netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

35 odpowiedzi11 604 wyświetleniazałożony przez ania1962, 26.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Witam wszystkich. Mam problem z moim chłopakiem, a raczej sama ze sobą... Otóż jesteśmy razem ponad 5 lat. Obecnie mam 20 lat a mój chłopak 22 lata (gdy zaczęliśmy być ze sobą miałam 15 lat). Mieszkamy razem, ponieważ studiujemy w innym mieście, niż mieszkaliśmy. Ogólnie jest między nami dobrze- kochamy się, rozmawiamy ze sobą. Zawsze staram się robić wszystko tak, aby był zadowolony. Wszystko jest fajne, ale on nie potrafi mnie rozśmieszyć, rozbawić. Jest mało towarzyski (w przeciwieństwie do mnie), więc nigdzie nie wychodzimy, zero znajomych wspólnych, z którymi można się zrelaksować, pośmiać się. Brak mi w związku takiej spontaniczności, luzu. Czuje się trochę przybita, jestem smutna, unikam z nim kontaktu dotykowego, ponieważ całkowicie nie mam na niego ochoty. To jest takie trudne. Zastanawiam się czy chcę z nim być, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego...- to moja pierwsza miłość, pierwsze pocałunki i kłótnie. Rozmawiałam z nim ostatnio długo i mówiłam co czuje, ryczałam potem pół nocy, ale on powiedział mi, że nie potrafi się zmienić, że nie umie być zabawny. Nie wiem co ja mam zrobić, w sercu mam jeden wielki mętlik... I na dodatek poznałam ostatnio fajnego chłopaka, który obecnie jest moim kolegą- pracujemy razem, a raczej pracowaliśmy, bo gdy się przeprowadziłam to zrezygnowałam z pracy. On jest w ogóle inny- potrafi mnie rozśmieszyć do łez, jest miły i taki, że aż chcę się z nim przebywać... Wiem, że mu się podobam, ale nie chcę podejmować żadnej decyzji, ponieważ strasznie się boje, nie wiem co robić.... 5 lat to szmat czasu, tyle wspólnych chwil, wszystko razem... Może umiecie mi coś doradzić?? To takie trudne. Czuje jakbym się dusiła:( Jest mi z nim dobrze, ale nie czuje pełni szczęścia, czegoś mi brak...

2

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Pocieszę Cię: ja się rozstałam z chłopakiem po 8 latach, mimo tego, ze był cholernie zabawny big_smile
Nie dogadaliśmy się w najważniejszych życiowych kwestiach i cała reszta przy tym zbladła smile

Człowieka nie należy zmieniać- możesz go jedynie zmienić na innego partnera.

To, że coś było dobre 5 lat temu, nie znaczy, że dziś tak samo odbierasz świat! To nie mąż! Dopiero szukasz partnera na całe życie i trudno się tu uwiązywać do jednego, że tak brzydko powiem: pierwszego lepszego, bo małżeństwo to zbyt ważna część całej reszty życia, by tak bezsensownie wybierać sobie człowieka, obok którego będziesz się codziennie budzić i z którym będziesz dzielić WSZYSTKO.

Daj sobie czas na doświadczenia, na poszukiwania, na dorastanie jednym słowem.
Ani Ty nie jesteś winna niczemu, ani on- po prostu do siebie najwidoczniej kompletnie nie pasujecie smile

3

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Wszystko zależy od tego czy to, żeby był zabawny itp. jest dla Ciebie tak istotne, żeby go zostawić. To, że on jest mało towarzyski nie powinno oznaczać Twojego zamknięcia się na ludzi. Mam podobny staż związku więc mogę Ci napisać, że samo przywiązanie nic nie da, jeśli go nie kochasz.
Zastanawiam się na ile nowo poznany facet wpłynął na Twoją ocenę Twojego partnera...?

4

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

...a z czasem przywiązanie staje się uwiązaniem. Nie da się na tym przejechać całego życia.

5

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Nowo poznany facet znacznie zmienił moje zdanie na temat Obecnego Partnera... Przy nim zobaczyłam jak można się śmiać dosłownie ze wszystkiego.... Że nie trzeba cały czas chodzić ponurym. tylko nie wiem czy warto ryzykować i kończyć związek tylko dlatego?... Czy to nie za mało...

6

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Nie trzeba kończyć związku tylko dlatego, że pojawił się ktoś nowy, ale też nie trzeba tkwić w związku tylko dlatego, że ....... no właśnie, że co?

