Finanse w małżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finanse w małżeństwie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

1

Temat: Finanse w małżeństwie

Cześć!
Zastanawiam się, jakie są Wasze poglądy odnośnie wspólnego budżetu małżeństwa/ pary? Jakie modele się u Was sprawdzają?
Wszędzie słyszę lub czytam, że wspólnota małżeńska polega na tym, że nikt się z nikim nie rozlicza, nie podlicza, nie wylicza- że albo ma się wspólne konto, na które przelewa się obie pensje i swobodnie tym rozporządza, korzystając z dwóch kart, albo przelewa ustaloną część obu pensji na rachunki, jedzenie i tym podobne, a reszta jest do dyspozycji. Słyszałam tez o podziale procentowym, gdzie osoba zarabiająca więcej dorzuca do budżetu proporcjonalnie więcej.
I wszystko brzmi cudownie w teorii, ale co, jeśli partner ma zbyt luźne podejście do finansów? Nie myśli o spłacaniu długów, oszczędzaniu, najpierw wydaje pokaźną sumę na siebie, a potem myśli, czy mu starczy na opłaty i jeśli nie uda to się, to prosi Was o kasę?
Mój mąż zawsze zarabiał więcej ode mnie. Nie chciałam, żeby miał poczucie, że coś jest nierówno z wydatkami, więc płaciliśmy 50/50. Nigdy nie wymagałam, żeby płacił więcej z powodu wyższej wypłaty albo dużo odkładał, nadwyżkę miał dla siebie. Wiem, że dużo osób hejtuje 50/50, że to podobno rozliczanie się jak współlokatorzy, ale przynajmniej wiedziałam, ile odłożę, ile wydam na siebie, ile na dodatkowe rzeczy do domu i tak dalej.
On stwierdził, i pewnie słusznie, że głupio się tak wyliczać. Że może zostawmy sobie osobne konta, ale żeby po prostu się nie liczyć, tylko na przykład raz płaci on, potem ja i tak dalej. Zgodziłam się, brzmiało to normalnie, fajnie i mniej ''bezdusznie''.
Tylko wcale to nie wyszło tak różowo. Bo gdy ja dostaję wypłatę, najpierw myślę o rachunkach, jedzeniu, wydatkach na dom, paliwo, spłacaniu zobowiązań, oszczędzaniu. Mąż najpierw wydaje znaczną część swojej wypłaty na siebie ( i nie mówię tu o podstawach jak ubrania, kosmetyki, telefon), a potem myśli o reszcie. Często wygląda to tak: ja zarabiam mniej, wydaję znacznie więcej i co ciekawe... oszczędzam też więcej. On po prostu nie zastanawia się, wydaje, a jak się kończy, to ja mogę zapłacić. Wkurza mnie to. Nic nie możemy odłożyć, nic sobie nie kupuję poza podstawami typu lekarstwa czy kosmetyki do takiej podstawowej higieny.... On mówi, żebym wydawała na siebie, ale kto pokryje opłaty jak oboje będziemy hulać?
Nie chcę mu żałować, wyliczać, w kieszeń zaglądać, rozliczać się jak w banku, wracać do 50/50, ale naprawdę bym chciała, żeby jakoś sensownie planować ten budżet, żebyśmy oboje byli zadowoleni i nie było takich nierówności... Bo skoro finanse są wspólne, to chyba ja nie powinnam ponosić odpowiedzialności za to, ze gdy dostanie wypłatę, wydaje znaczną część i potem na mnie spada dokładanie dużej sumy?
Co radzicie?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2025-03-25 13:01:18)

Odp: Finanse w małżeństwie

My mamy 50/50, oboje dobrze zarabiamy. W sytuacji gdyby było dziecko i bym przeszła na macierzyński to Misiek dokłada więcej, lub bierze całość na siebie. Zależy od aktualnych potrzeb.


Wam proponuję uzgodnić pewne sumy które oboje wpłacacie co miesiąc na życie. Skoro on ma możliwości i skłonności do wydawania,może wpłacać np 60% miesięcznych wspólnych wyjątkowy,Ty40. Reszta jest na Wasze potrzeby.
Tak naprawdę nie da się mieć całe życie tego samego schematu, my przyjęliśmy jeden na początku, który uległ zmianie, pewnie obecny też za jakiś czas się zmieni. Podchodzimy do tego elastycznie. Musicie uzgodnić ten, który Wam będzie odpowiadał, a nie innym się sprawdzał. Każda para jest inna.

3

Odp: Finanse w małżeństwie

Dziwne jak ludzie lubią utrudniać sobie życie i stwarzać bezsensowne problemy.

Jak mamy oficjalny związek czyli małżeństwo to w dniu zawarcia związku mamy wspólnotę majątkową. Czyli wszystkie zarobione pieniądze lądują na jednym wspólnym koncie.
I z tego konta wydajemy pieniądze.

I żadnych problemów nie ma ..

A bawienie się w małżweństwie , moje , twoje ,i itd jest śmieszne. Przepisy mówią o wspólnocie majątkowej i naprawdę po co sobie szukać problemów ?

No chyba że jest odrębność majątkowa, ale wtedy to bardziej umowa biznesowa niż zwiazek wink

4

Odp: Finanse w małżeństwie

No jest różnica czy to jest małżeństwo czy partnerstwo, jeśli to drugie to rację bytu ma 50 na 50 lub procentowo od zarobków, ale to musi być obopólna zgoda. Zależy kto czym rządzi i opłaca.
W małżeństwie nie powinno być takich rozliczeń, a bywają praktycznie do przysłowiowej złotówki tongue

Co sprawdza się u innych niekoniecznie u ciebie, dlatego, że macie inne priorytety.

I wcale ci się nie dziwię, bo to musi być irytujące, jak ty oszczędzasz, wszystko masz na głowie, a on najpierw myśli o sobie.
Ja jestem za osobnymi kontami, ale z podziałem wydatków, np. ty płacisz i za jedzenie i inne bieżące wydatki ,a mąż sam opłaca stałe miesięczne rachunki, czynsz, media Itp.
To tylko przykład, chodzi o to, żeby jedna osoba nie miała wszystkiego na głowie
i nie było potrzeby żadnych rozliczeń.

Ale u ciebie to chyba najlepiej by zdał egzamin podział kasy proporcjonalnie do zarobków.

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-25 15:42:05)

Odp: Finanse w małżeństwie

U mnie podobnie jest jak u Wieki.
Czyli każdy ma swoją działkę do opłacenia,  na początku ustala się by były to podobne obciążenia.
Czyli np ja robię zakupy, ale nie wyciągam karty na stacji paliw czy u mechanika,
Plus w porównaniu do wspólnego konta jest taki, że nie ma dyskusji nad wydatkami. Taka jazda bezkolizyjna.
Nie chciałabym by partner wiedział ile wydaję na ubrania, swoje czy jego, bo po co nam takie dylematy.
Też nie chciałabym się zastanawiać ile wydaje na swoje hobby i co można za to kupić.
Inne rzeczy typu wyjazdy weekendowe np ustala się na bieżąco
Dlaczego autorko wydajesz więcej jak zarabiasz mniej?
Kto fizycznie płaci te rachunki?
Jak Ty i on się ma dołożyć połowę  to powinien być to priorytet i masz prawo wyegzekwować

6

Odp: Finanse w małżeństwie
Istotka6 napisał/a:

My mamy 50/50, oboje dobrze zarabiamy. W sytuacji gdyby było dziecko i bym przeszła na macierzyński to Misiek dokłada więcej, lub bierze całość na siebie. Zależy od aktualnych potrzeb.


Wam proponuję uzgodnić pewne sumy które oboje wpłacacie co miesiąc na życie. Skoro on ma możliwości i skłonności do wydawania,może wpłacać np 60% miesięcznych wspólnych wyjątkowy,Ty40. Reszta jest na Wasze potrzeby.
Tak naprawdę nie da się mieć całe życie tego samego schematu, my przyjęliśmy jeden na początku, który uległ zmianie, pewnie obecny też za jakiś czas się zmieni. Podchodzimy do tego elastycznie. Musicie uzgodnić ten, który Wam będzie odpowiadał, a nie innym się sprawdzał. Każda para jest inna.

Dziękuję za sugestię i podzielenie się swoim doświadczeniem smile w pełni zgadzam się Tobą, że trzeba być elastycznym- mąż nie lubił 50/50, więc odpuściliśmy, teraz to mi średnio leży nowy ''model'', więc trzeba porozmawiać i wymyślić coś nowego. Pomysł z odłożeniem sum na życie wydaje mi się bardzo dobry- wszystko jest opłacone bez stresu, a w jego prywatne wydatki nie mam potrzeby zaglądać (dopóki nie ma sytuacji, że on wydaje wszystko, a ja zostaję z domem na głowie).

