poznałam xxx niedawno, jak go zobaczylam wiedziałam że jest przystojny pierwszego dnia nawet nie zamieniłam z nim kilku zdań... ale do pracy przyjeżdza 2 razy w tygodniu i ciągle ze mną gada.. wiedziałam tylko jak ma na imię nazwiska oczywiście zapomniałam... zaczynalo się niewinnie tylko jakieś rozmowy żarty, herbata.. łączy nas wspólna muzyka, radość z życia i tp.. cudownie się z nim dogaduje ALE ON MA ŻONĘ.. nie moglam go znaleźć na fb ale po 3 dniach poszukiwań udało mi się, widziałam nawet jego żonę... chce powiedzieć że ma tak na imie jak ja... Nie myślałam o tym zeby kiedykolwiek się spotykać z żonatym facetem, sama jestem w związku z chlopakiem mieszkam prawie rok... ale odkąd poznalam mojego xxx niemogę przestać o nim myśleć.. xxx proponuje mi jakieś spotkanie poza pracą, może nawet wymienimy się nr... ale boje się.. boje się że ja się zaangażuje że zniszcze i swój i jego związek... jedno wiem xxx tak mi zapadł w glowę że cały dzień o nim mysle... nie chce rozwalać związku ale chce bliżej poznać xxx... boje się o swoje serce ktore w jego obecności wali jak oszalale.. pomożcie...
Podobne tematy
2 2013-03-14 17:53:10 Ostatnio edytowany przez hera.1 (2013-03-14 17:53:35)
Radzę uspokoic serce i emocje..to na początek. Potem pomyśl racjonalnie i pragmatycznie ..A na otrzezwienie poczytaj sobie tutejsze watki i wyciagnij wnioski.. Ten post powinnaś zamiescić w rubryce ..psychologia.. Bo ten tutaj akurat ,zdradzeni , porzuceni to chyba na póżniej powinnaś sobie zostawić jak nie pomyslisz racjonalnie i pójdziesz dalej ta droga do nikąd chciałoby się powiedzieć droga , która skrzywdzi wiele osób i będzie Twoja drogą cierniową..Ps.. aze facet z Toba rozmawia itd nie odbieraj to zaraz za zaloty..
uważaj abyś się nie wpakowała w seks bez zobowiązań, bywają takie rzeczy w przyrodzie - i zazwyczaj kończą się powrotem do żony... bo przecież maleńka nic nie obiecywałem...
4 2013-03-14 17:56:01 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-14 18:00:17)
Nutkobuldog, wiele razy były tworzone podobne wątki na forum.
Prawie zawsze odpowiedzi są te same...
Poczytaj... zanim dostaniesz odpowiedzi w swoim wątku.
Pozdrawiam.
Masz tutaj podobny temat...
http://www.netkobiety.pl/t50584.html
Napisze tylko tyle... poznając "bliżej" faceta w którym jesteś zauroczona... rozwalisz i swój i jego związek (prędzej czy później)... to prawie pewne. Na dodatek, to będzie obrzydliwe w stosunku do Twojego faceta...nie mówiąc już o tamtej kobiecie nawet.
Bliższe rozstanie = rozwalemnie związku. Pchasz się prosto w paszczę lwa, a na końcu będzie tylko szczęk kości. Twoich kości, bo będziesz leżeć i pozbierać się będzie trudno (co z innymi bohaterami tez wiadomo).
Zrob wszystko by się od niego odseparowac i nic nie rozwinąć, a zwinąć. Teraz gdy to jest jeszcze możliwe. Z każdym dniem przerwać to, będzie trudniej.
Zniszczysz życie przede wszystkim sobie - albo w najlepszum wypadku dobrych parę lat.
Nutkobuldog - nie radzę.
Nie tykaj żonatych facetów - pomyśl co poczuje jego żona jak się dowie. Chciałabyś być w jej skórze? A w skórze twojego chłopaka?
Przeżyć zdradę ukochanej osoby? Takiej traumy nie życzę nikomu.
Odwróć role i myśl , a nie tylko czuj ...
Ręce won od żonatego faceta ... i to natychmiast !!!
Wyrzuty sumienia nie dadzą ci żyć , uwierz mi - wiem o czym mówię...
Oj nie licz tutaj na zrozumienie i poklepanie po plecach. Najpierw poczytaj ile tragedii, kłopotów, łez jest opisanych w tym rozdziale. Może przejrzyj losowo wybrane wątki, a zaręczam Ci, że odechce Ci się żonatego.
nie kieruj się uczuciami innych, bo nie masz gwarancji, że Twoimi się będą kierować - rozważ wszystkie za i przeciw, te przeciw pomnóż razy dwa... i jeszcze raz się zastanów - bo to śliska i wyboista droga...
9 2013-03-14 18:27:46 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-03-14 18:29:27)
"łączy nas wspólna muzyka, radość z życia i tp.. " - mnie np. z koleżanką takie rzeczy też łączą.
"ALE ON MA ŻONĘ.." - musisz się jej jakoś pozbyć, bo na pstryknięcie palcem jędza sama nie zniknie...
" nie moglam go znaleźć na fb ale po 3 dniach poszukiwań udało mi się, widziałam nawet jego żonę... " - już wiem, napisz do niej że z XXX tak wiele was łączy (zwłaszcza upodobania muzyczne) - na 100% kobieta złoży pozew o rozwód, żeby zrobić Ci dobrze.
"chce powiedzieć że ma tak na imie jak ja... " - to znak od losu, jesteście sobie pisani, SERIO!!!.
" ale odkąd poznalam mojego xxx niemogę przestać o nim myśleć.. " Twojego????????????????? Szybka jesteś.