7

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Po prostu czasami coś się kończy. Związek to nie jest stała w fizyce przecież. Rozpadają się nawet małżeństwa z ponad 20-letnim stażem. Całe życie z kimś, kto do Ciebie nie pasuje tylko dlatego, że już długo jesteście i że był pierwszy? Przecież to nie zbrodnia zakończyć związek. Może dorosłaś do tego żeby dostrzec, że z obecnym partnerem nie będziesz całkiem szczęśliwa. On jest ponury i zamknięty w sobie, a ty spontaniczna i wesoła, więc ciężko żeby się udało. W ogóle dlaczego jest tak, że ty rezygnujesz z życia towarzyskiego z jego powodu? Przecież tak nie powinno być. W sumie można spróbować pójść na kompromis, ale ma to tą kluczową wadę, że nikt nie będzie z tego do końca zadowolony. Dla mnie największym wyznacznikiem tego, że coś się między Wami skończyło jest to, co piszesz o seksie - nie masz w ogóle ochoty żeby on Cię dotykał, jesteś smutna. Nie chcesz chyba tkwić w takim stanie emocjonalnym przez kolejne lata?

8

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...
WitchQueen napisał/a:

Po prostu czasami coś się kończy. Związek to nie jest stała w fizyce przecież. Rozpadają się nawet małżeństwa z ponad 20-letnim stażem. Całe życie z kimś, kto do Ciebie nie pasuje tylko dlatego, że już długo jesteście i że był pierwszy? Przecież to nie zbrodnia zakończyć związek. Może dorosłaś do tego żeby dostrzec, że z obecnym partnerem nie będziesz całkiem szczęśliwa. On jest ponury i zamknięty w sobie, a ty spontaniczna i wesoła, więc ciężko żeby się udało. W ogóle dlaczego jest tak, że ty rezygnujesz z życia towarzyskiego z jego powodu? Przecież tak nie powinno być. W sumie można spróbować pójść na kompromis, ale ma to tą kluczową wadę, że nikt nie będzie z tego do końca zadowolony. Dla mnie największym wyznacznikiem tego, że coś się między Wami skończyło jest to, co piszesz o seksie - nie masz w ogóle ochoty żeby on Cię dotykał, jesteś smutna. Nie chcesz chyba tkwić w takim stanie emocjonalnym przez kolejne lata?

Masz rację... Czy ja wytrzymam tak latami... Mimo, że czasami jest naprawdę fajnie. Najbardziej boli mnie to, że on się stara, robi wszystko abym była szczęśliwa, a ja nie mogę dać mu nawet takiego prawdziwego uśmiechu za to... Boję się, że jeśli postanowię go zostawić, to będę żałowała swojej decyzji,  wtedy już nie będzie powrotu do tego, co było. Sama nie jestem pewna czy ja na pewno tego chcę, czy jestem w stanie to zakończyć? nie wiem czy nie mam na to zbyt mało sił...

9

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Aniu, bardzo poważnie się zastanów nad tym czego oczekujesz od swojego związku. Jesteś bardzo młoda, ale musisz już powoli zacząć to sobie układać w głowie. Zabawa, śmiechy, spontaniczność... to wszystko jest super i z pewnością jako młoda osoba, tego potrzebujesz, pamiętaj jednak i o tym... że "zabawny partner" to nie wszystko. Liczy się też dojrzałość, odpowiedzialność, szczerość. Odwracanie problemów w żart, nigdy problemu nie rozwiąże, a tak niektórzy "zabawni ludzie" robią.
Na pewno nie powinnaś zostawać z obecnym chłopakiem jedynie z przyzwyczajenia i tego że spędziliście razem wiele wspólnych miłych chwil. Pamiętaj, że z wybranym przez Ciebie partnerem, całe lata wspólnych chwil przed Tobą. Pomyśl, czy chcesz je przeżywać z obecnym chłopakiem, czy jednak chcesz aby wyglądały one inaczej... i spróbować przeżyć je po swojemu. Zmieniać drugiego człowieka pod swoje dyktando się nie da. Każdy z nas jest osobną istotą, ma swój charakter, spojrzenie na świat...i nie wszystko da się zmienić.

10

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Chyba naprawdę potrzebuje trochę oddechu, odpoczynku od tego wszystkiego... Chciałabym pobyć sama, aby w ciszy, spokoju wszystko przemyśleć, tylko jak skoro już razem mieszkamy... ? Do rodzinnego domu jest zbyt daleko by dojeżdżać do szkoły, czy też pracy...

11

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Są różne sposoby. Można wynająć pokój na stancji. Można kawalerkę na spółkę z koleżanką. W szkole na pewno znajdzie się chętna współlokatorka. A może po prostu pogadaj szczerze z chłopakiem i razem znajdziecie wyjście z sytuacji.
Jesteście już dorośli, więc jak dorośli powinniście się dogadać.

12

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Jeszcze strasznie mnie denerwuje to, że nie mogę swobodnie mieć znajomych, bo np. na uczelni po wykładach rozmawiamy w grupie a ja już mam tel: Gdzie jestem? Czemu jeszcze nie wracam? i że nie spieszy mi się do domu. A przecież chyba mam prawo chwile porozmawiać??  jeszcze są np. takie sytuację, że mój brat z żoną zapraszają nas do siebie to też nie pasuje i jak coś to sama jadę do nich, bo on nie chcę. A chciałabym żebyśmy razem sobie posiedzieli, bo wiadomo, że w czwórkę jest zawsze inaczej niż w dwójkę siedzieć w domu. Dobra rozumiem to, że nie lubi towarzystwa, woli wszystko sam, a ja zawsze jakoś to wytrzymywałam, nawet nie sprawiało mi to takiego problemu, ale teraz czuję się tak jakby odizolowana od wszystkiego. Tylko my i nic więcej...

