DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

Temat: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Dziewczyny i faceci (:)) - ci, którzy przez to przeszli lub nie przeszli (na szczęście) może podzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami? Ja od lat wielu - czasem mam wrażenie, że od dzieciństwa, lub że wszczepiono mi to w kodzie genetycznym - zmagam się z tym demonem - zwanym depresją. I choć uważam, że moje życie ostatnimi laty - jest ogólnie całkiem dobre (choć miewam czarne myśli, a jakże) to ten demon czasem się ujawnia niespodziewanie... Tez tak macie? jak sobie z tym radzicie?

Meandry życia są po to, bym wzrastała...
Zobacz podobne tematy :
Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

ja mam podobnie od lat, wrecz od dziecinstwa i sobie nie radze

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Leczę się od roku, swego czasu miesiąc spędziłam na oddziale psychiatrycznym. Biorę leki, regularnie chodzę do lekarza. W międzyczasie próbuję uczyć się siebie na nowo, zajmować sobie czas tak, żeby spędzać czas z ludźmi (nie jestem i nigdy nie byłam specjalnie towarzyska, ale obecność innych osób zmusza do skupienia na nich uwagi i motywuje, żeby nie zagłębiać się w mrok swojego umysłu). Czy z tego w ogóle da się wyjść na dobre? Jak raz to człowieka dorwie, to już zawsze trzeba być czujnym. Niemniej można sobie radzić - nie ma co natomiast liczyć, że damy sobie radę bez lekarza. Dobry psychiatra do podstawa, żeby jakoś doprowadzić się do porządku. Przynajmniej ja tak uważam.

http://przetrwac-i-nie-zwariowac.blog.pl - jak sobie radzę z depresją, jak radziłam sobie dawniej - trochę rad, trochę praktycznych wskazówek, jak każdego dnia to przetrwać i nie zwariować

4

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ja sobie nie radzę. Niestety leków brać nie mogę bo mam po nich dziwne objawy i nie do końca się kontroluję, musiałabym iśc na zwolnienie, a na to mnie nie stać.

Jak ja nienawidzę życia!
Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Jakoś jednak żyję z dnia na dzień, spędzając kolejny dzień z poczuciem beznadziejności i pustki. Ale zaradzić nie pomaga za bardzo psychiatra, terapia, leki ani własna praca na d sobą.

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

brzydulla: Leki są różne - może lekarz mógłby spróbować dobrać coś, co nie będzie wywoływać efektów ubocznych uciążliwych dla codzienności? Może dobrze by było spróbować u innego lekarza?

missnowegojorku: Na pewno nie mnie oceniać Twoją sytuację - nie wiem, ile razy próbowałaś, ilu leków, ilu lekarzy, ilu terapii. Ja miałam dużo szczęścia - trafiłam na dobrego lekarza w poradni, potem też w szpitalu, miałam dobrą terapeutkę na oddziale. Ale wiem, że lekarze są różni, bo trafiałam też na beznadziejnych. Różne leki różnie działają na różnych ludzi. Nie każda forma terapii jest dla każdego - jest terapia indywidualna, grupowa, zajęciowa itd.

To przykre, że będąc w takim stanie trzeba się zebrać w sobie i walczyć o siebie, szukając dobrego lekarza czy psychologa, bo to zdecydowanie zwiększa odsetek ludzi którzy cierpią i nie znajdują pomocy. Mnie znajomy kopnął w tyłek i wysłał po raz pierwszy do lekarza. Kiedy zderzyłam się tragiczną lekarką - on mnie wspierał, tłumaczył, doradzał, żeby szukać gdzie indziej. Był też jedyną osobą, która poparła mnie, kiedy odważyłam się na hospitalizację. Trzeba niestety szukać i próbować, mając nadzieję, że w międzyczasie żaden lekarz nas nie sprowokuje do rzucenia się pod pociąg (do czego prawie sprowokowała mnie ww tragiczna lekarka).

http://przetrwac-i-nie-zwariowac.blog.pl - jak sobie radzę z depresją, jak radziłam sobie dawniej - trochę rad, trochę praktycznych wskazówek, jak każdego dnia to przetrwać i nie zwariować
Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ja nie czyniłam nigdy prób samobójczysz, ani nawet nie miałam wyraźnych mysli takowytch. Lekarza mam dobrego, ponieważ wyrawał mnie dwa razy z czarnej dziury. Fakt, że leków, lekazry i terapeutów wypróbowałm wiele. Ja poprostu mam schorzenie, w pewnym sensie chyba genetyczne, które da się jedynie zaleczyć, ale nie da się go całkowicie wyeliminować. Pogodziłam się z tym, co nie powoduje jednak, że zacznę kiedykolwiek życia huraoptymistycznie, ale jakos dobujam się do moich ostatnich chwil.

8

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Bardzo długo się oszukiwałam, że jest ok i nawet nie przyszłoby mi wcześniej do głowy, że to może być depresja. Stosunkowo niedawno do mnie dotarło, że jest ze mną coś nie tak. Wybrałam się na psychoterapię i pierwsze pytanie, które usłyszałam, to czy myślałam o lekarstwach. Moja wiedza w tym temacie jest bardzo nikła i nawet nie wiem w jaki sposób te lekarstwa miałby mi pomóc. Czy te lekarstwa sprawią, że rano nie będę ze sobą walczyła by wstać z łóżka? Czy lekarstwa sprawią, że nie będę unikała ludzi?
Psychoterapeutka nie odpowiedziała, bo stwierdziłam, że nie, bo jakoś (właśnie jakoś) sobie radzę, tylko mam wrażenie, że najprostsze czynności mnie przerastają.

Dziewczyny jak wy sobie radzicie na co dzień?

Gazela TV without TV
Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
Saligia napisał/a:

Bardzo długo się oszukiwałam, że jest ok i nawet nie przyszłoby mi wcześniej do głowy, że to może być depresja. Stosunkowo niedawno do mnie dotarło, że jest ze mną coś nie tak. Wybrałam się na psychoterapię i pierwsze pytanie, które usłyszałam, to czy myślałam o lekarstwach. Moja wiedza w tym temacie jest bardzo nikła i nawet nie wiem w jaki sposób te lekarstwa miałby mi pomóc. Czy te lekarstwa sprawią, że rano nie będę ze sobą walczyła by wstać z łóżka? Czy lekarstwa sprawią, że nie będę unikała ludzi?
Psychoterapeutka nie odpowiedziała, bo stwierdziłam, że nie, bo jakoś (właśnie jakoś) sobie radzę, tylko mam wrażenie, że najprostsze czynności mnie przerastają.

Dziewczyny jak wy sobie radzicie na co dzień?

Lekarstwa pomagają poprawić nastrój, ale nie czarujmy się, to nie zaczarowana patylka jest. Pomaga zasnąć, pomaga wstać i wykonywać niezbędne czynności życiowe, ale cudownego ozdrowienia nie mozna zagwarantować.

10

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
missnowegojorku napisał/a:

Lekarstwa pomagają poprawić nastrój, ale nie czarujmy się, to nie zaczarowana patylka jest. Pomaga zasnąć, pomaga wstać i wykonywać niezbędne czynności życiowe, ale cudownego ozdrowienia nie mozna zagwarantować.

To dopóki udaje mi się w końcu zasnąć i póki jakoś wstaję do pracy, to będę próbowała walczyć bez wspomagaczy.

Gazela TV without TV

11

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Oczywiście, decyzja należy do Ciebie.

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
Saligia napisał/a:

Bardzo długo się oszukiwałam, że jest ok i nawet nie przyszłoby mi wcześniej do głowy, że to może być depresja. Stosunkowo niedawno do mnie dotarło, że jest ze mną coś nie tak. Wybrałam się na psychoterapię i pierwsze pytanie, które usłyszałam, to czy myślałam o lekarstwach. Moja wiedza w tym temacie jest bardzo nikła i nawet nie wiem w jaki sposób te lekarstwa miałby mi pomóc. Czy te lekarstwa sprawią, że rano nie będę ze sobą walczyła by wstać z łóżka? Czy lekarstwa sprawią, że nie będę unikała ludzi?
Psychoterapeutka nie odpowiedziała, bo stwierdziłam, że nie, bo jakoś (właśnie jakoś) sobie radzę, tylko mam wrażenie, że najprostsze czynności mnie przerastają.