"boje się że ja się zaangażuje że zniszcze i swój i jego związek...
jedno wiem xxx tak mi zapadł w glowę że cały dzień o nim mysle... " przeca Ty już się wkręciłaś na maksa.
"nie chce rozwalać związku ale chce bliżej poznać xxx..." - poznawaj, poznawaj, za pół roku będziesz tutaj pisać, że to Twoja bratnia dusza, z żoną łączy go tylko kredyt, teściowa i dzieci (bo ślub brał pod przymusem), że żona go nie rozumie i wcale z nią nie sypia i tak naprawdę liczysz się tylko Ty... tylko jakoś do rozwodu daleko.
Ja się przestaję dziwić mężczyznom, bo jak na takie gołębice trafiają to nic dziwnego, że to wykorzystują.
Witam Cię,
Nie zamierzam Cię oceniać czy potępiać za Twoje odczucia.
Z tego co piszesz,facet Cię zaintrygował.
Myślę,że to zwykłe zauroczenie, a nie zakochanie...
Spójrz racjonalnie na tą sytuację...facet ma żonę,Ty masz chlopaka...coś już zbudowałaś....zadaj sobie pytanie : Czy ja znam tego faceta na tyle,aby móc rzucić wszystko? Co mogę o nim powiedzieć? Jaką mam pewność,że traktował by mnie poważnie? A może On potrzebuje odskoczni,dobrego seksu,przygody? Dodaj teraz do tego wyrzuty sumienia,że rzuciłaś chłopaka,a On zdradził żonę(bo tak naprawdę,wątpię że dostałabyś od niego gwarancję ,że odejdzie od żony)...
Teraz powiem Ci tak...ja weszłam kiedyś w taką relację ,ale nieświadomie....
Facet był na tyle bezczelny,że dopiero jak się w nim zakochałam,i byłam pewna swoich uczuć...dowiedziałam się o jego rodzinie....oczywiście od razu z nim zerwałam.
Ale niesmak pozostał....
Myślałam,że to właśnie Ten
On chciał dla mnie zostawić rodzinę,ale ja nie chciałam go znać..
Nie wyobrażam jak mogłabym żyć z myślą,że rozwaliłam czyjąś rodzinę...
A dzisiaj?
Jak jest dzisiaj?
Dzisiaj pluję mu w twarz,jest dla mnie nikim
Jak On to powiedział....'zawsze będzie miał o mnie pozytywne zdanie'
Ja niestety tak nie potrafię,żałuję tego jak niczego innego.
Wiesz,może to jest jedna historia...
Ale doświadczeń bardzo wiele...
Ja miałam o tyle lepsza sytuacje,że nie wiedziałam o jego rodzinie...lepszą,nie lepszą....
A Ty masz tą świadomość.
Nie wchodz w to, nie dość że skrzywdzisz wielu ludzi, to w dodatku zrujnujesz siebie.
Nie doradzam Ci jako netkobietka, ale jako kobieta która ma tam jakiś bagaż doświadczeń.
![]()
"ALE ON MA ŻONĘ.." - musisz się jej jakoś pozbyć, bo na pstryknięcie palcem jędza sama nie zniknie...
padłam
![]()
Nie chcesz rozwalac zwiazkow ale chcesz blizej poznac xxx , ciekawe , nie,wiedzialem ze tak sie da
chyba swedzi
13 2013-03-14 19:31:46 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-03-14 19:40:17)
po pierwsze zerwij z chłopakiem. Nie oszukuj biedaka że coś Was łączy. Daj mu szanse na normalne życie.
A następnie ..jeżeli facet będzie dalej chciał się z Tobą spotykać poza pracą - spytaj się jego zony czy nie nm nic przeciwko ![]()
Tak by było najuczciwiej, ale raczej zabraknie Ci odwagi, to spytaj się jego - czy jest po rozwodzie, obiecanki że wkrótce to zrobi, że żona jest jedzą, zła kobietą, nie układa im się wyrzuć do kosza. To standardowe opowiesci facetów którzy chcą mieć "bok" a potem grzecznie wrócić do zonki.
A Ty... cóz będziesz jedynie przygodą którą zaliczył w swoim życiu....
Naucz sie twardo stąpac po ziemi, albo miej twardą d[ooo]..e na przyjmowanie kolejnych kopniaków.
Umarlam prawie ze smiechu
Nie ma co gadac, glupota ciagle w kobitach mocna.
Andy - a dlaczego zona by miala miec cos przeciw.?
Skoro maja tyle wspolnych zainteresowan - dlaczego chlopina nie moze ich rozwijac z nowa znajoma.?
Nie chcesz rozwalac zwiazkow ale chcesz blizej poznac xxx , ciekawe , nie,wiedzialem ze tak sie da
chyba swedzi
Daniel hahha wszystko po prostu nazywasz po imieniu ..a nie psychologiczne wywody ..ktore one oni i tak nie rozumieja..
Mówiąc konkretnie: w pracy poznałaś faceta XXX, jest żonay, ty masz chłopaka, ale ten XXX Cię zaintrygował. Chcesz go bliżej poznać, przespać się z nim kilka razy. I będzie dobrze.
W rzeczywistości albo będzie dobrze, albo będzie tragedia. Poczytaj wszystko na tym forum, a potem podejmij decyzję.
