mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?

Cześć,
znowu mam duży problem. Chciałabym mentalnego wsparcia.
W tym roku kończę 28 lat.
Nie wiem co mogę powiedzieć na mój temat.
Nie mam związku, stałej pracy.
Kończę studia, robię zlecenia.
Musiałam znowu wprowadzić się do rodziców ponad rok temu.

Pamiętam, że wiele razy wiele lat temu porównywałam się ze znajomymi. Czułam presję aby być jak oni, życ  jak oni.

Kiedy odpuściłam wszystko lepiej zaczęło iśc, wszystko płynniej 'płynie' , ale wolniej.

Pisałam ostatnio na forum też o jakiś relacjach.

Nie jestem w związku od bardzo długiego czasu.
Pochodze z dość biednej rodziny. Mój ojciec się nie dorobił. matka zabrała rolę ojca, opiekuna- to ona dwoiła się i troiła.

Wiem,że jak skończę studia, pójdę do pracy w zawodziebędzie wszystko ok, wszytsko będzie szybsze i lepsze.

Jednak ja po prostu nie wiem kim jestem. Nie wiem jaka mam być .
Czuję się nijaka.

Mam problem z tym, że mammłodsze rodzeństwo oczywisie są to dorosli ludzie, ale robią to samo co ja, studiują to samo.
Nadal mieszkają u nas w rodzinnym domu.


Pamietam,ze zawsze byłam krytykowana przez nich, kiedy np zmieniałam się w towarzystwie. Wiadomo kiedy dziewczyna chce poderwać chlopaka jest inna niz w stosunku do matki czy siostry.

Moja rodzina tego nie rozumiala.

Zawsze bylam krytykowana, ze cos nie tak. ze sie sle ubrałam. Ze zle wygladam. Ze ze zlymi ludzmi sie trzymałam.

Ale to ja wlasnie mialam duzo przezyc w życiu. To ja moge powiedziec, że mam barwniejsze życie niz oni.

Moje rodzenstwo to takie 'ciepłe kluchy'.

Teraz jest taki etap w zyciu że po moim pobycie zagranicą i po wzieciu dziekanki jestem na tym samym roku co moja siostra.

Oczywiscie ona przychodzi do mnie jako do starszej.
Zawsze bylam dla niej wzorem, ale ja mam prawie 28 lat a nie 18 a ona nie ma 16 aby ciagle sie wszystkiego mnie pytac.


Zawsze mam wrazenie,z e specjalnie musialam sie zmieniac w stosunku do niej i jeszcze mlodszej siostry , aby bylo wszystko 'rodzinne'.

Jestem osoba mila i sympatyczna. Jednak mam wrazenie ze nawet przez te 28 lat nie pokazywalam swiatu prawdziwej siebie.

Dopiero w jakiś związkach czy bardzo glebokich relacjach pokazuje ludziom prawdziwa twarz.

Mam z tym problem, ponieważ widze, ze np moja rodzina mnie nie rozumie- chyba najbardziej Mama mnie rozumie.

Jestem juz powaznym czlowiekiem, w znaczeniu charakteru- wyrobil mi sie przez ostatnie 2-3 lata i nie chcialabym np miec 'latki' śmieszki czy jakiejs humorzastej dziewczyny.

Ludzie sie zmieniaja. a wiem, ze zmiana dla mojej siostry czy rodziny jest czyms zlym.


Wiele razy pisalam tutaj o pewnym chlopaku, ktory zle mnie potraktowal , ktory odszedl bez slowa a pozniej za mna latał i byl zazdrosny.
Bardzo to przeżyłam,ale on mnie bardzo duzo nauczyl. On mi mowil, ze mam na nikogo nie patrzec, ze mam robic to co chcę i nie ogladac sie na innych.
Jest bardzo inteligentny, jest artysta, zarabia na siebie od 19 roku zycia, nie zaluje tej decyzji, jakos ciagnie koniec z końcem i nie narzeka.
Jest ostry ale taki jego urok. Dla osoby miekkiej i milej jak ja tez 3-4 lata temu byl za 'ostry'.

Tylko, ze on nigdy nie byl 'ciepłymi kluchami'. On mi mowil ze jak chce cos to MOGE i nie musze sie zastanawiać tylko to robic.