13

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

No właśnie...wcześniej nie przeszkadzało... Na początku nic nam nie przeszkadza, dopóki "motyle w brzuchu" się nie uspokoją. Jednak "motyle" to nie wszystko. Pomyśl przyszłościowo... jak widzisz swoje życie z nim za 5 lat? Widzisz Wasza wspólną przyszłość? Moim zdaniem, jesteś za młoda żeby rezygnować ze wszystkiego. To właśnie teraz jest Twój czas na znajomych, zabawę, imprezy... nie odbieraj sobie tego, bo narastające frustracje nie wniosą nic dobrego do związku.
Porozmawiaj z nim szczerze i powiedz to, co nam na forum napisałaś...

14

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

A ta cecha chłopaka dopiero teraz zaczęła Ci przeszkazdać? Ludzie nie zmieniają się ot tak i na zawołanie... Myślę, że jesteście jeszcze młodzi i rozstanie teraz czy zrobienie sobie przerwy nie jets wcale złą opcją...

15

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

warto zrobic sobie bilans zwiazku.Co mi daje ,a co zabiera?
Poza tym trzeba słuchac siebie i swoich czuc ,a nie patrzec na to co było,wtedy mialas 15 lat.Zrób tak zeby było Ci dobrze,bo nawet jak zostaniesz dla chlopaka to i tak nie bedzie fajnie,nie da sie udawac uczuc.

16

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Witam .Ja z nowym wątkiem ... otórz jesteśmy razem od 7 lat od 3 jestesmy małżenstwem ... i zaczyna się barrdzo psuć w naszym małżenstwei .. otóż mój mąż lata  zpracy do "drugiej" pracy ...tzn. bardziej to hobby ...a mi to bardzo przeszkadza co robi ć ??

17 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-03-27 18:07:24)

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

ania1962
zastanów się co jest dla Ciebie aktualnie najważniejsze. czego potrzebujesz na co dzień. z czego musisz rezygnować 'bo chłopak'. jak wyobrażasz sobie związek dzisiaj, jutro i za kilka lat, i jak to  "pasuje" do Twojego obecnego chłopaka.

to normalne że przez te 5 lat się zmieniłaś, dojrzałaś, możesz potrzebować czegoś zupełnie innego niż to co daje Ci aktualny chłopak.
sama związałam się z kimś będąc bardzo młodą bo miałam 19lat , mając 25 stwierdziłam że to nie ta osoba. tak się po prostu dzieje, człowiek z wiekiem się zmienia, dostrzega inne rzeczy, innych zaczyna potrzebować, wie co jest ważne itp

18

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Powiedziałam mu właśnie czego mi brak w związku... Powiedział żebym go zostawiła, Wyszedł z domu, nie wziął telefonu.... STRASZNIE SIĘ BOJE, łzy mi same lecą. Co ja mam teraz zrobić??? ;(( sad

19

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

cóż nikt ci nie napisze tutaj konkretnie co masz zrobić Sama musisz podjąć decyzję bo sama wiesz najlepiej co jest w Twoim sercu. A chłopaka zraniłaś pewnie. Pamiętaj, że wszystko da się zmienić, nawet jeśli obie strony tego chcą. Jeśli On nigdy nie był wesołkiem to nigdy nie będzie, chyba że ma być taki na siłę, wbrew sobie, ale to się nie sprawdzi na dłuższą metę. Zresztą... jak się kogoś tylko widuje i krótko zna to łatwiej o śmiech, wspólne tematy itp. W życiu codziennym jest trudniej o to, ale inne rzeczy mogą być ważniejsze, np. wzajemne wsparcie, szacunek, dogranie się w życiu. A też hm ten inny też ma pewnie swoje wady, które będziesz musiała tolerować.
Z drugiej strony jeśli Twój partner cię tak drażni...
Jak długo się tak się motasz, czujesz niechęć do partnera? kiedy to się pojawiło? Może wypracujecie kompromis jakiś z tą towarzyską stroną życia. To też nie może być tak, że wy ciągle w domu siedzicie bo mu się nie chce, bo wiadomo, że wtedy cała magia związku umiera powoli.

Teraz masz czas sobie wyobrazić jakby było bez niego. Z tym innym, a może bez niego. Boisz się co będzie teraz bo on wyszedł? Przecież sama nie wiesz czy chcesz z nim być...