7

Odp: Finanse w małżeństwie
Kaszpir007 napisał/a:

Dziwne jak ludzie lubią utrudniać sobie życie i stwarzać bezsensowne problemy.

Jak mamy oficjalny związek czyli małżeństwo to w dniu zawarcia związku mamy wspólnotę majątkową. Czyli wszystkie zarobione pieniądze lądują na jednym wspólnym koncie.
I z tego konta wydajemy pieniądze.

I żadnych problemów nie ma ..

A bawienie się w małżweństwie , moje , twoje ,i itd jest śmieszne. Przepisy mówią o wspólnocie majątkowej i naprawdę po co sobie szukać problemów ?

No chyba że jest odrębność majątkowa, ale wtedy to bardziej umowa biznesowa niż zwiazek wink

Jest dużo racji w tym, co mówisz- oczywiście wiem, że pieniądze z obu kont tak czy tak są wspólne- ale zakładając, że macie podobne podejście do pieniędzy. Jeśli partner lubi szaleć bez konsultowania tego z tobą, to z czego byśmy zrobili opłaty na życie, gdyby takie hulanie szło też ze wspólnego konta? Jeśli razem wydajemy z jednego konta, to wspólnie też rozsądnie planujemy i oszczędzamy.

8

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:

No jest różnica czy to jest małżeństwo czy partnerstwo, jeśli to drugie to rację bytu ma 50 na 50 lub procentowo od zarobków, ale to musi być obopólna zgoda. Zależy kto czym rządzi i opłaca.
W małżeństwie nie powinno być takich rozliczeń, a bywają praktycznie do przysłowiowej złotówki tongue

Co sprawdza się u innych niekoniecznie u ciebie, dlatego, że macie inne priorytety.

I wcale ci się nie dziwię, bo to musi być irytujące, jak ty oszczędzasz, wszystko masz na głowie, a on najpierw myśli o sobie.
Ja jestem za osobnymi kontami, ale z podziałem wydatków, np. ty płacisz i za jedzenie i inne bieżące wydatki ,a mąż sam opłaca stałe miesięczne rachunki, czynsz, media Itp.
To tylko przykład, chodzi o to, żeby jedna osoba nie miała wszystkiego na głowie
i nie było potrzeby żadnych rozliczeń.

Ale u ciebie to chyba najlepiej by zdał egzamin podział kasy proporcjonalnie do zarobków.

Dziękuję za pomoc! smile To bardzo rozsądna propozycja- każdy ma jakieś poczucie odpowiedzialności i musi wyłożyć swoją ''działkę'' na opłaty, a druga osoba ma też oddech. Myślę, że moglibyśmy tego spróbować. Szczerze nie chcę liczyć się co do grosza mimo różnych postaw wobec finansów.

9

Odp: Finanse w małżeństwie
Ela210 napisał/a:

U mnie podobnie jest jak u Wieki.
Czyli każdy ma swoją działkę do opłacenia,  na początku ustala się by były to podobne obciążenia.
Czyli np ja robię zakupy, ale nie wyciągam karty na stacji paliw czy u mechanika,
Plus w porównaniu do wspólnego konta jest taki, że nie ma dyskusji nad wydatkami. Taka jazda bezkolizyjna.
Nie chciałabym by partner wiedział ile wydaję na ubrania, swoje czy jego, bo po co nam takie dylematy.
Też nie chciałabym się zastanawiać ile wydaje na swoje hobby i co można za to kupić.
Inne rzeczy typu wyjazdy weekendowe np ustala się na bieżąco
Dlaczego autorko wydajesz więcej jak zarabiasz mniej?
Kto fizycznie płaci te rachunki?
Jak Ty i on się ma dołożyć połowę  to powinien być to priorytet i masz prawo wyegzekwować

Dzięki, że podzieliłaś się, jak u Ciebie to wygląda smile Podoba mi się Wasz model wydatkowania i chętnie go zaproponuję przy rozmowie z mężem. Co do rachunków, oboje płacimy tylko każdy inne sumy. On płaci mniejsze, na przykład 100 zł za telewizję i internet, a ja 900 zł za ogrzewanie gazowe. Z pozostałymi sprawunkami, na przykład jedzeniem czy chemią, co tydzień wychodzą bardzo podobne kwotowo rachunki. Więc raz płaci on, raz ja i tak dalej, aż się nie ''spłucze''. Natomiast wiem, że to nie jest specjalnie sprawiedliwe, bo idąc tym tokiem myślenia mogę pójść zaszaleć po wypłacie i w połowie miesiąca zachować się tak samo.

10

Odp: Finanse w małżeństwie

No to nie ma sensu, że jak On się spłucze to Ty masz to robić.
Wtedy robiłabym to na zasadzie : ok, ale przyszłym miesiącu Ty zaplacisz za coś, za co miałam ja płacić.
Dbaj o równowagę, jeśli ma Cię to później dręczyć.
Dlaczego gaz Ty, a on mniejsze rachunki?

11

Odp: Finanse w małżeństwie

Takie płacenie raz ja raz ty, musi być bardzo uciążliwe i też zawsze jednemu może się wydawać, że za dużo wydaje drugi za mało.
Takie rozdzielenie kto co finansuje jest dobre, ale w sytuacji twojego męża obawiam się, że nie zda egzaminu bo może się okazać, że pod koniec miesiąca ma jeszcze coś do opłacenia ale już np. nie ma pieniędzy. Chyba, że te opłaty będą zaraz po wypłacie.
Ale spróbuj, z tym, że tak sobie przekalkuluj, żeby jego wkład był jednak większy w budżet miesięczny, to ewentualnie będziesz miała na dołożenie mu na koniec miesiąca, jakby co.

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-25 16:12:53)

Odp: Finanse w małżeństwie

No to nie ma sensu, że jak On się spłucze to Ty masz to robić.
Wtedy robiłabym to na zasadzie : ok, ale przyszłym miesiącu Ty zaplacisz za coś, za co miałam ja płacić.
Dbaj o równowagę, jeśli ma Cię to później dręczyć.
Dlaczego gaz Ty, a on mniejsze rachunki?
Jak Twój mąż taki beztroski to może te stałe opłaty warto gdzieś na kartce wypisać i do lodówki przypiąć?
Żeby rzucało sie w oczy?
Albo jak On np nie miał na zakupy 500 zł, to może zaplacisz, a jemu oznajmisz ze na początku przyszłego miesiąca Ci odda a Ty pójdziesz do fryzjera i manicure? Rób też coś dla siebie

13

Odp: Finanse w małżeństwie

Z tym, że mąż też ma coś tutaj do powiedzenia, więc tu bardziej potrzebna dyplomacja, bez wyrzutów i oskarżania, bo faceci nie lubią jak się nimi rządzi, ale robić tak, żeby wyjść na swoje i raz na zawsze zakończyć pretensje o wydatki bieżące.

14

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:

Takie płacenie raz ja raz ty, musi być bardzo uciążliwe i też zawsze jednemu może się wydawać, że za dużo wydaje drugi za mało.
Takie rozdzielenie kto co finansuje jest dobre, ale w sytuacji twojego męża obawiam się, że nie zda egzaminu bo może się okazać, że pod koniec miesiąca ma jeszcze coś do opłacenia ale już np. nie ma pieniędzy. Chyba, że te opłaty będą zaraz po wypłacie.
Ale spróbuj, z tym, że tak sobie przekalkuluj, żeby jego wkład był jednak większy w budżet miesięczny, to ewentualnie będziesz miała na dołożenie mu na koniec miesiąca, jakby co.

Na szczęście opłaty stałe i rachunki mamy praktycznie zaraz po wypłacie, więc to da się zrobić. Nie wiem, jak z resztą. Chyba trzeba byłoby próbować "na żywo" jak zmiany się sprawdzają.

15

Odp: Finanse w małżeństwie
Ela210 napisał/a:

No to nie ma sensu, że jak On się spłucze to Ty masz to robić.
Wtedy robiłabym to na zasadzie : ok, ale przyszłym miesiącu Ty zaplacisz za coś, za co miałam ja płacić.
Dbaj o równowagę, jeśli ma Cię to później dręczyć.
Dlaczego gaz Ty, a on mniejsze rachunki?
Jak Twój mąż taki beztroski to może te stałe opłaty warto gdzieś na kartce wypisać i do lodówki przypiąć?
Żeby rzucało sie w oczy?
Albo jak On np nie miał na zakupy 500 zł, to może zaplacisz, a jemu oznajmisz ze na początku przyszłego miesiąca Ci odda a Ty pójdziesz do fryzjera i manicure? Rób też coś dla siebie

To też mój błąd, że zapomniałam w tym wszystkim o sobie. Chyba za bardzo wzięłam sobie do głowy "wspólne pieniądze" i rozumiałam to tak, że skoro on nie ma, to moja kolej. Właściwie nie wiem, czemu ja płacę większe rachunki. Chyba chciałam go trochę odciążyć na początek miesiąca, żeby miał na potem.

