zdecydowałam się żeby opisać tu mój problem, bo już kompletnie nie wiem co robić.
zacznę od początku...
poznaliśmy się ponad rok temu, przez internet. trafiliśmy na siebie zupełnie przypadkiem przez zamieszczone przeze mnie zdjęcie na portalu społecznościowym (nie randkowym itd.). On uznał, że musi mnie poznać.. to tak jakby coś w nim drgnęło od samego początku... i się zaczęło.. na początku rozmawialiśmy o jakiś głupotach.. dowiedziałam się, że jest polakiem mieszkającym w Anglii od kilku lat (1500 km) akurat miałam ciężki okres w życiu i taka rozmowa była mi potrzebna, wiedziałam, że On spojrzy na moją sytuację inaczej, tak z zewnątrz.. bardzo mi wtedy pomógł... później okazało się, że ja Jemu też.. obydwoje czuliśmy jakbyśmy znali się już bardzo długo, rozumieliśmy się świetnie. On jest typem faceta, który zamyka się w sobie.. skupia uwagę na innych. lubi pomagać. poznawaliśmy się coraz lepiej, zdobyłam Jego zaufanie, bo głupio mi było uzewnętrzniać się i czerpać pomoc tylko od Niego.. w końcu zaczęło to działać w dwie strony. cieszyłam się, że jestem komuś potrzebna.. wspierałam Go jak tylko mogłam, wyciągnęłam Go z depresji po tym jak zostawiła Go żona.. tak.. żona.. On jest starszy ode mnie ponad 10 lat ale wiek nie ma tu żadnego znaczenia. jest moją bratnią duszą. minęło kilka miesięcy.. w końcu podjęliśmy temat spotkania. podobał mi się, a ja Jemu. obydwoje czekaliśmy na to spotkanie, odliczaliśmy dni. było warto, kiedy się w końcu spotkaliśmy całe zdenerwowanie odeszło. czas leciał tak szybko jak byliśmy razem, było magicznie, iskrzyło. wszystko było takie wyjątkowe, każda chwila. zakochałam się w nim.. i On we mnie. przylatywał do mnie kilka razy.. średnio co miesiąc, czasem trzy tygodnie, a raz nawet tylko 6 dni przerwy między jednym wyjazdem, a drugim. kiedy był u siebie.. nagle znalazł się w szpitalu.. (nie wspomniałam wcześniej, że był chory.. dość poważnie) bardzo się wtedy przestraszyłam, chciałam być blisko Niego i już miała kupować bilet lotniczy.. ale nie kupiłam. ten pobyt w szpitalu zmienił prawie wszystko.. jedynym plusem był zabieg, który powstrzymał rozwijającą się chorobę. okazało się, że szpital zadzwonił do jego byłej żony.. mieli numer z ubezpieczenia.. i przyjechała do niego.. opiekowała się nim później kilka dni.. po czym wróciła do siebie.. do innego miasta.. ale mimo tego,że mnie i Jego wiele łączyło wszystkie wspomnienia dotyczące jej wróciły.. czułam się dziwnie.. byłam zagubiona. oddaliliśmy się od siebie trochę za bardzo.. myślałam, że to koniec.. więc zaczęłam się spotykać tu z innym.. a On z nią co jakiś czas. okazało się, że ona chce do Niego wrócić. kłóciliśmy się więc postanowił się ze mną spotkać normalnie i pogadać. przyleciał, było dziwnie.. nie umieliśmy zacząć konkretnej rozmowy.. chciałam żeby powiedział mi jak to teraz ma wyglądać według Niego.. więc się dowiedziałam, że zamierzają spróbować jeszcze raz.. ale powoli.. wtedy jeszcze nie wiedział, że Go kocham.. ale zorientował się po moim zachowaniu.. bardzo ciężko było mi słuchać o niej.. nie wytrzymałam.. za dużo wina, miła atmosfera, i jego decyzja.. uciekłam do łazienki żeby nie widział jak płaczę.. później dowiedziałam się, że On nie może mnie stracić, bardzo mu na mnie zależy.. ustaliliśmy, że będziemy utrzymywać kontakt.. jak wrócił do siebie przestał się z nią spotykać.. wolał posiedzieć ze mną czatując na internecie. wtedy uświadomiłam sobie , że jest jeszcze jakaś nadzieja.. przez długie i szczere rozmowy.. oczywiście kłóciliśmy się czasem bardzo ale nie rzucaliśmy komputerem o ścianę.. rozmawialiśmy dalej. potrafimy się godzić w wielkim stylu i to nas właśnie wyróżnia, że mimo złości rozmawiamy dalej a później jest tylko lepiej.. miesiąc później znów się spotkaliśmy. było już inaczej.. jak dawniej. czuliśmy się jakbyśmy byli razem.. i w końcu stało się to na co czekałam.. w końcu powiedział, że mnie kocha. wszystko momentalnie się zmieniło.. nawet poznał moją mamę. pokazywał mi na każdym kroku, że jestem najważniejsza.. bajka. w końcu byłam szczęśliwa i On też. nie trwało to długo.. tydzień później.. po tym jak wrócił do siebie.. bez zapowiedzi przyjechała do niego ex.. oznajmiła, że odeszła z pracy.. musiała opuścić mieszkanie.. i nie ma się gdzie podziać.. przygarnął ją, bo przecież lubi pomagać. ja o tym nie wiedziałam.. nie rozmawialiśmy tamtego dnia.. więc napisałam mu smsa.. ale On go nie przeczytał.. tylko ona.. ale nie zaprzestała tylko na tym. przeszukała mu telefon, później zrobiła awanturę.. błagała żeby do niej wrócił, że ją nie obchodzi to, że miał kogoś itd. ja się o wszystkim dowiedziałam przypadkiem.. dostałam smsa z jego numeru.. od niej.. coś w stylu, żebym go zostawiła w spokoju.. tylko z wile mocniejszym akcentem..
ta chora sytuacja trwa już jakiś czas.. a ja mam tego serdecznie dosyć. czuję się okropnie. On ukrywa się przed nią żeby ze mną pogadać. mówi, że bardzo mnie kocha, że nie chce stracić, że mu zależy.. ale nie robi nic w tym kierunku żeby coś naprawić.. kiedy pytam co czuje do niej to mówi, że sam nie wie.. idzie na off-line kiedy ona się "kręci" ciągle tylko są jakieś niedomówienia i nieporozumienia między nami.. ale jak jej nie ma.. jest tak jak powinno być. dobrze. ciągle myślę, że to tylko jakiś zły sen, że się obudzę i jej nie będzie.. weszła z buciorami w jego życie.. a miał już plany, które dotyczyły mnie.. teraz tylko słyszę, że On sam się gubi, nie może jej wyrzucić itd. mimo to mówi, że chciałby być ze mną. że jest ze mną szczęśliwy. ja wiele potrafię zrozumieć.. ale mam już dosyć tego, że ona psuje relacje między mną a Nim.. tak bardzo Go kocham.. nie wiem co robić..
1 2013-03-28 17:05:10 Ostatnio edytowany przez lostgirl123 (2013-03-28 17:12:05)
Podobne tematy
Lostgirl, wiesz powiem Ci jedno... Czytając Twój post mam przed oczami wieeeeele postów zawiedzionych kochanek. Niczym się ta historia od nich nie różni, no może odległością. Dodam jeszcze, że to nie "ona" psuje Wasze relacje, a "on". Gdyby tak bardzo mu zależało jak mówi, to znalazłby rozwiązanie i na pewno ex żona (mają rozwód?) nie byłaby problemem. On po prostu kręci. Ja ma tam, Ciebie ma tutaj...tak jest mu wygodnie. Nie bądź kolejną naiwną dziewczyną. Zażądaj konkretów. Jeśli będzie sie migał, to znaczy że jest taki jak wielu innych zdradzających facetów. Jak żona wybacza, to zostają z nią, a kochankę zwodzą miłymi słówkami. Poczytaj forum...sama zobaczysz ile "wyjątkowych", "innych niż wszystkie" historii tam znajdziesz...
tak.. mają rozwód. wiem, że to może tak wyglądać.. zdaje sobie z tego sprawę. jak się poznawaliśmy to jej nie było. na prawdę. też już nie raz zwracałam mu uwagę na to czy przypadkiem nie jest mu tak wygodniej.. właśnie żądam konkretów.. no i daje mi je.. zaprosił mnie tam do siebie.. on ciągle nad tym myśli ale nie wie co zrobić.. niby pokazuje że mu zależy..