20

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...
ania1962 napisał/a:

Powiedziałam mu właśnie czego mi brak w związku... Powiedział żebym go zostawiła, Wyszedł z domu, nie wziął telefonu.... STRASZNIE SIĘ BOJE, łzy mi same lecą. Co ja mam teraz zrobić??? ;(( sad

Powiedziałaś mu, że Ci czegoś brak w związku, a on wyszedł obrażony. Rozmowa to jest moim zdaniem próba ratowania związku, bo jak nie ma o czym gadać, to i nie ma czego ratować. Twierdzisz, że on się stara, ale z tego, co piszesz, to on nie chce żebyś gdzieś wychodziła, nie chce wyjść z Tobą "bo on nie lubi" a zastanowił się co ty lubisz, albo czego nie lubisz? Wydzwania z pretensjami jak jesteś za długo poza domem, z Tobą nigdzie nie chce iść, najlepiej jakby inni ludzie nie istnieli, zwłaszcza Twoi znajomi. Jak dla mnie to jest głupie po prostu. A jak zdecydowałaś się na rozmowę, to sobie poszedł.

Co do tego, że bycie zabawnym nie załatwi wszystkiego - pewnie, że nie, ale dla mnie bez sensu jest smutne, bezbarwne życie u boku odludka i wampira emocjonalnego. Poza tym dlaczego wszyscy zakładają, że ten z poczuciem humoru to lekkoduch, nieodpowiedzialny itp. A robiący fochy ponurak to zaraz dobry, odpowiedzialny, tylko mało towarzyski. A do dupy z taką odpowiedzialnością i stabilnością w związku! Bez znajomych, wszędzie wychodząc bez niego, smutna, bez ochoty na seks. A potem się okaże, że lata zleciały i ani nic z życia nie skorzystała, nie nawiązała przyjaźni i ciekawych znajomości, bo "on nie lubi" i tylko siedzi z nim w domu wiodąc nudne, smutne życie. Jak dla mnie bez sensu.

Droga Aniu, masz dopiero 20 lat, nie chcę Cię namawiać do podjęcia decyzji, której możesz żałować, ale pomyśl, czy warto ciągnąć związek, który nie daje Ci radości tylko z powodu przywiązania. Ja rozumiem, że kochasz tego faceta, ale mam wrażenie, że się męczysz w tej relacji. Przecież masz szansę na znalezienie faceta, który swoim ponuractwem nie będzie Cię wpędzał w emocjonalny dołek. Ja uważam, że nie warto marnować najlepszych lat swojego życia na związki bez przyszłości. Drażni Cię jego zachowanie, nie masz ochoty na seks z nim, facet wzbudza w Tobie poczucie winy. Nie tak powinien wyglądać dobry związek

21

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...
samina86 napisał/a:

cóż nikt ci nie napisze tutaj konkretnie co masz zrobić Sama musisz podjąć decyzję bo sama wiesz najlepiej co jest w Twoim sercu. A chłopaka zraniłaś pewnie. Pamiętaj, że wszystko da się zmienić, nawet jeśli obie strony tego chcą. Jeśli On nigdy nie był wesołkiem to nigdy nie będzie, chyba że ma być taki na siłę, wbrew sobie, ale to się nie sprawdzi na dłuższą metę. Zresztą... jak się kogoś tylko widuje i krótko zna to łatwiej o śmiech, wspólne tematy itp. W życiu codziennym jest trudniej o to, ale inne rzeczy mogą być ważniejsze, np. wzajemne wsparcie, szacunek, dogranie się w życiu. A też hm ten inny też ma pewnie swoje wady, które będziesz musiała tolerować.
Z drugiej strony jeśli Twój partner cię tak drażni...
Jak długo się tak się motasz, czujesz niechęć do partnera? kiedy to się pojawiło? Może wypracujecie kompromis jakiś z tą towarzyską stroną życia. To też nie może być tak, że wy ciągle w domu siedzicie bo mu się nie chce, bo wiadomo, że wtedy cała magia związku umiera powoli.

Teraz masz czas sobie wyobrazić jakby było bez niego. Z tym innym, a może bez niego. Boisz się co będzie teraz bo on wyszedł? Przecież sama nie wiesz czy chcesz z nim być...

Moja niechęć pojawiła się z miesiąc temu... i tak trwa. A ja nie wiem czy to przejdzie, czy będzie tak trwać... Dlatego nie wiem co dalej sad

22

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

WitchQueen:
Dziękuję Ci za rzetelną odpowiedź. Czuję się obciążona w tym związku, że wszystko co było w nim złe, to przeze mnie... To mnie boli najbardziej chyba. Bo nawet jak on coś zrobi to stara się tak przekręcić, że zawsze wyjdzie, że to jednak ja jestem winna...  Nie wiem czy mam poczekać. Nie wiem czy będę umiała żyć bez niego i jak te życie by wyglądało. Trudno jest mi nawet to sobie wyobrazić... sad

23 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-03-28 11:51:00)