Dziewczyny jak wy sobie radzicie na co dzień?

Miałam podobnie - niby wiedziałam, że ok nie jest, ale wmawiałam sobie, że jest ok i tak ciągnęłam. Ktoś mi uświadomił, że mój problem jest nie tylko prawdziwy, ale też poważny. O opcji "leki" dowiedziałam się w gabinecie lekarza. Poszłam tam, bo chciałam dostać skierowanie do psychologa, a wyszłam nie tylko ze skierowaniem, ale też z diagnozą i trzema receptami. Wcześniej ani przez chwilę nie podejrzewałam, że na "doła" można brać leki. Czy leki pomagają? No, mnie tak. Choć oczywiście pełnią tylko funkcję pomocniczą w całym procesie radzenia sobie. Biorę takie piguły, które podnoszą mi nastrój i dają kopa w sensie energii życiowej, więc owszem - chce mi się wstać z łóżka dzięki nim, a co do ludzi... muszę powiedzieć, że choć nadal za nimi nie przepadam - relacje z nimi przychodzą mi o wiele łatwiej, mniej się boję. O wiele łatwiej przychodzi mi zwykła codzienność. Tylko że widzisz, nie jestem w stanie precyzyjnie Ci napisać, która część to leki, a która część to miniony rok terapii itd. To wszystko ściśle się ze sobą wiąże. Niemniej na pewno leki były i są bardzo pomocne. W moim przypadku.

Jak sobie radzić na co dzień? Hm, jeśli czujesz się pozbawiona wszelkiej energii i chęci do funkcjonowania, to moje najlepsze rady: działaj, przebywaj z ludźmi, żeby nie przebywać zbyt długo we własnej głowie, uprawiaj sport albo znajdź sobie jakąś pasję (nauka tańca, rysunku, czegokolwiek) mało Ci pomogą. Ja właśnie tak sobie radzę na co dzień.

http://przetrwac-i-nie-zwariowac.blog.pl - jak sobie radzę z depresją, jak radziłam sobie dawniej - trochę rad, trochę praktycznych wskazówek, jak każdego dnia to przetrwać i nie zwariować

13

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ja też biorę już nawet nie pamiętam od kiedy - leki... I dokładnie jest tak - że jakoś funkcjonuję, ale niestety czasem jest tak, że średnio chce się żyć. Czasami nawet pojawia się euforia:)
Myslę, że tak naprawdę jak już raz się pojawi ta zmora - to już na zawsze pozostaje gdzieś w głębi duszy i czasem atakuje... Może tak to widzę dzisiaj, może jutro inaczej na to spojrzę...:)

Meandry życia są po to, bym wzrastała...

14

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Od siedmiu lat zmagam się z depresją. Terapie, leki poprawiające nastrój, antydepresanty. Jakoś się to życie wlecze, ale prawda jest taka, że najlepiej mi w łóżku. Do wszystkiego co robię zmuszam się. Pracuję, bo muszę zapłacić rachunki, gotuję, bo jest syn. Gdy się oddala z domu np. na kilka dni, to oddycham z ulgą, bo nie będę musiała gotować...Sprzątanie? No trzeba, ale jutro przecież też jest dzień. A ta cholerna, niekończąca się zima nie poprawia mi nastroju...

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

15

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Mam na imie Asia i jestem tu nowa ale widze ze depresjia to nie tylko moj problem.U mnie stwierdzono depresje poporodowa ale nie leczona,myslalam ze ten problem sam minie ale tak sie nie stalo.Moj syn ma 7 lat i jest wspanialy,a ja chcialam byc perfekcyjna mama,gospodynia,zona itp...ale sama sie przeliczylam.Nie poradzilam sobie plakalam bez powodu,czepialam sie o wszystko,nie chcialo mi sie wstawac z lozka wstydzilam sie powiedziec komus o tym ale sie przemoglam.Mieszkam od 6 lat w u.k i dopiero tutaj siee odwazylam isc do lekarza,i sie udalo.Dostalaw wsparcie od niego dal mi tabletki ale nie jakies psychotropy.Pomagaja jest mi dobrze,usmiecham sie caly czas,chce mi sie zyc!
Prosze dziewczyny nie bojcie sie isc po pomoc po to sa lekarze,a my musimy poprosic o ta pomoc,czasami kawa u przyjaciolki lub rozmowa z rodzina to nic nie daje wiec do dziela.Zycze wszystkim duzo odwagi pozdrawiam

16

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

JA NIEWIDZE JUZ SENSU ZYCIA.MAM DZIECKO,PARTNERA,KOCHAM ICH,ALE  LĘK ,KTORYM PRZESIĄKAM STRES NIE POZWALA MI CIESZYC SIE TYM,NICZYM ZRESZTA.NIE CIESZA MNIE DOBRE I FAJNE RZECZY,KTORE NA OGOL SPRAWIAJA RADOSC.WIEM,ZE TO CHORE,ALE JUZ WOLE GDY SA PROblemy Np FINANSOWE I INNE,ĄO WTEDY PRZYNAJMNIEJ WIEM,ZE MOJ WIECZNY SMUTEK MOGE TYM UZASADNIC,BO WTEDY NIE SMUCE SIE TYLKO JA LECZ INNI .ZMUSZAM SIE DO ZYCIA.WYBIERAM SIE NA TERAPIE.CZY MAM RACJE,ZE STANE SIE INNA WESOLA OSoba?czy JEST GWARANCJA WYJSCIA Z TEGO?TO JEST MOJA JEDYNA NADZIEJA,KTORA TRZYMA MNIE w tym beznadziejnym stanie przy ostatnim racjonalnym mysleniu.mi tylko pomaga piwo,ktore elim4nuje stan napiecia i to jest stan w ktorym chcialabym byc na codzien.ale proąlemu i tak nie rozwiazuje!DUZY WPLYW MAJA LUDZIE,JAK SA MILO NASTAWIENI DLA mnie i wiem ze sa ze mna STAJE SIE PEWNA SIEĄIE I MAM swietny humor ąń mam wrazenie ze nie jest im obojetna moja osoba i dobrze mi z tym.gdy ich nie ma staje sie niepotrzeąna wrebz odrzucona.

17

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

WYOBRAZCIE SOBIE JAKA MOC I PRZEWAGE MUSI MIEC DEPRESJA I NERWICA,ZE SPEDZA NAM SEN Z POWIEK I ODBIERA NAM TO CO W TYM JEDNYM KROTKIM ZYCIU NAJPIEKNIEJŚZE.CZY MUSIMY ĄYC SLABSI OD NIEJ!?MY LUDZIE MAMY SIE PODDAC JAKIEJS nerwicy?marze by z nia wygrac.nas jest wiele,a ona jedna ,a <zabija>tylu ludzi.czym soąie na to zasluzylismy.wiem,ze latwo sie mowi,ale nie pokazmy jej ,ze ona rzadzi nami.bo tak naprawde to nasze mysli i glowy twńrza i nakrecaja ta nerwice.wszystko jest w naszej podswiadomosci to my widzimy zle rzeczy,to my patrzymy i TWŃRZYMY obrazy zdrady albo czegos innego,bzego Tak naprawde w rzeczywistosci nie ma.SWIAT SCHODZI NA PSY TO ĘAKT,ALE NIE MY.I TAK NAPRAWDE JEST PIEKNY,ALE nasze chord mysli Nie pozwalaja nam tego dostrzec.skoro ich nie odrzucamy widocznie nie chcemy dostrzec go pieknego!walczmy!NIE POZWOLMY ZEBY COS PANOWALO NAD NAMI!TO NASZE ZYCIE,A MY TAK Z LATWOSCIA POZWALAMY JE Zniszczyc...:*dla cierpiacych,bezradnych jak ja..

