Witam
od razu dodam , ze mój problem może wydawać się dziecinny ale cóż napiszę to , bo mi cięzko.
Mam 20 lat i ogolnie mam nerwicę lękową, myśle, że to ważne bo ludzie z tą chorobą zawsze doszukuja się najgorszych scenariuszy. Mialam bardzo trudne doświadczenia z chłopakami , często mnie oszukiwali i zostawiali. Teraz jestem w "związku" ale niestety na odległość, przerabiałam już kiedyś coś podobnego i wiem ze na odległośc to nie ma sensu, dzieli nas 500km , ale ogólnie jest takie założenia , że on ma się do mnie przeprowadzić. Tam gdzie aktualnie mieszka nie ma pracy . Problem w tym , że na razie musi spłacić jakiś tam kredyt , wprawdzie mały bo chyba 1600zł , no i chce iść pracę dorywczą wziąc aby to spłacić i przyejchać do mnie.. Ja za nim tak tęsknię, ze zastanaiwam sie czy czlowiek ktory teskni i kocha tak jak on to mowi nie chce chociaz na chwile zoabczyc sie z ukochana osoba, chociaz na 2 dnia do mnie przyjechac.... Tu pytanie bo nie wiem czy jestem rpzewrazliwiona... Gdy sa dni ze mniej przez tel. czy cos okazuje czulosci to juz sie domyslam nie wiadomo czego , ze pewnie mnie zdradza itp. .. meczy mnie to samo , bo juz trudno wyczuc mi granice na ile to kobieca intuicja a na ile moje fanaberie... Nie wiem po czym poznac czy to tylko puste slowa czy naprawde mu zalezy
(((((((((((
Ja juz chyba nigdy nikomu nie bede potrafic zaufac..to wszytsko mnie wykancza. W ogole mialam taskie pstanowienie po ostatnim zwiazku (zakonczyl sie 1,5 roku temu) , ze teraz wejde w zwiazek z rozsadku a nie milosci i nawet dobrze zylo mi sie z ta mysla, spotykalam sie bawilam, nie przejmowalam tym ....a teraz po prostu czuje ze sie zakochalam, stad ten lęk...
Co o tym myslicie? prosze niech ktos cos napisze..