18 2013-03-15 09:01:01 Ostatnio edytowany przez nutkabuldog (2013-03-15 09:04:54)
Chodzi o to że nie chce się z nim przespać. Napisałam wam o tym bo od kilku tygodni łapię się na tym iż myslę o xxx, nigdy nie chcialabym spotykać się z facetem zajętym, jednak jak go poznalam to wszystko się zmieniło... Nie mogę opisać jaki mamy ze sobą kontakt bo - po prostu się nie da. Wiem że faceci są okrutni, ja już nie mogę żyć ze świadomością że rozwaliłabym mu małżeństwo... Po tym co napisaliście doszlo do mnie że zraniłabym wszystkich.. siebie mojago chłopaka xxx i jego żonę.. Macie racje skoro wziął z nią ślub to raczej musiał ją kochać... Chciałam to wszystko usłyszeć od kogoś kto mnie nie zna i ułyszałam wiele słów... nawet niektóre zabolały ale? Ale otworzyły mi oczy. Niestety kontaktu z xxx w pracy nie bardzo mogę unikać:( ale mogę uniknąć spotkań poza pracą i uniknąć bycia drugą... Dopiero po waszych postach uświadomiłam sobie jak bardzo zraniłabym wszystkich fascynując się żonatym facetem..
Natka, nie możesz całkowicie panować nad uczuciami czy emocjami, które się pojawiają. Ale możesz (i powinnaś!) świadomie kierować swoimi decyzjami. To jest ostatni moment na podjęcie właściwej decyzji. On Ci się podoba, fascynuje Cię, ale jest zajęty. W tym momencie powinnaś świadomie zdecydować, że z zajętymi w żadne bliższe relacje nie wchodzisz. I pilnować tej decyzji eliminując wszystko, co w jej konsekwentnym przestrzeganiu przeszkadza.
Związek z zajętym facetem praktycznie zawsze kończy się źle. Oto kilka przykładowych konsekwencji:
- cierpienie jego żony
- cierpienie Twojego chłopaka
- Twoje wyrzuty sumienia
- świadomość robienia rzeczy etycznie potępianych
- ogromne prawdopodobieństwo, że zostaniesz kochanką (zawsze "tą trzecią")
- facet, który zdradza żonę jest marnym materiałem na partnera (więc po co Ci on)
- marnujesz czas, w którym mogłabyś poznać kogoś do normalnego związku
- wypaczasz sobie psychikę
Konsekwencji, jak i możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji, jest mnóstwo. I ani jednego pozytywnego punktu. Nawet chwilowe szczęście w jego obecności (zakładając rozwinięcie romansu) nie jest pozytywne, bo okupione znacznie dłuższymi chwilami smutku i samotności, kiedy on jest z żoną.
Więc wyznacz granice i nie pozwól na ich przekraczanie. Zrezygnuj z planów bliższego poznawania go. On już Cię fascynuje, więc nie masz szans na poznanie go i kontynuowanie relacji na stopie koleżeńskiej choćbyś nie wiem co sobie wmawiała. Nie komplikuj sobie życia (a przy okazji innym). Po świecie chodzi mnóstwo wolnych facetów. Uświadom sobie, ze wśród nich wielu jest równie interesujących jak on, tyle tylko, że nie miałaś okazji ich poznać. Więc szukaj i próbuj poznawać zamiast marnować czas na coś, co nic dobrego nie przyniesie.
Do tego co napisala Ci Vinga pozwole dodac jeszcze jedno.
Jezeli cala historia sie odbywa w miejscu pracy, to niewiele trzeba zeby zepsuc sobie opinie.
Po co ci latka puszczalskiej i narazanie sie na niewybredne komentarze.
Panowie chetni do prawienia komplementow, ale rownie chetni do dzielenia sie wrazeniami..............
W rzeczywistości albo będzie dobrze, albo będzie tragedia.
Jeśli mogę poprawić to: w rzeczywistości będzie najpierw DOBRZE, a później tragedia.
To tak jak skok bez spadochronu. Najpierw adrenalina, a potem... No może nie od razu z samolotu, ale trafić na stóg siana - praktycznie niemożliwe.
Nutkobuldog - nie radzę.
Nie tykaj żonatych facetów - pomyśl co poczuje jego żona jak się dowie. Chciałabyś być w jej skórze? A w skórze twojego chłopaka?
Przeżyć zdradę ukochanej osoby? Takiej traumy nie życzę nikomu.
Odwróć role i myśl , a nie tylko czuj ...Ręce won od żonatego faceta ... i to natychmiast !!!
Wyrzuty sumienia nie dadzą ci żyć , uwierz mi - wiem o czym mówię...
Dodam tylko, że mądra babka się wypowiedziała ![]()
...no i co tu powiedzieć...nie mogłabym rozwalić komuś rodziny...ale są ludzie którzy to robią.
np mój były mąż, żyliśmy sobie 15 lat razem, dwójka dzieci, sporo przeszliśmy dobrych i gorszych dni, ot zycie i bęc zakochał się...rzucił wszystko w cholerę, dwa lata trwał rozwód w końcu uzyskany z jego winy, ale chciał bez, bo nie uważał, że porzucenie rodziny i kochanka to coś złego, przecież to jest samo dobro, bo on kocha i chce być szczęśliwy i chce zachować swoje pieniądze tylko dla siebie, a dzieci, a ja? pchi, kto by tam się przejmował, on chce szczęścia tu i teraz a reszta niech spada, niech znika z jego życia...tak więc autorko różnie panowie postępują kiedy panienka da im przyzwolenie.
jesli chodzi o mnie i dzieci - ból nie do zniesienia, ból psychiczny który powoduje że człowiek wariuje sam ze swoimi myślami, śmierć najbliższej osoby, zachwianie bezpieczeństwa, szacunku, poniżenie, no autorko - powiem tylko że nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego bólu
a teraz jak jest? - pan były juz w trakcie rozwodu oficjalnie zamieszkał kochanką, jest z nią 3 lata, więc pewnie to właśnie jest miłość, a to coś ze mną to nie była...
