pawelek napisał/a:Witaj
A najgorsze jest to że ona mnie oszukuje...przez związek z tym kolesiem.
Po slubie jeszcze nei jesteśmy. Ale jestesmy zaręczeni.
Jak dostawała pierscionek to była cała szczęsliwa i taka radosna.
A co do ślubu to ona niesety ni była chętna na kompromisy. Ja wtedy nie mogłem wsiąsc slubu koscielnego ona niestety uparła sie na koscielny.
Witaj...
Napisze Ci jako ten, ktory jest po slubie koscielnym i na chwile obecna przed rozwodem z winy zdrady zony. Schemat podobny jak u Ciebie, choc Ty juz masz to co ja w trybie przedslubnym przyspieszonym
.
Taki slub niesie za soba "wygorowane" wymagania i powaznie zobowiazuje do wielu czynnikow w zwiazku. Fundamentalne z nich u Was juz sa zlamane: zaufanie, uczciwosc i wiernosc.
Bije juz Ci zapewne po oczach czerwony halogen jak slonce przeciwko slubowi koscielnemu, bo z niego trudno sie wyplatac by go uniewaznic. Rozwodow w kosciele nie ma, to nosi potoczna nazwe uniewaznienia i musisz miec na to solidne dowody. Poczytaj sobie w necie o powodach uznania malzenstwa za nie waznie zawarte, zanim zdecydujesz sie na ten krok zaobraczkowania.
Takie moje pytanie: jestescie juz po naukach przedmalzenskich? jesli nie to to bedzie dobra szkola zycia dla Niej jako na dokladke do terapii.
Czy terapia pomoze... z pewnoscia nie zaszkodzi; chce sie "malzonka" wyprowadzic to Jej wybor, bo nie zmusisz nikogo do milosci. I o milosc sie nie blaga, zapamietaj to sobie.
Z wlasnych i poczytanych tu na forum doswiadczen jakos bym nie wierzyl tak do konca w to, co mowi Ci partnerka. To juz powinno Ci dac do myslenia, jakie mozesz miec do Niej zaufanie i gwarancje recydywy po slubie i czy z takim wystawionym przez Nia "swiadectwem" chcesz sie z Nia zwiazac.