dzieci grzeczne były. Internet zmienił znacząco normy społeczne i chwała mu za to. Dlaczego więc miałoby się z niego nie korzystać. Ja jestem rocznik 90 i miałam komputer i internet, ale zwykle wolałam się bawić na dworze gdy tylko była możliwość. PRL-u nie pamiętam i cieszę się bardzo, nie rozumiem totalnie tych nadętych gadek, że "w PRLu to nie było nic, a wy teraz wszystko macie, ble, ble, ble...". Trudno, czasy się zmieniają, nie warto żyć przeszłością i ciągle wspominać jak to było źle, skoro teraz jest dobrze. Wkurza mnie to katowanie nowych pokoleń tą byłą komuną. Warto wiedzieć co się działo, ale po co zwyczajnie męczyć bułę przy każdej okazji i wpędzać się w jakąś głupawą zadumę. Obce jest mi poczucie dumy narodowej i patriotyzmu, ten kraj nie jest tak wspaniały i przyjemny do życia żebym żywiła do niego takie uczucia. W zasadzie sporo mam rodziny za granicą i dużo podróżuję, więc nie raz się przekonałam, że nasze nie musi znaczyć lepsze. Co do znajomości historii - uważam, że sama znajomość co ważniejszych wydarzeń i ich rozmieszczenia w czasie wystarczy i wcale nie musi każdy klepać wszystkich dat powstań i paktów z pamięci, bo to nie każdemu jest w życiu potrzebne. Ja lubię historię, ale została mi skutecznie obrzydzona w gimnazjum i liceum. Co do pracy - teraz tak trudno ją znaleźć, że ludzie potrafią własne sprawy poświęcić byle nie wylecieć, a to jest zwyczajnie chore, nie powinno się pracować kosztem życia osobistego, ale obawiam się, że to się nieprędko zmieni na lepsze. To, że inżynierowie nie potrafią pomiaru zrobić to wina teoretycznego system studiowania - konkretna wiedza praktyczna to zwykle tylko na praktykach i stażach. Czasami każą kuć na studiach ze starych norm z lat 60, które nie mają już racji bytu, no i człowiek zamiast się czegoś nauczyć to jest wprowadzany w błąd. Po prostu kuje, bo się panu wykładowcy coś uroiło, że z tej starej książki mają wszyscy umieć. To nie jest całkowicie wina absolwenta uczelni wyższej, że zamiast konkretnych przedmiotów miał z 10 kretyńskich fakultetów, a wiedzy praktycznej mu brak.

40

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

WitchQueen, z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam Twoje słowa, bo są dosyć wnikliwe...

Widzisz, ja nie twierdzę, że komuna była zła, ale ja widziałm ją oczami dziecka, któremu było dobrze, więc jest to moja, stricte subiektywna ocena. Niemniej, aby tak było, zadbali już moi rodzice. Tata nie był z tych co to ,,czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy", ale pracował po 10-12 godzin, często w soboty i niedziele (taka branża), był operatywny, odpowiedzialny, dbał o nas, był dla mnie autorytetem, z kolei mama to ciepła, wspaniała osoba, która doskonale prowadziła dom i otaczała nas miłością, więc - jak napisałam - miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. I może też dlatego dziś nie katuję młodego pokolenia banałami typu ,,wy to macie dobrze, a my mieliśmy okropnie", bo przecież każde pokolenie ma po prostu inaczej, a to w głównej mierze wynika ze zmian i z postępu.

Owszem, kiedy z dzisiejszej perspektywy spojrzę na otaczającą mnie w tamtym czasie rzeczywstość, to dostrzegam jaka była szara i jak mało dawała możliwości, ale wtedy tego zwyczajnie nie zauważałam, za to dziś pozostaje mi tylko cieszyć się, że moje dziecko ma szansę widzieć taką, a nie inną Polskę i korzystać z tego, co mu przyniosła III RP. 