18

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Może nie chodzi o depresję, ale raczej melancholię i nostalgiczny nastrój? smile Ja mam podobne wrażenie na swój temat.

19

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ciesze sie,ze na tym forum sa ludzie,ktorzy wspieraja:)jutro napisze cala historie,ktora prawdopodobnie ma wplyw na moja nerwice.spokojnej nocy Wszystkim:*

20

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Straszne jest to, że tak wielu z nas cierpi na depresję.... Że stara się na siłę z nią walczyć, a to tak strasznie wyczerpuje... Bliscy, którzy nigdy nie przechodzili przez coś takiego, nie do końca nas rozumieją... Może elle93 ma rację pisząc że to po prostu nostalgia... Ale ciężko jednak z tą nostalgią się żyje i nie ma na nią lekarstwa... Nadinka - można żyć bez uczucia beznadziejności życia - mi tez się to udało po latach zmagań z depresją, choć takie długie tygodnie bez słońca nie działają na mnie dobrze... Wpadam tez w zakupoholizm, a później muszę radzić sobie z długami...:(

Meandry życia są po to, bym wzrastała...

21

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Patrząc po sobie - tak, chyba ma się jakieś dziedziczne skłonności, jest się jakby w grupie podwyższonego ryzyka.
I tak - jak się raz przyczepi, to niestety ma tendencję do powracania.
Trzeci raz tak - jak w przypadku innych chorób - albo człowiek PRAGNIE nade wszystko zwalczyć tę zmorę, albo zrezygnowany odpuszcza. Jeżeli chory nie ma chęci do walki to żaden cudowny lek ani najlepszy lekarz mu nie pomoże... bo wbrew podświadomości pacjenta NIC nie zdziała. Pacjent najwyżej w myślach powie: "a nie mówiłam/em?" [z (wątpliwej jakości) satysfakcją?].
Wierzę, że można się wyleczyć nie z takich chorób, niektórym udaje się i z raka i po wylewach etc. - gdy zdeterminowanie na odzyskanie zdrowia jest dość silne. Jeżeli komuś zależy umiarkowanie, to i jego starania są letnie zaledwie... takoż i efekty.
Walczyłam z tą zarazą parę lat, teraz gdy zdarza mi się obniżony nastrój i wiem, że mogę "popłynąć" mobilizuję się na maxa i mówię: "o nie Ty stara Q... - nie dam ci się"... wyuczyłam się jak cholerę zwalczać w zarodku - ale każdy musi znaleźć swój sposób.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

22

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Cześć. Szukając informacji dotyczących depresji wpadłam na to forum i postanowiłam się poradzić.
Dopiero ostatnimi czasy zaczęłam rozumieć, że to co mi się przytrafia nie jest normalne. Zawsze było źle, ale mimo wszystko stabilnie - zmuszanie się do wszystkiego stało się swego rodzaju rutyną. Jednak przeciągająca się zima doprowadziła mnie na skraj wytrzymałości. Zawsze towarzyszyły mi krótkie, niby nic nie znaczące myśli o samobójstwie, ale ostatnio stało się to coraz bardziej irytujące i drażniące. Podjudzające. Do tego przeszkadza mi w codziennym funkcjonowaniu, a to ciągłe udawanie, że jest ekstra i bajerancko jest naprawdę męczące...
Nigdy nie byłam z tym problemem u lekarza, w mojej rodzinie już wcześniej zdarzały się przypadki chorób psychicznych (babcia cierpiała na zaburzenie afektywne dwubiegunowe), więc wnioskuję, że jest to genetyczne. Co więcej nie miałabym pieniędzy aby opłacić leczenie prywatne, a nie znam żadnego sprawdzonego psychiatry w mojej okolicy. Boję się, że jeśli nie udam się z tym problemem do specjalisty to skończy się to dla mnie i moich bliskich nieciekawie. Nie chciałam mówić mamie, bo pewnie powiedziałaby, że nic się nie dzieję i tylko wyolbrzymiam (jak zwykle). W sumie to nie wiem co robić?

23

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
poczatekkonca napisał/a:

(...) W sumie to nie wiem co robić?

Pójść do psychiatry. Wizyta w ramach NFZ-u jest bezpłatną i nie potrzeba żadnych skierowań.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

24

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ja również to mam i to już parę lat. Dosyć to skąplikowane wiec nawet nie będę zaczynał ale wam wszystkim powodzenia.

Niektórzy depresję uznają za sezon jesienny, chłopak rzucił albo śnieg spadł. Inni mają zaburzenia emocjii z jakiś sytuacjii tragicznych, znowu inni patrząc na ten świat wątpią, jeszcze inni nie znają przyczyny. Wszystko się liczy odżywianie, środowisko, wsparcie. Dlatego jeśli to trudne złamać chorobę należy działać w różnych aspektach życia. Tą choroba może zrujnować całe życie nawet doprowadzić do śmierci.

Dlatego powodzenia

25

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Więc czy z tego da się do końca wyleczyć?

26

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
Lusija napisał/a:

Więc czy z tego da się do końca wyleczyć?

Droga Lusijo - trochę to może tak jak z rakiem - nawet jak się go pokona, to do końca życia trzeba być czujnym... Niestety. Ale na pewno są większe szanse niż przy raku.

Meandry życia są po to, bym wzrastała...

27

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

A czy ta.. nie wiem jeszcze jak to nazwać? choroba? zagraża jakiejś pracy zawodowej?

28

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
Lusija napisał/a:

A czy ta.. nie wiem jeszcze jak to nazwać? choroba? zagraża jakiejś pracy zawodowej?

Tak - jest to choroba - ostatnio nawet uznana za cywilizacyjną:( Zagraża - bo się nie chce nawet o niej myśleć. Ciężko jest otworzyć oczy, wstać z łóżka, umyć się, ubrać i jeszcze pójść do pracy, do ludzi... Zagraża utrzymaniu tej pracy, zagraża znalezieniu nowej pracy.
Kiedy bierze się silne leki, nie można obsługiwać pewnych maszyn, czasem nie można prowadzić samochodu.... Choć współczesne leki są już na tyle dobre, że nie otumaniają i można JAKOŚ funkcjonować. Ale jest to zmora na długie lata niestety...

Meandry życia są po to, bym wzrastała...

29

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

To chyba ze mną nie jest aż tak źle jak tutaj wyżej piszesz Izolda74
moich studiow czy ambicji to nie dotyka.. może to jednak nie depresja? zobacze

30

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
Lusija napisał/a:

To chyba ze mną nie jest aż tak źle jak tutaj wyżej piszesz Izolda74
moich studiow czy ambicji to nie dotyka.. może to jednak nie depresja? zobacze

Lusija - życzę, aby to nie depresja:) Zima długa była i szara, może przygnębienie Cię dopadło i tyle. Będzie lepiej!:)

Meandry życia są po to, bym wzrastała...

31

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Bo też i nie każdy wypadek obniżonego nastroju czy melancholia to od razu depresja. Ale wykluczyć to może jedynie lekarz.
Życzę rychłej odmiany na lepsze smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

32

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Odkąd pamietam zawsze było ze mną cos nie tak, no ale biorąc pod uwagę rodzinę, w której dorastałam mysle, ze i tak wyszłam na ludzi. smile Dwa razy brałam jakies depresanty, za pierwszym razem dłuzej, za drugim krócej, w obu przypadkach sama rezygnowałam. Ogolnie nie podoba mi sie perspektywa brania leków do końca zycia, dlatego tez postanowiłam walczyc na rózne sposoby, oczywiscie z róznym skutkiem. Obecnie od pół roku mam sie całkiem dobrze z czego bardzo sie ciesze i wiem, ze jest to tylko moja zasługa. Duzo czytałam w tym temacie, zwłaszcza o DDA. Obecnie czytam ksiazki motywacyjne. Ograniczyłam spozywanie alkoholu, rzadziej mam na niego ochote, a niestety bywało róznie. smile Od stycznia biegam, zazwyczaj od 3 do 7 kilometrów co kilka dni, mysle, ze bardzo duzo mi to pomogło. Nie unikam ludzi. Nie mam juz objawów hipochondrycznych - na szczescie! big_smile Nie płacze juz tak czesto, nie rozpamietuje co było, a co mogłoby byc. Postanowiłam dążyc ku szczesciu i nie czekac na kolejny atak. Jestem dobrej mysli i uwazam, ze ode mnie zalezy jak bede sie czuc. Czasami jak cos mnie rozzłosci to pisze w zeszycie, nie przebierajac w słowach co na ten temat mysle i co czuje.

