Zacznę od Początku chodziłam z moim mężem 4 lata i zaszłam w ciąże postanowiliśmy się ożenić bo dobrze nam się układało i najważniejsze że kochaliśmy się!!!! jesteśmy już półtora roku po ślubie nasza córeczka skończyła roczek a nam coraz gorzej się układa. On pracuje ja zajmuje się mała. wo gule ze sobą nie rozmawiamy bo jak on to mówi "o czym znowu", "nie chce mi się" i to mnie bardzo boli bo czuje się samotna znajomi już tak mnie nie odwidzają więc z kim mam rozmawiać i przez to są kutnie i nie uprawiamy stosunku. Z dnia na dzień jest coraz gorzej nie czuje się doceniana ani szczęśliwa a wszyscy mówią mi ze mam przestań i że mamy być ze sobą bo mamy dziecko
Wiem że ja też jestem winna to jest i jego i moja winna ale co zrobić żeby nam się ułożyło:(
Podobne tematy
Hej, właśnie trafiłam na Twój post, dzisiaj napisałam podobny.
Mam podobny problem jak i TY, czytając go to prawie taka sama sytuacja też nie wiem co robić...
powiem tylko tyle, ze bycie w zwiazku w ktorym nie ma juz nic i tkwienie w nim dla dziecka to najwieksza glupota jaka czlowiek moze popelnic. Wiem, że sa ludzie ktorzy sobie tego nie wyobrazaja, ale czasami lepiej sie rozstac bo jak dziecko widzi niechec rodzicow do siebie nawzajem to wcale dobrze to na niego nie wyplywa, a wrecz przeciwnie. A takie zycie obok siebie, traktowanie "jest bo jest" to tez nie jest dobre. Czasami lepiej jest odpuscic i poszukac szczescia gdzie indziej, i zeby dziecko mialo dobry wzorzec na ktorym bedzie moglo opierac swoje przyszle zwiazki. I popelnilas blad, hajtneliscie sie dlatego że zaszlas w ciaze, a nie dlatego ze oboje bardzo tego chcieliscie, a to tez jest blad.... i zazwyczaj nie konczy sie dobrze. Ale nie mowie zebys od razu wszystko przekreslala. Pogadaj z mezem o was, spytaj czemu tak jest miedzy wami, dlaczego tak sie traktujecie, co sie stalo. Jak to nie pomoze to moze na poczatek sie wyprowadz do rodzicow, siostry, brata, kogos z rodziny. Moze jak zateskni to sie zmieni, a jak nie to zostaje jedno. A uwierz mi że lepiej teraz niz jak wasza corka bedzie starsza i bedzie kojarzyla was razem, bo wtedy bedzie cierpiala, a tak w razie czego nie bedzie miala takich wspomnien i lepiej to zniesie bo bedzie wiedziala ze rodzice od zawsze nie sa razem i tyle.
Na to wychodzi, że zmienilo sie jak urodzilas... moze on mimo wszystko nie jest gotowy na bycie ojcem i go to przerasta? Ile macie lat? Pogadaj z nim o tym szczerze. Moze nie jest jeszcze tak zle jak myslisz. Jesli to tylko chodzi o przerastajaca go sytuacje to musisz jeszcze go troche wspierac. Niestety musisz chyba sie zachowywac jakbys miala dwojke dzieci... niektorzy faceci tak maja... ale przede wszystkim rozmowa, a jak to co napisalam nie da efektu to naprawde tylko jedno zostaje