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

nie chciał porozmawiać z Tobą o tym co się dzieje?
macie w ogóle poważniejsze "wywlekanie" swoich potrzeb żalów itp  w rozmowie?

wydaje mi się że Wasze oczekiwania i wyobrażenia co do związku i trybu życia się rozjeżdżają.
Ty teraz chcesz czegoś więcej, i to nie jest nic złego. jesteś bardzo młoda, zmieniasz się, chcesz poznawać świat i to najlepiej z nim, ale.. on nie chce w tym uczestniczyć, chce sobie nadal w domu siedzieć i aby za wiele się nie działo.
nie można dawać się blokować, zamykać w domu, bo ktoś nie chce, nie podoba mu się to.

ps. nic dziwnego że nie możesz sobie wyobrazić jak to jest bez niego, jak to jest być samej, spędziliście razem szmat czasu i całą tą szczylkowatą młodość. może się okazać że bez niego poczujesz jakbys odcięła sobie przywiązany do nogi kamień, ale możesz też w przyłości żałować.

wiem jednak jedno, zawsze powinno się żyć w zgodzie ze sobą.

24

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Droga Aniu, jak zaczniesz żyć bez niego to Ci się to wyda łatwiejsze niż myślałaś. Koniec związku to nie koniec świata, czasami dopiero jak człowiek zrozumie, że może się czuć dobrze nawet zupełnie sam potrafi stworzyć dobry związek. Ciągle myślisz, że wszystko jest Twoją winą - ja myślę, że Twój facet robi to celowo, żebyś czuła się winna i robiła tak jak on chce. Bądź trochę egoistką, przecież to, że jesteś z nim w związku nie oznacza, że musisz robić wszystko tak jak on chce i być z tego zadowolona. On nie rozumie, że nie jesteś jego wierną kopią i możesz mieć inne potrzeby. Jesteś z nim 5 lat, a masz 20, a więc w zasadzie dorosłaś przy nim i pewnie dlatego tak trudno Ci powiedzieć dość, czy chociaż zacząć stawiać na swoim. W ogóle przecież ty nie wymagasz od niego nie wiadomo czego, tylko chcesz mieć znajomych i czasami gdzieś z nim wyjść. Jak by się poświęcił od czasu do czasu (skoro ty starasz się ciągle żeby on był zadowolony) to przecież korona by mu z głowy nie spadła. A w ogóle jak po tym jego strzeleniu focha? Nastąpił jakiś przełom, porozmawialiście normalnie?

25

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...
WitchQueen napisał/a:

Droga Aniu, jak zaczniesz żyć bez niego to Ci się to wyda łatwiejsze niż myślałaś. Koniec związku to nie koniec świata, czasami dopiero jak człowiek zrozumie, że może się czuć dobrze nawet zupełnie sam potrafi stworzyć dobry związek. Ciągle myślisz, że wszystko jest Twoją winą - ja myślę, że Twój facet robi to celowo, żebyś czuła się winna i robiła tak jak on chce. Bądź trochę egoistką, przecież to, że jesteś z nim w związku nie oznacza, że musisz robić wszystko tak jak on chce i być z tego zadowolona. On nie rozumie, że nie jesteś jego wierną kopią i możesz mieć inne potrzeby. Jesteś z nim 5 lat, a masz 20, a więc w zasadzie dorosłaś przy nim i pewnie dlatego tak trudno Ci powiedzieć dość, czy chociaż zacząć stawiać na swoim. W ogóle przecież ty nie wymagasz od niego nie wiadomo czego, tylko chcesz mieć znajomych i czasami gdzieś z nim wyjść. Jak by się poświęcił od czasu do czasu (skoro ty starasz się ciągle żeby on był zadowolony) to przecież korona by mu z głowy nie spadła. A w ogóle jak po tym jego strzeleniu focha? Nastąpił jakiś przełom, porozmawialiście normalnie?

hej. Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam dostępu do internetu... Porozmawialiśmy ze sobą, ale czy coś się zmieni? powiedziałam, że nie wiem czy kocham, potem że kocham... Sama nie wiedziałam co mówić mam... To dziwne w ogóle co się dzieje w mojej głowie: Jestem w domu rodzinnym bez niego trzeci dzień bo przyjechałam do pracy i nie tęsknie... Czy to w ogóle normalne? Zaś za moim kolegą, gdy jestem w Warszawie strasznie. Jak się do niego nie odzywam to aż mi serce zaciska, myśląc co on teraz robi. Jak go widzę to same mi się usta uśmiechają. Ale to może przejściowe? Zwykłe zauroczenie, które po prostu trwa... A mój chłopak? Nie wiem, ale mogę nie pisać cały dzień do niego i nic... Może ja już popadam w jakąś paranoje.... ?