Nawet z moimi obecnymi znajomymi nie moge o takich rzeczach porozmawiac, tym bardziej z rodzenstwem. Zawsze jakas wielka rozkmina, przerzucane argumenty z lewa na prawo.

Moi koledzy to tez takie ciepłe kluchy. Albo juz zasiedziali mezczyzni z piwkiem w reku, single przed TV , rozleniwieni.

Mogę pisac 100 postów na temat tego byłego chlopaka w charakterze bardzo złym, ale jedno co mi pokazał to wlasnei, ze moge robic to co chce bez obiekcji.

On tak robi - dlatego zachowuje się jak 'ch***j", robi to co chce. Osiaga to co chce, podrywa kogo chce i zrywa z tym z kim chce.
I  tutaj jest drugie dno ale nie chce o tym pisać.

Po prostu mam w sobi jakiś zal, ze moglabym wiecej. Że w głębi jestem bardzo zaradna, ogarnięta, ale jestem jakby tlącym sie ogieńkiem , który nie może zapłonąć. Jakbym nie miała podmuchu. czasem on się tworzy ale zaraz znika, bo nie mam ZEWNĘTRZNEGO POPARCIA.

Bo zawsze jako MILA I DOBRA SIOSTRA CZY KOLEZANKA musiałam wysłuchiwać, ogarniać, byłć miła troszczyć się ZAPOMINAJĄC O SOBIE i o swoim jestestwie i zainteresowaniach.

Pozniej one minely, ja nawet teraz nie wiem co chcialabym robic po studiach ( Oprocz pracy). czy ja musze miec hobby ale czy zwiazane z praca czy nie, NIE WIEM TEGO. Bo coś utraciłam.

Utraciłam czastke siebie ktora jeszcze byla we mnie kiedy mialam 22-24 lata.

Mam wrazenie,że staje się taka sama jak wszyscy, jak moja rodzina, ze wszyscy wiedza, ze jestem mila, grzeczna a NIE CHCAC NIKOGO SKRZYWDZIC taka zostane, bo NIE WYPADA. Bo nie wypada sie zmieniać, bo rodzina z TRADYCJAMI, bo duze konekcje itp.
To nie jest jakas granica dla mnie, ale mam wrazenie, że po prostu jestem UCIŚNIONA.

Nie chodzi o to, że powinnam zaczac zmieniać partnerów jak rekawiczki, stać sie puszczalska ale po prostu jakoś mam wrazenie, ze ja wcale nie jestem JASNA, CIEPŁA< MILA GRZECZNA.

Ja wlasnie jestem typem rockandrollowym, bardziej mrocznym, lubie bardziej psycholgicznie podchodzić do zycia niz np moja siostra. Mam wielka intuicje, ale nie moge sie POKAZAĆ.

Nei wiem, boje się odgórnej oceny. Mam wrazenie ,ze moglabym wiecej ale nie potrafie.

Ze inni są jacyś a ja NIJAKA taka ciepla klucha, która znowu ma stagnacje.

Dlaczego np nie moglabym miec tatuaży i kolczyków na calej twarzy? Moze mi się podoba?
Nie chodzi o bunt ale zawsze nawet kilka lat temu kiedy pokazywalam znajomym czy siostrom tatuaże czy jakies modyfikacje było NIE NIE< okropnie, co ty jestes, jakas z wiezienia?  co ci chodzi. CO TY CHCESZ UDOWODNIC. przeciez jestes normalna , po co ci to, oszpecisz sie!

I tak zawsze zostawało, bez niczego, taka normalna.

A argumentami rodziców od liceum było - klasyczna piękna uroda nie potrzebuje dodatków. Oszpecisz się. Czy widzialas kiedyś Księżną Dianę lub Księżną Kate w tatuażach czy kolczykach? Klasyczna uroda sama sie broni, tak samo jak styl. Jesteś ok- nie zmieniaj się.

No i wlasnie. co mam zrobic jesli np czuje, że nie chcę ogladac kwiatków i motylków a wolę iść obejrzec film apokaliptyczny?
Wiem, ze to idiotyczne porównanie, ale zapraszam do dyskusji.