więc różnie to jest, różnie może się skończyć, wchodzisz w układ z panem - napewno ktoś będzie poraniony - i to juz twój i pana wybór będzie
Uwierz,że nie Ty pierwsza nie ostatnia,której coś takiego się przytrafiło.Także byłam zakochana w żonatym facecie,w głowie snułam różne scenariusze,marzyłam o nim nie myśląc o innych,o własnym partnerze itd.To uczucie wydawało się tak prawdziwe,silne,że rozum przez to traciłam.Nie będę opowiadać całaj historii-ostatecznie po prawie 3 latach wybilam sobie go z głowy,więc jest to możliwe.Na moje szczęście cierpiałam tylko ja ,nie zniszczyłam nikomu życia i dziś jestem z siebie bardzo zadowolona.Szczerze-uczucie minęło i sama nie wiem co w nim widziałam-zwykły facet taki jakich jest miliony-wiele na jego temat sobie uroiłam w głowie-często idealizujemy nasz obiekt zainteresowania-ja to robilam na pewno-dziś to wiem.
alinabed- pokazałas mi jak czułaby się jego żona. teraz wiem że facet jesli będzie po rozwodzie to tak ale nie chce zabierać nikomu męża... oni nie mają dzieci bo jego kobieta to karierowiczka więc może dlatego szuka innej? widze że szuka kogoś kto się nim zaopiekuje bo tylko po wspólnych relacjach z nim moge to stwierdzić.. ale rzadko się wypowiada o swojej zonie... A ja nie chcialabym takiej sytuacji że ja oszaleje dla niego potem zajdę w ciąże a on wróci do zony albo będzie ze mną dla dziecka... straszne... Po wszystkich postach jakie przeczytalam , postanowilam o nim nie myśleć, no i udalo mi się... może nie gości na mej twarzy usmiech..ale przynajmniej niewpakowuję się w chory związek.. i przygotowuje się do tego aby przy następnym spotkaniu unikać go... Jak opanuje emocje może wtedy zobaczę w tym zwykłą znajomość.. a jeśli on liczy na coś więcej jego sprawa.. Uświadomiłam sobie tez że mam super faceta, który fakt nie jest idealem ale mnie kocha... a ja może szukam kogoś tylko dlatego że mieliśmy ostatnio kryzys??
sewanna
kiedyś przez 6 lat idealizowalam faceta i nigdy nie byl w moim zasięgu nie zwracał na mnie uwagi.. ale z xxx jest inaczej nie idealizuje go wiem jaki jest co lubi co go drażni, jak spędza czas, jak ma wkończone mieszkanie, ulubiony kolor, marke samochodu, miejsce na tegoroczne wakacje... wszystko to samo jesteśmy podobni myslimy podobnie... Dlatego tak cięzko bylo mi wyperswadowac sobie go z głowy.. na szczęście szybko wpadlam na pomysl napisania mojej historii na forum... Ta dyskusja daje mi do myslenia... Wiem że szczęście okupione byloby bólem.. co nie ma najmniejszego sensu ranić innych...
27 2013-03-15 15:50:22 Ostatnio edytowany przez onslaught (2013-03-15 16:01:12)
Uwierz,że nie Ty pierwsza nie ostatnia,której coś takiego się przytrafiło.Także byłam zakochana w żonatym facecie,w głowie snułam różne scenariusze,marzyłam o nim nie myśląc o innych,o własnym partnerze itd.To uczucie wydawało się tak prawdziwe,silne,że rozum przez to traciłam.Nie będę opowiadać całaj historii-ostatecznie po prawie 3 latach wybilam sobie go z głowy,więc jest to możliwe.Na moje szczęście cierpiałam tylko ja ,nie zniszczyłam nikomu życia i dziś jestem z siebie bardzo zadowolona.Szczerze-uczucie minęło i sama nie wiem co w nim widziałam-zwykły facet taki jakich jest miliony-wiele na jego temat sobie uroiłam w głowie-często idealizujemy nasz obiekt zainteresowania-ja to robilam na pewno-dziś to wiem.
Przepraszam, że się wtrącę. Wiem, że to niewiele - szacunek kogoś anonimowego, kogo nigdy się nie pozna osobiście, ale jestem
pod wielkim wrażeniem tego co tu napisałaś. Rzadka postawa "w rzeczywistości ciągłej sprzedaży", gdzie jeśli coś się znudzi, albo
zepsuje po prostu się to wyrzuca, niezależnie czy to zabawka czy człowiek..
a ja może szukam kogoś tylko dlatego że mieliśmy ostatnio kryzys??
Myślę, że tym pytaniem sama odpowiedziałaś sobie na wszelkie wątpliwości.
nutkabuldog, ale Twoim problemem jest to, że tak naprawdę tkwisz w ułudzie na maksa. O jakim zabieraniu męza piszesz? Wiesz, ile romansów przechodzi niezauważonych, ponieważ facet dobrze się ukrywa a w domu tak naprawdę wcale tak zle nie jest (jak opowiada kochance)?
"oni nie mają dzieci bo jego kobieta to karierowiczka więc może dlatego szuka innej:? widze że szuka kogoś kto się nim zaopiekuje bo tylko po wspólnych relacjach z nim moge to stwierdzić..."
Na jakiej podstawie twierdzisz, że tych ludzi znasz - ze strzępków informacji pochodzących od faceta, który szuka dupy na boku (a zatem mówi tylko to, co będzie w miarę dobrze wyglądać w Twoich oczach, przecież Ci nie powie, że mu się odskoczni zachciało)? Jakie wy, kurna, relacje mieć możecie??????? Co Ty, dziewczyno, bredzisz - na podstawie flirtów w robocie sądzisz że znasz tego człowieka naprawdę?
