Witam. mam ciężką sytuację i kompletnie nie mam sie kogo doradzić. mam 19 lat mieszkam na wsi kończę za miesiąc szkołę . mam problem z matematyką dlatego nie bede mogła przystapić do matury .Wycofuję z tego powodu deklaracje inaczej nie zaliczę roku. Rodzina nie akceptuje moich wyborów aktualnie jestem z nimi w konflikcie.nigdy nie układało się dobrze jednak w ostatnim czasie nawet ze soba nie rozmawiamy. i to nie tak ,że nie próbowałam. Po prostu zawsze były w naszym domu problemy. gdy skończy się szkoła będę musiała sie wyprowadzić. i chcę tego nie mogę tu zostać bo tutaj nie mam perspektyw . ani pracy ,ani znajomych , ani chłopaka..W Dodatku moja sytuacja finansowa jest kiepska nie mogę liczyć na żadne wsparcie finansowe od bliskich. A nie mam swoich pieniędzy .dlatego nie bardzo mogę się uczyć. jak znaleźć pracę i sie stąd wyrwać. co mam zrobić w takiej sytuacji czy zna ktoś jakieś wyjście ?
1 2013-03-26 20:48:40 Ostatnio edytowany przez brakperspektyw (2013-03-26 22:51:20)
Podobne tematy
Nie rozumiem sytuacji z maturą- nie przystępujesz do matury, bo jak przystąpisz to nie zaliczysz roku? A to nie jest tak, że nie możesz przystąpić jak nie zaliczysz roku? Jeśli chodzi o to, że nie chcesz przystąpić, bo boisz się, że zdasz, radzę podejść- można ją poprawić. I mieć z głowy po prostu.
Których wyborów nie akceptuje rodzina? Rezygnacji z matury? Czy jest coś więcej?
Czy to, że chcesz się wyprowadzić to Twoja decyzja czy jest nacisk ze strony rodziny?
Pomyśl nad tym jak byś chciała, żeby wyglądało Twoje życie i jak możesz to osiągnąć. Brzmi to banalnie, ale grunt to dobry plan, bo jeśli chcesz gdzieś dojść to najpierw musisz wiedzieć g d z i e, a potem pomyśleć j a k tam dojść.
Najpierw skup się na skończeniu szkoły. A z rodziną- sama wiesz najlepiej jaką masz sytuację i na co możesz liczyć z ich strony, ale myślę, że nie warto robić sobie z nich wrogów. Porozmawiaj z nimi mimo obaw i uprzedzeń.
A do pracy czy szkoły zawsze można dojeżdżać. Chłopakiem ani znajomymi się nie martw, bo życie dopiero się zacznie, zobaczysz. Powodzenia!
jak znaleźć pracę i sie stąd wyrwać. co mam zrobić w takiej sytuacji czy zna ktoś jakieś wyjście ?
Najczęściej wystarczy chcieć, ruszyć tyłek i zacząć działać - a jeszcze wcześniej przestać się użalać nad sobą.
Miałam 18 lat, gdy wyprowadziłam się od matki, bez pracy, bez pieniędzy, bez mieszkania i przed matura.
2 tygodnie mieszkałam katem u kumpla, w ciągu tych dwóch tygodni znalazłam robotę, pracowałam w McDonald'sie, a w weekendy sprzątałam u ludzi. Znalazłam mieszkanie, podpisałam umowę, wprowadziłam się. Zdałam maturę, dostałam się na studia, załatwiłam sobie stypendium. Mozna? Mozna.
Nie miałam wsparcia bliskich osób, ani pomocy finansowej. Dodam, ze do tego znajdowałam się za granica, nie do końca (jeszcze wtedy) znając język.
Także nie zniechęcaj się, bierz się za robotę, daj z siebie wszystko, a zobaczysz, ze kontakt z rodzina sie polepszy, docenia Twoje wysiłki i zaczną Cie szanować. Marudzenie nie pomoże Ci w osiągnięciu czegokolwiek.
Powodzenia!
Nie rozumiem sytuacji z maturą- nie przystępujesz do matury, bo jak przystąpisz to nie zaliczysz roku? A to nie jest tak, że nie możesz przystąpić jak nie zaliczysz roku? Jeśli chodzi o to, że nie chcesz przystąpić, bo boisz się, że zdasz, radzę podejść- można ją poprawić. I mieć z głowy po prostu.
