Witam...piszę bo sama już nie wiem co myśleć:(...on 11 lat starszy...ja 18 lat.Widujemy się codziennie po południu gdy wracam ze szkoły do domu, jest kierowcą busa. Nasza znajomość zaczęła się z jego inicjatywy...pierwsze krótkie teksty,potem coraz dłuże rozmowy. On patrzy na mnie tak inaczej, czuję to inne spojrzenie. Takie ciepłe i głebokie. Komplementy z jego strony i ten uśmiech...
Od kilku miesięcy wciąż jest w mojej głowie, nie mogę nic zrobić bo wciąż tylko on...i te sny...Tylko ON....
Zdaję sobie sprawę z tej różnicy wieku, to dość dużo...ale przy nim czuje się taka wyjątkowa,czuję coś czego nigdy wcześnije nie czułam.
Problemem jest jednak fakt,że daje mi znaki, że mu się podobam, że jestem inna niż wszystkie >>jego słowa "...nie wiedziałem,że Anioły chodzą jeszcze po świecie..."<< ale jeszcze nie zrobił tego pierwszego kroku...bardzo mi na nim zależy, więc chyba powinnam zrobić ten pierwszy krok...ale nie wiem jak...nasze rozmowy są poprostu cudowne, mnustwo wspólnych zainteresowań, przeżyć, doświadczeń...
Jak zrobić ten pierwszy krok? Zaproponować spotkanie? Wymienić numery telefonu?
Proszę pomóżcie!!!:*
Podobne tematy
On nie robi pierwszego kroku bo pewnie boi się że cię wystraszy. Myślę że najlepiej bedzie wymienic najpierw numery telefonu i poczekac az sie odezwie i wtedy mozecie umowic sie na spotkanie.
No tak masz rację...ale jak to zrobić, żeby nie wyszło nachalnie...???
No powiedz mu ze jest fajny i chcialabys miec z nim jakis kontakt. Poproszenie o numer telefonu nie jest nachalne
Myślisz, że się to uda?
Jutro spubuję
:):)
Napisze jak poszło, czy się udało...dziękuje:*
Ok i nie ma za co:*
Hm życze Ci powodzenia
Napisz koniecznie czy sie udało
Dobrze napisze i dziękuje za wsparcie:)
Swoją drogą to boję się jego reakcji...raczej tej negatywnej.
Bo tak naprawdę nie wiem co on o mnie myśli...:( Spotkanie było by świtnym rozwiązanie...bo taka rozmowa w busie gdzie pełno ludzi nie daje takiej satysfakcji....:(
Ważne abyś delikatnie podeszła do tej sprawy. Skoro fajnie sie rozumiecie podczas rozmowy to np, wykorzystaj jakas sytuacje i powiedz "to moze na herbatke sie razem wybierzemy" czy cos w tym stylu Zobaczysz jego reakcje i bedziesz wiedziała na czym stoisz ![]()
zgadzam sie z dziewczynami.Powinnas dac mu lekko do zrozumienia
ze jestes nim zainteresowana(wymienic sie nr tel).
Faktycznie on moze bac sie,ze Cie wystraszy.
Poza tym jestes bardzo mloda,wiec on moze
ma watpliwosci,nie chce Cie skrzywdzic w razie
jakby cos nie wyszlo(tak bylo w moim
przypadku).
Jestem...miałam podzielić się z wami wrażeniami jak poszło...czuję, że był to jeden z najgorszych dni w moim życiu:(:(:(
Nie pamiętam kiedy ostatnio wylałam tyle łez co dziś...wybaczcie nie umiem nic z siebie wydusić...:(( może jutro jak będe wstanie...napisze co się wydarzyło...:(:(:(
Pozdrawiam....
no tak, kolejny lovelas! jusiaczek18 takich to jeszcze wielu na swojej drodze spotkasz, będą komplementować, wysyłać sygnały a później się wycofają. Trzeba sobie z tym radzić i wszystko brać na miękko, wiem, że to trudne, a z czasem sama zobaczysz, zaczniesz grać "ich kartami" ![]()
Nie wiem jak Wy dziewczyny, ale ja jakaś sfrustrowana chodzę, dlatego te moje posty dosyć jadowite są, wybaczcie, może później przejdzie ![]()
Przykro mi ze nie wyszlo tak jak bys chciala... Jak tylko bedziesz w stanie to napisz co sie stalo
karmelka24 dziękuje za wsparcie...ale wiesz jakie to jest trudne! On ma w sobie coś czego jeszcze nigdy wcześniej u innego mężczyzny nie spotkałam...Co kolwiek robię myślami jestemz nim,jest dla mnie całym światem!
