Witajcie, mam 27 lat, jestem mężatką od pół roku, niedawno dowiedziałam się, że mąż mnie zdradził z koleżanką z pracy z innego oddziału. Na początku miesiąca po pracy po prostu przyszedł powiedział mi "nowinkę" i wyszedł z domu, abym mogła w spokoju pomyśleć. Załamałam się, wzięłam w pracy kilka dni na żądanie. Po kilku dniach się wyprowadził to tamtej. Spotkaliśmy się kilka razy żeby porozmawiać o tym co dalej, ale żadnych konkretów z tego nie było. Byłam zmęczona całą tą sytuacją, postawiłam ultimatum, albo ze mną, albo z nią... Powiedział, że chce wrócić. Problem w tym, że nie wiem czy będę w stanie o tym nie myśleć. Skąd mam mieć pewność, że mnie nie oszukuje i dalej nie spotyka się z tamtą?
Z jednej strony chciałabym żeby wrócił, nadal go kocham. Patrząc na to z drugiej strony skoro wyprowadził się do tamtej i przez miesiąc nie był w stanie się zdecydować to czy on kocha mnie tak samo jak ja jego? Zrobiłam nawet listę za i przeciw, równoważą się.