Mysle, ze bardzo duzo pomogło mi czytanie  ksiazek zwiazanych z tym zagadnieniem, systematyczny ruch - odkryłam żródło endorfin smile oraz podniosła sie moja samoocena, za kazdym razem gdy przebiegne okreslony dystans ciesze sie ze swojego sukcesu. Nie poddaje sie i wierze, ze bedzie lepiej. Wyznaczyłam sobie kilka celów krótko i długoterminowych, do których małymi krokami dążę. Staram sie byc swoim najlepszym przyjacielem. Wypoczywam, nie krytykuje siebie, ale staram sie nad soba pracowac. Wierze, ze nikt nie jest doskonały i nie powinnismy byc dla siebie zbyt surowi. Jest jeszcze jedna rzecz, która chyba ma dla mnie najwieksze znaczenie, otóz skoro byłam w stanie przezyc wszystko to co wydarzyło sie w mojej przeszłosci, to jestem naprawde silną osobą i po prostu musze dalej wierzyc w siebie.

Nic zazwyczaj nie przychodzi łatwo i bardzo czesto trzeba ciezko pracowac by cos osiagnac, ale mimo wszystko opłaca sie. Moim zdaniem tabletki sa pomocne na poczatku leczenia, dzieki nim mozna złapac oddech, nalezy poczekac az ciało przestanie tak szalec. Mozna tez korzystac z pomocy psychologa, grupy terapeutycznej, samemu sie kształcić i przede wszystkim starac sie powoli zmieniac zdanie na swój temat, przestac uzalac sie nad soba czy tez wciaz besztac siebie wewnetrznie. Gdzies przeczytałam, ze czasami depresja pojawia sie w zwiazku z tym, ze nie jestesmy zadowoleni ze swojego zycia lub z jakiegos jego aspektu, ja staram sie zmieniac rzeczy, które mi nie odpowiadaja, nie czekam az nie bede w stanie podjac decyzji, a zamiast tego bede wciaz czuc sie podle i nieustannie płakac.

Ja nadal sie lecze i pracuje nad soba, grunt to nie poddawac sie i wierzyc we własne siły. Wiem, ze trudno jest uwierzyc w perspektywe lepszych czasów komus kto jest pogrązony w tym bagnie, ale to przyjdzie z czasem, trzeba tylko chciec, szukajcie pomocy na wszystkie mozliwe sposoby, nie tkwijcie w tym. Wiem, ze sie nie chce i wydaje sie to niemozliwe. Nie zamykajcie sie w sobie. Nie macie z kim porozmawiac o swoich problemach, piszcie na forum.

- I may not be there yet but I'm closer than I was yesterday.
Wzrost 158 cm
03.01.2013 58,00 kg
31.05.2013 54,5 kg     Cel I  30.06.2013 53 kg; Cel II 01.09.2013 50 kg big_smile

33

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Wcale sobie nie radzę, ostatnio coś jakoś tak dziwnie jest, do pracy sie zmuszam, na studia też, nie wiem jak długo to trwać będzie, ale nie chce wracać do leczenia lekami, przerwałam sama to leczenie, czułam się dobrze, owszem były chwile smutku, załamania, jak w życiu bywa, radziłam sobie ale teraz coś jakoś jest inaczej, mam nadzieję że samo przejdzie, było dobrze przez 2 lata, bez leków bez niczego.

ukrywam smutek uśmiecham sie niech wszyscy myślą że jest Ok:)

34

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Leczę się z depresji od 3 lat- poszłam na studia, razem z dostaniem się na wymarzony kierunek straciłam cel w życiu. Do tego wyjazd z domu, niepowodzenia w miłości, trudna sytuacja rodzinna... Nadal brak celu w życiu... Zawaliłam rok, drugi, bo zwyczajnie nie miałam siły rano wstać żeby iść na zajęcia. Były sytuacje kiedy otwierałam drzwi już w kurtce i butach, po czym stwierdzałam, że nie mam siły przejść przez próg i wracałam do łóżka. Myśli samobójcze, autoagresja (drapanie się do krwi, epizody bulimiczne, bierna agresja). Bezsenne noce, po których znów nie miałam siły i spałam cały dzień, by w nocy znów bić się ze sobą.

Stanowczo odmówiłam przyjmowania leków, chodzę na psychoterapię długoterminową, która bardzo mi pomaga. Moja psychoterapeutka (swoją drogą kobieta o anielskiej cierpliwości, przetestowałam kilku terapeutów, już prawie się poddałam po czym trafiłam na panią Iwonę) stanowczo kazała mi znaleźć sobie coś, czemu się poświęcę (no i znalazłam, taniec-tony endorfin, co już zauważyła TrzyKostkiLodu, który też mi przysparza problemów, ale mam motywację żeby wyjść z domu i wracam jakaś taka zmęczona fizycznie, ale psychicznie na wysokich obrotach), pomaga mi zakotwić się w rzeczywistości i ogarnąć ten bałagan w głowie. Powoli bo powoli, ale wszystko trafia do odpowiednich szufladek. Uczę się pracowania z emocjami, radzenia sobie z weltszmercem wink w inny sposób niż krzywdzenie siebie. Coraz częściej potrafię spojrzeć w lustro bez obrzydzenia i chęci rzucenia w nie czymś ciężkim, najlepiej własną głową.

Jasne, są jeszcze paskudne chwile. Ale zaczynam mieć jakąś nadzieję na to, że jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie.
Agusia, nie namawiam do niczego, co człowiek to inna sytuacja, ale jak na Ciebie leki też nie działają dobrze (taaak, to uczucie kiedy w głębi wiesz, że jest beznadziejnie, a po wierzchu pływa różowa mgiełka)- polecam dobrego psychoterapeutę. Jeśli jesteś z okolic Olsztyna to daj znać na PW, dam Ci namiary na moją terapeutkę. Jeśli nie to daj znać na PW, powiem Ci jak szukać smile

35

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

A ja dziewczyny nie mogę kogos takiego znaleźć w łodzi-jeśli jest ktoś, kto może kogos polecić- dajcie mi znac, bo i ja lekow już brać nie mogę..kiedyś brałam- 3 lata trzy leki na raz i 7 lat brania leków na sen. zeszłam z nich całkiem przyzwoicie, ale moja psychika jest tak zdezelowana, ze czasami myslę, ze krowę z psem mogłabym pomylić smile
Jeszcze do niedawna bardzo dużo czytałam , a teraz nawet nie chce mi się na książkę spojrzeć..załamka..zaczęłam nie pamietac gdzie, co mam , a nawet czasami się lapie na tym, że nie wiem jak do sprzątania się zabrać..gotując wode w czajniku nalewam sobie nie odkrywając gwizdka, a cukiernice przykrywam tym, co akurat na przykład trzymam w reku- ostatnio odkręcałam słoik i cukier przykryłam denkiem od niego..ale jak już usiadłam na zamkniętej klapie od sedesu z opuszczonymi gaciami i chciałam siusiu zrobić- nooooooo..to już mówie sobie- oj źle kobieto z tobą smile i co Wy na to moi drodzy ?- szare komórki są w podróży dookoła swiata? bo już sama nie wiem, co myśleć..

Czekając na przyjaciół..