16

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:

Z tym, że mąż też ma coś tutaj do powiedzenia, więc tu bardziej potrzebna dyplomacja, bez wyrzutów i oskarżania, bo faceci nie lubią jak się nimi rządzi, ale robić tak, żeby wyjść na swoje i raz na zawsze zakończyć pretensje o wydatki bieżące.

To prawda, mój mąż jest dobrym facetem, ale reaguje defensywnie, jak na cokolwiek mu zwrócę uwagę, więc trzeba być wyjątkowo łagodnym, plus to też jego pieniądze, nawet jak wydaje je jak wydaje, to ma coś do powiedzenia.

17

Odp: Finanse w małżeństwie

Wprawdzie obecnie nie jestem w żadnym związku, ale zawsze wydawało mi się, że wspólne konto sprawdza się w przypadku tylko niektórych potrzeb. Powiedzmy, że wydatki na opłaty, zakupy czy pilniejsze rzeczy dla obojga czy całego domu lub dzieci, mogą być pokrywane ze wspólnych środków. Natomiast wszelkie indywidualne zachcianki czy prezenty niech już sobie każdy sam załatwia, ze swoich środków własnych. Nie uśmiecha mi się, żeby partnerka sponsorowała moje potrzeby związane z czymkolwiek, w czym ona nie uczestniczy. Tak samo oczywiście w drugą stronę.

18

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

Wprawdzie obecnie nie jestem w żadnym związku, ale zawsze wydawało mi się, że wspólne konto sprawdza się w przypadku tylko niektórych potrzeb. Powiedzmy, że wydatki na opłaty, zakupy czy pilniejsze rzeczy dla obojga czy całego domu lub dzieci, mogą być pokrywane ze wspólnych środków. Natomiast wszelkie indywidualne zachcianki czy prezenty niech już sobie każdy sam załatwia, ze swoich środków własnych. Nie uśmiecha mi się, żeby partnerka sponsorowała moje potrzeby związane z czymkolwiek, w czym ona nie uczestniczy. Tak samo oczywiście w drugą stronę.

Dziękuję za podzielenie się opinią! smile Szczerze też sobie nie wyobrażam robienia prezentów mężowi ze wspólnego konta... Jakieś opłaty typu rachunki czy podstawowe zakupy to OK.

19

Odp: Finanse w małżeństwie

Tylko wspólne konto zda egzamin, jeśli obydwie strony mają podobne priorytety i nie kontrolują wydatków drugiej strony z pretensjami, za dużo wydała/eś, za drogo Itp.
Nie zda egzaminu jeżeli jeden jest rozrzutny, a drugi oszczędny.

20

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:

Tylko wspólne konto zda egzamin, jeśli obydwie strony mają podobne priorytety i nie kontrolują wydatków drugiej strony z pretensjami, za dużo wydała/eś, za drogo Itp.
Nie zda egzaminu jeżeli jeden jest rozrzutny, a drugi oszczędny.

Niestety. Chyba będziemy musieli pozostać przy osobnych kontach.

21

Odp: Finanse w małżeństwie
Zyaire napisał/a:
wieka napisał/a:

Tylko wspólne konto zda egzamin, jeśli obydwie strony mają podobne priorytety i nie kontrolują wydatków drugiej strony z pretensjami, za dużo wydała/eś, za drogo Itp.
Nie zda egzaminu jeżeli jeden jest rozrzutny, a drugi oszczędny.

Niestety. Chyba będziemy musieli pozostać przy osobnych kontach.

Dlaczego niestety, to jest dobre rozwiązanie, tylko musicie się dogadać kto co finansuje, ale tak, żeby miało to ręce i nogi czyli… wilk syty i owca cała big_smile

22

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:
Zyaire napisał/a:
wieka napisał/a:

Tylko wspólne konto zda egzamin, jeśli obydwie strony mają podobne priorytety i nie kontrolują wydatków drugiej strony z pretensjami, za dużo wydała/eś, za drogo Itp.
Nie zda egzaminu jeżeli jeden jest rozrzutny, a drugi oszczędny.

Niestety. Chyba będziemy musieli pozostać przy osobnych kontach.

Dlaczego niestety, to jest dobre rozwiązanie, tylko musicie się dogadać kto co finansuje, ale tak, żeby miało to ręce i nogi czyli… wilk syty i owca cała big_smile

Wiesz, jakoś tak się utarło w społeczeństwie, że małżeństwa mają wspólne konta i mam wrażenie, że robię coś nie tak sad

Odp: Finanse w małżeństwie
Zyaire napisał/a:
wieka napisał/a:
Zyaire napisał/a:

Niestety. Chyba będziemy musieli pozostać przy osobnych kontach.

Dlaczego niestety, to jest dobre rozwiązanie, tylko musicie się dogadać kto co finansuje, ale tak, żeby miało to ręce i nogi czyli… wilk syty i owca cała big_smile

Wiesz, jakoś tak się utarło w społeczeństwie, że małżeństwa mają wspólne konta i mam wrażenie, że robię coś nie tak sad

Możesz mieć osobno konto ludzi nie sluchaj co sobie społeczeństwo gada one idą jak barany wszystkie na ślepo w tym samym kierunku

24

Odp: Finanse w małżeństwie

Osobne konta w małżeństwie to żadna zbrodnia. W Twoim przypadku pozostaje jedynie kwestia renegocjacji warunków finansowania przez każde z Was. Skoro jest spora różnica w Waszych wynagrodzeniach to procentowy udział w zależności od ich wysokości wydaje się być optymalnym rozwiązaniem. Ale to jedynie sugestia.

25

Odp: Finanse w małżeństwie
Julia life in UK napisał/a:
Zyaire napisał/a:
wieka napisał/a:

Dlaczego niestety, to jest dobre rozwiązanie, tylko musicie się dogadać kto co finansuje, ale tak, żeby miało to ręce i nogi czyli… wilk syty i owca cała big_smile

Wiesz, jakoś tak się utarło w społeczeństwie, że małżeństwa mają wspólne konta i mam wrażenie, że robię coś nie tak sad

Możesz mieć osobno konto ludzi nie sluchaj co sobie społeczeństwo gada one idą jak barany wszystkie na ślepo w tym samym kierunku

Racja, to, co się sprawdza u większości nie musi sprawdzić się konkretnie u nas smile

26

Odp: Finanse w małżeństwie
Alessandro napisał/a:

Osobne konta w małżeństwie to żadna zbrodnia. W Twoim przypadku pozostaje jedynie kwestia renegocjacji warunków finansowania przez każde z Was. Skoro jest spora różnica w Waszych wynagrodzeniach to procentowy udział w zależności od ich wysokości wydaje się być optymalnym rozwiązaniem. Ale to jedynie sugestia.

Dziękuję! Na początek chcę rozwiązać problem wydatków. Nie wymagam bezwzględnie proporcji, ale trochę bardziej sprawiedliwego podziału kosztów.

27

Odp: Finanse w małżeństwie

Może hyc u was jescze taki temat do rozwiązania, że jeśli faktycznie podejście do pieniędzy macie inne, np Ty bardzo oszczędna a On bardzo rozrzutny to będziecie musieli się do siebie zbliżyć każdy trochę przesuwając swoje granice.
Np Ty czasem chcieć jednak korzystać z tych pieniędzy bardziej, a On czasem przyoszczędzić.
Bo jak Ty wejdziesz w rolę Cerbera i na dodatek będziesz rezygnować że swoich przyjemności to będzie droga w złym kierunku.
Cokolwiek nie zrobisz, trzeba to zrobić bez rewolucji, na spokojnie.

28 Ostatnio edytowany przez nikitaa (2025-03-25 22:33:58)

Odp: Finanse w małżeństwie

.

29

Odp: Finanse w małżeństwie
Ela210 napisał/a:

Może hyc u was jescze taki temat do rozwiązania, że jeśli faktycznie podejście do pieniędzy macie inne, np Ty bardzo oszczędna a On bardzo rozrzutny to będziecie musieli się do siebie zbliżyć każdy trochę przesuwając swoje granice.
Np Ty czasem chcieć jednak korzystać z tych pieniędzy bardziej, a On czasem przyoszczędzić.
Bo jak Ty wejdziesz w rolę Cerbera i na dodatek będziesz rezygnować że swoich przyjemności to będzie droga w złym kierunku.
Cokolwiek nie zrobisz, trzeba to zrobić bez rewolucji, na spokojnie.