Mam po prostu blokadę.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Morgana de Fay (2018-03-05 16:39:47)

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?
ziolowa_wiedzma napisał/a:

Ja wlasnie jestem typem rockandrollowym, bardziej mrocznym, lubie bardziej psycholgicznie podchodzić do zycia niz np moja siostra. Mam wielka intuicje, ale nie moge sie POKAZAĆ.

Co to znaczy typ bardziej mroczny?
Jakiegoś inklinacje w stronę subkultury gotyckiej, czy to taka przenośnia? (ciekawość)

A odnośnie odpowiedzi na Twój post:
moim zdaniem musisz sobie odpowiedzieć na następujące pytanie:
Czego Ty właściwie chcesz od życia?

Bo mam wrażenie, że u Ciebie to jest takie: i chciałabym, i boję się. Nie da się całe życie stać w rozkroku.
Za wybory trzeba płacić. Bo to często tak, że ludzie tkwią w pewnych schematach z wygody.
Nie postawię się ciotce, chociaż mam jej po dziurki w nosie i wpadam przez nią w coraz gorszy marazm, ale ona mi po studiach załatwi pracę w zawodzie, więc jestem nieszczęśliwa - przykład.
Albo się postawisz i żyjesz po swojemu, przy okazji robiąc sobie wrogów, bo nie każdemu będzie się Twoje zachowanie podobać, albo za cenę wygodnego życia, dobrej pracy, braku konfliktów, przyjaźni godzisz się na życie wbrew sobie i swoim przekonaniom.
Jesteś już w takim wieku, że musisz podejmować wybory, jak dorosła osoba i ponosić tego konsekwencje.

Czytając Twój wpis odniosłam wrażenie, że trochę masz emocjonalność nastolatki: chciałabyś żyć w stylu rock and roll, ale z drugiej strony konsekwencje, rodzina i trzeba zawsze za kimś schować w razie wpadki.

Btw. kolejna ciekawość: masz 28 lat i kończysz studia, czyli doktoranckie, czy takie normalne?

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?
Morgana de Fay napisał/a:
ziolowa_wiedzma napisał/a:

Ja wlasnie jestem typem rockandrollowym, bardziej mrocznym, lubie bardziej psycholgicznie podchodzić do zycia niz np moja siostra. Mam wielka intuicje, ale nie moge sie POKAZAĆ.

Co to znaczy typ bardziej mroczny?
Jakiegoś inklinacje w stronę subkultury gotyckiej, czy to taka przenośnia? (ciekawość)

A odnośnie odpowiedzi na Twój post:
moim zdaniem musisz sobie odpowiedzieć na następujące pytanie:
Czego Ty właściwie chcesz od życia?

Bo mam wrażenie, że u Ciebie to jest takie: i chciałabym, i boję się. Nie da się całe życie stać w rozkroku.
Za wybory trzeba płacić. Bo to często tak, że ludzie tkwią w pewnych schematach z wygody.
Nie postawię się ciotce, chociaż mam jej po dziurki w nosie i wpadam przez nią w coraz gorszy marazm, ale ona mi po studiach załatwi pracę w zawodzie, więc jestem nieszczęśliwa - przykład.
Albo się postawisz i żyjesz po swojemu, przy okazji robiąc sobie wrogów, bo nie każdemu będzie się Twoje zachowanie podobać, albo za cenę wygodnego życia, dobrej pracy, braku konfliktów, przyjaźni godzisz się na życie wbrew sobie i swoim przekonaniom.
Jesteś już w takim wieku, że musisz podejmować wybory, jak dorosła osoba i ponosić tego konsekwencje.

Czytając Twój wpis odniosłam wrażenie, że trochę masz emocjonalność nastolatki: chciałabyś żyć w stylu rock and roll, ale z drugiej strony konsekwencje, rodzina i trzeba zawsze za kimś schować w razie wpadki.

