Postanowiłam napisac w tym dziale, mam nadzieje że trafiłam dobrze:)
Otóż jestem z chłopakiem ponad 4 lata, to już jest bardzo poważny związek, planujemy wspólną przyszłosc. Układa nam się bardzo dobrze! (ostatnio było trochę zgrzytów przez tą laskę która nie chciała się odwalic od niego - pisałam to w innym wątku) ale ogólnie wszystko jest ok.
Z jednej strony jest facetem bardzo rodzinnym, opiekuńczym, czułym, czasem jak mu źle to jest taką fajną dziecinną marudą, ale z drugiej strony jest to facet bardzo pewny siebie i strasznie uparty. Słowo "przepraszam" nie może mu wprost przejsc przez usta. A ma wiele powodów do przepraszania! Jest bardzo nerwowy, szybko się wkurza właściwie o nic i wtedy potrafi rozpętac piekło, wali z całej siły w klawiature czy kopie w krzesło lub wrzeszczy i wyzywa wszystko i wszystkich dookoła, i to mnie bardzo niepokoi! Czasem potrafi mi powiedziec strasznie przykre słowa, których nie chciał mówic ale jest już za późno, bo we mnie te słowa nadal tkwią i bardzo mnie ranią. Ja z kolei jestem osobą bardzo spokojną i cierpliwą, gdyby nie to już dawno byśmy się pozabijali... Boli mnie też gdy wrzeszczy na swoją matkę, a ona tylko przez niego płacze. Taki jest gdy ma nerwy, niestety... oczywiście tłumaczyłam mu już setki razy że to jego mama, że tak nie wolno, że mnie bardzo bolą jego słowa gdy się kłócimy itp. Nic to nie pomaga! Nawet próbowałam mu grozic że go zostawię jak się nie zmieni, to on wyczuwał moment kiedy mi trochę przeszło i jakby nigdy nic starał się mnie rozbawic lub przymilał się a ja wtedy wymiękałam...
Proszę poradzcie mi jak z nim porozmawiac, czy to ja jestem niekonsekwentna??