netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy mozna az tak sie zmienic?

10 odpowiedzi3 691 wyświetleńzałożony przez Roszpunka_, 09.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy mozna az tak sie zmienic?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez Roszpunka_ (2013-02-09 18:00:48)

Temat: czy mozna az tak sie zmienic?

Czesc wszystkim.
Pewnie bylo wiele podobnych tematow, jednak chcialabym sie wygadac poniewaz meczy mnie moja obecna sytuacja, której sie nie spodziewalam nigdy.

Jestem z chłopakiem 3 lata z kawałkiem, mieszkamy 60 km od siebie, jazda autobusem to 3przesiadki , pol dnia drogi. Dlatego jak tylko chlopak kupil wlasny samochod to zaczal jezdzic do mnie 2 razy w tygodniu. a wczesniej nasze spotkania byly sporadyczne raz na dwa trzy tygodnie.

Przez ponad rok bylo cudownie, czestsze spotkania , choc i tak zawsze bylo nam malo, pozegnania przeciagalismy jak tylko sie dalo, zazwyczaj on o 21 odprowadzal mnie do domu a o 22 jeszcze stalismy na ulicy calujac sie... kazda chwila byla cudowna, wyjazdy wspolne spotkania z znajomymi, z jego siostra , nocki u niego....  od kad sie poznalismy co ktores spotkania dostawalam od niego kwiaty choc nie raz mowilam ze nie trzeba tak czesto, a on i tak mi je dawal, nie bylo spotkania zeby czegos dla mnie nie mial... bajka. nie raz mial ''pretensje'' ze ja niczego nie chce od niego... wynagradzalam mu to, przyjezdzal prosto z pracy robilam mu kanapki, herbatki w termos, szlismy do knajpy, smialismy sie rozmawialismy, moglismy tak godzinami.
i tak mijaly nam dni miesiace. godziny mijaly jak sekundy, noc z nim byla jak godzina...
nie wiem gdzie zrobilismy błąd, gdzie ja zrobilam....
spotkalismy sie jak zwykle u mnie tydzien temu w piatek, ucieszylam sie ze po tygodniu znow sie zobaczymy, na kazde spotkanie z nim cieszylam sie jak dziecko on czesto pisal ze teskni ze nie moze sie doczekac i nadal tak pisze.... Ale czuje ze jego traktowanie mnie sie zmienilo, stal sie opryskliwy czasem arogancki nawet chamski, mozna powiedziec , nie powiem bo ja tez lubie czasem cos powiedziec cos skomentowac ale nie az tak zeby sprawic mu bol czy smutek. Nie.
spotkalismy sie w piatek, zaproponowalam ze moze w sobote lub w niedziele bysmy tez mogli sie spotkac (oboje mielismy wolne, on rzadko pracuje  w soboty) uslyszalam od niego "po co mam jutro przyjezdzac? i po co dzisiaj mialemprzyjechac",  takim opryskliwym zimnym tonem.... zawsze byl w 7niebie jak zaproponowalam zebysmy sie spotkali...
a dodam ze nie poklocilismy sie o nic nie bylo rzadnej sprzeczki. Nie robilabym z tego zadnego ''ale'' gdyby to bylo takie jednorazowe zdarzenie a takich zdarzen bylo wiecej, kiedys bylo to nie do pomyslenia, traktowal mnie wrecz jak ksiezniczke po prostu chlopak ze swieca szukac.
a od jakiegos czasu strasznie sie zmienil.... nie poznaje go, mowilam mu o tym ale za kazdym razem mowi ze sie zmieni ze nie chce mnie stracic ... ale za kazdym razem na tym sie konczy. przyznal mi racje nie raz ze wie ze taki jest ze sprawia mi bol i ze nie chcial i ze przeprasza. na tym sie konczy, przez tydzien jest dobrze a  potem znowu.
kiedys taki nie byl.
Na kazde spotkanie szlam z checia cala nakrecona usmiechnieta a teraz... teraz nie mam ochoty sie z nim spotkac. traktuje mnie jakby przedmiotowo, jestem dobra osoba zeby sie wygadac co w pracy, zeby sie spotkac na noc i powyglupiac, pochwalic pzred kumplami swoja dziewczyna. wiem ze ludzie sie zmieniaja ale zeby az tak... zaczal mi rozkazywac, wez siatke na zakupy wytrzyj szybe, poskladaj mi ubrania etc
przyjedziesz to pomozesz mi w domu sprzatac a jego matka palcem nawet nigdy nie kiwnela zeby w domu cos zrobic bo jej sie nigdy nie chce- jak to mowi.
Powiedzcie mi czy ja wariuje czy naprawde cos jest nie tak.
On wczesniej taki nie byl.