Po dziś raczej powinnam powiedzieć "był, dla mnie całym światem"...:(
Wszystkiem do okoła pomagam, wysłuchuję...a tak naprawdę sama sobie nie umiem pomuc...słowa mojego brata i przyjaciółki dziś utwierdziły mnie w przekonaniu, że On nie jest dla mnie...:(
Zawsze gdy wracałam ze szkoły, wchodziłam do busa i zaczynała się świetna rozmowa, z obydwu stron, zawsze siadałam obok niego...a dziś...:(
Dziś nawet nie było okazji porozmawiać...wsiadłam do busa jak zwykle, szczęśliwa, że znów jak zwykle zechce ze mną porozmawiać,pośle swój piękny uśmiech a ja usiąde obok niego...:(:(:(
Marzenia!!! Potraktował mnie jak...sama nie wiem jak...poprostu plowiedział " Dzieńdobry. Wiesz co usiądź sobie dziś z tyłu...bo..."...:(
Odeszłam bo nie mogło do mnie trafić to co powiedział...usiadłam z tyłu i cała drogę płakałam...wysiadając nie pożegnaliśmy się uśmiechcem i słodkim "papa"...wysiadłam bez słowa z zapłakanymi oczami...Odjeżdżając tylko spojrzał na moją smutną twarz...:(:(:(
Jejku to tak strasznie boli.............:(
On jest dla mnie wszystkim! Nie chcę nikogo innego! A teraz...już chyba nie usiąde razem z nim...:( nie umiem po tym jak się dziś zachował....nigdy taki nie był...:(:(:(
Moje życie bez niego traci sens...to dla niego wstaje rano z myślą, że popołudniu znów go zobacze, że będzie milło jak zwykle...
...................już nie będzie:(:(:(........................................................
Dziękuję wszystkim za miłe słowa...pozdrawiam
:(:(:( bedzie dobrze, na pewno
...sama przestaje w to wierzyć:(:(:(...
Znajdziesz lepszego i kogos bardziej wartosciowego. Czas leczy rany przekonasz sie. A moze on mial powod ze tak sie zachowal i sie wszystko jakos wyjasni...
Dziewczyno, po co od razu taka czarna rozpacz??
Wiesz czemu chciał, żebyś usiadła z tyłu? Nie. Bo nie dałaś mu wyjaśnić, tylko odwróciłaś się na pięcie i uciekłaś do konta płakać...
Może miał jakiś ważniejszy powód, niż jego "widzi-mi-się"??
Najpierw daj człowiekowi dojść do słowa i się wytłumaczyć, a później go osądzaj.
Tak zreguły tak bywa...czas leczy rany...
Nie będe umiała o nim zapomnieć...nawet nie wiesz jak bardzo chciała bym żeby się to jakoś wyjaśniło...ale sama w to nie wierzę...chociaż bardzo bym chciała...MIŁOŚĆ??? Myślę, że z mojej strony można to tak nazwać...:(
Ona sama wchodzi w duszę, przynosiu wiele pięknycj chwil, ale i mnustwo bólu:(:(:(....Kurcze co ja mam teraz zrobić???:(:(:(
Delicious wydaje mi się, że trochę głupio było by stać z zapytaniem dlaczego i czekać na odpowiedź...nie sądzisz?...
Skoro nie dałaś mu dokończyć dlaczego chciał, żebyś usiadła z tyłu, to chyba to nie było stanie z zapytaniem dlaczego i czekanie na odpowiedź?
jusiaczek moze zeczywiscie zapytaj sie go o co chodzi
a ja bym olała, serce boli, ale tak naprawdę go nie znasz, nie wiesz jaki jest. Przejdzie szybciej niż myślisz, zajmij się czymś żeby odciągnąć myśli, to pomaga. dałabym mu odczuć, że mnie już nie interesuje i czekała czy się odezwie ![]()
Wątpie czy szybko przejdzie...prubuję wszystkiego ale nie umiem...:(
Postanowaiłam, że tak zrobię...pokażę mu że teraz to od niego zależy jak to się dalej potoczy...poczekam, aż się pierwszy odezwie...