Btw. kolejna ciekawość: masz 28 lat i kończysz studia, czyli doktoranckie, czy takie normalne?

normalne, ale to dlatego że dwa razy studiowałam za granicą i miałam później dziekanki na pracę w zawodzie itp.  tzn już studia skończyłam. piszę dyplom - zle się wyraziłam wink


to nie jest problemem.

problemem wg mnie jest to, że wlasnie ja nie potrafię powiedzieć jaka jestem.

w domu zostałam z rodzeństwem wychowana pod pierzynką i teraz to widzę. z takiej wygody życia wyrwałam się wiele lat temu jakieś 4 lata temu kiedy zaczęłam sama podejmować już bardziej samodzielne i świadome wybory dotyczące pracy czy studiów, zleceń.

wcześniej na tych pierwszych dwóch trzech latach bardzo się meczylam, chcialam zrezygnować itp. tak jak wielu moich znajomych, ale to pokonaliśmy.

moja mlodsza siostra też studiuje to co ja. zawsze wszystko miala po mnie.
nie winie losu za to, ale po prostu nawet w domu jesli chodzi o rzeczy czy o znajomych wszystko po mnie. na studiach wszystko po mnie i tak lekko przeszła.

ja zawsze musiałam wyrąbywać maczetą że tak powiem.
a młodsze rodzenstwo mialo po mnie wszystko łatwiej.

to ja zawsze miałam przygody a oni tak jakby szli po maśle. ja po grudzie.
zawsze za mną.


nie wiem dlaczego tak jest. jednak mam wrażenie, że za sobą ciągne jedna osobe od wielu wielu lat jak cień i bez swoich wlasnych przemysleń ( moja siostre).
mam wrażenie spowolnienia.

moje mlodsze rodzeństwo boi się wyjsc 'ze skorupy'. trzyma się kurczowo domu lub innych bardzo bliskich znajomych. polega tylko na mnie jesli chodzi o 'dalsze kontakty'.

to ja zawsze zalatwiam, wchodze w miasto, mam kontakty ( mialam kontakty).
zawsze musialam byc taka dobra i mila.


wiem, że to moze brzmiec jak post rozemocjonowanej 18 latki ale tak się czuję.

jestem dorosla i swiadoma jednak cos mnie blokuje. nie wiem co to jest.

4 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2018-03-05 17:07:53)

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?

Proste, przestac pozwalac mlodszej siostrze wieszac sie na sobie i postawic sie rodzinie jak poleci z krzykiem do mamusi i tatusia. To dorosla osoba, a nie dziecko. Nie musisz byc dobra i mila. Wogole zadna nie musisz byc. Badz taka jaka CHCESZ i bierz za swoje decyzje odpowiedzialnosc.

A tak na marginesie, nie potrafisz wykorzystac zagranicznych studiow by znalezc stala prace i wyprowadzic sie z domu?

5

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?

Nieźle Ci ten chłopak co Cie rzucił imponował. Taki był wstawiały niezależny sam podejmował decyzje a może po prostu był chamem i nie ogarniał konsekwencji tego co robi dlatego mu to tak łatwo przychodziło.

"Dlaczego np nie moglabym miec tatuaży i kolczyków na calej twarzy? Moze mi się podoba?
Nie chodzi o bunt ale zawsze nawet kilka lat temu kiedy pokazywalam znajomym czy siostrom tatuaże czy jakies modyfikacje było NIE NIE< okropnie, co ty jestes, jakas z wiezienia?"

Moim zdaniem twój problem to nie to że jesteś ciepła kluchą. Taki człowiek już jest można próbować się zmieniać ale taki twój charakter. Nie chcesz taka być i spoko. Tyle że twój problem to ogromna potrzeba akceptacji. Chcesz zrobić tatuaż to idziesz i robisz. Ale Ty nie musisz się wpierw zapytać innych czy to aprobują. Dobrze wiesz że będą na nie i być może dlatego chcesz się spytać. Bo w końcu masz wymówkę aby go nie robić. Możesz potem przez całe lata mieć do nich pretensje że nie dali Ci tego zrobić. Tyle że tak naprawdę wcale nie chciałaś tego tatuażu .

Teraz też na forum piszesz jaka to nie jesteś mroczna i w ogóle. I jakby prosisz o pozwolenie czy już możesz być niegrzeczną dziewczynką.

Wcale nie musisz być dobrą siostrą ale Ty chcesz być dobrą siostrą aby potem mieć wymówkę że przez to nie zrobiłaś tego czy tamtego.