WitchQueen napisał/a:

To, że inżynierowie nie potrafią pomiaru zrobić to wina teoretycznego system studiowania - konkretna wiedza praktyczna to zwykle tylko na praktykach i stażach.

Twierdzę tak samo - gdyby zamiast zaśmiecania umysłu regułkami i suchą teorią, od studenta wymagano wiedzy przydatnej, potrzebnej w praktyce, to on musiałby ją opanować, skoro jednak chodzi tylko o zaliczenie, a system nauczania jest skonstruowany na masowe ,,wypuszczanie" studentów z dyplomami, nie zaś fachowców, to mamy, to co mamy.

41

Odp: Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?
Olinka napisał/a:

WitchQueen, z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam Twoje słowa, bo są dosyć wnikliwe...

Widzisz, ja nie twierdzę, że komuna była zła, ale ja widziałm ją oczami dziecka, któremu było dobrze, więc jest to moja, stricte subiektywna ocena. Niemniej, aby tak było, zadbali już moi rodzice. Tata nie był z tych co to ,,czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy", ale pracował po 10-12 godzin, często w soboty i niedziele (taka branża), był operatywny, odpowiedzialny, dbał o nas, był dla mnie autorytetem, z kolei mama to ciepła, wspaniała osoba, która doskonale prowadziła dom i otaczała nas miłością, więc - jak napisałam - miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. I może też dlatego dziś nie katuję młodego pokolenia banałami typu ,,wy to macie dobrze, a my mieliśmy okropnie", bo przecież każde pokolenie ma po prostu inaczej, a to w głównej mierze wynika ze zmian i z postępu.

Owszem, kiedy z dzisiejszej perspektywy spojrzę na otaczającą mnie w tamtym czasie rzeczywstość, to dostrzegam jaka była szara i jak mało dawała możliwości, ale wtedy tego zwyczajnie nie zauważałam, za to dziś pozostaje mi tylko cieszyć się, że moje dziecko ma szansę widzieć taką, a nie inną Polskę i korzystać z tego, co mu przyniosła III RP. 

WitchQueen napisał/a:

To, że inżynierowie nie potrafią pomiaru zrobić to wina teoretycznego system studiowania - konkretna wiedza praktyczna to zwykle tylko na praktykach i stażach.

Twierdzę tak samo - gdyby zamiast zaśmiecania umysłu regułkami i suchą teorią, od studenta wymagano wiedzy przydatnej, potrzebnej w praktyce, to on musiałby ją opanować, skoro jednak chodzi tylko o zaliczenie, a system nauczania jest skonstruowany na masowe ,,wypuszczanie" studentów z dyplomami, nie zaś fachowców, to mamy, to co mamy.

Ja jestem w trakcie studiów magisterskich. W tej chwili system studiowania zmienia się i to zdecydowanie na gorsze. Nie ruszyła mi wymarzona specjalizacja, bo zabrakło trzech osób. Nieważne, że specjalizacja składałaby się z ludzi, dla których temat jest pasją i sposobem na życie i pozwoliłoby wykształcić genialnych specjalistów. Za mało nas, więc wszystkich do jednego wora.
Kiedyś zwróciłam też wykładowcy uwagę, że informacje, które podaje i książka, którą cytuje są dawno nieaktualne. Odpowiedział urażony: "Przecież wiem! A wy też powinniście wiedzieć takie rzeczy!" Po czym kontynuował wykład.
Jakbym wszystko wiedziała, to bym nie szła do cholery na studia.

Ostatnio widziałam też ofertę praktyk. Trzeba było samemu sobie zapłacić za udział niemałe pieniądze. Na praktykach przed inżynierem narobiłam się jak głupia. Za darmo, ale sporo się nauczyłam. Ale dopłacanie do tego, co się robi, to jest dla mnie paranoja. Też mi pokolenie z możliwościami, w Polsce to jest teraz g***o a nie możliwości jeżeli chodzi o pracę.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Pokolenie Y - co możecie o nim powiedzieć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026