Witam! Jestem mężatką od sześciu lat i matką dwójki dzieci w tym jednym niepełnosprawnym... Z moim mężem nie zawsze układało mi się idealnie jest on strasznie nerwową osobą i wybucha czasem bez powodu a uwierzcie potrafi krzyknąć.Jak mieszkaliśmy z jego rodzicami to było w miare dobrze jak już poszliśmy na swoje to zaczał pokazywac na co go stac. Od zawsze musiałam sie z nim rozliczać z każdej wydawanej złotówki co mnie strasznie męczyło i przez co dochodziło do kłótni. Od trzech lat mąż prowadzi działalnośc gospodarczą doprowadził do takiej sytuacji że musiał wyjechać do Wielkiej Brytanii... Narobił zadłużenia w Urzedzie Skarbowym na kwote 150 tyś zł,a to nie wszystko. Ja przez ta cała sytuacje jestm chodzącym kłębkiem nerwów ciągle jakiś wizyty komorników i najgorsze w tym to ,że to zawsze ja musiałam sie przed nimi tłumaczyć bo męża wiecznie nie było w domu...Do teraz będąc w domu boję sie czy znowu ktoś mi nie zapuka do drzwi. A najgorsze w tym wszystkim to,że dwa lata temu poznalam kogos nie doszło do żadnej zdrady, przynajmniej narazie bo praktycznie nie widujemy sie,ale z ta osobą potrafie przynajmniej sie bardziej dogadac i liczyć na wsparcie którgo brakuje mi ze strony męża. Wiem może powinnam sie bardziej jakoś starac ale ja naprawde robiłam co mogłam i pomagałam mężowi w czym tylko mogłam,ale niestety niektórych spraw nie załatwie za niego... Przez to wszystko oddaliłam się od niego i juz nawet nie potrafię z nim współżyc. Wiem pewnie nikt z was tego nie zrozumie jak sie czuje ale ja juz naprawde jestem tym zmeczona...
1 2013-02-21 13:09:07 Ostatnio edytowany przez eworka27 (2013-02-21 14:01:17)
Podobne tematy
Rozumiem dokladnie Twoje zachowanie, ale pamiętaj ,że nie ma nic lepszego jak szczera rozmowa. Spróbuj przeprowadzić takową z mężem. Czego oczekujesz, co Cię irytuje a potem podejmij decyzję
najgorsze co jest to odchodzic do jednego do drugiego a pozniej jak ten drugi okaze sie nei fajny to winic go za rozpad zwiazku z tym pierwszym...
tak jak radzi tobie betti, porozmawiaj, powiedz mu w jakim jestes stanie i czy wkoncu zacznie cie szanowac i traktowac jak parnerke czy jednak rozchodzicie sie kazdy w swoja strone...
te dlugi i nerwu pewnie tez lacza sie ze soba...wszytsko mozna przezywciezyc jesli jest sie razem, ale sama musisz pomyslec czy chcesz odejsc od meza, odejsc dla siebie nie do innego....
4 2013-02-21 15:02:56 Ostatnio edytowany przez eworka27 (2013-02-21 15:25:05)
Tak już nie raz próbowałam rozmawiać i za każdym razem słyszę to samo,że sie zmieni że tak juz nie bedzie i fakt wytrzymał najdłużej 2 misiące,a jak staram sie powiedzieć mu co mnie naprawde boli i dlaczego tak jest to on od razu sie obraza... Nie wiem chyba on nie czuje sie winny moze to ja gdzieś popełniłam błąd...
a najgorsze jest to,że on ot tak po prostu sprzedał nasze ślubne obraczki,czego ja nie potrafi mu wybaczyc...
ale sprzedal dlaczego??
zeby oplacic komornika zeby miedzy innemu i ciebie oni nie dreczyli?
Po prostu tylko dlatego,bo nie miał za co dojechać do pracy... Dosłownie wstydze sie to pisac,ale tak włśnie było... ![]()