powtarzaj sobie, że tego kwiata jest pół świata, że dużo ryb w jeziorze, daj sobie dzisiejszy dzień na dolinę a od jutra zacznij pozytywne myślenie- nastawiaj się pozytywnie- alleluja i do przodu! ![]()
ehh ale dlaczego Ty od razu twierdzisz ze to koniec? skoro jeszcze tak naprawde nic straconego... moze kazał Ci usiasc z tyłu bo jechał w tym busie ktos kto np przekazał dla jego przełozonego ze podczas pracy prowadzi pogawędki z młodą dziewczyną? moze mial jakąs kontrole? albo poporstu gorszy dzien?! poczekaj co sie zdarzy dalej... moze jutro bedzie znowu miło...
karmelka24 jesteś boska:D hihi:) poprawiłaś mi odrobinkę humorek:):):)
Słuchajcie napełniacie mnie motywacją...odzyskuje wiarę, że wszystko jeszcze będzie dobrze:)
Bardzo chcę w to wierzyć!!...
Dziękuję wam wszystkiem:*:*:*
cześc mój facet każdy był starszy ode mnie jak miałam 16 lat byłam z facetem 25 letnim teraz mam 18 lat i jestem z facetem 28 letnim i jest mi z tym dobrze nie uważam żeby wiek mógł stanowić problem jeśli jest to inicjatywa obojga ze stron Kocham mojego terażniejszego faceta znamy sie 2 miesiące mogę powiedzieć że tyle ze sobą jesteśmy a znamy się od dziecka on mnie zna przyjaciel rodziny żenimy się we wrześniu żeby rodzinke wkurzyć i żeby życie było ciekawsze
Desire1987 miałeś racje...kurcze chyba jasnowidza mamy na forum:D
hihi
Okazało się, że miał kontrole...widział, że przez dwa dni było mi smutno...a dziś sam zaproponował żebym usiadła koło niego i wytłumaczył o co chodziło:):)
Jeju ulżyło mi strasznie...ale wiecie co...nie usiadłam dziś obok niego...poszłam do tyłu...che zobaczyć czy naprawdę mu zależy na mnnie...jeśli tak zaproponuje to kolejnym i kolejnym razem:D
Dziękuje wam wszystkim buziaki:*
31 2009-05-22 14:30:51 Ostatnio edytowany przez Bożena (2009-05-23 10:03:56)
a widzisz:) nie martw sie na zapas... ja powinnam za to sie zaczac martwic moja miłosc wisi na włosku... chyli sie ku koncowi od tak z dnia na dzien a miało byc tak pieknie i jeszcze wczoraj gotowabyłam wydrapac oczy kazdej osobie która mówiła ze cos nie gra nie pasuje ze za szybko ze nie tak... chciałam wierzyc ze bedzie dobrze uwierzyłam i nie potrzebnie bo sie zje.....
Edycja z powodu złamania pkt 7
Bożena
Moim zdaniem zle zrobilas wystawiajac go na probe i nie usiadlas obok niego jak Ci to zaproponowal. Wielu facetow, odbiera takie sygnaly jednoznacznie, w tym wypadku mogl pomyslec ze spasowalas. Przynajmniej ja bym tak pomyslal. Radze dzialac, bo dojdzie do tego ze kiedy on bedzie chcial porozmawiac to bedziesz udawala niedostepna i on tak samo. Bedziecie krazyc wokol siebie az w koncu on sobie znajdzie dziewczyne ktora jest zdecydowana, albo Ty kogos znajdziesz:)
Desire1987 przykro mi, to wspaniałe, że umiesz pomagać innym sama mając problemy...wiesz czasami tak bywa, że coś gaśnie...ale przecież jesteś silną kobietą i wierze że dasz radę, że będzie dobrze!:) Nie pozwól zgasnąć temu płomieniowi...zrób wszystko co tylko w możesz...WSZYSTKO...tak abyś nie miała sobie do zażucenia, że mogłas coś jeszcze zrobić, a nie zrobiłaś...I przedewszystkim szczera rozmowa...pokaż, że chcesz by znów bylo pięknie:)
Zobaczysz..."Jeśli czegos naprawdę pragniemy to wszechświat robi wszystko aby nam się udało..."...
johnybravo a zatem co radzisz...jutro znowu pojadę z nim...co mam w takim razie zrobić?...
