Jak się rozstać i nie zwariować ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak się rozstać i nie zwariować ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Mam skończone 27 lat, nie pracuję, a szukanie pracy idzie mi jak po grudzie. Jestem w związku prawie 7 lat. W zeszłym roku rozstałam się na 4 miesiące z facetem, w grudniu się spotkaliśmy i wróciliśmy do siebie. I to był błąd. Bo wcale nie jest lepiej. Tylko mnie się oczy otworzyły na parę spraw, widzę jak destrukcyjny jest dla mnie i faceta ten związek. Wydaje mi się, ze jestem też ofiarą przemocy psychicznej. A może po prostu ja mam bałagan w głowie i znęcam się nad facetem i dlatego on reaguje jak reaguje. Sama nie wiem, czy jestem tylko ofiarą, czy może i oprawcą.
Mój facet jest miły i fajny pod warunkiem, że się nie zdenerwuje. Jak się zdenerwuje, no to jest niefajnie. Wrzeszczy strasznie, lecą same wyzwiska, może nie tyle w moim kierunku, co ogólnie. Jest chamski, wredny, podły, strzela drzwiami od szafki, drzwiami wyjściowymi, rzuca jak coś ma pod ręką, żeby narobić hałasu. Ostatnio takie coś miało miejsce i ja się autentycznie wystraszyłam, poczułam, że się go boję. Próbowałam rozmawiać z nim, ale ja nie umiem już z nim chyba gadać. Jak coś mówię, to mnie przedrzeźnia, wyśmiewa. Wini mnie za swoje własne zachowanie, mówi, że to moja wina bo sam nad sobą nie panuje. Ale ja wiem, że to nie jest moja wina, bo to on ma problem z emocjami. Ja jestem mega spokojna, nie unoszę się, nie krzyczę. Ale podobno nieźle wyprowadzam ludzi z równowagi, tu się zgodzę, że coś w tym jest. On nie potrafi rozmawiać, unika rozmowy o uczuciach, tym co go boli. Trzyma to wszystko w sobie, aż do momentu, gdy wybucha i wtedy wykrzyczy wszystko co ma do powiedzenia i się nie patyczkuje, że to może zaboleć i że te treści można przekazać w sposób bardziej subtelny. A jak tak naprawdę w ogóle nie biorę pod uwagę co on krzyczy, chociaż czasami ma rację. Forma w jakiej mi te treści przekazuje do mnie nie przemawia. I chociażby miał rację w 100% ja mu nie przyznam tego, bo czuje się podle, że pozwalam na takie traktowanie. Po takiej akcji jest dzień milczenia zwykle, a później przychodzi, chce się pogodzić. I jest dobrze, aż do następnego razu. Bo ja wybaczam od razu, z marszu. Nie potrafię trzymać urazy do ludzi, jeśli wykażą choćby minimum chęci na pogodzenie się, ja od razu wybaczam. To pewnie ma związek z faktem, że nie potrafię wyznaczać granic w żadnej relacji. Pozwalam sobie "wejść na głowę". Jak się nauczyć szacunku do samej siebie? Jak się rozstać i nie mieć wyrzutów sumienia, że się kogoś skrzywdzi?

Przepraszam za chaotyczność, tak na szybko napisałam. Za chwilę idę poroznosić Cv, muszę wziąć się za swoje życie. Życzcie mi szczęścia.

"Człowieka szczęśliwego można poznać po tym, że jest kochany przez tych, których najbardziej szanuje i podziwia."
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

A Twój facet nie widzi problemu w swoim zachowaniu?
Czy może widzi, chciałaby to zmienić, chciałby nad tym pracować? Bo jeśli tak, i jeśli go kochasz, to może jakaś terapia dla nieumiejących sobie radzić z gniewem?
Był taki od początku? Jak rozumiem, nigdy Cię nie uderzył? Podejrzewam że skoro przez 7 lat tego nie zrobił, to nie zrobi, więc nie bój się go. Chociaż oczywiście rozumiem że krzyki i trzaskanie drzwiami to nic fajnego.
Jeśli nie widać w nim chętni na poprawę, to trzeba rozważyć rozstanie, bo po co samej sobie aplikować stresy, skoro przecież można żyć u boku spokojnego (innego) człowieka?