Lostgirl, skoro mu zależy to niech nie będzie to na "niby"... tylko niech zrobi coś konkretnego.
Zaprosił Cię? I co? Będziecie mieszkać w trojkę podczas Twojego pobytu?
A może zaproponował pobyt w hotelu?
ona ma wtedy wyjechać. samej mi się to nie podoba.. dla mnie to wygląda na "wymianę" jakąś... mówiłam mu tyle razy, że źle się z tym wszystkim czuje. że nie może mieć nas obu.. w sumie wczoraj postawiłam mu warunek.. kazałam zdecydować.. dobrze zrobiłam?
6 2013-03-28 18:14:45 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-28 18:17:58)
Bardzo dobrze zrobiłaś, bo póki co to właśnie taka "na wymianę" jesteś, jakkolwiek by to nie brzmiało. Żonkę trzyma na co dzień w domu, ona pewnie myśli że się zejdą, nie wiadomo co on jej tak na prawdę mówi, a Ciebie ma "od święta"...jako bonus. Nie pozwól na to dziewczyno. Żeby potem nie okazało się, że straciłaś parę lat życia, na jakiegoś frajera, co zdecydować się nie potrafi. Pamiętaj, że miłe słowa i obsypywanie prezentami itp... to każdy nawet ten wspomniany "frajer" umie.
7 2013-03-28 18:19:18 Ostatnio edytowany przez lostgirl123 (2013-03-28 19:01:09)
może to głupio zabrzmi.. ale on jej tam nie chce.. ucieka przed nią z domu.. nie chce z nią siedzieć.. tak.. ona sobie nie odpuści.. pilnuje go i kontroluje... zagląda mu w telefon.. nigdy nie byłam na wymianę... dopiero od 3 tygodni się tak czuję.. najbardziej boli to, że obydwoje twierdzimy, że to coś prawdziwego.. sam mówił to tyle razy. mieliśmy plany żebym tam się przeprowadziła.. nikogo tak dobrze nie znałam wcześniej.. wiąże nas na prawdę bardzo silne uczucie.. mówił, że zawsze marzył o takiej dziewczynie jak ja. a teraz kiedy wszystko zaczęło się układać, pojawiła się ona.. tyle razy próbowałam od tego uciec.. chciałam to zakończyć ale zawsze mnie zatrzymywał. nie pozwalał odejść.. zależy mu..
Może to co ja napisze, też zabrzmi głupio... ale jeśli on by jej tam nie chciał, to dawno by jej tam nie było. Czy on nie ma swojej własnej woli, ktoś go ubezwłasnowolnił? Sorry... ale uwierz mi... każdy ale to każdy facet, który zaczyna związek poza swoim małżeństwem, czy to byłym (chyba jednak nie do końca byłym) czy obecnym... zawsze mówi, że to "ona" jest ta zła, to ona go dręczyła, była wariatka, nieczułą zołzą, a on biedny miś...
Powiedz mu twardo... masz dwa miesiące i jej ma tam nie być. Nie obchodzi mnie co zrobisz...inaczej z nami KONIEC...
Jeśli faktycznie mu zależy, to stanie na głowie, a spełni to
nic takiego nie napisałam. nigdy źle o niej nie mówił.. tylko tyle, że czuje nienawiść.. z resztą.. to bardziej złożona sytuacja.. widzę, że nie do końca zrozumiano mnie tak jak bym chciała.. nie potrzebnie pisałam. szukam pomocy, a nie oceny. dziękuję bardzo.