Masz rację. Siłą rzeczy trochę zmieniliśmy swoje nawyki już teraz- ja wydaję więcej niż przed ślubem, on potrafi coś odłożyć, jak jest jakaś sytuacja, która tego wymaga (na co dzień jest gorzej), czyli troszkę od siebie mimowolnie zaczerpnęliśmy.
Nie chcę, żeby czuł się jakoś mocno kontrolowany, ścigany przeze mnie. I nie chcę też wylewać swoich frustracji typu "zobacz, płacę, oszczędzam za dwoje i nic sobie nie kupuję". To nie będzie dobre dla związku. Musimy jakoś sobie poradzić z tymi różnicami, jak w każdej innej sferze smile

30

Odp: Finanse w małżeństwie
Zyaire napisał/a:
wieka napisał/a:
Zyaire napisał/a:

Niestety. Chyba będziemy musieli pozostać przy osobnych kontach.

Dlaczego niestety, to jest dobre rozwiązanie, tylko musicie się dogadać kto co finansuje, ale tak, żeby miało to ręce i nogi czyli… wilk syty i owca cała big_smile

Wiesz, jakoś tak się utarło w społeczeństwie, że małżeństwa mają wspólne konta i mam wrażenie, że robię coś nie tak sad

To chyba wcześniej tak było, teraz na pewno też tak jest, ale generalnie obecnie raczej każdy woli mieć swoje konto, żeby nie być inwigilowanym przez partnera big_smile
A jak ktoś chce kogoś oszukać to zawsze sposób znajdzie.

31

Odp: Finanse w małżeństwie
nikitaa napisał/a:

Nigdy nie pisałam jak u nas wyglądają finanse, bo chciałam zobaczyć czy ktoś ma podobny system do nas. Jak dotychczas nikt takiego zarządzania wspólnymi pieniędzmi nie przedstawił, no to w końcu się podzielę swoim sposobem.

Wypłaty spływają na jedno wspólne konto, oboje z mężem  jesteśmy współwłaścicielami, więc tak naprawdę każde z nas w każdym momencie może iść do banku z dowodem osobistym  i rozporządzić zgromadzonymi tam środkami.
Kartę do tego konta mam  ja. Robię z niego wszystkie opłaty i z niego są pokrywane  rodzinne wydatki typu żywność, odzież, wyjazdy, rozrywka i wszystko na co mamy ochotę.

Mamy też drugie  wspólne konto, też oboje mamy równe do niego prawa, natomiast kartę do tego konta ma tylko mąż, i on dysponuje zgromadzonymi tm środkami. Z głównego konta co miesiąc leci na konto męża stała kwota do jego dyspozycji. Co z tą kasą robi jego sprawa, w każdym razie ma na benzynę, drobne zakupy spożywcze, prasę, totolotki  i na waciki. Nie jest to zawrotna suma, niemniej zawsze sobie coś z miesięcznych kwot przerzuca na oszczędnościowe, więc z pustą kartą nie chodzi.

Taki podział pozwala mi planować budżet długoterminowo, a o większych zakupach typu samochód, remonty czy pompa ciepła decydujemy razem.

Dziękuję, że podzieliłaś się Waszym modelem rozliczeń. Jest dość ciekawy,  nie słyszałam wcześniej o takim rozwiązaniu. Cieszę się, że się Wam sprawdza smile

32

Odp: Finanse w małżeństwie
Zyaire napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Może hyc u was jescze taki temat do rozwiązania, że jeśli faktycznie podejście do pieniędzy macie inne, np Ty bardzo oszczędna a On bardzo rozrzutny to będziecie musieli się do siebie zbliżyć każdy trochę przesuwając swoje granice.
Np Ty czasem chcieć jednak korzystać z tych pieniędzy bardziej, a On czasem przyoszczędzić.
Bo jak Ty wejdziesz w rolę Cerbera i na dodatek będziesz rezygnować że swoich przyjemności to będzie droga w złym kierunku.
Cokolwiek nie zrobisz, trzeba to zrobić bez rewolucji, na spokojnie.

Masz rację. Siłą rzeczy trochę zmieniliśmy swoje nawyki już teraz- ja wydaję więcej niż przed ślubem, on potrafi coś odłożyć, jak jest jakaś sytuacja, która tego wymaga (na co dzień jest gorzej), czyli troszkę od siebie mimowolnie zaczerpnęliśmy.
Nie chcę, żeby czuł się jakoś mocno kontrolowany, ścigany przeze mnie. I nie chcę też wylewać swoich frustracji typu "zobacz, płacę, oszczędzam za dwoje i nic sobie nie kupuję". To nie będzie dobre dla związku. Musimy jakoś sobie poradzić z tymi różnicami, jak w każdej innej sferze smile

Skoro mąż odkłada, to nie mów, że wydaje wszystkie pieniądze, u was bardziej problem z tym, że każdy by chciał więcej odłożyć.

33 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-03-25 22:11:43)

Odp: Finanse w małżeństwie

W tym wszystkim problemem jest właśnie sytuacja, kiedy występuje znacząca dysproporcja w zarobkach obu partnerów. Dlatego właśnie czułbym się niezręcznie, z kilku powodów. Raz, że właśnie mogą z czasem narastać problemy w związku ze zmianami w potrzebach i wydatkach, jakie naturalnie występują w każdej relacji. Po drugie, o czym już wcześniej pisałem( co zresztą dla mnie byłoby dużo bardziej problematyczne), niezręcznie jest finansować przez dłuższy czas osobiste potrzeby drugiej strony. Nie mówimy tutaj o okazjonalnych prezentach, ale o STAŁYM sponsorowaniu czyichś przyjemności. Jeśli np. lubię sobie wyjeżdżać na ryby, to czy mam kupować wędki czy inny potrzebny sprzęt za kasę partnerki? Zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, dalej panuje przekonanie, że kobieta korzystająca ze środków finansowych faceta nie jest tak krzywo odbierana, jak w przypadku sytuacji odwrotnej, jednak w tej kwestii mam dość jednoznaczne zdanie: nie mam zamiaru płacić za cudze zachcianki.
Dlatego wspólne konto do wpłacania środków na WSPÓLNE potrzeby oraz osobne konta na swoje własne wydatki, choćby nie były aż tak bardzo wysokie.

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

W tym wszystkim problemem jest właśnie sytuacja, kiedy występuje znacząca dysproporcja w zarobkach obu partnerów. Dlatego właśnie czułbym się niezręcznie, z kilku powodów. Raz, że właśnie mogą z czasem narastać problemy w związku ze zmianami w potrzebach i wydatkach, jakie naturalnie występują w każdej relacji. Po drugie, o czym już wcześniej pisałem( co zresztą dla mnie byłoby dużo bardziej problematyczne), niezręcznie jest finansować przez dłuższy czas osobiste potrzeby drugiej strony. Nie mówimy tutaj o okazjonalnych prezentach, ale o STAŁYM sponsorowaniu czyichś przyjemności. Jeśli np. lubię sobie wyjeżdżać na ryby, to czy mam kupować wędki czy inny potrzebny sprzęt za kasę partnerki? Zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, dalej panuje przekonanie, że kobieta korzystająca ze środków finansowych faceta nie jest tak krzywo odbierana, jak w przypadku sytuacji odwrotnej, jednak w tej kwestii mam dość jednoznaczne zdanie: nie mam zamiaru płacić za cudze zachcianki.
Dlatego wspólne konto do wpłacania środków na WSPÓLNE potrzeby oraz osobne konta na swoje własne wydatki, choćby nie były aż tak bardzo wysokie.

Ja gdybym chciala być w związku i małżeństwie to by mnie akurat kasa drugiej połowy najmniej interesowala. Natomiast póki co nic nie zapowiada tego,że będę w małżeństwie także nie będzie mi dane poznać jak to jest mieć wspólne konto małżeńskie

35

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

W tym wszystkim problemem jest właśnie sytuacja, kiedy występuje znacząca dysproporcja w zarobkach obu partnerów. Dlatego właśnie czułbym się niezręcznie, z kilku powodów. Raz, że właśnie mogą z czasem narastać problemy w związku ze zmianami w potrzebach i wydatkach, jakie naturalnie występują w każdej relacji. Po drugie, o czym już wcześniej pisałem( co zresztą dla mnie byłoby dużo bardziej problematyczne), niezręcznie jest finansować przez dłuższy czas osobiste potrzeby drugiej strony. Nie mówimy tutaj o okazjonalnych prezentach, ale o STAŁYM sponsorowaniu czyichś przyjemności. Jeśli np. lubię sobie wyjeżdżać na ryby, to czy mam kupować wędki czy inny potrzebny sprzęt za kasę partnerki? Zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, dalej panuje przekonanie, że kobieta korzystająca ze środków finansowych faceta nie jest tak krzywo odbierana, jak w przypadku sytuacji odwrotnej, jednak w tej kwestii mam dość jednoznaczne zdanie: nie mam zamiaru płacić za cudze zachcianki.
Dlatego wspólne konto do wpłacania środków na WSPÓLNE potrzeby oraz osobne konta na swoje własne wydatki, choćby nie były aż tak bardzo wysokie.