36

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Hej:) Mam 38 lat. Coś na temat depresji wiem. Wiem również, jak sobie  z nią poradzić, jednak sposoby na depresję, to indywidualna sprawa psychiki każdego z Nas. Może najpierw w skrócie opiszę swoje życie, bo przyczyny depresji w moim przypadku sięgały do wczesnych lat dziećinstwa. Niektórzy rodzice nie powinni nigdy zostać rodzicami. Moje dzieciństwo to bicie, poniżenia i...wykorzystywanie seksualne przez ojca. Późniejsze lata dorastania nie były łatwiejsze pod kuratelą niedojrzałych do bycia rodzicami ludzi. Jako nastolatka bałam się wlasnego cienia a prób samobójczych miałam za sobą ,,naście". Z racji ,,zdziczenia", bo nie wiem, jak mam nazwać swoje zachowanie w stosunku do rówieśników, z którymi kompletnie nie potrafiłam rozmawiać, wciąż izolowana przez rodziców od swiata i uczona, że jestem najgorszym stworzeniem na Ziemi, byłam większość dziecinstwa i dorastania samotnikiem. Żyłam we wlasnym swiecie i uciekałam od realnego. W wieku dziewiętnastu lat poznałam mojego eks męża. Wreszcie miałąm pozwolenie na bycie z kimś, ale pod wieloma warunkami. Mimo, że pracowałam i zarabiałam na swoja racje zywności w domu, prawa miałam ograniczone. Postanowiłam jednak walczyc o ten zwiazek. Po roku wzieliśmy ślub i urodziła nam się córka. Było cieżko, bo eks mało nas zauważał a rodzice wciąż starali się zniszczyć nasz zwiazek. Wreszcie się wyprowadziliśmy na swoje i po 15 latach małżenstwa eks poznał, kobietę, z którą zrobił sobie dziecko. Bardzo kochałam go i to był koszmar w moim życiu. Szybko jednak sie pozbierałam i zajęłam wychowaniem swojej czternastoletniej córki wówczas. Po roku poznałam...kobietę. Nigdy nie byłam osobą rządną przygód partnerskich. Mój eks był jedynym facetem w moim życiu. Jednak ta kobieta mnie zakręciła. Zostałysmy parą. Rodzina eks męża kompletnie się ode mnie odwróciła, podobnie i moja, ale za tym akurat nie płakałam. Po dwóch latach jednak odebrali mi córkę, robiąc jej magiel w głowie. Moja córka ma siedemnascie lat i uczyłam jej tolerancji wobec innosci zawsze. Jednak rodziny jest więcej i większość przeważyła, jak i ich pieniądze. Moe stać mnie nna wiele rzeczy, które oni dają mojemu dziecku. Zostało mi wypowiedziane mieszkanie, wylądowałam na bruku, dosłownie. W tym samym czasie komornik siadł mi na część wypłaty, co uniemożliwiło mi wynajęcie czegoś dla siebie i dziecka. Miałam jednak przy sobie owa kobietę, która wiernie trwała i wspólnymi siłami jakoś przeszłysmy ten okres. Córka w tym czasie zamieszkała u rodziny i....tak ja straciłam. Historia dziwna, przeplatana nadzieją i upadkami. Radościa i depresją. Jednak zawsze stawałam na nogi. Jak? To wszystko nauczyło mnie paru rzeczy. Być zawsze sobą i nie dać się ustawiać wedle standardów, nigdy nie poddawać się, bo dno, to zamykanie trumny za życia i zauważać, co mam TU I TERAZ a nie Co straciłam, co było i jaka ja biedna lub głupia, ze zrobiłąm tak czy tak. Sama z siebie stałam sie osobą pewna siebie, szukajacą w sobie pozytywnych cech, doceniającą się i jak zmieniłam swoje podejscie do siebie, swiat również je zmnienił na moją korzyść. Miałam gdzies, jak ludzie mnie widzą. Opinię innych segregowałam wedle intencji opiniującego mnie. Słuchałam mądrzejszych, którzy nie mieli na celu niszczenia mnie, A w trakcie tej pracy nad sobą, moje życie dalej sie raz waliło, raz mi dogadzało. Przezywałam niekiedy totalne huśtawki nastrojów. Często jest tak, że wpędzamy się w depresję z ciągnącej się od dawna sytuacji, np samotność, brak partnera, choroba, toksyczni ludzie. Na wiele z tych sytuacji trudno znaleźć wyjście. Nie zawsze da się to ,,olać" i żyć dalej. Świat w okół cierpi na zobojętnienie i w tłumie ludzi czujemy się jak w kłębowisku żmij a dobre rady ma każdy, ale tylko na jezyku, nie w sercu. Moi rodzice po 35 latach się rozeszli. Bylam super mądra, udzielajac mamie rad, by się nie załamywała do czasu, aż sama zostałam sama. Pukałam sie wtedy w głowę, co ja jej radziłam skoro sama teraz siedzę, jak ona wtedy i z bólu nie mogę myśleć? Jak radzić, to z sercem, przynajmniej starając się wczuć w sytuację. Jak sie tego nie potrafi, najlepiej słuchać i to dokładnie. Teraz kazdy chce mówić a dobry słuchacz, to rzadkość. Depresja ma to do siebie, że jest głęboko w nas. To nie rana, ktora sie zagoi, złamanie, które sie zrosnie. Najwięcej w tej chorobie umiemy zrobić dla siebie my sami. Samą chęcią wyjscia z niej. Niektórym jest wygodnie w tym stanie. Lubią płakać, uzalać się, poddawać. Mnie, kiedy chwyta cos, łapie Demotywatory, śmieszne filmiki, rower, tańczę i analizuje to, co mam. A co mam? Umysł, który jest na tyle kreatywny, bym mogla sobie wymyślić, jak mogę się jej nie poddać. Resztę dopełnic mogą dopiero ludzie, rady, fora itp ale pierwszy krok należy do nas samych. Tak! Chcę wyjść z depresji. Nie szukajmy na gwałt rzeczy, ktore ,,leczą" objawy, zacznijmy od przyczyn. Lek, to dodatek. Najpierw postanowienie, następnie rozmowy, szukanie pomocy itp i wciąż uswiadamianie sobie, że się chce. Wiele osób mi zarzuci, że nie da sie zawsze tak, bo przecież : ,,Długi się same nie spłącą, choroba sie sama nie wyleczy, partner się nagle nie zmieni" I owszem, ale każdą zmianę i tak trzeba zaczynać najpierw od postanowienia wojny ze sobą a nie ze światem w okół. Jeżeli czegoś nie można przeskoczyć, obejść, to po co sie o to wciąz z rozpędu rozwalać? Ostatnio nadwyrężyłam sobie wiązadło gdzieś na szyi, Leżałam sparalizowana bólem trzy dni, nawet nie mogąc...puścić bąka bez sykniecia. Doceniłam wtedy, jak to cudownie móc pójść do lazienki o własnych siłach, schyliić sie, czy przespać normalnie całą noc. Niby drobiazgi, a jakie ważne. Mentalność ludzka jest taka, że będzie cały rok super a jeden dzień do kitu i juz cały rok okreslany jest , jako pechowy. Moze czasami warto zastanowić się, czy powody naszej depresji nie są zbyt wyobrzymione, jak na taką chorobę? Przeszłość? Nie istnieje, była. Przyszłosć? Jeszcze jej nie ma. Nie ma ,,za pieć minut" czy ,,Jutro" Nie istnieje jeszcze to. Jest teraz. A co jest teraz? Ja teraz siedze w wyrku z kawką, z laptopem na kolankach, w wynajmowanym pokoju, z pustym portfelem, bez rodzinki. Jest mi ciepło, wygodnie, ulubiona muzyka leci w słuchawkach, obok śpi moja dziewczyna. Nic mnie nie boli. Po co mam sie martwic teraz jutrem? Jutro zatroszczy się...jutro:)Za sto lat nikt i tak nie bedzie o mnie pamietał, po co się wiec produkować i brać zycie az tak śmiertelnie serio. Pozdrawiam wszystkich depresantów i czekam na lecące pomidory.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.
Louis L'Amour

37

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ja ze swoją walcze już wiele lat, ale to chyba ze wzgledu na swoje przejscia  całe moje zycie to wielka porazka  kiedy tylko zaczyna wydawac mi sie ze jest juz lepiej ze zaczynam łapać wiatr w żagle znowu cos sie dzieje ...:(
I znowu zamykam się w sobie bywało tak, ze prze 3  mc  czasami i wiecej nie wychodziłam z łóżka byłam tylko na lekach  po, których nie było praktycznie ze mna zadnego kontaktu chodze na terapie i mi to nic nie daje ...