26

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Może nie jest to wymarzona sytuacja, ale zawsze jakiś przełom. Nie tęsknisz za nim, więc możliwe, że jednak Ci się przelało, że nie masz na niego siły. A może po prostu musisz odpocząć, przemyśleć. Możliwe, że nie ma o co walczyć, nie mnie to oceniać, ale skoro bardziej tęsknisz za tym kolegą niż za facetem, to dla mnie sprawa jest jasna - raczej malejące szanse na sklejenie tego związku. Nie mówię, że to źle, czy dobrze. Po prostu pewnie będziesz musiała prędzej, czy później dokonać wyboru, czy chcesz żeby Twój związek trwał. To nie jest paranoja, po prostu uczucie może się wypalić.

27 Ostatnio edytowany przez malacialem_duzasercem (2013-04-09 11:53:10)

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...
Margolinka napisał/a:

Zabawa, śmiechy, spontaniczność... to wszystko jest super i z pewnością jako młoda osoba, tego potrzebujesz, pamiętaj jednak i o tym... że "zabawny partner" to nie wszystko. Liczy się też dojrzałość, odpowiedzialność, szczerość. Odwracanie problemów w żart, nigdy problemu nie rozwiąże, a tak niektórzy "zabawni ludzie" robią.

Margolinka ma rację. Niedawno rozstałam się z typem takiego "wesołka". Od czasu do czasu znajomi, najlepiej to siedzieć w domu przy kompie, grać, oglądać filmy, a jak pojawiają się problemy to słyszysz odpowiedź "nie umiem, nie znam się" i obracanie w niepotrzebny żart. Owszem takie życie bajkowe, zabawiackie jest do czasu, do momentu kiedy zdrowa kobieta zaczyna myśleć poważniej, chce iść do przodu z tym partnerem, chce, aby on miał ambicje, szedł naprzód, robiła coś w "waszym" kierunku. Nam się wydaje, że on też będzie tak chciał, ale niestety... "nie myślę jeszcze o takiej przyszłości" i wtedy wiesz, że to co budowałaś, to była tylko forma spędzania czasu, lokowania uczuć, w coś co wydawało Ci się bezpieczne, ale stało się niebezpieczne wraz z Twoją dojrzałością. To nic złego, że powoli chcesz pewnej przyszłości.

Margolinka napisał/a:

No właśnie...wcześniej nie przeszkadzało... Na początku nic nam nie przeszkadza, dopóki "motyle w brzuchu" się nie uspokoją. Jednak "motyle" to nie wszystko. Pomyśl przyszłościowo... jak widzisz swoje życie z nim za 5 lat? Widzisz Wasza wspólną przyszłość?

Dokładnie, "motylki" to nie wszystko. Najlepiej zwrócić uwagę to co dzieje się po motylkach. Postaraj sobie wyobrazić, jakbyście do wszystkiego razem dążyli? Czy aby na pewno razem? Czy tylko Ty byś dążyła, a on żyłby w swoim świecie?

Co do zabawy, owszem szalej, spotykaj się, nie myśl o przyszłości i nie rozpamiętuj dnia wczorajszego. Ważne, aby było wszystko w granicach rozsądku.


ogień napisał/a:

wydaje mi się że Wasze oczekiwania i wyobrażenia co do związku i trybu życia się rozjeżdżają.
Ty teraz chcesz czegoś więcej, i to nie jest nic złego. jesteś bardzo młoda, zmieniasz się, chcesz poznawać świat i to najlepiej z nim, ale.. on nie chce w tym uczestniczyć, chce sobie nadal w domu siedzieć i aby za wiele się nie działo.
nie można dawać się blokować, zamykać w domu, bo ktoś nie chce, nie podoba mu się to.

i tu kolejna ważna informacja. Dokładnie, pojawia się w związku taki czas, kiedy każde z partnerów ma własne wyobrażenia o związku. I albo są one podobne, albo się rozjeżdżają. Tak było w moim przypadku. Chciałam już się określić, albo przynajmniej usłyszeć od niego, że on również chce tej przyszłości ze mną, ale niestety... dla niego związek to chłopak i dziewczyna - takie "chodzonko" , a Ty potrzebujesz partnerstwa.
Dokładnie jak mój były, woli siedzieć w domu, bo nie lubi zmian. Boi się iść do przodu, pomyśleć o przyszłości i swoim bycie. A ja tak jak Ty tkwiłaś w tym. Na pewno pierwsze chwile będą ciężkie, będziesz wspominać sypianie ze sobą, siedzenie w tym domu, wspólne chwile. Ale staraj się żyć dalej. Na nim świat się nie kończy.