3

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Życzę szczęścia smile I mocno trzymam kciuki smile

Życie to nie sztuka kompromisu

4

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Pierwsze mi się nasunęło, że dobrze jednak, że wróciłaś, bo dzięki temu uświadomiłaś sobie pewne rzeczy i do tego jesteś bardziej przygotowana do odejścia.
Zależy jak do tego teraz podchodzisz. Czy nadal chcesz z nim być? Jeśli tak to rozmowa, terapia i wtedy decyzja. Jeśli nie, trudno. Każde odejście rani.

Niektóre trudności się utrzymują,ponieważ ich rozwiązanie uzależniamy od zaistnienia określonych warunków. Lepiej   zaufać, że to,co istotne, się ułoży,gdy przyjdzie właściwy czas. Często jednak naszymi planami wchodzimy losowi w drogę.

5

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

". Ja jestem mega spokojna, nie unoszę się, nie krzyczę. Ale podobno nieźle wyprowadzam ludzi z równowagi, tu się zgodzę, że coś w tym jest. On nie potrafi rozmawiać, unika rozmowy o uczuciach, tym co go boli. Trzyma to wszystko w sobie, aż do momentu, gdy wybucha i wtedy wykrzyczy wszystko co ma do powiedzenia i się nie patyczkuje, że to może zaboleć i że te treści można przekazać w sposób bardziej subtelny. A jak tak naprawdę w ogóle nie biorę pod uwagę co on krzyczy, chociaż czasami ma rację. Forma w jakiej mi te treści przekazuje do mnie nie przemawia. I chociażby miał rację w 100% ja mu nie przyznam tego, bo czuje się podle, że pozwalam na takie traktowanie."

przeczytaj co sama napisałaś - wiesz doskonale, że Twój facet jest typem choleryka, i czasami chyba z premedytacją do takich wybuchów prowokujesz - i jaka ja biedna... a facet w tej samej chwili może myśleć - ale żmija, znowu mnie do białej gorączki doprowadziła... 7 lat, jakieś rozstania, - to po cholerę wracaliście??? z masochizmu/przyzwyczajenia/lenistwa czy uczucia - odpowiesz sobie na to pytanie, odpowiesz na wszystko...

6

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Wróciłam do niego z uczucia. Tylko jak teraz patrzę na to wszystko to wydaje mi się, że miłość tak nie wygląda. Ja po prostu walczę o siebie w tym związku, nie chce ulegać i zgadzać się na coś, co mi nie odpowiada. Ja chcę przedyskutować, omówić pewne sprawy, ale albo się z nim nie da, albo my już nie potrafimy. On nie znosi jakiekolwiek dyskusji - Pan i władca powiedział, więc tak ma być. Jakby miał monopol na wiedzę i jedyną słuszność. Sądzę, że powiela schemat jaki miał u siebie w domu. Jego ojciec rządzi, nikt mu nic nie powie nawet jeśli jego decyzje, słowa są niesłuszne i bolesne dla rodziny. Mój facet chce zrobić to samo ze mną co jego ojciec zrobił z matką. Oni się tam dla świętego spokoju zgadzają na wszystko i nie zgłaszają sprzeciwu. Bo inaczej by ich męczył i dokuczał. A ja się nie daje, ja mówię, że mi nie pasuje to czy tamto. I od razu jest afera. Po tym powrocie do siebie tak jakby mi spadły klapki z oczu, dostrzegam go od nowa, i więcej mi rzeczy w nim przeszkadza, niż zachwyca.

Chłopak mnie nie uderzył nigdy, ale jak powiedziałam mu wczoraj, że mnie przeraża jego zachowanie, że się go bałam, to stwierdził, że to już widocznie końcówka związku.