38

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Ona 89 witaj:) Nie jest łatwą sprawą wyjście z depresji. Pierwszy i najwazniejszy krok należy do nas samych. Jednak myśle, ze w Twoim otoczeniu brakuje równiez ludzi, którzy Ciebie zrozumieja. Czesto jest tak, że nawet osoby o podobnych przejsciach nie sa w stanie zrozumieć uczuć danej osoby, szufladkujac je wedle własnych myśli, odczuć i działania. Robisz inaczej? To robisz źle. Najważniejsze jest w takim stanie wsparcie, jednak musi być odpowiednio pod Twoja psychikę. Nie jestem psychologiem, ale jestem kobieta po przejściach. Wiem, co przeszłam, wiem, co czułam i wiem, ze kazda z nas kobiet jest inna. Mysle, ze na takim forum na pewno znajduje sie podobna dusza, która jest w stanie Cie i zrozumieć i uzyć odpowiednich słów, One nie wyleczą ran, nie wskrzesza tego, co umarło a za czym tesknisz, jednak mogą nakierować Twoja uwage na inne rzeczy, które pomoga Ci wyjść z tego stanu. Tabletki tylko otępiają i uzależniaja. Prawdziwa siła tkwi w Tobie a z nia moc uzdrawiania. Musi Ci tylko to ktos uswiadomić. Sama byłam w takim stanie, że siedzac z butelka alkoholu, kompletnie napruta, gapiłam sie na flakon leków, zastanawiajac sie, jaki sens jest, by zyć. Nie wiem skad znalazłam w sobie siły, i to nie raz, by wstać i iść. Nadal sie potykam i upadam, jednak nie pozwalam sobie za długo leżeć. Nie warto. Tu na forum staramy sie pisac o naszych bólach, jednak gdzieś w głebi uważamy, jak formułujemy zdania, jak okreslamy problem i staramy sie to robic tak, by świat zrozumiał naszą rozpacz, ale nie wziął nas za nienormalnych. Niestety, kiedy są emocje, mamy zamiar własnie zachowywać sie, jak nienormalni, płakać, krzyczeć, biadolić i co tylko nam przyjdzie do głowy. Są osoby, które to rozumią, wiedzą, dlaczego tak sie dzieje i pozwolą na to, byś wlaśnie przez czas, jaki Ci jest potrzebny , została szalencem. Terapia jest sztywna forma, systemem narzuconym ogólnie na uleczenie depresji. Każdy z nas jednak jest indywidualną jednostką i rózni sie od reszty. Co to oznacza? Ze kazdy z nas potrzebuje odrębnych metod działania. Twoim zadaniem jest okreslić, czego Ci tak naprawde potrzeba, czego brakuje, co sprawia najwiekszy ból a psychologa, jak Ci pomóc w osiagnieciu celu, ewentualnie przekierowaniu toku myślenia, jak destruktywny. Pomyśl, co by dało Ci najwiekszą radość, wyzwoliło z depresji a póżniej zastanów się, czy to osiągalne a jak nie, to czu istnieje zamiennik a jak i to nie, to szukamy alternatywy:) Z depresji można wyjść, uwierz, tylko nie wolno sie poddawać. Pozdrawiam Cie gorąco:)

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.
Louis L'Amour

39

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Jak sobie pomóc? mi pomaga sport, pasje, jak najczęstsze przebywanie na świeżym powietrzu, wśród ludzi, ale też drobne zwycięstwa, prywatne czy inne, nieważne.. kiedy dopada zmieniam otoczenie lub szukam własnych ucieczek by nie myśleć.. tj. muzyka - ta wesoła, optymistyczna, czasem przywołująca miłe wspomnienia, książki, nauka czegoś nowego, poznawanie innych ludzi, innych punktów widzenia. Staram się nie zmuszać się do czegoś na co nie mam ochoty- chyba że mnie to rozwinie, lub wiem że pomoże mi w osiągnięciu własnych planów (krótkoterminowe ale są), wzbogaci duchowo. Szanuję siebie. Czasem nie widzę sensu, więc wtedy tylko trwam sobie cichutko, izoluję się - wiem, że to minie. Powtarzam to sobie. Oglądam kabarety, uwielbiam się śmiać, nie omijam okazji nawet jeśli z samej siebie - ponoć mam specyficzne poczucie humoru..  endorfiny, słońce i myśl że mogę tylko sama sobie pomóc.. może się mylę, nie wiem.. taka kobieta sukcesu codziennego.. heh
bywa ciężko, ale nikt nie powiedział że życie będzie łatwe, lekkie i przyjemne.. i nie jest... codziennie jednak staram się sprawiać sobie drobne przyjemności, albo robić coś dla innych, jakieś drobiazgi i od razu jest lepiej..

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

40

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

oblałam egzamin na prawo jazdy, chłopak się wyprowadza, kupuję mieszkanie i martwię się o kasę, biorę bioxsetin i jeszcze mam siłę tu być... co za życie...potrzebuję pomocy???

41

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

A co jeśli nie masz pasji? Nie masz zainteresowań? A jeśli już je masz, to Cię na nie nie stać? Co jeśli facet, którego kochasz, bądź kochałaś okazuję ostatnim dupkiem myślącym tylko o sobie i o tym byle zarobić jak najwięcej bo pieniądze przesłaniają mu cały świat? Co jeśli ludzie traktują Cię jak przedmiot? Znęcają się nad Tobą psychicznie? Nie masz znajomych... A jedynym Twoim towarzyszem jest dziecko? Z którym i tak nie porozmawiasz, bo po pierwsze jest małe, a po drugie jak można zadręczać je swoimi problemami. Chowanie się po kątach byle popłakać, tak żeby dziecko nie widziało... Jak w takiej sytuacji poradzić sobie z depresją? Psycholog niby swojego czasu mi pomógł, ale w momencie kiedy poczułam się 'lepiej' przestałam do niego chodzić. Antydepresanty nie pomagają mi jak kiedyś. I co dalej ?

"Nie ważne jak mocno uderzasz, ale jak mocny cios potrafisz przyjąć od życia i iść dalej. Ile możesz znieść i i iść dalej na przód. Tak się wygrywa - użalanie się nad sobą nie przynosi rozwiązania"

"Człowiekowi, który nie chce zmienić swojego życia, nie można pomóc."

42

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Do Beby- nie wiem jakie leki brałaś, ale te najnowszej generacji nie uzależniają i nie otępiają. Oczywiście, na początku mogą pojawić się paskudne objawy uboczne, ale to mija...Choruję na depresję cyklicznie, teraz na szczęście od kilku długich lat daję radę bez leków, ale one nie raz uratowały mi życie, postawiły na nogi i każdej chorej,  cierpiącej osobie będę mówić- biegiem do psychiatry!

43

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

A ja sobie nie radze. Poznalem dziewczyne ,zakochalem sie,depresja przeszla.Jakis czas temu zerwala i znowu mam czarne mysli.Jadac samochodem mam ochote docisnac gaz i wjechac w drzewo. Pewnie gdyby nie brat i mama zrobilbym to.

44

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Mam depresje od kilku lat zmagam się z nią każdego dnia , chodzę do psychiatry i od jakiegoś czasu namówiła mnie moja psychoterapeuta do szpitala długo nie chciałam się zgodzić bo mam uraz z kilku lat bo moi rodzice mnie zamkneli na odziale zamkniętym tak straszną przeżyłam tam traumę , że nawet nie chce mi się opowiadać bo wspomnienia wracają.... Ale w końcu mam swojego lekarza ktorego wybrałam sama i rok temu namowiła mnie by jednak pojechać do tego szpitala na odzial tym razem otwarty jest tam miło powiem Wam szczerze jak tam jestem zapominam o wszystkim co się dzieje za tymi murami... Poznaję wielu fajnych ludzi i są bardzo życzliwi dla mnie . Myslę , ze mogłabym tam jezdzić 2 razy do roku...

Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość.  ?  Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity.  Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME

45

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!
Kamil ek89 napisał/a:

A ja sobie nie radze. Poznalem dziewczyne ,zakochalem sie,depresja przeszla.Jakis czas temu zerwala i znowu mam czarne mysli.Jadac samochodem mam ochote docisnac gaz i wjechac w drzewo. Pewnie gdyby nie brat i mama zrobilbym to.

Nie rób takich bzdur.... Najlepszym lekarstwem na nieudaną miłość jest druga... Wiadomo nie będzie taka sama ale to nie znaczy , ze będzie gorsza...

Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość.  ?  Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity.  Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME

46

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Hej wszystkim, mnie przez ostatni rok, ponad rok zwaliło się wszystko co tylko mogło, no ale tak to jest nieszczęścia nie chodzą parami, tylko całymi bandami!!! Myślałam, że oszaleję, po kilku miesiącach zmagań i walki przestałam sobie radzić, zaczęłam brać depresanum, bo chciałam zacząć od czegoś ziołowego, a do psychiatry bałam się pójść, bo oni zawsze przepisują mocne leki, po których większość ludzi czuje się jak naćpana, więc depresanum zaczęło mi pomagać po jakichś 3 tygodniach brania, do tego wyczytałam, że dobrze działa sport, którego nigdy nie uprawiałam, więc zaczełam się dosłownie zmuszać do chodzenia na stretching i jogę, potem zaczęłam biegać, zmęczenie fizyczne dobrze na mnie działało, zaczęłam pić zioła jak melisa i zieloną herbatę. Powoli, powoli zaczęłam wracać do równowagi, ale to jeszcze podejrzewam trochę potrwa. Nic nie dzieję się od razu. Moim zdaniem bardzo ważne jest nastawienie i choć ciężko mi było myśleć pozytywnie musiałam, bo mam dla kogo żyć, dla mojej córeczki, która ma 8 lat i bardzo mi pomogła, przytulała mnie, zamiast odwrotnie, wiedziała jak mi pomóc.
Polecam wam pozytywne myślenie i zacząć leczenie od czegoś co nie jest koniecznie psychotropem. Pozdrawiam

47

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Jeżeli masz na myśli kompletną socjalną niezręczność, niechęć do innych, odizolowywanie się, nadmierny cynizm, utrata przyjemności z robienia rzeczy które lubiliśmy robić od zawsze to chyba to mam. A może po prostu jestem hipohondrykiem i wydaje mi się, że to mam, to zależy które z tych dwóch to także myśli samobójcze. Tak czy inaczej, mam to juz jakieś 10 lat smile

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

WITAM WSZYSTKICH:) JESTEM TU NOWA. MAM NADZIEJĘ ZE WSPOLNIE JAKOS DAMY SOBIE RADE ZE WSZYSTKIM. U MNIE NERWICA LEKOWA ZACZEŁA SIE 5 LAT TEMU:( NA POCZATKU NIE WIEDZIAŁAM CO SIE ZE MNA DZIEJE. ROZPACZ, PANIKA MASAKRA TOTALNA. DO TEGO DEPRESJA. LĘKI POTWORNE PRZED WYCHODZENIEM Z DOMU. DOSTAŁAM OD LEKARZA COAXIL I CHODZIŁAM NA TERAPIE ALE PANI PSYCHOLOG BARDZO MNIE DOŁOWALA I PRZESRWAŁAM. POTEM ZAKUPIŁAM KSIĄZKE"POKONAC LĘKI I FOBIE " I POSTANOWIŁAM ZASTOSOWAC SIE DO RAD W NIEJ PRZECZYTANYCH. BYŁO DUZO LEPIEJ DZIEKI SAMOZAPARCIU. NA JESIEN CZUŁAM SIE JUZ TAK DOBRZE ZE POSTANOWIŁAM NAWET ŻE MOZEMY Z MEZEM POSTARAC SIE O DZIECKO.NA POOCZATKU CZUŁAM SIE WRECZ WSPANIALE. CZUŁAM JAKBY CIAZA MNIE WYLECZYŁA AZ DO 6 MIESIACA. POTEM ZNOWU ZMECZENIE LĘKI ITD. PO PORODZIE PŁACZ NERWOWOSC ITP ZACZEŁAM BRAC CLONAZEPAM. I ZNOWU WSPANIAŁE UCZUCEI ALE GDY MŁODA SKONCZYŁA 3 MIESIĄCE POSTANOWIŁAM GO PRZERWAC GDYZ BAŁAM SIE UZALEZNIENIA, LATWO NIE BYŁO ALE STARAŁAM SIE I DAŁAM RADE. BAŁAM DUUUŻO MAGNEZU I BIORE NADAL. ROK MIAŁAM SPOKÓJ. CZUŁAM SIĘ JAKBYM NIGDY NIE CHOROWAŁA ALE OD MIESIACA ZNOWU CZUJE NIEPOKÓJ LĘKI. POMIMO ZE CIAGLE RYZYKUJE I JEZDZE WSZEDZIE GDZIE SIE BOJE ODCZUWAM DYSKOMFORT. MAM NADZIEJE ZE SZYBCIUTKO MINIE BO NIE NAWIDZE TEGO UCZUCIA. RANO ZAWOZIAM MĘZA DO PRAZCY I CZUŁAM LEKKI NIEPOKOJ ALE BIORĘ LEK HOMEOPATYCZNY SEDATIF PC I JAKO TAKO MNIE USPAKAJA. PO POŁUDNIU MUSZE JECHAC DO MISTA I JUZ JESTEM NIESPOKOJNA. ALE MAM NADZIEJĘ ZE SOBIE PORADZE JAK ZAWSZE. NIERAZ CZUJE SIE TAK CAŁY DZIEN ALE PO PODJĘCIU RYZYKA I OLEWANIU UCZUCIA WIECZOREM CZUJĘ SIĘ JUŻ WSPANIALE PONIEWAZ DAŁAM RADE.
MAM NADZIEJĘ ZE UDA MI SIĘ PONOWNIE JĄ POKONAC. UDAŁO SIE JUZ 2 RAZY.
TYLE W SKRÓCIE O MNIE I CHOROBIE. TROCHE TO NAPISANE Z NIEŁADEM ALE  MAM NADZIEJĘ ZE DZIEKI WAM BEDZIE MI LZEJ. WIECZOREM JAK WRÓCE Z IASTA TO ZAKUKAM I NAPISZE JAK MI POSZŁO. MAGDA