Nie bardzo rozumiem, przecież nikt nie podnosi tematu, że jeden ma płacić za przyjemności drugiego.
Teraz kobiety pracują i praktycznie są niezależne, chodzi tylko o podział finansowania wydatków.
A ile kont nie ma praktycznie znaczenia, ważne jest tylko, żeby obydwie strony były zadowolone.
W sytuacja autorki, jeśli mąż więcej zarabia i więcej odkłada, to jak przyjdzie do zakupu np.nowego samochodu, to głównie on będzie finansował ten zakup.
Z pierwszych postów wynikało, że ona nie wie co mąż z tymi pieniędzmi robi bo mu brakuje, a okazuje się, że on jednak  odkłada.

36 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-03-25 22:24:59)

Odp: Finanse w małżeństwie

.

37

Odp: Finanse w małżeństwie

Wspólne konto, z którego można czerpać do woli sprawdza się jedynie w układzie, gdy kobieta zarabia bardzo mało a mężczyzna bardzo dużo. Inaczej się to nie opłaca kobiecie. Bo w przypadku odwrotnym, ona zarabia więcej a mąż znacznie mniej - jakiej by się to opłacało? wtedy opłaca się mieć osobne konta.

Odp: Finanse w małżeństwie

Całe szczęście ze ja nie będę mieć w życiu takich dylematów

39

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

W tym wszystkim problemem jest właśnie sytuacja, kiedy występuje znacząca dysproporcja w zarobkach obu partnerów. Dlatego właśnie czułbym się niezręcznie, z kilku powodów. Raz, że właśnie mogą z czasem narastać problemy w związku ze zmianami w potrzebach i wydatkach, jakie naturalnie występują w każdej relacji. Po drugie, o czym już wcześniej pisałem( co zresztą dla mnie byłoby dużo bardziej problematyczne), niezręcznie jest finansować przez dłuższy czas osobiste potrzeby drugiej strony. Nie mówimy tutaj o okazjonalnych prezentach, ale o STAŁYM sponsorowaniu czyichś przyjemności. Jeśli np. lubię sobie wyjeżdżać na ryby, to czy mam kupować wędki czy inny potrzebny sprzęt za kasę partnerki? Zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, dalej panuje przekonanie, że kobieta korzystająca ze środków finansowych faceta nie jest tak krzywo odbierana, jak w przypadku sytuacji odwrotnej, jednak w tej kwestii mam dość jednoznaczne zdanie: nie mam zamiaru płacić za cudze zachcianki.
Dlatego wspólne konto do wpłacania środków na WSPÓLNE potrzeby oraz osobne konta na swoje własne wydatki, choćby nie były aż tak bardzo wysokie.


Problemem jest to, że nie byłeś nigdy w stałym, stabilnym związku dwojga równorzędnych partnerów. W takim związku ego trzeba zostawić przed drzwiami domu i nie mieszać go z finansami. W innym wypadku wchodzi się w małżeństwo z intercyzą i rozdzielnością majątkową. Ale w takich układach osoba zarabiająca więcej zawsze będzie patrzeć z góry na osobę zarabiającą mniej. Lub to osoba zarabiająca mniej będzie patrzeć na partnera przez pryzmat własnych kompleksów. Tak czy siak to wtedy małżeństwo staje się układem biznesowym, gdzie nie człowiek się liczy, a mamona.

Ty nie wyobrażasz sobie płacić za przyjemności innej osoby. Ale w zdrowym związku, kiedy to pieniądze nie są celem, ale środkiem do budowania wzajemnego szczęścia, to partnerom sprawia radość wzajemne rozpieszczanie się. Poza tym, to chodzi też umiejętność dbania o siebie i polegania na sobie. We wzajemnym zaufaniu. Raz ja zarabiam więcej - raz to ta druga strona zarabia więcej. Na przestrzeni lat różnie to może się ułożyć. Małżeństwo nie polega na zbieraniu haków na siebie, konkurowaniu i używaniu każdej "przewagi" jak dźwigni dla osiągnięcia własnej korzyści.

40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-26 07:58:08)

Odp: Finanse w małżeństwie

Rozpieszczać to się można z osobnego konta i jak najbardziej w zdrowym związku się to robi, nie wyliczając że Ty mi kupiłeś coś za 300, a Ja ci za 1000.
Nawet  łatwiej jest, bo nie uzgadniasz tego wczesniej, jeśli większy wydatek ma iść z wspólnego konta.
Ale co do polegania na sobie to jak najbardziej.
W życiu bywa różnie  i raz pod wozem raz na wozie.
Ktoś może zachorować, zostać bez pracy, zbankrutować.
Bez polegania na sobie nie ma związku, więc nie wyobrażam sobie kogoś kto z kalkulatorem biega i na pół wszystko dzieli.
Pewnie hym lepiej wyszła na swoim rozwodzie gdybym taką listę miała  i zbierała rachunki, jak ex big_smile nie widziałabym usmieszku pt a masz jakiś dowód na to? big_smile
To nie jest związek zdrowy, tylko układ.
Rozdzielności ludzie mają, bo  prowadzą firmy,  czy mają dzieci z poprzednich związków i różne sytuacje .
Jeśli wyższe zarobki są powodem patrzenia z góry czy niższe kompleksów to są jaskółki tego już na początku  i ja bym w taki związek nie wchodziła., tzn teraz, gdy jestem stara I mądra  big_smile a nie gdy miałam 20 lat i nic o życiu nie wiedziałam, myślałam że wszystkie rodziny są takie jak moja.

41

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

W tym wszystkim problemem jest właśnie sytuacja, kiedy występuje znacząca dysproporcja w zarobkach obu partnerów. Dlatego właśnie czułbym się niezręcznie, z kilku powodów. Raz, że właśnie mogą z czasem narastać problemy w związku ze zmianami w potrzebach i wydatkach, jakie naturalnie występują w każdej relacji. Po drugie, o czym już wcześniej pisałem( co zresztą dla mnie byłoby dużo bardziej problematyczne), niezręcznie jest finansować przez dłuższy czas osobiste potrzeby drugiej strony. Nie mówimy tutaj o okazjonalnych prezentach, ale o STAŁYM sponsorowaniu czyichś przyjemności. Jeśli np. lubię sobie wyjeżdżać na ryby, to czy mam kupować wędki czy inny potrzebny sprzęt za kasę partnerki? Zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, dalej panuje przekonanie, że kobieta korzystająca ze środków finansowych faceta nie jest tak krzywo odbierana, jak w przypadku sytuacji odwrotnej, jednak w tej kwestii mam dość jednoznaczne zdanie: nie mam zamiaru płacić za cudze zachcianki.
Dlatego wspólne konto do wpłacania środków na WSPÓLNE potrzeby oraz osobne konta na swoje własne wydatki, choćby nie były aż tak bardzo wysokie.

Nie bardzo rozumiem, przecież nikt nie podnosi tematu, że jeden ma płacić za przyjemności drugiego.
Teraz kobiety pracują i praktycznie są niezależne, chodzi tylko o podział finansowania wydatków.
A ile kont nie ma praktycznie znaczenia, ważne jest tylko, żeby obydwie strony były zadowolone.
W sytuacja autorki, jeśli mąż więcej zarabia i więcej odkłada, to jak przyjdzie do zakupu np.nowego samochodu, to głównie on będzie finansował ten zakup.
Z pierwszych postów wynikało, że ona nie wie co mąż z tymi pieniędzmi robi bo mu brakuje, a okazuje się, że on jednak  odkłada.

Bo mąż odkłada okazjonalnie, gdy mamy większy cel- na przykład odłożył rok temu po połowie ze mną, gdy musieliśmy kupić sprzęty do mieszkania. W innych sytuacjach nie czuje specjalnej potrzeby oszczędzania, planowania domowego budżetu.