Za bardzo się boisz podejmować samodzielne decyzje. I ciągle to jest w tobie dalej szukasz innych aby je za Ciebie podejmowali . Facet co władczym tonem będzie Ci mówił co masz robić to pewnie twój ideał.

Zacznij sama podejmować decyzje dotyczące siebie. Wpierw jakieś małe typu co chcesz zjeść na kolacje a potem większe typu czy na pewno chcesz te studia skończyć.

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?

troche masz racje ale ten przyklad z tatuażem byl bardzo podstawowy.

nie chodzi mi o to, co mam jesc na kolacje ani o koniec studiów bo je koncze wiec nie ma w tym zadnego problemu.
pracuje jeszcze na zlecenia i nie moge siedziec 24h nad komputerem aby zmiescic sie w deadlinie 2 tygodniowym.

poza tym od zawsze wymagano ode mnie abym byla jakas - tzn mila, dobra.

nie chodzi mi o to aby stac sie niegrzeczna dziewczynka


mam wrazenie,z e to ja musze byc spowiernikiem kazdego w domu . bo siostra ma depresje, bo ona nie ogarnela bo ona to bo ona tamto i to tak sie wlecze i ja chlone jak gabka a jak wybuchne to jest na mnie ze sie zmienilam.

wiem, czuje sie jak w szkole podstawowej.

umiem podejmowac decyzje.jestem samodzielna, ale np nigdy moje zarobki za granica w zawodzie nie byly az tak wysokie aby sie utrzymac np w Polsce po powrocie.
moja kolezanka z kierunku wyjechala do Francji kelnerować i zarobila wiecej niz w zawodzie.

ja nie mam takich pleców finansowo rodzinnych jak moi znajomi.
rodzice im wszystko finansuja do tej pory. i wycieczki i kupujamieszkania.
ja musze malymi kroczkami sama to zrobic- dlatego u mnie to tak wyglada i tak trwa.

7 Ostatnio edytowany przez Morgana de Fay (2018-03-05 17:43:17)

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?
uleshe napisał/a:

Za bardzo się boisz podejmować samodzielne decyzje. I ciągle to jest w tobie dalej szukasz innych aby je za Ciebie podejmowali . Facet co władczym tonem będzie Ci mówił co masz robić to pewnie twój ideał.

Tylko tacy faceci dzielą się zwykle na dwie grupy:
- ich nie interesują "ciepłe kluchy", które nie mają własnego zadania, a jedynie oglądają się na innych
- są apodyktyczni i podporządkowują sobie otoczenie, a jak autorka spróbuje mu się postawić, dopiero wtedy będzie dym.

ziolowa_wiedzma napisał/a:

ja zawsze musiałam wyrąbywać maczetą że tak powiem.
a młodsze rodzenstwo mialo po mnie wszystko łatwiej.


to ja zawsze zalatwiam, wchodze w miasto, mam kontakty ( mialam kontakty).
zawsze musialam byc taka dobra i mila.

Byłaś starsza - to normalne, że młodszy dziedziczy po starszym, ale teraz jesteście obie dorosłe, więc czas się odciąć od siebie i zacząć żyć na własną rękę i własnym życiem.

Przeczytaj sobie mój topik: Toksyczna przyjaźń? Kto jest winny. Miałam podobnie jak i Ty.
Bycie miłym nie oznacza bycia klupą. A dobro nie staje na drodze zdrowemu egoizmowi.
A zdrowy egoizm jest potrzebny, żeby nie dać sobie wejść na głowę. Stanowczość to sztuka mówienia: NIE ze wszystkimi tego skutkami.
Że Cię znielubią jeżeli im powiesz NIE. Dlatego Ci napisałam wcześniej: zastanów się, czego chcesz od życia: czy podobać się wszystkim, ale w sumie być wszędzie pomijana i traktowana z przymrużeniem oka "taka ciepła klucha", czy jednak mówisz NIE i narażasz się na krytykę.