Jak spotka sie z kolega a ten powie cos na temat kobiet ( w niezbyt pozytywnym znaczeniu) to moj chlopak trzymajac mnie za reke potrafi przytaknac i sie zasmiac zamiast zaprzeczyc i powiedziec cos. uwaza sie czasem za jakies bostwo. Ja nie chce gdzies isc a on nie potrafi tego zrozumiec, ze zle sie czuje czy cos. tylko ciagnie mnie na sile.

Przez jego zachowanie cos sie we mnie wypala, nie ide z takim podnieceniem na spotkanie jak ze 3 miesiace temu.
Jak mamy gdzies isc to sie pyta czy chce mowie ze mozemy i pytam sie A TY CHCESZ? i dostaje taka odpowiedz ''no nie wiem, zaoszczedzil bym troche'' to sie pytam po co proponowales skoro nie chcesz a on ''a tak mi sie powiedzialo'' i to nie sa sporadyczne przypadki tak jest juz prawie za kazdym spotkaniem.

Jest mily wtedy gdy cos chce, mowie mu ze jest zimno , jestem przeziebiona a on ''to trzeba bylo sie ubrac'' po dwoch godz spaceru mowie wracajmy bo deszcz pada a on ''z cukru jestes?'' i to takim tonem... ze az mam chec sie rozplakac...chociaz wie dobrze ze mam problemy ze zdrowiem ze lapie wszystko szybko, ze co miesiac biore antybiotyk. a jego jakby to nie obchodzilo... a jak mu to wypomne to zaczyna sie drzec ze sie martwi o mnie ze kocha ze wszystko robi dla mnie...
ja juz nie wiem co mam myslec. jego zachowanie zmienilo sie nie do poznania. i to nie jest wina kumpli otoczenia czy sytuacji w domu. tego jestem pewna. zaczal sobie za duzpo pozwalac stal sie za bardzo ''bojowy'' ale troche zle trafil bo ja nie pozwole soba pomiatac, w lozku tez nie jest juz czuly jak kiedys, nie rozpali mnie tylko od razu chcial by ... i mowi zebym sie nim zajela. odrzuca mnie to. owszem nakreci mnie ale juz po fakcie.

pewnie napiszecie mi ze taka kolej zwiazku ze po fazie poczatkowej motylki opadaja ze dostrzega sie wady partnera.
ale to nie jest to. ta faze juz przeszlismy po okolo 1,5roku zwiazku  juz wtedy nie czulam podniecenia na kazde slowo kocham , na jego reke na moim kolanie, kiedys tylko tyle wystarczylo i bylam w niebie, ale to byly poczatki pierwsze miesiace nasze razem.
a zaczelo sie psuc zaczal mnie tak traktowac pare miesiecy temu... i nie mam pojecia co na to wpynelo. bylam wyrozumiala nie robilam mu o to jazdy nawet jeszcze nie wypomnialam mu tego zachowania tydzien temu. ale i tak wiem jak by sie ta ozmowa skonczylo uslyszalabym znow ze mam wybaczyc ze sie postara ze kocha ze nie chcial.
a za tydzien znow bedzie to samo.

wybaczcie ze tak chotycznie napisane.

2

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

Moim zdaniem warto poważnie i szczerze z nim porozmawiać, powiedzieć  o tym, jak się czujesz. Być może to przejściowe zachowanie, być może to tylko chwilowy kryzys.

3

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

rozmawialam z nim o tym , obiecal ze sie zmieni ze kocha etc, i sprawa sie powtarza.

