Witam jestem Patrycja mam 22 lata i mam okropny problem ze swoim obecnym chłopakiem, a byłym narzeczonym. Problem polega na tym, że postanowiłam dać drugą szansę swojemu byłemu narzeczonemu, ale teraz z dnia na dzień czuję, że postąpiłam źle. Nie potrafię poradzić sobie z zazdrością i podejrzewaniem go o zdrady, czy też, że zostawi mnie w niedalekiej przyszłości.
Byliśmy ze sobą 4 lata rok po zaręczynach, mieszkaliśmy razem było ciężko nam z powodu braku pieniędzy. Dlatego też pracowałam na dwie zmiany, potrzebowałam tej pracy, a na dodatek studiowałam zaocznie. Niestety on nie potrafił stanąć na wysokości zadania i zmienić pracę na coś lepiej płatnego. Więc zaczęło mu się nudzić i szukał innej miłości zerwał ze mną i spotykał się z innymi kobietami, imprezował. Przez pierwszy miesiąc po rozstaniu zapomniał o moim istnieniu, ja nie potrafiłam sobie z tym poradzić rodzina mnie wspierała, ale nie potrafiłam, za bardzo bolało mnie to wszystko... Pragnęłam jego, tęskniłam, ale niestety on tak jakby zapomniał o mnie, dobrze się bawił. Znalazłam chłopaka, który był moim kolegą nie chciałam nic więcej, ale wiedziałam, że jak zacznę się z nim widywać zapomnę o moim byłym który potraktował mnie okropnie.. Było cudownie każdy dzień składał się z tego że chciałam spędzić z owym mężczyzną, który zakochał się we mnie po uszy.. Wiem podejście miałam egoistyczne, ale dla mnie taki układ był wygodny, z resztą było mi cudownie. Oczywiście, po miesiącu czasu mój były zaczął dzwonić jak zobaczył mnie z innym ( nie wiem co myślał, że ja nie mam prawa poznać kogoś i być szczęśliwa? Nie ukrywam nie jestem z najładniejszych dziewczyn, ale też nie jestem brzydka, aż do tego stopnia żeby żaden facet się za mną nie obejrzał), ale spotykałam się z moim byłym potajemnie, na kolacje, na spacery, rozmowy jakby to było jakbym wróciła, nikt o tym nie wiedział.. pewien czas temu zaczęło mi coraz bardziej go brakować, a to tylko przez to, że cały czas starał się mnie odzyskać. Brakowało mi go nawet wtedy kiedy budziłam się koło, że tak to nazwę kolegi, czyli chłopaka o którym wspomniałam wcześniej... Mój były sypiał z innymi dziewczynami, miał nawet dziewczynę przez 3 miesiące, balował, obmacywał inne... A mnie to strasznie boli...
Jakieś dwa miesiące temu wróciłam do niego i mieszkamy razem. Nawet uzgodniliśmy datę ślubu, który ma się odbyć za dwa lata. Przez pierwszy miesiąc było idealnie, ale później zaczęło powstawać piekło zazdrość z mojej strony, ból z którym nie potrafię sobie poradzić, notoryczne kontrolowanie jego Facebooka i telefonu. Zaczął się stresować co prowadziło do ciągłych kłótni. Wiem, że go kocham bo zostawiłam dla niego całe moje życie i wyjechałam z nim, zostawiłam też wspaniałego mężczyznę, który dawał mi wszystko, miłość, wsparcie, zrozumienie ( tzw nosił mnie na rękach )
Teraz mam okropny problem, Bo czym dłużej myślę o tych sprawach to bardziej boli.. Chce być z moim przyszłym mężem, ale brak zaufania, którym dażyłam go kiedyś, prowadzi donikąd.. Mogłabym odejść, ale wiem, że się zmienił i bardzo się stara, abym była szczęśliwa i wiedziała jak bardzo mnie kocha...
Podobne tematy
Żali mi tego, że "tak go nazwałaś" kolegi. Zakochał się w Tobie nie wiedząc, że został kołem ratunkowym...
jesteście siebie warci, on Ciebie wykorzystywał, bo rpacowalaś i pewnie mu jeszcze prałaś, sprzątałaś o gotowałaś, a Ty wykorzystałaś miłego faceta, który Cie pokochał. Jednym słowem, idealnie do siebie pasujecie. Z tym, ze on jest mądrzejszy, bo wie, że jak Ci zagra tak Ty mu zatańczysz.
Po części cie rozumiem, chciałaś się odegrać... Nagle gdy cie zobaczył z innym zaczął cie zauważać i chciał powrotu ?
Zrobiłaś nie fair, ale chciałaś zemsty rozumiem to...
Ale w tym wszystkim wykorzystanie tego "chłopaka, kolegi" jest chyba najokrutniejsze.
Ja bym do niego nie wróciła, chce szalenstwa i balang panienek to wskazałabym drzwi...
Niby wybaczasz ale w pamięci pozostaje i chyba nie potrafiłabym tak żyć..
Ustalona data ślubu .... i jesteś przekonana że w tym czasie już będzie grzeczny i nigdy nie zrobi wybryku?
Jest taka zasada która się nie zmienia, raz w bok skoczył, poznał tego smak, zrobi to po raz kolejny.....
No tak łatwo krytykować ludzi... Ale kiedy człowiek robi coś pod wpływem impulsu i nie myśli racjonalnie sądzicie, że myśli w tym momencie o tym że krzywdzi innych?.. A więc nie...
Zrobiłam błąd w życiu, że w ogóle pozwoliłam zakochać się w sobie drugiemu mężczyźnie, którego nie pokocham nigdy, ale czasu nie potrafię cofnąć...