Ja uważam, że powinnaś następnym razem usiąść obok niego, dać mu swój numer i niech z tym zrobi co chce;)
Ja uważam, że powinnaś następnym razem usiąść obok niego, dać mu swój numer i niech z tym zrobi co chce;)
Zgadzam sie
cześc mój facet każdy był starszy ode mnie jak miałam 16 lat byłam z facetem 25 letnim teraz mam 18 lat i jestem z facetem 28 letnim i jest mi z tym dobrze nie uważam żeby wiek mógł stanowić problem jeśli jest to inicjatywa obojga ze stron Kocham mojego terażniejszego faceta znamy sie 2 miesiące mogę powiedzieć że tyle ze sobą jesteśmy a znamy się od dziecka on mnie zna przyjaciel rodziny żenimy się we wrześniu żeby rodzinke wkurzyć i żeby życie było ciekawsze
Nigdy w życiu nie czytałam większej bzdury. Ten post świadczy tylko o tym, że jesteś kompletnie niedojrzała do małżeństwa...
"Znamy się 2 miesiące", a po chwili "Żenimy się"? Skrajna nieodpowiedzialność, człowieka powinno się poznać, zanim się podejmie taki krok.
Nie wspomnę już o powodzie - "żeby rodzinkę wkurzyć i żeby życie było ciekawsze". Rozwody również są ciekawe, można poobrzucać błotem współmałżonka i świecić przez resztę życia oczami za małżeństwo zawarte ot tak dla dobrej zabawy.
Powodzenia.
jusiaczek18 a mnie to kilka kwestii zastanawia:
1. Po co płakać że coś się skkończyło jak tak naprawdę nic się jeszcze nie zaczeło.
2. Przecież ty go wcale nie znasz, nic o nim nie wiesz, a może on np. ma żone???tylko o tym nie mówi
3. Różnica wieku nie ma tu nic do rzeczy ja bym raczej popatrzyła na kwestie tego że jest keirowacą.
I teraz rozwinięcie.
Płaczesz(płakałaś) ze wszytko się skończyło jak ta naprawę nic się nie zaczeło. W wieku 18 lat bardzo często czlowiek myli miłość z zauroczeniem. Nie można mówić że się kogoś kocha jak tak naprawde się go nie zna i praktycznnie nic o nim nie wie. Owszem mozesz coś do niego czuć ale na takim etapie to jest zwykłe najzwyklejsze zauroczenie i dziwie się że żadna dziewczyna nie zwróciła na to uwagi. Często młode dziewczyny "podkochują" sie w starszych facetach bo to im imponuje bo starszy facet myśli i wygląda inaczej niż ich rówieśnicy i to jestnormalne że laski na nich lecą. Twój wybranek jest kierowcą i pewnie podkochuje się w nim co druga laska. A on pewnie na każdym kursie gada z inną dziewuchą tak jak z tobą o czym świadczy fakt że jakoś nie pragnie cię zaprosić gdzieś nie ważne gdzie. To taka rozrywka wesołych kierowców. Mam kumpla który był kierowca busa i właśnie tak to się odbywało, pomimo że miał dziewczynę stałą flirtował z innymi pannami poprostu dla urozmaicenia sytuacji i żeby mu się w drodze nie nudziło. Skąd pewność że twój wybranek nie ma stałej partnerki albo co gorsza żony?
No i ten tekst o Aniołach czy coś takiego... Sorki że to powiem(oczywiście nie ubliżając ci i nie mając nic złego na myśli) ale takich tekstów używają goście którzy chcą zawrócić lasce w głowie i wyrawać sobie małolatke bo im się podoba(małolatkę w sensie sporo młodsza od nich).
Oczywiście istnieje też możliwość że to wielka miłość jednak myślę że póki co to nie ma podstaw do takich wniosków. Może się mylę ale już po przeczytaniu pierwszego postu właśnie takie odniosłam wrażenie jak opisałam powyżej.
Słuchajcie dziś decydujący dzień...już nie mogę żyć w tej niepewności
Postanowaiłam i zebrałam siły by zrobić krok do przodu...
Dzis poproszę go o numer...jeśli go nie da lub da z niechęcią to z bólem,ale bede musiała odpuścić:(...ale jestem dobrej wiary:)
Wierzę że sie wszystko ułoży bardzo pozytywnie:):):) Pozdrawiam...napisze wieczorkiem:)
40 2009-06-02 09:36:10 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 17:58:45)
...
no no czekamy z nieciepliwoscią;]
zgadzam się z tym, co napisała Kasiulka 188. Zbyt poważne interpretowanie niejednoznacznych sygnałów, a właściwie to brak jakichś konkretów prowadzi nierzadko do rozczarowania i załamania.