Nie wyobrażam sobie, że kiedyś będziemy mieć dziecko i on na nie będzie się darł jak na mnie. Albo, że będzie się darł na mnie a dziecko będzie tego świadkiem. Takiej przemocy.

Mam poważne wątpliwości co do słuszności kontynuowania tego związku. Tylko, że jak pomyślę o tym, że mam przechodzić przez rozstanie od nowa to po prostu nie mam sił. Ostatnio ja zerwałam i to były koszmarne chwile, te jego błagania i płacze, czułam się strasznie, w ogromnym poczuciu winy. Nie wiem jak to teraz rozegrać, co zrobić. Przeciez żadne z nas nagle nie dostanie oświecenia, i się zmieni, żeby nagle było nam lepiej.

"Człowieka szczęśliwego można poznać po tym, że jest kochany przez tych, których najbardziej szanuje i podziwia."

7

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

gen ma racje,troche Twojej winy jest.tym spokojem udowadniasz mu kiedy on wybucha ,ze masz to gdzies.Twoj brak emocji przed nim swiadczy ,ze mowi do siebie bo Ty tego nie przezywasz.mialem podobna sytuacje z moja ex.jestem mini cholerykiem,nie trzaskam niczym tam i nie bije,ale potrafie podniesc glos i czepiam sie o pierdoly.jestem spokojna osoba,lagodna,czula,a zarazem szybko potrafie sie zdenerwowac.taki prosty przyklad-wychodze z moja ex z Ikea gdzie nakupywala  badziewi 1-szej potrzeby do wspolnego miesszkania nie pytajac mnie o nic bo ona gotuje,musi miec wszystko na raz.a ja zly na koszta,bo mozna powoli z czasem.szczyt osiaglem kiedy po 2 h wyszlismy i ona sobie zapalila i schowala fajki.nie spodziewala sie ,ze ja nienawidzacy chodzic po sklepach wkurzony bede chcial zapalic.a moze to bylo specjalnie.spojzalem,wkurzony poszedlem do auta ,a ona ze stoickim spokojem palila i jeszcze przyszla obrazona ,ze sie wkurzylem i poszedlem.po prostu zapomniala sobie mi dac papierosa.a co ja pomyslalem-ze to swiadczy ,ze mysli tylko o sobie i nie podoba mi sie to.takie pierdoly ,ale mnie zabolaly.zerwanie z jej strony tez przebiegalo spokojnie.jakkolwiek jako zywy przyklad moge Ci doradzic.jesli zalezy Ci na tych 7 latach.pogon go na miesiac.zero reakcji cokolwiek by nie robil.powiedz ,ze definitywny koniec.i nie reaguj na to co pisze,nie odbieraj telefonow.pelen chlod.i jesli mu bardzo na Was zalezy zrozumie swoje postepowanie i zmieni sie.zalezy jaki charakter i jak sie uwezmie na to widzac co stracil.potrzebuje czasu w samotnosci zeby sobie przemyslec.i moze sie zmienic.wiem to po sobie bo wczesniej mialem ostrzezenia z ktorych nic sobie nie robilem.ale jak sie wyniosla moja ex i nie mamy ze soba kontaktu ponad 2 tyg, pracuje nad soba,wyciszam sie.tyle ,ze my mielismy krotki staz i ona pewnie juz zapomniala kto to ja wiec moja zmiana nic dla niej nie znaczy.a ewentualnie jak juz sie zejdziecie to musicie rozmawiac o wszystkim na spokojnie komu co nie pasi ,a nie dusic tego wewnatrz.nie da sie kogos zmienic na momencie i jego odchyly moze beda sie ukazywac,ale wtedy reaguj i niech on idzie do psychologa ,ktory mu pomoze opanowywac gniew.malymi kroczkami mozna sie zmienic.najpierw mu zastosuj zimny prysznic.duzo to wina jego wychowania i obrazu rodziny jaki mial ,a nie jego samego.mowia-czlowiek nigdy sie nie zmieni-nie prawda,wystarczy chciec.mozecie tez isc wspolnie do psychoterapeuty przed ktorymi sie oboje otworzycie i jak jest dobry to Wam pomoze.moja ex byla malo tolerancyjna do mnie,krotko wytrzymala,nie przylozyla sie aby mi pomoc.wiec sam sobie pomagam bo nie chcem sie denerwowac byle czym,szkoda mojego zdrowia.niektorzy widza bardzo prosto sprawy.wszystko zalezy jak Tobie zalezy.nigdy nie jest za pozno.i warto walczyc,ale jesli juz nie widzisz szansy i sie meczysz to wybierz 2-ga latwiejsza opcje-rozstan sie raz a konkretnie.