" a jeśli on liczy na coś więcej jego sprawa.. " - dziewczyno, w 90% przypadków to kobieta liczy na coś więcej w takim układzie, dla faceta ma być to miła odskocznia od problemów!
"z xxx jest inaczej nie idealizuje go wiem jaki jest co lubi co go drażni, jak spędza czas, jak ma wkończone mieszkanie, ulubiony kolor, marke samochodu, miejsce na tegoroczne wakacje... wszystko to samo jesteśmy podobni myslimy podobnie... "
Raz jeszcze: GxxxO prawda!!!! Nie znasz tego cżłowieka i na podstawie rzucanych Ci ochłapów budujesz iluzję, zamki na lodzie.
Ale dziewczyna zaczyna myslec dość rozsądnie. Niec jeździjcie po niej az tak.. jest szansa ,ze to dośc mądra i rozsądna osoba..
![]()
Ale dziewczyna zaczyna myslec dość rozsądnie. Niec jeździjcie po niej az tak.. jest szansa ,ze to dośc mądra i rozsądna osoba..
![]()
E tam, nikt po niej nie jeździ, nie poniża etc., po prostu argument (używany po raz tysięczny na tym forum), że żona jest be (tym razem karierowiczka która nie chce dzieci) a on szuka opiekunki, mówi sam za siebie.
Dziewczyna ma własny rozum i wybierze to, co aktualnie (czytaj: zależnie od kitu wciskanego przez xxx) będzie jej pasować.
31 2013-03-15 17:30:38 Ostatnio edytowany przez ban (2013-03-15 17:32:45)
Natka! Co ty mówisz? O dziecku z nim pomyślałaś? I że on wróci do żony? Daj spokój... on nie chce kolejnej żony. Ani dzieci. To jest romans w biurze.
Wg mnie ogarnęło Cię pożądanie, zauroczenie. Jego tak samo. Ale gdybyście mieli ze sobą się spotykać, to mogłoby się okazać, że charaktery zupełnie nie pasują do siebie. Do tego adrenalina, bo trzeba się kryć.
Skoro gość mało o żonie mówi, to może znaczy, że u nich jest całkiem ok. Najgorzej jest gdy facet kochance wypłakuje się jaką ma złą żonę. Pewnie sypiają ze sobą, jedzą w drogich restauracjach, do znajomych, śmieją się i są szczęśliwi. Po weekendzie on przychodzi do pracy i widzi Ciebie, flirtujecie. Jakbyście poszli do łóżka, to wiele by się nie zmieniło... byłby standardowy romans dwójki osób, które sa w swoich stałych związkach. Tak się zdarza.
Rozpisałem się, bo mnie trochę zaskoczyłaś z tymi dziećmi... To romans a nie małżeństwo.
Autorko-masz partnera,który cię kocha i trzymaj się tego.Wracając do mojej sytuacji-było bardzo podobnie-problemy w związku i szukanie kogoś niby lepszego-idealnego-jak się by mogło wydawać.Szczerze-lepiej zainwestować całą swoją energię w naprawę obecnego związku, niż w coś co i tak żle się skończy-bo zawsze żle się kończy,więc nie ma co liczyć na wyjątkowość własnej sytuacji.Faceci,którzy romansują nie odchodzą od żon do kochanek-jedynie zmieniają kochanki.
Moj mąż taki romans miał właśnie. Zadowolony. Szczęśliwy. Zakochany w żonie. Nigdy o mnie kochance nie opowiadał. Nie kłamał ze miedzy nami złe. Zafundował sobie bonusik. Na co liczyła sucz. Jej sprawa. Ale moja świadomość jaka to idiotka bez poczucia własnej wartości godności i zasad musi być- pozostanie.
Uwierz autorko wątku. Nie chcesz by ktoś tak myślał o tobie...
Po co ci to.
Drugie zony byle kochanki zawsze są troche żałosne wiesz? Wszyscy wiedza ze się gzila z zonatym i to jej nie przeszkadzało. Ze rozbiła rodzine i to jej nie przeszkadzało.
Ehhh... kochane, naiwne kobietki, myślące, że złapanie żonatego faceta, to najlepsze, co mogło spotkać Was, młode i atrakcyjne, a w rzeczywistości nie zdecydowane co do kontynuowania tych znajomości, sięgające po pomoc do osób właśnie na takim forum.Seks bez zobowiązań, przesłaniający wam trzeźwy osąd nad sytuacją, kilka drogich prezentów i facet ma was jak na talerzu.
Napiszę wprost-jestem testerką związków i ku przestrodze wszystkich "nieszczęśliwie zakochanych"dziewcząt, być może jeszcze nie kochanek, ale stojących na najlepszej drodze do takiej właśnie roli, napiszę tu historię ku przestrodze i mam nadzieję z nauką dla tych właśnie adresatek.
Zwróciła się do mnie po pomoc żona, podejrzewająca,że jej mąż ma kogoś na boku. Dodatkowo, fakt "zbadania"owego delikwenta ułatwił mi fakt, iż ów jegomość dał ogłoszenie towarzyskie do gazety, z numerem telefonu, niby niedostępnego dla nikogo. Jak się okazało miał sprytną żonę, bo ona miała dobry kontakt z jego kolegami z pracy i ten numer również miała i to właśnie od nich.Udostępnili jej go w razie tzw."w". Nota bene dodam, że ten Pan wykonywał zawód kierowcy zawodowego, ale o tym później, ciąg dalszy mojej historii wyjaśni, dlaczego ów zawód właśnie jest tak stereotypowo spostrzegany przez większość, jako "kuszący, jednoznaczny"-oczywiście nie uogólniając.