Chodzi o to ,że mogę mieć 1 . na koniec i nie zaliczę roku. miałam już 1 na semestr i jeżeli wycofam to po prostu mnie przepuszcza bez poprawiania . I wiem ,że jezeli bym była dopuszczona to bym próbowała bo nie mam nic do stracenia. a Rodzina nie akceptuje tego ,że nie udało mi się z matura i chce się wycofac i nie pójde na studia dzienne.
Cynicznahipo
Chodzi o to ,że nie mam znajomego , ani z rodziny u którego mogłabym sie zatrzymać i znaleźć coś w międzyczasie .
I nie chce marudzić chodzi mi po prostu o poradę jak mogę rozwiązać tą sytuację .a możliwość zdania matury będę miała dopiero za rok.
panna_m napisał/a:Nie rozumiem sytuacji z maturą- nie przystępujesz do matury, bo jak przystąpisz to nie zaliczysz roku? A to nie jest tak, że nie możesz przystąpić jak nie zaliczysz roku? Jeśli chodzi o to, że nie chcesz przystąpić, bo boisz się, że zdasz, radzę podejść- można ją poprawić. I mieć z głowy po prostu.
Chodzi o to ,że mogę mieć 1 . na koniec i nie zaliczę roku. miałam już 1 na semestr i jeżeli wycofam to po prostu mnie przepuszcza bez poprawiania . I wiem ,że jezeli bym była dopuszczona to bym próbowała bo nie mam nic do stracenia. a Rodzina nie akceptuje tego ,że nie udało mi się z matura i chce się wycofac i nie pójde na studia dzienne.
Cynicznahipo
Chodzi o to ,że nie mam znajomego , ani z rodziny u którego mogłabym sie zatrzymać i znaleźć coś w międzyczasie .
I nie chce marudzić chodzi mi po prostu o poradę jak mogę rozwiązać tą sytuację .a możliwość zdania matury będę miała dopiero za rok.
Chcesz mi wmówić, ze nie masz ani jednej koleżanki? Znajomej?
Druga sprawa - każdy głąb może mieć z matmy trójkę, ewentualnie dwójkę, wystarczy robić minimum. Musiałaś sobie albo narobić zaległości przez kilka miesięcy, albo kompletnie olewać wszystko i się nie starać. Ja tez miałam problemy z matma, ale robiłam nędzne minimum i nigdy, ale to nigdy nie groziła mi pala.
Dlaczego nie zaczęłaś działać po tym, jak otrzymałaś jedynkę na koniec semestru? Zaczynam trochę rozumieć Twoich rodziców...
brakperspektyw napisał/a:jak znaleźć pracę i sie stąd wyrwać. co mam zrobić w takiej sytuacji czy zna ktoś jakieś wyjście ?
Najczęściej wystarczy chcieć, ruszyć tyłek i zacząć działać - a jeszcze wcześniej przestać się użalać nad sobą.
Miałam 18 lat, gdy wyprowadziłam się od matki, bez pracy, bez pieniędzy, bez mieszkania i przed matura.
2 tygodnie mieszkałam katem u kumpla, w ciągu tych dwóch tygodni znalazłam robotę, pracowałam w McDonald'sie, a w weekendy sprzątałam u ludzi. Znalazłam mieszkanie, podpisałam umowę, wprowadziłam się. Zdałam maturę, dostałam się na studia, załatwiłam sobie stypendium. Mozna? Mozna.Nie miałam wsparcia bliskich osób, ani pomocy finansowej. Dodam, ze do tego znajdowałam się za granica, nie do końca (jeszcze wtedy) znając język.
Także nie zniechęcaj się, bierz się za robotę, daj z siebie wszystko, a zobaczysz, ze kontakt z rodzina sie polepszy, docenia Twoje wysiłki i zaczną Cie szanować. Marudzenie nie pomoże Ci w osiągnięciu czegokolwiek.
Powodzenia!
Zgadzam się z tobą w 100% jak ktoś chce to może góry przenosić, a kiepskiej baletnicy... wiadomo.
Brakperspektyw, czy tobie się wydaje, że innym to "dobre życie" spływa na głowę... i już mają wykształcenie, dobrą pracę, świetne relację z partnerem, rodziną, znajomymi? Czy oczekujesz, że ktoś wypisze ci receptę na "dobre życie"? Jest dokładnie jak Cynicznahipo napisała, trzeba zacząć od siebie wymagać i ciężko pracować nad swoim życiem!