"Prawdziwa miłość zaczyna się wtedy, gdy niczego w zamian nie oczekujesz." Antoine de Saint-Exupéry

8

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?
Multifunction napisał/a:

Wróciłam do niego z uczucia. Tylko jak teraz patrzę na to wszystko to wydaje mi się, że miłość tak nie wygląda. Ja po prostu walczę o siebie w tym związku, nie chce ulegać i zgadzać się na coś, co mi nie odpowiada. Ja chcę przedyskutować, omówić pewne sprawy, ale albo się z nim nie da, albo my już nie potrafimy. On nie znosi jakiekolwiek dyskusji - Pan i władca powiedział, więc tak ma być. Jakby miał monopol na wiedzę i jedyną słuszność. Sądzę, że powiela schemat jaki miał u siebie w domu. Jego ojciec rządzi, nikt mu nic nie powie nawet jeśli jego decyzje, słowa są niesłuszne i bolesne dla rodziny. Mój facet chce zrobić to samo ze mną co jego ojciec zrobił z matką. Oni się tam dla świętego spokoju zgadzają na wszystko i nie zgłaszają sprzeciwu. Bo inaczej by ich męczył i dokuczał. A ja się nie daje, ja mówię, że mi nie pasuje to czy tamto. I od razu jest afera. Po tym powrocie do siebie tak jakby mi spadły klapki z oczu, dostrzegam go od nowa, i więcej mi rzeczy w nim przeszkadza, niż zachwyca.

Chłopak mnie nie uderzył nigdy, ale jak powiedziałam mu wczoraj, że mnie przeraża jego zachowanie, że się go bałam, to stwierdził, że to już widocznie końcówka związku.

Nie wyobrażam sobie, że kiedyś będziemy mieć dziecko i on na nie będzie się darł jak na mnie. Albo, że będzie się darł na mnie a dziecko będzie tego świadkiem. Takiej przemocy.

Mam poważne wątpliwości co do słuszności kontynuowania tego związku. Tylko, że jak pomyślę o tym, że mam przechodzić przez rozstanie od nowa to po prostu nie mam sił. Ostatnio ja zerwałam i to były koszmarne chwile, te jego błagania i płacze, czułam się strasznie, w ogromnym poczuciu winy. Nie wiem jak to teraz rozegrać, co zrobić. Przeciez żadne z nas nagle nie dostanie oświecenia, i się zmieni, żeby nagle było nam lepiej.

z całym szacunkiem, ale dorabiasz ideologię... bo przez ponad sześć lat jego zachowanie nie przeszkadzało?, bo nie wierzę, że naraz się tak zmienić raczył... widać wyraźnie, że masz ochotę związek w komis oddać, ale sama dla siebie usprawiedliwienia szukasz... a może lepiej zwyczajnie zakończyć i zachować jakoś tam fajne wspomnienia i relacje osobiste na przyszłość, niż obrzydzać sobie partnera traktując jego zachowania jak bakterię pod mikroskopem... masz zamiar skończyć???, to skończ bez tej całej szopki z wyciąganiem winy...