Krok pierwszy ułatwiony-numer telefonu już mam, a pod nim ogłoszenie: "MIŁY, ŻONATY 38 LATEK POZNA PANIĄ W WIADOMYM CELU"-dodam, że żona już miała jasno określony powód do zdrady-w końcu miał numer, który przed nią ukrywał, dodatkowo jednoznacznie brzmiące ogłoszenie. Ale jak sama stwierdziła, chciała dowiedzieć się dlaczego chce ją zdradzić, jak się będzie tłumaczył nowej panience i jakie będzie miał powody do "zaliczenia na boku", więc tym bardziej zdecydowała się na mój test i relacje na bieżąco z tej znajomości.
Napisałam...Piękna, ładna, młoda, szczupła brunetka, lat 24, chętnie pozna Pana. Na smsa zwrotnego nie musiałam długo czekać, odpisał po 10 minutach, a był w tym czasie w trasie za granicą. W wielkim skrócie napiszę przebieg tej znajomości:
- wzajemna wymiana zdjęciami,
-zadeklarowanie, że szuka nie tylko przygody do łóżka, lecz przyjaciółki,powierniczki, której mógłby się zwierzyć z nieudanego pożycia małżeńskiego,a jeżeli nam się dalej tak "fajnie"będzie pisało mogę mieć nadzieję na coś więcej, być może nawet zrezygnuje z żony...obiecanki cacanki, a głupiemu radość
- stereotypowe slogany "w moim małżeństwie nie jest tak różowo", "jest oschła w łóżku, jestem z nią tylko dla dzieci bla bla bla".
Ale powiem wam, że gościu nieźle kombinował....czemu?już piszę. Aby zachęcić go do kontynuowania tej znajomości napisałam, że mieszkam sama, jestem niezależna, pracuję zawodowo, nieźle zarabiam itd, a napisałam do niego tylko dlatego, że skończyłam związek ze swoim narzeczonym i chciałam pocieszyć się w ramionach dojrzałego mężczyzny. Ściema i to równa, ale nie macie pojęcia jak to zadziałało!Gościu uwierzył, że może mieć młódkę na boku i napalił się jak szczerbaty na suchary. Ale wracając do tego, że nieźle kombinował...Tak więc myśli sobie- super kombinacja piękna, z mieszkaniem, przedsiębiorcza itd. Zaproponował od razu spotkanie u mnie w mieszkaniu, z góry zapowiedział, że jeśli pozwolę weźmie u mnie prysznic-bo wiadomo długa trasa, pot itd. i będziemy "nieziemsko się kochać"....Korzyści ma: za hotel nie płaci, za usługę, zakrawającą na tzw.agenturę też nie, wykąpie się, zrelaksuje i odświeży przed powrotem do domu...Super sprawa.
Od początku wiedziałam, że do spotkania nigdy nie dojdzie, chodziło o osiągnięcie czysto określonego dowodu zdrady, który potem miałam pokazać jego żonie: wysyłał zdjęcia swoich genitalii, jaki to z niego macho, przechwałki, że na pewno zadowoli tak piękną kobietkę o super ciałku ( zdjęcia, które mu wysyłałam były oczywiście fikcyjne-nie moje, lecz takie, po których na pewno każdy facet by się ślinił). I tak, gdy miało dojść do spotkania zrezygnowałam, napisałam, że mam nagły wyjazd służbowy, na co się strasznie oburzył, że jak tak mogę się umawiać, słowa nie dotrzymywać itd., a przecież spotkania nie odwołałam, tylko przesunęłam niby jego termin. Odezwał się bardzo zniesmaczony po dwóch dniach, napisał, że zbytnio naciskał, że pewnie ten wyjazd był mi niezbędny, skoro chcę utrzymać pozycję zawodową na której jestem i która daje mi niezależność finansową ( zaznaczę, że przedstawiłam mu się jako niezwykle zdolny aplikant adwokacki). Ogólnie przepraszał z kilkadziesiąt razy, na co odparłam mu, że nie potrzebuję faceta-furiata, frustrata, bo taki właśnie był mój facet, z którym zerwałam i że nie chcę takich powtórek. Zniesmaczony całym tym błaganiem napisał "nie to nie, wiedziałem, że to zbyt piękne aby mogło się wydarzyć, poza tym też mam jakąś tam godność"-jak długo się potem z tego śmiałam szczerze już wam nie powiem, bo jaką godność może mieć facet zdradzający żonę!? Ba!A raczej jakiej godności trzeba nie mieć? Odpisałam mu "że to było, owszem, tak jak napisał i mogło być, ale to nie ja zawaliłam sprawę". Nic już nie odpisał, ale przypuszczam, że po kilku dniach przybiegnie z przeprosinami, na razie się nie odzywa,podejrzewam, że raz to zraniona duma faceta, a dwa, że uniemożliwia mu to pobyt w domu u żony, gdzie zjeżdża na weekendy. Ale moja kobieca intuicja mówi mi, że odezwie się, jak tylko ruszy w trasę, jak brzydko mówiąc "mu się zachce", bo przecież warunki ma świetne -młoda, piękna dziewczyna, własne mieszkanie-pełna dyskrecja. Sam podczas tej całej znajomości podkreślał, że jestem modelem jego wymarzonej kobiety, że na pewno mi nie przepuści, gdyby kiedyś coś się między nami popsuło zdjęć, ani numeru nie usunie....Z wiadomym podtekstem późniejszej kontynuacji znajomości.Żona oczywiście ma pełny obraz sytuacji, widziała wszystkie wiadomości, podziękowała mi za współpracę. Jak się to dalej ułożyło, nie mam pojęcia, jednak nie trudno się domyślić jej reakcji i finału, gdy wzorowy mężuś, kierowca wróci z trasy.....