Miałaś niedostateczny z matmy na pierwszy semestr... i co zrobiłaś, by to zmienić?
Wiesz, że masz nieciekawą relację z rodziną i że będziesz musiała zacząć żyć na własną rękę... i co zrobiłaś by się usamodzielnić?
Dokładnie wiesz co jest twoim problemem i prawdopodobniej wiesz, jak część swoich problemów rozwiązać, ale mam wrażenie, że po prostu nie chce ci się nawet odrobinę wysilić!
Łudzisz, że jak popłaczesz nad sobą, to życie uśmiechnie się do ciebie. Życzę ci, by tak było. Odrobina szczęścia każdemu się przydaje, ale nie można łudzić się, że zawsze będzie ci dopisywać szczęście.
Chcesz mi wmówić, ze nie masz ani jednej koleżanki? Znajomej?
Druga sprawa - każdy głąb może mieć z matmy trójkę, ewentualnie dwójkę, wystarczy robić minimum. Musiałaś sobie albo narobić zaległości przez kilka miesięcy, albo kompletnie olewać wszystko i się nie starać. Ja tez miałam problemy z matma, ale robiłam nędzne minimum i nigdy, ale to nigdy nie groziła mi pala.
Dlaczego nie zaczęłaś działać po tym, jak otrzymałaś jedynkę na koniec semestru? Zaczynam trochę rozumieć Twoich rodziców...
nie bede się tłumaczyła .już powiedziałam. gdybym miała możliwość taką jak ty z zatrazymania sie u kogos to bym skorzystała , a nie pisała na forum i dramatyzowała "że takiej osoby NIE mam " tak pewnie tak sobie tylko napisałam przecież. dla żartu.
No pewnie ,że tak w końcu nie ma różnych sytuacji życiowych jak np. humaniści co po prostu nie rozumieją matematyki. Co ludzie którzy mają słabą nauczycielkę, która kiepsko tłumaczy. Tacy którzy chodza na korepetycje uczą się , ale po prostu im się nie udaje poprawić oceny.Fajnie wiedzieć ,że nie może być takiej sytuacji.Że stara siepoprawiac oceny , ale nie daje rady.Tak Głąb każdy może mieć 3 no pewnie ,że tak w końcu w mojej klasie jest 10 osób którzy mają jedynkę. Racja oni nie należą nawet do kategorii głąbów. ? nie wiedziałam ,że jest jeszcze niższa ranga do której należę.Ale dziękuje za uświadomienie pani "serdeczna rado" Tak macie racje takie rzeczy są niemożliwe by sie starać i nie dostać 3! nieprawdopodobne.
nie opisywałam konkretnie swojej sytuacji. i nie pisałam jakie to "moje życie jest okropne ;( Co mam robić mam ochotę płakać jestem taka nieszczęśliwa" nie pisałam tego więc. sory , ale gdzie tu marudziłam użalałam się nad sobą.? chyba proszę o pomoc o poradę jaka jest wyjścia z sytuacji a na tym nędznym forum otrzymuje od ludzi takich jak wy czyli takich co uważacie się ,że sobie poradziliście w życiu . Radę w stylu "nie użalaj sie nad sobą i widocznie nie robiłaś nic.(Co jest nonsensem) i jesteś głąbem" nie zasłużyłam sobie na to. Skoro znacie sposób a tylko o to prosiłam jakiś pomysł co dalej to proszę bardzo a nie dodawać nic nie wnoszące odpowiedzi .
Averyl .Nie ,nie wydaje mi sie dlatego pisałam tu z prośbą do takich osób co miały ciężko , ale coś im się udało . Chciałam dowiedzieć się jakąś wskazówke.Ale chyba nie zrozumiałaś przekazu. Ty chyba do takich osób nie należysz skoro nie potrafisz dać mi dobrej porady. I powiedziec tylko Życie jest ciężkie pracuj nad sobą! . gdybym nie chciała tego robić to bym wgl nie siedziała tu na forum i nie prosiła o wskazówki i jakies pomysły.
Dziękuje bardzo za pomoc. bardzo mi się przydała.
A Wróżka Bajuszka. Te słowa były pomocne ty jedna starałaś się zrozumieć i dać jakąś poradę. doceniam
8 2013-03-27 20:55:48 Ostatnio edytowany przez Averyl (2013-03-27 20:57:33)
Najłatwiej jest szukać wytłumaczenia dla siebie, udowadniać, że sytuacja jest jednak inna, bardziej zasadna, ale co z tego wynika?