Mam wrażenie, że Twój problem polega na chęci bycia lubianym przez wszystkich z jednoczesną chęcią życia po swojemu.
No to tak się nie da. Albo rybka, albo pipka.
Też tak miałam niedawno. Chciałam być dla wszystkich miła i w porządku.
Skończyło się na tym, że ta, która umiała bardziej pyskować zrobiła, co chciała, a mnie nie dano nawet dojść do głosu. Dlaczego? Bo nie umiałam się bić, być głośna, chciałam na spokojnie. No to w rodzinnym środowisku nie mam po co się nawet pokazywać, panuje pewien ostracyzm na moją osobę, a ja muszę sobie układać życie od zera na emigracji (w Polsce jestem, ale musiałam opuścić rodzinne strony). Taka była cena za bycie wiecznie dla wszystkich miłym.
Nadal staram się być miła, ale wyrabiam sobie umiejętność mówienia głośnego NIE, jeżeli coś mi nie pasuje. Stanowczy =/= chamski, chociaż czasem tak jest postrzegany.

ziolowa_wiedzma napisał/a:

bo siostra ma depresje, bo ona nie ogarnela bo ona to bo ona tamto i to tak sie wlecze i ja chlone jak gabka a jak wybuchne to jest na mnie ze sie zmienilam.

A siostra naprawdę ma depresję, czy tylko taki skrót myślowy.

Wiesz co? Na mnie taka wymówka działa jak płachta na byka, bo z moją eks-przyjaciółką było podobnie. Wieczne zasłanianie się depresją. Musiałam ważyć każde słowo, aby jej nie urazić, bo ona miała depresję, zły humor, samopoczucie, łapała doła.
Tylko to działało w jedną stronę. Bo ja takiego zrozumienia nie otrzymywałam. Może w pewnych momentach, jak ona miała dobry humor.
Wiesz co mi powiedziała terapeuta? Że z takich chorób jak depresja czy nerwica nie wychodzi się poprzez zagłaskiwanie kotka na śmierć. robienie nad taką osobą parasola ochronnego. Z tych przypadłości wychodzi się, kiedy cierpiący musi łapać byka za rogi. Inaczej zawsze będzie tkwił w tym kokonie. Bo ludzie z depresją czy nerwicą bardzo często uciekają za plecy innych.
Jak pisałam wcześniej: jesteście dorosłe i nie masz obowiązku robienia za jej niańkę. Jeżeli dziewczyna sobie nie radzi - są specjaliści, lekarze, tam powinna szukać pomocy, a nie na Twoim ramieniu.

8

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?
ziolowa_wiedzma napisał/a:

mam wrazenie,z e to ja musze byc spowiernikiem kazdego w domu . bo siostra ma depresje, bo ona nie ogarnela bo ona to bo ona tamto i to tak sie wlecze i ja chlone jak gabka a jak wybuchne to jest na mnie ze sie zmienilam.

wiem, czuje sie jak w szkole podstawowej.

umiem podejmowac decyzje.jestem samodzielna, ale np nigdy moje zarobki za granica w zawodzie nie byly az tak wysokie aby sie utrzymac np w Polsce po powrocie.
moja kolezanka z kierunku wyjechala do Francji kelnerować i zarobila wiecej niz w zawodzie.

ja nie mam takich pleców finansowo rodzinnych jak moi znajomi.
rodzice im wszystko finansuja do tej pory. i wycieczki i kupujamieszkania.
ja musze malymi kroczkami sama to zrobic- dlatego u mnie to tak wyglada i tak trwa.

No chyba jednak tych decyzji podejmowac nie potrafisz, bo za kazdym razem robisz tak by sie koniecznie mamusi spodobalo (czytalam Twoj inny watek). Jezeli chcesz byc samodzielna i realizowac wlasne cele, to niestety nie da sie tego pogodzic z tym, ze zawsze mamie sie one beda poobac. Zreszta, moge Cie zapewnic, ze na pewno nie beda. Twoja matka usilnie, od lat stara sie Ciebie i twoje rodzenstwo ubezwlasnowolnic, wiec nie sadze, ze nagle przyklasnie temu, ze corka stara sie stac dorosla, dojrzala osoba.

To jest walka, i o ile nie chcesz skonczyc jako stara panna latajaca wkolo mamusi, to polecalabym dobra psychoterapie i wyprowadzke z domu.