49

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

pierwszy raz zachorowałam kiedy umarła moja babcia,kilka lat po jej smierci i częstych snach w których widziałam jak umiera ,nagle pól roku po rozpoczeciu studiów stweierdziłam ze trace pamięc,ze wszystko mnie przerasta,zaczęłam się bać,czułam panikę i sennosc,wybuchałam płaczem ,nie potrafiłam ogarnąc się,przerwałam naukę a międzyczasie poznałam chłopaka któremu chciałam z początku pomoc a któy okazal się facetem niezrównowazonym psych,zwyczajnym stalkerem i szantazystą,straszył mnie ze sobie odbierze zycie jesli sie z nim nie umowie a ja głupia to przezywałam ,po jakimś czasie udało mi sie zerwac znajomosc z tym chłopakiem ,niestety depresja pogłebiała się z powodu braku pracy,potrafiłam pół dnia szykowac się do wyjscia z domu a nastepnie zniechecona i zmeczona odpuszczałam i kładlam sie do łózka...do tego doszła bulimia i zachowania których do dzisiaj sie wstydze,kiedy czułam się troche lepiej nawiazałam relacje z ludzmi którzy mnie zwyczajnie wykorzystali...po jakimś czasie znalazłam normalną pracę i zapanowałam nad soba i choroba.Drugi epizod był po urodzeniu drugiego dziecka ,chyba depresja poporodowa przeszła w przewlekła ,do tego stanu doprowadziły mnie zachowania męża i Jego rodziny.Kiedy byłam juz skrajnie wyczerpana i osaczyły mnie mysli samobójcze ,resztka sił dowlokłam sie do lekarza psychiatry,który uratowal mi zycie.Byłam na antydepresantach kilka albo kilkanascie miesięcy,niestety przytyłam po nich dosc mocno ale najwazniejsze ,ze przezyłam i byłam w stanie zajmować się dziecmi.Przyznam ,ze byłam uzalezniona od tych leków,nie wyobrazałam sobie,ze mogłabym je odstawic i zyc bez nich.Zrobiłam to kiedy wydawało mi się ze juz nie działaja,tak z dnia na dzień mimo ze była to decyzja bardzo ryzykowna.Jakis czas myslałam ze zwariuje tak mną miotało ,a wsparcia nie miałam znikąd,no i małe dzieci na głowie:(Cudem jakoś przetrwałam.No i teraz po kilku latach czuję ze znowu mnie dopadła.Nie chcę pisać o przyczynach,grunt ze nie potrafię się cieszyć niczym,przesypiam noce i czasem po kilka godzin w dzień,nie potrafię sprzątnąć mieszkania bo wydaje mi sie to czyms przerastającym moje mozliwosci,nie widze dla siebie żadnej przyszłosci i chyba tylko dzieci sprawiają ,ze wstaję i na siłe wykonuję czynnosci dzięki którym są one najedzone,ubrane i czyste.Ciągle zastanawiam sie czy to choroba czy zwyczajne lenistwo bo nie mam zamiaru sie usprawiedliwiać czy wybielać.Mam tez problem z emocjami nad ktorymi cięzko mi czasem zapanować więc chyba jednak to deprecha...Do lekarza jakoś ciągle nie po drodze:/

50

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Niestety nie zgodze sie z przedmówczynia ktora uwaza ze leki nie pomagają tylko przytlumiają.Wiem bo byłam na skraju załamania i tylko one mi pomogły przetrwac cięzkie chwile.Na terapie z racji wychowywania dzieci nie mogłam sobie wtedy  pozwolic.Do tej pory mimo róznych opinii na temat psychiatry do której chodziłam,uwazam ze to Jej zawdzięczam zycie,tylko szybka reakcja i przepisanie odpowiednich leków postawiły mnie na nogi.Dramat mój polegał na tym ze nawet własna matka nie potrafiła udzielic mi wsparcia mówiąc często ze Ona tez ma cięzkie zycie ,ze powinnam wziąc sie w garsc bo ludzie mają wieksze dramaty,zebym odstawila leki bo tylko mnie otumaniaja.Całe szczescie ,ze Jej nie posluchałam bo dzisiaj juz by mnie tu między Wami nie było.Pamiętam, jak kiedyś tata opowiadał mi ze w dziecinstwie szłam nagle do kąta i kiedy pytal po co tam idę,ja odpowiadałam ze ide sobie popłakać.Tak dzisiaj mi się wydaje ze było to związane z brakiem miłosci i czułosci ze strony mamy ktora dla kazdej dziewczynki powinna byc wzorem i opoką a w mojej rodzinie te role były pomieszane i odwrócone,to tata okazywal mi serce a mama zawsze była zimna i niedostępna.Podejrzewam ze gdzies głeboko we mnie siedzi cały czas ta niekochana,nieakceptowana przez matke dziewczynka,ktorej całe zycie brakowało poczucia bezpieczenstwa i solidnego oparcia w kimś bliskim i silnym.Z jednej strony uważam sie za kobietę silną bo mam na koncie wiele traumatycznych sytuacji a z drugiej strony jestem słaba i wrazliwa,pozbawiona  sił do życia,czasem płaczliwa ,wystraszona wszystkim i zagubiona.Dodam ze nie uważam sie za wariatkę ,wiem ze jestem wyjątkowo mądrym i inteligentnym,logicznie myslącym  człowiekiem i pisze to bez cienia pychy czy zarozumialstwa.Depresja to straszna choroba której nie życzę najgorszemu wrogowi,ja staram sie walczyć dzien po dniu,nie planuje przyszlosci,zyje chwilą,niestety mój stan sie nie poprawi tak szybko bo zyję w nieudanym związku i to tez ma ogromny wpływ na mój stan,a wydostac się sama z niego nie potrafię.

51

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Pacynka35 jak czytam o Twojej historii to mam wrazenie, źe czytam o sobie z ta roznica, że ja w tej chwili mam cudownego meza, wspanialego synka, a potrafilam bez slowa wyjsc z domu i stanac nad brzegiem urwiska dopiero wtedy za namowa mojej przyjaciólki zaczelam szukac pomocy. Od 4 miesięcy biore leki, chodze na terapie ale moje zycie to glownie same upadki, tylko dla moich chlopakow zyje

Kocham bardziej niż wczoraj ale mniej niż jutro

52

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Witam, z depresja walcze od 5 lat. Od tego czasu mam diagnoze. Po probie samobojczej wyladowalam w szpitalu i od tego momentu sie lecze. Na poczatku byla to sama psychoterapia po kolejnym nawrocie od roku biore leki. Mam meza i 2 dzieci. Pracuje zawodowo. Nie jest latwo, bo sa takie dni jak dzis. Nie mam sily na nic, motywacji by zyc. Chciala bym sie polzyc, zasnac i juz sie nie obudzic. Problem w tym ze nie moge spac. Mecza mnie mysli samobojcze. Obok spi moj 4-letni synek.  Dopoki walczysz - jestes zwyciezca. Wiec walcze z tym chorobskiem dla moich bliskich. Pozdrawiam

53

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

A jak się nie ma bliskich?

54

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Jest jedna rzecz, która wpędza mnie we wściekłość..Gdy ktoś mówi  osobie w depresji- " nie użalaj się"..To jest bardzo irytujące, bo jak ktoś zdrowy ma zrozumieć chorego?Bogaty biednego?Ludzie żyją w takiej swojej przestrzeni, w której posługują się niczym innym jak stereotypami, popularnymi sloganami,zapominając o człowieku, o zwykłym drugim człowieku.o tym,że dla kogos spotkanie w dużym gronie może być stresem, ze gdy rano nie ma się siły wstać to nie dlatego,że jest się leniwym,ale że poprostu NIE MA SIŁY..
Wszystkim osobom chorym i zdrowiejącym życzę takiej osoby,takiego przyjaciela,który zrozumie.Większość ludzi umie mówić( nawet nie mówić,a powtarzać),a mało jest tych co słuchają i rozumieją.

Raczej um­rzeć stojąc niż żyć na kolanach..

55

Odp: DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Od jakiegoś czasu czuję się beznadziejnie.Nic mnie nie cieszy i wydaję mi się ,że nic dobrego już mnie nie czeka chociaż jestem młoda.Myślałam ,że to sezonowa depresja ,która minie jak zrobi się ciepło ale nic się nie zmieniło.Czuję się tak już od ponad pół roku ale nic z tym nie robię.Miałam pójść do psychologa albo kogoś takiego ale w końcu nie poszłam bo to mnie przerosło i uznałam ,że i tak by nic nie dało.Miałam też pomysł pójścia do psychiatry ale nie chciałam iść tam sama ,a głupio mi było komuś o tym powiedzieć i poprosić by poszedł ze mną.Jeszcze by nie chcieli się ze mną zadawać albo by powiedzieli ,że lubię się nad sobą użalać.Myślałam ,że tylko ja mam taki problem ale widzę ,że dużo osób się z tym zmaga.

Im wyżej nauczysz się latać ,tym mniejszy się stajesz dla tych co zostali na dole

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » DEPRESJA - kto walczył lub wciąż się z nią zmaga?!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021