To jest przecież twoje życie! Możesz próbować płynąć z trudem pod prąd, a możesz pozwolić życiu, by cię unosiło jak liść na wodzie.
Żyjemy w dobie internetu! Sama ośmieszasz się pisząc, że twoje problemy z matmą, to wina nauczycielki, bo inni również mają słabe oceny. Być może w szkole masz kiepską nauczycielkę, ale w czym masz problem, by sięgnąć do książki, poszukać w internecie, zapytać się innych? Nawet na youtube są krok po kroku wykłady - jak policzyć całkę, jak rozłożyć wielomiany itp.
Ja może jestem za głupia, by zrozumieć głębie twojego lenistwa i malkontenctwa, ale jeżeli piszesz, że Cynicznahipo miała łatwiej, bo u kogoś mogła przez 2 tygodnie pomieszkiwać, to oznacza tylko, że masz problem również z czytaniem ze zrozumieniem! Ona sobie zapracowała na "łatwiej".
Cynicznahipo napisał/a:Chcesz mi wmówić, ze nie masz ani jednej koleżanki? Znajomej?
Druga sprawa - każdy głąb może mieć z matmy trójkę, ewentualnie dwójkę, wystarczy robić minimum. Musiałaś sobie albo narobić zaległości przez kilka miesięcy, albo kompletnie olewać wszystko i się nie starać. Ja tez miałam problemy z matma, ale robiłam nędzne minimum i nigdy, ale to nigdy nie groziła mi pala.
Dlaczego nie zaczęłaś działać po tym, jak otrzymałaś jedynkę na koniec semestru? Zaczynam trochę rozumieć Twoich rodziców...nie bede się tłumaczyła .już powiedziałam. gdybym miała możliwość taką jak ty z zatrazymania sie u kogos to bym skorzystała , a nie pisała na forum i dramatyzowała "że takiej osoby NIE mam " tak pewnie tak sobie tylko napisałam przecież. dla żartu.
No pewnie ,że tak w końcu nie ma różnych sytuacji życiowych jak np. humaniści co po prostu nie rozumieją matematyki. Co ludzie którzy mają słabą nauczycielkę, która kiepsko tłumaczy. Tacy którzy chodza na korepetycje uczą się , ale po prostu im się nie udaje poprawić oceny.Fajnie wiedzieć ,że nie może być takiej sytuacji.Że stara siepoprawiac oceny , ale nie daje rady.Tak Głąb każdy może mieć 3 no pewnie ,że tak w końcu w mojej klasie jest 10 osób którzy mają jedynkę. Racja oni nie należą nawet do kategorii głąbów. ? nie wiedziałam ,że jest jeszcze niższa ranga do której należę.Ale dziękuje za uświadomienie pani "serdeczna rado" Tak macie racje takie rzeczy są niemożliwe by sie starać i nie dostać 3! nieprawdopodobne.
nie opisywałam konkretnie swojej sytuacji. i nie pisałam jakie to "moje życie jest okropne ;( Co mam robić mam ochotę płakać jestem taka nieszczęśliwa" nie pisałam tego więc. sory , ale gdzie tu marudziłam użalałam się nad sobą.? chyba proszę o pomoc o poradę jaka jest wyjścia z sytuacji a na tym nędznym forum otrzymuje od ludzi takich jak wy czyli takich co uważacie się ,że sobie poradziliście w życiu . Radę w stylu "nie użalaj sie nad sobą i widocznie nie robiłaś nic.(Co jest nonsensem) i jesteś głąbem" nie zasłużyłam sobie na to. Skoro znacie sposób a tylko o to prosiłam jakiś pomysł co dalej to proszę bardzo a nie dodawać nic nie wnoszące odpowiedzi .
Averyl .Nie ,nie wydaje mi sie dlatego pisałam tu z prośbą do takich osób co miały ciężko , ale coś im się udało . Chciałam dowiedzieć się jakąś wskazówke.Ale chyba nie zrozumiałaś przekazu. Ty chyba do takich osób nie należysz skoro nie potrafisz dać mi dobrej porady. I powiedziec tylko Życie jest ciężkie pracuj nad sobą! . gdybym nie chciała tego robić to bym wgl nie siedziała tu na forum i nie prosiła o wskazówki i jakies pomysły.
Dziękuje bardzo za pomoc. bardzo mi się przydała.