42

Odp: Finanse w małżeństwie
Ela210 napisał/a:

Rozpieszczać to się można z osobnego konta i jak najbardziej w zdrowym związku się to robi, nie wyliczając że Ty mi kupiłeś coś za 300, a Ja ci za 1000.
Nawet  łatwiej jest, bo nie uzgadniasz tego wczesniej, jeśli większy wydatek ma iść z wspólnego konta.
Ale co do polegania na sobie to jak najbardziej.
W życiu bywa różnie  i raz pod wozem raz na wozie.
Ktoś może zachorować, zostać bez pracy, zbankrutować.
Bez polegania na sobie nie ma związku, więc nie wyobrażam sobie kogoś kto z kalkulatorem biega i na pół wszystko dzieli.
Pewnie hym lepiej wyszła na swoim rozwodzie gdybym taką listę miała  i zbierała rachunki, jak ex big_smile nie widziałabym usmieszku pt a masz jakiś dowód na to? big_smile
To nie jest związek zdrowy, tylko układ.
Rozdzielności ludzie mają, bo  prowadzą firmy,  czy mają dzieci z poprzednich związków i różne sytuacje .
Jeśli wyższe zarobki są powodem patrzenia z góry czy niższe kompleksów to są jaskółki tego już na początku  i ja bym w taki związek nie wchodziła., tzn teraz, gdy jestem stara I mądra  big_smile a nie gdy miałam 20 lat i nic o życiu nie wiedziałam, myślałam że wszystkie rodziny są takie jak moja.

Zgadzam się, życie może się różnie potoczyć i wtedy wiadomo, że nikt sobie nie będzie nic wyliczał, tylko się wspierał. W ogóle liczenie co do grosza jest smutne.

43

Odp: Finanse w małżeństwie
Ela210 napisał/a:

Rozpieszczać to się można z osobnego konta i jak najbardziej w zdrowym związku się to robi, nie wyliczając że Ty mi kupiłeś coś za 300, a Ja ci za 1000.
Nawet  łatwiej jest, bo nie uzgadniasz tego wczesniej, jeśli większy wydatek ma iść z wspólnego konta.
Ale co do polegania na sobie to jak najbardziej.
W życiu bywa różnie  i raz pod wozem raz na wozie.
Ktoś może zachorować, zostać bez pracy, zbankrutować.
Bez polegania na sobie nie ma związku, więc nie wyobrażam sobie kogoś kto z kalkulatorem biega i na pół wszystko dzieli.
Pewnie hym lepiej wyszła na swoim rozwodzie gdybym taką listę miała  i zbierała rachunki, jak ex big_smile nie widziałabym usmieszku pt a masz jakiś dowód na to? big_smile
To nie jest związek zdrowy, tylko układ.
Rozdzielności ludzie mają, bo  prowadzą firmy,  czy mają dzieci z poprzednich związków i różne sytuacje .
Jeśli wyższe zarobki są powodem patrzenia z góry czy niższe kompleksów to są jaskółki tego już na początku  i ja bym w taki związek nie wchodziła., tzn teraz, gdy jestem stara I mądra  big_smile a nie gdy miałam 20 lat i nic o życiu nie wiedziałam, myślałam że wszystkie rodziny są takie jak moja.


Hmmm. A to nie tak, że nagle jak ta osoba, która zarabiała naprawdę dużo i to z jej zarobków budowali ich wspólne konto, w przypadku, gdy zachoruje, nie jest zdolna do pracy, albo po prostu bankrutuje, słowem nie przynosi już do domu wartości n-tej zarobków partnera - zostaje szybciutko wymieniona na lepszy model o większej zdolności zarobkowej? Jak to mówią, póki są pieniądze, jest dobrze, jest miłość i tak dalej. Jak ich, pieniędzy nie ma, zaraz zaczynają się kłótnie i trudy dnia codziennego i nagle nie ma na zachcianki czy ekstra wydatki, ale jest szara rzeczywistość?

44

Odp: Finanse w małżeństwie

Takie sytuacje zdarzają się. Mimo to uważam, że nie jest ich na tyle dużo, żeby mogły stanowić regułę.

45

Odp: Finanse w małżeństwie
Alessandro napisał/a:

Takie sytuacje zdarzają się. Mimo to uważam, że nie jest ich na tyle dużo, żeby mogły stanowić regułę.


Masz trochę racjo Inna sprawa, że ludzie dobierają się z reguły będąc na podobnym poziomem finansowym. Akcja, gdy ona to kopciuszek, a on książę właściciel wielkiej firmy - zdarzają się rzadko.
Albo odwrotnie, ona właścicielka sieci butików, a on sklepowy ze sklepu AGD:)

To na początek, bo wiadomo, potem różnie bywa, jak pisałam bogaty partner może za parę lat zachorować, zbankrutować, ulec wypadkowi.

46

Odp: Finanse w małżeństwie

Chytry z rozrzutnym też się nigdy nie zgodzi, bez względu na zarobki. A ci co dużo mają, zawsze mają za mało big_smile

47

Odp: Finanse w małżeństwie

Mezczyzna placi za wszystko.
Nie wiem po jakich smietnikach wy sobie facetow szukacie, ze chca aby kobieta za cos placila.
To juz lepiej sobie zigolaka znalezc niz taka pizde co nie potrafi wziac za nic odpowiedzialnosci (przynajmniej seks bedzie baja).

Odp: Finanse w małżeństwie
JohnyBravo777 napisał/a:

Mezczyzna placi za wszystko.
Nie wiem po jakich smietnikach wy sobie facetow szukacie, ze chca aby kobieta za cos placila.
To juz lepiej sobie zigolaka znalezc niz taka pizde co nie potrafi wziac za nic odpowiedzialnosci (przynajmniej seks bedzie baja).

big_smile ja juz wogole nie szukam jak czytam jaki materializm zapanowal na swiecie nic tylko kasa kasa i moje moje to sie bardzo cieszę  ze postanowilam iść do zakonu a przynajmniej pozostac single do konca zycia jezeli z zakonem by nie wyszlo. Kiedys nie bylo takich glupich dylematow tylko w malzenstwie wszystko bylo wspolne z milosci, a teraz za niedlugo nawet se kibel, wanne i telewizor przepolowia na pół ,bo moje i Twoje big_smile

49 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-03-26 18:25:24)

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

Nie mówimy tutaj o okazjonalnych prezentach, ale o STAŁYM sponsorowaniu czyichś przyjemności.

O kurde ale odklejus. Ale wiesz że swiat się nie kończy na pieniądzach? Co jeśli jedna osoba ma sympatyczniejszy charakter? Wtedy też ma udawać sztywniaka żeby nie sprawiać komuś STALE przyjemności? Albo jedna osoba jest złotą rączką i od progu już leci coś wymienić. Tez ma udawać flejtucha i zapuścić chate, żeby nie świadczyć STALE usług naprawowych?
W małżeństwo wnosisz wszystko. Nic co masz nie jest juz wyłacznie twoją wlasnością. Twoje poczucie humoru, zaradność, spontaniczność, ale również kasa juz są wspólne. Moim zdaniem dzielenie sią kasą 50/50 to oszustwo bo przecież innych, również niematerialnych dobr nie da się podzielić. A każdy jest beneficjentem miłego charakteru, poczucia humoru, serdeczności, albo fenomenalnych zdolności rodzicielkich partnera, które się przekładają na super dzieciaki i relaksującą atmosferę w domu.

Problemem jest to, że nie byłeś nigdy w stałym, stabilnym związku dwojga równorzędnych partnerów. W takim związku ego trzeba zostawić przed drzwiami domu i nie mieszać go z finansami. W innym wypadku wchodzi się w małżeństwo z intercyzą i rozdzielnością majątkową. Ale w takich układach osoba zarabiająca więcej zawsze będzie patrzeć z góry na osobę zarabiającą mniej. Lub to osoba zarabiająca mniej będzie patrzeć na partnera przez pryzmat własnych kompleksów. Tak czy siak to wtedy małżeństwo staje się układem biznesowym, gdzie nie człowiek się liczy, a mamona.

On chyba nie był nigdy w związku. Kropka.

50

Odp: Finanse w małżeństwie
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

On chyba nie był nigdy w związku. Kropka.


Aż tak daleko idących wniosków bym nie stawiał, choć momentami w dyskusjach z bagienni_kiem taka lampka mi się zapalała "czy kiedykolwiek był w związku, że takie pytania zadaje i takie tezy stawia?". Na pewno nie spotkał na swojej drodze kobiety, która widziałby w nim człowieka - partnera, a nie bankomat czy element patriarchatu, z którym należy walczyć. A takie postrzeganie mężczyzn jest naprawdę bardzo powszechne.

Odp: Finanse w małżeństwie
Jack Sparrow napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

On chyba nie był nigdy w związku. Kropka.