Tak jak ktoś kiedyś napisał na moim poście "daj czas czasowi" smile

28

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Hej trochę się u mnie działo ostatnio. Mój chłopak już twierdził, że się wyprowadza, ale na drugi dzień zmienił zdanie. Trochę i ja odwiodłam go od tej decyzji. Kiedy ostatnio zasypiałam przy nim to się wtuliłam i pomyślałam czy dałabym radę bez tego... I nie wiem, bo uwielbiam zasypiać wtulona w niego, czuć jego ciepło (ale mimo to ochoty na niego nie mam jak na razie, nie wiem może to się zmieni, albo już jesteśmy za daleko od siebie). No ale rozmawiałam też bardzo bardzo długo z moim "kolegą" (bo nie wiem jak nazwać osobę, której na mnie zależy i nie będę ukrywać, że jak myślę o nim uśmiech sam się pojawia). Wyznał mi, że zależy mu na mnie i mimo, że jest wesołym śmieszkiem to bardzo poważnie podszedł do tematu, co mi zaimponowało. Rozmawialiśmy chyba cały dzień... To było fajne, że nie musiałam się ograniczać, że coś palne jak mojemu chłopakowi, i że zaraz się obrazi tak jak Mój. Gadaliśmy o naszych uczuciach i tak ogólnie. Mówił, że jakbym była wolna to już by mi się oświadczył, co mnie trochę przeraziło, ale zrobiło mi się tak miło na serduchu. Widać po nim jak na mnie patrzy z taką iskierką. Wszyscy mówią na nas, że pasujemy do siebie, że takie dwa krejzolki, co się pośmieją i pogadają:) Trochę mi z tym głupio w stosunku do mojego chłopaka, że tak mówią...
Nie wiem czy dobrze zrobię, ale chyba dam szanse mojemu chłopakowi... Tyle lat nad sobą pracowaliśmy, wiem że mnie kocha całym sercem. Nie wiem może dam radę bez tych śmiechów i takie tam moje widzi misie.... Spróbuje, bo po takim czasie zasługujemy na to żeby dać sobie szanse chyba. Nie wiem muszę to przemyśleć jeszcze...

29

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Boze ja już nie mogę, nie mam sił na to wszystko. Ja zdecydowalam się sprobowac z nim ulozyc sobie jeszcze życie a on co... odwrócił wszystko. Wczoraj z nim dlugo rozmawialam, śmialismy się z naszych wspomnień i emocje nas porwaly i kochaliśmy się pierwszy raz od dawna. Było nam cudownie, przynajmniej tak mi się wydawalo. Rano pierwszy wstał do pracy, ja spalam ale obudzily mnie hałasy i zobaczylam że pakuje albo wypakowuje swoje ubrania. Zapytałam co robi to powiedział że szuka ubrań. Dziś wróciłam z pracy i czekalam na niego bo zawsze wracal po 16, więc o 17 zadzwoniłam gdzie jest a on powiedział że nie wróci tu do tego domu... :-( nie wiem dlaczego tak pochopnie podjął te decyzję. Zostalo mi tylko plakac i czekac. Gdzie on będzie spał dziś w nocy? Jak sobie poradzi... nie chce ze mna rozmawiac. powiedzial przez telefon żegnaj i rozlaczył się. Czemu teraz jak ja zdecydowalam się być z nim to ze mnie zrezygnowal... :-(

30

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...
ania1962 napisał/a:

Boze ja już nie mogę, nie mam sił na to wszystko. Ja zdecydowalam się sprobowac z nim ulozyc sobie jeszcze życie a on co... odwrócił wszystko. Wczoraj z nim dlugo rozmawialam, śmialismy się z naszych wspomnień i emocje nas porwaly i kochaliśmy się pierwszy raz od dawna. Było nam cudownie, przynajmniej tak mi się wydawalo. Rano pierwszy wstał do pracy, ja spalam ale obudzily mnie hałasy i zobaczylam że pakuje albo wypakowuje swoje ubrania. Zapytałam co robi to powiedział że szuka ubrań. Dziś wróciłam z pracy i czekalam na niego bo zawsze wracal po 16, więc o 17 zadzwoniłam gdzie jest a on powiedział że nie wróci tu do tego domu... :-( nie wiem dlaczego tak pochopnie podjął te decyzję. Zostalo mi tylko plakac i czekac. Gdzie on będzie spał dziś w nocy? Jak sobie poradzi... nie chce ze mna rozmawiac. powiedzial przez telefon żegnaj i rozlaczył się. Czemu teraz jak ja zdecydowalam się być z nim to ze mnie zrezygnowal... :-(

Aniu, jak się czujesz?? Coś się między Wami wyjaśniło? Jak Twoja znajomość z "kolegą"??