A Wróżka Bajuszka. Te słowa były pomocne ty jedna starałaś się zrozumieć i dać jakąś poradę. doceniam
Eee, nie gniewam sie, bo pokazujesz tutaj, ze "najlepsza obrona jest atak" ;-).
Tylko, ze my Ciebie nie probujemy atakowac, tylko Ci uswiadomic, ze chodzi o Twoje zycie i tylko Ty mozesz cos zrobic, by bylo udane i szczesliwe.
Jezeli zatrzymujesz sie na etapie jedynki z matmy na koniec roku, mowiac, ze "to wina nauczycielki, nie umie tlumaczyc, a poza tym 10 osob tez ma jedynki", to ja nie wiem, jak sobie poradzisz z placeniem czynszu, chodzeniem do pracy, doroslym zyciem.
Teraz uwazaj: kazdemu moze sie zdarzyc jedynka na polrocze - bywa. Ale, ze jej nie poprawilas, bo "nauczycielka zle tlumaczy" i przez to nie zostaniesz dopuszczona do matury, to juz tylko Twoja wina no i, przepraszam, ale tak wlasnie sie zachowuja glaby.
Jak slusznie wspomniala Averyl, internet oferuje cos o wiele lepszego niz korki, bo masz cale filmiki na youtube z poszczegolnych tematow i naprawde, zaden problem zajrzec i chociaz sprobowac cos robic, zamiast wylewac zale na forum. Ale pewnie zaraz powiesz, ze teraz to nie ma sensu, bo i tak masz jedynke na koniec ;-).
Czemu nie poprosilas o pomoc kolegow z klasy? To takie straszne powiedziec "sluchaj, wiem, ze jestes dobry z matmy, ja nic nie rozumiem, moze bys mi pomogl, wytlumaczyl", przeciez to nie wstyd?
O pedagogu szkolnym nie wspominam, on tez jest po to, by pomagac, mogl tez pogadac z nauczycielka od matmy, jakos zalagodzic sytuacje.
Co do mojej wyprowadzki - wierz mi, latwo nie bylo, bo nikt nie czekal na mnie w otwartych drzwiach z tekstem w stylu "o super, nie masz gdzie mieszkac, ja mam mieszkanie, pare dni mozesz u mnie zostac, bedzie super i w ogole". Musialam sie niezle z torbami nabiegac, zanim jeden kolega sie nade mna zlitowal. A reszta, czyli szukanie roboty i obowiazek utrzymania siebie a potem mieszkania, to juz dorosle zycie, wiec z reguly do latwych czynnosci nie nalezy. Zawalilam sporo nocy zanim uregulowalam swoja sytuacje.
Powiem Ci jedno, jako starsza kolezanka i troszke bardziej doswiadczona - ZA DARMO mozna tylko kopa w dupe dostac, nikt za Ciebie nic nie zalatwi, chyba, ze masz dzianych rodzicow, ktorzy dla Ciebie ukradna gwiazdke z nieba i chleb z piekarni. Ale jak widac, nie masz - bo zaczynaja marudzic, zreszta slusznie, ze zamieniasz sie w robaczka, ktory drazy swoje zgnile jabluszko - wiedz, ze bez matury bedzie Ci trudno, jesli czegos nie zrobisz, z rodzicami bedzie jeszcze trudniej.
Wiec zamiast sie zloscic za pare slow prawdy, pomysl, co zrobic, by poprawic swoja sytuacje.
Tyle ,że mało było prawdy w waszych wypowiedziach gdyby to była słuszna krytyka ok. Ale ocena czy ja robiłąm to czy nie. czego nie robiłam i co na podstawie tylko przypuszczań jest śmieszna.Bo co wiecie o mnie by oceniać zastanówcie się. z reszta uważam ,że rozmowa z wami jest bezcelowa . Bo wyłapywać zdania z kontekstu i wyimaginować własną teorię to każdy może byleby wyjść ze swoją "racją" jak będziecie mieli coś pomocnego do powiedzenia docenię. na razie nie udzielajcie się w tym wątku. Bo naprawdę chyba nie rozumiecie co się do was mówi. I mogłabym odpowiedzieć jakoś na wasze posty , ale tylko będę ciągnąć tą bezsensowną rozmowę. ![]()
Masz rację - przy takim podejściu do ludzi nie możesz mieć ani jednej koleżanki, ani kolegi, ani żadnej życzliwej duszy.