9

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Po prostu:
Ty jesteś inna, on jest inny;
Masz inne potrzeby, on ma inne potrzeby;
Próbowaliście, nie udało się.
Co tu jeszcze ratować?
Twój błąd, że brniesz w to dalej. Zamiast zakończyć, wytłumaczyć, że już tak nie chcesz - z szacunku dla niego i z szacunku dla samej siebie należy się rozstać - to tkwisz w układzie, który jest patologiczny.
Związku, partnerstwa, miłości nie ma tu już od dawna. Tylko udajecie związek i szukacie usprawiedliwienia dla siebie.
7 lat - kupę czasu, by zrozumieć, że takiej przyszłości się nie chce. Wiem z doświadczenia.

10

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Nie wiem, może to masochizm, uczucie, a może nieumiejętność stawiania granic w związku,  brak szacunku do samej siebie, a może wszystko razem wzięte.
Jeszcze w tym tkwie, na razie szukam w sobie siły, muszę się oswoić z tą świadomością, ale coraz częściej czuje obojętność, więc to już chyba niedaleko mnie jest zakręt, a za zakrętem nowe życie.

"Człowieka szczęśliwego można poznać po tym, że jest kochany przez tych, których najbardziej szanuje i podziwia."

11

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?
Multifunction napisał/a:

Nie wiem, może to masochizm, uczucie, a może nieumiejętność stawiania granic w związku,  brak szacunku do samej siebie, a może wszystko razem wzięte.
Jeszcze w tym tkwie, na razie szukam w sobie siły, muszę się oswoić z tą świadomością, ale coraz częściej czuje obojętność, więc to już chyba niedaleko mnie jest zakręt, a za zakrętem nowe życie.

ja odeszlam po 6 latach...
powiem ci szczerze. nie ma nic gorszego od rozstania. moim zdaniem juz nawet smierc jest lepsza, bo na zawsze, bo nie ma nadziei. tylko, ze ja odeszlam, bo mnie zdradzal.

zyje, walcze z bolem i wlasnymi slabosciami, zawsze bylam osoba ambitna, tez to mialo odbicie w tym zwiazku. chcialam wszystko naprawiac, zmieniac, walczyc o zwiazek, w ktorym to on powinien walczyc.

widze, ze jestes nieszczesliwa. daj sobie szanse na szczescia, choc okupione lzami, zalem i brakiem perspektyw. moze bedziesz spokojniesza bez niego.... nie widze tutaj nic innego jak rozstanie. wiem, jakie to trudne, wiem, jak dlugo to trwa, tyle co u mnie. na razie mowie, ze czekam, az zrozumiem, ze warto bylo, bo tak wszyscy mowia...

To za toksyczna miłość
bym mogła z nią wytrzymać
to miłość za toksyczna
bym mogła przy niej wytrwać

12

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

hej, tkwisz w czymś podobnym jak ja (Tkwię albo tkwiłam - ciężko dokładniej określić smile.

Chyba wróciłaś do niego tylko z przyzwyczajenia.. tam już nie było miłości.. ale jego czułe słówka sprawiły że chciałaś być z nim dalej mimo wszystko. Ponoć są kobiety (i ja chyba do nich należe-choć oby nie) że aż je ciągnie do takich związków, takich gdzie coś się dzieje, nie ma nudy, jest ciągła niepewność... bo gdybyśmy były gdzieś gdzie jest pięknie, ładnie, romantycznie .. to byśmy się zaraz zanudziły ... (tak to jest chore) ...nasza podświadomość uroiła sobie że facet cierpi, jest chory a My mu musimy pomóc.. że go nie zostawimy, bo przecież kto inny mu pomoże jak nie My (i tutaj chyba już podchodzimy pod kobiętę kochającą za bardzo). I takim właśnie sposobem straciłyśmy pare lat swojego życia, nie inwestowaliśmy w siebie, nasze potrzeby stanęły na dalszym planie i ogólnie jesteśmy nic nie wartymi osobami .. bo On i związek był dla Nas najważniejszy. Aaa i oczywiście zatarły się w nas pewne granice, które nigdy nie powinny być przekroczone (wyzwiska itp.) - co świadczy o tym że mamy brak szacunku co do swojej osoby.

Koniec z tym.

