Dziękuję wam bardzo za odpowiedzi
Suzan_444 napisał/a:Witaj.
Problem z którym się zmagasz jest naprawdę poważny. Nie kontrolując swego zachowania może wyrządzić sobie krzywdę.
Pamiętaj , że ból przynosi ulgę tylko chwilową , blizny zaś zostają na długo , jeśli nie na zawsze.
Masz kłopot ze swoimi emocjami . Nie wiedząc w jaki sposób odreagowywać , postanowiłaś mścić się na swoim biednym ciele , które jest niewinne.
Musisz znaleźć coś co Cię od tego powstrzyma. Może przelewaj swoje uczucia na papier? To pomaga
Na pewno będzie Ci na początku ciężko , ale po jakimś czasie powiesz , że warto było.
Wypij od czasu do czasu melisę , zajmuj się swoim hobby i okaż sobie więcej uczucia.
Pamietaj , że w sytuacjach gniewu działasz impulsywnie. Musisz nad tym zapanować.
Pomóc może także terapia.
Nie daj się złości , ona nic dobrego nie przynosi
.
Próbowałam pisać, ale w chwili przypływu złości to jest silniejsze ode mnie.
żyworódka napisał/a:blackcherry napisał/a:
(...)piszę teraz pod wpływem emocji, bo gdy się uspokoję to pewnie zabraknie mi odwagi, żeby napisać o swoim problemie.
Sytuacja wygląda tak, że nie potrafię panować nad agresją. Czytałam różne artykuły, próbowałam kilka sposób, ale w chwili złości to jest silniejsze ode mnie.
Najczęściej do takiego stanu doprowadza mnie mój związek.
Kto jeszcze i jakie zdarzenia wywołują u Ciebie autodestrukcję? Od kiedy z tym masz problem?
Krzywdzisz siebie i karzesz, za czyjeś zachowanie wobec Ciebie, które uznajesz jako przejaw lekceważenia, braku zainteresowania.
To moim zdaniem, świadczy o bardzo niskim poczuciu wartości, kaleczysz się, bo chcesz wzbudzić zainteresowanie sobą.
Czujesz się niekochana, niedoceniana, czy spotkało Cię w życiu 'COŚ' złego i w ten sposób odreagowujesz?
Czemu chcesz się unicestwić? Poszukaj w pamięci...
Mnie cisną się tylko same pytania.
Bo jesteś taka młodziutka, a tyle w Tobie buntu, złości, gniewu, żalu...który kierujesz przeciwko SOBIE.
Pokochaj SIEBIE!
Pozdrawiam Cię serdecznie. 
Chyba jest dokładnie tak jak napisałaś... do złości doprowadzają mnie również kłótnie z rodziną. Nie jesteśmy rodzinką jak z reklamy telewizyjnej. Można nas uznać za normalną rodzinę, gdzie wiadomo codziennie są jakieś kłótnie, pomiędzy wszystkimi członkami rodziny. Jednak nie istnieje u nas coś takiego jak szczera rozmowa, nie mam się do kogo z tym zwrócić, dlatego szukam pomocy na forum, gdzie nikt mnie nie ocenia, co bardzo doceniam.
Problem mam od czerwca zeszłego roku, wtedy pierwszy raz sięgnęłam po coś ostrzejszego. Jednak oczywiście nie ma miejsca na ciele, które mogłabym ukryć przed chłopakiem, dlatego od razu gdy to zobaczył, była jakaś rozmowa i obiecałam, że tego już nigdy więcej nie zrobię. W chwili złości mam znów ochotę to zrobić, ale wiem, że to prowadzi tylko do blizn, których w wakacje się wstydzę. Dlatego tej myśli się trzymam i się już do tego czynu nie posuwam. Jednak złość jest większa i muszę ja wyładować na sobie, co przynosi mi pewnego rodzaju ulgę...
Jestem w pełni świadoma, że to co robię jest złe, głupie, bezsensowne. Ale nie panuję nad sobą.
Co do poczucia własnej wartości... no to prawda. Samoocenę mam bardzo niską, od dzieciństwa mam wykute w głowie, że nie można siebie wychwalać i mówić o sobie za dobrze. Nie wiem dlaczego tak jest. Jestem zwykłą dziewczyną, nie mam nadwagi, głupio to zabrzmi ale wiem ze nie jestem też brzydka. Ale mimo wszystko potrafię rano wstać spojrzeć w lustro i uświadomić sobie jak strasznie siebie nie lubię. Za to jak wyglądam i za to jaka jestem. Za to co robię, bo wiem że krzywdzę swoim zachowaniem nie tylko siebie ale też chłopaka, którego kocham.
Nie wiem czy jedynym wyjściem są tabletki uspokajające, które będę przyjmowała w chwili napadu agresji i dzięki którym momentalnie będę się uspokajała..?
Pozdrawiam i dziękuję jeszcze raz za odpowiedzi.