31

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

źle się z tym wszystkim czuje. czuje się winna. wiem że tak wielką miłością nie jest w stanie mnie chyba obdarzyć nikt oprocz niego. były małe kryzysy ale odkąd jesteśmy ze sobą przez 5 lat to nigdy nie rozstaliśmy się nawet na 1 dzień. pusto jest bez niego w domu. a z kolega narazie nie rozmawiam. nie kazałam mu pisać a on powiedział że zawsze mogę do niego pisać, dzwonić, czy też przyjeżdżać, bo zawsze będzie na mnie czekal dlatego że ja mam jego serce. też mi nie fajnie z tym że on chce na mnie czekac. napisalam mu żeby nie czekal, tylko zajął się swoim życiem bo ja muszę sama uporac się z moim, ale odpowiedział że on tak nie potrafi o mnie zapomniec. że zawsze będzie o mnie myślał i czekal i jakby mi się coś złego działo to jedno słowo i przyjezdza

32

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

No to masz trudny wybór. Chociaż skoro Twój facet nie zamierza wrócić, to chyba w sumie już trochę wiadomo. Na Twoim miejscu bym jakoś bardzo nie nalegała żeby wrócił, bo to też trochę może być tak, że on obrażaniem się i nie wracaniem do domu trochę Cię testuje - czy przybiegniesz na focha. Jeżeli chcesz nadal próbować ratować ten związek, to daj mu znać, że jeżeli uzna za stosowne może wracać do domu i możecie normalnie porozmawiać, ale nie szalej jak matka za niesfornym przedszkolakiem, bo uciekanie z domu bez uprzedzenia to nie jest metoda. Może on też potrzebuje sobie przemyśleć na spokojnie wszystko.
Spał pod mostem nie będzie, nie bój się. Skoro uciekł, to raczej miał dokąd.

33

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Zgadzam się z WitchQueen, on może Cię testować. Zobaczył, że się mu wymykasz, więc może zastosował metodę "niech zobaczy co straciła". Tylko po takim wieczorze i nocy? Niedojrzałe trochę.

34

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Wszystko wymyka mi się z rąk. Jest źle. Mieszkamy razem, ale żyjemy tak jakby oddzielnie.... jestem teraz w takim stresie, że po prostu moja psychika chyba za bardzo tego nie wytrzymuje. Nie rozmawiamy ze sobą, a raczej on ze mną. Powiedział, że po tym co mu powiedziałam to mi nie ufa, chciał się wyprowadzić, ale go uprosiłam, żeby tego nie robił (Powiedziałam to co czuje, to co pisałam na postach). Jego ubrania są spakowane, ponieważ nie rozpakował się od tamtej pory... A ja codziennie rano, gdy wychodzi do pracy to się budzę w ogromnym stresie, czy przypadkiem nie bierze torby z ubraniami i już nie wróci. Nie wiem jak mam z nim rozmawiać... Mówię a on tylko odburkuje... Chodzi cały czas poważny, że strach się odezwać. Ostatnio weszłam do pokoju a on czytał moje sms.... Ale udałam tak jakby się nic nie stało, nic o tym nie wspomniałam mu nawet. Po prostu jakbym nie widziała. Powiedział, że się zmieniłam bo teraz to piwko i w ogóle (od razu powiem, że nie jestem piwoszem, siedzę cały czas w domu a piwo wypiłam ze swoją współlokatorką w domu przy nim jeden jedyny raz).  Zrobiłam mu bułki do pracy i napisałam karteczkę, że smacznego i uśmieszki a on mi tylko odpisał drukowanymi literami NIE TRZEBA BYŁO. Nie wiem już co mam z tym robić... W ogóle ostatnio mi wypominał wszystko, że ja to jestem za szalona dla niego, że ja to towarzystwo bym chciałam tu i tam, że kolegów bym chciała mieć- w ogóle to tak to ujął, że poczułam się jak jakaś gorsza, jak taka dziewczyna lekkich obyczajów. Nic mi nie idzie... Już nic nie wiem, najchętniej bym to wszystko skończyła i miała święty spokój z tym wszystkim, bo czemu zawsze ja muszę być najgorsza w naszym związku, czemu nie ma podziału win. Wiem, co robiłam zawsze źle- kiedy się kłóciliśmy to latałam nad nim jak głupia, nawet jak on coś zrobił to od razu mówiłam, że nic się nie stało. Po prostu nie potrafiłam się gniewać i wyrobiłam chyba u niego taką pewność, a jak on się pogniewał, to gdybym ja się pierwsza nie odezwała, to ciekawe jaki okres czasu byłaby cisza...Na pewno długi... Niestety serce nie pozwala mi zrobić tak poważnego kroku... Nie umiem go zostawić, mimo że z jednej strony mam wszystkiego dość, to z drugiej mam nadzieje, że może jeszcze się wszystko ułoży...

35

Odp: 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Mój chłopak powiedział mi, że dziś chcę się już wszystkiego dowiedzieć, co czuję i co zdecydowałam, ale co ja mu powiem, jak nic nie wiem. Nie wiem czy chcę z nim być, ale też nie wiem czy chcę być bez niego... Nie wiem co dalej z moim życiem. Czy odpuścić i żyć dalej po swojemu, czy walczyć o to, co mam.... Może macie dla mnie jakieś życiowe rady? ja już naprawdę nie wiem sama co czuję i czego chcę od tego życia. Może zbyt wiele wymagam od niego?? Może powinnam żyć tak jak teraz i już...

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » 5 LAT ZWIĄZKU A JA NIE WIEM CO DALEJ.... POMÓŻCIE...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026