Założyłam ten wątek przede wszystkich dla takich dziewcząt, które myślą,że żonaty mężczyzna to model cierpiętnika, który w domu ma tak bardzo źle, którego żona nie kocha, w łóżku jest oschła, oziębła, że jest z nią przede wszystkim dla dzieci,że nowo poznana dziewczyna to cudowna odskocznia od monotonii życia, która może mieć nadzieję na coś więcej, jeżeli się dobrze sprawdzi...a to już interpretować można dowolnie w czym-w łóżku, w zwierzeniach?
KOBIETY SZANUJCIE SIĘ, NIE BĄDŹCIE DARMOWĄ AGENTURĄ! A jeżeli którakolwiek z Was zastanawia się nad sensem kontynuowania takiej znajomości niech się poważnie zastanowi i przemyśli,czy takie życie ma sens.
"BO JEŚLI KTOŚ CHCE ZNAJDZIE SPOSÓB, JEŚLI KTOŚ NIE CHCE ZNAJDZIE POWÓD" (Powód by tkwić w takim chorym układzie, tylko po co?)
Podoba mi się to co napisałas...
A mi się podoba, jak kobieta wie czego chce i ma tego jasną świadomość, a nie potem w desperacji szuka rozwiązania z takich właśnie chorych układów.Owszem, te forum jest po to, by niejako pomóc, naprowdzić te "nieszczęśliwie zakochane, zagubione", ale przecież każda z nich ma swój rozum, którego powinna użyć, pomijając już tą niezwykle przydatną kobiecą intuicję, czy instynkt samozachowawczy, który w newralgicznych momentach potrafi zawieść.
A znasz powiedzenie człowiek uczy sie całe zycie?? i to jest prawda... ;-)
Znam, znam Malwina "Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz, a jak już nazbierasz dużo kluczy to zostaniesz woźnym" :-P. A tak na poważnie mam nadzieję, że moja historia będzie przesłaniem, dla tych wszystkich, które się jeszcze wahają, czy kontynuować takie znajomości. Może szybko zmieniłyby zdanie, gdyby widziały reakcję tej kobiety, gdy poznała prawdę...bo to już nie był zwykły płacz, to był prawdziwy szloch....wyjęła z portfela wspólne zdjęcie z wakacji, część z nim oderwała...zdjęła obrączkę i wyszła w histerycznym łkaniu. Uwierzcie kochane, widok wyjątkowo smutny i poruszający. Warto gotować taki los drugiej kobiecie dla chwili zapomnienia? Myślę, że nie!
"Życie to nie sen, ani baśń tęczowa, życie to jest walka, do której bądź zawsze gotowa"!
Znam, znam Malwina "Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz, a jak już nazbierasz dużo kluczy to zostaniesz woźnym" :-P. A tak na poważnie mam nadzieję, że moja historia będzie przesłaniem, dla tych wszystkich, które się jeszcze wahają, czy kontynuować takie znajomości. Może szybko zmieniłyby zdanie, gdyby widziały reakcję tej kobiety, gdy poznała prawdę...bo to już nie był zwykły płacz, to był prawdziwy szloch....wyjęła z portfela wspólne zdjęcie z wakacji, część z nim oderwała...zdjęła obrączkę i wyszła w histerycznym łkaniu. Uwierzcie kochane, widok wyjątkowo smutny i poruszający. Warto gotować taki los drugiej kobiecie dla chwili zapomnienia? Myślę, że nie!
"Życie to nie sen, ani baśń tęczowa, życie to jest walka, do której bądź zawsze gotowa"!
Calienda, części kochanek taka reakcja żony będzie na rękę, o ile spowoduje szybszy rozwód - niektóre kręci na maksa świadomość, że okazały się lepsze od żony, że pan i władca wybrał właśnie ją. Skoro jakaś świadomie weszła w taki układ z facetem, radośnie łykała jego teksty o niezrozumieniu i braku seksu to łzy żony czy dziecka jej raczej nie ruszą - poczytaj sobie wątek bet - kicia sama właziła żonatemu na kolana, nie przeszkadzało jej że bet jest w ciąży, dalej walczy o egoistycznego dupka i chama i z utęsknieniem czeka, aż się wreszcie rozwiodą.
Baszteba, domyślam się, że części kochanek taki układ z pewnością odpowie-ludzie są różni, każdy ma inne podejście do sprawy, no i siłą rzeczy nie wszyscy postępują tak samo. Chodziło głównie o unaocznienie cierpienia drugiej osoby, które może się pojawić, gdy dziewczyna dalej będzie trwała w takim układzie. Z pewnością jedne będą miały gdzieś dramat żony i tragedię rodzinną, tak jak w wątku Bet, ale być może niektórym przemówi to do rozsądku. Mam nadzieję, że empatia, czyli to współodczuwanie międzyludzkie, chociaż w niektórych przypadkach podziała, jak pedał hamulca w rozpędzonym samochodzie.
Calienda podziwiam Twoja "profesje" i powyzszy opis jak My to tu nazywamy suczy "na zleceniu" zony w tym Twoim "przypadku".
Nie wiem dlaczego, ale potrafie sobie wyobrazic co czuje a tym bardziej jak wyglada psychicznie i wizualnie partnerka po tym fakcie i w takim ukladzie jak opisalas, nie bedac w roli owego Twojego opisowego "lowelasa z ogloszenia"
.
Daje do myslenia Twoj opis dla obu stron i nie trzeba sie zbytnio wysilac, zeby zrozumiec, ze poprzez taka slodka "gadke" obiecywane sa zlote gory... nie do przeskoczenia w wiekszosci.