To że do niego wróciłaś może być plusem (tak jak ktoś napisał chyba Raki) ...bo wiesz że nie chcesz z nim być ale się boisz odejść.  Spróbuj po każdej kłutni, albo codziennie wieczorem znaleźć chwilę dla siebie - pisz wtedy gdzieś w zeszycie (tak aby nie znalazł) to co Cie w nim wkurzyło, to co dziś zrobił opisuj wszystko co było złe (a nawet i dobre) .. i teraz masz dwie opcje:
1. Jak już się uzbiera parę karteczek usiądź i przeczytaj i pomyśl czy chcesz być tak traktowana całe życie.
2. Jak już się rozstaniecie i będziesz chciała wrócić przeczytaj je jeszcze raz i pomyśl czy warto.


Mój facet był bardzo podobny w tym że podniósł na mnie rękę - za co oczywiście bardzo przepraszał. teraz niby się zmienił bo zaczął chodzić do psychoterapeuty i niby się zmienił niby jest spokojny.. ale dalej tak jest że wszystko jest dobrze przez pare dni a później znowu coś mu odbija a za chwile przeprasza. Oczywiście to ja jestem zła i niedobra, to ponoć ja jestem psychiczna - mimo tego iż nigdy nie powiadziałam mu o tym co mnie boli by go nie zranić (mój wielki błąd).. teraz nawet doszliśmy do takiego momentu że on bardzo  niby mnie kocha, bardzo chce wszystko naprawiać.. ale to JA się muszę zmienić (bo on jest przecież taki dobry) ... wszystko jest okej a wystarczy że tylko coś powiem innym tonem głosu, lub zrobie jakąs  minę (oczywiście nieświadomie) to już jest źle już ja jestem jakaś dziwna itp. I ja też mam świadomość że to wszystko jest chore, ale tkwiłam w tym bo on mi wmówił że to wszystko moja wina - ale zaczęłam nabierać szacunek co do swojej osoby, przestałam z nim dyskutować, jak tylko widze że coś jest nie halllooo mówię mu: że temat na który się kłucimy jak dla mnie jest już zakończony i nie mam zamiaru dalej z nim polemizować i wychodzę do innego pokoju lub kuchni byle z nim dalej nie siedzieć... po takiej reakcji jemu szybko przechodzi i się uspokaja.



GENIU podpowiem Ci coś zauważyłam że  temu mojemu dupkowi bardzo pomaga trening relaksacyjny (może spróbuj codziennie wieczorem się wyciszyć i zrobić sobie taką sesje).

NAjważniejsze to uwieżyć w siebie i swoje siły !

13

Odp: Jak się rozstać i nie zwariować ?

Wiecie, po prostu kobiety chyba nie wierzą swojej intuicji, swoim przeczuciom. Ja weszłam w związek jako niedoświadczona dziewczyna. Nie wiedziałam i nie wiem jak się żyje w normalnym zdrowym związku, bo nie miałam przykładu w domu. Nie wiedziałam jak to wygląda. Na początku mój facet mi się jawił jako bóstwo: pomagał w domu, wyręczał, wszystko chciał robić za mnie. Był uczynny i pomocny. No i nawet jak się zdenerwował to nie zwracałam uwagi, bo to nie było to co jest teraz. I ja byłam inna. Teraz już wiem na co powinnam zwrócić uwagę, jakie są symptomy. A przecież to nie daje gwarancji, że np kolejny związek znów nie będzie toksyczny. Tu chyba tylko terapia może pomóc.


Oboje stworzyliśmy toksyczny związek.

Na razie jest milutki słodziutki. Zobaczymy do kiedy.

Spisuje sobie regularnie swoje myśli, przeżycia. Po ostatniej kłótni coś się we mnie zmieniło.

Niektórzy ludzie sami wiedzą jak pokierować swoim życiem, żeby im się żyło dobrze, szczęśliwie. Ja potrzebuje do tego psychologa, bo sama nie potrafię. Przykre.

"Człowieka szczęśliwego można poznać po tym, że jest kochany przez tych, których najbardziej szanuje i podziwia."

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak się rozstać i nie zwariować ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018