Lostgirl, ale gdzie ja Ciebie oceniłam? No proszę Cię...do głowy mi nie przyszło Ciebie oceniać. Prędzej już jego. Pisze jedynie, że facet gdy mu bardzo zależy, jest w stanie wszystko zrobić. Potrzebuje tylko odpowiedniej motywacji. Jeśli będzie zakładał ręce i mówił, że "się nie da", to... nie jest wart nerwów. Facet musi potrafić wyjść z takiej sytuacji, to jest jedyny sposób na Wasza wspólną przyszłość? Ile zamierzasz czekać? Az ona sama się znudzi i się wyprowadzi? A jeśli sie nie znudzi? To co? On powie, że "przepraszam kochanie, ale przecież jej nie wyrzucę, musimy mieszkać razem", albo "ok wyśle ja na wakacje, żebyśmy byli sami"?
Chyba nie zamierzasz sama rozwiązywać życia, swojemu facetowi. To on powinien stanąć na wysokości zadania, a nie zasłaniać sie tym że nie wie co zrobić i nie może jej sie pozbyć.
Margolinka, w sumie to masz racje, to nie ode mnie zależy... dzięki. tylko.. ja bym tak bardzo chciała żeby się okazało, że to wszystko o czym mówił i co nas łączy faktycznie okazało się prawdą.. żebym faktycznie się nie sparzyła... tylko jak długo mam czekać na Jego decyzję? każdy przecież indywidualnie, potrzebuje czasu, czy coś.. to też na pewno nie jest łatwe dla Niego...
Lostgirl, ale na co on potrzebuje czasu? On już się z nią rozwiódł, rozstali się... i co? Teraz to ona potrzebuje czasu... na znalezienie pracy...innego lokum... Tylko sęk w tym moja droga, czy ona tego chce. Wprowadziła się do niego, a on jako "dobra dusza" się zgodził i teraz nie potrafi odmówić. Tak można czekać w nieskończoność. Przecież "o prace ciężko"...
czesc
bylam u niego na kilka dni.. i jestem dobrej mysli po tym wyjezdzie. zapewnial mnie o swoich uczuciach w kazdy mozliwy sposob.. widze to w jego zachowaniu.. chcemy byc razem.. mam nadzieje ze wszystko sie jakos ulozy.. i juz niedlugo znow sie spotkamy... ![]()
Hm.A może tak byś zadała sobie odrobinę trudu i porozmawiała z tą Jego ex jak kobieta z kobietą?.Może poznałabyś tego swojego lubego z zupelnie innej strony?.Tzn.z Jej strony.
Wiesz co konkretnie było powodem ich rozwodu?.
Jak narazie to wiesz zaledwie to co On chce Ci powiedzieć i nic więcej.
Alterego1-jestem w tej samej drużynie!
tak wiem co bylo powodem rozwodu.. chcialabym z nia pogadac ale ciezko by bylo ... odleglosci itd.. ona pewnie nie chce rozmawiac.. chociaz aktualnie nie jest tam tylko w polsce
a ja uwazam ze w takich sytulacjach sprawa jest prosta
mowi sie panu tak "jakim prawem rozkochujesz mnie w sobie nie unormujac swojej sytulacji? jestes po rozwodzie tak? to niech to bedzie widac a nie z nia mieszkasz...pozalatwiaj swoje sprawy, a dopiero jak w twkim sercu i domu nie bedzie twojej ex zony to odezwij sie, kocham cie ale nie dam sie krzwdzic"
tyle
albo zwarjujesz jak bedziesz tak dalej zyla albo bedziesz kochanka bo Piotrus Pan nie wie ktora z pan wybrac
pusc go wolno, jak wroci to wtedy znaczy ze cie kocha bo trzymac pazurami bedziesz musiala go zawsze jesli teraz nie zawalczysz o jasna sytulacje
juz mu postawilam ultimatum w stylu albo ja albo ona... i ze cos sie musi zmienic...
a wiec trzymam kciuki za ciebie abys nie ulegla i nie dawala mu takiego luksusu miec was obie
on dobrze wie ze nie moze miec nas obu.. w koncu dotarlo.. postawilam sprawde bardzo jasno. wiec czekam na jego decyzje.