Po części cie rozumiem, chciałaś się odegrać... Nagle gdy cie zobaczył z innym zaczął cie zauważać i chciał powrotu ?
Zrobiłaś nie fair, ale chciałaś zemsty rozumiem to...
Ale w tym wszystkim wykorzystanie tego "chłopaka, kolegi" jest chyba najokrutniejsze.
Ja bym do niego nie wróciła, chce szalenstwa i balang panienek to wskazałabym drzwi...
Niby wybaczasz ale w pamięci pozostaje i chyba nie potrafiłabym tak żyć..
Ustalona data ślubu .... i jesteś przekonana że w tym czasie już będzie grzeczny i nigdy nie zrobi wybryku?
Jest taka zasada która się nie zmienia, raz w bok skoczył, poznał tego smak, zrobi to po raz kolejny.....
No właśnie tak jak napisane, dopiero jak ktoś zainteresował się mną to dopiero zauważył mnie...
W tym problem, iż wróciłam do niego, ponieważ bardzo go kocham i nie potrafię żyć z kimś innym, chciałabym tylko z nim żyć, mieć dzieci...
Ale jaką mam pewność że mnie nie zostawi, albo nie oszuka kolejny raz. Pewności nie mam żadnej...
Nigdy w życiu nie robiłam głupich rzeczy, ale od kiedy mnie zostawił nie myślę racjonalnie...
Teraz jak wróciłam do niego było dobrze, ale strach i ból jest silniejszy...
No tak łatwo krytykować ludzi... Ale kiedy człowiek robi coś pod wpływem impulsu i nie myśli racjonalnie sądzicie, że myśli w tym momencie o tym że krzywdzi innych?.. A więc nie...
Zrobiłam błąd w życiu, że w ogóle pozwoliłam zakochać się w sobie drugiemu mężczyźnie, którego nie pokocham nigdy, ale czasu nie potrafię cofnąć...
Nie unoś się,tylko przyjmij krytykę w podniesioną głową. Gdyż po części osoby Cię krytykujące mają rację. Zachowałaś się bardzo niedojrzale i egoistycznie przede wszystkim. Jestem w stanie zrozumieć to ,ze cierpiałaś jak narzeczony Cię zostawił,jestem w stanie zrozumieć to,że tak bardzo cierpiałaś ,ze nie mogłaś o nim zapomnieć,dlatego starałaś się poznać kogoś innego.To jest zrozumiałe. Nie potrafię natomiast zrozumieć jak mogłaś wrócić do swojego narzeczonego ,który Cię zostawił,nie interesował się zupełnie Tobą po rozstaniu i dopiero zwrócił na Ciebie uwagę kiedy zobaczył ,ze się już z kimś innym spotykasz. Uwazam,ze popełniłaś błąd pozwalając mu tak szybko do siebie wrócić. Powinien się starać,o Ciebie zabiegać,aa wystarczyło ,ze tylko odezwał się do Ciebie ,a Ty rzuciłas wszystko ,w tym kochającego i szanującego Cię chłopaka i poleciałas do narzeczonego. Patrząc ze swojej perspektywy,ja również bym takiemu narzeczonemu już nie potrafiła zaufać i byłabym zazdrosna. Mało tego! czułabym strach,ze znowu podobny numer wywinie. Powie parę tygodni przed slubem ,ze "to jednak nie to,ja szukam czegoś innego". Summa summarum ,lepiej jakby tak powiedział przed slubem ,niz po.
Chciałabym sama wiedzieć czemu tak postąpiłam, czemu dałam szansę. Może kierowałam się tym, że znam małżeństwo, które przeszło przez podobne piekło i są teraz szczęśliwi... Boję się tego, że może tak zrobić, iż tydzień czy dwa przed ślubem powie spadaj na drzewo, wole inne.. Ale kocham go wiem, że to nie jest wytłumaczenie, ale innego wyjścia nie widzę chyba...
Strach i zazdrość jest tu największym problemem, z którym nie mogę się uporać...
Po co Wam slub, jak jesteście tak młodzi i widac, że jeszcze się nie wyszumieliście? najpierw spróbujcie zbudowac dojrzały związek, a dopiero potem planowac ślub, bo on niczego w magiczny sposób nie zmieni.
Facet przypomniał sobie o Tobie w momencie kiedy Ty zaczęłaś się już spotykać z kimś innym, a wcześniej miał Cię gdzieś. To jest normalne ? Może on po prostu nie chciał żeby Cię miał ktokolwiek inny (raz mi tak już facet powiedział). Piszesz, że poświęciłaś mu wszystko. No właśnie, krótko mówiąc podałaś mu się na tacy, a on robi z Tobą co chce. Zazdrość, wkręcanie sobie do głowy nie wiadomo czego, kontrolowanie facebooka, telefonu czy czegokolwiek innego to najgorsze co może być. Przez takie coś nigdy nie zbudujecie normalnego związku bo Ty ciągle będziesz się "szarpać" z nim emocjonalnie, ciągle będzie Ci coś nie pasować, będziesz podejrzliwa, a on po pewnym czasie będzie miał dość Twoich jęków i zacznie się odsuwać, wiem coś o tym. I to jest właśnie złe. Wiem, że ciężko się jest rozstać z kimś z kim wiązało się wspólną przyszłość, z kimś z kim masz tak piękne wspomnienia ale czasami tak lepiej. Człowiek jest tak silną osobą, że jest w stanie przeżyć naprawdę wiele, i iść dalej do przodu.