Mam glupi problem, ale moze bardziej powazny gdy mnie posluchacie. Nie pracuje, robie doktorat, a zatem wiekszosc dni spedzam w domu przed komputerem. Jest to bardzo monotonne. Pije hektolitry kawy. Pale za duzo papierosow. Staram sie znalezc cos co mnie odciagnie od pracy, ale jest to trudne. Moj dzien zaczyna sie o szostej rano, sniadanie o siodmej, potrzebuje piec godzin studiowania w bibliotece, no...a potem nie wiem co ze soba zrobic. Gram na pianinie, ale to nie jest regularne. Powinnam bardziej przykladac sie do Laciny- mam egzamin w czerwcu.
Kazdego dnia kiedy siadam do pracy, mysle, ze jest to bez sensu. Patrze sie w ekran laptopa i chce mi sie plakac, albo wypic pol butelki whisky. Moj partner nie wie o tym. Nie mowie, poniewaz to nie jego wina. Nie chce go obarczac czyms na co nie zasluzyl.