43 2009-06-03 11:18:19 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 17:58:06)
...
"...jesteś tak blisko, a nawet nie mogę Cię dotknąć..." to sms od niego gdy wracalam z po szkole do domu obok niego...wiara i jeszcze raz wiara...jeśli czegoś pragniemy to cały świat potajemnie robi wszystko aby to się udało...święte słowa...:):):)
Nawet sobie nie wyobrażacie jaka jestem szczęśliwa:):):):):):) Ten kierowca jest najwaspanialszym mężczyzną pod słońcem...spotkaliśmy się kilka razy i czuję,że to jest właśnie ten...Co mnie zachwycilo??? POwiedział, że czekał bo nie chciał mnie spłoszyć, bo wie że dzieli nas duza różnica wieku:):):) Jest taki cudowny!!!
No to fajnie, ze coś się zaczyna dziać między Wami. Trzymam kciuki, zeby Wam się udało ![]()
a co tak naprawdę o nim wiesz? a może on ma żonę/dziewczynę?
nie chce Cię zniechęcać, ale ja bym mu się baczniej przyjrzała, bo może sie okazać, że te wszystkie mile słówka usłyszała od niego już niejedna dziewczyna.
Jusiaczku, jesteś totalnie zakochana, ale miej oczy szeroko otwarte.
Bywają większe różnice wieku. To nie ma znaczenia jeżeli się ludzie dogadują.
Spróbować możesz nic nie tracisz. Jeżeli się rozpadnie to znaczy, że to nie było to.
Taaakkk!!!Jestem totalnie w nim zakochana!!!Nigdy wcześniej czegos takiego nie czułam...ale jak to wszystko się uloży???...nie mam pojęcia...oj gdyby to tylko zależało ode mnie...ale tu jest tez ta druga strona...:) Mam nadzieję, że zrozumie jak bardzo mi na nim zalezy:):):)
W swojej miłości zachowaj też trzeźwy umysł i dowiedz się o nim jak najwięcej, o tym, co on myśli na temat Waszego spotykania się. Czy on równiez jest totalnie zakochany??![]()
jusiaczku18 jeszcze ja dołączę sie do waszej dyskusji. chcę ci powiedzieć, że byłam w bardzo podobnej sytuacji do twojej. miałam 17 lat, kiedy poznałam starszego od siebie o 10 lat chłopaka... zakochałam się od pierwszego wejrzenia, ciągle o nim myślałam, czekałam na jakąś wiadomość, tak jak ty żyłam dla niego. co prawda to ja zrobiłam pierwszy poważnieejszy krok, beznadziejny zresztą- wysłałam mu smsa z wyznaniem miłości... wiem, największa głupota, ale naprawdę byłam zdesperowana i pragnęłam miłości... tym bardziej, że to on nawiązał znajomość... wiedziałam, że wpadłam mu w oko... nie zareagował na moje wyznanie. a ja czekałam.... on wyjechał za granicę a ja nadal czekałam, jak głupia. odezwał się po jakimś roku i zaprosił mnie na wesele. poszłam, bo w sumie nie miałam nic do stracenia. poźniej było kolejne wesele, sylwester, studniówka... a mi co raz bardziej przechodziło... na pewno go nie kochałam, a może nawet przestawałam lubić... nie wiem dlaczego... okazało się, że zupełnie go nie znam i mimo wcześniejszej pewności, że to MIŁOŚĆ!!! wszystko się skończyło...
nie wiem jak tobie się ułoży, ale bardzo jestem tego ciekawa. mam nadzieję, że nie będzie tak jak w moim przypadku. pozdrawiam
Nie chce być tu jakąś czarną owcą i prezentować sceptycznego podajścia do życia ale niestety jak dla mnie sms z tekstem "jesteś tak blisko a nawet nie moge cię dotknąć" znaczy nie wiele albo jeszcze mniej. Wg mnie to taka jego zabawa i tak jak powiedziała tu juz .elviska być może on już nei jednej tak mówił,
Istnieje też jednak możliwość że i on się zakochał ale jakoś w to nie wierze w końcu miłość nie polega na tym że ktoś kogoś pragnie albo że ktoś komuś się podoba a przecież wy o sobie nic nie wiecie albo przynajmnije bardzo mało:)