Aż tak daleko idących wniosków bym nie stawiał, choć momentami w dyskusjach z bagienni_kiem taka lampka mi się zapalała "czy kiedykolwiek był w związku, że takie pytania zadaje i takie tezy stawia?". Na pewno nie spotkał na swojej drodze kobiety, która widziałby w nim człowieka - partnera, a nie bankomat czy element patriarchatu, z którym należy walczyć. A takie postrzeganie mężczyzn jest naprawdę bardzo powszechne.

IMO te płaczki że trzeba płacić to tylko kolesie jak Shini i Chuopski którzy i tak kasy nie mają. Jeśli masz już jakąś kase i sam dla siebie kupujesz fajne gadżety, ubrania, to trochę przypał jak partner/ka ubiera się w Caritasie i naturalnie odpala się jakiś gest. No nie wiem, mi by było wsytd kupić sobie perfumy za kilka stówek, a mężowi wyliczać na mydło z supermarketu.

52 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-03-26 19:07:21)

Odp: Finanse w małżeństwie

Ja z kolei nie patrzę na cenę, a na efekt i radość jaką daje prezent czy tam upominek. Czasem trafny drobiazg potrafi przyćmić góry hajsu. O ile ma się do czynienia z odpowiednią osobą, a nie z taką, co patrzy tylko na cenę.


Najlepsze prezenty, to te od serca, które dowodzą, że partnera się słucha, zna jego potrzeby i oczekiwania. Kupić coś drogiego na odpierdol się w ostatniej chwili to żadna sztuka.


Tak czy siak, finanse to temat strategiczny w związku. Także nieważne jaki jest to układ - ważne jest to, aby pasował obojgu. A nie był elementem sprzeczek i wyścigu szczurów czyj portfel grubszy. Ten układ ma zaspokajać wewnętrzne potrzeby związkowe. Nie wizerunkowe i ludzi z zewnątrz.


Aczkolwiek przy dzisiejszej ekonomii, to jednak oczekiwania, że facet za wszystko ma płacić są też takie trochę nie dzisiejsze. Równe prawa, to równe obowiązki. Ja mogę zapłacić za partnerkę czy żonę, a nie za osobę, którą dopiero co poznaję i jesteśmy na etapie okazjonalnych randek. Bo inaczej to takie żałosne "walczymy z patriarchatem....do czasu jak przyjdzie rachunek do zapłacenia", jak w tym kawale, że feminizm kończy się jak trzeba wnieść pralkę na 3 piętro.

53

Odp: Finanse w małżeństwie
wieka napisał/a:

Chytry z rozrzutnym też się nigdy nie zgodzi, bez względu na zarobki. A ci co dużo mają, zawsze mają za mało big_smile

To akurat normalne. Masz kawalerke, marzysz o trzech pokojach. Masz trzy pokoje, marzysz o domku. Masz juz mały domek, chcesz większy z basenem i rozległym ogrodem.
Albo styl życia. Stać Cię na wakacje nad jeziorem 100km od miejsca zamieszkania. Ale zarabiasz coraz więcej i w końcu jedziesz nad morze na drugi koniec Polski  na kwaterę. A za jakiś czas już nie na kwaterę, tylko do jakiegoś Gołębiowskiego.  Potem wchodzi Grecja i  Chorwacja. Potem, okazuje się, ze to nic i lecisz na Dominikane, aż w końcu do Australii.
Mało kto, jest się w stanie zatrzymać, ale to niekoniecznie jest złe.

54

Odp: Finanse w małżeństwie
złoto napisał/a:
wieka napisał/a:

Chytry z rozrzutnym też się nigdy nie zgodzi, bez względu na zarobki. A ci co dużo mają, zawsze mają za mało big_smile

To akurat normalne. Masz kawalerke, marzysz o trzech pokojach. Masz trzy pokoje, marzysz o domku. Masz juz mały domek, chcesz większy z basenem i rozległym ogrodem.
Albo styl życia. Stać Cię na wakacje nad jeziorem 100km od miejsca zamieszkania. Ale zarabiasz coraz więcej i w końcu jedziesz nad morze na drugi koniec Polski  na kwaterę. A za jakiś czas już nie na kwaterę, tylko do jakiegoś Gołębiowskiego.  Potem wchodzi Grecja i  Chorwacja. Potem, okazuje się, ze to nic i lecisz na Dominikane, aż w końcu do Australii.
Mało kto, jest się w stanie zatrzymać, ale to niekoniecznie jest złe.

Nie dotyczy to wszystkich, bo nie każdy za wszelką cenę chce się wzbogacić, to dotyczy raczej tak zwanych nowobogackich, choć nie ma reguły.
A jak ktoś jest chytry, to będzie gromadził kapitał, nigdzie nie pojedzie, bo mu szkoda pieniędzy, nie kupi większego mieszkania bo mu szkoda pieniędzy…:D

55

Odp: Finanse w małżeństwie

Pytanie do kobiet 16 długi iobwod15 jest ok

56 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-03-26 22:17:48)

Odp: Finanse w małżeństwie

Chwała tym, którzy właśnie się potrafią w pewnym momencie zatrzymać smile Co do podróży, to akurat zależy PO CO się gdzieś jedzie i co kogo interesuje. Nie każdy sobie śmiga do Dubaju, ale też niekoniecznie z powodu ceny, tylko "atrakcji", jakie tam można spotkać.


Ela Jak najbardziej się warto rozpieszczać z osobnych kont, bo przecież większość rzeczy, które mamy czy dostajemy wyłącznie dla siebie, pochodzi z własnych środków. Prezent, upominek, okazja, rocznica - proszę bardzo, z największą przyjemnością. Jak jednak sam wydźwięk słów "prezent" wskazuje, nie dostaje się ich codziennie. Jeśli nawet często, to oczywiście nie musi być on drogi. Mi chodziło o coś zupełnie innego, ale nie dziwi mnie reakcja co po niektórych, bo każdy widzi to, co chce widzieć. Powtarzać się nie będę.. Była mowa o pieniądzach, ale oczywiście niektórzy musieli to przekręcić na swoją modłę..

Wiadomo, że wspólne konto i finanse dotyczą w większości tak naprawdę WSPÓLNYCH potrzeb. Potrzeb ważnych, istotnych czy wręcz fundamentalnych. W takiej sytuacji  jeszcze bardziej głupio mi by było, jakbym nie mógł się dokładać czy raczej współtworzyć domowy budżet. Dlatego uważam, że lepiej się dobierać, przynajmniej na początku, mniej więcej równo pod kątem zarobków. Można uniknąć w pewnym zakresie takich nieporozumień, jak w przypadku Autorki. Wiadomo, że potem w życiu zdarzają się rozmaite sytuacje, kryzysy, problemy - wtedy należy zakasać rękawy i podjąć wyzwanie, wspierając drugą stronę. Ale jeśli ledwo kogoś znam, to z jakiej racji mam albo sam w większości za kogoś płacić albo odwrotnie - aby to ktoś za mnie płacił. Dlatego właśnie poszukiwałbym osoby o podobnym spojrzeniu i choćbym miał taką znaleźć przed 70-tką, to będę szukał do skutku, bo nie zamierzam wchodzić w związek z kimś, kto mi nie pasuje.
Po lekturze tego wątku, po raz kolejny zresztą, widać, że w perspektywie związku czy małżeństwa, dla wielu osób pojęcia "intercyza" czy "rozdzielność majątkowa" są zakazane..

Jack Jeśli Cię to zainteresuje, to będąc swego czasu w związku z jedną cudowną kobietą, nie miałem problemu z tym, żeby zrobić jej przyjemność czy okazać zaangażowanie. Tylko "problem" w tym, że generalnie większość swoich potrzeb czy zachcianek załatwiała sobie sama. Na szczęście okazała się dojrzała, wyrozumiała i przede wszystkim nie była uprzedzona do płci męskiej, jak niektóre forumowe niewiasty..

57

Odp: Finanse w małżeństwie

Mam pytanie do kobiet czy to dużo czy to mało 16 długi i 15 obwodzie

58

Odp: Finanse w małżeństwie

Nie ten dział Kolego..

59

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

[...] będąc swego czasu w związku z jedną cudowną kobietą, nie miałem problemu z tym, żeby zrobić jej przyjemność czy okazać zaangażowanie. Tylko "problem" w tym, że generalnie większość swoich potrzeb czy zachcianek załatwiała sobie sama. Na szczęście okazała się dojrzała, wyrozumiała i przede wszystkim nie była uprzedzona do płci męskiej, jak niektóre forumowe niewiasty..

I co się stało? Ów "problem" był powodem rozstania?