9

Odp: mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?
ziolowa_wiedzma napisał/a:

Cześć,
znowu mam duży problem. Chciałabym mentalnego wsparcia.
W tym roku kończę 28 lat.
Nie wiem co mogę powiedzieć na mój temat.
Nie mam związku, stałej pracy.
Kończę studia, robię zlecenia.
Musiałam znowu wprowadzić się do rodziców ponad rok temu.

Pamiętam, że wiele razy wiele lat temu porównywałam się ze znajomymi. Czułam presję aby być jak oni, życ  jak oni.

Kiedy odpuściłam wszystko lepiej zaczęło iśc, wszystko płynniej 'płynie' , ale wolniej.

Pisałam ostatnio na forum też o jakiś relacjach.

Nie jestem w związku od bardzo długiego czasu.
Pochodze z dość biednej rodziny. Mój ojciec się nie dorobił. matka zabrała rolę ojca, opiekuna- to ona dwoiła się i troiła.

Wiem,że jak skończę studia, pójdę do pracy w zawodziebędzie wszystko ok, wszytsko będzie szybsze i lepsze.

Jednak ja po prostu nie wiem kim jestem. Nie wiem jaka mam być .
Czuję się nijaka.

Mam problem z tym, że mammłodsze rodzeństwo oczywisie są to dorosli ludzie, ale robią to samo co ja, studiują to samo.
Nadal mieszkają u nas w rodzinnym domu.


Pamietam,ze zawsze byłam krytykowana przez nich, kiedy np zmieniałam się w towarzystwie. Wiadomo kiedy dziewczyna chce poderwać chlopaka jest inna niz w stosunku do matki czy siostry.

Moja rodzina tego nie rozumiala.

Zawsze bylam krytykowana, ze cos nie tak. ze sie sle ubrałam. Ze zle wygladam. Ze ze zlymi ludzmi sie trzymałam.

Ale to ja wlasnie mialam duzo przezyc w życiu. To ja moge powiedziec, że mam barwniejsze życie niz oni.

Moje rodzenstwo to takie 'ciepłe kluchy'.

Teraz jest taki etap w zyciu że po moim pobycie zagranicą i po wzieciu dziekanki jestem na tym samym roku co moja siostra.

Oczywiscie ona przychodzi do mnie jako do starszej.
Zawsze bylam dla niej wzorem, ale ja mam prawie 28 lat a nie 18 a ona nie ma 16 aby ciagle sie wszystkiego mnie pytac.


Zawsze mam wrazenie,z e specjalnie musialam sie zmieniac w stosunku do niej i jeszcze mlodszej siostry , aby bylo wszystko 'rodzinne'.

Jestem osoba mila i sympatyczna. Jednak mam wrazenie ze nawet przez te 28 lat nie pokazywalam swiatu prawdziwej siebie.

Dopiero w jakiś związkach czy bardzo glebokich relacjach pokazuje ludziom prawdziwa twarz.

Mam z tym problem, ponieważ widze, ze np moja rodzina mnie nie rozumie- chyba najbardziej Mama mnie rozumie.

Jestem juz powaznym czlowiekiem, w znaczeniu charakteru- wyrobil mi sie przez ostatnie 2-3 lata i nie chcialabym np miec 'latki' śmieszki czy jakiejs humorzastej dziewczyny.

Ludzie sie zmieniaja. a wiem, ze zmiana dla mojej siostry czy rodziny jest czyms zlym.


Wiele razy pisalam tutaj o pewnym chlopaku, ktory zle mnie potraktowal , ktory odszedl bez slowa a pozniej za mna latał i byl zazdrosny.
Bardzo to przeżyłam,ale on mnie bardzo duzo nauczyl. On mi mowil, ze mam na nikogo nie patrzec, ze mam robic to co chcę i nie ogladac sie na innych.
Jest bardzo inteligentny, jest artysta, zarabia na siebie od 19 roku zycia, nie zaluje tej decyzji, jakos ciagnie koniec z końcem i nie narzeka.
Jest ostry ale taki jego urok. Dla osoby miekkiej i milej jak ja tez 3-4 lata temu byl za 'ostry'.

Tylko, ze on nigdy nie byl 'ciepłymi kluchami'. On mi mowil ze jak chce cos to MOGE i nie musze sie zastanawiać tylko to robic.