Bags, dlatego właśnie zaczęłam tu ten wątek. Sama jestem kobietą-mam uczucia i najzwyczajniej w świecie, po ludzku miałam wtedy ochotę przytulić tą kobietę i powiedzieć, żeby olała tego "Pana", który śmie nazywać się facetem. A uwierz, że kobieta była śliczna, wysoka blondynka, długie nogi, perfekcyjny makijaż....A ja właśnie podobne zdjęcia jemu wysłałam, jako swoje własne! Na moje oko to właśnie za nią powinien obejrzeć się niejeden małolat.W czym więc jego żona była gorsza, od podobnej lali ze zdjęcia? Lata przyzwyczajenia, czy przymus zaspokojenia w trasie zrobiły swoje? Bo tego do dziś nie jestem w stanie zrozumieć-stereotyp zawodu kierowcy? Fizyczność z jej strony była i to jaka!Po co więc szukał kogoś podobnego? By się zwierzyć z problemów? To lepiej niech pójdzie do księdza, tam się nazwierza, aż zanadto! I to z dobrym skutkiem!No i na koniec ten jego sms z pretensją "Nie to nie, też mam jakąś tam godność".Ha! Godność człowieku jaką? Gdzie? Czy człowiek, który zdradza żonę, gotuje dramat całej swojej rodzinie może mieć jakąś godność? Raczej jakiej godności musi być pozbawiony!
'Miłość i boks to dwie różne sprzeczności-miłość łamie serca, a boks łamie kości:-)"
bo dla niego ta godnośc to stojący fiut.. calienda.. obawiam się
żenujące niestety
End_Aluzja ha ha ha , no lepiej bym tego nie ujęła.... ale naprawdę to nie jest powód do śmiechu.Przywołuję siebie do porządku!
A uwierz, że kobieta była śliczna, wysoka blondynka, długie nogi, perfekcyjny makijaż....A ja właśnie podobne zdjęcia jemu wysłałam, jako swoje własne! Na moje oko to właśnie za nią powinien obejrzeć się niejeden małolat.W czym więc jego żona była gorsza, od podobnej lali ze zdjęcia?
Caliendo testerko związków,
a może to byłoby ciekawsze, tzn. umawiasz się z gościem, a ostatecznie na randce spotyka swoją żonę, która świadomie lub nie, bierze w tym udział. Ale by się zdziwił ! Ty jako profesjonalistka bardzo sprytnie to aranżujesz tak, aby opóźnić ile się da moment kiedy prawda wyjdzie na jaw. Widziałabyś w tym jakieś szanse ? Szanse na pomoc dla takich związków oczywiście.
Konfrontacja jako szansa? Bardziej mi to pachnie sensacja.
A ból? Zony? Rozpacz? Taka zagrywka niczego nie zmienia.
Z drugiej strony wynajmowanie kogoś kto ma udowodnić ze facet z którym jestem jest zwykłym chujkiem. Przepraszam bardzo moderstorki.
Przecież jeśli czuje ze facet jest chujoplatem i pateflonem.... To po co mi dowody?
Chyba ze do rozwodu. Ale to nie zadziała bo to prowokacja i sad nie uzna...
Musiałaby testerka kłamać.
Dokładnie End_Aluzja masz rację, nie chodzi tu o sensację i o widok zrozpaczonej żony. Ona i tak cierpi, to niczemu by nie służyło. Chciała osobiście dowodów-bo takie zachowania i smsy generują zdradę, w sytuacji, gdyby doszło do rzeczywistego spotkania- no i dostała. W sądzie rzeczywiście to żaden dowód.
Facet 39, aranżować zawsze można, tak jak i opóźniać moment wyjścia prawdy na jaw, jednak szansy jako takiej dla takich związków niestety nie widzę i już nawet End_Aluzja spostrzegawcza bestyjka :-) zdążyła to zauważyć.
Pisze miesiąc od zamieszczonego postu:) i co sukces. Dzieki wam, dzięki slowom (często bardzo złym kierowanym w moją osobę), niektorzy mnie zrozumieli niktórzy wyzwali, najważniejsze że ja zrozumiałam czego chce... Nigdy nie chciałabym być zdradzona ani tym bardziej być kochanka. ale xxx zawrócił mi w głowie,lecz póki moje relacje z xxx wyglądały pięknie (świetlana przyszłość w ogole) to zaczełam się zastanawiać nad tym co robie, co mi to da. teraz olewam xxx i wiem jacy są podli faceci. Ale jestem z siebie dumna ze niepozwoliłam sie zranić że zabrałam w pore "dupe z tego syfu". Teraz odbudowuje swoje relacje z chłopakiem... wie o tym że ktoś mnie zauroczył gdy między nami było źle... Myslałam ze Mat mnie zostawi że powie że jak mam problem to szukam innego a mój facet na to: "to ja Cie zaniedbałem, nie rozumiałem Twoich potrzeb, nie słuchałem teraz wszystko naprawie nie pozwole Ci odejśc, a na pewno nie do dupka ktory Cie zrani". Teraz spedzamy weekendy wspólnie, gotując, biegając odwiedzając znajomych... Każde z nas ma swoją pasje każde sie realizuje... a jak sie toczą sprawy z xxx? cóż przyłazi mami ale? mam to w dupie.. tacy są faceci... Mateusz mnie bedzie wspieral bedziemy razem starać sie odbudować to co jakiś xxx chciał zburzyć...
Dziękuje wam kochane:)
49 2013-04-17 15:39:56 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2013-04-17 15:40:51)
Cała przyjemność po naszej stronie..;-)) tak trzymaj... pozdrawiam ciepło.. ![]()
a innym..w podobnych sytuacjach skołowanych dziewczynom polecam twój przykład.." można?? można"