60

Odp: Finanse w małżeństwie

Akurat nie to, ale o reszcie już nie każdy musi wiedzieć. Nie mam w zwyczaju zwierzać się każdemu..

61

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

Chwała tym, którzy właśnie się potrafią w pewnym momencie zatrzymać smile Co do podróży, to akurat zależy PO CO się gdzieś jedzie i co kogo interesuje. Nie każdy sobie śmiga do Dubaju, ale też niekoniecznie z powodu ceny, tylko "atrakcji", jakie tam można spotkać.


Ela Jak najbardziej się warto rozpieszczać z osobnych kont, bo przecież większość rzeczy, które mamy czy dostajemy wyłącznie dla siebie, pochodzi z własnych środków. Prezent, upominek, okazja, rocznica - proszę bardzo, z największą przyjemnością. Jak jednak sam wydźwięk słów "prezent" wskazuje, nie dostaje się ich codziennie. Jeśli nawet często, to oczywiście nie musi być on drogi. Mi chodziło o coś zupełnie innego, ale nie dziwi mnie reakcja co po niektórych, bo każdy widzi to, co chce widzieć. Powtarzać się nie będę.. Była mowa o pieniądzach, ale oczywiście niektórzy musieli to przekręcić na swoją modłę..

Wiadomo, że wspólne konto i finanse dotyczą w większości tak naprawdę WSPÓLNYCH potrzeb. Potrzeb ważnych, istotnych czy wręcz fundamentalnych. W takiej sytuacji  jeszcze bardziej głupio mi by było, jakbym nie mógł się dokładać czy raczej współtworzyć domowy budżet. Dlatego uważam, że lepiej się dobierać, przynajmniej na początku, mniej więcej równo pod kątem zarobków. Można uniknąć w pewnym zakresie takich nieporozumień, jak w przypadku Autorki. Wiadomo, że potem w życiu zdarzają się rozmaite sytuacje, kryzysy, problemy - wtedy należy zakasać rękawy i podjąć wyzwanie, wspierając drugą stronę. Ale jeśli ledwo kogoś znam, to z jakiej racji mam albo sam w większości za kogoś płacić albo odwrotnie - aby to ktoś za mnie płacił. Dlatego właśnie poszukiwałbym osoby o podobnym spojrzeniu i choćbym miał taką znaleźć przed 70-tką, to będę szukał do skutku, bo nie zamierzam wchodzić w związek z kimś, kto mi nie pasuje.
Po lekturze tego wątku, po raz kolejny zresztą, widać, że w perspektywie związku czy małżeństwa, dla wielu osób pojęcia "intercyza" czy "rozdzielność majątkowa" są zakazane..

Jack Jeśli Cię to zainteresuje, to będąc swego czasu w związku z jedną cudowną kobietą, nie miałem problemu z tym, żeby zrobić jej przyjemność czy okazać zaangażowanie. Tylko "problem" w tym, że generalnie większość swoich potrzeb czy zachcianek załatwiała sobie sama. Na szczęście okazała się dojrzała, wyrozumiała i przede wszystkim nie była uprzedzona do płci męskiej, jak niektóre forumowe niewiasty..

Ja się zgadzam z tobą generalnie, ale różnica w zarobkach i prezenty to powiedziałabym, że są na końcu , jeśli chodzi o dobranie się. A już prezenty to jest najmniejszy problem, nawet nie wszyscy lubią je dostawać.
Dużo ważniejsze jest podobny poziom inteligencji, dobranie się temperamentem, osobowością, mieć podobne priorytety.
Dlatego trudno tak się dobrać ze wszystkim, choć na początku tak się wydaje, wszystko wychodzi w tak zwanym praniu.
Dlatego jest takie coś jak zakochanie, pociąg seksualny, bo inaczej jakby patrzeć na sprawy przyziemne, mało kto by się zdecydował na związek.
Rozdzielność majątkowa też coraz częściej jest stosowana, także nie jest to temat tabu, tak jak wszystko ma dobre i złe strony.

62 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-26 22:51:25)

Odp: Finanse w małżeństwie

Pieniądze są narzedziem:
Bezpieczeństwa
Przyjemności
Władzy
I wielu innych rzeczy dobrych i niedobrych, w zależności kto używa tych pieniędzy i do czego.
Trzeba o nich rozmawiać wprost.
Uciekam od ludzi którzy mówią "pieniążki"
To spięte ludziska są, takie moje doświadczenie.

63 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-03-26 22:53:06)

Odp: Finanse w małżeństwie

Wieka Masz rację, tylko właśnie odmienne oczekiwania, priorytety czy plany na życie, bywają bezpośrednio związane z zarobkami. Mówię akurat obecnie wyłącznie ze swojej perspektywy. Pewne ścieżki zawodowe łączą się nawet z określonymi cechami charakterku, gdzie niekoniecznie może komuś pasować czyjś sam tryb pracy, bo się za rzadko widujemy, chociaż zarobki są całkiem niezłe. Natomiast mi cały czas chodzi o finanse, gdzie te dysproporcje mogą rodzić sprzeczki, nieporozumienia czy frustracje. To skutecznie blokuje rodzące się uczucie a w istniejącym związku może być przyczyną kryzysu. Poza sytuacjami przejściowymi lub krótkotrwałymi epizodami, znaczące różnice w zarobkach dla mnie mogą się stać potencjalnym "deal-breakerem". Cały czas to jedynie moja, skromna perspektywa smile

64

Odp: Finanse w małżeństwie

Ja właśnie kłótnie o finanse widzę na ostatnim miejscu jeśli chodzi o małżeństwo, oczywiście jeśli ich nie brakuje, ale nie dysproporcje w zarobkach, jeśli wszystko inne gra.
Choć rozumiem, że dla niektórych może być to priorytet.

65

Odp: Finanse w małżeństwie

Ja myślę, że podejście do finansów trzeba jednak sobie dobrze ustalić, bo to bywa źródłem poważnych problemów.

W moim związku (partnerskim) egzamin zdał taki system, gdzie każde z nas raz w miesiącu przelewa na wspólne konto 50% planowanych wydatków (rachunki na pół+ 1/2 pozostałych wspólnych kosztów życia).
Oboje mamy kartę do tego konta, więc kto robi zakupy, ten płaci i tyle.

Dodatkowo mamy też konto oszczędnościowe, gdzie przesyłamy drobniejsze sumy na jakieś konkretne cele - np. wakacje, opłaty za wspólny samochód, koszty wyprawki dla dziecka.

Faktycznie dobrze się oszczędza jak ma się jakiś cel przed oczami.

Raz w miesiącu rozliczam te wydatki w arkuszu kalkulacyjnym i sobie analizujemy jak poszczególne grupy kosztów wyglądają w cyklu miesięcznym i np. w porównaniu do innych miesięcy (zboczenie zawodowe).

Dzięki temu udaje nam się zaobserwować gdzie np. bardzo szybko rosną ceny albo czy nie ma obszarów, gdzie moglibyśmy trochę kosztów przyciąć.

Przy czym to zbieranie danych nie służy do wyliczania sobie kto ile wydał, tylko świadomego rozporządzania zasobami.
Zarabiamy podobnie, więc nie ma poczucia, że ktoś jest wykorzystywany. No i też umówiliśmy się jak chcemy żeby korzystać z tych "wspólnych pieniędzy" - jeszcze się nie zdarzyło, żeby którekolwiek z nas złamało ustalone zasady.

Oczywiście to co zostaje nam na prywatnych kontach to sprawa każdego z osobna. Z tego każde z nas wydaje na siebie - jakieś tematy medyczne, ubrania, wyjście na kawę ze znajomymi, prezenty, prywatne oszczędności itd.

Z drugiej strony, jeśli jedno z nas ma jakieś "większe" inwestycje/wydatki na oku, to jednak to konsultujemy, bo wiadomo, że wpływa to jednak na płynność finansową nas jako pary.

Najlepiej sobie usiąść i bez żenady, do bólu szczerze to omówić.
Jak Twój mąż jest zbyt rozrzutny dobrym sposobem może być od razu po otrzymaniu wypłaty porobienie opłat - na wspólne koszty na określone konto, plus określona suma na oszczędności i to co zostaje jest do "przehulania".

Można mieć nawet kilka kont - jedno na wspólne wydatki i rachunki, osobne na oszczędności, jakieś konto na awaryjne wydatki - typu lekarz, dentysta, naprawy samochodu, prezenty, itp i to co zostanie na po wypłacie jest do "przejedzenia".

Wtedy człowiek nie czuje, że się ogranicza i sobie odmawia, a wszystkie ważne tematy są załatwione.

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finanse w małżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024