Moja ciocia wzięła telefon na swoje nazwisko dla kuzyna - on miał opłacać wszystkie rachunki i początkowo się wywiązywał z umowy, ale szybko przestał. Ciocia jakiś czas czekała, prosiła, przypominała, on obiecywał zapłacić ale tego nie robił. W końcu ciocia umowę zerwała, ale ciągle ma kilkaset zł niezapłaconych rachunków i odsetek. Kolesia podobno stać na to, tylko sobie zwyczajnie bimba. Czy ma jakąś możliwość zmusić go do zapłaty (od strony prawnej oczywiście a nie na zasadzie jechać do niego z kijem bejsbolowym ;-) )?
Podobne tematy
2 2013-04-02 22:29:15 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-04-02 22:32:49)
Vian, na prawie się nie znam, ale coś mi się wydaje... ze skoro umowa była na nią to kiepsko może z tym być.
W końcu umowa miedzy Ciocią, a kuzynem była zawarta "na gębę"... nie ma żadnych dowodów, że obiecywał podjąć się płacenia rachunków. Chyba, że są przynajmniej świadkowie, którym opowiadała ciocia o tym. To byłyby choć "dowody pośrednie". Ale nie wiem, czy takie sprawy w sądzie nie zostają oddalane.
Tzn dowody, że to on używał, to są, bo córka cioci do niego dzwoniła, smsowała, pisała maile, w których on się zobowiązywał zapłacić czy wręcz pisał, że zapłacił, tylko w praktyce się okazywało, że tego nie robił.
Wiem, że to marnie wygląda, ale wszystkich nas zwyczajnie wpienia niesamowite chamstwo gościa i chciałabym jakoś cioci pomóc utrzeć mu nosa. Facet jest zwykłym oszustem i złodziejem i teraz się śmieje w nos, że mu każdy może skoczyć.
Skoro są maile, jakieś smsy itd...to są dowody na to, że to on używał telefonu. Zapewne córka cioci też wiedziała o ich umowie, że to na niego było wzięte i on miał płacić. Może w takim razie, to byłyby już wystarczające dowody, do założenia sprawy. Warto by napisać pytanie, na jakimś typowo prawnym forum.
Dzięki, Margolinko. ![]()
Na forum prawniczym zapytam, ale uderzyłam też do Was, bo to spore forum, może znajdzie się ktoś, kto był w podobnej sytuacji albo zna kogoś, kto był i może coś doradzić. Z góry wszystkim dziękuję ![]()
Vian to jest kiepska sprawa. Ale można przejść się z tym do prokuratury, przedstawić sprawę, dowody w postaci maili i prokurator zwykle "straszy"
Tzn. zaprasza delikwenta, przeprowadza rozmowę tak, że zwykle delikwent szybko wyskakuje z kasy.