4

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

Moim zdaniem on czuje sie zbyt pewny Ciebie. Ja po przeczytaniu tego widze ze t Ty caly  czas sie starasz, Ty proponujesz spotkanie a on zupelnie Cie olewa, Twoje zdanie. Ja bym mu zrobila terapie wstrzasowa, juz rozmawialas nie poskutkowalo, nie odieraj za kazdym razem telefonu od niego, nie oddzwaniaj, znajdz sobie zajecie i nie proponuj spotkania, zaczekaj az on to zrobi, musisz go troszke od siebie udsunac. Ty jeszcze sprzatasz w jego domu  ukladas zmu rzeczy ? dziewczyno, za bardzo sie starasz.. niech on sie wykaze

5

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

nie odpisuje mu, powiedzialam ze mi zle a on ze sie postara i chce sie spotkac, czyli sytuacja sie powtarza, on sie stara przez pierwsze dni a po tygodniu znowu to samo. ;(

6

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

nie sprzatalam mu w domu, owszem czasem posprzatalam ze stolu, pozbieralam ''syf'' z podlogi ale to tyle. i to ze swojej wlasnej inicjatywy. ja tram nocuje raz na 2miesiace bo nie przepadam za jego rodzina.

7

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

Roszpunka, z doświadczenia wiem, że rozmowa to jedno, a nasze monologowanie to drugie... Ja przez dłuuuugi czas myślałam, że rozmawiam ze swoim mężem... Czy w trakcie waszych rozmów Twój facet powiedział ci, czy coś się w nim zmieniło? Albo, że ma jakieś problemy? Czy Ty mówiłaś mu o tym jak ci źle, a on potakiwał i obiecywał poprawę? Bo jeśli to drugie, to być może robił to dla  "świętego spokoju"? Spróbuj od niego wyciągnąć, czy coś go nie gryzie; być może ma jakieś kłopoty i nie wie, jak sobie z tym radzić? A ponieważ jesteś dla niego kimś najbliższym, to Tobie najbardziej się obrywa....

Z drugiej strony, nawet jeśli ma jakieś problemy, to nie powinien cię traktować po chamsku...

To co napisałaś w pierwszym poście, to prawda; po jakimś czasie temperatura związku spada. I wtedy obie strony muszą się postarać, żeby wszystko było ok. U was, z tego co piszesz, starasz się TY, a Twój facet mam wrażenie sprawdza na ile może sobie pozwolić. Pytanie, czy robi to, bo uważa, że TY i tak do niego przyjdziesz/napiszesz/zadzwonisz itd, czy po prostu się pogubił.

8

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

Roszpunka Ty sie starasz a on nic, moim zdaniem juz mu nie zalezy na Tobie  bo nie tak zachowuje sie zakochany facet, sama dobrze o tym wiesz, sprobuj z nim porozmawiac, troche sie od niego odsun, zajmij soba i zobaczysz czy to cos zmieni

9

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

Moim zdaniem, to niedoświadczony w związkach mężczyzna. Oboje nie zauważacie, że małe problemy z czasem stają się wielkim czymś. Każdy mały problem trzeba wyjaśniać od początku. Potem nie ma kłopotów. Obecnie popsuło się wam, za dużo tych małych problemików. A żadna z osób nie wie jak wybrnąć z tego, bo myśli o sobie. By zmienić to jednak trzeba myśleć o tej drugiej osobie, a myślenie nie boli.
Każdy związek ma kryzys, ten albo scala mocniej związek, albo on się rozpada. Wszystko zależy od tolerancji, chęci zrozumienia dwojga osób. Jeśli twój partner nie potrafi - ty sama wypisz na kartce, co ci się nie podoba, co Cię razi i usiądźcie z tą kartką by rozmawiać. Można parę dni nawet. Mówienie o tym, czego się nie lubi - wpływa na drugą osobę, nawet jak owa sie buntuje, oburza. Więc bądź asertywna.
Związek to coś takiego, że poświęca się część siebie, swoich zwyczajów, by zyskać dużo więcej - zyskać coś przepięknego. Nie każda droga jest prosta, ale jeśli się chce to zawsze dojedzie się do wymarzonego domu, mimo zakrętów, śniegów, deszczu i mgły.
Pozdrawiam.

10

Odp: czy mozna az tak sie zmienic?

I tak przesuwasz granice, a on pozwala sobie na to co opisałaś. Nie wiń się za to, kochasz i nie wierzysz,  że to ma miejsce. Może po prostu zdjął maskę i taki po prostu jest. Mój eks też rodem książę z bajki czuły delikatny jednego dnia wydarł się z tak prozaicznego powodu jak to, że świeci słońce. Ja dałam się ugłaskać i zmarnowałam ponad 3 lata, on Cię nie szanuje. Zatem zastanów się czy chcesz aby Twoje życie tak wyglądało. Skoro nie masz ochoty na spotkanie,  nie idz.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy mozna az tak sie zmienic?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026