Nawet z moimi obecnymi znajomymi nie moge o takich rzeczach porozmawiac, tym bardziej z rodzenstwem. Zawsze jakas wielka rozkmina, przerzucane argumenty z lewa na prawo.

Moi koledzy to tez takie ciepłe kluchy. Albo juz zasiedziali mezczyzni z piwkiem w reku, single przed TV , rozleniwieni.

Mogę pisac 100 postów na temat tego byłego chlopaka w charakterze bardzo złym, ale jedno co mi pokazał to wlasnei, ze moge robic to co chce bez obiekcji.

On tak robi - dlatego zachowuje się jak 'ch***j", robi to co chce. Osiaga to co chce, podrywa kogo chce i zrywa z tym z kim chce.
I  tutaj jest drugie dno ale nie chce o tym pisać.

Po prostu mam w sobi jakiś zal, ze moglabym wiecej. Że w głębi jestem bardzo zaradna, ogarnięta, ale jestem jakby tlącym sie ogieńkiem , który nie może zapłonąć. Jakbym nie miała podmuchu. czasem on się tworzy ale zaraz znika, bo nie mam ZEWNĘTRZNEGO POPARCIA.

Bo zawsze jako MILA I DOBRA SIOSTRA CZY KOLEZANKA musiałam wysłuchiwać, ogarniać, byłć miła troszczyć się ZAPOMINAJĄC O SOBIE i o swoim jestestwie i zainteresowaniach.

Pozniej one minely, ja nawet teraz nie wiem co chcialabym robic po studiach ( Oprocz pracy). czy ja musze miec hobby ale czy zwiazane z praca czy nie, NIE WIEM TEGO. Bo coś utraciłam.

Utraciłam czastke siebie ktora jeszcze byla we mnie kiedy mialam 22-24 lata.

Mam wrazenie,że staje się taka sama jak wszyscy, jak moja rodzina, ze wszyscy wiedza, ze jestem mila, grzeczna a NIE CHCAC NIKOGO SKRZYWDZIC taka zostane, bo NIE WYPADA. Bo nie wypada sie zmieniać, bo rodzina z TRADYCJAMI, bo duze konekcje itp.
To nie jest jakas granica dla mnie, ale mam wrazenie, że po prostu jestem UCIŚNIONA.

Nie chodzi o to, że powinnam zaczac zmieniać partnerów jak rekawiczki, stać sie puszczalska ale po prostu jakoś mam wrazenie, ze ja wcale nie jestem JASNA, CIEPŁA< MILA GRZECZNA.

Ja wlasnie jestem typem rockandrollowym, bardziej mrocznym, lubie bardziej psycholgicznie podchodzić do zycia niz np moja siostra. Mam wielka intuicje, ale nie moge sie POKAZAĆ.

Nei wiem, boje się odgórnej oceny. Mam wrazenie ,ze moglabym wiecej ale nie potrafie.

Ze inni są jacyś a ja NIJAKA taka ciepla klucha, która znowu ma stagnacje.

Dlaczego np nie moglabym miec tatuaży i kolczyków na calej twarzy? Moze mi się podoba?
Nie chodzi o bunt ale zawsze nawet kilka lat temu kiedy pokazywalam znajomym czy siostrom tatuaże czy jakies modyfikacje było NIE NIE< okropnie, co ty jestes, jakas z wiezienia?  co ci chodzi. CO TY CHCESZ UDOWODNIC. przeciez jestes normalna , po co ci to, oszpecisz sie!

I tak zawsze zostawało, bez niczego, taka normalna.

A argumentami rodziców od liceum było - klasyczna piękna uroda nie potrzebuje dodatków. Oszpecisz się. Czy widzialas kiedyś Księżną Dianę lub Księżną Kate w tatuażach czy kolczykach? Klasyczna uroda sama sie broni, tak samo jak styl. Jesteś ok- nie zmieniaj się.

No i wlasnie. co mam zrobic jesli np czuje, że nie chcę ogladac kwiatków i motylków a wolę iść obejrzec film apokaliptyczny?
Wiem, ze to idiotyczne porównanie, ale zapraszam do dyskusji.

Mam po prostu blokadę.

Nie daj się z  dominować jak nie teraz to kiedy.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » mentalna ciepła klucha- jak sie zmienic?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024