Tyle ,że mało było prawdy w waszych wypowiedziach gdyby to była słuszna krytyka ok. Ale ocena czy ja robiłąm to czy nie. czego nie robiłam i co na podstawie tylko przypuszczań jest śmieszna.Bo co wiecie o mnie by oceniać zastanówcie się. z reszta uważam ,że rozmowa z wami jest bezcelowa . Bo wyłapywać zdania z kontekstu i wyimaginować własną teorię to każdy może byleby wyjść ze swoją "racją" jak będziecie mieli coś pomocnego do powiedzenia docenię. na razie nie udzielajcie się w tym wątku. Bo naprawdę chyba nie rozumiecie co się do was mówi. I mogłabym odpowiedzieć jakoś na wasze posty , ale tylko będę ciągnąć tą bezsensowną rozmowę.
To zaczynam rozumieć, dlatego nie ma kto Ci pomoc ;-).
Aha i jeszcze jedno - będę się wypowiadać tak, jak chce i gdzie chce ;-).
I z tym powinnaś się liczyć, jak pisałaś post na tym forum, bo tutaj każdy pisze to, co myśli.
Ale zawsze się trafi ktoś, kto jest uczulony na krytykę ;-).
Mogłabym Ci się odwdzięczyć i napisać coś równie miłego jak Ty, np. "powodzenia w rynsztoku", ale tak się składa, ze przyszłam tu z myślą, by Ci jakoś pomoc, ale niestety, najwyraźniej Ty wolisz jak Ci się przyklaskuje, nawet jeśli robisz jedna z największych głupot na świecie.
Pozdrawiam.
To zaczynam rozumieć, dlatego nie ma kto Ci pomoc ;-).
Aha i jeszcze jedno - będę się wypowiadać tak, jak chce i gdzie chce ;-).I z tym powinnaś się liczyć, jak pisałaś post na tym forum, bo tutaj każdy pisze to, co myśli.
Ale zawsze się trafi ktoś, kto jest uczulony na krytykę ;-).Mogłabym Ci się odwdzięczyć i napisać coś równie miłego jak Ty, np. "powodzenia w rynsztoku", ale tak się składa, ze przyszłam tu z myślą, by Ci jakoś pomoc, ale niestety, najwyraźniej Ty wolisz jak Ci się przyklaskuje, nawet jeśli robisz jedna z największych głupot na świecie.
Mam takie podejście jak i wy do mnie. pisząc ,że każdy może mieć 3 z matmy to dla mnie durnota. to przedmiot ścisły tego się nie nauczy i trzeba zrozumieć. Nie uważam sie za tępą tylko dlatego ,że nie rozumiem matematyki . I nie zasłaniam się nauczycielką, ocenami innych tylko dawałam przykłady . To już nie ważne .
Dziwi mnie tylko ,że wzieliście mnie jako osobę która zamierza siedziec na tyłku nic nie robić użalac sie nad sobą i czekać aż ktoś jej powie co robić. Bo nawet nie dałam takich sygnałów. Mam osoby , które mnie wesprą i doradzą.Ale nie mają możliwości by mnie np.przygarnąć na jakiś czas chociażby chcieli. Mam pewiem plan . Chcę zawalczyć o siebie i o swoje życie. zamierzam iść na roczne studium bez matury . poszukać pracy w tym czasie. znaleźć pokój w większym mieście wraz z przyjaciółką która jest przy mnie i zamierza to realizować ze mną. Zdać maturę za rok bo gdybym znalazła pracę mogłabym iść na kurs matematyki. Będzie ciężko wiadome. Ale nie mam nic do stracenia. Pisałam tu tylko w celu ,że myślałam ,że ktoś ma może jakiś inny pomysł jakieś wskazówki od kogoś doświadczonego. I obiektywnej rady a wy skupiliście się na mojej maturze i innych tych mniej istotnych sprawach. I skoro przyszłaś tu by mi pomóc to prosiłabym o pomoc a nie. bezpodstawną ocenę i mówienie co robiłam co nie. bo ja wiem jak było i starałam się by zaliczyć ten semstr i matmę po prosto się nie udało trudno nie przystępuje w tym roku to w nastepnym. Nie było tak ,że po prostu olałam wszystko i mam za swoje. Nie wdawałam sie w szczegóły i nei marudziłam jak "ja sie bardzo starałam a sie nie udało" Miałam już nie odpisywać bo stwierdziłam ,że to już nic nie wniesie do sprawy . Po prostu sie chyba nie zrozumieliśmy .