Witam drogie Panie,mam problem,który większości z Was być może wyda się głupi,ine kobiety uznają mnie za świnię.Miałbym jednak małą prośbę - oceńcie to na "zimno",ok?
Mamy z żoną oboje po 35 lat,dwa i poł roku po ślubie,przed ślubem 4 lata narzeczeństwa.Żona od zawsze miała trochę więcej ciałka,ale bardzo mi się to podobało..nie jestem fetyszystą,po prostu jedni faceci wolą blondynki,a inni troszke większe kobiety,ok?:-)
Jakoś tak pół roku po ślubie,żona przytyła...nie nie,nic się nie zmieniło,nie mamy dzieci,ani też niestablinej sytuacji finansowej.Po prostu trochę przestała o siebie dbać...
Od razu wyjasniam:
1. KOCHAM,BARDZO KOCHAM moją żonę,i daję temu wyrazy.
2. Sam jestem przystojny i wysportowany (kochane netkobiety,naprawdę nie jestem narcyzem,po prostu pisze jak jest)
3.Nadal czynnie uprawiam sport (na studiach na awf był sport wyczynowy i trochę ogólnopolskich sukcesów)
4. Próbowałem uprawiać sport z żoną.Jakikolwiek.Nic z tego,po prostu jej się nie chce.
5. Kupiłem jej roczną kartę do damskiego fitness clubu - ma do niego 800m.Nic z tego.
6.Patrz pkt 1. - BARDZO KOCHAM!!!!!
Drogie Panie,nie jestem z kamienia.Charakter mojej pracy jest taki,że spotykam się z wieloma ludzmi.Duża część to kobiety...a jak wiadomo,nie warto wystawiać się na pokusy..a kilka kobiet się kręci koło mnie...młodszych i bardzo zgrabnych...ale kocham tylko żonę,i to z nią chcę się zestarzeć:-)
Ale kurcze doszło do tego,że....że.... (błagam,nie krzyczcie na mnie) że wstydzę się z nią pokazac na plaży:-((((((
Kochane Panie,co robić?Jak dać żonie "delikatnie" (kurczę,jak to głupio brzmi) do zrozumienia,że tak dalej być nie może?Że nawet (a może zwłaszcza) po slubie trzeba o siebie dbać?
Podkreślam - kocham żonę,daję temu wyraz - z tej strony wszystko ok.